sobota, 19 września 2015

Misja Wywiad z Agatą Suchocką

Zapraszamy na wywiad z Agatą Suchocką, autorką książki pt. "Woła mnie ciemność". Pani Agata wybrała również osobę do której powędruje egzemplarz jej książki. Tym szczęśliwcem jest Marta Pawlaczyk. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page. :)







Marta Pawlaczyk

1. Dlaczego skusiła się Pani na obsadzenie w głównych "rolach" bohaterów homoseksualnych, biseksualnych?

Z wątkami homoerotycznymi zetknęłam się po raz pierwszy w czasach licealnych w dziełach Oscara Wilda. Mocno potrząsnęła mną jego powiastka "Teleny", w której jednak było zbyt dużo dosłowności i obrazkowych scen, nie pozostawiających miejsca wyobraźni. O wiele subtelniej motywy te zostały przedstawione w twórczości mojej ukochanej autorki - Anne Rice i jej wczesnych powieściach, a już majstersztykiem w tej dziedzinie jest "Krzyk w niebiosa". Wzięłam na warsztat tłumaczenie "Wywiadu z Wampirem" w mojej pracy magisterskiej gdy zauważyłam, że przekład bardzo wygładza i zaciera te wątki. Echa obu tych powieści będą łatwo zauważalne dla znawców jej twórczości. Równolegle intensywnie eksplorowałam mangi i anime z gatunku "yaoi", czyli takie, gdzie praktycznie nie ma kobiecych postaci. Dlaczego? Chyba dlatego, że miłość między mężczyznami będzie zawsze nieodkrytym lądem dla kobiety. 
W literaturze mainstreamowej – nie tylko rodzimej – temat miłości pomiędzy osobami tej samej płci traktowany jest bardzo po macoszemu. Chciałam pokazać, że miłość taka może być równie piękna, równie namiętna i intrygująca, co typowy romans "on–ona". A może nawet bardziej, ponieważ obserwowanie bohatera, który walczy z zaszczepioną w nim moralnością, nakazującą mu obdarzać afektem wyłącznie osoby płci przeciwnej, wydaje mi się szczególnie interesujące. Czytelnik do końca nie wie, czy bohater ulegnie tej "zakazanej" namiętności, a jeśli już, to jakie będą tego konsekwencje, dla niego samego i dla otoczenia? Moi bohaterowie, którzy przecież postawieni są poza wszelką moralnością jako istoty zabijające, by przeżyć, nie mogą być postrzegani przez pryzmat naszej codziennej, ludzkiej moralności i przez filtr naszych uprzedzeń. Ich seksualna ambiwalentność i swoboda obyczajowa to chyba najmniejszy z ich "grzechów". Poza tym oni sami jak najbardziej odżegnują się od przyklejania im łatek jakiejkolwiek orientacji. Będzie to lepiej widać w kolejnych tomach, które już są napisane.
Myślę, że moja historia jest miłą odmianą wśród zalewu powieści w stylu "On był władczy i piękny jak młody bóg, a Ona skrzywdzona i niewinna jak ...eee... no właśnie..." ;)

2. Czy jest Pani osobą tolerancyjną?

Oczywiście! Pod warunkiem, że ktoś myśli tak samo, jak ja! ;) 
A tak na serio, to bardzo się staram taka właśnie być. Jeśli czyjeś poglądy mi nie odpowiadają, po prostu nie wdaję się z takimi osobami w dyskusje, nie próbuję na siłę przekonać nikogo, że są tylko dwie prawdy: "moja prawda i g*wno prawda". Jeśli jednakże ktoś próbuje mnie na siłę przekonywać do swoich racji, bardzo się zjeżam. Nie ingeruję w niczyje poglądy i nie życzę sobie ingerencji w moje.

3. Skąd pomysł na książkę?

Pomysł zrodził się 20 lat temu po przeczytaniu "Wampira Lestata" Anne Rice. Historia była początkowo raczej kalką z jej twórczości, ale uległa przeogromnej ewolucji przez wszystkie te lata, podczas których tkwiła w mojej głowie. Powstały dwie wersje, które oczywiście do niczego się nie nadawały i były tylko infantylną skrobaniną licealistki, zabarwioną topornymi "momentami". Chyba dobrze, że pozwoliłam moim postaciom dojrzeć. Ostateczna historia jest zupełnie inna niż pierwotna, pozostały tylko główne postaci i kilka wątków, które gdzieś tam przez lata nie dawały mi spokoju.

Izunia Raszka

1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką Pani zrobiła w życiu?

Gdybym zaczęła wymieniać, to ten wywiad miałby 100 stron! Napiszę tak: mój anioł stróż to twardy sk**wysyn i ma gigantyczne, błoniaste skrzydła, którymi mnie osłania. 
Cudownie wspominam swoje pierwsze spotkanie ze skrzypkiem Nigelem Kennedym, kiedy to pognałam pod scenę z bukietem róż, a jego tak rozbawił mój entuzjazm, że zaprosił mnie na drinka za kulisy. Okazał się świetnym człowiekiem, sympatycznym luzakiem. To było dość szalone, skakać pod sceną z kwiatkami i wrzeszczeć "Mister Kennedy!!" Od tamtego czasu, gdy tylko uda mi się uczestniczyć w jego koncercie, wpadam potem na piwko do garderoby jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych muzyków. Czy to wystarczająco szalone...? Nie? To może stanie w pierwszym rzędzie podczas koncertu Korn, Marilyna Mansona albo Rammstein?? 

2. Gdyby była możliwość przeniesienia się choć na chwilkę do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła? A może do żadnej?

To byłby oczywiście Nowy Orlean opisywany przez Anne Rice, taki z początków XIXw. Nie mogę przeżyć tego, iż miasto, które ta pisarka opisuje z taką drobiazgowością zostało zmiecione przez Katrinę... I tak naprawdę nigdy już nie będę miała szansy zobaczyć miejsc, o których pisała.  

3. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny?  A jeśli o przepisach mowa, gdyby napisanie i wydanie książki było potrawą, jakie byłyby według Pani jej składniki?

Sushi! Mogłabym żywić się wyłącznie sushi! A gdyby powieść była potrawą, to oczywiście również byłaby sushi. Czymś, w czym pod przykrywką elegancji i wyrafinowania ukrywa się... surowe mięso... diabelski śmiech!! Tak właśnie starałam się napisać historię moich chłopaków: mamy elegancki, wyrafinowany świat, w którego głębi tkwi rozkosznie surowa, dzika i zwierzęca dekadencja................. 

4. Kreowanie bohaterów, a może tworzenie fabuły. Co sprawia Pani największą trudność w pisaniu?

NIC nie sprawia mi trudności w pisaniu!! Absolutnie wszystko jest czystą przyjemnością! Zawsze na początku pojawia się bohater, który przeważnie jest gotową postacią, zaczynającą żyć w mojej głowie. Nie zastanawiam się, jak będzie wyglądał, w co będzie ubrany, on po prostu pojawia się i już. Czasem zawieszony w próżni, ale częściej w kontekście jakiegoś wydarzenia. I zaczyna żyć, a ja po prostu siedzę i to opisuję. Nigdy się nie cofam, nie zmieniam wydarzeń: tak, jak w życiu, coś się zdarza i nie ma odwrotu. Tylko wówczas historia jest prawdopodobna. Pisarz, który w mękach rodzi jakąś historię i sili się na tworzenie bohaterów, po czym wszystko przerabia po dziesięć razy, to żaden pisarz. To grafoman. Prawdziwy pisarz siada i pisze, bo ma w głowie całe światy i całe stada postaci. Jaki sens miałoby robienie czegoś, co sprawia mi trudność i nie daje przyjemności?
Najtrudniejsze było chyba przepychanie się z redaktorem i czytanie tekstu raz po raz z niewielkimi poprawkami.  Ale to już żadne pisarstwo, tylko sprawy techniczne.

Ewa Rupińska

1. Pisanie powieści to ciężka praca. W dodatku wymaga cierpliwości i dopracowania. Chciałabym dowiedzieć się ile Pani zajęło napisanie książki "Woła mnie ciemność"?

Pisanie powieści do nie jest ciężka praca! Fakt, wymaga pewnego "researchu", o ile chcemy, by historia była wiarygodna. Dlatego według mnie najłatwiej mają pisarze fantasy, którzy tworzą sobie własne światy i sami ustalają zasady. W mojej powieści pojawiają się liczne odniesienia do postaci i wydarzeń historycznych. Choć w książce jest to jedno zdanie, ode mnie wymagało wielu godzin lektury na jakiś temat: Inkwizycji, wojen napoleońskich czy wojny secesyjnej. To rzeczywiście było nieco pracochłonne, ale poszerzyło moje horyzonty. Mimo tego, że moje postacie przecież nie mogą być prawdziwe, chciałam, aby powieść mogła obronić się jako historyczna. Bardzo dbałam o detale, pozwalające czytelnikowi wyobrazić sobie jak wyglądało życie w Londynie końca XIXw. 
A odpowiadając konkretnie, fizycznie samego klepania w klawisze były jakieś cztery miesiące. Przez kolejny rok, czyli do chwili obecnej, powstały kolejne cztery tomy. Mam nadzieję, że wkrótce ujrzą światło dzienne. Przepraszam: nocne.

2. A którą książkę pisała Pani najdłużej?

Najdłużej powstawał tom pierwszy, jako że jest najbardziej treściwy. Ujawnia wiele wątków i wiele postaci, które są potem eksploatowane w kolejnych tomach.  Jeśli brać pod uwagę czas pierwotnego zrodzenia się pomysłu i moment ukazania się powieści, to trwało to 20 lat. Długo. W międzyczasie stworzyłam mnóstwo innych historii, przeważnie opowiadań, były też wiersze i teksty piosenek, ale to z tą historią jestem związana najbardziej, gdyż każdy z bohaterów jest po części mną. Każdy jest świetny w czymś, w czym mnie nie do końca udało się zrealizować. 

Ewelina Anna Chojnacka

1. Czy ten przystojniak z okładki to nie przypadkiem Zorro? Ale taki Zorro namiętności?

Zorro to po hiszpańsku "lis". Moje postacie są właśnie takie: skryte, przebiegłe, szczwane wręcz. Nie są do końca tymi, za których się podają i mają mnóstwo sekretów. Nawet nadwrażliwy Armagnac ma swoją mroczną stronę. A jeśli chodzi o namiętność, to lord Huntington twierdzi na kartach powieści, że tylko ona jest silniejsza od śmierci. Więc tak to po trosze jest, mamy tu bandę namiętnych, tajemniczych bohaterów. Jest w czym wybierać!

2. Dlaczego "Woła go ciemność"?

Ciemność woła każdego z nas. Nie każdy jej ulega, nie każdy odpowiada na jej zew. Boimy się konsekwencji. W każdym człowieku tkwi chęć do czynienia złego, każdy z nas ma czasem ochotę "przejść na stronę nocy". Oczywiście, są tacy, którzy za nic się do tego nie przyznają. Każdy jednak może choć przez chwilę zanurzyć się bezkarnie w ciemności, czytając moją powieść!

Dziękujemy Pani Agacie za poświęcony czas. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.