Żona nazisty (Fragment książki) -  Edith Hahn-Beer

Żona nazisty (Fragment książki) - Edith Hahn-Beer


Polskich Żydów odesłano już z powrotem do Polski. Teraz, w lecie 1941 roku, usłyszeliśmy, że niemieccy i austriaccy Żydzi też będą musieli tam pojechać. Te deportacje – czy Aktionen, jak je nazywaliśmy – napełniały nas trwogą. Nie wiedzieliśmy wówczas, co oznaczała deportacja do Polski, przeczuwaliśmy jednak, że to nic dobrego. Myśleliśmy o tym kraju jako o niecywilizowanej dziczy, gdzie Niemcy kolonizują i podporządkowują sobie miejscowych chłopów. Gdyby Mamę wysłali do Polski – myślałam – musiałaby być służącą u niemieckich kolonistów: zmywać naczynia, szorować podłogi, prasować ubrania. Nie mogłam znieść myśli, że znalazłaby się w takich warunkach. Moja mama służącą? Niemożliwe!
Frau Fleschner i nadzorca zapewnili nas, że póki pracujemy, nasze rodziny nie zostaną deportowane. Odniosłam wrażenie, że z biegiem czasu starają się bardziej o nas dbać. Pewnej niedzieli nasza szóstka poszła na spacer. Podczas naszej nieobecności przyjechała na przeszpiegi policja. Nadzorca powiedział, że pracujemy daleko na polach i żeby nie zawracać nam głowy. Po naszym powrocie zachichotał i powiedział:
– Podziękujcie mi, moje panie. Znów wyciągnąłem was z gówna.

Na obrzeżu gospodarstw powstał obóz dla robotników przymusowych z Polski. Zatrudniano ich do usuwania głazów z pól, przebudowy domów, czyszczenia chlewów. Polacy wołali do nas, gdy szłyśmy do pracy, niosąc motyki i szpadle.
– Nie zwracajcie na nich uwagi – powiedziałam moim młodym towarzyszkom.
Ale wesoła ciemnowłosa dziewczyna, Liesel Brust, chciała wiedzieć więcej o tym miejscu, do którego wysyłano teraz tak wielu Żydów. Przysunęła się więc bliżej do jednego z mężczyzn.
– Jaka jest ta Polska? – spytała.
– Piękna – odparł. Był młody. Uśmiechnął się. Nie miał przednich zębów.
– A Warszawa?
– Piękne pałace, muzea, opera, biblioteki, uniwersytety pełne profesorów… akurat takie miejsce, jakie spodobałoby się takiej ładnej młodej Żydóweczce jak ty. Wejdź do środka, serdeńko, to ci opowiem więcej o Warszawie.
Odciągnęłam Liesel od niego.
– Spotkałam kiedyś w Wiedniu Chińczyka, który opowiadał mi takie same rzeczy – ostrzegłam ją. – Gdybym z nim poszła, byłabym teraz w burdelu w Koulunie. Jeśli pójdziesz do polskiego obozu, nigdy nie wrócisz, zapewniam cię.
Myślałam wówczas, że mówię o gromadzie głodnych kobiety więźniów na niemieckich równinach. Skąd mogłam wiedzieć, że równie dobrze mogłam mówić o samej Polsce?
Im ciężej pracowałam, im się robiłam chudsza, im bliższa byłam utraty nadziei i wyobrażeń o śmierci, tym bardziej przenikała mnie czułość dla każdej żywej istoty. Nie czyniłam już rozróżnień między ludźmi. Nie miałam nic nikomu za złe i ceniłam każdego. Znalazłyśmy w baraku myszy. Zamiast je zabić, zostawiałyśmy im okruszki. W kurniku urodziło się kulawe kurczę. Przyniosłam je do pokoju i karmiłam przez trzy dni, zanim zdechło.
Napisałam do Pepiego, że walczą we mnie dwie dusze. Pierwsza czuje, że to cierpienie nigdy się nie skończy, że wszystkie umrzemy tu w błocie. Druga wierzy, że stanie się cud: RAF zrzuci bombę wprost na Hitlera i Goebbelsa, narodowy socjalizm zniknie, znów stanę się wolną kobietą, pobierzemy się i będziemy mieli dużo dzieci".
Między nami chaos - Samuel Miller

Między nami chaos - Samuel Miller

„Życie osiemnastoletniego Arthura wali się w gruzy, kiedy dostaje sądowy zakaz zbliżania się do swojej byłej dziewczyny, traci stypendium i szansę na dobre studia. Chcąc ukrócić nieco jego destrukcyjne zachowanie, ojciec wysyła go na pewien czas do wujostwa. Tam Arthur odkrywa dziennik swojego dziadka, słynnego pisarza, który pięć lat wcześniej na tydzień przed śmiercią wyruszył nagle w zagadkową podróż. Jej celu nie znał nikt z rodziny, a co gorsza – nikt nawet nie próbował się dowiedzieć, co się w tym czasie wydarzyło. 

Podążając za wskazówkami, które znajduje w dzienniku, Arthur próbuje odtworzyć ostatnie dni życia swojego dziadka. Chce się dowiedzieć, kim naprawdę był, czego szukał tysiące kilometrów od rodzinnego domu i… czy rzeczywiście nie żyje. Nie wie, że na końcu drogi poza bolesną tajemnicą odkryje prawdziwego siebie.”

„Między nami chaos” to powieść, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autor zachwycił mnie fabułą, choć nie ukrywam, że początki były ciężkie. Nie mogłam wciągnąć się w tę historię, ale ciesze się, że nie zdecydowałam się odłożyć jej na półkę, bo później przepadłam w fabule, zatraciłam się w opowieści Arthura Pullmana i razem z nim poszukiwałam odpowiedzi na wiele dręczących go pytań.

„Czasami jedyny sposób, żeby nauczyć kogoś doceniać to, co ma, to mu to zabrać.”

Jestem przekonana, że autor włożył w tę historię wiele serca oraz pracy. Wszystko zostało dopracowane, dopięte na ostatni guzik, dzięki temu historia Arthura tak bardzo ciekawi. Poza tym autor wplótł w fabułę wiele wątków historycznych, które idealnie łączą się z całą fabułą. W tej opowieści nie ma nic przekoloryzowanego, od niej czuć autentyczność i cały czas odnosi się wrażenie, że taka historia mogłaby wydarzyć się naprawdę. Książka chwyta za serce, wzrusza i nie daje o sobie zapomnieć.

„Na końcu życia historia człowieka jest napisana słowami, których nigdy nie wypowiedział.”

„Między nami chaos” to jedna z takich powieści, którą mogę polecić naprawdę wszystkim. To bardzo dojrzała powieść, przy której nie raz należy się zatrzymać i zastanowić nie tylko nad historią bohatera, ale również nad własnym życiem.  W tej książce nie liczy się wiek Arthura, najważniejsza jest jego podróż, jego przeżycia oraz walka o prawdę. Mogę również zapewnić Was, że to jedna z lepszych książek, którą udało mnie się przeczytać z początkiem tego roku. 

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Burda Media.
Lidia Liszewska, Robert Kornacki - Zaczekaj na mnie

Lidia Liszewska, Robert Kornacki - Zaczekaj na mnie


Pierwsza część tej książki podrażniła wszystkie moje zakończenia nerwowe do granic możliwości, druga przetrzymała w niepewności przez prawie 360 stron. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to debiut autorski i do tego duetu pisarskiego mogę z całą stanowczością powiedzieć, że to debiut doskonały, doskonałego duetu!

"Kontynuacja najgłośniejszego debiutu 2018 roku!
Po burzliwym rozstaniu Matyldzie został tylko jeden list, który czekał w skrzynce od roku. Zawarte w nim wyjaśnienia Kosmy wszystko komplikują, bo przez ten czas życie kobiety całkowicie się zmieniło. Jej nową codzienność wypełnia samotne macierzyństwo i powracające myśli o ukochanym. Czy Matylda będzie nadal na niego czekać, gdy obok pojawi się inny mężczyzna?
Kosma musi teraz poświęcić wszystkie swoje siły na walkę o własne zdrowie. Jak pogodzi porywczy temperament z przestrzeganiem zaleceń lekarzy?
Czy drogi tych dwojga jeszcze się zejdą?"

Historia Matyldy i Kosmy to książka, o której śmiało mogę powiedzieć, że jest jedną z lepszych, jakie przeczytałam w ubiegłym roku. „Zaczekaj na mnie” to drugi tom tej historii, na który czekałam z niecierpliwością. Autorzy w tej części zaskakują znacznym spowolnieniem akcji, książka ma bardziej refleksyjny charakter, składa się z wielu przemyśleń i wewnętrznych monologów bohaterów. Przepełniona bólem i rozpaczą, ale również wszechobecną nadzieją. Twórcy skupiają się na walce Kosmy z chorobą, ukazując jego samopoczucie i wiarę w wyzdrowienie jako swoistą sinusoidę. Lepsze dni przeplatają się na zmianę z chwilami totalnego załamania. Matylda również próbuje na nowo poskładać swoje życie do kupy. Każdy kolejny dzień  to konfrontacja z tęsknotą i wspomnieniami.
I choć ta część charakteryzuje się, tak jak już wcześniej wspominałam, znacznym spowolnieniem akcji, to autorzy nie poskąpili również niespodzianek, którymi zdołali mnie mocno zaskoczyć, ale tu nie puszczę pary z ust, musicie przekonać się sami.


Zakończenie książki może nie jest zaskakujące, ale raczej nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inne. Jednak trzeba przyznać, że daje twórcom wiele możliwości na przyszłość. Cóż teraz nie pozostaje mi nic innego tylko czekać na kolejną część i mam nadzieję, że autorzy tak jak dotychczas staną na wysokości zadania, nie spuszczą z tonu i w krótkim czasie dostaniemy satysfakcjonujące zwieńczenie historii Matyldy i Kosmy.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.




















Serce z cierni - Bree Barton

Serce z cierni - Bree Barton

„Mia to siedemnastoletnia dziewczyna, która trenuje, aby polować na czarownice. Mówią na nie Gwyrach. To kobiety, które potrafią zabijać ludzi przez dotyk. Prawdopodobnie tak zginęła matka Mii, a teraz przyszedł czas na zemstę.

Nieoczekiwanie ojciec dziewczyny postanawia wydać ją za mąż. Tajemniczy książę Quinn nie jest tym, czego spodziewała się przyszła łowczyni. W świecie, w którym tylko kobiety władają magią, bliskość może być śmiertelnie niebezpieczna.

Dziewczyna ucieka, aby znaleźć morderczynie matki. W trakcie swojej misji dowiaduje się, że może władać magią. Czy to znaczy, że łowca staje się zwierzyną? Czy uda jej się zmierzyć z tajemnicami rodziny, na których odkrycie nie była przygotowana?”

„Serce z cierni” to powieść, którą wzięłam do recenzji pod wpływem impulsu. Pamiętam, że był to okres, w którym byłam przejedzona fantastyką, ale jednak postanowiłam zaryzykować. Niestety książka i tak musiała swoje odleżeć na stosiku recenzyjnym, bo czułam, że muszę trochę odpocząć od magii, wiedź i dziwnych rzeczy. Myślę, że dobrze zrobiłam, bo teraz, gdy już przeczytałam książkę, mogę śmiało powiedzieć, że jest to świetna historia, która już na samym początku wciągnęła mnie w głąb fabuły i przeniosła na karty powieści.

Głównym atutem tej książki jest jej nieprzewidywalność. Autorka na każdym kroku mnie zaskakiwała, a co za tym idzie, wywoływała we mnie wiele skrajnych emocji. Naprawdę nie spodziewałam się wielu wydarzeń, a pod koniec czytałam wszystko z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Zakończenie było zaskakujące, szokujące i teraz niecierpliwie czekam na kolejną część, by dowiedzieć się, jak autorka rozwiąże problemy Mii i młodego księcia. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, to uważam, że autorka świetnie poradziła sobie z ich kreacją. Oczywiście na największą uwagę zasługuje Mia oraz książę Quin, ale i postacie drugoplanowe zastały stworzone perfekcyjnie i w taki sposób, by wkraść się w naszą sympatię i dopiero pod koniec pokazać swoją prawdziwą twarz. Jeżeli chodzi o Mię i Quina to myślę, że polubicie ich już od samego początku i zainteresowaniem będziecie śledzić ich pełną niebezpieczeństw i nieoczekiwanych zwrotów akcji historię.

„Serce z cierni" to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów fantastyki młodzieżowej. I choć do młodzieży już się nie zaliczam, to i tak świetnie spędziłam przy niej czas. Autorce udało się mnie przenieść do świata, w którym magia jest tematem tabu, a niebezpieczeństwo może nadejść z najmniej spodziewanej strony. To historia, która fascynuje i zachwyca i od której nie sposób się oderwać. Naprawdę niecierpliwie czekam na kolejny tom, bo zakończenie bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyło. Nie byłam przygotowana na taki obrót spraw, więc kochane wydawnictwo pośpieszcie się…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Uśpiona - Anka Mrówczyńska

Uśpiona - Anka Mrówczyńska

„Brutalny i mroczny thriller psychologiczny, pełen nagłych zwrotów akcji. Stopniowo poznajemy kolejne postaci, które wydają się być ze sobą niepołączone. Nic bardziej mylnego.

Dlaczego prokurator PRL ściga ukrywającą się dziewczynę? 
Kto zabił rodziców Jagody? 
Jak Bromski stał się bezwzględnym psychopatycznym pedofilem? 
Czy Andrzej zemści się na prokuratorze? 
I w końcu, który wariant rzeczywistości okaże się tym prawdziwym?”

Recenzja tej książki miała ukazać się dopiero w przyszłym tygodniu, ale autorka zrobiła mi taką sieczkę z mózgu, że muszę już o niej napisać. Na samym początku wydaje się, że nic w tej książce nie łączy się ze sobą, ale są to tylko pozory, bo im dalej czytamy, tym więcej ze sobą łączymy, a na światło dzienne wychodzą brudne i przerażające sekrety bohaterów. Poznajemy Andrzeja, Redaktora, Rylskiego, Majkę, Komisarza, Szybkiego, Jagodę, Komisarza, Bromskiego i Artura, mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, ale bohaterów jest naprawdę sporo. Przyznam szczerze, że na początku gubiłam się w wydarzeniach, w czasach, w miejscach i oczywiście w samych bohaterach, ale  myślę, że taki właśnie zamiar miała autorka. Ona w perfidny i wyrachowany sposób zrobiła mi wodę z mózgu, bym czytając, czuła się jak dziecko we mgle. Poza tym na samym początku wydaje się, że żaden z bohaterów nie jest ze sobą powiązany, że to tylko przypadkowe osoby, ale uwierzcie mi moi drodzy, że autorka tak namieszała, tak powiązała losy bohaterów i przede wszystkim tak wodziła mnie za nos, że tego nie da się opisać słowami. Najlepsze jest to, że gdy już jako tako wszystko poukładałam sobie w głowie i z zadowoleniem doszłam do ostatnich stron, to przeżyłam taki szok, oczy wyszły mi z orbit, a szczęka kilkukrotnie odbiła się od podłogi. Znów poczułam się jakbym dostała obuchem w głowę i tak prawdę powiedziawszy, znów nie wiem nic. Nie wiem, co było prawdą, co kłamstwem, czy to właśnie zakończenie ukazało prawdziwe twarze bohaterów. No kurde oszalałam i czuję się jak jeden z bohaterów tej książki. 

„Uśpiona” to genialny thriller psychologiczny, który mami, zwodzi i przeraża. To książka, która dostarczy Wam mnóstwa emocji i wrażeń. To historia, która zryje Wam głowę, pełna brutalności, okrucieństwa, a także i obrzydliwości. Ja wiem, że długo o niej nie zapomnę, bo przez długi czas będę się zastanawiała, co tam się odpierdzieliło.

Polecam wszystkim fanom tego gatunku!

P.S. Aniu zastanawiam się ile jeszcze popieprzonych rzeczy siedzi w Twojej głowie :D

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.
KONKURS PRZEDPREMIEROWY

KONKURS PRZEDPREMIEROWY

Kochani, dziś mamy dla Was konkurs, w który możecie przedpremierowo wygrać dwa nasze cudowne patronaty medialne. Zasady konkursu są bardzo proste, wystarczy, że:

*dodacie nasz blog do obserwowanych
*w komentarzu odpowiecie na pytanie konkursowe
Będzie nam także miło jeżeli polubicie nasz facebookowy fan page Literatura kobieca-co czytać? oraz fp sponsora nagrody Wydawnictwo Novae Res.

Konkurs trwa do 28 stycznia, a wyniki pojawią się w ciągu trzech dni. Czas oczekiwania na nagrody to trzydzieści dni i wysyłamy je tylko na terenie Polski. Zastrzegamy sobie prawo do zmian w regulaminie konkursu. Wygrywają trzy osoby. Biorąc udział w konkursie, wyrażacie zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez osoby prowadzące bloga. Powodzenia!



Niechciany gość - Shari Lapena

Niechciany gość - Shari Lapena

„W Catskills panuje zima, a Mitchell’s Inn, hotel ukryty wśród górskich lasów, jest miejscem doskonałym na niczym niezmącony weekendowy wypoczynek albo na romantyczną schadzką. Gdy wokół pogarsza się pogoda, a burza śnieżna powoduje awarię elektryczności oraz uniemożliwia wszelką komunikację ze światem zewnętrznym, gościom nie pozostaje nic innego, jak tylko cierpliwie czekać na możliwość skontaktowania się ze światem za murami budynku. Tymczasem jednak niespodziewanie ginie jeden z gości Mitchell’s Inn. Śmierć wygląda na efekt wypadku, ale gdy życie traci kolejna osoba, ludzie uwięzieni w hotelu na odludziu zaczynają wpadać w panikę. W odciętym od świata luksusowym hotelu coś lub ktoś uśmierca jego mieszkańców, zabijając ich w kolejności, której reguł nikt nie jest w stanie odgadnąć. Przerażonym ludziom pozostaje czekać na śmierć lub na cudowne wybawienie, które wydaje się jednak bardzo odległe.”

Już troszkę mnie znacie i wiecie, że uwielbiam różnego rodzaju thrillery i kryminały, więc co miesiąc staram się kilka przeczytać. Tym razem w moje ręce wpadła powieść „Niechciany gość” Shari Lapeny. Do tej pory nie znałam twórczości tej autorki, ale po lekturze tej książki, wiem, że wszystko nadrobię. 

Zabierając się za czytanie, nie robiłam sobie zbyt dużo nadziei, gdyż ostatnio wiele książek z tego gatunku niemiłosiernie mnie rozczarowało. Jednak już po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, wiedziałam, że w tym przypadku będzie inaczej. Historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytałam non stop bez przerwy, by jak najszybciej, dowiedzieć się kto z bohaterów jest mordercą. Autorka wie jak dawkować napięcie, ja cały czas siedziałam jak na szpilkach i z przejęciem i uwagą przewracałam strony, by znaleźć najdrobniejszy szczegół, który pomógłby mi wpaść na trop mordercy. Oczywiście nic takiego nie znalazłam, ale teraz, gdy wiem kto zabił, zdaję sobie sprawę, że było kilka wskazówek, które w połączeniu z innymi faktami mogły mnie nakierować na właściwy trop. Jednak w książce tyle się dzieje, że bardzo łatwo to wszystko przegapić. Autorka z mistrzowską wprawą wodziła mnie za nos i naprawdę uwierzcie mi na słowo, że ciężko odgadnąć kto jest mordercą, jeżeli Wam się to uda, to dajcie mi znać, wtedy będę pod naprawdę dużym wrażeniem.

W książce naprawdę sporo się dzieje, ale to nic nadzwyczajnego, bo i bohaterów jest dużo. Na samym początku troszkę się gubiłam w tym, kto jest kim, ale później każdego z nich poznałam bardzo dobrze i nie było mowy o żadnych pomyłkach. Niektórzy z bohaterów wysuwają się na pierwszy plan, ale są i tacy, którzy prawie cały czas siedzą gdzieś z boku i mało mamy z nimi do czynienia. Jednak niech Was to nie zwiedzie, bo każdy z gości hotelowych jest ważny dla całej opowieści. Poza tym muszę nadmienić, że każdy z nich jest inny, każdy ma swoje problemy i niestety tajemnice, które tak czy inaczej będą musiały ujrzeć światło dzienne. 

To bardzo dobra powieść, w której znajdzie wiele emocji, a napięcie będzie się wylewać z każdej strony. Finał Was zaskoczy, ale przecież właśnie o to chodzi w tego typu literaturze. To idealna książka na długie zimowe wieczory, więc przenieście się do Mitchell,s Inn i podążajcie śladem mordercy.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i Ska.
Misja Wywiad z Anetą Krasińską

Misja Wywiad z Anetą Krasińską

Serdecznie zapraszamy na Misję Wywiad z Anetą Krasińską. Najciekawsze według autorki pytanie zadała Aleksandra Miczek.

Aleksandrę prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.



Kinga Salamon 

Czy uważa Pani, że nadzieję należy mieć do samego końca, zawsze i wszędzie czy są takie sytuacje, że należy przestać się łudzić? 

Osobiście uważam, że nadzieję trzeba mieć do samego końca. Czasem to co pozornie wydaje się niemożliwe, okazuje się realne. 

 Na co ma Pani nadzieję w najbliższym czasie?
    
W najbliższym czasie premierę będzie miała moja najnowsza książka “Gdy opadły emocje”. Jest inna od poprzednich, dlatego mam nadzieję, że Czytelnicy sięgną po nią z jeszcze większym zainteresowaniem. Uwielbiam pisać o emocjach, którymi przesycone jest nasze całe życie i wierzę, że te emocje udało mi się dobrze nakreślić. 

Henryka Bieranowska 

Doczytałam się, że najlepiej odpoczywa Pani w obecności przyrody i zabytków. Jeśli tak, to poleca Kotlinę Kłodzką, która zajmuje pierwsze miejsce w moim sercu. A jaki zakątek kraju Pani by poleciła? 

Mam skrajne upodobania. Kocham góry i piesze wędrówki mało uczęszczanymi szlakami. Uwielbiam mieć wrażenie, że jeden krok dzieli mnie od tego, aby dosięgnąć nieba. Z drugiej strony, kocham też morze, szum fal, ich niesamowite kolory i gorący piasek parzący stopy. Tęsknię za Krakowem, jego różnorodnością oraz kolorytem, który wciąż mnie zdumiewa, ale jednocześnie utwierdza w przekonaniu, że mieszkam w pięknym kraju. 

Grażyna Stando 

Wierzy Pani w przypadki czy też wg. Pani nie ma przypadków? 

Zdecydowanie wierzę w przypadki i czasem są one tak zaskakujące, że jestem przekonana, iż nawet najbardziej pomysłowy autor książki nie wymyśliłby lepszej i bardziej skomplikowanej fabuły. 

Ulubiona książka dzieciństwa i bohater, którego do dzisiaj nosi Pani w sercu?

W młodości, pewnie jak wszystkie nastolatki, z uwagą i zapartym tchem śledziłam losy Ani z Zielonego Wzgórza. Uwielbiałam ją za to, że była roztrzepana a jednocześnie tak stanowczo i zdyscyplinowana. Dążyła do określonego celu i nie podawała się nawet wtedy, gdy upadała. Być może to stąd wziął się mój upór w dążeniu do celu. 

Katarzyna Kejtterr Witek 

Pani Aneto czy "Nadzieje Olgi" skończą się tak samo nietypowo jak poprzednia część? :)  

Jak wiadomo wszystkie moje książki kończyły się w dość nietypowy, często zaskakujący sposób. Nie chcę dawać łatwych odpowiedzi Czytelnikom. Wolę, aby sami interpretowali zakończenie. “Nadzieje Olgi” na pewno zachęcą do refleksji, na pewno zaskoczą i pozostawią pytanie, czy to na pewno już koniec. 

Czy przewidywana jest kolejna 4 część ? A jeśli nie to jakiej tematyka znajdzie się w kolejnej Pani książce? 

Kontynuacji sagi “Małe tęsknoty” nie przewiduję. Teraz realizuję nowy projekt. To nowa trylogia. Pierwsza część poświęcona jest spotkaniu po latach. Paczka znajomych wspólnie uczących się w liceum urządza przyjęcie. Dwadzieścia lat później powracają do przeszłości, która miała ogromny wpływ na to, kim są obecnie. Budzą się emocje. Powracają uczucia, dawne animozje, żale, pretensje i jedno pytanie: czy wszystko musiało się tak potoczy? 

Emi Lia 

W jaki sposób motywuje się Pani do pisania, czeka Pani na wenę, czy narzuciła Pani sobie jakieś stałe godziny pisania? 

W pisaniu tak naprawdę liczy się dyscyplina. Można mieć mnóstwo pomysłów i brak czasu, żeby je zapisać. Natomiast kiedy wiem, że mam określoną godzinę na to, aby usiąść i tworzyć i jestem do tego dobrze przygotowana, bo mam w głowie pełno pomysłów, jestem w stanie się całkowicie wyłączyć i poświęcić tworzeniu. 

Czy bohaterowie i wątki w Pani książkach są całkowicie zmyślone, czy czerpie Pani inspirację ze znanych sobie osób i sytuacji? 

Zawsze twierdzę, że lubię obserwować ludzi, ich zachowania, emocje. Wsłuchuję się w słowa i spostrzeżenia. To mnie motywuje do pisania, do łączenia pewnych wątków i tworzenia nowej historii. 

Aleksandra Miczek 

Nadzieje... Marzenia... Pragnienia... O czym marzy, czego pragnie, na co ma nadzieję autorka poczytnych książek? 

“Autorka poczytnych” książek ma nadzieję, że te książki wciąż będą poczytne i dobrze odbierane przez Czytelników. Marzę o tym, abym wciąż miała nowe, ciekawe pomysły i by wystarczyło mi sił, żeby tworzyć. Przy tym, by nigdy nie zabrakło mi zapału i nadziei na to, że jestem w stanie robić to, co kocham i co sprawia mi nieopisaną radość. 

Dorota Falęcka 

Czy podjęłaby się Pani napisania powieści osadzonej w czasie "okołobożonarodzeniowym", to taki wdzięczny temat? W jakich okolicznościach przyrody powstają pomysły na nowe powieści, jakie warunki sprzyjające pani pracy twórczej? 

Nie lubię pisać czegoś, do czego nie jestem przekonana. Nie zastanawiam się nad czasem akcji. To przychodzi ot tak, po prostu. Rzeczywiście jedna z części sagi “Małe tęsknoty” rozgrywa przed Bożym Narodzeniem i było to zamierzone, gdyż tego wymagała cała historia. Nie wiem, czy napiszę książkę bezpośrednio nawiązującą do okresu przedświątecznego. Nie planuję tego, ale czasem wynika to wprost z fabuły i wtedy jest bardziej naturalne a tym samym ciekawsze dla czytelnika. 

Bardzo dziękuję za wszystkie pytania, które sprawiły, że na chwilę przysiadłam na kanapie i zajrzałam w głąb siebie. 

Najbardziej ujęły mnie swoją prostotą połączoną z przenikliwością pytania zadane przez Aleksandrę Miczek. Gratuluję. 

Czasem najtrudniejsze okazuje się to, co pozornie wydaje się banalne. 

The raven king - Fragment książki

The raven king - Fragment książki

Zagadkowy komentarz Aarona był jedyną odpowiedzią, jaką uzyskali od niego podczas treningu. Sprawy przybrały bardziej osobisty charakter, więc Wymack przestał naciskać i domagać się wyjaśnień. Neil sądził, że koledzy poruszą ten temat, gdy nie będzie z nimi trenera, jednak najwyraźniej podzielali uczucia Wymacka, ponieważ taktownie milczeli. Od czasu do czasu rzucali Aaronowi oraz Nicky’emu zaciekawione spojrzenia, ale nikt o nic nie pytał. 
Bez Setha, wszczynającego bójki z Kevinem lub Nickym, czy Allison, która wykłócała się z każdym, kto był akurat pod ręką, albo Andrew, ucinającego sobie pogawędki z kolegami podczas stania na bramce, ich trening przebiegał w pełnej napięcia, przytłaczającej ciszy i niezakłóconym spokoju. Gdyby nie Kevin i Dan, trening byłby kompletną stratą czasu. Główny napastnik Lisów był zbyt uparty, żeby pozwolić, by cokolwiek rozproszyło jego uwagę, gdy znajdował się na boisku. Natomiast Dan, jako ich kapitan, doskonale znała swoją rolę. Dopingowała ich, jeśli zwalniali i mówiła do nich, przerywając tym samym niezręczne milczenie. Mimo wysiłków, jaki oboje włożyli, Neil pomyślał, że i tak wszyscy odczuli ulgę, kiedy w końcu Wymack zakończył trening. 
Wszyscy opuścili stadion w tym samym czasie, ale ponieważ Nicky zazwyczaj nie przestrzegał przepisów drogowych, to jako pierwsi dotarli do Fox Tower. Chłopak znalazł miejsce na tyłach parkingu przeznaczonego dla sportowców, po czym całą grupą skierowali się do akademika. W połowie drogi zauważyli osobę czekającą na nich na chodniku. Andrew siedział na krawężniku ze skrzyżowanymi nogami oraz rękami opartymi na kostkach i patrzył jak się zbliżają.
– Nie powinieneś siedzieć tutaj, jeśli czujesz, że coś ci dolega – odezwał się Kevin.
– No proszę, cóż za troska. – Andrew uśmiechnął się szeroko, słysząc chłodny ton Kevina. – Nie dramatyzuj. To nic takiego. Wystarczy, że się zdrzemnę, wezmę witaminę C, a wszystko wróci do normy.
Nicky przykucnął przed Andrew.
– Hej. Wszystko w porządku?
– Zadajesz dziwne pytania, Nicky.
– Martwię się o ciebie, to wszystko.
– To chyba twój problem. Och, no i proszę, w końcu przyjechali. 
Neil obejrzał się w chwili, gdy Matt skręcał na parking. Zrobił
dwa okrążenia, zanim znalazł w końcu miejsce dla swojej ciężarówki. Andrew mrugnął do Nicky’ego w milczącym żądaniu, by zszedł mu z drogi, więc jego kuzyn wstał i odsunął się na bok. Bramkarz zaczekał, aż Dan, Matt i Renee podejdą bliżej, a następnie podniósł dłoń na powitanie i powiedział:
– Renee, jesteś wreszcie! Chcę, żebyś poszła ze mną. Nie masz nic przeciwko, prawda? Wiedziałem, że nie odmówisz.
Renee przytaknęła skinieniem głowy.
– Muszę coś ze sobą zabrać?
– Nie ma takiej potrzeby. Już wszystko załatwiłem.
Andrew zerwał się na równe nogi i ruszył przez parking.
Renee zrobiła w tył zwrot i podążyła za nim, doganiając go po kilku krokach. Neil spojrzał na Dan. Jej usta były mocno zaciśnięte, tworząc cienką linię, ale nie wyglądała na zaskoczoną takim obrotem sprawy i nie odezwała się ani słowem. Matt otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, lecz wziął przykład z Dan i również milczał. Wszyscy stali w bezruchu, dopóki Andrew i Renee nie znaleźli się w odległej części parkingu. Dopiero wtedy Aaron ruszył z miejsca, jednak zamiast wejść do akademika, oddalił się.
– No dobra – odezwał się w końcu Matt. – Pogadamy o tym w środku?
Nicky potarł swoje ramiona, jakby chciał odpędzić nagły chłód, chociaż na dworze było około trzydzieści siedem stopni, i wskazał brodą drzwi. 
– Bez drinka nie damy rady.
Uczelniana drużyna Exy miała przydzielone trzy pokoje na trzecim piętrze, które były małymi mieszkaniami. Do grupy Andrew należał pokój znajdujący się najbliżej schodów, dziewczęta mieszkały pośrodku, a Matt z Neilem na końcu. Gdy zbliżyli się do zamkniętych drzwi, Dan ścisnęła dłoń Matta tak mocno, aż pobielały jej kłykcie. Neil odniósł wrażenie, że chłopak wcale nie czerpie siły z jej wsparcia. Wpatrywał się pustym wzrokiem w breloczek z kluczami, jakby nie mógł sobie przypomnieć, który z nich służy do otwarcia drzwi. 
– Był takim dupkiem – wykrztusił cicho Matt.
– Wiem – odparła Dan.
Matt odetchnął powoli i w końcu przekręcił klucz w zamku. Pchnął drzwi, wzdrygając się przy tym, i mocniej ścisnął dłoń swojej dziewczyny, nie będąc pewnym, czy chce przekroczyć próg. Ponura mina Dan sprawiła, że Neil zrobił krok do przodu, ale trudno mu było cokolwiek zobaczyć, ponieważ Matt wciąż blokował przejście. Nie musiał jednak długo czekać. Dan zebrała się w końcu na odwagę i weszła do środka, ciągnąc za sobą Matta. Neil przystanął w drzwiach, chcąc ocenić zmiany, jakie zaszły pod ich nieobecność.
Forever my girl - Heidi McLaughlin (PATRONAT MEDIALNY)

Forever my girl - Heidi McLaughlin (PATRONAT MEDIALNY)

„Nigdy nie myślałem, że zostanę gwiazdą rocka. Będąc w college’u, planowałem grać w futbol, następnie dostać się do drużyny ligi zawodowej i poślubić ukochaną z liceum, z którą wiódłbym długie i szczęśliwe życie.

Informacją o wyjeździe złamałem serce nie tylko jej, ale i sobie. Byłem młody. Podjąłem tę decyzję, mając na względzie swoje a nie nasze dobro. Mimo że oddałem duszę muzyce, nie zapomniałem o zapachu czy uśmiechu tej dziewczyny.

Po dekadzie wracam pełen nadziei, że uda mi się to wszystko wyprostować. Wciąż pragnę, aby była moja na zawsze.”

„Forever my girl” to pierwsza powieść Heidi McLaughlin wydana w Polsce, więc za bardzo nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. To także pierwszy tom serii The Beaumont i mam nadzieję, że wydawnictwo postanowi wydać kolejne części, bo czuję, że i życiowe perypetie kolejnych bohaterów mogą być bardzo ciekawe. Jak możecie zauważyć, opis książki jest dość skąpy, a jak wiecie, ja nigdy nie lubię psuć Waszej przyjemności z czytania, więc tylko troszeczkę przybliżę Wam fabułę tej pięknej historii.

W książce poznajemy Josie i Liama, którzy byli parą w liceum. Kochali się i myśleli, że razem spędzą życie. Jednak życiowe wybory Liama rozdzieliły ich na dekadę. Gdy kolejny raz się spotykają Josie ma już na nowo ułożone życie i nie ma w nim miejsca dla Liama. Jednak jak wiemy… stara miłość nie rdzewieje, więc możecie się domyślić, że mimo tego, iż Liam opuścił dziewczynę, ta nie będzie potrafiła o nim zapomnieć i odsunąć go od siebie. Poza tym na światło dzienne wyjdą długo skrywane tajemnice, które przewartościują życie Liama i mimo niechęci oraz obaw złączą tę dwójkę na długi czas…

„Forever my girl” to jedna z takich książek, która wzrusza, chwyta za serce i pokazuje, jak silnym uczuciem jest miłość. Jej nie potrafią zniszczyć lata rozłąki, sekrety, czy tajemnice. I mimo tego, że próbujemy nie kochać, otaczamy się murem, to uczucie jest w stanie przetrwać wieki. Wystarczy jeden dotyk, jedno spojrzenie, by obudzić uczucia pogrzebane na dnie serca. Niestety niełatwo jest wybaczyć i zapomnieć o przeszłości, która złamała serce i pozostawiła w nim żal. Czy Jodie da kolejną szansę Liamowi? O tym musicie przekonać się sami.

Jestem przekonana, że polubicie głównych bohaterów, gdyż autorka nie przerysowała ich, a tym bardziej nie wyidealizowała. To osoby takie jak my, które mają swoje tajemnice, popełniają błędy i nie zawsze podejmują słuszne decyzje. Zafascynowała mnie postać Liama i podziwiałam jego determinację w walce o serce ukochanej kobiety.

„Forever my girl” to powieść, którą polecam Wam z czystym sumieniem. To słodko-gorzka opowieść o przyjaźni, o miłości i przede wszystkim o drugich szansach. Mnie autorka uwiodła i niecierpliwie czekam na kolejne tomy. Mam nadzieję, że i Wy świetnie spędzicie przy niej czas.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Sexy Bastard. Jackson - Eve Jagger

Sexy Bastard. Jackson - Eve Jagger

"Jackson jest odnoszącym sukcesy architektem, któremu do szczęścia brakuje tylko idealnej żony. Ułożył nawet sobie listę cech perfekcyjnej wybranki, która będzie pasowała do jego świata.
Kiedy spotyka Skylar, wydaje się, że musi skreślić wszystkie punkty ze swojej listy, bo dziewczyna kompletnie nie pasuje do jego ideału. Jest spontaniczna, żywiołowa i nieuporządkowana, a do tego wciąż pakuje się w tarapaty.
Jackson musi podjąć najważniejszą decyzję w życiu i wybrać pomiędzy przygodą a szansą na ustatkowane życie. Chociaż Skylar podbija jego serce, to w niczym nie przypomina idealnej kobiety, z którą chciał budować wspólną przyszłość.
Czy Jackson pójdzie za głosem serca i wprowadzi odrobinę szaleństwa do poukładanego życia?”

„Jackson” to czwarty i zarazem ostatni tom gorącej serii Sexy Bastard. Polubiłam każdego z chłopaków, ale to chyba właśnie Jackson skradł moje serce i uwiódł mnie swoim charakterem i podejściem do życia. To bezapelacyjnie gorący facet, który tak jak i jego przyjaciele lubił dobrą zabawę i niezobowiązujące przygody. Jednak w życiu Jacksona nadszedł moment, w którym zaczął zazdrościć chłopakom i też postanowił znaleźć sobie kobietę, z którą spędzi resztę życia… nawet zrobił listę z cechami, które ta kobieta powinna posiadać. Ale jak wiemy życie lubi płatać psikusy, więc na drodze Jacksona stanęła ponętna, szalona i zwariowana Skylar, czyli całkowite przeciwieństwo kobiety, o jakiej marzył. Czy Jackson da się porwać szalonej i nieprzewidywalnej przygodzie ze Skylar? Tego już Wam nie zdradzę ;)

Nie jest to typowy erotyk, ale oczywiście sceny seksu się pojawiają, a jak już się pojawiają, to potrafią rozbudzić wyobraźnię i doprowadzić krew do wrzenia. Dla mnie to bardzo fajne połączenie romansu z lekkim erotykiem, więc osoby, które nie przepadają za dużą ilością scen seksu, będą usatysfakcjonowane. Dużym plusem jest to, że i tym razem autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na głównych bohaterach, więc znów mamy okazję podpatrzeć całą paczkę przyjaciół i podejrzeć, jak układają się ich związki.

W tej książce nie znajdziecie nic nowego, nie znajdziecie żadnych oszałamiających zwrotów akcji, ale zapewniam Was, że fajnie spędzicie przy niej czas. Poza tym autorka znów przemyciła do książki sporą dawkę humoru, więc przygotujcie się na dobrą zabawę i wiele niekontrolowanego śmiechu.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton - L.A. Fiore (PATRONAT MEDIALNY)

Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton - L.A. Fiore (PATRONAT MEDIALNY)

„Nazywają go potworem.
Zimne jak lód bladoniebieskie oczy prześwietlają cię na wylot.
Jest bezwzględny.
Jest okaleczony.
Jest niebezpieczny.
Żyje w zamku godnym baśni, ale nie jest księciem.
Jest bestią.
Jest brutalem.
Jest zabójcą.
Przeznaczenie sprawi, że nasze światy zderzą się ze sobą.
Nazywają go potworem, ale jest moim ocaleniem.”

Jak możecie zauważyć, opis książki nie mówi prawie nic, a ja będę zołzą i też poskąpię Wam informacji na temat fabuły. Tę książkę od początku do końca musicie poznać sami, ale zapewniam Was, że warto zagłębić się w tej historii. 
„Bestia” to powieść, w której poznajemy dwójkę poharatanych przez los bohaterów. Obydwoje nie mieli łatwego dzieciństwa, jedno z nich było dręczone psychicznie przez matkę, a nad drugim znęcano się fizycznie i psychicznie. Teraz to dorosłe osoby, które nie potrafią zapomnieć o przeszłości i cały czas na swoich barkach dźwigają jej demony… Lizzy to kobieta, która w malowaniu znalazła ukojenie, a Brochan… no cóż… ten mężczyzna inaczej sobie radzi z dręczącymi go wspomnieniami. Według mnie ich spotkanie zaplanowało przeznaczenie, bo w swoich ramionach odnaleźli spokój i ukojenie. Jednak droga do szczęścia nie będzie wcale łatwa, a przeszłość nie raz o sobie przypomni i zapuka do ich drzwi.

„Ileż spustoszenia potrafią spowodować w nas nasi rodzice.”

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Historia w niej zawarta chwyciła mnie w swoje szpony już od pierwszej strony. Autorka dostarczyła mnie całą paletę emocji, które odczuwałam całą sobą, byłam smutna, byłam zła, wiele razy ogarniała mnie wściekłość, ale momentami czułam także szczęście i radość. Poza tym choć z wielu stron tej powieści wyziera niewyobrażalny smutek, to cały czas czuje się nadzieję i odnosi się wrażenie, że nadejdzie ten dzień, w którym bohaterowie odnajdą szczęście, bo przecież po każdej burzy musi wyjść słońce. Choć  historia bohaterów jest smutna, jest pełna bólu i żalu, to i tak uwodzi, kusi i nęci, ja nie potrafiłam się z nią rozstać i czytałam i czytałam i czytałam, póki nie znalazłam się na ostatniej stronie. Napięcie, emocje i niezapomniane wrażenia, to wszystko znajdziecie w tej przejmującej i chwytającej za serce książce. 

Prawie cała fabuła książki toczy się w malowniczej Szkocji, a autorka nie poskąpiła przepięknych opisów krajobrazów. Niczym wprawny malarz malowała obrazy pięknej scenerii w mojej głowie, dzięki czemu nietrudno było mi sobie cokolwiek wyobrazić i tak jak bohaterowie chłonęłam całą sobą przepiękne widoki.

Polecam Wam tę powieść z całego serca. To przepiękna, ale i pełna bólu historia o walce z demonami przeszłości, o zrozumieniu i akceptacji oraz przede wszystkim o miłości. Mnie ta historia zachwyciła i czekam na inne książki autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Złe - Michał J. Chmielewski

Złe - Michał J. Chmielewski

„Baskin Zachodnie, miasteczko na polskim wybrzeżu, wydaje się zbyt małe aby pomieścić całe zło, jakie się w nim dzieje. Zło czynione przez człowieka człowiekowi, gdyż w tym akurat przypadku niepotrzebna jest pomoc diabłów, demonów czy jakichkolwiek innych istot.
Jeden dzień z życia rodziny Jasińskich. Dwadzieścia cztery godziny koszmaru, jaki rozgrywa się w setkach miast, miasteczek i wsi. Andrzej – ojciec, alkoholik i oprawca swojej rodziny. Iwona – matka, ofiara przemocy domowej. Justyna, Kryspin i Michał – maltretowane i okaleczone psychicznie dzieci, dla których normalność to marzenie. Tomasz, Marcin i Krzysztof – mimowolni uczestnicy dramatu.”

„Złe” Michała J. Chmielewskiego to bardzo mocna i bardzo realistyczna powieść pełna bólu, smutku, brutalności i przede wszystkim zła. To historia o złych wyborach i ich konsekwencjach, które zawsze dotykają wielu osób. Autor w bardzo smutny, a zarazem prawdziwy sposób opisał polską rzeczywistość. Patologia, alkoholizm, czy nawet wynaturzenie pojawiają się cały czas na kartach tej na pierwszy rzut oka nic nieznaczącej powieści. Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, ale ta historia cały czas biega mi po głowie, bo wiem, że to, co opisał autor, nie jest tylko fikcją literacką, takie historie dzieją się naprawdę i to czasami tuż pod naszym nosem. Książka jest niezwykle emocjonująca, daje do myślenia i zdecydowanie skłania do wielu refleksji. Mną ta historia wstrząsnęła, po jej lekturze czuję się lekko sponiewierana i na pewno przez długi czas o niej nie zapomnę. Autorowi należą się brawa za podjęcie się tak trudnego i bolesnego tematu, ale o takich sprawach trzeba mówić głośno i przede wszystkim należy je piętnować. 

Moja opinia jest bardzo krótka, ale myślę, że nic więcej nie trzeba już dodać…

Zapewniam Was, że obok tej książki nie można przejść obojętnie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Genius Creations.
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger