czwartek, 1 października 2015

Z teściową za pan wróg - Izabela Milik


Wspominałam już, że uwielbiam debiuty? Tym razem również zapraszam na recenzję powieści autorki, która dopiero zaczyna swoją literacką drogę.  Czy to dobry start?  O tym poniżej.

Olę i Rafała połączyła miłość,  taka prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Od samego początku wiedzą też, że będą ze sobą na zawsze i założą szczęśliwą rodzinę. I tak właśnie się dzieje: Ola zachodzi w ciążę, para  bierze ślub, a po dziewięciu miesiącach rodzi się mały Miłoszek. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie TEŚCIOWA, która już przed ślubem młodych dawała Olce się we znaki.

"Przecież nie powiem mu, że nie da się z tym babsztylem wytrzymać, bo to jego matka - pomyślała, zdając sobie sprawę, że czym innym jest, jeżeli on sam komentuje zachowanie swoich rodziców, a czym innym słuchanie krytyki z jej ust."

Teściowa uprzykrza życie Oli w każdy możliwy sposób. Choć zdaniem teściowej, wszystko robione jest z myślą o synowej. Ciągłe niepotrzebne prezenty, wtykanie nosa w nie swoje sprawy, to dla naszej bohaterki codzienność. Rafał wie jaka jest jego matka, bo nie raz miał z nią zatargi, ale broni jej kiedy ma ku temu sposobność. Wszystko pogarsza się w czasie ciąży, gdy okazuje się, że Olka musi leżeć. Opiekę nad nią przejmuje nikt inny jak „ukochana” teściowa. Po porodzie nadchodzi apogeum całej sytuacji. Ola zamyka się w sobie, można by nawet rzec, że popada w depresję. Czy jest jakieś sensowne wyjście z tego wszystkiego?

Zabierając się za czytanie tej powieści byłam przekonana, że to literatura lekka, z dużą nutą humoru - typowa komedia. I choć nie brakuje w niej humoru, to ja  zakwalifikowałabym ją raczej jako dramat. Ta książka opowiada nam o dramacie młodej, silnej kobiety, która zostaje stłamszona, zdeptana przez swoich teściów, w szczególności przez teściową. Jej bezradność względem ich zachowania jest wręcz namacalna, i choć zdaję sobie sprawę, że historia  ta jest tylko fikcją literacką, to gdzieś w naszym wielkim świecie może właśnie jest taka „Ola”, której życie to piekło stworzone przez teściową ( niestety jestem wręcz przekonana, że w naszym społeczeństwie jest mnóstwo takich kobiet). I choć teściowa Oli chce podobno dobrze, to jej to w ogóle nie wychodzi. Nie pomagają ani groźby, ani prośby ze strony naszej bohaterki, ale jak to mówią: "Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane". Nic więcej Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że się na tej książce nie zawiedziecie, a zakończenie… Cóż, mnie zakończenie wgniotło w fotel.

"Byli czyści! Mogli zacząć zapisywać się od nowa. Nie mogli jednak przewidzieć, czy szczęśliwi dopiero będą, czy też już byli, nie wiedząc o tym."

Tej książki się nie czyta, tę książkę połyka się w całości i to w kilka godzin, gdyż nie można się od niej oderwać. I choć porusza ona dość specyficzny problem relacji z teściami, to nie można się przy niej nudzić. Świetnie poprowadzona fabuła, dobre i ciekawe dialogi, pozwolą Wam oderwać się od rzeczywistości. 
Również emocji nam tu nie zabraknie, a i łzy wzruszenia gwarantowane. Rozświetleniem ciężkiego życia naszej bohaterki są zabawne dialogi, które nadają temu wszystkiemu humoru oraz lekkości. Autorka przepięknie opisała relacje między Rafałem i Olą. Ich uczucie jest czyste, krystaliczne i piękne. Po prostu cudowny wątek miłosny łapiący nas czytelników za serce. Tylko czy tym razem miłość pokona wszystko?
 Książka ta mnie zauroczyła i zafascynowała. Świetny debiut. W mojej pamięci pozostanie ona na długo. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 18.09.2015

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe aż chce się czytać więcej. Musze mieć tą książke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do udziału w konkursie na najciekawsze pytanie do autorki, gdzie do wygrania jest właśnie egzemplarz tej książki :)

      Usuń
  2. Kurcze...ta ksiazka mnie nie powaliła, a wręcz zmęczyła. Po przeczytaniu komentarzy na temat jej temat bardzo chciałam przeczytac i bardzo się rozczarowałam. Widocznie mam mniejszy stopien wrazliwosci...

    OdpowiedzUsuń
  3. zakończenie nie "wgniotło w fotel"?... ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.