poniedziałek, 27 czerwca 2016

Calder. Narodziny odwagi - Mia Sheridan

„Nie bój się spełniać marzeń!”

Kiedy dziesięcioletni Calder pierwszy raz ujrzał ośmioletnią Eden, nie zdawał sobie sprawy, że ich losy splecie na zawsze niewidzialna nić. Jednak wiedział, że nigdy nie będzie mógł okazać dziewczynie swoich uczuć. Eden jest wybranką i gdy skończy osiemnaście ma poślubić Hectora, przywódcę apokaliptycznej sekty, i wraz z nim poprowadzić społeczność na Pola Elizejskie, gdzie powitają ich bogowie. Tylko czy można wygrać z uczuciem, które pojawiło się między nimi wiele lat temu?

„Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była urzekająca, cudowna. I niech bogowie mi wybacza, ale ziarno miłości, które we mnie zakiełkowało; ziarno, którego przyrzekałem nie pielęgnować, i tak rosło z każdą chwilą. Mógłbym przysiąc, że czuję, jak jego aksamitne kosmyki poruszają się we mnie, rosną i oplatają żywotne części tego kim byłem. Nie potrafiłem ich powstrzymać. Usidliła mnie. Ja byłem polem, a ona powojem. Zawładnęła mną. Tak po prostu. A może nie tak po prostu? Może rozkwitała we mnie od lat? Ale w owej chwili nie potrafiłem nazwać tego inaczej.
Ona nie jest twoja – szepnąłem w myślach…”

Jednak oboje spróbują zawalczyć o swoje marzenia i postanowią odnaleźć swe własne miejsce w świecie. Droga do wolności nie będzie łatwa, będzie usłana cierniami, gdyż szalony Hector nigdy nie pozwoli odejść swojej wybrance. Przecież przepowiednia musi się ziścić. Czy nasi bohaterowie zapłacą najwyższą cenę za naruszenie najświętszych praw? 
Nie będę Wam zdradzała nic więcej z fabuły książki. Musicie to wszystko przeczytać sami, a uwierzcie mi na słowo, że naprawdę warto.

Mia Sheridan to jedna z niewielu autorek, której każda książka mnie zachwyca oraz hipnotyzuje. To autorka, której książki zostają w sercu czytelnika na zawsze. To autorka, która umiejętnie zastawia na nas emocjonalne pułapki, w które co chwila wpadamy i ciężko nam się z nich wydostać. Tak było również w przypadku Caldera. I mimo, że początek książki toczy się niespiesznie, to im dalej czytamy, tym bardziej przepadamy i zatracamy się bez reszty w miłosnej historii Caldera oraz Eden. Miłości trudnej, pełnej bólu, ale także miłości, która jest piękna, niewinna oraz czysta jak łza.

Kolejny już raz muszę podkreślić, że styl jakim operuje Mia Sheridan ma w sobie coś magicznego, coś co chwyta za serce i nie chce puścić póki nie skończymy czytać. Zatracamy się w każdym słowie i przeżywamy całą historię wraz z bohaterami. Historię prawdziwej miłości, pełną potajemnych spotkań, ukradkowych spojrzeń i strachu, że ktoś odkryje ich sekret. A taka miłość jak tej dwójki powinna ujrzeć światło dzienne i być celebrowana każdego dnia. Czy im się to uda? Tego Wam nie zdradzę.

"Calder. Narodziny odwagi" to powieść o walce dobra ze złem. O niesamowitej odwadze, o strachu, o niewinnej, pięknej miłości łączącej na wieki. To po prostu przepiękna, cudowna historia, przy której wylejecie wiele łez, a zakończenie pozbawi Was tchu. Ja po raz kolejny zostałam powalona na emocjonalne łopatki przez Mię Sheridan, i wiem, że każdą jej kolejną książkę mogę brać w ciemno, bo na pewno się nie zawiodę.

Polecam!

„Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać życiu nowy sens.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Septem.


4 komentarze:

  1. Mia jest niezwykła! Jednak jak do tej pory, moim ulubieńcem jest Bez słów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moim też :D Ale jednak każdy z jej bohaterów jest niezwykły w jakiś sposób :D

      Usuń
  2. Jedno jest pewne: taką historię miłości warto poznać i przeżyć ją wraz z głównymi bohaterami książki. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.