niedziela, 12 czerwca 2016

Nieszczęścia chodzą stadami - Agata Przybyłek

Agata Przybyłek zadebiutowała powieścią „Nie zmienił się tylko blond”, która bardzo przypadła mi do gustu. Tym razem w me ręce wpadła  kolejna powieść autorki pt. „Nieszczęścia chodzą stadami”, która swą premiera miała w marcu tego roku. Czy jestem usatysfakcjonowana lekturą? Zapraszam na recenzję.

Halinka, to matka Iwonki, którą mieliśmy okazję poznać w „Nie zmienił się tylko blond”. Po tym, jak Iwonka kolejny raz została trafiona strzałą amora i wyprowadziła się od rodzicielki, pani Halina popada w odrętwienie, a nawet depresję. Po głowie krążą jej niczym uciążliwy komar, natrętne myśli „samobójcze”. Ani mąż, ani pani Michalina nie wiedzą jak jej pomóc. Wszystko zmienia się, gdy pani Halina dowiaduje się, że z zagranicznych wojaży wraca jej chrześnica Martusia. Jej ekscytacja nie trwa niestety długo, gdyż Marta nie przyjeżdża sama... Towarzyszy jej dwójka jej dzieci – kilkuletnia Marysia oraz Krzyś, który ma dopiero trzy miesiące. Niby nic dziwnego, ale... Okazuje się, że Krzyś jest czarnoskóry, a na to pani Halina nie była przygotowana. Zaczyna żałować, że zaproponowała chrześnicy pobyt w swoim domu, i wpada na szatański plan uprzykrzenia jej życia. Z domu znikają wszelkie „luksusy”, znika internet, a wieczorami wyłącza prąd. Czy pozbędzie się Martusi? Czy może dziewczyna zniesie wszystkie fanaberie starszej pani? Tego wszystkiego dowiecie się czytając „Nieszczęścia chodzą stadami”.

Na samym początku muszę nadmienić, że „Nieszczęścia chodzą stadami” to powieść z serii z Babeczką, która dla mnie jest genialnym pomysłem wydawnictwa Czwarta Strona. Książki z tej serii są od kobiet, dla kobiet i o kobietach. Czyli coś idealnie dla nas drogie panie.

„Nieszczęścia chodzą stadami” to bardzo dobra powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym, i dużą dawką humoru. I mimo że mogłoby się wydawać, że to lektura lekka i przyjemna, to jednak zawiera ona drugie dno. Autorka pokazuje nam jak ważny wpływ na nasze życie ma przeszłość i dramatyczne wspomnienia. Widzimy jak Marta po powrocie do Sosenek próbuje uporać się z przeszłością, lecz tragiczne wspomnienia wracają i nie chcą odejść.
Agata Przybyłek w bardzo realistyczny sposób pokazała nam także polską wieś, a może raczej społeczność zamieszkującą małą wioskę. Ich mentalność, strach przed tym co inne i obce, gdzie każdy wie o każdym wszystko. Nie ułatwia to niestety życia naszej bohaterki, która po prostu cały czas szuka swojego miejsca na ziemi.

Kreacja bohaterów jest rewelacyjna. Autorka pokazała nam tak charakterystyczne i wyraziste postacie, że należą jej się za to ogromne brawa. A ja dla siebie poproszę walerianę ;) Pani Halinka wykończyła mnie nerwowo, naprawdę. Mordercze odruchy towarzyszyły mi prawie przez cały czas. Starsza pani to taka prawdziwa kobieta ze wsi. Wszystko wie, każdy musi jej słuchać, i choć Halinka strasznie mnie denerwowała, to wiem, że gdzieś tam w głębi, w środku, to kochana osoba, bojąca się samotności. Każdy bohater jest naprawdę bardzo dobrze przedstawiony, ale pani Halinka to numer jeden na mojej liście wykańczających bohaterów. Wykańczających, ale pozytywnych.

Książkę oceniam bardzo dobrze, świetnie się przy niej bawiłam i na pewno przeczytam każdą kolejną jaką napisze pani Agata. Jednak jest jedna rzecz, która już w „Nie zmienił się tylko blond” strasznie mi przeszkadzała, mianowicie zdrabnianie imion przez autorkę - Martusia, Iwonka, Jaruś. Ciężko mi sobie wyobrazić dorosłe osoby, do których każdy zwraca się takim zdrobnieniem. Jest to jedyna rzecz, która mi się nie podobała, a podczas czytania przerabiałam imiona po swojemu.


Polecam Wam tę wciągającą powieść, nawet jeżeli nie czytaliście wcześniejszej części o perypetiach Iwony – córki pani Haliny. Ta historia to coś całkiem nowego, i choć większość bohaterów jest ta sama, to w niczym Wam to nie przeszkodzi. Będzie smutno, będzie zabawnie. Na pewno się nie zawiedziecie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

6 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale każdej książce daje szansę i mimo, że ta pozycja nie bardzo mnie zainteresowała, to pewnie kiedyś ją przeczytam i tak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już wiem, po co sięgnąć gdy będę miała gorszy dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Nie zmienił się tylko blond" czytałam i ku mojemu zaskoczeniu książka bardzo mi się podobała. Panią Halinkę można by było porównać do nieznośnej, choć sympatycznej starszej pani z filmu "Starsza pani musi zniknąć". ;)

    "Nieszczęścia chodzą stadami"- to powieść, która jest zarówno zabawna, jak i realistyczna. Mam nadzieję, że uda mi się zapolować na nią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj Halinka, to się dopiero rozkręca ;)

      Usuń
  4. Na moje oko coś o życiu - może być interesująco

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.