wtorek, 30 sierpnia 2016

Misja Wywiad z Janką Szczęsną

Zapraszamy na wywiad z Janką Szczęsną, autorką książki "Wyznanie" :)

Książkę "Wyznanie" otrzymuje Izunia Raszka! :) 





Szymczyk Magdalena 
1. Pisząc książkę do jakiej docelowej grupy osób chciałaś trafić? Do osób będących w sytuacji "bez wyjścia" w jakiej Ty byłaś, do otoczenia kobiet, które były/są w tym położeniu w którym ty jesteś/byłaś czy może do całkiem innej grupy?


Droga Magdaleno

Wyznanie jest spowiedzią. Przede mną samą i Bogiem. Pisząc książkę w ogóle nie myślałam, czy trafi do jakiejś konkretnej grupy osób. Nie wiedziałam, czy trafi gdziekolwiek! Czy się wydostanie na światło dzienne z czeluści ciemnej szuflady, gdzie początkowo trafiała. Zresztą śladem innych zwierzeń. Piszę od kiedy pamiętam. I od kiedy pamiętam, pisanie jest dla mnie swojego rodzaju terapią. Plastrem miodu na bolączki duszy, związane z egzystencją i trudami życia. Wygadaniem, oczyszczeniem. Niejednokrotnie krzykiem. Taką mam przypadłość. Owszem można porozmawiać z przyjaciółmi o problemach, jednak niekiedy- to zbyt mało. Poza tym ja wyznaję taką zasadę, że nie można zbytnio absorbować ludzi swoimi sprawami. Można ich przygnieść. Każdy przecież ma swoje bolączki. Teraz, gdy książka  ujrzała  światło dzienne, byłoby mi miło gdyby pomogła choć jednej osobie nie pójść w moje ślady. Ostrzec przed złem. Uratować.

2.Czy zakochałaś się w którymś ze swoich klientów lub odwrotnie?

Nie zakochałam się w żadnym. A czy któryś z nich we mnie? Nie mam pojęcia.




Izunia Raszka
 1. Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?

Witam Panią,
może Panią rozczaruję, ale nie mam ulubionego dania. Świat jest pełen różnych pyszności, a ja nie lubię się ograniczać względem jedzenia. Jeżeli chodzi o to, do jakiej potrawy można by porównać proces powstawania książki, to tylko jedna może odzwierciedlić jej  gorzko-kwaśny smak. Zupa, którą poczęstowała mnie Rita. Pojęcia nie mam, jakie składniki zostały wrzucone do garnka. Na pewno królował tam ocet, buraki i kartofle. Co do reszty, to nie chcę zgadywać. Była po prostu niesmaczna. Podobnie, jak moje zwierzenia.

2. Załóżmy, ze mogłaby Pani odwiedzić świat przedstawiony w dowolnej powieści. Jaka by Pani wybrała, a może żadną?

Co do powieści, z którą chciałabym odwiedzić świat to, na dzień dzisiejszy- Smażone zielone pomidory. Fannie Flag. A jutro? Nie wiem. Pozdrawiam Janka


Marta Pawlaczyk 
1. Po swoich doświadczeniach co najbardziej Pani ceni u mężczyzn? Jakie wady definitywnie dyskwalifikują mężczyzn, a jakie zalety powodują, ze mężczyzna zyskuje w Pani oczach i sercu?



Witam Marto.

U mężczyzn cenię przede wszystkim szczerość i inteligencję. Brak tych cech całkowicie ich dyskwalifikuje w moim postrzeganiu. Fanaberie  typu poczucie humoru, szarmancję, ciekawe zainteresowania, pasje stawiam daleko za tymi pierwszymi.

2. Jakie ma Pani motto życiowe?

Jeśli chodzi o motto, to czasy na -" Carpe diem"-minęły. Może nie te lata, a może właśnie praca w przybytku to jakoś zmazały. I sama nie wiem kiedy. Teraz to moje- "I tak wszyscy umrzemy", choć może brutalne, ale pomaga mi w ciężkich chwilach nie panikować, nie bać się. Przeczekać... Pozdrawiam


Michalina Foremska 
1. Co skłoniło Panią do napisania książki i podzielenia się "Wyznaniem" ze światem?


Witam. Droga Michalino (zazdroszczę imienia).
Do napisania Wyznania zmusił mnie mój obyczaj, pielęgnowany pieczołowicie od wielu lat. Wypisanie bólu, wylanie go na papier. Pomaga mi to uspokoić się, jakoś poukładać z problemami. A w tym przypadku dodatkowo z grzechem, który mi  ciąży do dziś...Początkowo nie myślałam o podzieleniu się nim ze światem.  Gdy się jednak okazało, że mogę- pomyślałam-czemu nie?

2. Co według Pani można nazwać szczęściem, czy Pani je odnalazła?

Jeżeli chodzi o szczęście, to dla mnie spokój duszy i jej czystość. Ale nie dane mi to. Swój krzyż będę niosła do końca. A może jeszcze dalej...Dlatego cichutko zachwycam się każdą, nie zmąconą niczym chwilą. Żeby nie zapeszyć. I nie zaintrygować Boga- dawkuję sobie po swojemu moje szczęścia. A są nimi proste sprawy, zwykłe, codzienne. Uśmiech dzieci, ich radość. Smaki życia.

Ania Lebioda 
1. Czy trudno było pani napisać tę książkę, otworzyć się, odsłonić niemal całkowicie ?

Droga Aniu
Napisać książkę było podobnie ciężko, jak zacząć pracę w przybytku. Może jeszcze trudniej. Bo gdy pisałam dodatkowo jeszcze analizowałam swoje niechlubne czyny.

2. Czy jest coś czego się pani wstydzi, żałuje?

Czy się wstydzę? Czy żałuję? Oczywiście. Nigdy już nie będę mogła być taka jak byłam... Ale też nie mogę płakać nad rozlanym mlekiem. Muszę żyć dalej i jakoś sobie radzić ze świadomością tego co zrobiłam. Muszę się uśmiechać do dzieci i świata. Choć wcale nie jest to łatwe. Dlatego zakładam maskę na twarz i jakoś leci. Nie łudzę się też, że w miarę upływu czasu będzie mi lżej.


Zuzanna Jeziorska
1. Jak na wydanie przez Panią takiej książki zareagowała rodzina i znajomi?

Witam Zuzanno.
Moja praca w przybytku, podobnie jak treść książki były owiane tajemnicą. Wiedzę sekretną posiadało kilka zaufanych osób. Szczerze mówiąc do końca wierzyłam, że uda mi się ukryć tę smutną prawdę. Nawet wtedy, gdy Wyznanie ujrzało światło dzienne, mamiłam się, że jest to możliwe. Jednak okazało się to trudne... Ludzie lubią znać tajemnice innych. Szczególnie te niechlubne! Wściubiają nos w nieswoje sprawy. Grzebią, drążą, dokopują się, śledzą. Gdy się nie dowiedzą, wymyślają swoje prawdy i historie, które zazwyczaj bywają bardziej szkodliwe, niż prawda. Aby tego uniknąć , i dla świętego spokoju sama wtajemniczyłam w mój sekret kilka osób. Tych najdociekliwszych. Tych, które same prędzej , czy później zaczęłyby kojarzyć fakty. Bałam się, ale ku mojemu zdziwieniu ich reakcja była odwrotna od spodziewanej. Zamiast potępienia, zyskałam ich uznanie, podziw. Dzięki temu przestałam się aż tak bardzo bać. A co będzie dalej? Pokaże życie.

Anna Sok
1. Co natchnęło Panią do napisania tej książki ?

Droga Aniu,
całe życie piszę. Taka przypadłość. Pomaga mi to oczyścić się. Wyciszyć. Łatwiej znoszę porażki, gdy się wykrzyczę na papier. Wyznanie to moja spowiedź. Taka forma terapii.     



2. Czy gdy otworzyła się Pani, opowiadając swe przeżycia, teraz by Pani tego nie zrobiła po przemyśleniu swego życia ?

Nad tym, czy zrobiłabym to jeszcze raz nie zastanawiam się, bo to się stało i nie odstanie .Muszę z tym żyć. Jednak chcę iść do przodu, nie chcę się cofać.
 Czy się wstydzę? Oczywiście, że tak. I to bardzo.

Pozdrawiam Janka

1 komentarz:

  1. Pytanie Izy jak i odpowiedź na nie jest zdecydowanie najlepsze ;)
    Zapraszam na konkurs: http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/2016/08/i-konkurs-niewidzialne-granice.html jest mała konkurencja- łatwo o nagrodę ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.