wtorek, 6 września 2016

Tracy Rees - Tajemnice Amy Snow

"Tajemnice Amy Snow" Tracy Rees to książka po którą sięgnęłam z wielką przyjemnością i zaciekawieniem. 
Opis książki i sama fabuła osadzona w XIX wiecznej Anglii, oraz bardzo piękna oprawa graficzna okładki od razu mnie przekonały do tego, aby zagłębić się w tej lekturze.

"Wczesnowiktoriańska Anglia. Amy, porzucona jako noworodek w śnieżnej zaspie, trafia do pobliskiego dworu w Hatville, lecz właściciele wspaniałej posiadłości i zatrudnieni w niej służący okazują się zimni i niegościnni.

Jedyną jej przyjaciółką jest dziedziczka, olśniewająca Aurelia Vennaway, która znalazła małą Amy w śniegu. Kiedy Aurelia umiera w młodym wieku, dziewczyna jest zrozpaczona. Wtedy znajduje ostatni podarunek od Aurelii – plik listów z zaszyfrowaną wiadomością. Siedemnastoletnia Amy wyrusza w podróż po Anglii, aby odnaleźć skarb. Jeśli odkryje tajemnicę, zmieni całe swoje życie."

Po pierwsze bardzo się ucieszyłam, że dostałam książkę, której historia osadzona jest w tych czasach. Uwielbiam powieści z fabułą właśnie w wiktoriańskiej Anglii. 

Autorka, bardzo klimatycznie i barwnie przedstawiła Anglię i podróż bohaterki, a ja miałam wrażenie, że chodzę za Amy krok w krok i po prostu tam jestem. 

Tracy Reeds ma bardzo fajny, ułożony styl, gdzie nie ma chaosu, a książkę czyta się z rozmarzeniem i przyjemnością. Sama fabuła nakreślona przez autorkę, jest  zabawna i ciekawa.

Książka nie jest typowym romansem, był oczywiście wątek miłosny, ale jak dla mnie, książka ta ukazała pięknie przyjaźń Amy i Aurelii. Było dużo retrospekcji, przedstawiających jak cała przyjaźń wyglądała na przełomie lat, ale nie było to w żaden sposób męczące albo nudne. Myślę, że to był ciekawy zabieg, który nadał historii więcej barw. 

Sama Amy Snow, jest słodką, poznającą świat osobą, wystawioną na wiele prób. Jest to postać charyzmatyczna i mimo tego, że na początku może Wam się wydać słodziutka... nie dajcie się zwieść pozorom :) 

Polecam "Tajemnice Amy Snow", jest to książka, która  wycisnęła ze mnie trochę łez i dała mi dużo pozytywnych chwil. Książka idealna na każdą porę :)

Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Czarna Owca.

2 komentarze:

  1. Nie wiem czemu, pewnie z nazwiska "Snow", ale skojarzyłam to z Grą o tron lub Igrzyskami Śmierci ;)

    Ostatnie dni konkursu: http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/2016/08/i-konkurs-niewidzialne-granice.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też miałam skojarzenie z Grą o Tron :)

      Usuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.