wtorek, 8 listopada 2016

Więzy - Sierra Cartwright

Kiedyś już pisałam, że literatura erotyczna to taki gatunek literacki, gdzie prawie wszystko zostało już napisane i naprawdę ciężko jest nie powielać pomysłów innych autorów. Erotyki nie są literaturą wysokich lotów i nie muszą podobać się każdemu. Jednak wiele kobiet je czytuje i wiele z nich potrafi się do tego przyznać. To nic uwłaszczającego naszej godności, takie książki mogą być inspiracją dla naszego własnego życia seksualnego, potrafią odgonić łóżkową nudę oraz rutynę i na nowo rozbudzić namiętność między partnerami. Czy „Więzy” Sierry Cartwright pobudzają wyobraźnię? Zapraszam na recenzję.

„Tylko jeden człowiek może jej pomóc, ale czy jest gotowa za to zapłacić?”

Rodzinnej firmie Lary Bernard grozi bankructwo, nieodpowiedzialne decyzje jej ojca z każdym dniem przybliżają firmę do ruiny. Zdesperowana kobieta nie wie co robić, wie jednak, że jest jeden mężczyzna, który może jej pomóc. Lara postanawia zaryzykować i udaje się Connora Donovana, który jest bratem jej najlepszej przyjaciółki. Kobieta postanawia zaproponować mu małżeństwo, na którym skorzystać mają obydwie strony. Connor nie zawaha się jej pomóc, jednak nie interesuje go papierowe małżeństwo. Małżeństwo ma wyglądać na prawdziwe, a Lara ma zostać jego uległą. Pan i uległa – czy taki związek będzie satysfakcjonował Larę? Czy dla ratowania firmy kobieta odważy się wejść na namiętne ścieżki BDSM? Przekonajcie się sami.

Sierra Cartwright urodziła się w północnej Anglii, a wychowywała się na Dzikim Zachodzie. Pierwszą książkę napisała w wieku dziewięciu lat i od tamtej pory nieprzerwanie tworzy kolejne. Sierra zabiera czytelników w złożony świat miłości i namiętności, oddania i zobowiązania. Własne doświadczenia nauczyły ją, że zaufanie wymaga odwagi, a jej książki są ucztą dla każdego, kto nie boi się podjąć tego ryzyka.

„Więzy” to bezapelacyjnie gorąca powieść erotyczna. Autorka niewątpliwie podczas pisania inspirowała się innymi książkami z tego gatunku, a na okładce zostało napisane, że jest ona pikantniejsza od Pięćdziesięciu twarzy Greya. Osobiście nie lubię porównywać książek ze sobą, ale w tym wypadku troszkę odniosę się do tego. To co łączy te dwie książki ze sobą, to na pewno temat BDSM i w moim odczuciu Sierra Cartwright wypadła o niebo lepiej w tym temacie. Widać, że włożyła wiele pracy w to, by przybliżyć nam obraz BDSM, a sam Connor idealnie odegrał rolę Doma, choć i on miejscami zgadzał się na ustępstwa względem Lary. Jeżeli zaś chodzi o bohaterów, to oczywiście on jest bogaty, przystojny i władczy, ale Lara nie jest szarą, niezdecydowaną myszką, to kobieta twardo stąpająca po ziemi, realizująca własne życiowe plany, która jest zdecydowana i wie czego pragnie. Za to, należy się autorce mocny plus, gdyż czasami mam dosyć czytania o biednych i zagubionych kobietach.

Historia Connora i Lary jest ciekawa oraz wciągająca, i mimo, że w tej książce nie odkryjemy wiele nowego, to warta jest przeczytania. Książkę czyta się bardzo szybko, dzięki językowi jakim operuje autorka. Jest on lekki oraz przyjemny w odbiorze, czyli taki jaki lubię najbardziej. Dodatkowym atutem są zabawne dialogi, które pojawiają się między bohaterami, dzięki, którym niejednokrotnie uśmiechałam się pod nosem.

Sceny seksu są gorące i działają na wyobraźnię. Osobiście nieraz potrzebowałam zaczerpnąć powietrza, a to w erotykach odgrywa dużą rolą.

Książka nie zawiera wulgaryzmów, więc na pewno spora część czytelników będzie z tego faktu zadowolona. Osobiście nie przeszkadzają mi one w czytanych książkach, ale wiem, że wiele osób ma z tym problem.

W ogólnej ocenie oceniam książkę dobrze, miło spędziłam przy niej czas i jestem przekonana, że przypadnie ona do gustu osobom, które nie boją się czytać o wyuzdanym seksie. Na pewno przeczytam kolejną część i mam nadzieję, że tym razem autorka nieraz mnie zaskoczy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
.




1 komentarz:

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.