wtorek, 14 marca 2017

Fragment "Szept wiatru" Sylwii Trojanowskiej (Prolog)

                                                                         
                               Prolog


Miałam wówczas niespełna osiem lat, ale pamiętam ten wieczór bardzo wyraźnie. Babcia Zuza przyszła do mojego pokoju, z kubkiem herbaty pachnącej goździkami i imbirem, którym raczyła mnie każdego mroźnego wieczoru, wierząc w zdrowotne właściwości tej mikstury. Spokojnym krokiem zbliżyła się i przysiadła na brzegu łóżka, po czym subtelnie uśmiechnęła się.
— Kiedy go poznałam, od razu wiedziałam, że to nie jest zwykły mężczyzna — zaczęła enigmatycznie, nie patrząc w moją stronę.
Nie rozumiałam, do czego zmierzała, ale z zaciekawieniem wsłuchiwałam się w jej słowa. Tak właśnie wyglądały nasze wieczory. Ja słuchałam, a ona opowiadała przeróżne historie ze swojego życia. Czasami zabawne, czasami smutne, tajemnicze. Lubiłam te chwile, bo dawały mi poczucie bezpieczeństwa i miłości, której bardzo potrzebowałam, a zdecydowanie za rzadko doświadczałam.
— Mocne spojrzenie, które onieśmielało, sprężyste ruchy, które magnetyzowały, i tembr głosu, którym po prostu oczarowywał, sprawiły, że zakochałam się w nim bez opamiętania. Mój Olgierd… Gdyby żył, obchodzilibyśmy dzisiaj jego sześćdziesiąte piąte urodziny. — Babcia pogładziła mnie po głowie i ucałowała w czoło. — Kasiu, moje ty złotko najdroższe, kiedyś też spotkasz takiego mężczyznę i pokochasz miłością… — Ściągnęła brwi, jakby z garści określeń wybierała to najwłaściwsze. — …miłością niewyobrażalną, taką, która nie pozwoli ci spać, nawet jeśli będziesz zmęczona, i taką, która nie pozwoli ci jeść, nawet jeśli będziesz głodna. Zawsze walcz o taką miłość, bo nawet jeśli ma trwać tak krótko, jak moja, warto. Dla takiej miłości wszystko warto.
Kiedy wspominałam babcię Zuzę, zadziwiająco często powracałam myślami do przepełnionego nostalgią monologu, którego wysłuchałam w tamten styczniowy wieczór, wierząc, że rzeczywiście przyjdzie mi kiedyś przekonać się o prawdziwości jej słów. Nie pomyliłam się. Ten czas nadszedł.


Kolejny fragment znajdziecie jutro na  http://cowartoczytac.blogspot.com/

3 komentarze:

  1. Żałuję, że lekturę mam już za sobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno kiedyś wrócę do historii Kaśki :)

      Usuń
  2. Książkę mam już na swojej liście, a fragment tylko utwierdził mnie w tym, że warto książkę przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.