poniedziałek, 20 marca 2017

Nakarm mnie - Julita Strzebecka (NASZ PATRONAT MEDIALNY)

Czasami zastanawiam się, jak daleko mogą posunąć się ludzie, by spełnić swoje fantazje, potrzeby i zachcianki. Na całym świecie znane są przeróżne fetysze i odchylenia od normy, a ja jakoś specjalnie się tym nie interesowałam, ale gdy dostałam propozycję zrecenzowania debiutanckiej powieści Julity Strzebeckiej pt. "Nakarm mnie" bardzo zaintrygował mnie sam tytuł, a opis książki podsycił mój "apetyt" na tę powieść. Sama całe życie jestem "na diecie" i jak każda kobieta mam kompleksy i narzekam, że coś chciałabym zmienić. I wiecie co? Debiut Pani Julity dał mi do myślenia, a ja długo nie zapomnę o "Nakarm mnie".

Nasza główna bohaterka Joanna jest grubaską. Po rozwodzie przestała zwracać uwagę na to co i ile je, a smutki i stresy zajada fast foodami i niezdrowym jedzeniem. Kobieta jest wysoko postawionym dyrektorem finansowym, więc materialnie radzi sobie świetnie, ale doskonale widzi, że tyje, a jej ciało zaczyna buntować się przed nadmiarem tłuszczów i cukrów, jednak nie potrafi się opanować. Objada się i traci nad tym kontrolę, a tym samym wpędza się w jeszcze większe kompleksy, nie akceptuje swojego "nowego" ciała. Pogarszający się stan zdrowia zmusza ją jednak do podjęcia walki i może się wydawać, że lekarz specjalista to dobry wybór, ale w tym przypadku spotkanie z Wiktorem, lekarzem bariatrą, okazuje się dla niej zgubne. Dlaczego? Bowiem Wiktor jest oszustem, który swoją specjalizację wykorzystuje do tego, by poznawać otyłe kobiety i... dalej je tuczyć. Takie osoby fachowo nazywa się feedersami, tuczycielami, dokarmiaczami. Joanna staje się jego ofiarą, czuje się bezpieczna i  zaczyna odzyskiwać wiarę w siebie, bo Wiktor upewnia ją w tym, że kocha jej ciało, każdą fałdę i rozstęp, że każdy dodatkowy kilogram to skarb. Brzmi szokująco? Uwierzcie mi, że takie właśnie jest! Jak ostatecznie skończyła się te historia? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, która porusza tak kontrowersyjny i trudny temat jakim jest relacja z człowiekiem, którego interesuje tylko otyłe ciało, który obdarza kogoś fałszywą miłością, by spełniać swoje chore fantazje i zachcianki. 

Ciekawość, złość, szok - to trzy słowa, które przychodzą mi do głowy, gdy myślę o tej książce. Pani Julita pokazała nam, jak trudna jest walka z nałogiem, a jednocześnie jak łatwo się w niego wpędzić. Szukanie pomocy u specjalisty wydaje się być dobrym rozwiązaniem, ale w tym przypadku jest zupełnie odwrotnie. Szczerze, to nie jestem w stanie pojąć rozumowania Wiktora. Dla mnie to chory i obrzydliwy człowiek. Z drugiej jednak strony trochę rozumiem Joannę, bo każdy chce być akceptowany i kochany. Uzależnienie od drugiej osoby, to też bardzo ciężki temat, a tutaj to nierozerwalne połączenie. Tucznik uzależnia od siebie swoją ofiarę, by zaspakajać swoje wypaczone potrzeby. 

Temat takich relacji, to temat rzeka i trudno mi zebrać myśli, bo nadal jestem ogromnie poruszona tą książką. Jestem też zła, że aż tak emocjonalnie zaangażowałam się w tę historię, bo teraz ciągle o niej myślę, a to "wina" autorki, która w naprawdę dobry sposób ukazuje nam tę relację i bez cenzury opisuje szczegóły, które dla mnie są naprawdę szokujące. Pokazuje jak ważna jest relacja z drugim człowiekiem, ale toksyczne związki i wykorzystywanie drugiej osoby, oraz manipulacja mogą mieć katastrofalne skutki. 

Jestem pełna podziwu dla Pani Julity, że odważyła się poruszyć tak kontrowersyjny temat. Dla osoby, która tak jak ja nie interesowała się tego typu fetyszami, to będzie naprawdę duży szok, ale polecam Wam tę powieść ku przestrodze. Mnie skłoniła ona do wielu refleksji, ponieważ nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak wiele możemy stracić przez uzależnienie. I nie mam tu na myśli jedynie feedersów, a ogólnie problemów z uzależnieniem od "czegoś", "kogoś". Zdrowa relacja z drugim człowiekiem, to jedna z najważniejszych spraw w naszym życiu, ale osoby słabe psychiczne bardzo łatwo mogą paść ofiarą jakiegoś  zwyrodnialca, który poprzez uzależnienie, kłamstwa i manipulacje realizuje swój chory i obrzydliwy plan. 

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam ten kontrowersyjny, ale naprawdę doskonały debiut Pani Julity, który nasz blog objął patronatem medialnym. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Replika. 

4 komentarze:

  1. O rany! Ale to chore... temat wyszukany i warty poznania ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intrygujący tytuł . Skusze się 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jeszcze nigdy nie natknęłam się na książkę poruszającą taki temat.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.