poniedziałek, 1 maja 2017

Luonto - Melissa Darwood

Chyba wiecie, jak to jest, gdy kończycie czytać książkę, a Wasza szczęka leży na podłodze i nie daje się podnieść, Wasz mózg nie może przetrawić tego co zostało przeczytane, w głowie kłębią się miliony pytań i nie wiecie co powiedzieć, bo ciężko zebrać myśli. Niedawno skończyłam czytać „Luonto” Mellisy Darwood, myślałam, że to kolejna książka młodzieżowa, która będzie miła, lekka i przyjemna, i o której bardzo szybko zapomnę. Jednak pomyliłam się, bo to książka, o której nie da się zapomnieć. To książka, która jest genialna w swojej prostocie, niesie bardzo ważne przesłanie i daje do myślenia. Po skończonej lekturze długi czas siedziałam i myślałam nad naszą cywilizacją, nad pięknem natury, nad groźnymi żywiołami i doszłam do wniosku, że to, co zostało opisane w tej książce, wcale nie musi być fikcją literacką i sami możemy zgotować sobie tragiczny los.
Zapraszam na recenzję, choć i tak już wiecie, jakie mam zdanie na temat tej powieści.

„Wolisz poznać gorzką prawdę czy upajać się słodkim kłamstwem?”

Podczas trzęsienia ziemi, siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez ogromnego orła. Ptaszysko okazuje się Homanilem, są to stworzenia, które żyją pod ludzką postacią, ale pod wpływem silnych emocji zmieniają się w zwierzęta. Gratus, bo tak nazywa się Homanil zabiera dziewczynę do Luonto, osady, która pełni funkcję biblijnej arki Noego, jednak różni ją od niej to, że nie może tam być ludzi, gdyż Matka Natura na rasie ludzkiej postawiła krzyżyk i postanowiła od nowa stworzyć świat. Czy trzęsienie ziemi to początek zagłady? Pomiędzy Chloris i Gratusem rodzi się zakazane uczucie, które niestety nie ma racji bytu, gdyż zadaniem każdego Homanila jest przedłużenie swojego gatunku. Czy uda im się znaleźć jakiś sposób, żeby być razem? Co Matka Natura przygotowała dla człowieczeństwa? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

„- Wy naprawdę jesteście ignorantami – stwierdził. - Nic was nie obchodzi. Nie wiecie nic o świecie, w którym żyjecie. Nic się dla was nie liczy, prócz waszej wygody, waszego gatunku, waszego przetrwania. Byliście stworzeni jako ostatni, a chcecie być pierwszymi. Nie dbacie o tych, którzy żyją wokół was. Zabijacie z zimną krwią dla skóry, mięsa, ozdób, choć tak naprawdę ich nie potrzebujecie. Jesteście jak zaraza, która niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze. Robicie eksperymenty, zatruwacie, skażacie wszystko, co piękne i czyste.”

„Luonto” to powieść fantasty, a Melissa Darwood jest dla mnie polską mistrzynią tego gatunku literackiego. Książka ta zasługuje na same pochwały z mojej strony, gdyż już po przeczytaniu pierwszej strony przepadłam z kretesem i z ogromnym zaciekawieniem czytałam dalej. Na ogromne uznanie zasługuje fabuła książki, która jest intrygująca od samego początku. Cały czas zastanawiałam się skąd Melissa bierze pomysły na swoje książki, gdyż każda jest wyjątkowa i niepowtarzalna i przez to zakochałam się w jej twórczości bez reszty. Autorka w profesjonalny sposób przedstawiła dwa światy, ten nasz skażony, brudny i zanieczyszczony na nasze własne życzenie i krainę Luonto, czystą, nieskalaną przez człowieka, po prostu idealną. Bardzo dokładnie zostały nam przedstawione różnice tych światów, warunki życia, jakość jedzenia, wody. Wszystko zostało dopracowane w najdrobniejszym szczególe.

Jest to książka pełna tajemnic, nieoczekiwanych zwrotów akcji, cały czas coś się dzieje, nie ma miejsca na nudę. To jest to, co uwielbiam w czytanych książkach. Poza tym autorka co chwila zaskakiwała mnie czymś nowym i gdy już przestawiałam się na odpowiedni tor i byłam zadowolona, że wiem co i jak, to nadchodziło kolejne bum i nad moją głową pojawiało się tornado złożone z kolejnych pytań bez odpowiedzi. Lubię myśleć, lubię główkować, więc bardzo mi to odpowiadało.

W książce pojawił się także wątek miłosny, który bardzo ujął mnie za serce. Lubię takie zakazane uczucia i to gdy bohaterowie mimo wielu przeciwności ciągnie do siebie i nie próbują ukryć tego, co ich łączy. Jednak nie liczcie na to, że od samego początku ta dwójka bohaterów zapałała do siebie sympatią, co, to, to nie. Na początku była niechęć, która dopiero później zmieniła się w milsze uczucie, ale jak to powiadają... kto się czubi, ten się lubi.

Jeżeli jestem już przy bohaterach, to muszę wspomnieć, że ich kreacja wyszła autorce bardzo dobrze. Okazali się oni bardzo wyraziści, charakterni i momentalnie zapałałam do nich sympatią. Ich ogromnym atutem był cięty język, który w niektórych dialogach wywoływał u mnie niekontrolowane wybuchy śmiechu.

Melissa Darwood w swojej książce poruszyła bardzo ważny temat, który dotyczy każdego z nas, a mianowicie chodzi o ochronę środowiska, która niestety jest na całym świecie na bardzo słabym poziomie. Sami niszczymy środowisko, a autorka otwiera nam oczy i widzimy, w jak dużym stopniu cierpi natura poprzez nasze czasami lekkomyślne działania. Jest wiele sposobów byśmy choć w minimalny sposób o nią zadbali, bo nigdy nie wiemy, czy się nie zbuntuje i czy da nam kolejną szansę

Podsumowując, polecam tę powieść z całego serca. Jest to książka idealna dla młodzieży, idealna dla osób starszych, ja chyba po prostu poleciłabym ją każdemu. Książka mądra, skłaniająca do refleksji i inna niż wszystkie, jakie do tej pory czytałam.
Czapki z głów Melisso.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.

9 komentarzy:

  1. Tego chyba jeszcze nie było :D Czytałam książki o różnych zmiennokształtnych, ale Homanila do tej pory nie spotkałam. Ciekawa jest też inspiracja Potopem i Arką w ujęciu fantastycznym. Coś mi się wydaje, że to kolejna książka, która ląduje u mnie na półce do przeczytania :D Przy okazji - dziękuję za wyróżnienie za aktywność na blogu. Wysyłam wiadomość prywatną na fb jako Kasia Ces. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tylko zobaczyłam tą książkę w zapowiedziach od razu mi się spodobała i widzę, że recenzja też jest obiecująca. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie przeczytać;) Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie moja tematyka, ale warto sprawdzić, recenzja zachęcająca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie ta książka przekona Cię do fantastyki :D

      Usuń
  5. Jestem świeżo po lekturze i zgadzam się z Tobą s tu procentach <3 Ta książka była cudowna :D Ale to zakończenie... Tak, czy siak, "Luonto" było świetne i muszę sięgnąć po pozostałe książki tej autorki :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że masz takie samo zdanie o książce jak ja :D A jeśli chodzi o zakończenie, to cały czas miałam nadzieję, że będzie inne.

      Usuń
  6. Pani Melissa bardzo dobrze radzi sobie z fantastyką i stwierdziłam to już po Pryncypium. Jednak Luanto brzmi jeszcze ciekawiej ze względu na nawiązania do natury. Na pewno przeczytam tę książkę bez wahania :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.