niedziela, 11 czerwca 2017

Confess - Colleen Hoover

Colleen Hoover jest dla mnie mistrzynią w tym, co robi. Jej książki są niezwykle wzruszające, emocjonujące, pełne pasji i zawsze chłonę je całą sobą. Jeszcze nigdy na żadnej z jej powieści się nie zawiodłam i mam nadzieję, że pozostanie już tak zawsze. Zapraszam na recenzję „Confess”.

„Znajdź w sobie odwagę, by wyznać... SEKRET, PRAWDĘ, MIŁOŚĆ”

Owen jest artystą, który przenosi na płótno bolesne i wstydliwe wyznania anonimowych osób. Jego galeria otwarta jest tylko jeden dzień w miesiącu i to właśnie wtedy poznaję Auburn, dziewczynę, która niespodziewanie pojawia się w jego galerii. Auburn szuka dodatkowej pracy i bardzo potrzebuje pieniędzy, a tak się składa, że Owen potrzebuje asystentki. Czy oboje pomogą sobie nawzajem? Chłopak bardzo szybko zakochuje się w dziewczynie, staje się ona dla niego natchnieniem, inspiracją i jest jego przeznaczeniem. Jednak Auburn nie szuka miłości, ona walczy o odzyskanie normalnego życia. Czy mają szansę? Czy obrazy Owena, to tylko wyznania anonimowych osób, czy może skrywają też jego tajemnice? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Colleen Hoover to autorka bestsellerowych powieści z gatunku New Adult. Zaczęła pisać dla przyjemności, ale pisarstwo szybko stało się pasją i sposobem na życie. Jej powieści trafiły na listy bestsellerów „New York Timesa”, zostały także wysoko ocenione przez użytkowników Goodreads.

Kocham, uwielbiam i niezwykle sobie cenię twórczość Colleen Hoover, każda z jej książek jest wyjątkowa i po przeczytaniu trafia na specjalną półkę, która mieści się w moim sercu. To są powieści, o których się nie zapomina i często się do nich wraca. Hoover potrafi umiejętnie grać na emocjach, pisać o miłości, przyjaźni i sprawach trudnych i bolesnych w sposób, który chwyta za serce. Każde jej słowo, które zostaje przez nią przelane na papier, wgryza się w moją duszę i porusza najczulsze struny mojej wrażliwości. Oczywiście tak samo było w przypadku „Confess”, gdzie już sam prolog wycisnął ze mnie morze łez i tak samo było z epilogiem, który okazał się bardzo piękny i wzruszający.

„Zawsze będę cię kochał. Nawet kiedy już nie będę mógł.”

„Confess” to w moim odczuciu powieść bardzo oryginalna. Oryginalny początek, oryginalny koniec i wszystko, co pomiędzy. Dla mnie chyba każda książka Colleen jest taka i wcale się nie dziwię, że jej książki stają się bestsellerami. Nie każdy autor w tak piękny sposób potrafi pisać o miłości i wzbudzać w czytelniku całą gamę emocji, które momentami potrafią miażdżyć serce.

Jeżeli chodzi o kreację Owena i Auburn to wyszła ona autorce genialnie. Oboje są zagubieni, zmagają się z przeszłością i stratą bliskiej osoby. Oczywiście Owen to bohater, który w momencie skradł moje serce, to wspaniały artysta, wrażliwy i dobry człowiek. Żyje chwilą i zmaga się bolesną przeszłością. Za to Auburn to dziewczyna, która chce odzyskać normalne życie i z nadzieją patrzy w przyszłość, jednak i jej bolesna przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Oboje mogą ocalić siebie nawzajem, tylko czy pojawiające się tajemnice, nie zniszczą wszystkiego?

Narracja prowadzona jest naprzemiennie, czyli tak jak uwielbiam, ponieważ ułatwia mi to dogłębne poznanie każdego bohatera. Raz poznajemy myśli i przemyślenia Auburn, innym razem Owena. Bardzo lubię, gdy w książkach pojawia się męski punk widzenia, daje zawsze on inne światło na wiele sytuacji i bardzo często zmienia mój tok myślenia.

To co bardzo podobało mi się w tej powieści, to wyznania czytelników Colleen Hoover. Każde wyznanie jest autentyczne i czytelnicy przesyłali je autorce anonimowo. Gdy je czytałam to serce mi się krajało, bo sama takich wyznań znalazłabym kilka w swoim wnętrzu. Łatwiej jest czytać fikcję literacką, gorzej już sobie radzę z czymś co realnie dotyka drugiego człowieka i wiem, że sam w samotności się z tym się zmaga. Oto kilka z nich...

„Czasem się zastanawiam, czy śmierć nie byłaby łatwiejsza od macierzyństwa.”

„Każdego dnia jestem wdzięczna za to, że mój mąż i jego brat są do siebie tak podobni. To oznacza mniejsze prawdopodobieństwo, że mój mąż odkryje, że nasz syn nie jest jego dzieckiem.”

„Nigdy nie pokazałam się nikomu bez makijażu. Najbardziej boję się tego, jak będę wyglądała na swoim pogrzebie. Prawie na pewno zostanę skremowana, bo mój brak pewności siebie ma tak głębokie korzenie, że będzie mnie dręczył nawet po śmierci. Dziękuję ci za to, mamo.”

Długi czas zastanawiałam się, czy byłabym w stanie podzielić się z kimś swoimi lękami i obawami... i wiecie co? Wydaje mi się, że nie, nawet anonimowo.

W książce znajdują się także przepiękne obrazy autorstwa Dannyego O'Connora, które w książce są pracami Owena i idealnie odzwierciedlają niektóre z wyznań.

Jestem tą książką oczarowana i mogę ją polecić każdemu, a w szczególności fanom twórczości Colleen Hoover. To powieść o miłości, o trudnym i bolesnym wkraczaniu w dorosłość, o poświęceniu względem drugiej osoby, a przede wszystkim o przeznaczeniu, które bez żadnego uprzedzenia może zawitać do naszego życia.

Prawdziwa miłość zdolna jest do wielu poświęceń.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

6 komentarzy:

  1. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, może dlatego ich coś do siebie w tej powieści przyciąga? :) Zaciekawiła mnie recenzja tej książki i jestem mega ciekawa jej zakończenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to naprawdę piękna powieść :)

      Usuń
  2. Ja również jestem zachwycona książkami autorki aczkolwiek w przypadku "Confess" doszło do lekkiego rozczarowania, bo jak dla mnie autorka zbyt banalnie zakończyła całą historię, brakowało mi napięcia tak charakterystycznego dla finałów jej książek, wydaje mi się, że Hoover nieco poszła na łatwiznę :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham wszystkie książki Colleen n Hoover i ta również do nich należy. To jest książka z cyklu, gdy ktoś o północy zapyta mnie o czym jest "Confess" Colleen bez problemu będę mogła opowiedzieć tą historię.
    W niezliczonej ilości książek, które czytam wszystkie powieści Colleen Hover są wyjątkowe i każdą z osobna mogę opowiedzieć, to książki które nie są pisane na jedno kopyto :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam uwielbiam uwielbiam!!
    Może dlatego że jestem mamą?
    Trzymała mnie ta książka do końca!
    Nie żałuję że czytałam i kupiłam.
    I okładkę mam białą jednak jak dla mnie ładniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zachwyciła mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.