poniedziałek, 17 lipca 2017

Chłopak, który o mnie walczył - Kirsty Moseley

Chyba wiecie, jak to jest, gdy musicie czekać na kontynuację swojej ulubionej książki. Ja tak właśnie czekałam na „Chłopaka, który o mnie walczył” Kirsty Moseley. Nie mogłam się doczekać tej powieści, gdyż zakończenie poprzedniego tomu zdruzgotało mnie doszczętnie, ale tak to już jest z seriami, że trzeba czekać na kolejne części, a autorzy lubią się znęcać nad czytelnikami i piszą zakończenia, które rozrywają serca. Jednak się doczekałam i mogę Wam napisać, że było warto, bo to kolejna książki Kirsty, która ogromnie mi się spodobała. Zapraszam na recenzję kontynuacji losów Jamiego i Ellie, bohaterów „Chłopaka, który chciał zacząć od nowa”.

Trzy lata od rozstania z Jamiem, Ellie musi wrócić do Nowego Jorku. Powrót jest ciężki i bolesny, gdyż w rodzinie dziewczyny wydarzyła się ogromna tragedia, z którą musi się zmierzyć. Z bolącym sercem musi zostawić za sobą swoje nowe życie, narzeczonego i wspólne plany, by pomóc rodzinie. Jest przekonana, że już dawno wyleczyła się z miłości do Jamiego, jednak jedno krótkie spotkanie z miłością życia, uświadamia jej, że tak naprawdę nigdy nie przestała go kochać i że żaden mężczyzna nigdy nie obudzi w niej takiej namiętności jak Jamie. Tylko, gdzie w tym wszystkim miejsce dla Toby'ego, narzeczonego Ellie? Po porzuceniu Ellie i po odbyciu kary w więzieniu Jamie postanowił się nie zmieniać, bez Ellie jego życie okazało się tylko pustą i bolesną egzystencją. Gdy dziewczyna wraca do domu, Młody Cole postanawia walczyć, by ją odzyskać. Tylko, czy ma jeszcze szansę? Czy jego nowe życie nie przerazi dziewczyny? Czy wrogowie skorzystają z okazji, by odebrać mu to, co kocha? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

Naprawdę bardzo, ale to bardzo czekałam na tę książkę. Byłam niezmiernie ciekawa, jaki los zgotowała autorka bohaterom, ale chyba nawet w najgorszych koszmarach nie spodziewałam się tego, co dostanę, z jakimi przeciwnościami losu i z jakimi tragediami będą musieli się zmierzyć. Już pierwsze strony nie napawają optymizmem, a im dalej, tym gorzej. Kirsty porusza bardzo trudne tematy, które w rzeczywistości dotykają każdego z nas. Nie będę o nich pisać, bo zbyt dużo bym zdradziła, a nie taki jest mój zamiar. Książka jest mało przewidywalna i naprawdę ciężko się domyślić, co będzie dalej i czy można liczyć na szczęśliwy happy end. W moim odczuciu wszystko zostało bardzo dobrze dopracowane i stworzyło świetną, wciągającą całość. Mam tylko jedno małe „ale” odnośnie momentu, w którym bohaterowie pierwszy raz spotykają się po latach. Nie wiem, czy w takim momencie swojego życia, Ellie znalazłaby się tam, gdzie się znalazła. Może się czepiam, może dla Was nie będzie to problem, ale mi coś tam zazgrzytało i stawiając się na jej miejscu, na pewno bym tak nie postąpiła. Kolejny raz nie napiszę, o co chodzi, ale jeżeli przeczytacie książkę, to będziecie wiedzieć o czym piszę. To tylko mały szczegół, poza którym wszystko mi się podobało i żałuję, że to już koniec mojej przygody z tymi bohaterami, bo historia zawarta w książce, jest naprawdę świetna.

Bohaterowie zostali wykreowani przez autorkę bardzo dobrze, zmienili się, stali bardziej wyraziści i charakterystyczni. Może znów ciut zostali przez autorkę wyidealizowani, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Jamie to nadal mój ulubieniec, który po odtrąceniu Ellie przestał tak naprawdę żyć i choć przebywał wśród wielu ludzi, cały czas czuł się samotny. Najbardziej ujęła mnie w nim ta jego niepewność i brak akceptacji swojej osoby. Ellie to jego przeznaczenie, z którego kolejny raz postanowił nie rezygnować. Ogromna zmiana zaszła w Ellie, bolesna przeszłość zmieniła ją. Stała się osobą silną, ale także bardzo kruchą i wrażliwą. Kocha Jamiego, ale przeraża ją to, czym się zajmuje. Czy da mu szansę?

Książka napisana jest lekko i momentalnie przepada się w głąb fabuły. Ostatnio miałam straszny okres, nie mogłam czytać książek, nic na maksa mnie nie wciągało, a ta książka to zmieniła i znów poczułam ogromną radość z czytania. Uwielbiam twórczość Kirsty, zdarzają się jej książki lepsze, trochę gorsze, ale ta jest po prostu idealna.

Narracja prowadzona jest naprzemiennie, czyli tak jak lubię. Mogę nawet stwierdzić, że bohaterowie podzielili się książką po połowie, więc perspektywy Jamiego, jest naprawdę sporo. Osobiście lubię zagłębić się w męskim umyśle, więc jestem z tego bardzo zadowolona.

„Chłopak, który o mnie walczył” to przepiękna historia o miłość, która wiele razy będzie musiała pokonywać przeciwności losu. Autorka nic nie ułatwia swoim bohaterom i rzuca im pod nogi kolejne kłody, które nieraz ciężko będzie ominąć. Czy miłość zwycięży? Czy rozgoni mroki? Przekonajcie się sami. Ja Wam tę powieść gorąco polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

5 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej z książek tej autorki, ale na 100% niedługo to nadrobię. Już od dawna mnie intryguje jej twórczość.

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam Ci ten cykl i Chłopaka,który zakradał się do mnie przez okno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie jutro chyba zacznę czytać bo mam już dwie części.
    Czułam że są dobre a teraz to już jestem pewna i nie mogę się doczekać!! Dzięki za recenzję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, myślę, że się nie zawiedziesz 😄

      Usuń
  4. Właśnie dlatego, żeby nie czekać ze zniecierpliwieniem na kolejny tom serii, zazwyczaj zaczynam czytać daną serię jak już są wydane wszystkie tomy. Chociaż kilka razy zrobiłam wyjątek i teraz czekam na kontynuację dworów.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.