czwartek, 20 lipca 2017

Światło, które utraciliśmy - Jill Santopolo

Są takie książki, o których się nie zapomina, ona zostają z człowiekiem już na zawsze. Często wraca się do nich myślami, bo nie sposób zapomnieć treści. Taką właśnie powieścią jest „Światło, które utraciliśmy” Jill Santopolo. Zapraszam na recenzję.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku, w dniu, który połączył wiele osób. Spędzają ze sobą tylko jeden dzień, ale oboje czują, że coś ich do siebie przyciąga. Po latach przypadkowo wpadają na siebie i postanawiają być razem. Ich związek kwitnie, są ze sobą szczęśliwi i rozwijają swoje pasje. Gabe jest początkującym fotografem, a Lucky pomaga przy produkcji serialu dla dzieci. Jednak jak to często bywa, wszystko dobre kiedyś się kończy. Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie, a Lucy dowiaduje się o tym w dniu, kiedy jej program telewizyjny zdobywa nagrodę Grammy. Dzień, który powinien być dla niej szczęśliwy, okazuje się pełen smutku i żalu. Czy tysiące kilometrów pozwolą im o sobie zapomnieć? Czy pierwsza miłość okaże się tą ostatnią. Przekonajcie się sami?

„Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.”

Jill Santopolo jest dyrektorem wydawniczym, wykładowcą akademickim i autorką książek, które zdobywają tytuł bestsellera. Mieszka w Nowym Jorku i całe swoje życie poświęciła książkom i pisaniu.

„Światło, które utraciliśmy” to jedna z tych powieści, po której zakończeniu ciężko zebrać myśli i ubrać je w słowa. Skończyłam ją czytać już jakiś czas temu i dopiero dziś zebrałam się w sobie i usiadłam do pisania recenzji. Nie pisałam jej wcześniej, bo nie chciałam, żeby była byle jaka, musiałam wszystko poukładać sobie w głowie, by przekazać Wam to, co było w niej najważniejsze.

Powieść ta jest piękna, a zarazem niesamowicie smutna i wzruszająca. To przejmująca historia prawdziwej miłości, która nigdy nie da o sobie zapomnieć, tego możecie być pewni. Historia niezwykle prawdziwa, która mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. Bezsprzecznie jest to, powieść bardzo dojrzała, która nie opowiada tylko o miłości, ale także o bólu, rozpaczy, niepowetowanej stracie, życiowych rozterkach, straconych szansach i pogoni za marzeniami.

Narratorką w książce jest Lucy, która opowiada o swoim związku, swojej miłości do Gabe'a, o swoich marzeniach i wyborach. Jednak ani jedno z jej słów nie jest przeznaczone dla nas czytelników, bo ona to wszystko opowiada swojej miłości. Przypomina to trochę list, trochę pamiętnik i muszę Wam powiedzieć, że bardzo przypadł mi do gustu taki sposób narracji. Poza tym książkę czyta się bardzo szybko, ja spędziłam przy niej tylko kilka godzin, podczas których niejednokrotnie płakałam, bo wzruszenie ściskało moje gardło. Jeszcze raz podkreślę, że jest to historia niesamowicie piękna, chwytająca za serce, a zakończenie... no cóż, jego Wam nie zdradzę.

To, co bardzo mnie urzekło w tej historii, to to, jak autorka w piękny sposób porównała dwa rodzaje miłości. Pierwsza to taka, która wybucha nagle i intensywnie, ale potrafi bardzo szybko przeminąć oraz druga, która rodzi się powoli, jest spokojna, przemyślana, ma solidne fundamenty, ale niestety i ją można utracić.




„Światło, które utraciliśmy” to historia o miłości, tej jedynej, tej prawdziwej, takiej na całe życie, która nigdy nie przemija. To także historia o marzeniach, o poświęceniu, pełna emocja, która w sercu czytelnika zostawia ślad już na wielki.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.



16 komentarzy:

  1. Ojjj, Sylwia, ale mi zrobiłaś apetyt na tę książkę :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak!!!!!
    Nareszcie się doczekałam recenzji!!
    Uwielbiam tą książkę.
    Narracja jest niesamowita ...te pytania które nie mają odpowiedzi... (a niby takie zwykłe np pamiętasz w co byłam ubrana jak się spotkaliśmy?) Te pytania mnie powoli miażdżyły:(
    To piękna historia
    Ile sekretów może mieć kobiece serce to jest niesamowite.
    A koniec książki jest porażający tylko żałuję że nie wiem co stało się dalej :(
    A okładka jest przepiękna.
    Ufff dzięki musiałam to z siebie wyrzucić :D
    I jak zawsze dzięki za recenzje ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wylałam morze łez przy tej książce, a zakończenie miazga totalna :O

      Usuń
    2. To prawda miazga...
      Ale też czulas niedosyt ?
      Np co było po powrocie do domu?
      :( tak bardzo chciałam wiedzieć:(

      Usuń
    3. Wiesz, że jakoś tego nie odczułam, jak czytałam, ale teraz tak myślę, że też z chęcią bym się dowiedziała co dalej. Wszystko przez Ciebie :O

      Usuń
    4. Ha no widzisz :o
      A ja myślałam, że mam błąd w druku :D :D i brak kartek ...

      Usuń
    5. Chciałabyś żeby to był błąd ;)

      Usuń
    6. No to jasne!! Ale wystarczył by mi tylko jeden rozdział więcej czy wszystko "wyszło" czy jednak tajemnica... hmm

      Usuń
    7. Pozostają nam tylko domysły niestety.

      Usuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To moje książkowe must have. Jestem bardzo ciekawa akie wrażenie na mnie zrobi...

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka przepiękna, jednak wolę inne zakończenia książek, chociaż nie wątpię, że własnie takie zakończenie będzie się wielu osobą podobało. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.