Blake Crouch - Mroczna materia

Mroczna materia to thriller z wątkiem sci-fi, który od razu zaciekawił mnie swoim opisem. Do tego okładka niczego sobie... Pomyślałam, wezmę, przekonam się o co chodzi. Brakowało mi już trochę czegoś, co podchodzi pod moje ukochane sci-fi. Jak wiecie, cała moja miłość do książek zaczęła się właśnie od tego gatunku, więc ta powieść po prostu mnie wołała. Zastanawiacie się co o niej sądzę?
Zapraszam do dalszej recenzji :) 

 ""Jesteś w życiu szczęśliwy?" To ostatnie słowa, które słyszy Jason Dessen, zanim zamaskowany porywacz pozbawia go przytomności. Gdy się budzi, jest przywiązany do noszy i otaczają go ludzie w kombinezonach zabezpieczających przed działaniem substancji niebezpiecznych. Uśmiecha się do niego mężczyzna, którego Jason nigdy w życiu nie widział, który zaczyna przemowę od słów: "Witaj z powrotem, Jasonie. Gratulacje". W świecie, w którym się obudził, życie Jasona jest całkiem inne niż to, które prowadził. Jego żona nie jest jego żoną. Jego syn nigdy nie przyszedł na świat. A on sam nie jest tuzinkowym profesorem fizyki na uniwersytecie, lecz fetowanym geniuszem, który osiągnął coś wielkiego. Coś niemożliwego. Czy ten świat jest snem, czy snem był świat poprzedni? Nawet jednak jeśli dom, który pamięta, jest prawdziwy, jak Jason ma wrócić do rodziny, którą kocha? Odpowiedź na to pytanie pojawia się w trakcie podróży dziwniejszej i bardziej przerażającej, niż jeszcze niedawno byłby sobie w stanie wyobrazić - podróży, będącej walką z przerażającym wrogiem, który wydaje się nie do pokonania, podróży, która zmusi Jasona Dessena do zajrzenia w najgłębsze zakamarki własnej duszy. "

Książka nie zrobiła na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Jeśli ktoś oglądał mojego instastory, to wie, że narzekałam na złe wydanie książki. "Mroczna materia" jest bardzo delikatną książką, okładka jest bardzo giętka, więc trzeba było być bardzo ostrożnym, aby nigdzie jej nie zagiąć. Jeśli ktoś tak jak ja czyta w "podróży" to może mieć problemy. Mój egzemplarz wyszedł z kilkoma ranami wojennymi, a więc to zdecydowanie było minusem. Ale, ale... Nie można się zrażać po pierwszym wrażeniu, więc przechodzimy do szczegółów.
Blake Crouch pisze wciągającym, dość luźnym językiem, operując czasem naukowymi terminami z fizyki kwantowej. Mimo wszystko ten "naukowy bełkot" nie zepsuł mi w ogóle zabawy, o nie, nie, on mi jeszcze ją podkręcił. Może jestem mało spostrzegawcza, ale dopiero w środku książki coś przykuło moją uwagę... I zastanawiacie się pewnie co to było... Już Wam mówię!
Naukowy eksperyment, który zostaje przeprowadzony w książce, a raczej cała późniejsza tocząca się fabuła, była bardzo podobna do badań prowadzonych przez bohatera serialu "Teoria Wielkiego Podrywu" Sheldona. Jako, że lubię ten serial, to książka wciągnęła mnie bez reszty właśnie poprzez rozwinięcie tego wątku. Ja jestem na tak i właśnie takiej powieści mi brakowało!
Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów. Autor idealnie moim zdaniem rozrysował całą tę strukturę psychologiczną, dzięki czemu czytelnik po prostu przechwycał emocje bohatera i adaptował się do nich. Jason Dessen - główny bohater "Mrocznej materii" to normalny facet, który zrezygnował z kariery na rzecz rodziny, gdy jednak dostaje "drugą szansę" wcale nie zachowuje się tak, jak moglibyśmy przypuszczać. To niesamowite jak bardzo ten bohater nie był jednoliniowy i nie można było przewidzieć jego kolejnego ruchu. Do tego zdecydowanie muszę tutaj pochwalić przemianę psychiczną bohatera. Z "ciepłych kluch" zostaje zmieniony wraz z akcją w bohatera, który nie waha się i chce jak najszybciej znaleźć drogę do domu za cenę nawet własnego życia. Cała ta historia była bardzo wstrząsająca, ale i dawała do myślenia  i to właśnie przez głównego bohatera, który zdecydowanie zająłby podium na "najlepszą przemianę bohatera, w książce przeczytanej w 2017 roku".

Jeśli chociaż trochę lubicie "Teorie Wielkiego Podrywu" i dobre sci-fi, to polecam Wam tę pozycje. Jestem pewna, że się nie rozczarujecie tym, co przeczytacie w tej książce. Zapewniam Was, że "Mroczna materia" jest książką, która musi się znaleźć w pozycji "przeczytane" każdego kto lubi ten gatunek.

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Zysk i S-ka

4 komentarze:

  1. No coz dla fanow tego typu książek w sam raz. Ale raczej nie dla mnie, mimo to dzięki za recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nic nie wiem o "Teorii wielkiego podrywu" (zresztą o innych serialach moja wiedza jest bliska zeru - TV to nie moja bajka), ale gatunek sci-fi w literaturze jest mi nieco bliższy. Zaintrygowało mnie w Twojej recenzji przede wszystkim stwierdzenie, że to wstrząsająca historia z rozbudowanym wątkiem psychologicznym - chyba byłaby to dla mnie dobra lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi bardzo intrygująco. Wątek psychologiczny? To coś zdecydowanie dla mnie i choć niezbyt przepadam za science fiction to być może sięgnę po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sci-fi fanką nie jestem ale "teorię wielkiego podrywu" czasem zdarzyło mi sie oglądać i nawet lubiłam ten serial :) nie jestem pewna czy książka by mnie wciągnęła chyba jednak nie jest książką dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger