piątek, 24 lipca 2015

Oszukana - Marta Grzebuła

„Oszukana” Marty Grzebuły to smutna opowieść o pięknej i krótkiej miłości, która dzięki intrygom i spiskom najbliższej rodziny niestety nie przetrwała.  Iwona nigdy nie była „wystarczająco kochana” w swoim rodzinnym domu . Nigdy nie miała prawa głosu i decyzji. Mimo wszystko gdy skończyła  18 lat, wyprowadziła się i zaczęła studiować. Można by pomyśleć, że wtedy odcięła się od rodziny i zapomniała o nich, Iwona jednak cały czas wspierała finansowo swoich rodziców. Pomimo złego traktowania nie potrafiła odmówić im pomocy. 

Książkę napisana jest z perspektywy ponad czterdziestoletniej już kobieta, w formie wspomnień. Dowiadujemy się, że Iwona spotkała swoja wielką miłość przypadkowo, pewnego dnia w parku ale do rozmowy nie dochodzi. Jednak  los chyba im na początku sprzyjał, bo kilka dni później to właśnie Marcin - chłopak z parku, zaczepia Iwonę, gdy z koleżanką wracały z kina. 

Mamy opisaną tutaj szczęśliwą, ale krótką znajomość,  ponieważ  Marcin zostaje powołany do wojska.  Zakochani obiecują sobie nadal się kochać i czekać na siebie wzajemnie.  Iwona każdego dnia czekała na list od Marcina, jednak nie ma od niego żadnej wiadomości. Czuję się porzucona i oszukana ale jej miłość nigdy nie wygasła.  Po skończonych studniach postanawia wrócić do rodzinnego domu. Tam znajduję pracę i jak się okazuje... narzeczonego, którego wybrała dla niej jej rodzina. 

Niestety przewrotny los nie oszczędza Iwony i trafia na męża tyrana, który znęca się nad nią fizycznie i psychicznie. A wszystko zaczęło się, gdy kobieta urodziła chorego synka. Nasza bohaterka nie raz i nie dwa próbowała uciec od męża ale jak to w tamtych czasach bywało, to hańba dla rodziny i po namowach rodziców wracała do swojego koszmaru. Mimo wszystko Iwona postanawia walczyć o siebie i swoje dzieci, i powiedzieć STOP swojemu oprawcy. Dowodzi to temu, że silna i odważna z niej kobieta. Pewnego dnia zostaje jednak dotkliwie pobita i  wraz z trójką dzieci wraca do rodzinnego domu.  Postanawia wziąć życie w swoje ręce i ostatecznie zakończyć ten rozdział. Po rozwodzie decyduje się wyjechać razem z dziećmi na obczyznę i tam zacząć wszystko od nowa.  Ostatecznie jej nowym domem jest Holandia. To tam próbuje zapomnieć o swojej miłości do Marcina, jednak cały czas bezskutecznie. To typ kobiety, która oddała swoje serce jednemu mężczyźnie raz na całe życie. Pewnego dnia na jednym z portali znajdują się i odnawiają znajomość. Dzięki ich długim rozmowom, Iwona otrzymuje odpowiedzi na wszystkie pytania, które zadawała sobie od lat.  Zostało tylko jedno i najważniejsze pytanie. Czy Marcin nadal tak mocno kocha Iwonę jak ona jego?

Książka bardzo mocno mnie poruszyła. Chwyta za serce, a ja przy niej wypłakałam morze łez .  Dotyka ona dużo życiowych spraw i problemów, dylematów w podejmowaniu decyzji i konsekwencji naszych (albo cudzych) wyborów. Nie raz myślałam sobie - jaka ta jest Iwona głupia! Czemu siedzi z mężem tyranem? Czemu nie zawalczy o swoja jedyną miłość?! Nikt jednak nie wie co zrobiłby w takiej sytuacji, dopóki sam by się w niej nie znalazł. Z drugiej strony wielki podziw dla autorki za wykreowanie  tak silnej bohaterki, która mimo wiecznego niezadowolenia rodziców, rodzeństwa, męża, potrafiła podnieść głowę i iść do przodu przez życie.

Jak przebiegło pierwsze spotkanie Iwony i Marcina po dwudziestu latach? Co się stało, że Iwonę popadnie w głęboką depresję? Dlaczego matka i rodzeństwo zmienią do niej nastawienie? Kim jest Basia i jaką odegra rolę wżyciu Iwony?  Czy Iwona zacznie nowe życie przy boku swojej miłości?

Amor Vincit Omnia - Miłość zwycięża wszystko… ale czy na pewno?  


Jeśli chcecie się tego wszystkiego dowiedzieć zapraszam do przeczytania tej poruszającej powieści. Naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania dziękuje autorce.

Wydawnictwo : Wydawnictwo internetowe e-bookowo
Data wydania : 2014

1 komentarz:

  1. Coś jest niewątpliwie poruszającego w tej historii, może się skuszę
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.