niedziela, 1 listopada 2015

Pani męskich umysłów - A.Mytyk



Pani męskich umysłów – Anna Mytyk



Na Panią męskich umysłów, natknęłam się całkowicie przypadkiem. Moja postępująca z wiekiem skleroza, oczywiście już dokładnie się postarała żebym zapomniała o konkretnych okolicznościach. Wiem jedynie tyle, że autorka okazuje się być świetną młodą kobietą, która spełnia swoje marzenia i nie boi się pisać śmiało o seksie. Ten wspólny mianownik bardzo mnie zaintrygował i dlatego postanowiłam przyjrzeć się bliżej twórczości Ani. Takim sposobem wpadła w mojej dłonie jej debiutancka powieść, którą… Wydała zupełnie sama, bez współpracy z jakimkolwiek wydawnictwem. Jesteście ciekawi co z tego wyszło? Zachęcam do zapoznania się z moim skromnym zdaniem na temat Pani męskich umysłów.

Poznajemy Aleksandrę. Nasza bohaterka jest młodą, piękną kobietą, która wbrew pozorom wiedzie zwyczajne poukładane życie. Prowadzi swoją firmę i dobrze jej się wiedzie. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z takim sposobem wciągnięcia bohatera w jego „upodobania”. Tutaj nie mamy zdzirowatych trolli (Elena z 50 twarzy Greya) , złego dzieciństwa (co prawda dzieciństwo bohaterki nie jest wymarzone, ale nie ma w nim jakiś bardzo dramatycznych przeżyć) czy innych czynników zewnętrznych, które mają wpływ na bohatera. Aleksandrę w świat perwersyjnego seksu wciąga… jej ojciec. Tak! Dobrze przeczytaliście, ale nie zdradzę nic więcej. Dla mnie to też był szok i choć sam pomysł jest mało prawdopodobny, to dzięki temu od pierwszy stron zostałam wciągnięta w wir akcji.

Aleksandra poznaje Adama. Władczego, przystojnego i namiętnego lekarza, który od razu wpada jej w oko. Oboje chcą jedynie romansu, ale ich mocne charaktery niczego nie ułatwiają. Oboje mają też te same upodobania, ale problem polega na tym, iż i Ola i Adam chcą dominować. Co z tego wyniknie? Jak Adam trafił do świata ostrego seksu, dominacji i perwersji? Co stanie się, gdy byli kochankowie bohaterki znowu pojawią się w jej życiu?  Kim jest Artur i jakie są jego prawdziwe zamiary?

Porywczość bohaterów przyprawi Was nie raz o zawrót głowy, bo tu naprawdę wiele się dzieje. Ciągle coś, ciągle ktoś… Ale ja to bardzo lubię. Miłość, zaręczyny, ciąża, ślub… zazdrość, zdrady. Ojej no naprawdę tego sporo. Aleksandra ogromnie mnie wkurzała, ale ja uwielbiam takie bohaterki. Nie jest mdła. Popełniała błędy, potrafiła się do nich przyznać, przeprosić, a co najważniejsze potrafiła wybaczyć. Adam też ma swoje za uszami i obojgu czasami miałam ochotę skopać dupska za ich dziecinne zachowanie. Prawdziwa miłość jednak przecież pozbawia nas czasem rozumu, najważniejsze jest jednak, by po burzy wyszło słońce. Czy dla Oli i Adama wszystko skończyło się dobrze? O tym przekonacie się zaglądając do książki.

Pomysł na historię naprawdę mi się podoba. Wiadomo, że w tego typu literaturze wiele (jak nie wszystko) już było, więc powielone schematy, podobna fabuła to norma. Mi to oczywiście nie przeszkadza, bo w każdej z powieści staram się dostrzec coś innego. Sceny seksu są napisane bardzo fajnie, ostro i dosadnie… czyli tak jak lubię. Sama nie mam problemu z opisami erotycznych scen, więc cieszę się, że jest więcej polskich autorek, które się tego nie boją. Bądź co bądź w dzisiejszych czasach trzeba mieć odwagę, by to robić. Język jakim posługuję się A. Mytyk jest prosty, czasami może zbyt prosty, ale czyta się lekko i szybko. To lektura na jeden/ dwa wieczory. Dodam, że przyjemne wieczory.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że wersja książki jaką otrzymałam, jest kompletnie nie poprawiona. Tekst bez korekty, redakcji, poprawek technicznych, ale dopytałam autorkę i egzemplarze zakupione teraz, będą już w dobrej, poprawionej wersji. Mam taką nadzieję, bo inaczej cała odpowiedzialność spadnie na Anię i to ona będzie musiała tłumaczyć się z tego dlaczego jej książka została wydrukowana w takiej niepoprawionej wersji. Brakuje mi także szczegółowego dopracowania postaci, bo mam wrażenie, że autorka skupiła się głównie na fabule i dalszych wydarzeniach, a zbyt pobieżnie potraktowała kreację bohaterów.

A.Mytyk to debiutantka, która swoją książkę wydała sama od A do Z. Podziwiam ją za to, bo ja nie miałabym odwagi zająć się tym na własną rękę, bez wsparcia profesjonalistów z branży wydawniczej. Dodam jeszcze, że okładka naprawdę przykuwa uwagę i mi ogromnie się podoba. Ze swojej strony życzę Ani dalszego spełnienia marzeń, bo przecież o to w tym chodzi. Mam nadzieję, że swoją recenzją choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po powieść „Pani męskich umysłów”.

Jeśli lubicie pikantne romanse, komplikacje, natłok emocji, wrażeń i do końca trzymaną w napięciu fabułę, to ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. POLECAM!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

7 komentarzy:

  1. Wielkie brawa za samodziene wydanie książki, bo to z pewnością ciężkie zadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wie Pani, jak bardzo. Wbrew pozorom :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałabym, przeczytałabym. Kiedyś na pewno mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytałam i muszę przyznać, że książka baaaardzo fajna! Nie jednokrotnie odkładałam na bok z powodu tylu emocji, no i oczywiście pikantnych scen. Bardzo wciągająca i lekko się czyta. Kiedy skończyłam czytać zrobiło mi się smutno, ponieważ najchętniej zamknęłabym się w świecie Aleksandry na zawsze! Szczerze polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co prawda nie odkładałam na bok, bo lubię te emocje i mocne wrażenia :), ale podzielam zdanie, że książka jest świetna. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Właśnie zabieram się za czytanie, mam nadzieję, że przyniesie mi wiele emocji :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.