sobota, 10 września 2016

Radosław Lewandowski - Wikingowie. Wilcze dziedzictwo

Dzisiaj chcę Wam przedstawić książkę Radosława Lewandowskiego - Wikingowie. Wilcze dziedzictwo. Przed dostaniem książki poczytałam trochę o niej i nie byłam jakoś  podekscytowana tą powieścią, chyba przez to, że okres średniowiecza nigdy nie był moją ulubioną epoką. Mimo wszystko pomyślałam, że  dam książce szansę. Zobaczcie co z tego wyszło.

"Europa Północna, X wiek n.e. Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy od lat toczą między sobą krwawe wojny o ziemię, bogactwa i honor. Tłem dla pasjonującej, trzymającej w napięciu akcji są wielkie lądowe i morskie bitwy, wspaniałe zwycięstwa i dotkliwe klęski, tajemne groty wypełnione nieprzebranymi skarbami, gorąca miłość i młodzieńcze zauroczenia. Ambicje Wikingów sięgały daleko poza granice skutej lodem Skandynawii; w książce śledzimy także losy uczestników zuchwałych wypraw do Ameryki Północnej i na Półwysep Iberyjski, gdzie wojownicy z surowej Północy nie zawahali się rzucić wyzwania chrześcijańskiemu królestwu Leónu i muzułmańskiemu Emiratowi Kordoby. Szaleńcza odwaga i niewyczerpana żądza władzy, chciwość i bezwzględność, ciekawość świata i chęć podporządkowania go sobie – w tej książce jest wszystko, co składa się na legendę Wikingów, a także dużo więcej: opowiedziane ze swadą ludzkie losy, historie o miłości i nienawiści, dzieje wielkich przyjaźni i nikczemnych zdrad. „Wilcze dziedzictwo” to wartka akcja, kopalnia doskonale udokumentowanej wiedzy o dawnych czasach, galeria niezwykłych, zapadających w pamięć postaci i rewelacyjna rozrywka dla wszystkich miłośników pisanej z rozmachem i fantazją literatury przygodowej."


Muszę przyznać, że książka ma piękną szatę graficzną, okładka naprawdę przykuwa uwagę, ale to co się znajduje w książce już nie jest takie piękne (jak to mówią, nie oceniaj książki po okładce :) ).

Autor pisze takim "językiem", że  książka momentami jest wulgarna, wręcz chamska. Przydługie opisy, które zamiast zaintrygować i zainteresować... nudzą.  Autor powrzucał wiele wątków nie kończąc ich, a sama książka była po prostu monotonna. Czasem trafiły się nawet ciekawe opisy walk, ale były one sporadyczną rzadkością.

Bohaterzy byli płascy, bez wyrazu. Jakoś do żadnego z nich nie zapałałam sympatią. Sami Wikingowie zostali opisani, w sposob bardzo przerysowany. Pokazano ich jako osoby, które są prawie niezniszczalne i prawie z super mocami (jedną dłonią niszczyć ławę? No tak troszkę nierealne). 


Cóż mogę powiedzieć więcej? Nie polecam tej książki, a jeśli już to na własne ryzyko. Ja zdecydowanie nie jestem nią zachwycona...

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Akurat.

1 komentarz:

  1. Super recenzja bardzo mi się podoba z wielka przyjemnością mi się czytało
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.