sobota, 15 października 2016

Manwhore - Katy Evans

Autorzy erotyków oraz romansów mają trudne zadanie, by nie powielać pomysłów z innych książek. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Raz czytamy historię, którą mamy wrażenie, że już czytaliśmy, za to innym razem zostajemy przeniesieni w głąb fabuły, która jest nam zupełnie nieznana. Jaką powieścią okazało się "Manwhore" Katy Evans? Powiało świeżością, czy może zostaliśmy złapani w pułapkę erotycznej rutyny? Zapraszam na recenzję.

Rachel pracuje w podupadającym magazynie "Edge". Jego przyszłość wisi na włosku, jednak redaktor naczelna – Helen, wpada, na jej zdaniem genialny plan uratowania czasopisma. Rachel ma napisać artykuł, który obnaży całkowicie Malcolm'a Saint'a, najbogatszego, najprzystojniejszego oraz najbardziej wpływowego biznesmena w Chicago. Malcolm znany jest jako playboy, któremu nie oprze się żadna kobieta. Czy zainteresuje się Rachel? Zdeterminowana dziewczyna jest gotowa zrobić wszystko, by zdobyć dobry materiał na artykuł. Malcolm Saint skrywa o wiele więcej, niż wszystkim się wydaje i Rachel postanowi to odkryć. Czy uda się jej poznać wszystkie jego tajemnice? Co zrobi, gdy zrozumie, że ten tajemniczy mężczyzna stał się bliski jej sercu? Wybierze karierę, czy uczucie?

„Jego nazwisko to Saint – Rachel jednak szybko się przekona, że ze świętością Malcolm ma niewiele wspólnego...”

Katy Evans wraz z mężem oraz dwójką dzieci mieszka w Południowym Teksasie. W wolnych chwilach chętnie chodzi na piesze wycieczki, czyta, piecze oraz spędza czas z przyjaciółmi i rodziną. Uwielbia kontakt z czytelnikami, ten osobisty oraz wirtualny.

„Manwhore” to powieść erotyczna, która już od pierwszej strony podbiła moje serce. Genialnie skonstruowana fabuła oraz wciągający styl autorki pochłonął mnie bez reszty. Z książką nie potrafiłam rozstać się choć na chwilę i czytałam w każdym możliwym momencie. I choć może początek książki wyda Wam się znajomy (wywiad, bogaty biznesmen), nie zrażajcie się. Ta historia to coś świeżego, innego oraz na maksa wciągającego.

Akcja książki toczy się niespiesznie, znajomość Rachel oraz Malcolma biegnie swoim własnym, spokojnym torem. Jest to dla mnie ogromnym atutem tej książki, gdyż mamy okazję stopniowo poznawać bohaterów, a ich znajomość i uczucie, nie pojawia się nie wiadomo skąd, jak to bywa w niektórych pozycjach z tego gatunku literackiego. Wszystko jest perfekcyjnie dopracowane i każdy element znajduje się na właściwym miejscu.

Jako, że to erotyk, to pojawia się wiele scen erotycznych. Katy Evans nie boi się pisać o seksie, z niezwykłą otwartością opisuje uczucia oraz doznania jakie towarzyszą bohaterom podczas tych gorących scen. Czytelnik zostaje przeniesiony do świata kipiącego niewyobrażalnym pożądaniem oraz nieokiełznaną namiętnością, a wszystko to przedstawione jest ze smakiem oraz w bardzo zmysłowy, pobudzający wyobraźnie sposób. Więc, nie zdziwcie się jeżeli podczas czytania tej wciągającej powieści, Wasze ciało stanie w płomieniach, krew zawrze, a myśli nieustannie będą wędrować ku seksownemu Malcolm'owi. Wierzcie na słowo... Wasza wyobraźnia zaszaleje.

Autorka stworzyła bardzo wyrazistych bohaterów, którzy potrafią zapaść w pamięci i nie ukrywam, że moją pamięć wypełnia po brzegi pan Saint. ;) Cieszę, że Katy nie stworzyła kolejnej cichej myszki - Rachel jest zupełnie inna, może miejscami jest nieśmiała i spokojna, ale wie czego chce i czego pragnie. Nieraz brała sprawy w swoje ręce, a jej otwartość seksualna podobała mi się najbardziej. Za to Malcolm, to postać, która szturmem podbiła moje serce. To chodzący wulkan emocji, a erotyzm wypływa z niego lawinami. Każde wypowiedziane przez niego słowo pieści nasze ciała, zniewala oraz uwodzi. To mężczyzna twardy, pewny siebie, namiętny, nieokiełznany i zdecydowanie niebezpieczny.

„ - Ja nie zjednuję sobie sympatii, panno Livingston. Rzekłbym, że ludzie reagują na mnie wyłącznie na cztery sposoby: chcą się do mnie modlić, chcą mną być, chcą się ze mną pieprzyć albo chcą mnie zabić.”

„Manwhore” to powieść, którą musicie koniecznie przeczytać. Ta historia ocieka seksem, kipi namiętnością oraz pożądaniem, a samo zakończenie wzruszyło mnie i jednocześnie zdruzgotało. Niecierpliwie wyczekuję tomu drugiego, by zaspokoić swoją ciekawość.

Drogie panie, czas Christiana Greya minął bezpowrotnie, teraz erotycznym światem wstrząsa Malcolm Saint. Koniecznie musicie go poznać!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

8 komentarzy:

  1. Tyle różnych blogów już narobiło mi smaka na tę książkę. Muszę jak najszybciej po nią sięgnąć :D
    Pozdrawiam :)
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie go poznam :D
    https://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie była dużo lżejszą wersja Greya. Nie mniej ciekawsza i mniej irytującą. Bardzo mi się spodobała, ale szkoda że skończyła się w tak "głupim" miejscu...
    www.kate-with-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lżejsza od Greya :) I masz racje co do zakończenia, ale nic nam nie pozostało jak czekać kolejną część :)

      Usuń
  5. Miałam przyjemność z Panem Saintem i przyznam, że świetnie się bawiłam. Czekam na kolejny tom:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.