środa, 15 marca 2017

Pryncypium - Melissa Darwood

„Jak masz na imię? - słyszymy setki razy w życiu.
Imię towarzyszy nam od narodzin aż po kres naszych dni. Czy jednak mamy świadomość, że imię może nas definiować, wpływać na to, jacy jesteśmy? Czy kierują nami impulsy ciała (Lokum), odruch psychiki (Impus), czy też może tajemnicze, odwieczne Nomen – imię?

Zoltan to bogaty właściciel firmy zajmującej się sprzedażą nieruchomości. Mogłoby się wydawać, że to zwyczajny mężczyzna, jednak tak nie jest. Zoltan jest członkiem starożytnej tajnej organizacji, która stoi na straży praw Pryncypium i strzeże wiedzę o Nominach. Aniela jest młodą, lecz doświadczoną przez los kobietą, która po śmierci ojca wyjechała do miasta, by uratować rodzinne gospodarstwo. Niespodziewanie pewnego dnia na jej drodze stanął Zoltan. W mężczyźnie, który od lat nic nie czuł, Aniela obudziła uczucia, które niestety mogą doprowadzić do tragedii. Dzieli ich wszystko, osobowość, status społeczny, wyznawane wartości i tajemnice, jakie skrywa Zoltan. Jednak łączy ich wspólna historia, która ma już tysiące lat...

„Melissa Darwood to autorka powieści, romantyczka, rozmiłowana w przyrodzie, zwierzętach i książkach. Pochodzi z urokliwego, zalesionego miasteczka w środkowej Polsce. W swojej twórczości posługuje się pseudonimem, aby zatrzeć granicę między fikcją literacką a rzeczywistością. Pisze dla czytelniczek młodych duchem, które poszukują w książkach romantycznych uczuć, intensywnych emocji, bohaterów, którzy na długo pozostają w pamięci i tajemnic ze świata fantastyki."

Na samym początku chciałam podziękować autorce, za to, że napisała do mnie maila i poprosiła mnie o zrecenzowanie swojej powieści. Przyznam szczerze, że wcześniej nie znałam jej twórczości, ale teraz już wiem, że „Pryncypium” to już druga powieść autorki, a niebawem wyjdzie kolejna. Opis książki zaintrygowała mnie już na samym początku, a intuicja podpowiadała mi, że będzie to książka, która na pewno mnie zaskoczy. Nie wiedziałam tylko, czy pozytywnie, czy może negatywnie. Po przeczytaniu kilku stron wiedziałam, że jest to książka, na jaką długi czas czekałam, choć nie ukrywam, że na samym początku było mi trudno połapać się w nowym nazewnictwie i niektóre pojęcia były dla mnie „czarną magią”. Jednak na końcu książki jest słowniczek, w którym autorka bardzo dokładnie opisuje wszystkie nazwy, a ja do niego bardzo często zaglądałam. Nie jest to oczywiście żadnym minusem, bo osobiście lubię książki, które zmuszają mnie do myślenia i do intensywnego zagłębienia się w treści.

„Pryncypium” to powieść łącząca w sobie romans oraz fantasty i o ile wątek romantyczny został napisany według utartych schematów, to wątek fantastyczny jest czymś nowym, świeżym i zaskakującym. Zostałam po prostu miło zaskoczona, a nie jest to łatwe, bo w swoim życiu przeczytałam już setki książek i byłam przekonana, że już wszystko zostało napisane. Czapki z głów Melisso, bo ta powieść to naprawdę kawał dobrej roboty i zdecydowanie chce więcej.

Styl, jakim posługuje się autorka, jest bardzo dojrzały i aż trudno uwierzyć, że to dopiero druga powieść, która wyszła spod jej pióra. Książka ta może nie należy do najłatwiejszych i trzeba troszkę wysiłku, żeby we wszystkim się połapać, jednak jest bardzo wciągają i ja odłożyłam ją na półkę dopiero po dotarciu do ostatniej strony. To po prostu świetna historia, która jest bardzo dobrze napisana.

Spodobała mi się również kreacja bohaterów, którzy zostali bardzo dokładnie przedstawieni. Aniela to dziewczyna, która w swoim krótkim życiu wiele przeszła, jednak nie jest żadną szarą myszką. To kobieta dumna, waleczna, dla której najważniejsze jest szczęście jej najbliższych. Za to Zoltan to mężczyzna, który został pozbawiony wszelkich uczuć, a jego serce jest zimne jak lód. Jednak wszystko się zmienia, gdy poznaje Aniele, która porusza w nim to, co nie ma racji bytu. To człowiek bezduszny, bezlitosny i okrutny, ale mimo to obdarzyłam go sympatią i z zapartym tchem przyglądałam się jego minimalnym zmianom.

Myślę, że każdy fan fantasty powinien zapoznać się z tą książką. Ja jestem ogromnie usatysfakcjonowana i na pewno przeczytam wszystko, co wyjdzie spod pióra Melissy Darwood, bo podejrzewam, że to autorka, która jeszcze nieraz mnie zaskoczy. Z chęcią przeczytałabym dalsze losy Anieli i Zoltana i może kiedyś tak się zdarzy, gdyż w zakończeniu autorka zostawiła sobie furkę na niezłą kontynuację.

Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Genius Creations.

3 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale wygląda na to, że mogłaby mi się spodobać. Gdy tylko na nią trafię, z pewnością chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I kolejna książka dodana do listy. Dziękuję za tyle dobrych recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.