czwartek, 1 czerwca 2017

Barbara Freethy - Złote kłamstwa

Cześć, książkomaniacy!
Jak już zapewne wiecie, bardzo lubię pióro Barbary Freethy, którą ja po prostu nazywam "Baśką". Oczarowała mnie swoimi poprzednimi książkami i gdy tylko dostałam możliwość, zrecenzowania jej następnej powieści o tytule "Złote kłamstwa" od razu, zabrałam się za czytanie. Dokładnie wiedziałam, że i teraz czeka mnie niezwykła przygoda, w mieście, które jest niesamowicie barwne, a życie w nim musi być bardzo ciekawe - mówię tutaj o San Francisco.
Zapraszam na recenzję!

"W trakcie porządków na strychu babka Rileya znajduje posążek smoka, który okazuje się cennym chińskim zabytkiem, obiektem pożądania wielu osób. Kiedy smok znika bez śladu, Riley musi połączyć siły z Paige Hathaway, piękną dziedziczką rodowej fortuny. Cynik i optymistka, ludzie z kompletnie różnych światów, z początku nie potrafią się porozumieć. Jednak nowe odkrycia coraz mocniej splatają historie ich rodzin, a Paige i Riley przekonują się, jak potężna jest moc przeznaczenia."

Powieść czytało mi się szybko mimo tej przeciętnej (można by rzec "standardowej") liczby stron. Tym razem "Baśka" postawiła na bardzo ciekawy i oryginalny chiński wątek, akcja książki rozgrywa się w San Francisco w dzielnicy Chinatown. Jeśli ktoś interesuje się państwem chińskim, to wie, że ma ono w sobie ciekawe tradycje jak i bardzo ciekawą  historię. Książka ta jest bardzo barwna, czuć magie tego miejsca i tej historii. Autorka za każdym razem umie idealnie połączyć wątek kryminalny z przejmującą historią i jeszcze w to wpleść wątek miłosny, to wszystko daje czytelnikowi idealną całość. Bardzo podobały mi się opisy, szczególnie Chinatown, były bardzo żywe, przez co miałam wrażenie, że gdy tylko zamknę  oczy, zauważę charakterystyczną zabudowę Chinatown i poczuję intensywny zapach tego miejsca.

Jeżeli chodzi o bohaterów to mam wrażenie, że "Baśka" ma wypracowany pewien typ głównego męskiego bohatera. To wygląda, jak taki odrysowany szablon i po prostu zmienia tylko kilka szczegółów. Tak właśnie został przedstawiony Riley, który jak dla mnie kropka w kropkę przypominał głównego bohatera innej powieści autorki pt. "Bez wytchnienia" - Dylana. Został jakby żywcem przeniesiony  z tamtej powieści, tylko ze zmienionym imieniem i całkiem inną historią. Otóż Riley to taki typowy playboy, bardzo cyniczny, twardo stąpający po ziemi facet. Do tego nieufny i odpychający, ale jednocześnie bardzo pociągający. Jeśli miałabym wybrać ulubionego bohatera, to byłaby to Paige. Postać bardzo miła, serdeczna, rezolutna, która zawsze wiedziała czego chce i starała się znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Polecam Wam tę powieść jak i inne powieści tej autorki. Książka miła i na jeden spokojny wieczorek :)
Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu BiS

3 komentarze:

  1. Lubie czytac o takich typach facetow, chociaz kryminaly za bardzo mnie nie pociagaja...ale jak wpadnie mi ta ksiazka w rece to przeczytam z checia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O autorce nigdy nie słyszałam, ale chętnie przekonam się jak pisze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki, które można przeczytać w jeden wieczór. Na chwilę tylko zabierają mnie gdzieś, a zaraz już wracam, ale mają jakiś swój czar.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.