niedziela, 10 grudnia 2017

O zmierzchu - Ewa Ostrowska

Z twórczością Ewy Ostrowskiej nigdy nie miałam styczności, a to autorka, która wydała kilkadziesiąt książek w tym powieści obyczajowych, kryminałów oraz książek dla dzieci i młodzieży. Ja przygodę zaczynam z jej ostatnią powieścią, którą napisała przed śmiercią, czyli z „O zmierzchu”. Zapraszam na recenzję.

„Studium zdrady, pogardy i wszechogarniającej ciemności”

To powieść o trzech przyjaciółkach, które znają się od najmłodszych lat. Historia trudna i do bólu prawdziwa, która opowiedziana jest z perspektywy jednej z nich, czyli chorej na depresję Małgorzaty. To historia, która mogłaby przydarzyć się każdemu.

„Ewa Ostrowska (1938 – 2012) – pisarka i dziennikarka, tworząca także pod pseudonimem Brunon Zbyszewski oraz Nancy Lane. Autorka kilkudziesięciu książek, w tym wielu dla dzieci i młodzieży, a także powieści obyczajowych, kryminałów i thrillerów.”

Małgorzatę poznajemy, gdy jest już sześćdziesięcioletnią staruszką, cierpi na depresję i nie ma ochoty żyć. Jej życie było pasmem nieszczęść i kobieta została sama.  Za sprawą jej wspomnień wracamy do czasów PRL-u. Ja sama zdążyłam liznąć tego ustroju, bo kiedy się on zakończył, to miałam dziewięć lat. Dla wielu był to niedobry czas. I właśnie do tych lat wracamy z Małgorzatą i poznajemy ją i jej przyjaciółki...

Początek książki miałam straszny, był on dla mnie straszny chaotyczny i nie mogłam w ogóle wkręcić się w fabułę, na całe szczęście po kilkudziesięciu stronach wszystko stało się dla mnie jasne, przejrzyste i przepadłam z kretesem. Na pewno nie jest to książka dla każdego, bo nie jest ona łatwa, trzeba ją czytać w dużym skupieniu i nie bać się trudnych bolesnych tematów i lat PRL-u. Ja lubię zagłębiać się w historii naszego kraju, a nie często mam okazję czytać takie książki, które zawierają wiele ciekawych historycznych faktów. To powieść niewątpliwie ciężka, melancholijna, smutna i niewątpliwie strasznie realistyczna. To taka historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę, a Małgorzata to bohaterka, którą mógłby być każdy. W książce dzieje się naprawdę dużo i zapewniam Was, że trzeba czytać ją niezwykle uważnie, na pewno nie można przeczytać jej na  jeden raz, tylko trzeba dawkować ją sobie powoli, bo ta historia potrafi przytłoczyć. To książka ukazująca wszelkie oblicza depresji, zdrady,  miłości matki do córki i przyjaźni, takiej prawdziwej przyjaźni, do przysłowiowej grobowej deski.

Nie chcę zbytnio pisać Wam o samej fabule książki, bo sami wiecie, że tego nie lubię, ale zapewniam Was, że ta historia dostarczy Wam mnóstwa emocji, bo to powieść, która bardzo porusza, ale na całe szczęście daje także nadzieję.

Mnie ta książka zachwyciła i skłoniła do wielu refleksji. Nie polecam jej każdemu, bo nie każdy się w niej odnajdzie. Myślę, że to najlepsza lektura dla osób, które lubią historię, lubią lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte, a przede wszystkim osobom, które nie boją się trudnych tematów i emocji, które niejeden raz potrafią niesamowicie przytłoczyć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka.

6 komentarzy:

  1. Lubię mierzyć się w wymagającymi i trudnymi tematami, dlatego będę miała ten tytuł na uwadze, nawet jeśli początek może stanowić pewien problem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że nigdy o autorce nie słyszałam i ponownie jestem zaskoczona, że na rodzimej literackiej ziemi powstają książki, które z banałem nie mają nic wspólnego. Lubię w książkach retrospektywne przedstawienie wydarzeń, ponieważ zazwyczaj bohaterowie "wlali" już w te wydarzenia swoje emocje i refleksje, a to z kolei istotnie wpływa na mój odbiór lektury. Myślę, że "Po zmierzchu" spodobałoby mi się, czego gwarantem jest rzecz jasna Twoja recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Depresja to poważna choroba, a często przez otoczenie bagatelizowana - ot! gorszy dzień. No i niestety rozwija się bardzo podstępnie. Czasów PRLu nie pamiętam, ale chętnie o nich czytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie slyszlalam o autorce. Nie wiem czy by mi sie podobala. Moze warto spróbować przeczytac ja

    OdpowiedzUsuń
  5. O autorce i książce dowiedziałam się dopiero tutaj.
    Szkoda że w Polsce taki mały marketing jest co do autorów i ich książek bo na prawdę niekiedy można znaleźć super perełki a my nawet o tym nie wiem...
    A nie każdy lubi czytać blogi...
    Smutne to trochę

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam wcześniej ani o autorce, ani o książce. Nie przepadam za elementami historii w książkach, więc raczej odpuszczę tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.