Wyklęci - Olga Haber

Wyklęci - Olga Haber


"Wyklęci", to już kolejna powieść w dorobku Olgi Haber (pseudonim). Dawno nie czytałam żadnego horroru więc tym bardziej z wielką ochotą zabrałam się za lekturę tejże powieści. Zapraszam na recenzję.

W fontannie w centrum miasta zostają odnalezione zwłoki utalentowanej skrzypaczki. To niewyjaśnione morderstwo rozpoczyna falę kolejnych, dziwnych zbrodni. Samobójstwo podrzędnej aktorki, zbezczeszczenie zwłok na cmentarzu oraz akt kanibalizmu. Ze wszystkimi przypadkami będzie powiązana tajemnicza blondynka. Śledztwo będą prowadzić  podkomisarz Justyna Sowa, oraz jej przyjaciel i kolega po fachu - Jerzy Misiak. Dochodzenie jednak nie będzie wcale łatwe, a trupów przybywa. Niebezpieczeństwo grozi także naszej Pani podkomisarz,  bo coś lub ktoś będzie próbowało wyssać z niej życie. Czy detektywom uda się rozwikłać tajemnicę dziwnych zbrodni? Czy możliwe, że w mieście obecna jest Wiedźma rosnąca stale w siłę?

Rozpoczynając lekturę "Wyklętych", miałam wrażenie, że czytam kryminał i dopiero po kilku rozdziałach dałam  się złapać w macki ciemności i już wiem, że to co na początku wydawało nam się być kryminałem, okazało się horrorem. 

Olga Haber świetnie wykreowała dwójkę głównych bohaterów, czyli Justynę oraz Jerzego. Justyna to twardo stąpająca po ziemi policjanta, która potrafi kląć jak szewc i robi to lepiej niż nie jeden facet, za to Jerzy, to mężczyzna po rozwodzie z bardzo lekkim podejściem do życia. Uzupełniają się idealnie. Czy ta dwójka da radę poradzić sobie z czymś co nie jest człowiekiem? Na pewno nie będzie im łatwo.

Najmocniejszym punktem tej powieści jest akcja, która wciąga i intryguje. Nawet mimo tego, że prawie od samego początku wiemy kto stoi za tymi masakrycznymi zbrodniami. Autorka tak poprowadzi nas przez fabułę, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od powieści i wraz z Sową i Misiakiem, próbujemy trafić na ślad szalonej blondynki. W historii tej nie zabraknie trupów, poleje się morze krwi i zagoszczą w naszym świecie siły ciemności. Coś co nie powinno istnieć zagościło się na dobre w naszym świecie.
 Pani Olga dokładnie, szczegół po szczególe opisuje każdą zbrodnię. Sama nie raz miałam gęsią skórkę ze strachu, gdy przed oczami pojawiał się obraz czytanych czynów. I choć książka ta w pewien sposób jest przewidywalna, to jednak zakończenie bardzo mnie pozytywnie zaskoczyło. Nadal wiało grozą.

W powieści tej zderzają się dwa światy. Policja, która poszukuje zwyrodnialca z krwi i kości oraz Wiedźma, która czerpię siłę oraz satysfakcję z kolejnych morderstw. Kto zwycięży? Czy dobro pokona zło?

Co powinien zawierać dobry horror? Na pewno wartką akcję, intrygi, brutalne opisy zbrodni, a jeżeli to wszystko jest okraszone nutą fantastyki, to dla mnie tym lepiej. Myślę, że Pani Oldze udało się to bardzo dobrze połączyć. Mnie zdecydowanie wciągnęła ta zatrważająca historia, tym bardziej, że dawno nie czytałam nic z powieści grozy. Świetna odskocznia od romansów, kwiatków, gorących seksów i tym podobnych.

Więc jeżeli lubicie powieści grozy w których również odnajdziecie kawał dobrego kryminału,  to serdecznie polecam Wam lekturę "Wyklętych". Myślę, że każdy fan horroru i kryminalnych zagadek znajdzie w tej książce coś dla siebie. 

I pamiętajcie...
DEMONY PRZYCHODZĄ NOCĄ!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf.
Niemoralna gra - Jolanta Kosowska

Niemoralna gra - Jolanta Kosowska

Z prozą Jolanty Kosowskiej spotkałam się kilka miesięcy temu. "Deja vu" na długo zapadło w mej pamięci, a jak będzie z "Niemoralną grą"? O tym w mojej recenzji.

Konrad to nauczyciel etyki na jednej z medycznych uczelni. Pewnego razu wyświadcza przysługę swojemu przyjacielowi i zastępuje go w studenckim telefonie zaufania. Konrad nie przypuszcza, że jeden telefon od zdesperowanej studentki wywróci jego życie do góry nogami. Rozmowa ta zagości w jego myślach i nie będzie dawała mu spokoju. Priorytetem Konrada stanie się odtąd odnalezienie dziewczyny, by jej pomóc.

"Niemoralna gra" to dramat psychologiczny w połączeniu z thrillerem.  Świetny pomysł i naprawdę dobre połączenie. Pani Jolanta uknuła misterną intrygę w którą wplątuje Konrada. Młoda studentka dzwoni do telefonu zaufania by porozmawiać o swoim życiu, z jej rozmowy wynika, że ma myśli samobójcze. Konrad  nie mogąc zapomnieć o tym telefonie, próbuje na własną rękę odszukać dziewczynę. Niestety to wszystko może skończyć się tragicznie.!

Jestem zachwycona stylem jakim operuje Pani Jolanta. Przepiękne opisy, miejsc oraz bohaterów. Każdy z nich opisany jest bardzo szczegółowo i dzięki temu możemy sobie go bez problemu wyobrazić. Portret psychologiczny postaci również jest bardzo dokładnie przedstawiony. Nasi bohaterowie to osoby z krwi i kości. Miejsca opisane przez autorkę są tak realistycznie przedstawione, że nietrudno nam czytelnikom, przenieść się w głąb książki, by wraz z Konradem podążać tropem tajemniczej studentki. 

Na pewno nie jest to książka na jeden wieczór, to mogę Wam zagwarantować. W tej książce trzeba się zatracić, a każde słowo… każde zdanie, dogłębnie przeanalizować.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z perspektywy każdego z bohaterów, dzięki czemu poznajemy domysły oraz przemyślenia każdego z nich, a nie tylko Konrada. Daje nam to jaśniejszy obraz całej sytuacji, ale nie łudźmy się… I tak nie będzie nam łatwo rozsupłać całą tą wybitnie utkaną intrygę. Pani Jolanta już się postarała byśmy błądzili na oślep, tak jak nasz bohater – Konrad. Kiedy już wydaje się nam, że w końcu wiemy kim jest tajemnicza dziewczyna, to Pani Jola tak zgrabnie zmienia bieg zdarzeń, że tak naprawdę nie wiemy nic, a pytań jest jeszcze więcej.

Powieść ta zawiera w sobie wiele życiowych prawd, o naszych słabościach, naszych uczuciach oraz o relacjach międzyludzkich.

Na uwagę zasługuje również okładka - piękna, tajemnicza, mroczna od razu przykuwająca wzrok.

Ja bardzo lubię takie książki, więc dla mnie ta pozycja jest naprawdę świetna. Oby więcej takich powieści wzbogacało naszą rodzimą literaturę. Zapraszam Was do lektury "Niemoralnej gry", a na pewno nie pożałujecie. Ja serdecznie polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 21.10.2014
Moment życia - Joanna Zawadzka

Moment życia - Joanna Zawadzka



 MOMENT ŻYCIA - JOANNA ZAWADZKA



Ileż to ciekawych ludzi można poznać dzięki temu, że spełniło się swoje marzenie. Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać Joannę Zawadzką, autorkę Momentu życia. Powieść ta, tak samo jak moja, jest debiutem literackim (w dodatku z tego samego wydawnictwa), a ja serdecznie zapraszam na recenzję.

Joanna – nasza bohaterka, to młoda kobieta, która po maturze uciekła z małego miasteczka do Płocka. W chwili gdy ją poznajemy, końcu udaje jej się względnie ustatkować. Ma własne mieszkanie, dobrą pracę i ambicje na to by zajść daleko. Jej życie płynie z dnia na dzień, a dziewczyna nie ma sprecyzowanych planów na daleką przyszłość. Lubi się bawić, spotykać ze znajomymi i oddawać przyjemnościom codziennego życia. Gdy pewnego dnia spotyka pod blokiem Krzysztofa – przystojnego i tajemniczego mężczyznę, wszystko zaczyna się zmieniać. Mężczyzna zaczyna wręcz ją prześladować. Wpadają na siebie tak naprawdę wszędzie gdzie to tylko możliwe, a każde takie spotkanie kończy się ciętą wymianą zdań między nimi. Gdyby coś takiego działo się naprawdę, to większość kobiet uciekłaby z krzykiem, ale fikcja literacka daje takie ogromne możliwości… dzięki temu mamy przyjemność poznać tą „zwykłą, niezwykłą” historię. Jak to się mówi: „kto się czubi…”

Krzysztof Minier to gangster. Ja mam słabość, do złych chłopców, a Krzysiek strasznie mnie wkurzał ale i intrygował. Ta jego apodyktyczność, pewność siebie, nieustępliwość… Och! Nie raz miałam ochotę mu przywalić, tak samo jak Joannie. Kłócili się co krok. Ona wiecznie się obrażała i wściekała za to, że Krzysiek śmie na każdym kroki mówić jej co ma robić, a on latał za nią i jej rozkazywał, i na odwrót. Zabawka w kotka i myszkę, która ogromnie mi się podobała. Wiem, że miłość odbiera rozum i tutaj obojgu im go odjęło. Tych dwoje połączyła ogromna namiętność i to „przyciąganie”, którego zapewne wiele z nas doświadczyło.
Nie myślcie jednak, że dostaniecie tu  jedynie słodki romans. Mafia, narkotyki i brudne interesy to nic przyjemnego, a Joanna odkrywając powoli tajemnice Krzyśka uświadamia sobie, że to wcale nie takie proste.  Czy taki związek ma w ogóle szansę na przyszłość? Może lepiej dla Joasi byłoby uciec od tego wszystkiego albo pójść na policję? Ile warte jest poświęcenie dla drugiego człowieka? Tego dowiecie się czytając „Moment życia”.

Ja doskonale wczułam się w klimat tej powieści, gdyż sama pochodzę z małego miasta i potrafiłam wyobrazić sobie tą całą sytuację. Wręcz czułam i nadal czuję, że jest w niej COŚ prawdziwego. Zapytam o to autorkę osobiście, gdyż okazało się, że obie pochodzimy ze swoich okolic. Może dlatego tak świetnie wciągnęłam się w ten klimat wielkiego miasta i małego miasteczka? Naprawdę nie wiem ale ta historia mnie urzekła. To jedna z niewielu książek, która osadzona w polskich realiach mnie nie znudziła i czytało mi się ją naprawdę świetnie.

Czyta się szybko, płynnie i lekko. Czasami monotonne opisy poranków i pracy mogły znużyć ale w tempie kolejnych akcji ja się w ogóle nie nudziłam. Bardzo polubiłam też Łucję – przyjaciółkę Joasi, która jest bardzo ciekawą postacią. Wszyscy bohaterowie wykreowani są naprawdę dobrze. Szefowie Asi i Łucji, znajomi z miasteczka, byli faceci, zazdrosna Natalia… Jest tu wszystko co lubię w takich powieściach. Miałam wrażenie jakby każda z tych osób naprawdę istniała i muszę się przyznać jeszcze do jednej rzeczy. Krzysztof Minier – to nazwisko cholernie na mnie podziałało. Gdy pierwszy raz przeczytałam jak nazywa się Krzysiek coś mi w żołądku przeskoczyło, serce zabiło mocniej. „Jesteś kobietą Miniera”… Uch! Gorąco mi.

Kolejne co pochwalę to okładka. Jest piękna. Gdy dostałam książkę i wzięłam ją do ręki, to stwierdziłam, że robi jeszcze lepsze wrażenie na żywo, niż gdy widzi się ją na ekranie komputera. Dokładnie tak wyobraziłam sobie parę głównych bohaterów i ten obraz będzie tkwił w mojej pamięci na długo.

No i to zakończenie!!! Serce mi waliło, gdy czytałam epilog. Wgniótł mnie on w fotel. Aż napisałam do autorki z zapytaniem o kolejną część… Nie mogę Wam zdradzić co mi odpisała ale jestem pewna, że warto czekać. Cieszę się i czekam na więcej powieści spod jej pióra. Dla mnie to debiut na bardzo dobrym poziomie. Takie książki czyta się w jeden dzień, a potem pragnie się więcej. Dokładnie tak ze mną było, więc Joasiu… Pisz, pisz i wydawaj, bo ja potrzebuję wiedzieć co zrobi Krzysiek…  UMIERAM Z CIEKAWOŚCI! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce. 
Misja Wywiad z Agatą Suchocką

Misja Wywiad z Agatą Suchocką

Zapraszamy na wywiad z Agatą Suchocką, autorką książki pt. "Woła mnie ciemność". Pani Agata wybrała również osobę do której powędruje egzemplarz jej książki. Tym szczęśliwcem jest Marta Pawlaczyk. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page. :)







Marta Pawlaczyk

1. Dlaczego skusiła się Pani na obsadzenie w głównych "rolach" bohaterów homoseksualnych, biseksualnych?

Z wątkami homoerotycznymi zetknęłam się po raz pierwszy w czasach licealnych w dziełach Oscara Wilda. Mocno potrząsnęła mną jego powiastka "Teleny", w której jednak było zbyt dużo dosłowności i obrazkowych scen, nie pozostawiających miejsca wyobraźni. O wiele subtelniej motywy te zostały przedstawione w twórczości mojej ukochanej autorki - Anne Rice i jej wczesnych powieściach, a już majstersztykiem w tej dziedzinie jest "Krzyk w niebiosa". Wzięłam na warsztat tłumaczenie "Wywiadu z Wampirem" w mojej pracy magisterskiej gdy zauważyłam, że przekład bardzo wygładza i zaciera te wątki. Echa obu tych powieści będą łatwo zauważalne dla znawców jej twórczości. Równolegle intensywnie eksplorowałam mangi i anime z gatunku "yaoi", czyli takie, gdzie praktycznie nie ma kobiecych postaci. Dlaczego? Chyba dlatego, że miłość między mężczyznami będzie zawsze nieodkrytym lądem dla kobiety. 
W literaturze mainstreamowej – nie tylko rodzimej – temat miłości pomiędzy osobami tej samej płci traktowany jest bardzo po macoszemu. Chciałam pokazać, że miłość taka może być równie piękna, równie namiętna i intrygująca, co typowy romans "on–ona". A może nawet bardziej, ponieważ obserwowanie bohatera, który walczy z zaszczepioną w nim moralnością, nakazującą mu obdarzać afektem wyłącznie osoby płci przeciwnej, wydaje mi się szczególnie interesujące. Czytelnik do końca nie wie, czy bohater ulegnie tej "zakazanej" namiętności, a jeśli już, to jakie będą tego konsekwencje, dla niego samego i dla otoczenia? Moi bohaterowie, którzy przecież postawieni są poza wszelką moralnością jako istoty zabijające, by przeżyć, nie mogą być postrzegani przez pryzmat naszej codziennej, ludzkiej moralności i przez filtr naszych uprzedzeń. Ich seksualna ambiwalentność i swoboda obyczajowa to chyba najmniejszy z ich "grzechów". Poza tym oni sami jak najbardziej odżegnują się od przyklejania im łatek jakiejkolwiek orientacji. Będzie to lepiej widać w kolejnych tomach, które już są napisane.
Myślę, że moja historia jest miłą odmianą wśród zalewu powieści w stylu "On był władczy i piękny jak młody bóg, a Ona skrzywdzona i niewinna jak ...eee... no właśnie..." ;)

2. Czy jest Pani osobą tolerancyjną?

Oczywiście! Pod warunkiem, że ktoś myśli tak samo, jak ja! ;) 
A tak na serio, to bardzo się staram taka właśnie być. Jeśli czyjeś poglądy mi nie odpowiadają, po prostu nie wdaję się z takimi osobami w dyskusje, nie próbuję na siłę przekonać nikogo, że są tylko dwie prawdy: "moja prawda i g*wno prawda". Jeśli jednakże ktoś próbuje mnie na siłę przekonywać do swoich racji, bardzo się zjeżam. Nie ingeruję w niczyje poglądy i nie życzę sobie ingerencji w moje.

3. Skąd pomysł na książkę?

Pomysł zrodził się 20 lat temu po przeczytaniu "Wampira Lestata" Anne Rice. Historia była początkowo raczej kalką z jej twórczości, ale uległa przeogromnej ewolucji przez wszystkie te lata, podczas których tkwiła w mojej głowie. Powstały dwie wersje, które oczywiście do niczego się nie nadawały i były tylko infantylną skrobaniną licealistki, zabarwioną topornymi "momentami". Chyba dobrze, że pozwoliłam moim postaciom dojrzeć. Ostateczna historia jest zupełnie inna niż pierwotna, pozostały tylko główne postaci i kilka wątków, które gdzieś tam przez lata nie dawały mi spokoju.

Izunia Raszka

1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką Pani zrobiła w życiu?

Gdybym zaczęła wymieniać, to ten wywiad miałby 100 stron! Napiszę tak: mój anioł stróż to twardy sk**wysyn i ma gigantyczne, błoniaste skrzydła, którymi mnie osłania. 
Cudownie wspominam swoje pierwsze spotkanie ze skrzypkiem Nigelem Kennedym, kiedy to pognałam pod scenę z bukietem róż, a jego tak rozbawił mój entuzjazm, że zaprosił mnie na drinka za kulisy. Okazał się świetnym człowiekiem, sympatycznym luzakiem. To było dość szalone, skakać pod sceną z kwiatkami i wrzeszczeć "Mister Kennedy!!" Od tamtego czasu, gdy tylko uda mi się uczestniczyć w jego koncercie, wpadam potem na piwko do garderoby jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych muzyków. Czy to wystarczająco szalone...? Nie? To może stanie w pierwszym rzędzie podczas koncertu Korn, Marilyna Mansona albo Rammstein?? 

2. Gdyby była możliwość przeniesienia się choć na chwilkę do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła? A może do żadnej?

To byłby oczywiście Nowy Orlean opisywany przez Anne Rice, taki z początków XIXw. Nie mogę przeżyć tego, iż miasto, które ta pisarka opisuje z taką drobiazgowością zostało zmiecione przez Katrinę... I tak naprawdę nigdy już nie będę miała szansy zobaczyć miejsc, o których pisała.  

3. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny?  A jeśli o przepisach mowa, gdyby napisanie i wydanie książki było potrawą, jakie byłyby według Pani jej składniki?

Sushi! Mogłabym żywić się wyłącznie sushi! A gdyby powieść była potrawą, to oczywiście również byłaby sushi. Czymś, w czym pod przykrywką elegancji i wyrafinowania ukrywa się... surowe mięso... diabelski śmiech!! Tak właśnie starałam się napisać historię moich chłopaków: mamy elegancki, wyrafinowany świat, w którego głębi tkwi rozkosznie surowa, dzika i zwierzęca dekadencja................. 

4. Kreowanie bohaterów, a może tworzenie fabuły. Co sprawia Pani największą trudność w pisaniu?

NIC nie sprawia mi trudności w pisaniu!! Absolutnie wszystko jest czystą przyjemnością! Zawsze na początku pojawia się bohater, który przeważnie jest gotową postacią, zaczynającą żyć w mojej głowie. Nie zastanawiam się, jak będzie wyglądał, w co będzie ubrany, on po prostu pojawia się i już. Czasem zawieszony w próżni, ale częściej w kontekście jakiegoś wydarzenia. I zaczyna żyć, a ja po prostu siedzę i to opisuję. Nigdy się nie cofam, nie zmieniam wydarzeń: tak, jak w życiu, coś się zdarza i nie ma odwrotu. Tylko wówczas historia jest prawdopodobna. Pisarz, który w mękach rodzi jakąś historię i sili się na tworzenie bohaterów, po czym wszystko przerabia po dziesięć razy, to żaden pisarz. To grafoman. Prawdziwy pisarz siada i pisze, bo ma w głowie całe światy i całe stada postaci. Jaki sens miałoby robienie czegoś, co sprawia mi trudność i nie daje przyjemności?
Najtrudniejsze było chyba przepychanie się z redaktorem i czytanie tekstu raz po raz z niewielkimi poprawkami.  Ale to już żadne pisarstwo, tylko sprawy techniczne.

Ewa Rupińska

1. Pisanie powieści to ciężka praca. W dodatku wymaga cierpliwości i dopracowania. Chciałabym dowiedzieć się ile Pani zajęło napisanie książki "Woła mnie ciemność"?

Pisanie powieści do nie jest ciężka praca! Fakt, wymaga pewnego "researchu", o ile chcemy, by historia była wiarygodna. Dlatego według mnie najłatwiej mają pisarze fantasy, którzy tworzą sobie własne światy i sami ustalają zasady. W mojej powieści pojawiają się liczne odniesienia do postaci i wydarzeń historycznych. Choć w książce jest to jedno zdanie, ode mnie wymagało wielu godzin lektury na jakiś temat: Inkwizycji, wojen napoleońskich czy wojny secesyjnej. To rzeczywiście było nieco pracochłonne, ale poszerzyło moje horyzonty. Mimo tego, że moje postacie przecież nie mogą być prawdziwe, chciałam, aby powieść mogła obronić się jako historyczna. Bardzo dbałam o detale, pozwalające czytelnikowi wyobrazić sobie jak wyglądało życie w Londynie końca XIXw. 
A odpowiadając konkretnie, fizycznie samego klepania w klawisze były jakieś cztery miesiące. Przez kolejny rok, czyli do chwili obecnej, powstały kolejne cztery tomy. Mam nadzieję, że wkrótce ujrzą światło dzienne. Przepraszam: nocne.

2. A którą książkę pisała Pani najdłużej?

Najdłużej powstawał tom pierwszy, jako że jest najbardziej treściwy. Ujawnia wiele wątków i wiele postaci, które są potem eksploatowane w kolejnych tomach.  Jeśli brać pod uwagę czas pierwotnego zrodzenia się pomysłu i moment ukazania się powieści, to trwało to 20 lat. Długo. W międzyczasie stworzyłam mnóstwo innych historii, przeważnie opowiadań, były też wiersze i teksty piosenek, ale to z tą historią jestem związana najbardziej, gdyż każdy z bohaterów jest po części mną. Każdy jest świetny w czymś, w czym mnie nie do końca udało się zrealizować. 

Ewelina Anna Chojnacka

1. Czy ten przystojniak z okładki to nie przypadkiem Zorro? Ale taki Zorro namiętności?

Zorro to po hiszpańsku "lis". Moje postacie są właśnie takie: skryte, przebiegłe, szczwane wręcz. Nie są do końca tymi, za których się podają i mają mnóstwo sekretów. Nawet nadwrażliwy Armagnac ma swoją mroczną stronę. A jeśli chodzi o namiętność, to lord Huntington twierdzi na kartach powieści, że tylko ona jest silniejsza od śmierci. Więc tak to po trosze jest, mamy tu bandę namiętnych, tajemniczych bohaterów. Jest w czym wybierać!

2. Dlaczego "Woła go ciemność"?

Ciemność woła każdego z nas. Nie każdy jej ulega, nie każdy odpowiada na jej zew. Boimy się konsekwencji. W każdym człowieku tkwi chęć do czynienia złego, każdy z nas ma czasem ochotę "przejść na stronę nocy". Oczywiście, są tacy, którzy za nic się do tego nie przyznają. Każdy jednak może choć przez chwilę zanurzyć się bezkarnie w ciemności, czytając moją powieść!

Dziękujemy Pani Agacie za poświęcony czas. :)

Brygida Star Show - MagdalenaTrubowicz

Brygida Star Show - MagdalenaTrubowicz

"Brygida Star Show" to już kolejna książka w dorobku Pani Magdaleny Trubowicz. Jak nam sam tytuł sugeruje powinniśmy mieć niezły "show" podczas czytania tejże książki. Ale czy na pewno tak będzie?

Brygida to trzydziestoletnia kobieta, singielka (nie z wyboru). Pracująca w jednej z większych korporacji. Jej życiem rządzi pech oraz nadopiekuńcza mamusia. Można by rzec, że Brydzia to typowa "blondynka z kawałów". Jednakże nasza bohaterka ma ogromny dystans do siebie oraz świata, i mimo niekończącego się pecha idzie przez życie z dumnie podniesioną głową.
 Brygida marzy o wielkiej miłości, z każdym ze swych byłych wybranków snuła plany matrymonialne, ale niestety każdy z tych związków nie trwał zbyt długo. Ale przecież miłość może czaić się za rogiem. Tylko czy nasza bohaterka dostrzeże ją na czas?

"Brygida Star Show" to typowa komedia romantyczna z ogromnym naciskiem na "KOMEDIA". Poznajemy Brygidę, na pozór normalną kobietę, ale czy na pewno? Autorka przedstawia nam dwadzieścia osiem dni z życia Brydzi. Dwadzieścia osiem dni, które wywrócą życie naszej bohaterki do góry nogami. Tylko dwadzieścia osiem dni, a przeżyć za cały rok. Począwszy od niefortunnej wizyty u fryzjera, gdzie zostaje obcięta a'la Tyberiusz Kowalczyk, skończywszy na egzaminie na prawo jazdy, który nasza bohaterka zdaje w stroju siostry zakonnej. Nie wspominając już o depilacji wąsika wapnem budowlanym. A to tylko przedsmak jej perypetii.

Książka napisana jest bardzo lekko, stylem, który przypadnie do gustu każdemu. Czytając ją nie zdajemy sobie sprawy, że zbliżamy się nieuchronnie do końca tej świetnej opowieści. Prześmieszne wpadki Brygidy rozbawią Was do łez. Ja podczas czytania zaśmiewałam się do rozpuku tak, że aż moje dzieci wychodziły z pokoju, patrząc co ta ich mama wyrabia. Ale po prostu inaczej się nie dało. Każdy z bohaterów tej książki jest komiczny na swój sposób i nie ma mocy żeby ich nie lubić.
 Można by tę książkę porównać do "Dziennika Bridget Jones", ale po co? Dla mnie "Brygida Star Show" jest zdecydowanie lepsza i napisana przez naszą rodaczkę. 

Książka ta idealnie nadaje się na leniwe popołudnie, a kiedy przeczytacie pierwszą stronę jestem przekonana, że nie odłożycie jej póki nie skończycie. Jest to książka, która przegoni najciemniejsze chmury a wasz humor wskoczy na najwyższy poziom. Mnie Pani Magda "kupiła" tą książką i niecierpliwe wyczekuję części drugiej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 30.07.2015
Zaryzykuję dla Ciebie - N. Coori  Nasz Patronat

Zaryzykuję dla Ciebie - N. Coori Nasz Patronat

"Zaryzykuję dla Ciebie" N. Coori (pseudonim) to kolejny świetny debiut, który miałam przyjemność przeczytać. Przyjemność tym większa, że znam autorkę, a "Zaryzykuję dla Ciebie" czytałam w fragmentach na jej facebookwej grupie, zanim jeszcze było wiadomo, że powieść ta zostanie wydana. Zapraszam na recenzję.

Rose Jenkins, to piękna dwudziestokilkuletnia kobieta, która jest bardzo poraniona przez życie. Przeszła naprawdę wiele: śmierć siostry, molestowanie seksualne, a na dodatek snobistyczni rodzice, dla których najważniejsza jest pozycja społeczna. I to właśnie przez rodziców, kilka lat wstecz, Rose odeszła z domu i przeprowadziła się do Nowego Jorku, próbując ułożyć swoje życie na nowo. Gdyby nie ślub siostry, Rose na pewno nie przyjechałaby do rodzinnego Huston. Być może to przeznaczenie?
 W tłumie gości weselnych zauważa  - Taylora Harta, swoją pierwszą miłość. Taylor to przystojny, bogaty biznesmen, który ma również bardzo poranioną duszę. Niedawno wrócił w rodzinne strony i okazuje się, że nigdy nie zapomniał o pięknej Rosemarie Jenkins. Wystarczyło jedno spojrzenie, jeden gest i oboje wiedzieli, że uczucia, które zrodziły się w ich młodych sercach, przetrwały wszystkie te lata.

"Zaryzykuję dla ciebie, Taylorze Hart, bo zakochałam się w tobie"

"Zaryzykuję dla Ciebie" to powieść łącząca w sobie kilka gatunków. Romans, erotyk, a nawet kryminał. Jest to przepiękna historia o dwójce ludzi, którzy są boleśnie doświadczeni przez życie, a każde z nich skrywa pod maską obojętności swe własne demony. To, że spotykają się po latach rozłąki może jedynie wpłynąć na korzyść dla nich. Dla ich dusz oraz dla serc. 

Rose, po swoich traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, przekonana jest, że nie potrafi kochać, a jej serce zamieniło się w zimny głaz i żaden mężczyzna nie potrafił tego zmienić. 

Taylor w każdej kobiecie szukał choć namiastki Rose. Wykorzystywał je, a później porzucał nie oglądając się za siebie. 

Ale sny się spełniają. Jedno popołudnie odmieni życie tej dwójki. Miłość Rose i Taylora nie będzie jednak usłana różami, gdyż przeszłość będzie przypominać o sobie w najmniej odpowiednich do tego momentach. Czy będą tak silni, by sobie z tym wszystkim poradzić? Przecież miłość pokona wszystko…  Ale czy tak będzie i tym razem?

Styl N. Coori jest bardzo przystępny i lekki, a książkę czyta się zdecydowanie szybko. Narracja prowadzona jest w osobie pierwszej, a wszystkie wydarzenia  zostały opisane z perspektywy obojga bohaterów, co umożliwia nam dogłębne poznanie każdego z nich. Ja osobiście uwielbiam, gdy autorzy pokazują nam różne perspektywy, bo można sobie wtedy pozwolić na lepszą analizę postaci. W powieści tej wątkiem przewodnim jest romans Rose i Taylora, ale nie tylko. Pojawia się dość ciężki temat wykorzystywania seksualnego dzieci, z którego ujęciem  autorka poradziła sobie bardzo dobrze. Przedstawione czytelnikom retrospekcje z tego okresu życia Rose, wywołują gęsią skórkę i sami odczuć możemy ból i strach bezbronnego dziecka. Nie zabraknie tu również wątku kryminalnego, z samą rosyjską mafią w roli głównej. 

N. Coori świetnie dawkuje napięcie. Historia ta zawiera wiele tajemnic, ale jeżeli liczycie na to, że po odwróceniu kilku kolejnych stron, coś się wyjaśni, to złudne Wasze nadzieje. Wyjaśnienia nadchodzą niespodziewanie i kiedy myślimy, że teraz to już na pewno wszystko musi być dobrze, autorka  zaskakuje nas kolejnym BUM! 
Emocji w tej książce Wam na pewno nie zabraknie, a sceny seksu wywołają rumieniec na twarzy. Ja jestem tą książką zachwycona i mimo, że już wcześniej poznałam losy Rose oraz Taylora, to z wielką chęcią powróciłam do ich historii. I pewnie wrócę jeszcze nie raz. Jeżeli nie w tej, to w kolejnej części, na którą niecierpliwie czekam. 

„Zaryzykuję dla Ciebie”, to udany debiut naszej rodzimej młodej autorki. Polecam z całego serca do zapoznania się z tą piękną historią o prawdziwej miłości. 

P.S. Dziękuję N. Coori za piękne podziękowanie, zamieszczone w książce, czuję się wyróżniona. <3


Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


Wydawnictwo: Novae Res
Przybliżona data premiery: Rok 2015

Misja Wywiad z Magdaleną Walą

Misja Wywiad z Magdaleną Walą

Zapraszamy serdecznie na wywiad z Panią Magdaleną. Pani Magda wybrała również dwóch zwycięzców, do których powędrują egzemplarze jej powieści. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Izy Wyszomirskiej oraz Patrycji Słodownik. Gratulujemy!!! Nagrody ufundowało Wydawnictwo Czwarta Strona.




Edyta Chmura

1.Wydanie debiutanckiej powieści to z pewnością wielkie przeżycie dla autora. Do czego porównałaby Pani radość, jaka towarzyszyła zobaczeniu po raz pierwszy gotowej wersji książki, pierwszym pozytywnym recenzjom czy pojawieniu się "Przypadków pewnej desperatki" na księgarnianych półkach?

Ciężko mi porównać  – jedyne co przychodzi na myśl to matka, która obserwuje swoje dziecko. I mocno trzyma kciuki, by sobie radziło w życiu. Tak jak ja mam nadzieję, że moja książka będzie sobie dobrze radzić. 

2.Gdyby mogła Pani przenieść się na tydzień do przeszłości, w jakim okresie historycznym i gdzie chciałaby się Pani znaleźć?
Na tydzień… Chiny – okres panowania dynastii Tang. Ale pod warunkiem, że na ten tydzień zmieniłabym płeć  – przenoszenie się do przeszłości w skórze kobiety mogłoby się bardzo źle skończyć…

Ja niestety nie trafiłam na nauczyciela, który zafascynowałby mnie historią. Mam nadzieję, że poczuję tę fascynację czytając Pani książkę.

 3.Jakie jest Pani najmilsze / najzabawniejsze wspomnienie z czasów licealnych?

Prima aprilis. Zamieniliśmy się z klasą z Liceum Plastycznego. Oni poszli do naszej szkoły, my do ich. Miny nauczycieli – bezcenne…  Teraz przy takim numerze  byłby ze mnie sztywniak gotowy do pochówku. Ale perspektywa już niestety inna.

4.Ciekawi mnie gdzie znajduje się najbogatsze źródło inspiracji dla Pani - we własnych doświadczeniach, w historii czy obserwacji otoczenia? A może jeszcze gdzieś indziej?

Myślę, że we wszystkim po trochu.  Pisząc książkę, która ma odniesienie w historii korzystam z własnej wiedzy. Budując  pewne sceny czasami korzystam z sytuacji, które wydarzyły się naprawdę – ale również mocno je modyfikuję.  Bo  rzeczywiste mogą być dla czytelnika mało atrakcyjne albo po prostu nudne. Stanowią jednak dla mnie bazę – a potem zadaję sobie pytanie – a co by było gdyby?  I wszystko zmieniam. Ważniejszy dla mnie niż samo wydarzenie jest potencjał jaki za sobą ono  niesie.  Jednak zdecydowana większość swój początek ma w mojej głowie…  

Iza Wyszomirska 

1.Julia znajduje pamiętnik z początku XIX wieku, którego autorką była pensjonarka służąca na dworze księżnej Izabeli Czartoryskiej. W swojej książce przekonuje nas Pani, że historia da się lubić i wcale nie musi być nudna. A który okres w historii Polski lub zagranicznej, jest dla Pani ulubionym, godnym odkrywania i zgłębiania?

XIX wiek bynajmniej nie jest moim ulubionym. A właściwie w tej skali znajduje się na ostatnim miejscu. Moja miłość to starożytność – zawsze chciałam być archeologiem. Egipt, Rzym, ostatnimi czasy coraz bardziej interesuję się historią Chin i Korei (nawiasem mówiąc, co za cywilizacje! – Europejczycy mogą się schować) Historia Polski – dla mnie im wcześniej tym lepiej – więc oczywiście Polska pierwszych Piastów. Ale się wtedy działo…

2.Stworzyła Pani bohaterów z różnymi charakterami. A czy uważa Pani, że przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają? A może pokrewne dusze maja większą szansę na udany związek?

Pokrewne dusze niekoniecznie muszą mieć ten sam charakter. Natomiast moją koncepcją nie była ich inność, a raczej to, że się wzajemnie uzupełniali. Paweł dawał Julii stabilizację, która była jej naprawdę potrzebna – zwłaszcza biorąc pod uwagę chroniczny pech mojej bohaterki. Natomiast Julia wnosiła tą odrobinę szaleństwa, której chyba każdy związek potrzebuje. Paweł w jej towarzystwie zdecydowanie się nie nudził…

3.Czy jest Pani odrobinę desperatką?

Zawsze w kwietniu przed egzaminem gimnazjalnym. Zadaję pytanie „W którym roku ochrzcił się Mieszko I?” I na przykład dostaję odpowiedź „ A kto to był Mieszko I?  Gostka nie  ma na Facebooku…”  Zapewniam, że każdy by desperował.

4.I jeszcze zapytam Panią o emocje przy debiucie książki i pierwszego wywiadu jaki Pani udzieliła. Co Pani wtedy czuła?

Na początku niedowierzanie. Mnie się to udało? Potem wraz z kolejnymi recenzjami euforię. Teraz doszłam do wniosku, że start, mam nadzieję, miałam dobry, ale jeszcze daleka droga przede mną…

Grażyna Wróbel

1.Jak poznać czy ten mężczyzna, to właśnie ten jedyny na całe życie?

Jeśli po 50 latach bycia razem, dalej taktuje kobietę  jak jego najcenniejszy skarb – to tak to był Ten Jedyny na cale życie.  Mówi się, że kobiety o miłości mówią, a mężczyźni miłość pokazują. To mogą być drobne gesty, które przez kobiety są często niedoceniane.  Jeśli  jesteś zmęczona, a on nastawi pranie; po przyjściu z pracy nie odgrywa władcy pilota, a zapyta jak ci minął dzień, z własnej inicjatywy umyje ci samochód, a ty patrząc na niego wiesz, że nie zamieniłabyś go na nikogo innego. Cóż prawdopodobnie to Ten Jedyny.

2.Główna bohaterka studiuje historię i jest nauczycielką w szkole. Pani jest absolwentką historii i nauczycielką z powołania. Czy te dwie rzeczy mają ze sobą jakiś związek?

Tak – Przypadki … to moja pierwsza książka – więc wolałam pisać o czymś, co znałam. Uwielbiam historię, więc pojawił się watek historyczny. Pracuję w szkole  i znam jej realia. W ten sposób było mi łatwiej wymyślić przekonywującą fabułę. Więc  charakter pracy nauczyciela, konferencje, zebrania itp. są realne, natomiast cała reszta jest fikcją. I dzięki Bogu!  Zdecydowanie nie zamieniłabym się z Julią na miejsce pracy…

3.Czy już pisze Pani jakąś kolejną powieść z cyklu "seria z babeczką"? Co to będzie?

Nie wiem czy akurat „seria z babeczką”, ale pracuje nad czymś nowym. Jeśli Wydawnictwo będzie chciało ją wydać w tej serii ucieszę się. Spodobała mi się formuła, w której mam wątek historyczny i wątek współczesny. Które oczywiście będą się zazębiać. Obecnie kończę cześć historyczną i zabieram się za współczesną. Poza tym mam jeszcze jedną gotową już książkę – w 100% historyczną – ale ona wymaga jeszcze pracy. I chyba też trochę cenzury. 

Patrycja Słodownik

1.Główna bohaterka odkrywa zapiski pensjonariuszki dotyczące rzeczy, które działy się na dworze Izabeli Czartoryskiej. Czemu wybrała Pani akurat tą postać historyczną?

Wpadła mi w ręce interesująca książka o Izabeli, a ponieważ wiedziałam, że muszę moją bohaterkę posłać gdzieś do szkoły wybrałam Puławy.  Ponieważ Agneta musiała spotykać mężczyzn, było to lepsze wyjście niż szkoła klasztorna… 

2.Jeżeli miałaby Pani możliwość spędzenia jednego dnia z dowolnie wybraną postacią historyczną- Kim byłby ten szczęściarz?  

Oj trudny wybór. Ulubionych postaci historycznych mam sporo. Większość to oczywiście mężczyźni, a że jestem kobietą, to chyba nie bardzo by chcieli ze mną rozmawiać. Fascynowały mnie kobiety u władzy,  więc może Neferusobek – Egipt XII dynastia. Pomimo, że jej panowanie było krótkie bo trwało zaledwie cztery lata, była pierwszym żeńskim faraonem w historii. Co więcej nie była uznawana za uzurpatorkę, ale prawowitego władcę. 

3.Jest to pierwsza książka z serii - Serii z Babeczką. Czy kolejne pozycje będą utrzymane w podobnym klimacie?

Czyli współczesność na wesoło z elementami historii?  – jak najbardziej. Tu dodam, że to moja pierwsza książka w tej serii. „Nie zmienił się tylko blond” Agaty Przybyłek, wyprzedził ją o dwa miesiące. 

4.Czy przepis na szczęście głównej bohaterki książki, zawiera w sobie elementy Pani recepty na szczęście? 

Niekoniecznie. Zwłaszcza, że nie jesteśmy do siebie podobne. 

5.Jeżeli dostałaby Pani możliwość ekranizacji swej powieści, której aktorce przypadłaby rola Julii?

Nie mam pojęcia, te które by mi pasowały są zbyt dojrzale do tej roli. Ale może skoro moja książką jest debiutem, dałabym również szanse debiutantce. 

Dagmara Błaszczyk

 1.Tytuł tej książki podsuwa mi pierwsze pytanie: Jakiego najbardziej desperackiego zachowania dopuściła się Pani w swoim życiu? 

Wyciąganie pęsetą dyskietki ze stacji, bo komputer nie chciał mi się uruchomić. A potem grzebanie w owej stacji  w poszukiwaniu reszty – bo nie raczyła pozostać w jednym kawałku – śrubokrętem.  A zdesperowana byłam, bo miałam tam całą pracę na dzień następny… 

2.Jak wygląda Pani zwyczajny dzień, kiedy ma Pani czas na pisanie, czy jest jakieś ulubione miejsce w którym piszę się Pani najlepiej?

Gdy mam czas, co mi się obecnie rzadko zdarza – zazwyczaj podczas urlopu lub w weekendy -  jeśli jest ładna pogoda idę na taras, włączam laptopa, robie sobie herbatę i piszę…  Jeśli mam coś do jedzenia dzielnie towarzyszy mi pies. W zimie w ciepełku, przy własnym biurku również z herbatą

3.Jakie książki czyta Pani prywatnie?

Lepsze byłoby pytanie czego nie czytam - horrorów. To co lubię to  przede wszystkim książki historyczne: naukowe, popularnonaukowe i powieści.  Biografie.  Uwielbiam  też książki obyczajowe – ale takie humorystyczne, fantastykę w tym urban fantasy oraz różnego rodzaju romanse.  Nie stronię od dobrego kryminału  lub książki sensacyjnej.  Szkoda, że mam na to tak mało czasu.

Marta Pawlaczyk

1.Jakie rady udzieliłaby Pani desperatom/desperatkom?

Carpe diem – ciesz się każdym dniem.

2.Jakimi zasadami kieruje się Pani w życiu?

Mam jedna główną zasadę – staram się traktować ludzi w ten sposób, w jaki sama chciałabym, żeby mnie traktowano.  Poza tym jestem szczera – czasami chyba nawet zbyt – i  od czasu do czasu  zdarza się, że w efekcie mam problemy. 

3.Skąd Pani czerpała inspiracje na napisanie tej książki? Z życia czy z wyobraźni?

W 95%  to moja wyobraźnia. Aczkolwiek czasami życie pisze takie scenariusze, że trudno się oprzeć…  

Ewelina Anna Chojnacka

1.Co najbardziej desperackiego zrobiłaby Pani dla swojej ukochanej osoby? 

Wszystko w granicach prawa

2.Czy desperatką może być każda z nas?

W życiu każdego człowieka są takie momenty, że desperacko czegoś pragnie. Więc odpowiedź brzmi  - jak najbardziej. 

Natalia Kapela

1.Skąd pomysł na taki tytuł? 

Ponieważ książka miała być komedią potrzebowałam zabawnego tytułu, który choć w części odda to, co czytelnik napotka w książce – czyli serię zabawnych sytuacji , w które niechcący wplątuje się bohaterka i jej próby poradzenia sobie z nimi. 

2.Co powstało najpierw tytuł czy książka?

Książka – tytuł wcześniej był inny. 

3.Jaki jest Pani ulubiony gatunek literacki? 

Wszelkiego sortu książki historyczne. I fantasy.

4.Jak zachęciłaby Pani mnie w kilku słowach do przeczytania tej książki?

Książka dla wszystkich, którzy lubią zagadki, są ciekawi świata, oraz chcą się przy lekturze pośmiać. 

Magdalena Sz. 

 1.Jaki przypadek przychodzi Pani pierwszy na myśl na hasło "przypadki pewnej desperatki"?

Dopełniacz - przypadki kogo? – Julii. A tak na poważnie niepoważnie, to na przykład moja przygoda  ze śrubokrętem opisana w odpowiedzi na inne pytanie.  A takich scen jest w książce cała masa. A kolejne  same się rodzą w mojej głowie

2.Kiedy się Pani zatnie w pisaniu gdzie, skąd czerpie wenę? 

Interweniują moi  bohaterowie.  Oni też mają  pomysł na swoje życie. Poza tym raczej nie narzekam na niedobór pomysłów. Praktycznie przychodzą do mnie jeden za drugim. 

3.Czy pisanie jest hobby czy raczej pracą czy odskocznią od rzeczywistości?

Najbardziej to ostatnie, aczkolwiek nie do końca. Pisanie to przyjemność! Kreując nowy świat mam nad nim zasadniczą kontrolę i mogę wpływać na losy moich bohaterów.  Jest to możliwe wyłącznie w świecie fantazji. W życiu bardzo rzadko mamy taka okazję.  

4.Ulubiony autor i bohater literacki to...

Nie mam jednego, tylko cały legion ukochanych autorów oraz postaci, które wykreowali.
Ale niech będzie…
 Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata – kot Behemot. 
David Eddings – chyba Sparhawk  - aczkolwiek ten autor stworzył w swoich książkach całą plejadę fantastycznych postaci.  Więc ciężko wybrać… 
I na tym poprzestanę bo mogłabym tak przez kolejne dziesięć stron…

Dziękujemy Pani Magdzie za poświęcony czas.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger