piątek, 4 września 2015

Misja Wywiad z Patrycją Gryciuk

Drodzy Czytelnicy,
dziękuję bardzo za Wasze pytania. Za najciekawsze uznałam te, które zadała pani Iza Wyszomirska, dlatego to do niej polecą „Strony” i to na te odpowiedziałam w całości. Z innych zestawów wybrałam po jednym pytaniu. Życzę ciekawej lektury wywiadu i mam nadzieję, moich kobiecych powieści. ;) Pozdrawiam serdecznie, Patrycja Gryciuk. 

Iza Wyszomirska

1. Jest Pani kobietą aktywną zawodowo, matką, żoną, a to tego autorką książek. Czy pani największe marzenie już się spełniło? Czy pisanie książek było tym największym marzeniem, a może kryje jeszcze Pani jakieś marzenie w zanadrzu?

Marzeń nigdy nie za wiele. Jedno spełnię, to rodzi się nowe. Ciągle wymyślam wyższe poprzeczki, nowe podróże i tylko szkoda mi, że czas tak gna. Tyle ludzi do poznania, tyle miejsc do zobaczenia, tyle książek do przeczytania, a czasu, jak wiadomo, coraz mniej. 

2. Pani dwie dotychczasowe książki rozgrywają się za granicą. Czy ma Pani plany umieścić kiedyś akcję całej powieści w Polsce?

Moja kolejna powieść będzie rozgrywać się we Francji. Ale nie wiem, jak będzie z następnymi, jeżeli w ogóle powstaną. Planuję zawsze tylko jedną książkę. Nie mam planów na dalsze powieści, na zapas. Piszę i wymyślam po jednej powieści naraz. Nie wiem, co będzie dalej. Odpowiadając jednak na pani pytanie, nie czuję się gotowa na pisanie o Polsce. Nie wiem też, czy kiedykolwiek się to zmieni. 

3. "450 stron" to kryminał kobiecy. A czym według Pani powinien charakteryzować się dobry kryminał kobiecy, a czym męski? Czy kobiecy kryminał to powieś napisana przez kobietę? Czy mężczyzna może napisać kobiecy kryminał? Czy można i należy to rozdzielać?

„Kobiecy kryminał”. :D Chyba stworzyłam nowy gatunek. ;) A tak na poważnie, to nie wiem, czy powinno się to rozdzielać, i kto powinien pisać dla kogo, ale wiem dlaczego nazwałam „450 stron” kobiecym kryminałem. „450 stron” jest książką eklektyczną, swego rodzaju hybrydą, ale w opisie wysyłanym księgarniom i recenzentom trzeba zakwalifikować powieść do jakiejś grupy. Nie bez przyczyny nazwałam ją więc „kobiecym kryminałem”, ponieważ łączy cechy dwóch gatunków: kryminału i literatury kobiecej. Jest to więc, w moim założeniu, dobrym pójściem na kompromis. „450 stron” to książka MIĘDZYGATUNKOWA. A to oznacza, że jeżeli czytelnik spodziewa się klasycznego KRYMINAŁU, może być zawiedziony. Jeżeli spodziewa się klasycznego ROMANSU, może być zaskoczony. Jeżeli nie nastawia się na konkretny gatunek, a po prostu na dobrą książkę, wtedy ma szansę być  usatysfakcjonowany. Nie lubię sztywnych podziałów gatunkowych. Nastawiam się na treść i tyle. Książka albo mnie wciąga, albo nie. Jak wciąga, to czytam do końca, a jak nudzi, zostawiam po stu stronach. Nie mam czasu ani ochoty na czytanie czegoś, co uważam za słabe. Nie rozumiem, jak ktoś, kto czyta do końca jakakolwiek powieść dłuższą niż powiedzmy dwieście pięćdziesiąt stron, śmie potem pisać, że książka ta jest zła czy nudna. No to jakim sposobem dotrwał do końca? Niech mi to wytłumaczy! Czy naprawdę ktoś jeszcze traci czas na czytanie słabych książek? No chyba tylko recenzenci, którzy podpisali z wydawcami jakieś bardzo rygorystyczne umowy i przeczytać muszą, choćby nie wiem co, bo trzeba coś o tym potem napisać. Współczuję im wtedy i to bardzo. Co za ciężka praca. ;) 

4. Dlaczego akurat liczba 450? Czy ta cyfra ma dla Pani jakieś znaczenie?

Absolutnie nie. Tak po prostu wymyśliłam. Tytuł ma związek z fabułą książki. 

5. "450 stron" to opowieść o pasji i miłości do literatury. A czy czytała Pani książkę, która opowiadałaby podobnie jak "450 stron" również o miłości do książek? 

Moja ulubiona książka to „Historia miłości” Nikole Krauss, tam też jest o pasji pisania. Jak również „Prawda o aferze Harry'ego Queberta” Joël'a Dicker'a, którą uwielbiam. Też o miłości do pisania i nie tylko. Polecam wszystkim te dwa tytuły. Są to rewelacyjne powieści. 

6. "450 stron" jako audiobook czyta Joanna Gajór. Czy podjęłaby się Pani tego, aby sama nagrać audiobook swojej książki? Dla fanów Pani twórczości byłby to nie lada rarytas słuchać samej autorki!

Ciekawy pomysł! Ale... Kiedy czytam fragmenty moich książek na spotkaniach autorskich, zawsze czytam za szybko. Na pierwszym, niecałe trzy lata temu, leciałam podobno jak z karabinu maszynowego. (Tak doniosły mi potem obecne na nim czytelniczki) ;) Często też dodaję wyrazy, których w ogóle nie ma w tekście, a które utkwiły mi w głowie przy danym fragmencie, a potem zostały usunięte przez korektorkę czy redaktorkę. Zacinam się więc, jąkam, bo ich tam nie widzę, a już zdążyły wypłynąć z moich ust. Dla mnie, one ciągle tam są. Powstaje więc z tego czytania jakieś kuriozalne przedstawienie. Jednak chyba wolę więc pozostawić to profesjonalistce, jaką jest pani Joanna Gajór. „450 stron” przeczytała świetnie, tym bardziej, że ta książka zawiera wiele trudnych w odbiorze audio fragmentów. Poradziła sobie jednak koncertowo. Chapeau bas! Z drugiej strony, byłoby to na pewno nowe i pasjonujące doświadczenie, więc może kiedyś... 

7. Jakie emocje towarzyszyły Pani po wydaniu pierwszej książki, a jakie przy drugiej?

Emocje były bardzo podobne: radość, spełnienie, satysfakcja. Jednak cały proces wydawania tych dwóch książek był całkowicie inny. Wydanie „Planu” finansowałam sama i nie było mnie już stać ani na redakcję, ani na profesjonalną reklamę czy promocję. Był to w dodatku debiut, więc taki prawdziwy pierwszy skok i to od razu na głęboką wodę. Bałam się bardzo tego, jak książka zostanie przyjęta i czy to w ogóle miało sens. Może trzeba było spróbować i wysłać maszynopis „Planu” wydawcom? Dziś niczego nie żałuję. Nauczyłam się bardzo dużo dzięki temu doświadczeniu. „Plan” ma 95 % dobrych recenzji. Czytelniczki ciągle piszą do mnie listy, w których opowiadają, jak bardzo ta książka do nich przemówiła.  Czego chcieć więcej?
Z kolei „450 stron” to już coś innego. Świetny wydawca (Czwarta Strona), który zajmuje się promocją i dystrybucją. Książka jest na rynku, w mediach, w księgarniach. Nie trzeba o nią walczyć, jak to było w przypadku „Planu”. Jest i ma się dobrze. Ludzie czytają i nadal do mnie piszą. To jest zupełnie niesamowite. Ciągle nie mogę się nadziwić, że komuś na tyle spodobała się moja książka, że do mnie pisze, czy pisze recenzję powieści i umieszcza w Internecie. Magia! Dziękuję Wam wszystkim za to. Jesteście najlepsi. :D Jakbym Was nie miała, nie odważyłabym się na następną książkę. Pisałabym do szuflady, jak kiedyś.


Patrycja Słodownik

Która bohaterka - Anna Smith czy Wiktoria Moreau jest bliższa Pani sercu? Czy któraś z tych kobiet posiada Pani cechy?

Każda z nich jest mi bardzo bliska. W końcu, to ja je stworzyłam. Obydwie bohaterki mają ze mną coś wspólnego. Kobieta zmienną jest. Czasami jestem więc jak Anna: naiwna i romantyczna, a czasami jak Wiktoria: pewna siebie i wiedząca, czego chce. Anna i Wiki, tak jak ja, pochodzą z Polski, ale w niej nie mieszkają. Każda z nich mówi w trzech językach, co też mają po mnie. Są może jeszcze jakieś inne, drobne podobieństwa, ale trzeba wiedzieć, że te wyimaginowane kobiety nie są mną, a ja nie jestem nimi. Moje książki to fikcja, w której zawiera się oczywiście jakaś część mnie i moich przeżyć, ale fabuła i jej bohaterowie są wymyśleni na potrzebę powieści. 

Magia Książek

Czy wydanie pierwszej książki samodzielnie było dla Pani kłopotliwe? 

Kłopotliwe? Nie. Raczej ciekawe, pasjonujące, pouczające i drogie. Marketing i promocja okazały się wielkim wyzwaniem, ale przynajmniej nauczyłam się wielu rzeczy. :) 

Magdalena Ewa

Czy ma Pani ulubiony fragment zarówno pierwszej jak i drugiej książki? Jeśli tak to jaki?

Nie mam jednego ulubionego fragmentu. Niektóre rozdziały lubię bardziej niż inne, niektóre kojarzą mi się z jakąś konkretną sytuacją w moim życiu, a inne lubię ze względu na ich formę, język. Jednak jeżeli mam wybrać jeden fragment z całości, to byłby to ten. Ale podkreślam, że to bardzo subiektywny wybór, którego, jakkolwiek to brzmi,  nie umiałabym nawet uzasadnić.  ;) 

„Plan” 
Bałam się do niego zadzwonić. Usłyszeć teraz jego głos mogło być tragiczne w skutkach, byłam za słaba emocjonalnie. Zresztą płakałam tak bardzo, że nie potrafiłabym niczego z siebie wykrztusić. Odpisał. To mnie uspokoiło. W ciągu dwóch minut wymieniliśmy ze sobą trzy wiadomości. Całe siedem słów... 

Ja: - Jesteś? 
On: - Jestem. 
Ja: - Będziesz? 
On: - Zawsze. 
Ja: - Kocham Cię. 
On: - Wiem.


„450 stron”

Najlepsze w Nowym Jorku są poranki. Wczesne poranki, późne poranki. Te szybkie i te leniwe. Słoneczne i pochmurne. Wszystkie razem i każdy z osobna. W kategorii najlepsze dodatkowo należałoby wyróżnić te, które Wiktoria spędziła z Młodym. Kiedy z zaspanymi oczami przynosił jej kawę do łóżka i przytulał się do niej, gdy zakładając okulary, odpalała laptopa. Wniebowzięta, czyli zabrana do nieba. 

Natalia Kapela

Czy będzie kontynuacja książki "450 stron"?

Nie, nie przewiduję kontynuacji. 

Anna Weronika Dudkowiak

Jakim jednym słowem opisałaby Pani swoją osobę?

Uparta. :) 

Dziękujemy Pani Patrycji za poświęcony czas a Izę prosimy o kontakt na naszym fan page. :)

2 komentarze:

  1. Sporo dowiedziałam się o pani Patrycji i jej najnowszej książce, świetny wywiad. Już nie mogę doczekać się, kiedy ją przeczytam. Dziękuję Pani Patrycjo za to, że poznałam odpowiedzi na wszystkie moje pytania i wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.