czwartek, 7 lipca 2016

We troje - Hanna Dikta

„We troje” Hanny Dikty to kolejna polska powieść na mojej czytelniczej liście. Ostatnio mam szczęście do polskich autorek, które piszą rewelacyjnie. Jak było tym razem? Czy jestem zadowolona? Zapraszam na recenzję.

Agata wraz ze starszym o dwadzieścia lat mężem, prowadzi w Białogórze pensjonat. Wydaje się być kobietą spełnioną, kocha męża, a prowadzenie pensjonatu daje jej wiele satysfakcji. Mąż także bardzo ją kocha, jest na każde jej zawołanie, zawsze czuły oraz opiekuńczy. Mogłoby się wydawać, że to Agata w tym związku nosi spodnie. Wszystko powoli się zmienia, gdy Agata wyrusza do chorej siostry, która tak jak ich mama zachorowała na raka. Ciężko jej się pogodzić z chorobą siostry, tym bardziej, że siostra po operacji postanawia porzucić medyczne leczenie i zdać się na łaskę uzdrowicieli. Tam także Agata po raz pierwszy spotka się ze swoim szwagrem, z którym bardzo się zaprzyjaźnia, a później łączy ich głębsze uczucie. Pobyt w rodzinnych Piekarach będzie dla Agaty spotkaniem z przeszłością, a los postawi przed nią nowe, niełatwe wybory. Czy ten wyjazd zmieni całe życie Agaty? Czy miłość będzie ważniejsza niż więzy rodzinne?

Hanna Dikta to poetka i prozaiczka. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim, a także studium podyplomowe z historii na Uniwersytecie Opolskim. Laureatka kilkudziesięciu konkursów literackich. Debiutowała książką poetycką „Stop – klatka”. Mieszka z mężem i trojgiem dzieci w Piekarach Śląskich, gdzie pracuje jako nauczycielka języka polskiego i historii.

Ostatnio temat chorób i śmierci bardzo często przewija się w czytanych przeze mnie książkach i powiem Wam szczerze, że długi czas zwlekałam, by zabrać się za tę powieść. Teraz mogę tylko żałować, że tak długo czekałam, gdyż Hanna Dikta napisała piękną, mądrą i bardzo wzruszającą książkę. Ta książka to coś więcej niż typowy romans. Autorka porusza wiele ważnych tematów, choroby oraz podejścia do niej, trudnych wyborów miłosnych, lojalności wobec najbliższej rodziny oraz relacji między siostrami. Nikt nie wie jak ciężko się żyje z piętnem choroby, gdy należy się do grupy podwyższonego ryzyka, póki tego nie doświadczy na własnej skórze. Rak nie wybiera, i tylko od nas zależy czy będziemy chcieli go wyprzedzić, czy może ułatwimy mu drogę do zwycięstwa.

"Z jednej strony boisz się choroby, czujesz się naznaczona, jakby ktoś czerwonym kordonkiem wyszył na twojej piersi słowo Rak, z drugiej strony masz wrażenie, że jesteś nietykalna. Igrasz z chorobą, igrasz ze śmiercią, tańczysz na oblodzonym parapecie".

Czy można dziwić się naszym bohaterkom, że nie chciały wiedzieć, czy czeka je los podobny do losu matki. Nie mnie to oceniać, bo nigdy nie chciałabym bym być na miejscu Agaty, a tym bardziej Joanny.

W moim odczuciu autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tak trudnymi tematami. Opisała je bardzo dokładnie, z wyczuciem oraz niezmiernie realistycznie, w ten sposób zagrała niesamowicie na moich emocjach. Jej bohaterowie nie mają łatwego życia, a autorka stawia ich przed kolejnymi trudnymi wyborami. Bardzo mi się spodobało, jak autorka przedstawiła relacje miedzy siostrami, które nie mają ze sobą zbyt bliskich relacji, są jak ogień i woda, a jednak bardzo przejmują się sobą wzajemnie i wyborami jakich dokonują, które niestety nie zawsze są dobre.

„We troje” to niesamowicie życiowa książka, jednak nie dla każdego, gdyż nie jest to lektura lekka, miła i przyjemna. Ta książka to prawdziwe życie, które nie zawsze jest usłane różami, a nasze wybory nie dotyczą tylko nas. One dotykają wszystkich tych, którzy nas kochają i się o nas martwią. Przy tej powieści warto się zatrzymać i pomyśleć nad tym co w życiu jest najważniejsze.

„We troje” to powieść, która trafia w głąb serca i porusza najgłębsze pokłady emocji.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Zysk i S-ka. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.