piątek, 22 grudnia 2017

Szczęście jest kotką - Eva Berberich

„Szczęście jest kotką, to jedna z takich powieści, która nie zachwyciła mnie tytułem, ponieważ nie lubię książek o kotach, nie lubię kotów, a przede wszystkim się ich boję. Jestem stuprocentową psiarą i mam nadzieję, że wszyscy fani kotów nie znienawidzą mnie przez to. Jak możecie się domyślić, do książki podchodziłam sceptycznie i cały czas odkładałam ją „na potem”. Jednak jak się okazało, było to głupim posunięciem z mojej strony, bo ta mała niepozorna książeczka okazała się naprawdę bardzo fajną lekturą, przy której świetnie spędziłam czas.

„Przyzwoity kot z zasady ignoruje wszystko, co choćby w najmniejszym stopniu przypominało polecenie.”

Główną bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy opłakuje śmierć swojego ukochanego kota. Jednak po jakimś czasie znajduje na progu swoich drzwi tajemnicze pudełko z zaskakującą zawartością. W środku znajduje się mała ruda, pręgowana i zielonooka kotka. Pomiędzy kobietą a kotką bardzo szybko nawiązuje się nić sympatii, a Gałganka (takie imię otrzymała kotka) natychmiast bierze w posiadanie cały dom. Gałganka nie znosi jednej osoby, mianowicie Konrada, który coraz częściej pojawia się na jej terytorium. Konrad także nie przepada za kotką, poza tym mężczyzna nigdy wcześniej nie miał styczności z kotami. Czy się do nich przekona? O tym musicie przekonać się sami, ale zapewniam Was, że to niezwykle pouczająca i pełna ciepła historia o przyjaźni człowieka z kotem.

„Eva Berberich mieszka z kotem i mężem, pisarzem Arminem Ayrenem, w miejscowości Oberweschnegg położonej w południowym Szwarcwaldzie (Badenia-Wirtmbergia). Tam też rozgrywa się akcja książki.”

„Szczęście jest kotką” to książka, która niesamowicie zaskoczyła mnie swoją fabułą. Autorka w piękny, a tym bardziej realny sposób przedstawiła oblicze przyjaźni między kotem i człowiekiem. Ja przepadłam i niestety żałowałam, że książka jest małego formatu i zawiera tylko nieco ponad dwieście stron. Chyba mogłabym o tym czytać bez końca. 

Narracja książki poprowadzona jest na dwa głosy – autorki oraz oczywiście Gałganki. I uwierzcie mi na słowo, że przemyślenia kotki są opisane naprawdę rewelacyjnie, główna bohaterka jej dorównuje, ale to kotka wiedzie prym i to ona została moją ulubioną bohaterką tej książki. Niezwykle ją polubiłam, bo Gałganka, to niebywale mądra, ale i także przemądrzała kotka, która niejednokrotnie zaskakiwała mnie trafnymi spostrzeżeniami ze swojego życia, ale i życia ludzi. Okazała się z niej być taka mała mądralińska, ale dzięki właśnie tym jej przemyśleniom książka zyskała niesamowitego uroku, ciepła i nie raz potrafiła wywołać uśmiech na mojej twarzy. Rozmowy głównej bohaterki z kotem były przecudowne i wiele razy to siebie widziałam na jej miejscu, jak sama rozmawiam ze swoim psem.  Autorka uświadomiła mi także, że miłość i zaufanie zwierzęcia do człowieka, nie przychodzi nagle, po prostu na wszystko trzeba zapracować i nieważne, czy jest to kot, pies, czy jeszcze inne stworzenie.

To naprawdę ciepła i zabawna opowieść o inteligentnej kotce, o ludziach, przyjaźni, miłości, po prostu o życiu. Książka świetna i idealna na ten zimowy czas.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bis.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam koty, więc myślę, że książka spodobałaby mi się:)
    Zazwyczaj w literaturze spotyka się motyw przyjaźni między człowiekiem a psem. Miło, że ktoś pamięta też o kotkach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie zapoznam się z tą książką. Może mi się spodobać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym miała więcej czasu to i pewnie ta książkę bym przeczytała;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za sprawę narracji ze strony Kota przeczytam tą książkę.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.