Pan Darcy nie żyje- Magdalena Knedler

Pan Darcy nie żyje- Magdalena Knedler


Każdy z Nas słyszał o Jane Austen. Prawie każdy czytał powieści Jane Austen. I prawie każdy widział ekranizacje powieści Jane Austen. „Duma i uprzedzenie” na wielkim ekranie gościła już dwukrotnie w 1995 i 2005 roku, więc dlaczego po kolejnej dekadzie, ma nie pojawić się tam po raz trzeci?


Magdalena Knedler w swojej powieści „Pan Darcy nie żyje” odwołuje się do dzieła Jane Austen. Akcja książki rozgrywa się na planie kolejnej już ekranizacji „Dumy i uprzedzenia”. Angielska Kraina Jezior, ekipa filmowa zjeżdża się do malowniczego dworku Bridebridge Hall i na dniach mają zacząć kręcić jeden z najważniejszych filmów ich życia. Widzów do kin przyciągnąć ma młoda gwiazda - Zoe Alcott, która po świetnym występie w „Snach o plastelinie” jest jedną z bardziej rozchwytywanych aktorek. Ma ona zapewnić kasowy sukces „Dumie i uprzedzeniu” w reżyserii  Alana Fawley’a, który dotychczas zajmował się wystawianiem sztuk teatralnych.

Mało kto jednak wie, że poprzedni hit w którym grała Zoe, ma na nią wpływ aż do dziś. Pewnego poranka kostiumograf - Bell Kennedy, chce pomóc Zoe zabiera ją do swego ojca-lekarza, by ten zajął się młodą gwiazdką w kiepskim stanie psychicznym jak i fizycznym. Po dość długiej i wyczerpującej podróży, do dziewczyn w domku w Keswick dołącza scenarzysta - Oscar Lyne. I tak cała trójka zapewnia sobie niepodważalne alibi na wieczór, w którym Peter Murphy -odtwórca Pana Darcy`ego, ginie.

Pan Darcy za którym nikt z obsady nie przepadał.
Pan Darcy z blond lokiem.
Pan Darcy, który nieźle popił ówczesnego wieczora na festynie konwalii.
Pan Darcy, który miał przysłowiowego haka na większość ludzi pracujących na tym planie filmowym.

„Pan Darcy nie żyje” i jak tu kręcić film bez odtwórcy jednego z głównych bohaterów?  Przedsięwzięcie zostaje zawieszone, jednak to nie koniec serii niefortunnych zdarzeń w Bridebridge Hall. Coraz to nowi członkowie ekipy wstrzymanej produkcji filmu, trafiają do szpitala Św. Anny w Londynie, dlaczego?


Ciężko jednoznacznie określić gatunek tej powieści. Można by rzec, że to kryminał, bo w końcu mamy tu klika wypadków, napaści i śmierć.

Może to jednak romans? Zamknięte środowisko aktorów, ludzi produkcji filmowych w którym prawie każdy z każdym ma za sobą jakąś przeszłość, teraźniejszość, a nawet przyszłość.

Komedia? Są tu momenty w których po prostu nie da się nie parsknąć śmiechem.

Jeśli chcecie choć przez chwilę poczuć się jak na planie filmowym „Pan Darcy nie żyje”, to idealna okazja, by poznać ten świat od podszewki. Możemy stać się niewidzialnym widzem romansu aktorów. Będziemy powiernikiem ich najskrytszych tajemnic i tego, do czego są zdolni, by pogrążyć ”kolegów” z planu.

To książka przy której nie da się nie uśmiechnąć , gdy Bell z Zoe na bagażniku roweru, podróżują do jej ojca w dolinie Borrowdale.

To książka przy której doznałam niezłego szoku, gdy na jaw wyszedł sekret Paula Maddocka. Nie żebym coś miała do tego typu upodobań, jednak po nim i Sofie się tego po prostu nie spodziewałam.

To książka dla tych którzy lubią się bawić w detektywa.

To książka dla tych którzy kochają Angielskie rezydencje i ich tajemnice.

To książka dla tych którzy kochają Jane Austen i dla tych którzy chcą pokochać Magdalenę Knedler- ja ją pokochałam.

Dodam jeszcze, że mimo dużej ilości imion i nazwisk bohaterów książki (ich książkowych imion, a także imion postaci które grają) nie da się w tym wszystkim pogubić. Wystarczy wrócić na stronę numer 9, a tam znajduje się pełna lista imion i nazwisk osób pracujących przy produkcji, wraz z funkcjami które pełnią - coś idealnego dla czytelników takich jak ja, czyli tych którzy mają problem z zapamiętywaniem imion (taka lista powinna znajdować się w każdej książce!).

„Pan Darcy nie żyje” Magdaleny Knedler, to powieść, którą serdecznie polecam. Zapewniam Was, że podczas czytania odstresujecie się i oderwiecie od męczącego zgiełku codzienności. Książka miała swoją premierę 9 września, to nowość którą warto przeczytać.



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.



W sieci - Tara Sivec

W sieci - Tara Sivec

"W sieci" Tary Sivec to już trzecia część z serii Igrając z ogniem. Poprzednie części bardzo mi się podobały i nie mogłam się od nich oderwać. Czy część trzecia też mnie pochłonie? Zapraszam na recenzję.

Gwen to kobieta po przejściach, mąż sadysta zrobił z jej życia piekło na ziemi. Pewnej nocy po kolejnym pobiciu postanawia uciec. Pakuje kilka rzeczy i wraz z córką szuka schronienia u swojego brata Brady'ego. Niestety Brady wyjeżdża, prosi więc swojego przyjaciela Austina by miał oko na Gwen (gdyż wie do czego zdolny jest jego szwagier) oraz na agencję detektywistyczną, w której Gwen mu pomaga. Austin to towarzysz broni Brady'ego, który nadal jest żołnierzem marynarki wojennej. Takie życie mu odpowiada, ciągłe misje, rozjazdy. Nie wyobraża sobie siebie jako męża a tym bardziej ojca. Chce oddać przyjacielowi przysługę i wrócić do własnego życia. Ale życie lubi być przewrotne, i nigdy nie wiemy kiedy trafi nas strzała amora. Czy zatwardziały żołnierz podda się uczuciu? Oraz czy mąż Gwen pogodzi się z rozwodem i da jej spokój? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie właśnie w tej książce.

"W sieci" tak jak poprzednie części tej serii, to romans z bardzo wyrazistym wątkiem kryminalnym. Gwen po ucieczce z domu cały czas obawia się, że mąż ją odnajdzie i pokaże jej gdzie jest jej miejsce. Niestety po jakimś czasie zaczynają się dziać dziwne rzeczy i Gwen już wie, że nigdy nie będzie wolna. Gdy Austin odkrywa wszystkie tajemnice naszej bohaterki oraz powód jej ucieczki od męża, wie że nie może zostawić jej samej i nie spocznie póki nie wsadzi jej męża za kratki. W tej części nie zabraknie Wam również dreszczyku emocji oraz namiętnych scen seksu. A zabawne dialogi są już chyba wizytówką Tary Sivec.
 Autorka porusza w tej książce, dość poważny problem jakim jest przemoc w rodzinie i to jak udajemy, że nasze życie jest cudowne i wspaniałe, a w czterech ścianach naszego mieszkania przeżywamy koszmar dzień za dniem. Nasza bohaterka przeżyła wiele i powiedziała dość. Tylko czy uda jej się ułożyć to życie od nowa? I czy to właśnie Austin sprawi, że zaufa kolejny raz mężczyźnie? 

Opisy z przeszłości Gwen autorka przedstawiła w tak realistyczny sposób, że nie dało się ich czytać nie płacząc. Żadna kobieta nie zasługuje na takie piekło i całym serce byłam za tym, by ten potwór poniósł zasłużoną karę.
 Tak jak w poprzednich częściach w tej też nie zabraknie intryg, knutych przez osoby z otoczenia bohaterów, a zakończenie zadziwi Was tak samo jak i mnie. W tej powieści nic nie jest takie jakie wydaje nam się na początku, a przyjaciel może okazać się wrogiem. Ja uwielbiam takie książki więc Wam też ją polecę. Jedyny minus tej książki to taki że zbyt szybko się skończyła.POLECAM SERDECZNIE!!! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion
Data wydania: 12.06.2015
Gdyby nie ty - Tara Sivec

Gdyby nie ty - Tara Sivec

"Gdyby nie ty" Tary Sivec to drugi tom serii Igrając z ogniem. Pierwsza część mnie zachwyciła. A jak będzie tym razem? Zapraszam na recenzję.

Layla to młoda, piękna, utalentowana piosenkarka. Mogłoby się wydawać, że to wystarczy by żyć pełnią szczęścia, niestety nie jest tak w przypadku naszej bohaterki. Po śmierci ojca całą kontrolę nad życiem Layli przejęła jej matka. Stworzyła jej wizerunek sceniczny, wykreowała na idola wielu nastolatków. Layla w ukryciu marzy by zmienić swoje życie, uwolnić się spod kontroli matki, która nigdy jej kochała, za to bardzo kocha pieniądze córki. Layla zaczyna również dostawać listy z pogróżkami, więc by wzmocnić jej ochronę matka zatrudnia Brady'ego, byłego żołnierza marynarki wojennej, który obecnie prowadzi prywatną agencję detektywistyczną. Brady żyje również z własnymi demonami przeszłości i próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Współpraca tej dwójki będzie bardzo burzliwa a namiętność będzie buchać pełną parą. Tylko czy dwa różne światy mają szansę na szczęśliwą przyszłość? Oraz czy uda się odnaleźć szalonego fana? Na pewno Brady zrobi wszystko by Layla była bezpieczna.

"Gdyby nie ty" to romans z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym. Layla to młoda piosenkarka, żyjąca pod dyktando własnej matki, która zrobiła z niej swoją prywatną skarbonkę. Przez pogróżki przysyłane przez szalonego fana w jej życiu pojawia się Brady, który dla naszej bohaterki może stać się wybawieniem. Ale czy tak będzie? Bo czy gwiazda, która ma rzesze fanów może pozwolić sobie na uczucie względem zwykłego ochroniarza?
 W tej części serii również nie zabraknie nam zabawnych oraz wzruszających dialogów miedzy bohaterami, a namiętność, która pojawi się między nimi będzie wręcz namacalna. Postacie są świetnie wykreowane z własnymi problemami, które zatruwają im życie. Ale zawsze jest szansa na nowe lepsze życie tylko trzeba pozwolić by to serce kierowało naszymi wyborami. Ta część obfituje także w zaskakujące zwroty akcji, wiele tajemnic oraz intryg, które są dziełem osób blisko związanych z naszymi bohaterami.
 Tara Sivec operuje stylem, który jest lekki w odbiorze a jej książki czyta się naprawdę szybko. Wartka akcja nie pozwala się nudzić a gorące sceny seksu pobudzają naszą wyobraźnię. Więc jeżeli lubicie takie właśnie książki, które łączą romans, akcje oraz sporo tajemnic z dreszczykiem grozy to ta pozycja na pewno Wam przypadnie do gustu. POLECAM!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion
Data wydania: 06.03.2015
Eperu - Augusta Docher

Eperu - Augusta Docher

"Eperu" to debiut literacki Augusty Docher (pseudonim). Ostatnio przeważnie czytuję debiuty, raz lepsze raz gorsze, a czasami rewelacyjne. Jak było tym razem? Zapraszam na recenzję pierwszego tomu serii Wędrowcy. 

Anna Wilk to Polka, która wraz ze swoją mamą oraz przyjaciółką Wiktorią mieszka w Londynie. Wiedzie spokojne życie i  jest całkowitym przeciwieństwem swojej przyjaciółki, która jest wulkanem energii. Na zakończenie roku szkolnego dziewczyny dostają wspaniały prezent od swoich rodzicielek, w postaci wycieczki do Francji. Akurat w tym samym czasie, w Cannes, odbywa się festiwal filmowy i za namową Wiktorii, Anna zgadza na wspólny wypad po autograf aktora Leo Blacka, do którego Wiki ciągle wzdycha.

I tu zaczyna się wielka przygoda, gdyż słynny aktor w całym tłumie fanek zauważa właśnie Annę, i poprzez swojego ochroniarza przekazuje jej liścik w którym prosi o spotkanie. Ta jedna chwila zmieni życie naszych bohaterów diametralnie i na zawsze.  Między bohaterami od razu nawiązuje się nić sympatii, która bardzo szybko przeradza się w kiełkujące uczucie. I wszystko mogłoby być cudownie ale… No właśnie! Zawsze musi być jakieś ALE, a mianowicie: okazuje się, że Leo nie jest zwykłym człowiekiem, jest Wędrowcem.  Wędrowcy to ludzie teoretycznie nieśmiertelni, którzy po śmierci odradzają się w kolejnym wcieleniu. Jak Anna zareaguje na taką informację? I czy po takiej wiadomości ich miłość będzie miała szanse przetrwać?

"Eperu" to książka z gatunku fantasty i przeznaczona jest dla młodzieży, ale ja Wam powiem, że zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Już od dawna nie mieszczę się w tym przedziale wiekowym, a książką jestem oczarowana. Augusta opisała nam przepiękną historię miłosną o dwójce osób, których los postawił na swojej drodze całkiem przypadkiem. A może to jednak nie przypadek? Czy łatwa może być miłość do Wędrowca? Autorka bardzo dokładnie przedstawiła nam losy Leo oraz jego wszystkie poprzednie wcielenia. Opisy jego śmierci, rodziny w których się wychowywał. Możemy sobie wszystko dokładnie wyobrazić, gdyż sceny są bardzo szczegółowe. Tak samo jest z bohaterami tej powieści. Czytając wyobrażamy sobie, że są to osoby z krwi i kości i nie chodzi tylko o wygląd zewnętrzny ale również o zarys psychologiczny każdej z nich. Każdy bohater  opisany jest wręcz perfekcyjnie, jego wady czy zalety są bardzo wyraziste, a to jest ogromnym atutem tej powieści. Na pochwałę  zasługują nie tylko perfekcyjne opisy, lecz również dialogi, które są świetnie napisane. Czasami wywołują uśmiech, a niekiedy łzy wzruszenia. Całość jest bardzo lekka w odbiorze, a historię tą czyta się naprawdę szybko i z ogromną przyjemnością. Warsztat pisarski Pani Docher jest rewelacyjny. Naprawdę! Dzięki narracji prowadzonej naprzemiennie przez Annę i Leo, lepiej poznać możemy oboje bohaterów. A zakończenie hmmm... to wolę przemilczeć i niecierpliwie oczekuję części drugiej, czyli "Habbatum”. 

Ja osobiście daje „Eperu” ogromny plus, którego chyba nie umiałabym Wam pokazać, gdyż jest TAKI duży. Powieść rewelacyjna , cudowna i ciężko się od niej oderwać. Czytałam w każdej wolnej chwili, chociaż po jednej stronie, ponieważ cały czas byłam ciekawa co autorka zgotuje naszym bohaterom za chwilę. Po prostu genialny pomysł na fabułę i debiut pierwsza klasa. GORĄCO POLECAM!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu BIS

Wydawnictwo: BIS
Data wydania: 16.07.2015
Piękne kłamstwo - Tara Sivec

Piękne kłamstwo - Tara Sivec

"Piękne kłamstwo" Tary Sivec to pierwszy tom serii Igrając z ogniem. Miałam przyjemność czytać już inną serie książek tej autorki, która była po prostu świetna. Jak będzie tym razem? Przekonacie się czytając mą recenzję.

Anabelle Parker i Garrett McCarthy są przyjaciółmi od lat. Ona wzięta pani fotograf on oddany żołnierz marynarki wojennej. Jeszcze przed sześcioma miesiącami był z nimi Milo - przyjaciel tej dwójki oraz narzeczony Parker, również żołnierz. Lecz Milo zostaje zabity podczas misji na Dominikanie. Garrett zgłasza się na ochotnika by kontynuować misję swojego przyjaciela i spróbować wyjaśnić tajemnicę jego śmierci. Wraz ze swoim oddziałem oraz Parker, która jak się okazuje nie tylko lubi robić zdjęcia, wyruszają w podróż, która może zmienić ich dotychczasowe życie. 

Podczas wspólnej podróży Garrett i Anabelle muszą udawać, że są małżeństwem, jest to dla nich o tyle trudne ponieważ oboje darzą się głębszym uczuciem(skrywanym od lat), niż tylko przyjaźń. I chodź Milo nie żyje, żadne z nich nie otwiera się na tyle by wyznać swe uczucia, gdyż uważają że zdradziliby przyjaciela. Czy miłość będzie silniejsza niż wyrzuty sumienia? Oraz czy uda się rozwikłać tajemnicę śmierci ich przyjaciela?

"Piękne kłamstwo" to cudowna książka. Rewelacyjne połączenie romansu z kryminałem, pierwszy z  wątków nie przytłacza drugiego. Wszystko jest idealnie wkomponowane w fabułę książki. Gdy przeczytałam z tyłu okładki, że to książka od której nie będę mogła się oderwać "zaśmiałam się w duchu", że na pewno tak nie będzie, a jednak okazało się że przepadłam z kretesem już po kilku stronach lektury. 420 stron pochłonęłam w ciągu jednego dnia i powiem Wam, że jeszcze mi mało. Anabelle i Garrett to idealnie wykreowane postacie przez autorkę, choć czasami miałam wrażenie, że postać Anabelle jest zbyt perfekcyjna i idealna, ale to tylko moje odczucie, poza tym nasza bohaterka to kobieta ze smutną przeszłością i wieloma tajemnicami, za to Garrett to mężczyzna cudowny, gotowy przekreślić swe marzenia w imię przyjaźni, próbujący zapomnieć o swej miłości w ramionach wielu kobiet. Anabelle i Garrett skrywają tajemnice, a kłamstwa powstają w ich życiu tylko z tych "dobrych powód", by chronić bliskich bądź z obawy że zranimy bliską nam osobę.

„Jesteś jednym wielkim kłamstwem.”

 Ale musiał przyjść dzień kiedy już nie będzie odwrotu i każde kłamstwo, każda tajemnica wypłynie na powierzchnię i oczyści duszę tych dwójki bohaterów. Ta książka jest po prostu rewelacyjna, czytając ją nie zdajemy sobie sprawy ile czasu już minęło, ponieważ jesteśmy, tam w tej książce i razem z bohaterami  walczymy o ich miłość, przyjaźń oraz próbujemy wyjaśnić wiele tajemnic, które ukrywał Milo. W tej powieści tak jak głosi tytuł jest wiele kłamstw, wiele tajemnic, wiele intryg, czytając nie wierzymy, że niektóre wątki obierają całkiem inny bieg niżeli zakładaliśmy. Do samego końca autorka trzyma nas w napięciu, które nie ustępuje ani na chwilę. Wartka akcja, dialogi które czasami wywołują uśmiech na naszych twarzach a kiedy indziej łzy pojawiają się w naszych oczach. Ja przyznam się szczerze, że czytając nie raz chlipałam w chusteczkę, ale po prostu inaczej się nie dało, gdyż to przepiękna książka o poświęceniu w imię przyjaźni, o miłości do kobiety, która była obok a jednak tak daleko. Nie wszystko co wydaje nam się idealne, takie właśnie jest, ale do tego bohaterowie będą dochodzić na kartach tej powieści. Anabelle i Garrett będą musieli mieć oczy dookoła głowy bo wróg może czaić się wszędzie.

Jeżeli jesteście fanami romansu z dobrym wątkiem kryminalnym, bądź fanami kryminału z dobrym wątkiem miłosnym, to ta książka jest dla was idealna. Tajemnice, kłamstwa a wszystko wśród miłości, która powoli otwiera serca bohaterów i po latach ukrycia próbuje zaistnieć w ich życiu. Czy im się to uda? Ja wiem ale nie powiem. ;)

Serdecznie zapraszam Was do lektury tej książki.

Za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion 
Data wydania: 23.01.2015

Przypadki pewnej desperatki - Magdalena Wala

Przypadki pewnej desperatki - Magdalena Wala

"Przypadki pewnej desperatki" Magdaleny Wala to kolejna książka z cyklu "seria z babeczką" Wydawnictwa Czwarta Strona. Pierwsza książka z tej serii bardzo mi się podobała, więc czas ocenić jej siostrę.

Julia to studentka historii, która również pracuje w gimnazjum gdzie uczy nasze młodsze pokolenie. Ma szaleńczo zakochanego w sobie chłopaka - Pawła, który nie wyobraża sobie życia bez Julii i wszystkimi sposobami próbuje przekonać naszą bohaterkę by za niego wyszła za mąż. Jednak Julia nie jest pewna czy Paweł to właśnie ten jedyny, czy kocha go na tyle by spędzić z nim resztę życia. Ta sprawa spędza jej sen z powiek. Ale nie tylko ta....

Paweł i jego rodzice odzyskują dworek, który był w ich rodzinie od pokoleń a został zabrany przez państwo po drugiej wojnie światowej. Julia kocha przedmiot który studiuje więc takie miejsce to dla niej nie byle jaka gratka. Na strychu w starym kufrze znajduje pamiętnik jednej z pensjonariuszek, która służyła na dworze księżnej Izabeli Czartoryskiej. Pamiętnik który ma przeszło dwieście lat skrywa tajemnice morderstw, ale niestety jest on jedyną wskazówką tej kryminalnej zagadki.
 Czy Julii uda się rozwikłać tajemniczą zagadkę morderstw sprzed lat? I czy odważy się na poważny krok w swoim życiu? Wszystkiego dowiecie się czytając właśnie tę książkę.

"Przypadki pewnej desperatki" to świetna powieść obyczajowa, w której nie zabraknie nam sporej dawki humoru. Książka ta przedstawia nam urywek życia młodej dziewczyny, która zostaje postawiona przed ścianą i musi zdecydować czy to już ten moment by zakładać rodzinę, i czy to właśnie Paweł jest mężczyzną jej życia. A trzeba dodać, że Julia i Paweł są jak ogień i woda, ale podobno przeciwieństwa lubią się przyciągać. W tej książce odkryjecie również, że historia wcale nie musi być nudna, a badanie różnych skarbów z przeszłości może dodać naszemu życiu dreszczyku emocji. I tak jest właśnie w przypadku Julii gdy czyta pamiętnik Agnety. Zostaje nam  również idealnie przedstawiony obraz młodzieży, ich zachowań w różnych sytuacjach, ale nie ma czemu się dziwić gdyż Pani Magda również uczy w szkole i to tego samego przedmiotu co nasza bohaterka.

Autorka ma świetny styl i bardzo lekkie pióro, dlatego książkę tę czyta się naprawdę bardzo szybko. Nic w tej powieści nie wydaje nam się sztuczne, postacie to osoby takie jak my z problemami i codziennymi rozterkami. Wartka akcja oraz świetne dialogi to kolejny plus tej opowieści. Nie da się nie lubić bohaterów tej książki .... Julia to wspaniała młoda kobieta, która niestety ma strasznego pecha, dzięki któremu nie raz wybuchniecie śmiechem, za to Paweł to mężczyzna mocno stąpający po ziemi i bezgranicznie zakochany naszej bohaterce, mogłabym tak wymieniać bez końca  bo pozytywnych bohaterów jest tu naprawdę wielu. Wszystko w tej książce jest dokładnie przemyślane i zaplanowane, a głównym wątkiem jest miłość, ale nie tylko taka międzyludzka, ale również miłość do naszych pasji w tym przypadku do historii. Pani Magda stworzyła świetną książkę od której ciężko się oderwać i na pewno nie będziecie rozczarowani po zakończonej lekturze. Po prostu świetny debiut.

Czwarta Strona wpadła na rewelacyjny pomysł tworząc "serie z babeczką" bo to już druga książka z tej serii, która jest rewelacyjna i mogę ją wam polecić z czystym sumieniem.  GORĄCO POLECAM!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data Wydania: 26.08.2015
Misja Wywiad z Patrycją Gryciuk

Misja Wywiad z Patrycją Gryciuk

Drodzy Czytelnicy,
dziękuję bardzo za Wasze pytania. Za najciekawsze uznałam te, które zadała pani Iza Wyszomirska, dlatego to do niej polecą „Strony” i to na te odpowiedziałam w całości. Z innych zestawów wybrałam po jednym pytaniu. Życzę ciekawej lektury wywiadu i mam nadzieję, moich kobiecych powieści. ;) Pozdrawiam serdecznie, Patrycja Gryciuk. 

Iza Wyszomirska

1. Jest Pani kobietą aktywną zawodowo, matką, żoną, a to tego autorką książek. Czy pani największe marzenie już się spełniło? Czy pisanie książek było tym największym marzeniem, a może kryje jeszcze Pani jakieś marzenie w zanadrzu?

Marzeń nigdy nie za wiele. Jedno spełnię, to rodzi się nowe. Ciągle wymyślam wyższe poprzeczki, nowe podróże i tylko szkoda mi, że czas tak gna. Tyle ludzi do poznania, tyle miejsc do zobaczenia, tyle książek do przeczytania, a czasu, jak wiadomo, coraz mniej. 

2. Pani dwie dotychczasowe książki rozgrywają się za granicą. Czy ma Pani plany umieścić kiedyś akcję całej powieści w Polsce?

Moja kolejna powieść będzie rozgrywać się we Francji. Ale nie wiem, jak będzie z następnymi, jeżeli w ogóle powstaną. Planuję zawsze tylko jedną książkę. Nie mam planów na dalsze powieści, na zapas. Piszę i wymyślam po jednej powieści naraz. Nie wiem, co będzie dalej. Odpowiadając jednak na pani pytanie, nie czuję się gotowa na pisanie o Polsce. Nie wiem też, czy kiedykolwiek się to zmieni. 

3. "450 stron" to kryminał kobiecy. A czym według Pani powinien charakteryzować się dobry kryminał kobiecy, a czym męski? Czy kobiecy kryminał to powieś napisana przez kobietę? Czy mężczyzna może napisać kobiecy kryminał? Czy można i należy to rozdzielać?

„Kobiecy kryminał”. :D Chyba stworzyłam nowy gatunek. ;) A tak na poważnie, to nie wiem, czy powinno się to rozdzielać, i kto powinien pisać dla kogo, ale wiem dlaczego nazwałam „450 stron” kobiecym kryminałem. „450 stron” jest książką eklektyczną, swego rodzaju hybrydą, ale w opisie wysyłanym księgarniom i recenzentom trzeba zakwalifikować powieść do jakiejś grupy. Nie bez przyczyny nazwałam ją więc „kobiecym kryminałem”, ponieważ łączy cechy dwóch gatunków: kryminału i literatury kobiecej. Jest to więc, w moim założeniu, dobrym pójściem na kompromis. „450 stron” to książka MIĘDZYGATUNKOWA. A to oznacza, że jeżeli czytelnik spodziewa się klasycznego KRYMINAŁU, może być zawiedziony. Jeżeli spodziewa się klasycznego ROMANSU, może być zaskoczony. Jeżeli nie nastawia się na konkretny gatunek, a po prostu na dobrą książkę, wtedy ma szansę być  usatysfakcjonowany. Nie lubię sztywnych podziałów gatunkowych. Nastawiam się na treść i tyle. Książka albo mnie wciąga, albo nie. Jak wciąga, to czytam do końca, a jak nudzi, zostawiam po stu stronach. Nie mam czasu ani ochoty na czytanie czegoś, co uważam za słabe. Nie rozumiem, jak ktoś, kto czyta do końca jakakolwiek powieść dłuższą niż powiedzmy dwieście pięćdziesiąt stron, śmie potem pisać, że książka ta jest zła czy nudna. No to jakim sposobem dotrwał do końca? Niech mi to wytłumaczy! Czy naprawdę ktoś jeszcze traci czas na czytanie słabych książek? No chyba tylko recenzenci, którzy podpisali z wydawcami jakieś bardzo rygorystyczne umowy i przeczytać muszą, choćby nie wiem co, bo trzeba coś o tym potem napisać. Współczuję im wtedy i to bardzo. Co za ciężka praca. ;) 

4. Dlaczego akurat liczba 450? Czy ta cyfra ma dla Pani jakieś znaczenie?

Absolutnie nie. Tak po prostu wymyśliłam. Tytuł ma związek z fabułą książki. 

5. "450 stron" to opowieść o pasji i miłości do literatury. A czy czytała Pani książkę, która opowiadałaby podobnie jak "450 stron" również o miłości do książek? 

Moja ulubiona książka to „Historia miłości” Nikole Krauss, tam też jest o pasji pisania. Jak również „Prawda o aferze Harry'ego Queberta” Joël'a Dicker'a, którą uwielbiam. Też o miłości do pisania i nie tylko. Polecam wszystkim te dwa tytuły. Są to rewelacyjne powieści. 

6. "450 stron" jako audiobook czyta Joanna Gajór. Czy podjęłaby się Pani tego, aby sama nagrać audiobook swojej książki? Dla fanów Pani twórczości byłby to nie lada rarytas słuchać samej autorki!

Ciekawy pomysł! Ale... Kiedy czytam fragmenty moich książek na spotkaniach autorskich, zawsze czytam za szybko. Na pierwszym, niecałe trzy lata temu, leciałam podobno jak z karabinu maszynowego. (Tak doniosły mi potem obecne na nim czytelniczki) ;) Często też dodaję wyrazy, których w ogóle nie ma w tekście, a które utkwiły mi w głowie przy danym fragmencie, a potem zostały usunięte przez korektorkę czy redaktorkę. Zacinam się więc, jąkam, bo ich tam nie widzę, a już zdążyły wypłynąć z moich ust. Dla mnie, one ciągle tam są. Powstaje więc z tego czytania jakieś kuriozalne przedstawienie. Jednak chyba wolę więc pozostawić to profesjonalistce, jaką jest pani Joanna Gajór. „450 stron” przeczytała świetnie, tym bardziej, że ta książka zawiera wiele trudnych w odbiorze audio fragmentów. Poradziła sobie jednak koncertowo. Chapeau bas! Z drugiej strony, byłoby to na pewno nowe i pasjonujące doświadczenie, więc może kiedyś... 

7. Jakie emocje towarzyszyły Pani po wydaniu pierwszej książki, a jakie przy drugiej?

Emocje były bardzo podobne: radość, spełnienie, satysfakcja. Jednak cały proces wydawania tych dwóch książek był całkowicie inny. Wydanie „Planu” finansowałam sama i nie było mnie już stać ani na redakcję, ani na profesjonalną reklamę czy promocję. Był to w dodatku debiut, więc taki prawdziwy pierwszy skok i to od razu na głęboką wodę. Bałam się bardzo tego, jak książka zostanie przyjęta i czy to w ogóle miało sens. Może trzeba było spróbować i wysłać maszynopis „Planu” wydawcom? Dziś niczego nie żałuję. Nauczyłam się bardzo dużo dzięki temu doświadczeniu. „Plan” ma 95 % dobrych recenzji. Czytelniczki ciągle piszą do mnie listy, w których opowiadają, jak bardzo ta książka do nich przemówiła.  Czego chcieć więcej?
Z kolei „450 stron” to już coś innego. Świetny wydawca (Czwarta Strona), który zajmuje się promocją i dystrybucją. Książka jest na rynku, w mediach, w księgarniach. Nie trzeba o nią walczyć, jak to było w przypadku „Planu”. Jest i ma się dobrze. Ludzie czytają i nadal do mnie piszą. To jest zupełnie niesamowite. Ciągle nie mogę się nadziwić, że komuś na tyle spodobała się moja książka, że do mnie pisze, czy pisze recenzję powieści i umieszcza w Internecie. Magia! Dziękuję Wam wszystkim za to. Jesteście najlepsi. :D Jakbym Was nie miała, nie odważyłabym się na następną książkę. Pisałabym do szuflady, jak kiedyś.


Patrycja Słodownik

Która bohaterka - Anna Smith czy Wiktoria Moreau jest bliższa Pani sercu? Czy któraś z tych kobiet posiada Pani cechy?

Każda z nich jest mi bardzo bliska. W końcu, to ja je stworzyłam. Obydwie bohaterki mają ze mną coś wspólnego. Kobieta zmienną jest. Czasami jestem więc jak Anna: naiwna i romantyczna, a czasami jak Wiktoria: pewna siebie i wiedząca, czego chce. Anna i Wiki, tak jak ja, pochodzą z Polski, ale w niej nie mieszkają. Każda z nich mówi w trzech językach, co też mają po mnie. Są może jeszcze jakieś inne, drobne podobieństwa, ale trzeba wiedzieć, że te wyimaginowane kobiety nie są mną, a ja nie jestem nimi. Moje książki to fikcja, w której zawiera się oczywiście jakaś część mnie i moich przeżyć, ale fabuła i jej bohaterowie są wymyśleni na potrzebę powieści. 

Magia Książek

Czy wydanie pierwszej książki samodzielnie było dla Pani kłopotliwe? 

Kłopotliwe? Nie. Raczej ciekawe, pasjonujące, pouczające i drogie. Marketing i promocja okazały się wielkim wyzwaniem, ale przynajmniej nauczyłam się wielu rzeczy. :) 

Magdalena Ewa

Czy ma Pani ulubiony fragment zarówno pierwszej jak i drugiej książki? Jeśli tak to jaki?

Nie mam jednego ulubionego fragmentu. Niektóre rozdziały lubię bardziej niż inne, niektóre kojarzą mi się z jakąś konkretną sytuacją w moim życiu, a inne lubię ze względu na ich formę, język. Jednak jeżeli mam wybrać jeden fragment z całości, to byłby to ten. Ale podkreślam, że to bardzo subiektywny wybór, którego, jakkolwiek to brzmi,  nie umiałabym nawet uzasadnić.  ;) 

„Plan” 
Bałam się do niego zadzwonić. Usłyszeć teraz jego głos mogło być tragiczne w skutkach, byłam za słaba emocjonalnie. Zresztą płakałam tak bardzo, że nie potrafiłabym niczego z siebie wykrztusić. Odpisał. To mnie uspokoiło. W ciągu dwóch minut wymieniliśmy ze sobą trzy wiadomości. Całe siedem słów... 

Ja: - Jesteś? 
On: - Jestem. 
Ja: - Będziesz? 
On: - Zawsze. 
Ja: - Kocham Cię. 
On: - Wiem.


„450 stron”

Najlepsze w Nowym Jorku są poranki. Wczesne poranki, późne poranki. Te szybkie i te leniwe. Słoneczne i pochmurne. Wszystkie razem i każdy z osobna. W kategorii najlepsze dodatkowo należałoby wyróżnić te, które Wiktoria spędziła z Młodym. Kiedy z zaspanymi oczami przynosił jej kawę do łóżka i przytulał się do niej, gdy zakładając okulary, odpalała laptopa. Wniebowzięta, czyli zabrana do nieba. 

Natalia Kapela

Czy będzie kontynuacja książki "450 stron"?

Nie, nie przewiduję kontynuacji. 

Anna Weronika Dudkowiak

Jakim jednym słowem opisałaby Pani swoją osobę?

Uparta. :) 

Dziękujemy Pani Patrycji za poświęcony czas a Izę prosimy o kontakt na naszym fan page. :)
Lato w Nowym Jorku - Wendy Markham

Lato w Nowym Jorku - Wendy Markham


Dwudziestoczteroletnia Tracey to zakompleksiona dziewczyna, która zauważa u siebie tylko swoje fizyczne wady. Za duży i obwisły brzuch, cellulit na udach i wiele innych kobiecych niedoskonałości. Jej chłopakiem jej Will - początkujący aktor, który nie zauważa niczego więcej poza czubkiem własnego nosa. Na domiar złego Will postanawia wyjechać na trzy miesiące, celem szlifowania swojego warsztatu aktorskiego, a dla Tracey to koniec świata. Dlaczego? Ponieważ Will nie uwzględnia jej w swoich planach.

Po wyjeździe ukochanego chłopaka, Tracey postanawia zmienić się fizycznie by Will zobaczył, że ona też może być wystrzałową laską. I takim sposobem dieta, ćwiczenia stają się teraz priorytetami w życiu naszej bohaterki. Czy metamorfoza Tracey wpłynie na uczucia "narcyza Willa"? Podczas samotnych tygodni, Tracey ma jednak wiele czasu na przemyślenia i dochodzi do wniosku, że jej związek nie jest wcale taki idealny na jaki wygląda.

W jej życiu pojawi się również Buckley - przystojny mężczyzna, który podczas pierwszego spotkania zostaje wzięty przez Tracey za geja. Niespodziewana pomyłka zbliża ich ku sobie. Czy Buckley może liczyć na coś więcej, a może to Tracey przejrzy na oczy i ujrzy dzięki temu prawdziwą twarz Willa?

"Lato w Nowym Jorku" to świetna kobieca powieść i wiele kobiet może identyfikować się z główną bohaterką. Ile z nas jest szaleńczo zapatrzone w swoją drugą połówkę? Można by rzec, że żyjemy tylko dla tej osoby, a nasze marzenia oraz potrzeby schodzą na dalszy plan. Tylko czy warto?
 Przyznam się szczerze, że postać Tracey strasznie mnie irytowała. Jej wybielony i uwielbiony obraz postaci Willa był czasami po prostu nie do zniesienia. Dopiero później po wielu przemyśleniach naszej bohaterki powstaje delikatna rysa na osobie Willa. Ale chyba nawet ona nie jest w stanie uwolnić Tracey z niszczącego ją związku, którego nawet jej rodzice nie potrafią zrozumieć.

"Wyjdź za mężczyznę, który kocha cię bardziej, niż ty sama chcesz. Który kocha cię bardziej niż ty jego. Taki ktoś będzie cię zawsze traktował jak królową. A ty też nauczysz się go kochać."

Ta powieść jest pełna humoru ale również jest to prawdziwa i smutna historia o pogoni za szczęściem, lękiem przed samotnością, której boli się każdy z nas. Można ją potraktować nawet jako poradnik: „Jak uniknąć wielu błędów, by nie stracić własnego „ja” oraz godności”  Bo czy warto żyć złudzeniami?  Myślę, że  zdecydowanie NIE! 

Autorka opisuje nam wszystko bardzo prostym, lekkim językiem, a jej styl jest naprawdę świetny wiec czyta się tą książkę bardzo szybko. Dobrze wykreowane postacie przyciągają naszą uwagę, a perypetie Tracey są bardzo realistyczne i opisane w zabawny sposób.
Jeżeli potrzeba Wam chwili oddechu i chcecie zatracić się w lekkiej lekturze to ta powieść jest do tego idealna. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins

Wydawnictwo: HarperCollins
Data Wydania: 10.08.2015
Finezja uczuć - Aneta Krasińska

Finezja uczuć - Aneta Krasińska

"Finezja uczuć" Anety Krasińskiej to kolejny debiut, który miałam przyjemność przeczytać. Tytuł bardzo subtelny a okładka intrygująca, zachęcająca czytelnika by sięgnął właśnie po tę pozycję. Czy mnie książka porwała swą treścią? O tym w mej recenzji.!

Alicja to kobieta po trzydziestce, żona, matka dwóch synów. Młodszy z jej latorośli właśnie przygotowuje się do sakramentu pierwszej komunii świętej. To właśnie na próbach w kościele Alicja poznaje księdza Mariusza, z którym się zaprzyjaźnia. Chyba żadne z nich nie zdaje sobie sprawy jak ta znajomość wpłynie na ich poukładane życie. Jeden niefortunny pocałunek zmienia wszystko, jedno o drugim nie potrafi zapomnieć mimo mijających dni oraz miesięcy. Pomiędzy obojgiem rodzi się niemoralne, zakazane uczucie, które według kanonów moralności nie powinno mieć szans przetrwać. 

''Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości’’.

Alicja uświadamia sobie również, że jej małżeństwo to już fikcja, ale dla dobra dzieci postanawia w nim trwać, być przykładną żoną oraz matką.
 Czy taki związek ma szanse na przetrwanie? Tym bardziej jeżeli do naszego życia wkradają się tajemnice oraz niedomówienia.

"Finezja uczuć" to przepiękna opowieść z życia wzięta, bo każdy z nas jest tylko człowiekiem. Pani Aneta w bardzo dosadny sposób przedstawiła nam obraz małżeństwa, które niepielęgnowane powoli umiera w zaciszu domowym. Ciągła walka o pieniądze staje się priorytetem a uczucia schodzą gdzieś na dalszy plan. I tak oto Adam - mąż Alicji zajmuje się utrzymywaniem domu, a Alicja mimo, że pracuje ma cały dom na głowie. Może gdyby Adam poświęcał więcej czasu swojej żonie wszystko potoczyłoby się inaczej, ale cóż jesteśmy tylko ludźmi a życie jest nieprzewidywalne. Gdy Alicja poznaje Mariusza wydawać by się mogło, że znalazła swoją bratnią duszę, wspólna pasja do sztuki pcha ich ku sobie coraz silniej, a "nic nieznaczące" wyjścia do galerii na różne wernisaże to tylko wymówka by spędzać ze sobą jak najwięcej czasu.
 Jak potoczą się losy Alicji i Mariusza? Czy mimo tylu przeciwności losu miłość jest w stanie przetrwać? Wszystkie odpowiedzi znajdziecie w książce.

"Finezja uczuć" to książka o życiu, miłości ale przede wszystkim o dokonywaniu wyborów, które nie zawsze są dobre oraz trafne. Myślę, że każdy powinien kierować się sercem nie bacząc na to co powiedzą inni. Ciężki wybór padł na Mariusza, który był księdzem z powołania, a niespodziewanie zaczął pragnąć i darzyć uczuciem kobietę. Dlatego uważam, że celibat w ogóle nie powinien istnieć, księża powinni żyć normalnym życiem, mieć własne domy oraz rodziny. Ale cóż......

Książka na pewno w jakiś sposób jest kontrowersyjna, porusza dogłębnie moralność człowieka i zastanawiamy się jak my byśmy postąpili w danej sytuacji. Ja całym sercem kibicowałam Alicji oraz Mariuszowi i byłam za tym by za wszelką cenę walczyli o siebie oraz o swoje uczucie. Ale życie płata nam różne figle i nie zawsze jest tak jak byśmy chcieli.

I choć książka porusza dość trudne tematy to napisana jest w prosty, przystępny dla każdego sposób. Wyraziste postacie ze swoimi wadami oraz zaletami przedstawione są w bardzo realistycznym świetle, a piękne opisy miejsc wkradają się w nasz umysł, byśmy wraz z bohaterami podziwiali cudowną scenerię.

 Jeżeli choć trochę zainteresowała was moja recenzja, to nie zastanawiajcie się długo i chwytajcie w swe ręce tą cudowną książkę. GORĄCO POLECAM!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2015
Misja Wywiad z Anną Daszutą

Misja Wywiad z Anną Daszutą

Dzisiaj przedstawiamy Wam bliżej osobę Ani Daszuty. I tak jak obiecałyśmy sama autorka wybrała osobę do której powędruje "Anioł na ramieniu" z pamiątkowym wpisem. Nagrodę otrzymuje Karolina Jagieła. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page.

Agata Czykierda-Grabowska 

1. Gdybyś mogła wybrać miejsce na świecie, w którym mogłabyś mieszkać przez rok, gdzie by to było? 

Wolałabym przez ten rok odbyć podróż dookoła świata  Jest moim marzeniem. Ale jeśli taka opcja nie istnieje, to albo Ameryka Południowa albo Hiszpania, bo kocham ten język, tą kulturę, a poza tym jest blisko do Polski, do rodziny.

2. Czy literatura erotyczna/romans to jedyne gatunki, w których chciałabyś tworzyć, czy może masz pomysły na inne i jeśli tak, to jakie? 

„Anioł na ramieniu” ma w sobie wyraźny wątek kryminalny, nieprzewidywalna akcja, tajemnice, mafia. Poza scenerią erotyczną, sferą miłości i perypetii dwojga ludzi pociągają mnie wątki sensacyjno-kryminalne. Sama lubię rozwiązywać zagadki w trakcie czytania książki. 
Poza tym moja córka już od dawna prosi, żebym napisała książkę z bajkami. Prawie codziennie wymyślam dla niej różne bajki i bardzo to lubię. Rozłąka nie jest przeszkodą, opowiadam je nawet przez telefon. Niektóre z nich są z kategorii klasycznych baśni, a niektóre zawierają sporą dawkę fantazji, kompletnie nierealne postacie i niespotykane przygody. 
Piszę też sporo wierszy, więc nie wykluczam tomiku poezji. Widzę siebie również jako twórcę powieści przygodowych.
Całkiem niedawno w mojej głowie pojawił się pomysł na książkę, związany z kobietami. 
Jestem też bardzo ciekawa w jakim gatunku widzą mnie czytelnicy „Anioła na ramieniu” i mojego bloga. Jeśli macie ochotę, to podzielcie się proszę swoimi pomysłami.

3.O czym będzie kolejna książka?

Kolejna książka (na ten moment) to dalsze losy Adeliny. 

Patrycja Słodownik 

1.Czy uważa Pani, że w dzisiejszym świecie, w którym relacje międzyludzkie ograniczają się praktycznie do portali społecznościowych, istnieje szansa na znalezienie miłości? Czy tylko młodym, zapracowanym kobietom pozostaje szukać szczęścia na portalach randkowych?

Temat jest bardzo szeroki. Postaram się odpowiedzieć krótko. Jak najbardziej istnieje szansa na znalezienie miłości poza portalami. Portale randkowe to tylko jedna z opcji. Dobrze jest kiedy kobieta ma jakieś pasje, najlepiej takie, które łatwo realizować w grupie np. taniec, podróżowanie, nauka języków i inne. Warto poszukać różnych miejsc, form, wydarzeń związanych z naszymi zainteresowaniami. A jak ich się nie ma? To warto próbować wszystkiego, co chociaż troszkę jest dla nas atrakcyjne. Warto bywać w nowych miejscach, spotykać się z nowymi ludźmi.
Są kobiety, które chociażby z powodu braku czasu szukają szczęścia tylko na portalach randkowych. W takich miejscach należy być bardziej uważnym, ostrożnym i zdawać sobie sprawę, że jest tam spora liczba „gawędziarzy”, którzy traktują czat jako rozrywkę i odskocznię. Przez okienko monitora, ciężko jest ocenić prawdomówność drugiej osoby. Dlatego zalecam jak najszybciej opuścić wirtualne przestworza dla osoby, która będzie tego warta i najzwyczajniej w świecie się spotkać.  

2. Mam wrażenie, że zainteresowanie literaturą erotyczną rozpoczęło się wraz z pojawieniem się "50 twarzy Greya". Czym, Pani zdaniem, spowodowana jest potrzeba sięgnięcia po taki gatunek literacki?

To, co zakazane i tajemnicze jest tym, czego przekornie bardzo pożądamy. Seks pokazany w „50 twarzach Greya”, trochę taki jest. Każdemu znane jest zjawisko „zakazanego owocu”. Uważam, że seks jest jednym z najciekawszych i bardzo ważnych obszarów naszego życia. I nieważne, jakimi argumentami posługują się religie, doktryny, filozofie itp., to właśnie dzięki kontaktowi cielesnemu realizujemy drugi z popędów życiowych, czyli przedłużenie gatunku. Czemu „50 twarzy Greya” rozpoczęło zainteresowanie literaturą erotyczną?  Moim zdaniem dlatego, że pokazuje inną i mocną odsłonę seksualności. Odsłonę, która jak dotąd nie była tak jawnie eksplorowana. Dzięki przystępnemu językowi i nieskomplikowanej, opartej na romansie historii, książka trafiła do „zwyczajnych” ludzi, tym samym przełamując barierę milczenia. I nieważne czy BDSM pokazany w tej książce odbiega od realiów, ważne, że jest w ogóle pokazany. Pokazany jest świat, którego z jednej strony się boimy, być może moralnie nim gardzimy, a jednocześnie bardzo nas pociąga i wyzwala nieznane nam dotąd emocje. 

Monika Cinalska 

1. Co sprawiło, że Pani napisała powieść erotyczną?

Życie jest dla mnie całością, a „Anioł na ramieniu” jest o życiu. Jak pisząc książkę o miłości, o tragedii, o kłamstwie, o chorobie itp., mogłabym pominąć sferę seksualną? Dawno temu natrafiłam na statystyki dotyczące ilości czasu jaką poświęcamy na seks (dotyczy wszystkiego, łącznie z fantazjowaniem, czytaniem, oglądaniem, doświadczaniem itp.). Niektórzy z nas nie zdają sobie sprawy, że liczby są znaczące.

  Karolina Jagieła 

1. Jakby wyglądało Pani życie, gdyby nie wydała pani książki? 

Dobre pytanie. Prawdopodobnie wydałabym książkę dla dzieci albo pracowała jako prezenter radiowy albo jak prowadząca program motoryzacyjny. Możliwe, że mieszkałabym teraz w ciepłym kraju albo odbywała podróż dookoła świata na motocyklu. Jest jeszcze kilka pomysłów, a wszystkie łączy jedno: realizować marzenia, a szczególnie te, których bardzo pragnę i bardzo się boję.

2. Czy postacie są odzwierciedleniem charakterów osób, które Pani zna??

Pisząc czerpię inspirację ze wszystkiego, co mnie otacza i co podpowiada mi wyobraźnia, więc naturalnie, że tak. Najbardziej odzwierciedlona jest mała bohaterka Julcia (choć moja córa ma zakaz gapienia się w lustro bez powodu ;) ).

3. Pisząc książkę przydarzyło się Pani natrafić na tzw. ''martwy punkt'' i nie móc ruszyć dalej z historią???

Są różne warsztaty pisania powieści, książki. Niektórzy piszą od początku do końca, rozdział po rozdziale, stronę po stronie. A niektórzy tak, jak ja piszą sceny, fragmenty np. pod wpływem impulsu, emocji, chęci napisania akurat takiej, a nie innej części. Skutek może być taki, że składanie jej w całość nie będzie doskonałe i w książce zapanuje chaos. Ale wystarczy, że rękopis przeczyta kilka osób i wyłapie błędy czy niespójności. Ja na to nie wpadłam wcześniej. Pisząc w ten sposób nie natykam się na „martwe punktu”, jedyne, co to zostawiam najmniej lubiane fragment np. opisy natury na koniec  

4. Który z bohaterów jest najbliższy Pani sercu?? 

Najbliższa mojemu sercu jest Adelina, jej córka Julia, oraz Krzysztof, którego miłości bohaterka nie odwzajemniła. Co prawda zachowania i charakter Adeliny nieco przejaskrawiłam, ale chyba każdy z nas popełnia błędy, bywa naiwny czy błądzi. 

5. W jakim jeszcze gatunku literackim chciałby się Pani sprawdzić?? 

W bajkach, poezji, powieści kryminalnej lub sensacyjnej, przygodowej lub reportażu.

6. Co było impulsem do rozpoczęcia pisania? 

Jednego momentu nie mogę zidentyfikować. Był to raczej proces, który zaczął się dawno temu. Przyszedł taki czas w moim życiu, że chciałam się podzielić swoją wiedzą i doświadczeniami w obszarze rozwoju osobistego. Było to mniej więcej w połowie 2013 roku. Tematem, który chciałam zgłębiać była i jest pasja. Po napisaniu pierwszego artykułu (do tego celu założyłam osobny blog i fanapage, pod tytułem Pasjonaty), przyszedł czas na kolejny artykuł. Jak się okazało w ciągu następnego pół roku napisałam tylko kilka artykułów, za to masowo zaczęłam pisać opowiadania, wiersze, liryki. Większość z nich nawiązywała do miłości nasyconej erotyką. Otoczenie było równie zaskoczone jak ja. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że pisałam już jako dziewczynka i nastolatka. Przyznaję, że kompletnie tego nie pamiętam. W tym czasie kiedy proces wydawniczy „Anioła na ramieniu” dobiegał końca, moja mama z siostrą przypadkowo natrafiły na mój zeszyt z wierszami, z refleksjami, spostrzeżeniami i cytatami. Leżał w kartonie w piwnicy. 
Całkiem niedawno doszłam do wniosku, że moja przygoda z pisaniem zaczęła się od czytania. Książki towarzyszą mi w życiu od najmłodszych lat. Mogłam nie spać całymi nocami z latarką pod kołdrą i czytać do białego rana. I zawsze zadawałam sobie pytania, jak Ci pisarze to robią? Jak oni piszą? Skąd to się u nich bierze? Teraz już wiem, że nie ma jednej odpowiedzi. Niektórzy tak jak ja, po napisaniu tekstu budzą się jakby ze snu. Niczego nie planują, czerpią z tego co jest tu i teraz, siadają i piszą,..

7. Co sądzi Pani o pisaniu książek według popularnego schematu??

Szczerze mówiąc nie wiem, jaki popularny schemat autor pytania ma na myśli. Ważny jest trening i warsztat pisarza i wszystko co merytorycznie związane z tym kunsztem. Ważne jest, żeby traktować czytelnika z szacunkiem i liczyć się z tym, że niektórzy tak jak ja, uwielbiają niszczyć schematy i stereotypy ;)

8. Czy była/jest osoba która wspierała Panią i dodawała motywacji podczas pisania?? 

Kilka osób w różnych etapach tworzenia książki i generalnie pisania. Większość z nich wymieniona jest w podziękowaniach na końcu książki. 

9. Wierzy Pani w zbiegi okoliczności??

Tak wierzę i myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. To moje silne wewnętrzne przekonanie.

Iza Wyszomirska 

1. Czy sprawiło Pani trudność pisanie fragmentów erotycznych między kobietą a mężczyzną? 

Dla mnie namiętność pomiędzy ludźmi, którzy darzą się miłością i szacunkiem to jeden z najbardziej wyjątkowych i magicznych obszarów w naszym życiu. Lubię pisać erotyczne sceny, lubię pokazywać seks w różnych odsłonach, tych wrażliwych, delikatnych, ale też lubieżnych i mocnych. W naszej kulturze jest to raczej temat tabu. Dopiero od niedawna odważniej wychodzi z podziemia. Pisząc fragmenty o zabarwieniu erotycznym mam trzy zasady: 1. wyobraźnia nie słucha żadnych podszeptów społeczeństwa, jest beztroska i nie ponosi konsekwencji, 2. piszę tak, żeby czytając to później za każdym razem poczuć dreszcz, 3. korzystam z możliwości fantazjowania, gdzie bezkarnie można przekraczać granice i pamiętam o tym, że nie każdą fantazję chciałabym zrealizować. 

2. Przywykliśmy, że erotyki piszą kobiety. Czy myśli Pani, że kobieta czy mężczyzna potrafi w pełni oddać tę dziedzinę naszego życia?

Kobieta może opisać erotyczny świat w taki sposób, że  mężczyzna może poczuć, usłyszeć i zobaczyć to od jej strony i na odwrót. Kobieta może lepiej zrozumieć seksualną stronę mężczyzny. Nie ma to jak wiedza i inspiracja. Przecież nasze erotyczne wyzwalacze często nie są w tych samych miejscach. Niektórzy twierdzą, że erotyki są pisane przez kobiety dla kobiet, a filmy pornograficzne przez mężczyzn dla mężczyzn. Może coś w tym jest…

3. Czy ma Pani swojego Anioła, który siedzi Pani na ramieniu, wspiera i podpowiada Pani w życiu?

Mam swojego Anioła, który mnie wspiera, doradza i ostrzega przed niebezpieczeństwem. Swojego Anioła mogę porównać do anielicy Cheru, która towarzyszy mojej bohaterce Adelinie. Tak jak ona czuję jego obecność, słyszę jego głos i tak jak ona nie zawsze słucham jego anielskich wskazówek. 
Niedawno doszłam do wniosku, że mojego Anioła można też opisać używając metafory:  „Skrzydła mojego Anioła, rosną tylko dzięki dobrym ludziom. Są moim najlepszym schronieniem tu na Ziemi.” Skrzydła Anioła są jak pancerz, który chroni moje życie. Każde pióro symbolizuje dobrego człowieka, który stanął na mojej drodze w odpowiednim momencie. Skrzydła mojego Anioła rosną z roku na rok i przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że będą aż takie duże. Dziękuję.

4. Mówi się, że miłość jest ślepa, że widzi tylko to, co chce widzieć. Czasami lepiej słuchać głosu rozsądku czy wpaść w spiralę destrukcyjnej namiętności? - jak Pani myśli?

Na to pytanie odpowiem tekstem, który napisałam podczas doświadczenia bardzo silnej walki pomiędzy sercem i rozumem. Nie wiedziałam, co lepsze, a co gorsze, kogo słuchać. Serce w tym tekście to przedstawiciel nie tylko doznań duchowych, ale i cielesnych, czyli namiętności również. 
„Czasem serce i rozum kłócą się, co robić. (…) ich krzyki zagłuszają nawet intuicję. Rozum mówi `odejdź, on kłamie, tu nie ma miłości`. Serce chce zostać, wierzyć i ufać. Rozum listę dowodów kładzie na stole, wszystko skrupulatnie spisał. Serce nie patrzy, nie słucha, kontrargumenty ma i nowych szuka. Kiedy (…) rozum głupieje, serce szaleje i już żadne nie wie, co robić, usiądź koło niego, przytul się mocno, dotknij, pocałuj. Zamknij oczy, zatkaj uszy na słowa, nie mów i nie pytaj. Rozpoznasz dotyk prawdziwej miłości. On tuli, łagodzi, jest ciepły i czuły, nigdzie się nie spieszy, niczego nie boi. Kłamstwo nie lubi tak dotykać.”

5. W swoim życiu kieruje się Pani mottem Ludwika Hirszfelda: "Aby zapalać innych, trzeba samemu płonąć." Co sprawia, że Pani płonie? 

Dwie rzeczy. Pierwsza to głęboka świadomość ulotności życia, tego, że już jutro może nas już nie być. Druga to autentyczność i życie bez ciężaru „powinnam”, „nie wypada”. Odrzucenie przekonań typu: „w Twoim wieku nie wypada już robić sobie prawa jazdy kat. A”, sprawiło, że czuję, że żyję. 

Magdalena Ewa 

1. Czy według pani pisanie wymaga odwagi?

Zależy, o czym się pisze. Jeśli tekst jest kontrowersyjny, sprzeciwia się ogólnie przyjętym normom, to wymaga to dużej odwagi i dystansu do siebie. Myślę, że osoby, które piszą, tym samym poddają się opinii publicznej i dlatego powinny mieć silne poczucie własnej wartości. Umiejętność radzenia sobie z krytyką i wiara w siebie są tak samo ważne, a może nawet ważniejsze niż odwaga.  

2. Czy w jakiś sposób "Anioł na ramieniu" odzwierciedla pani osobowość?

Naturalnie, że cechy bohaterów, ich decyzje czy zachowania są mi bliskie. Bliska memu sercu jest miłość Adeliny do córki, podobnie jest z miłością bohaterki do słowa pisanego (Adelina jest redaktorką). Lubię podróże, tatuaże, sportowe samochody, jestem wrażliwa na świat, czasem dostrzegam to, obok czego inni przechodzą obojętnie. Podejrzewam, że każdy z nas znajdzie w mojej, jak też w wielu innych książkach, jakieś podobieństwa do siebie. 

3. Czy przeżyła Pani lub chciałaby Pani przeżyć to, co główni bohaterowie pani książki?

I tak i nie  Podejrzewam, że nikt z nas nie chciałby być zaplątany w mafię, żyć z ciężarem nieuleczalnej choroby na plecach, ale sportowa Alfa i namiętność, która rozpala wszystkie zmysły czemu nie? Pod warunkiem że namiętność idzie w parze z miłością i nie jest niszcząca, toksyczna. 

Tą absolutną bym chciała
Jest namiętność czuła, tajemna 
Namiętność tkliwa, pieszczotami usłana
Chroni kochanków, co
Do bajkowej przystani płyną

Jest też drapieżna namiętność
Niebezpiecznie uzależnia od rozkoszy
Narkotykiem stać się może
Narkotykiem się staje

Namiętność dzika, wyuzdana, bez granic
Przy niej ból tęsknoty ledwo wytrzymujesz
Przystań sztorm na strzępy rozrywa
Rejs w szaleńczą walkę z żywiołami zmienia

Głód do niej zaciska cię w objęciach

A ty pragniesz mocniej niż wczoraj
Zwiększasz dawki
Chcesz by trwała nieustannie
Chcesz bo każda sekunda rozłąki 
Zaledwie kilka chwil wystarczy 

A już ból jest wszędzie

Rządzi całym ciałem twoim
Mocno i na przestrzał
Do utraty zmysłów
Skrapiasz łzami usta, co
Od szeptów pożądania wyschły
Szept nie starcza 
Krzykiem o nią błagasz

Namiętność absolutna

Tylko ona wróci cię do życia
Nicość bez niej
Dzień zaciera się z nocą 
Odbicie lustrzane snem się staje
Pragnienie sytością 
A sytość obłędem na głodzie

I tak aż do... następnego z niej zastrzyku

4. Jeśli nie pisanie, to co? Również jakaś dziedzina artystyczna?

Pisałam o tym wyżej. Możliwe, że pracowałabym jako prezenter radiowy albo jako prowadząca program motoryzacyjny, podróżniczy. Jako młoda dziewczyna śpiewałam poezję śpiewaną i uwielbiam tańczyć. Na początek sprawdziłabym te kierunki. Natomiast cokolwiek by to nie było, nie zostawiłabym towarzyszenia ludziom w rozwoju osobistym. 

5. Czy, gdyby pani mogła zmieniłaby pani coś w tej książce?

Wiele rzeczy. Powiem o najważniejszych. Napisałabym ją w jednej części, zadbałabym o chronologię zdarzeń, żeby czytelnik nie miał wątpliwości i nie mieszał się w czasie, pogłębiłabym charakterystykę niektórych postaci i dodała więcej szczegółów opisujących warszawski klimat. 

6. Gdyby mogła się pani opisać tylko w 7 słowach. To jakie byłby to słowa?

Wrażliwa, ciekawa świata i ludzi, kochająca, łamiąca stereotypy, kobieca, z pasjami, spontaniczna.

7. Czy ma pani jakieś tatuaże lub chciałaby je mieć?

Wiele lat marzyłam o tatuażu. Jakiś czas temu stałam już na progu studia, ale w imię miłości zrezygnowałam. Obecnie jestem posiadaczką tatuaży. Najpiękniejsze w tatuażach jest to, że nie są zwykłymi rysunkami, grafikami czy bazgrołami.  To symbole, dzięki którym można wyrazić siebie.

 8. Czy jest coś ważniejszego lub ktoś ważniejszy, niż pisanie?

I tak i nie. Najważniejsza jest dla mnie córka i generalnie bliscy oraz pisanie. Ale jak mam porównać te dwie sprawy? Gdyby jednej z nich zabrakło, ta druga nie wypełniłaby pustki.

Paulina Wisnicka 

 1.Czym jest dla Pani miłość? Do jakiego zwierzaka porównałaby Pani to uczucie?

Odpowiedź na pytanie o miłość chciałam znaleźć w moich tekstach. Skończyło się na tym, że odpowiem w dwóch cytatach. Pierwszy cytat powstał przed chwilą, a zainspirowałam się drugim, który wyszperałam na blogu.
„Miłość jest obfitą karmą. Bez miłości nie ma życia. Nie da się o niej zapomnieć, bo prawdziwa nigdy nie umiera.”
„Nie widziałaś go przez długi czas. Zapomniałaś o tej miłości. Nie chciałaś pamiętać żadnych szczegółów. Jak się uśmiecha, porusza, zaciąga papierosem czy poprawia zegarek. Ale wystarczy tylko, że stanie obok Ciebie i dopiero wtedy widzisz, co tak naprawdę nosisz w sercu.”
Miłość i zwierzak? Myślę i myślę i nie potrafię porównać miłości do zwierzaka. Prędzej do czterech żywiołów. Miłość może być jak szalejące morze podczas sztormu albo ciepły wietrzyk podczas upału. Może być promieniem słońca w mroźny dzień, ogniem namiętnym, ziemistą podporą pod stopami. Taka dla mnie jest miłość.

2.Czy krytyka dodaje Pani skrzydeł czy może paraliżuje?

Zależy jaka. Można kogoś obrazić, wyszydzić, wyciągnąć najgorsze brudy tylko po to, żeby stał się pośmiewiskiem. Można też oceniać negatywnie zachowanie czy jak w przypadku pisarza jego warsztat i umiejętności. Ta druga jest krytyką konstruktywną. To dzięki niej możemy pozyskać wskazówki do naszego dalszego rozwoju. Taka krytyka nie paraliżuje tylko wzbogaca.

3. Co czuła Pani gdy po raz pierwszy zobaczyła, dotknęła swoją gotową, kompletną książkę?

Czułam niesamowite szczęście, takie, że aż rozpierało mi klatkę piersiową, a w kącikach oczu pojawiły się łzy wzruszenia. Temu szczęściu towarzyszyło niedowierzanie. Uczucie, że to jest tylko sen, że tak naprawdę nazwisko na okładce nie należy do mnie. 

4.Kogo twórczość upodobała sobie Pani najbardziej?

Cenię twórczość wielu pisarzy C. R. Zafona, H. Murakami czy G. Musso, J.L. Wiśniewskiego, J. Kosińskiego, B. Pawlikowskiej, Piotra C., P. Adamczyka i wiele innych, często nieznanych nikomu autorów.

5.Czy kieruje się Pani w życiu jakimś mottem?

Kieruję się nie jednym mottem, ale to, które widnieje na moich stronach internetowych to motto Ludwika Hirszfelda: "Aby zapalać innych, trzeba samemu płonąć." Jedno słowo komentarza: autentyczność, podobieństwo i prawda.

Anna Weronika Dudkowiak 

1.Gdyby Pani życie zamieniło się w książkę, to jaki byłby jej tytuł i gatunek?

Genialne pytanie. Jeśli autorka pozwoli, to wykorzystam je w swojej pracy. Na pewno nie jest to książka, która jest już napisana. Nie chciałabym do końca wiedzieć, co mnie czeka. Przeżyć życie według ustalonego scenariusza. 
Może byłaby to powieść przygodowa, może sensacyjna, społeczno-obyczajowa albo psychologiczna. A może powieść fantastyczna o tytule: „Zielone oczy zamykają się szeroko”.



Dziękujemy Ani za poświęcony czas.
Woła mnie ciemność - Agata Suchocka

Woła mnie ciemność - Agata Suchocka

"Woła mnie ciemność" to debiut autorski Agaty Suchockiej. Byłam bardzo zadowolona z możliwości zrecenzowania tejże powieści gdyż fantastyka, to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, a blurb naprawdę zachęca do zapoznania się z treścią. A jaka jest treść? Przejdę od razu do rzeczy. 

Anglia, XIX wiek. Młody Armagnac Jardineux przybywa do Londynu z amerykańskiego Południa bez pieniędzy oraz żadnych perspektyw na lepsze życie. Zatrzymuję się u swojej jedynej żyjącej krewnej. Wszystko co ma, to talent do gry na fortepianie. I właśnie dzięki temu na jego drodze staje młody przystojny skrzypek - Lothar, który przedstawia go tajemniczemu lordowi Huntingtonowi. Huntington bierze pod skrzydła młodego pianistę, który wraz z Lotharem tworzą idealny duet muzyczny. Pod okiem mecenasa Huntingtona,  Armagnac wchodzi do świata elity, czyli świata bogactwa i przepychu. Występy obu młodzieńców robią wielką furorę, a oni zyskują ogromny szacunek i poważanie. Młodzi chłopcy zaprzyjaźniają się ze sobą, a ich relacje przechodzą w pewnym momencie na bardzo intymny etap, stają się bowiem kochankami. Uprawiają seks nie tylko z sobą ale z wieloma pannami oraz paniczami, którzy przychodzą do nich na lekcje muzyki. Można by rzec… życie jak z bajki  ;) 

Armagnac szybko się jednak przekonuje, że cena za to wszystko będzie wysoka.  Zaintrygowany pewną rozmową z Lotharem, młodzieniec zaczyna czytać pamiętnik swojej babki, przez co odkrywa wiele tajemnic  i nic nie wygląda już tak idealnie. Bo czy osoba znająca jego babkę może być dalej młoda? Czy lord Huntington robi to wszystko bezinteresownie, czy ma jakiś ukryty plan? Czy jest  tym za kogo się podaje? Pytań wiele ale ja nie zdradzę wam na nie odpowiedzi, bo nie chcę psuć Wam radości z tej wspaniałej lektury. 

"Woła mnie ciemność" to fantastyka ale w wydaniu HOT. Mamy tu liczne sceny seksu w różnych wydaniach, miłość, pożądanie dwóch mężczyzn do siebie. To odważny krok ze strony autorki, że nie bała się pisać tak kontrowersyjnych scen seksu, ale za to ja mogę jej tylko pogratulować. I choć książka kipi pożądaniem to jednak nie to sednem tej opowieści. Poznajemy mroczny  świat. Kogo? Tego nawet sama autorka nam nie zdradza bo ani razu nie pada nazwa istot, które są bohaterami tej książki, więc my możemy się tylko domyślać o kogo chodzi - myślę, że jest to celowy zabieg Pani Agaty i naprawdę udany. Kontrola umysłu, poddanie, uległość, tak działają te istoty, które wyglądają jak my ludzie a jednak nie są nami. Zaskakujące zaskoczenie tej powieści nie daje mi spokoju i niecierpliwie czekam na kolejną część.

Ja osobiście jestem fanem takiej literatury, więc czytanie tej książki to była dla mnie istna przyjemność. Tajemniczy świat, bogactwa oraz nietuzinkowe sceny seksu porwały mnie do krainy tej fantastycznej powieści. Tajemniczości całej historii dodaje fakt że została ona osadzona w czasach zamierzchłych (XIX wiek), za to ogromny plus do autorki. Na pewno nie jest to książka dla każdego, czytając ją trzeba być otwartym na różne przeżycia oraz doświadczenia. Ja pochłonięta lekturą, niektóre sceny seksu czytałam z otwartą buzią, a uwierzcie mi na słowo, że ciężko mnie zaskoczyć. Więc, jeżeli nie boicie się czytać o krwi, morderstwach a tym bardziej scen opisujących seks między dwom mężczyznami, a może nawet i trzema, to ta książka na wiele godzin oderwie was od szarej rzeczywistości. Przeze mnie książka ta została pochłonięta w jeden dzień i nie żałuję żadnej minuty, którą spędziłam w mrocznym i intrygującym świecie lorda Huntingtona. POLECAM!!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękują Autorce.

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 16.04.2015
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger