Misja Wywiad z Laven Rose

Misja Wywiad z Laven Rose

Serdecznie zapraszamy na wywiad z Laven Rose, autorką książki "Stalowe serce". To ona wyłoniła zwyciężczynie do której powędruje egzemplarz jej powieści jest Aneta Asia Kasza! "Dlaczego? Właśnie dlatego, aby Pani Aneta odnalazła klucz do stalowego serca. :) ". Gratulujemy Anecie i prosimy o kontakt na naszym fan page.

Natalia Kapela

1. Czym powinien charakteryzować się dobry pisarz?

Dobry pisarz… Hmm. Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, bo ja nie mianuję się określeniem „pisarz”. Napisałam trzy książki, wydałam jedną… to stanowczo za mało by tak siebie nazywać. Jednak wracając do zapytania, dobry pisarz powinien cechować się czujnością i spostrzegawczością tzn. odbierać szybko sygnały od czytelników czego oczekują po kolejnej książce.

2. Czy chciałaby Pani napisać książkę w duecie z kimś? Jeśli tak to z kim najbardziej.

Może z jakimś mężczyzną??? Taki duet wydawałby się intrygujący J Z kim? Z kimś kto zechciałby razem ze mną spróbować swoich sił. Wiadomo, że razem raźniej. A tak całkiem na poważnie – z kimś, kto posiada podobny punkt postrzegania świata do mojego i nie będzie interesować mnie wtedy płeć tego Autora, kolor jego skóry ani to czy ma napisany bestseller na swoim koncie. Ważne będzie tylko to co ma do powiedzenia, a właściwie co ma do napisania.

3. Z Którym stwierdzeniem bardziej się Pani zgadza czy też woli: Lepiej mieć niż być czy lepiej być niż mieć? i krótko proszę uzasadnić wybór.

Lepiej być niż mieć, ponieważ na wszystko przyjdzie kiedyś odpowiedni czas. Każdy z nas zaczynając od zera może zapracować sobie na coś w życiu. Takiego jestem zdania. A bycie – jest krótkie i ulotne niczym chwila.

Iza Wyszomirska

1. W jednej z recenzji "Stalowego serca" przeczytałam, że bardzo pięknie pokazała Pani emocje, uczucia i romantyzm towarzyszące miłości. Czy pisząc o tak lotnych sprawach, sprawiło to Pani jakąś trudność?

Pisanie o uczuciach jest bardzo intymną sprawą. Należy wydrzeć z siebie wszystko co kryje się we wnętrzu i przenieść to na papier. Łatwo przychodzi mi pisanie i ukazywanie wielu skrajnych emocji, gorzej o tym mówi. Niestety.

2. W swojej książce zamieściła Pani sporo zbiegów okoliczności. Czy wierzy Pani w takie zbiegi okoliczności? Że niektórym ludziom pisane jest się spotkać, niezależnie od tego, gdzie się znajdują czy dokąd się wybierają, i że prędzej czy później i tak na siebie wpadną?

Aż tylu zbiegów okoliczności nie umieściłam (śmiech). Był tylko ten, jeden najważniejszy zbieg okoliczności, który pociągnął wątek książki. Wierzę w zbiegi okoliczności i wierzę też w to, że czasami trzeba pomóc własnemu przeznaczeniu odnaleźć właściwą drogę w życiu. Ludzie są marionetkami w rękach losu, który nieraz łączy, a nie raz dzieli. Mimo wszystko wierzę w przeznaczenie, bo każdy z nas posiada swoją własną gwiazdę przeznaczenia do której wciąż zmierzamy patrząc w niebo.

3. Słyszałam, że "Stalowe serce" jest książką mocno chwytającą za serce. Ciekawi mnie, czy czytając książki preferuje Pani takie lektury, które są naszpikowane emocjami, a może sięga Pani po książki nostalgiczne, spokojne?

Uwielbiam książki, które są naszpikowane całą masą skrajnych emocji i dlatego kocham czytać mieszanki kryminałów, dramatów i sensacji. Grunt, żeby coś się działo.


Patrycja Słodownik

1. Czy zaczynając pisać książkę wie Pani, jakie będzie jej zakończenie?

Pisząc książkę, pierwsze co wiem na pewno to zakończenie powieści, reszta stanowi dla mnie wielki znak zapytania. Piszę intuicyjnie, nie stwarzam jakiś charakterystyk bohaterów. Po prostu siadam i piszę.

2. Jakie uczucia towarzyszyły Pani, w momencie napisania ostatniego słowa w książce" Stalowe serce" - smutek, że to już koniec, czy może wielką radość, że historia została już ukończona?

Stawiając ostatnią kropkę w tekście poczułam ulgę, dlatego że stworzyłam historię odzianą w wiele osobistych przemyśleń i refleksji. Podarowałam jej odrębne życie, które kosztowało mnie wiele nieprzespanych nocy, chwil zwątpienia, emocji, radości, wypieków na twarzy. Kiedy poczułam, że to zupełny koniec, zwłaszcza czytając napisany wcześniej epilog – uroniłam kilka łez, a moje serce waliło z przejęcia.


3. Czy ma Pani swoje zwyczaje związanie z pisaniem książek np. określoną ilość stron na dzień?


Filiżanka kawy lub herbaty stawiana nieopodal laptopa, cicha muzyka w tle, chociaż nie zawsze. Z dziennym pisaniem bywa różnie, raz jestem w stanie napisać tylko jedną stronę, drugiego dnia napiszę cały rozdział.


Monika Stanislawska

1.Jeżeli ktoś pozwoliłby Ci zrealizować najskrytsze marzenia ale kosztem rodziny (czasu, który z nimi możesz spędzić oraz tego, że będziesz ich rzadziej widywać) to jak byś w takiej sytuacji postąpiła?

Ciężkie pytanie, które wymagać będzie ode mnie trudnej odpowiedzi. Myślę, że mimo wszystko starałabym się pogodzić zarówno bliskość rodziny jak i marzenia.

2.Masz możliwość przeniesienia się do innej epoki i spotkania z jedną osobą z tego czasu. Jaka to byłaby epoka i jaką osobę chciałabyś spotkać?

Chciałabym przenieść się do roku 1874, do Uniwersytetu w Oxfordzie i studiować tam razem z Oscarem Wildem. Słuchać go, obserwować jego zamiłowanie do estetyzmu, podziwiać jego błyskotliwy dowcip.

3.Wolisz tworzyć pod wpływem chwili, impulsu czy musisz mieć wszystko dużo wcześniej dokładnie zaplanowane, ułożone i przygotowane?

Zawszę tworzę pod wpływem impulsu… W mojej głowie panuje wieczny chaos myśli, które uwalniam poprzez pisanie.


Michalina Foremska

1. Jakie to uczucie dowiedzieć się, że wydawnictwo zdecydowało się na wydanie Pańskiej książki?

Wielka radość, niepewność – jak to wszystko się potoczy, wiele pytań na które dopiero teraz poznaję odpowiedzi.

2. Skąd pomysł na tytuł i samą historię?

Przyznam się szczerze, że nie pamiętam co było moją inspiracją do napisania książki. Sama chciałam przeczytać o czymś, co zaskoczy, co wydaje się być nierealne, a jednak możliwe.

3. Jaki gatunek literacki jest Pani ulubionym, co lubi Pani czytać?

Kocham czytać dramaty. Są one moją słabością.


Kasia Piwoda

1. Czy pisząc "Stalowe serce" związała się Pani emocjonalnie z bohaterami a ich historia Panią poruszyła na tyle, że najchętniej nie kończyłaby Pani książki, żeby jeszcze z nimi pozostać, czy raczej starała się Pani jak najszybciej rozwiązać ich problemy, ułożyć relacje i zakończyć powieść?

Pisząc ostatnie zdanie Stalowego serca czułam się tak wykończona wieloma skrajnymi emocjami, że zarzekałam się na wszystko co żyje i lata, że nie chcę mieć już z tymi bohaterami niczego wspólnego. Kiedy emocje opadły, minęło kilka dni, poczułam, że za czymś, za kimś tęsknię. Wiedziałam, że nie powiedziałam jeszcze wszystkiego w pierwszej części, za to kończąc drugą część Stalowego serca byłam spokojna, wiedząc, że napisałam wszystko dokładnie to co chciałam. Dopiero kończąc drugą część, pozwoliłam odejść moim, fikcyjnym bohaterom. Pożegnałam się z nimi na zawsze, dając sobie szansę na stworzenie zupełnie innych charakterów.

2. Czy Pani bohaterowie i ich charaktery są wzorowani na Pani bliskich, znajomych, rodzinie, a może ukryła Pani cząstkę siebie w którymś z nich, czy są wyłącznie wytworem Pani wyobraźni?

Moi bohaterowie są w 100% fikcyjni. Nie utożsamiam się także z wszystkimi cechami głównej bohaterki, choć być może (nieświadomie) przypisałam jej jakieś swoje cechy. Mam nadzieję, że same te pozytywne J

3. Wydaje się, że w dzisiejszym świecie pojawia się coraz więcej nowych autorów, coraz więcej nowych książek. Czy łatwo było Pani wydać "Stalowe serce", czy od razu trafiła Pani na wydawcę, który zgodził się wydać tę powieść, czy jednak wymagało to od Pani troszkę cierpliwości i wytrwałości, żeby wreszcie się udało? A może to wydawca sam Panią znalazł i zaproponował wydanie książki?

Jako debiutant spotkałam się z kilkoma uzasadnionymi odmowami ze strony Wydawnictw. Wydawnictwa nie chciały pokusić się o wydanie książki, ponieważ byłam debiutantem – kimś niepewnym na tyle, żeby mu zaufać. Otrzymałam przy tych odmowach, słowa mobilizujące w stylu, że mój tekst jest ciekawy i, że na pewno mi się uda wydać tą książkę. I udało się.


Agnieszka Kosińska

1. Czy istnieją jakieś atrybuty pisarza z którymi prawie nigdy się Pani nie rozstaje?

Kiedyś nosiłam wszędzie ze sobą dyktafon, obecnie wystarcza mi kartka papieru i długopis. Oczywiście najważniejszym atrybutem jest mój laptop J

2. Każdy z nas ma swoje miejsce na Ziemi, odkryła już Pani swoje?

Wciąż jestem na etapie poszukiwań J

3. Wydaje się być Pani bardzo uczuciową osobą. Rzeczywiście tak jest, że decyzje podejmuje Pani częściej sercem niż rozumem?

Myślę i sercem i rozumem, chociaż staram się ostatecznie słuchać głosu tego drugiego.


Aneta Asia Kasza

1. Na świecie nie ma człowieka, który byłby niewzruszony, pozbawiony jakichkolwiek uczuć i wrażliwości, twardy jak skała.
Nie istnieje serce ze stali, którego nic by nie zniszczyło, nie zraniło, nie okaleczyło nie zmiażdżyło, nie uraziło, nie nie skrzywdziło, nie zbezcześciło, nie złamało, nie zszargało. Każdy z nas doświadczył w życiu bólu i udręki.
Jak Pani myśli, ile człowiecze serce jest w stanie znieść cierpienia, goryczy, żalu?

Myślę, że ludzkie serce jest jak gąbka. Nasiąka żalem, cierpieniami. Przecieka, ale po pewnym czasie wysycha i znowu jest gotowe na przyjęcie nowych uczuć, odczuć, doznań.

2. Czy Pani zdaniem, miłość i szczere uczucia mają moc uzdrawiania i są kluczem do drzwi szczęścia i ocalenia?

Jasne, że tak. Miłość jest jak opatrunek dla ran, niesie ze sobą spokój i szczęście. Miłość wiele wybaczy, wiele zniesie…

3. Szukam w książkach...
Niezapomnianych porywów namiętności
Świeżego powiewu prawdziwej miłości
Ożywienia uśpionych uczuć w duszy
Ujrzenia słońca na niebie po burzy
Odkrycia pragnień głęboko ukrytych
Ukojenia ran po trudach przebytych
Zburzenia muru, co szczęście oddziela
Dojrzenia radości, co drogę wyściela
Zniszczenia nieczułego na ból pancerza
Zmiażdżenia miecza, co metalem uderza
Pokonania nienawiści, co miłość uśmierca
Odnalezienia klucza do stalowego serca
Czy odnajdę to wszystko w Pani książce - "Stalowe serce"?


Odnajdzie Pani, Pani Anetko – miłość, namiętność, wiele pragnień, siłę do walki, łzy mieszające się z radością, ból, samotność, nadzieje, dwa serca w jednym ciele, odmienność, niepewność i duże pokłady determinacji, której każdemu życzę.


Kasia Iwona

1. Czy ma Pani jednego jedynego ulubionego bohatera literackiego, który skradł Pani serce i najchętniej wyciągnęłaby go Pani z kart literatury i przeniosła do rzeczywistości?

Mam wielu ulubionych bohaterów, ale jeśli mogłabym wyciągnąć tylko jednego – wyciągnęłabym pana o którym piszę teraz książkę. Dlaczego? Mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała tą przyjemność zdradzić Wam ten sekret.


2. Czy uważa Pani, że marzenia są po to, by dążyć do ich spełnienia (może nie po trupach do celu ale rozsądnie), czy też po prostu, żeby nasze życie było ciekawsze, pełne nadziei, że może kiedyś nasze najskrytsze marzenie się spełni?


Ja zawsze dążę do spełnienia marzeń, bo życie jest zbyt krótkie i niepewne by odkładać wszystko, zwłaszcza marzenia na później. Zwłaszcza, że tego „później” może już nigdy nie być.

3. Czy od razu była Pani zdecydowana, by wydać książkę, czy jednak były chwile zwątpienia, że może nie warto ryzykować, bo nie wiadomo, czy będzie się podobała czytelnikom? Jeśli tak, to jak udało się Pani rozegnać czarne myśli?

Mój mąż namówił mnie do tego szalonego czynu. Wiedział, iż marzyłam o napisaniu swojej książki od kilku, długich lat. Kiedy ukończyłam Stalowe serce od razu rozesłałam je do Wydawnictw bez negatywnych myśli. Czarne obłoki nad moją głową zaczęły pojawiać się dopiero przed pojawieniem się pierwszych recenzji.


Klaudia Narkun

1.Czy pisząc wzorowała się Pani na innych pisarzach?

Uwielbiam styl pisania Stephenie Meyer, ale nie chciałam się na niej wzorować. Pragnęłam, aby język książki był sensualny i to chyba udało się.

2.Książka "Stalowe serce" tworzyła się od dawna?

Powstawała przez rok, oczywiście z przerwami (dłuższymi bądź krótszymi)

3.Ma Pani jakieś wskazówki dla młodych ludzi interesujących się pisaniem?

Wierzyć w siebie, nie poddawać się i nie słuchać zawistnych ludzi.


Grażyna Wróbel

1. Najzabawniejszy moment w Pani życiu?

Było ich wiele. Dzieci dostarczają mi wciąż przezabawnych momentów. Trudno jest mi wymienić ten jeden, szczególny.

3. Najważniejsze postanowienie na ten rok?

Pisać, pisać, nie poddawać się i zrobić sobie tatuaż.


Izunia Raszka

1. Dopisze Pani do każdej litery tytułu powyżej wspomnianej książki cechę, która Panią opisuje?

S – sympatyczna
T – taktowna
A – ambitna
L – leniwa do sprzątania, ale usłyszałam ostatnio, że ludzie z pasją nie sprzątają J
O – odpowiedzialna
W – wierna
E – emocjonalna


S – szczera
E – emocjonalna po raz drugi
R – rozważna
C – cierpliwa do pewnego momentu
E – even tempered czyli zrównoważona

2. Jakiego gatunku książki Pani nigdy nie napisze?

Horroru!!!! Nie znoszę horrorów! Brrr!!!

3. Wierzy Pani w przeznaczenie? Czym ono jest dla Pani?

Przeznaczenie – to inaczej los, który każdy z nas posiada. Przeznaczenie nosi ze sobą ogromną walizkę, z której wyciąga dla nas każdego dnia nowy scenariusz zdarzeń.


Bez Pożegnania- Barbara Rybałtowska

Bez Pożegnania- Barbara Rybałtowska


Tym razem zapraszamy Was na recenzję powieści  Barbary Rybałtowskiej pt. Bez Pożegnania”.


To pierwsza część sagi, opowiadająca o losach Polaków zesłanych przez władze sowieckie na Sybir. Główna bohaterka -  Zosia, wraz ze swoją trzyletnią córeczką - Kasią, spędza lato 39 roku u rodziny męża na wsi. Nie może jednak doczekać się, aby wrócić do swojego domu, a ostatnie trzy dni czeka niecierpliwie na przyjazd męża. 

Niestety Piotr zostaje wezwany przez swój pułk ułański na ćwiczenia wojskowe, i nie dojeżdża do żony. Ludzie wierzą, że wojna nie potrwa długo, lecz kiedy na ich tereny wkraczają Rosjanie, ich nadzieje okazują się płonne. Po pewnym czasie Piotr wraca, ale jak wielu, musi ukrywać się przez sowietami. Mimo to i tak zostaje schwytany i  zesłany na Sybir. Niestety coraz więcej rodzin spotyka taki sam los. Przychodzi też kolej na Zosię i jej córkę. Autorka opisuje nam gehennę życia podczas wojny, brak jakichkolwiek hamulców i wartości moralnych, brak szanowania własności i okrucieństwo. 

Powieść ta, to opis tych wszystkich traumatycznych wydarzeń, ciężkich chorób, śmierci, poniewierania, głodu. Pokazuje nam to jak wiele człowiek jest w stanie znieść.

„Nie dbaj o rzeczy i miejsca. Są sprawy świętsze niż pragnienie, żeby mieć, posiadać. Naucz się być.”

Bohaterka powieści ogromnie mi zaimponowała tym, jak radziła sobie w tamtych czasach i mimo wszystko potrafiła zatroszczyć się o swoją córkę. Nie poddawała się, była dzielna, zaradna i odważna.  Każdego dnia pracowała ponad swoje siły, aby zapewnić Kasi to co mogła najlepszego. Niejednokrotnie łzy pojawiły się w moich oczach, gdy czytałam te fragmenty. Książka przepełniona jest wzruszającymi i wstrząsającymi momentami. Dostarcza ona wielu emocji i przemyśleń. To lekcja historii, którą naprawdę warto poznać. Zdarzenia potrafią zaskoczyć, a losy postaci są nieprzewidywalne. 
„Bez pożegnania”, to po części autobiografia, ponieważ autorka sama przeżyła podobną historię. Może dlatego tak łatwo jest nam wejść w ten okrutny świat, który został bardzo dobrze opisany? Czuć, że opisała go osoba, której ten temat nie jest obojętny. Dla nas też nie powinien, bo losy naszych rodaków podczas II Wojny Światowej, to nasza historia, która dla każdego Polaka powinna być ważna i nieść za sobą pewien przekaz, wartość oraz bolesną lekcję życia.


Książkę polecam szczególnie tym, którzy lubią książki o czasach II Wojny Światowej i interesują się historią tamtego okresu. Styl i język autorki jest prosty, ale czyta się bardzo szybko. Mimo trudnej tematyki opisy nie nudzą, a pozwalają wczuć się w specyficzny klimat powieści.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczyły się losy Zosi i jej córki, i czy udało im się wrócić do Polski, to serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po tą wyjątkową powieść. Mimo iż nie przepadam za książkami historycznymi, to ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekcję historii, nawet jeśli taka tematyka nie do końca Was interesuje.

Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Axis Mundi.

Wydawnictwo : Axis Mundi

Data Wydania : 2008
Pozytywka - Agnieszka Lis

Pozytywka - Agnieszka Lis

„Pozytywka”, to kolejna powieść w dorobku autorskim Agnieszki Lis, ale ja po raz pierwszy miałam możliwość zapoznania się z jej twórczością. Czy Pani Agnieszka jest kolejną autorką, która podbiła moje serce? O tym w mojej recenzji. 

Monika bierze ślub jak z bajki. Przystojny przyszły mąż, piękna strojna suknia, kościół pełen gości i kwiatów. Czy nie o tym marzy każda dziewczyna?
Mogłoby się wydawać, że to początek idealnego  życia Moniki u boku męża i, że wszystko skończy się idealnie. Jednak kolorowa bańka mydlana pęka bardzo szybko, i Monikę dopada szara rzeczywistość małżeńskiego życia. Młodzi zamieszkują u rodziców Roberta, gdzie mają do dyspozycji dwa pokoje oraz łazienkę, a Monika, która pochodzi z małej wioski ma problem z odnalezieniem się miejskim życiu. Nasza bohaterka dzięki teściowej zaczyna powoli się przystosowywać: rozpoczyna pracę u znajomego rodziny oraz zapisuje się na studia. Niestety w życiu małżeńskim Moniki nie dzieje się dobrze, lecz nowożeńców łączy  jedno pragnienie – oboje bardzo pragną mieć dziecko. Po wielu próbach Monice udaje zajść się w ciążę, niestety okrutny los serwuje rodzicom bardzo przykrą niespodziankę.

„Pozytywka” Agnieszki Lis, to niebanalna opowieść o życiu, o dojrzewaniu do dorosłości, o walce samym z sobą. Mogłoby się wydawać, że główna bohaterka ma wielkie szczęście, ale cudowny ślub, idealny narzeczony to tylko mylne wyobrażenie. Myślę, że Monika dopiero po ślubie zaczyna tak naprawdę dojrzewać emocjonalnie. Życie na wsi nie przygotowało ją do życia w dużym mieście. Ciężko jej się odnaleźć w tym wszystkim, ale ona naprawdę się stara. 
Ogromna przemiana zachodzi w niej po traumatycznych przeżyciach, które zaczynają kształtować ją na nowo. Niestety może to być dla niej bardzo zgubne, gdyż niepohamowana nienawiść, która ogarnia  ciało i duszę Moniki, może ją po prostu zniszczyć.

Styl Pani Agnieszki jest bardzo lekki, a ta powieść napisana jest w naprawdę piękny sposób. Nie można się oderwać od czytania.  
Słowa, które autorka przelała na papier wsiąkają w nas jak w gąbkę i ciężko nam nie myśleć o losie Moniki, który jest dla niej bardzo surowy. Powieść ta porusza naprawdę ciężkie tematy z którymi boryka się wielu z nas. Samotność w związku, odrzucenie, brak akceptacji, strata. Jest tego sporo i choć mogłoby się wydawać, że wydarzenia opisane w książce nas przytłoczą, to sposób w jakie są przedstawione sprawia, że brniemy dalej przed kartki powieści z ogromną przyjemnością.  

Kolejnym plusem powieści jest zarys psychologiczny głównej bohaterki. Poznajemy ją wręcz dogłębnie, a wszytko zostało opisane w bardzo wiarygodny sposób, bez żadnych ubarwień oraz udziwnień. Dzięki temu wiemy, dlaczego Monika jest taka jak jest i jaka się  stanie. Jedyne co, to zabrakło mi tego zabiegu względem reszty bohaterów, w szczególności Roberta - męża Moniki. Nie będę się jednak czepiać, gdyż może to być celowy zabieg autorki, by pozostawić w czytelniku niedosyt, a to przecież sprawia, że nie możemy przestać myśleć o danej książce. Dzięki temu, to Monika stała się najbardziej wyrazistą postacią w całej powieści.

Ze swojej strony gorąco polecam Wam tę przepiękną, choć bolesną, ale ogromnie mądrą powieść. Pokazuje ona, że życie ma bardzo często gorzki smak, a my pędzimy dalej, jednak czasami wystarczy zatrzymać się choć na chwilę i odetchnąć, by poczuć samą słodycz i przejść przez życie z uśmiechem na twarzy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 13.01.2016
Anara - Marcin Zajdler

Anara - Marcin Zajdler

     Po książkę "Anara" Marcina Zajdlera sięgnęłam z ciekawości. Opis przemówił do mojej duszy Książkoholika i pomyślałam, że złamię bariery mojej "abstynencji" względem powieści fantasy. Zawsze gdy zabierałam się za ten gatunek, coś mnie od niego odciągało, jakieś bardziej wyczekiwane premiery, czy też to, że po prostu fabuła była dla mnie za nudna. Tak oto przełamując swoją mentalną zaporę na temat książek fantasy, sięgnęłam po tą oto powieść.
 

      Książka przedstawia losy osiemnastoletniego Aleksa, który nie ma łatwego życia. Wychowywany przez przyjaciela rodziny – barmana, który stara się zapomnieć o przeszłości. Nie znał swoich rodziców, a dziadek porzucił go w dzieciństwie zostawiając na pamiątek srebrny wisiorek, skrywający pewną tajemnicę. Chłopak cierpi nie tylko z powodu braku kontaktu z najbliższymi, ale również z powodu dręczących go sennych koszmarów i tajemniczych szeptów. To właśnie dzięki nim przypadkowo odkrywa przejście do innego świata. Po drugiej stronie głównemu bohaterowi przyjdzie się zmierzyć nie tylko ze śmiertelnym zagrożeniem ze strony Ar-khanu – królestwa znajdującego się w rękach samego Boga, ale będzie musiał stoczyć wewnętrzną walkę z samym sobą.
Anara to jedna z tych książek, które zdecydowanie da się polubić i darzyć dużą sympatią. Jest to powieść z barwną, ciekawą fabułą, wciągającą, co jest już dla mnie zaskoczeniem bo zazwyczaj taką książkę ciągnę miesiącami i często mam ochotę porzucić w trakcie czytania. Oczywiście, były na samym początku momenty, gdzie miałam lekkie zawahanie co do tej książki i myśl "A może źle wybrałam i się zawiodę?". Książka na początku nie zapowiadała mi się obiecująco, chociaż po opisie, cały czas dawałam jej szanse. Cóż, nie zawiodłam się.
 

     Zacznijmy od bohaterów bo tutaj moje serce skradły kilka takich osób: Samira, Ayame, Mei - to jedne z moich ulubionych, postaci w książce. Pokazały niesamowitą twardość i waleczność, która tak mi się podoba i którą tak cenię. Zawsze takich charakterów szukam w powieściach a więc bardzo się ucieszyłam na "widok" charyzmy tych postaci. Główny bohater Aleks, na początku spędzał mi sen z powiek. Od pierwszych stron powieści nie zapałałam do niego "miłością". Denerwowała mnie jego postawa, irytowała i z lekka odpychała. To się zmieniło gdy Aleks trafił do Ar-khanu i zaczął mieć przebłyski "Drugiej Strony" swojego jestestwa oraz to jak w czasie pobytu w magicznej krainie zmieniało się jego postępowanie i spojrzenie na wiele spraw. Po głębszych przemyśleniach, gdy skończyłam książkę, doszłam jednak do wniosku, że nawet go polubiłam i szkoda mi było, że jego przygody się skończyły (JAK NA RAZIE :D), bo zdecydowanie łaknęłam więcej i więcej i jeszcze raz WIĘCEJ.
 

    Styl autora i to jak potrafi oczarować czytelnika swoim opisem lokacji, akcją i samymi dialogami też jest fantastyczny. Jeszcze nigdy nie bawiłam się tak dobrze przy książce fantasy. Zaskakująca i porywająca fabuła, umiliła mi czas o każdej porze dnia i nocy. Gdy skończyłam książkę z przykrością patrzyłam na napis "Koniec części pierwszej", zaciekawiona jak nigdy, dalszych przygód w Ar-Khanie.
 

     Podsumowując moją recenzję, warto i jeszcze raz warto, złapać w dłoń tą powieść, może nie dla samego Aleksa, ale zdecydowanie dla tych lokacji, które zostały opisane w książce oraz dla samej fabuły, bo na pewno od niej się nie oderwiecie (a jak nie to niech mnie kule biją :P )

Dziękuję za przeczytanie książki, Wydawnictwu Psychoskok.
Trudny mężczyzna - Anna Bednarska

Trudny mężczyzna - Anna Bednarska

Czy pisałam Wam o tym, że uwielbiam debiuty? Myślę, że na pewno wspomniałam o tym już nie raz. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat, miałam przyjemność przeczytać debiut autorski Anny Bednarskiej pt. "Trudny mężczyzna". Czy moja dobra passa co do debiutów nadal trwa? Przekonacie się o tym czytając moją recenzję.

Olga ma dwadzieścia osiem lat i pracuje w portalu internetowym Magia życia, gdzie zajmuje się analizą cudzych snów, oraz od czasu do czasu pisze horoskopy. Od pięciu lat jest w na pozór szczęśliwym związku, niestety jej związek z Adamem to relacja na odległość. Adam to debiutujący pisarz, któremu wygodnie żyje się  z Olgą. Nasza bohaterka mało wymaga od Adama, to zawsze ona mu ulega, nigdy odwrotnie.
Niestety oszukuje samą siebie, że taki związek jest dla niej dobry i jej odpowiada.
Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy do paczki przyjaciół Olgi oraz Adama, dołącza Radek

"Trudny mężczyzna", nie jest typowym romansem. To książka o trudnym związku, a nawet związkach, gdyż Olga, Adam i Radek nie są jedynymi bohaterami tej powieści, Poznajemy również Majkę, Rafała, Elizę oraz Dawida. Każdy z naszych bohaterów żyje w związku, który jak to w życiu bywa ma swoje wzloty i upadki. Niestety częściej jest źle niż dobrze, jednakże związek Olgi z Adamem to główny wątek powieści. 

Olga nie ma łatwo. Związek na odległość, ciągły brak czasu jej ukochanego dla niej, ale przecież Adam to pisarz i to on ustala ile chwil poświęci swojej dziewczynie, gdyż wydanie książki i jej promocja, to jest to co jest najważniejsze. Pokusiłabym się nawet o określenie, że związek Olgi z Adamem to związek toksyczny, podporządkowany tylko jednej ze stron. 
Czy pojawienie się Radka w tej zgranej paczce przyjaciół coś zmieni? Czy Olga zacznie myśleć wreszcie również o sobie? O tym wszystkim dowiecie czytając "Trudnego mężczyznę"

Styl autorki jest bardzo lekki i mimo, że książka ma przeszło pięćset stron, to czyta się ją bardzo szybko, jak dla mnie zdecydowanie za szybko.
Ja osobiście spędziłam bardzo miłe chwile podczas lektury tejże powieści. Wyraziści bohaterowie, realne wątki, to jest to co lubię, i to jest to co dostałam od Anny Bednarskiej. Nic w tej książce nie jest przerysowane ani przekoloryzowane, to po prostu samo życie, a bohaterowie to osoby z krwi i kości, z problemami, rozterkami oraz demonami przeszłości. Każdy z nich jest inny i niemal każdy z nich ma coś za uszami, ale jak to mówią, kłamstwo ma krótkie nogi. Czytając "Trudnego mężczyznę” nie jest nam trudno identyfikować się z bohaterami i wejść w ich życie. Jest ona napisana tak, że czujemy iż jest to wszystko bardzo prawdziwe i może spotkać każdego z nas.
Przyznam szczerze, że podczas czytania nie raz chciałam potrząsnąć Olgą, dać jej porządnego kopa w dupę, żeby przejrzała na oczy i rozejrzała się wkoło. Chciałam żeby zastanowiła się nad swoim życiem, ale czy każda książka musi kończyć się tak ja my byśmy chcieli? Zdecydowanie nie.

Bo powiadają przecież, że... prawdziwa miłość zawsze przychodzi nie w porę.

Anna Bednarska stworzyła świetną opowieść o miłości, przyjaźni i trudnych wyborach, czyli o tym, co spotyka nas na co dzień.
"Trudnego mężczyznę" oceniam bardzo wysoko i jestem przekonana, że większość z Was po przeczytaniu tej debiutanckiej powieści powie to samo co ja... Po prostu rewelacja!!!

Gorąco polecam!!!

Dziękuję Wydawnictwu Akurat za możliwość przeczytania książki.
Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca - Katarzyna Droga

Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca - Katarzyna Droga

„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” Katarzyny Drogi, to powieść opisująca losy polskiej rodziny. W tym przypadku mamy tu do czynienia z rodziną samej autorki. Zaczynają czytać tę książkę zastanawiałam się, czy rodzina może być podstawą do napisana powieści, by była ona ekscytująca i by nie można się było od niej oderwać? O tym w mojej recenzji.

Janka Zajewicz urodziła się w 1923 roku we wsi Stokowo nad Narwią. To nie są dobre czasy w historii Polski. Janka jednak jak wiele młodych kobiet snuje plany na przyszłość, a wszystkie ważniejsze wydarzenia opisuje w swoim pamiętniku.

„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”, to przepiękna historia rodzinna. To wędrówka po przeszłości naszych przodków i wspaniała lekcja historii.

Powieść ta łączy losy wielu bohaterów, jednak centrum całej historii skupia się na Jance i jej rodzinie. Ta książka to forma pamiętnika oraz wspomnienia Janki, opisane w naprawdę przepiękny sposób. Autorka wprowadza nas w dawny świat, a dzięki temu mamy szansę dokładnie poznać Jankę,  całą rodzinę Zajewiczów oraz ich przyjaciół. Losy każdego z bohaterów są inne. Raz smutne, że łza się w oku kręci, a czasami wesołe, że śmiejemy się razem z nimi. 
Czytając Pokolenia możemy zaobserwować, że życie każdego z nas może być zarówno kryminałem jak i romansem. Takie właśnie są losy Janki, jej bliskich oraz przyjaciół. Taka kolej rzeczy. Narodziny, śmierć, po prostu samo życie.

Powieść ta posiada wszystko to, co pochłania czytelnika w głąb fabuły. Autorka zastosowała świetny zabieg retrospekcji. Łączy przeszłości z teraźniejszością, a my widzimy Polskę oraz ludzi takimi jacy byli kiedyś i jacy są dziś.   
Styl autorki jest bardzo przystępny dla nas czytelników. Bohaterowie są barwni oraz dobrze dopracowani, i każdy z nich ma swoją własną historię. Powieść zawiera wiele wątków, ale nie są one chaotyczne. Moim zdaniem są doskonale przemyślane i dopracowane,  a co ważne, w pełni zakończone. 

„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”, to bardzo poruszająca historia, która mogłaby dotyczyć wielu z nas. Dzięki powieści Pani Katarzyny fundujemy sobie wspaniałą, nostalgiczną wycieczkę w przeszłość. Ta historia, to losy rodziny, które napisało samo życie. 

Dziękuję autorce za tę przepiękną powieść. 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion.

Magik - Magdalena Parys

Magik - Magdalena Parys

"Magik", Magdaleny Parys, to tom rozpoczynający trylogię berlińską. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Magdy. Czy udane? Zapraszam na recenzję.

Berlin, rok 2011. 
W kamienicy, którą nielegalnie zamieszkują Romowie, policja znajduje zmasakrowane zwłoki pracownika Urzędu do spraw Akt Stasi. W tym samym czasie w Sofii ginie niemiecki dziennikarz. Śledztwo prowadzą Policja Federalna i służby specjalne, które próbują zatuszować całą sprawę. Jeden z najlepszych komisarzy zostaje odsunięty od śledztwa i zawieszony w czynnościach służbowych, ale to go nie powstrzymuje i zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Czego dowie się komisarz Kowalski i czy uda mu się rozwiązać tajemnicę morderstw? Tego dowiecie się czytając "Magika".

"Magik", to literacki miszmasz, bardzo dobry literacki miszmasz. Jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale nie tylko. Odnajdziemy w niej również elementy thrillera, a i nawet powieść społeczno-polityczną. To wszystko tworzy nam ciekawą, wciągającą fabułę, która splata się w idealną całość. I choć akcja powieści dzieje się w roku 2011, to jednak głównym punktem odniesienia całej tej historii są czasy upadku muru berlińskiego i uważam, że to bardzo dobry pomysł ze strony autorki, gdyż przez to powieść nabiera głębszej wymowy. 
Lata osiemdziesiąte, to ciężki okres w historii, za żelazną kurtyną rządzą komuniści, ciągła inwigilacja obywateli. Autorka pokazuje nam jak łatwym zadaniem było w tamtych czasach pozbywanie się niewygodnych osób. Pstryk i nie ma, ale dowody mogą odnaleźć się nawet po latach.

"Magik" nie należy jednak do literatury ani lekkiej ani przyjemnej. To nie jest książka na odstresowanie i nie przeczytamy jej w jeden wieczór.  Autorka opisuje w niej przeszłość, taką jaką była naprawdę. 
Pani Magda włożyła wiele pracy w kreację swoich bohaterów. Każdy z nich przedstawiony jest bardzo szczegółowo i przy każdym z nich zastosowany jest zabieg retrospekcji, by poznać go jeszcze bardziej, by zrozumieć kto lub co zaważyło na tym, że teraz jest tym kim jest. Autorka misternie wymyśliła całą intrygę, ukazując bezwzględny świat niemieckich elit.

"Magik", nie jest zwykłym kryminałem z morderstwem i śledztwem w tle. Nie jest także zwykłym thrillerem,  jak i nie jest to  zwyczajna powieść społeczno-polityczna. Ta książka jest jak karta z naszej przeszłości, bo jestem święcie przekonana, że to co opisała Pani Magda, mogło wydarzyć się naprawdę.

Teraz wyczekuję kolejnej części.!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

Ocalić Daringham Hall - Kathryn Taylor

Ocalić Daringham Hall - Kathryn Taylor

Kiedy w pewien grudniowy dzień, Pani z Wydawnictwa Otwartego, odezwała się do nas z chęcią dalszej współpracy przy promocji kolejnej części powieści z serii "Daringham Hall" Kathryn Taylor, mój dzień od razu stał się lepszy. Gdy doczytałam, że premiera "Ocalić Daringham Hall", bo taki tytuł nosi druga część, odbędzie się 13 stycznia, czyli zaledwie kilka dni po moich urodzinach, byłam jeszcze bardziej szczęśliwa. W końcu jaki mól książkowy nie pragnie, by wydanie wyczekiwanej przez niego książki, zbiegła się w czasie z jego prywatnym świętem?


Tych z Was, którzy nie czytali pierwszej części serii (choć mam nadzieję, że nie ma tu takich), odsyłam do naszej recenzji i gorąco zachęcam do pochłonięcia książki jednym tchem.

Jak wiadomo w "Powrocie..." główny bohater, Ben Sterling, nie miał zbyt wiele szczęścia, tzn. zdarzyło mu się kolokwialnie mówiąc oberwać, i to nie raz, nie dwa, bo nawet trzy razy. Druga część również zaczyna się lekkim "atakiem" na Bena, jednak mogę Wam zdradzić, że to nic takiego.

"Ocalić Daringham Hall", to dalsza część historii rodziny Camdemów, Bena i Kate Huckley. Główny bohater postanawia dać szanse swojej "rodzinie", a przede wszystkim ojcu. Zostaje we Wschodniej Anglii by... I tu pojawia się pytanie, po co Ben został w Daringham Hall? Przyjechał tu z myślą zniszczenia tego miejsca, a teraz? Czy w dalszym ciągu chce kontynuować swój pierwotny plan, czy jednak zmienił zdanie, a może został dla uroczej Pani weterynarz?

Kate i Ben, to nie jedyna para na której skupia się Kathryn Taylor w tej części powieści. David i Anna - niby rodzina, a jednak nie. Sama do końca nie wiem co mam myśleć o ich relacji. Jak to możliwe, że informacja o ty iż David nie jest krwi Camdemów, tak bardzo zmienia ich relacje wobec siebie? Pete i Tilly niby dorośli, a zachowują się czasem jak para gówniarzy...






" (...)Przypominało mi się, że zostawiłem u ciebie parę dokumentów. Są ważne, więc wolałbym je zabrać(...)" 

Serio Pete, serio?

Trzeba też zwrócić uwagę, że wątki miłosne nie są jedynymi poruszanymi przez autorkę. W końcu Ben przyleciał do Anglii po pewne informacje. "Ocalić..." to jednak nie tylko względne dobre wieści, obecne są tu też poruszające chwile, które zmuszają czytelnika do pewnego rodzaju refleksji.

Były momenty w których musiałam choć na chwilę odłożyć książkę na bok i wziąć głęboki oddech,  by nabrać lekkiego dystansu do treści opisywanych zdarzeń. To przez sposób w jaki pisze Kathryn Taylor , wciąga ona czytelnika w fabułę tak bardzo, że czuje się on personalnym obserwatorem wydarzeń z papierowych kartek. Nie często się to zdarza, a przynajmniej mi. Nie każdy autor jest w stanie "przenieść" mnie tak bardzo w swój literacki  świat, a Ona to potrafi. Jeśli chcecie poczuć choć przez chwilę jak to jest być w Angielskim dworku, to ta książka jest właśnie dla Was. 

Premiera "Ocalić Daringham Hall" przypada na 13 styczeń, i liczę na to, że Wy tak samo jak i ja, pokochacie tę historię.  Nie mogę się doczekać trzeciej części, bo niestety, ale nie uzyskałam odpowiedzi na wszystkie kłębiące się w mojej głowie pytania po lekturze części pierwszej, a mało tego, teraz doszło mnóstwo kolejnych...

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Otwarte

Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte

Data wydania: 13.01.2016r.


Moje życie bez ciebie - Anna Wysocka- Kalkowska

Moje życie bez ciebie - Anna Wysocka- Kalkowska

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak Wasze życie potoczyłby się gdybyście któregoś dnia obudzili się w świecie bez ukochanego/ukochanej.? Czy kiedykolwiek zastanawialiście się czy Wasze życie miałoby wtedy jeszcze jakiś sens.? Czy kiedykolwiek próbowaliście wyobrazić sobie jak to jest, gdy jednego dnia całe życie się zmienia bo ta jedna, jedyna najważniejsza w Waszym życiu osoba umiera…? Jeśli choć raz odpowiedzieliście TAK to „Moje życie bez ciebie” jest właśnie dla Was.

Już na samym początku muszę zaznaczyć, że nie lubię tej książki, ale nie za treść, nie zrozumcie mnie źle. Nie lubię jej bo porusza temat, który zawsze plątał mi się gdzieś tam z tyłu głowy, a przede wszystkim dlatego, że płakałam przy niej wielokrotnie, a nie lubię płakać. Nawet teraz pisząc tę recenzje mam oczy pełne łez i właśnie dlatego nie lubię tej książki ;)

Zacznijmy jednak od początku.
„Moje życie bez ciebie” Anny Wysockiej – Kalkowskiej opowiada historię pewnego etapu życia Agaty - bo tak na imię ma główna bohaterka. Poznajemy ją gdy stoi ona na życiowej krawędzi i nie wie ja ma dalej żyć. Jej mąż - Tomasz, zginał w wypadku samochodowym. Agata nie wie jak poradzić sobie z tą stratą, jej mąż był miłością jej życia, poznanym gdy ona sama ledwo skończyła 19 lat, wiedziała że to ta osoba z którą chce być na zawsze. Niestety jej rodzice nie pochwalali związku z 33 letnim mężczyzną więc Agata stanęła przed trudnym wyborem. Wybrała Tomasza i jego miłość, przeprowadziła się z nim z małej wsi do Warszawy, by po 3 latach związku zostać jego żoną. Oczywiście rodzice, a raczej matka nie pochwalali tego czynu i nie byli obecni na ślubie córki. Ojciec chciał, bardzo chciał, jednak nie mógł, poruszał się na wózku, był uzależniony od pomocy żony… Konflikt rodzinny sprawił, że Agata nawet nie poinformowała rodziców o tym, iż została wdową po prostu nie czuła takiej potrzeby. Z bólem i cierpieniem "radziła" sobie sama, ze wsparciem Wiki - szwagierki. Tylko czy na pewno?

Dużo prawda? To wszystko możemy wyczytać w pierwszym rozdziale! A już widać, że to emocjonalny rollercoaster (więc już wiecie dlaczego płakałam). Nie będę Wam zdradzała więcej z tej historii bo ją po prostu trzeba przeczytać/pochłonąć samemu, zmusić się do refleksji, spróbować odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: Jak wyglądałoby moje życie po utracie męża/żony? Ja nie byłabym w stanie na nie odpowiedzieć, może dlatego że nie mam męża (nie mam nawet chłopaka więc to zupełna abstrakcja). Jednak spędzając 3 dni z tą książką - musiałam ją często odkładać by na chwilę ochłonąć- wiele razy próbowałam postawić się na miejscu Agaty i dalej nie wiem…

Mimo mojej pierwszej opinii, to jednak muszę stwierdzić, że lubię takie książki. Może nie do końca takie, ale takie przy, których trzeba po prostu zwolnić! Usiąść, zastanowić się, chwile pokontemplować. Nie tylko przeczytać, odłożyć na półkę, a na pytanie zadane przez znajomych „I jak?” odpowiedzieć „Fajna…” . Choć „Moje życie bez ciebie” jest fajne, nawet bardzo fajne, dlatego, że to strasznie życiowa historia, bo przecież każdego z nas może to spotkać prawda?

To pierwsza książka, którą przeczytałam w tym roku, liczę na to, że każdy następny autor będzie robił ze mną to co zrobiła Anna Wysocka – Kalkowska. Jednak muszę zaznaczyć że niekiedy gubiłam się w wątku, w dialogu między bohaterami. Tylko teraz nie wiem czym to było spowodowane? Wyjścia są dwa: Czy autorka zbyt szybko chciała przekazać czytelnikom swoje myśli (wypowiedzi i odczucia bohaterów)? Czy moja aplikacja źle sformatowała plik?

Jednak to mały mankament, który nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia dla całej wbrew pozorom pięknej historii. Jeśli chcecie przeczytać coś po czym możecie mieć tzw. książkowego kaca to powinniście sięgnąć po tę książkę, mogę ją Wam polecić z czystym sumieniem.

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Psychoskok.

Wydawnictwo: Psychoskok


Data wydania: 30.11.2015r.
Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk - Anka Mrówczyńska

Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk - Anka Mrówczyńska

   Dzisiaj pragnę Wam przedstawić trochę inną książkę niż do tej pory recenzowałam. Przedstawiam wszystkim "Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk" Anki Mrówczyńskiej.
    
     Kiedy dostałam wybór, jaką książkę chciałabym przeczytać i zrecenzować z wydawnictwa Psychoskok, była to właśnie ta oto książka. Sięgnęłam po nią z ciekawości po samym tytule, który od razu przykuł mój wzrok oraz opisie książki. Było też kilka innych aspektów, które tylko przechyliły szale aby wybrać tę książkę ale nie będę o nich tutaj mówić.
  

       "Młody bóg z pętlą na szyi" Anki Mrówczyńskiej to opowieść o 27-latce z zaburzeniami osobowości borderline. To historia w formie dziennika pisanego w szpitalu psychiatrycznym. Przedstawia losy pogrążonej w depresji, nadużywającej alkoholu i okaleczającej się dziewczyny, mającej dość pracy na stanowisku robotnika. Nasilające się myśli samobójcze i kolejne dwie próby skłaniają ją do poszukania profesjonalnej pomocy. To, co udaje się jej dostać, nie wystarcza i rozpoczyna terapię na Oddziale Dziennym Leczenia Nerwic. Potem zostaje przeniesiona na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego. W szpitalu zajmuje się spisywaniem swoich myśli na papier.
    
      Książka jest mocna, bez żadnej "cenzury". Daje do myślenia i pozwala wejrzeć w umysł osoby borykającej się z takimi zaburzeniami. Szybko "zespoliłam" się z książką. Przeżywałam podobne stany czytając. Powiem szczerze, książka mnie wciągnęła, wolałam przerzucić kolejną stronę niż pójść zrobić coś w domu chcąc zobaczyć co będzie dalej i czy bohaterka wytrzyma. Gdy skończyłam doszłam jednak do wniosku, że to dobra książka z której można czerpać otuchę i chęć do walki oraz do pracy nad sobą. Książka mimo tych niektórych złych ładunków emocjonalnych, gdzie miało się ochotę tylko ryczeć i mówić "nie" umie zmotywować do zrobienia czegoś aby być lepszym. 

    Polecam Wam tę książkę. Jest warta przeczytania i poznania tej historii. To na prawdę dobrze wydane pieniądze na książkę. Ja teraz już czekam na następną część książki "Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka"

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Psychoskok.
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger