poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Misja Wywiad z Magdą Mila

Zapraszamy Was serdecznie na wywiad z Magdą Mila, autorką powieści "Tonąca w błękicie".
Osobą, która zadała najciekawsze pytania według pani Magdy jest Edyta Chmura!
 Do Edyty powędruje egzemplarz "Tonącej w błękicie". Zwyciężczyni gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page.






Ania Lebioda

1. Jestem bardzo ciekawa, jak to jest u Piszących, więc zapytam. Tytuł nadaje Pani książce na początku, w trakcie pisania, na koniec? :))

Zaczęłam szukać w trakcie pisania i udało mi się go wymyślić, zanim skończyłam.

Ale chyba nie ma reguły. Od kilku lat mam w głowie pewien tytuł – pojawił się od razu, kiedy tylko natknęłam się na historię, która mnie zaintrygowała. Tej książki jeszcze nie zaczęłam pisać, więc w tym przypadku zdecydowanie tytuł jest pierwszy.

2. Czy jest książka, która wywołała u Pani rumieniec zawstydzenia ? :))

Jeszcze na taką nie trafiłam. Bywałam zażenowana lub zdegustowana, ale zawstydzona – na razie nie.


Iza Wyszomirska

1. W literaturze erotycznej spotykamy się raczej z bohaterami dwudziestoletnimi. Pani natomiast zaserwowała nam opowieść o trzydziestolatkach, którzy są strasznie bogaci, przystojni i wydawałoby się poważniejsi, doświadczeni, i do tego wszystkiego maja jeszcze rodziny. Dlaczego zdecydowała się Pani akurat na starszych bohaterów?

Z racji wieku bliżsi mi są trzydziestolatkowie niż bohaterowie o dekadę młodsi – i to pewnie podstawowy powód. Poza tym – pisałam o nich właśnie dlatego, że takich bohaterów jest mniej, a ich przeżycia mogą być równie interesujące dla czytelników. Ludzie po trzydziestce, ba, nawet dużo, dużo starsi, też uprawiają seks, i to czasem znacznie bardziej satysfakcjonujący, niż gdy są młodzi i mniej doświadczeni ;-)

2. Ciekawi mnie, dlaczego zdecydowała się Pani na osadzenie akcji w realiach polskich? Bo zazwyczaj mamy do czynienia z Ameryką itp.

Z tego samego powodu, który podałam wyżej – polskie realia są mi bliższe, bo jestem Polką i mieszkam w Polsce.

Edyta Chmura

1. Lila jest singielką z wyboru. Nie chce wplątywać się w kolejny związek, ale układ bez zobowiązań, który ma wyłącznie zaspokoić żądze ciała, czemu nie? Okazuje się jednak, że w ten układ wkrada się miłość. Czy chciała Pani w ten sposób pokazać, że bliskość fizyczna nie może pozostawić człowieka obojętnym na uczucia? Czy taki układ bez zobowiązań jest w ogóle możliwy na dłuższą metę?

Fizyczna bliskość bez uczuć jest jak najbardziej możliwa, ale tylko na chwilę. Prędzej czy później pojawiają się jakieś „zobowiązania”. To nie musi być wielka miłość aż po grób, ale przywiązanie, odpowiedzialność za drugą osobę, zaufanie, przyjaźń… Moi znajomi funkcjonują już kilka lat w układzie podobnym do tego, który  opisałam  w książce, i jest im dobrze. Jest to układ bez zobowiązań – tych w postaci obietnic, obrączek, dzieci, kredytów itd., ale na pewno nie jest pozbawiony jakichkolwiek uczuć.

2. Czy zszokowała Pani swoje najbliższe otoczenie wydaniem powieści erotycznej i to jeszcze o tak śmiałej treści, dotyczącej seksu w trójkącie? Czy to nasze pruderyjne społeczeństwo nie zaczęło na Panią podejrzliwie zerkać ?
Pozdrawiam!

Osoby, z których zdaniem się liczę, znają mnie i oczywiście nie widzą nic złego w takim pisaniu.

A opinie pozostałych – cóż, chyba mnie nie interesują :-)

Nie chwalę się książką wśród ludzi, którzy mają inne niż ja podejście do erotyki i seksualności. Nie obnoszę się z tym, podobnie jak nie próbuję nikogo przekonywać, że mój styl życia jest tym jedynym, właściwym i najlepszym. Szanuję innych i ich poglądy (nawet jeśli są bardzo konserwatywne), i tego samego oczekuję w zamian. Więc jeśli ja nie zerkam podejrzliwie na niektórych, to oni nie powinni zerkać na mnie ;-)

Oczywiście to trochę takie myślenie życzeniowe, bo zdaję sobie sprawę z tego, w jakim społeczeństwie żyję. Na szczęście wiele różnych sytuacji już za mną, dzięki czemu mam naprawdę duży dystans do pewnych rzeczy – również do opinii innych na mój temat i na temat tego, co robię.



Grażyna Wróbel

1. "Z dystansem do świata i siebie, zwykle poza granicami i schematami" - tak jest Pani przedstawiona na portalu lubimyczytac. Jak zatem wyglądało pisanie "Tonącej w błękicie"? Nie było żadnych schematów, planów, ani nic z tych rzeczy? W jaki sposób więc powstała książka?

Ten cytat dotyczy przede wszystkim życia osobistego – ono jest „zwykle poza granicami i schematami”. Natomiast w pracy jestem
raczej poukładana, obowiązkowa, czasem zasadnicza (choć też niekoniecznie schematyczna, bo akurat taka jest specyfika tego, czym się zawodowo zajmuję).

Pisanie „Tonącej w błękicie” było moim osobistym wyzwaniem, ale podeszłam do tego, jak do kolejnego projektu – czyli „zawodowo” :-). Po wstępnym „rozpisaniu się”, kiedy powstało kilkadziesiąt pierwszych stron, stworzyłam plan, opracowałam życiorysy bohaterów, opisałam lokalizacje. Zresztą chyba nie da się inaczej? Bez takiego przygotowania książka prawdopodobnie byłaby wielkim, pozbawionym logiki chaosem... To jednak nie znaczy, że wszystko toczyło się zgodnie z planem – czasem bohaterowie mnie nie słuchali i musiałam zmieniać wcześniejsze założenia, ale mam nadzieję, że wyszło to książce na dobre.

2. Jest Pani kolekcjonerką doznań. Jakie trzy doznania były tymi najgłębszymi, które wśród Pani kolekcji stanowią ścisłą czołówkę?

Te najgłębsze doznania są zbyt osobiste, żebym mogła je szczerze opisać ;-)

Izunia Raszka

1. Czym najbardziej do tej pory zaskoczyło Panią życie?


To banalne, co napiszę, ale chyba najbardziej życie zaskoczyło mnie swoją nieprzewidywalnością. Tym, jak wiele energii możemy włożyć w plany i w ich realizację, a wszystko i tak może się potoczyć zupełnie inaczej – poza naszą kontrolą i wpływem, znacznie lepiej, lub – niestety - dużo gorzej.

2. Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?

Jako autorka powieści erotycznej pewnie powinnam napisać, że lubię dania gorące i pieprzne?
Choć właściwie może i tak jest, bo uwielbiam kuchnię meksykańską, także w wersji mocno pikantnej. Ulubione danie?
Pewnie jakieś tacos z trochę nieoczywistymi składnikami...


A składniki „książkowej” potrawy... Na pewno dwa główne to dobry pomysł i mnóstwo samozaparcia. Oba są absolutnie niezbędne, bez nich książka nie powstanie i nie zostanie wydana. Potrzebne są też umiejętności pisarskie i jakiś stopień wyrobienia literackiego. I jeszcze przyprawy – moim zdaniem niekonieczne, ale wzbogacające smak ;-): duuużo czasu, wsparcie innych, trochę szczęścia...


Marta Daft

1.Tonąca w błękicie kojarzy mi się z wodą głębinami i nurkowaniem czy boi się Pani wody czy jest jakiś inny lęk ?

Trochę nurkowania jest w książce, ale raczej w pozytywnym kontekście.  Bohaterka tonie na szczęście tylko w przenośni, a ja nie boję się wody – wręcz przeciwnie :-)


2. Czy odnalazła by się Pani w sytuacji swoich bohaterów a ich życie potoczyło by się tak jak w powieści czy coś zrobiłaby Pani lepiej, szybciej?


Na pewno przynajmniej w niektórych momentach podejmowałabym inne decyzje. Czy mądrzejsze – nie wiem, ale np. zwykle kiedy mam wybór – ucieczka czy konfrontacja –  wybieram konfrontację (inaczej niż główna bohaterka). Muszę przyznać, że Lilka czasem mnie denerwowała, ale w końcu to książka o niej, a nie o mnie, więc musiałam zagryźć zęby i pozwolić jej działać po swojemu.
 
Justyna Ernest

1. Który moment w książce wywołał w w Pani sercu największe emocje i przyśpieszone bicie serca?

Chyba moment najbardziej dramatyczny – czyli sytuacja na tarasie w Grecji.


 2. W czego błękicie tonie bohaterka: nieba, jedwabiu, morza, kwiatów a może swych marzeń lub jeszcze czegoś innego?

Odpowiedź na to pytanie jest w książce, nie chcę zdradzać treści :-)

Artur Kurka

1. Dlaczego tonąca,a nie tonący?

Bo tonie (na szczęście tylko w przenośni) główna bohaterka :-)

2. Miała Pani jakieś złe wspomnienia głębinowe ?

Nie, wręcz przeciwnie. Uwielbiam wodę i wszystkie związane z nią formy aktywności.


Eda Mc


1. Jeśli zgłosi się kiedyś  do pani Hollywood , i będą chcieli nakręcić film na podstawie pani książki, kogo widziałaby pani w rolach swoich bohaterów? To tak trochę pół żartem, pół serio, ale kto wie, kto wie.....? ;)


Żartem (a może nie?) – nie oddałabym nikomu praw do sfilmowania tej książki. Jako filmowa maniaczka (nie tylko oglądam, ale czasem próbuję też tworzyć) oczywiście sama chciałabym nakręcić ten film. Więc jeśli jest ktoś, kto cierpi na nadmiar gotówki i chciałby zainwestować w produkcję świetnego polskiego filmu erotycznego… to zapraszam :-)

A ewentualna obsada – oczywiście mam w głowie swoje typy, ale nie napiszę żadnych nazwisk. Nie chcę odbierać potencjalnym czytelniczkom i czytelnikom przyjemności wyobrażania sobie bohaterów. Sama tego nie lubię i zawsze staram się najpierw czytać, a dopiero potem oglądać ewentualną adaptację.
 
Halina Sz.

1. O czym będzie Pani kolejna książka? Czy możemy spodziewać się erotyku, czy jednak pójdzie Pani w zupełnie innym kierunku?

Zaczęłam pisać drugą część „Tonącej w błękicie”, więc na razie zostaję w klimatach erotycznych. Książka będzie o bardzo skomplikowanej relacji, która połączy przyjaciół Lilki i Tomka (podobno po przeczytaniu „Tonącej...” dość łatwo domyślić się, kim będą bohaterowie :-) ).


2. Co Panią inspiruje? Z czego czerpie Pani pomysły na swoje powieści? 

Znowu banał, ale przede wszystkim inspiruje mnie życie. Chłonę wszystko, co mnie otacza, czego doświadczam i czego doświadczają inni. Jestem świetną obserwatorką i słuchaczką, więc mnóstwo historii i obrazów plącze mi się po głowie. „Materiału” mam na naprawdę dużo książek, i to nie tylko powieści
erotycznych, niestety czasu może mi nie wystarczyć :-)



Pytanie dodatkowe od K.N.Haner 

1. Czy myślałaś o tym, by napisać wspólną powieść razem z innym autorem?

Po moich różnych życiowych doświadczeniach wiem jedno – ostatnią rzeczą, do której jestem zdolna, jest praca zespołowa. Jestem indywidualistką, która zawsze wszystko wie najlepiej, więc niestety, obawiam się, że z takiej współpracy nic dobrego by nie wyszło...


3 komentarze:

  1. Gratuluję, interesujący wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że wywiad jest bardzo interesujący. Na prawdę wiele można się z niego dowiedzieć :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.