piątek, 4 sierpnia 2017

Misja wywiad z Elżbietą Rodzeń

Dziś zapraszamy Was na wywiad z Elżbietą Rodzeń, ale najpierw wyniki. Autorka uznała, że najciekawsze pytanie zadała Iza Wyszomierska. Serdecznie gratulujemy i prosimy o  kontakt z naszym fan page. 


Edyta Chmura

1.Co jest najtrudniejsze w pracy pisarza? Kiedy, w jakich okolicznościach nadchodzi moment, że zapomina Pani, że pisanie jest pasją i kocha to Pani robić, a pojawia się myśl "chcę już przez to przebrnąć" ?

W momencie, kiedy pojawiają się terminy, uwagi, konieczność piątego przeglądania pliku po kolejnej korekcie. Gdy książka wreszcie ukazuje się na rynku, czuję już zmęczenie i tęsknię za chwilami spędzonymi sam na sam z moimi bohaterami.

2. W moim odczuciu Pani twórczość zdobyła szersze grono zachwyconych czytelników, gdy ukazała się "Dziewczyna o kruchym sercu". Tak na marginesie, Janka od razu pokochałam i głowię się teraz, jak mojego Jasia wychować na takiego fajnego chłopaka :)
 A w Pani odczuciu, która książka jest tą najważniejszą? 

„Dziewczyna o kruchym sercu” jest dla mnie szczególnie ważna. Pomysł tej historii chodził za mną od dawna, a potem pokochałam jej bohaterów. Trudno było mi pisać kolejną książkę, bo tak zżyłam się z Ulą i Jankiem.


1. Pisanie książek to przede wszystkim zabawa słowami połączona z emocjami autora. Gdyby nie potrafiła Pani opisać książki słowami, a chciałaby Pani przedstawić jej treść czytelnikom, to jakiej kreatywnej techniki by Pani użyła? I dlaczego właśnie tej konkretnej?

Może to nie do końca „kreatywna technika”, ale jeśli miałabym jakoś inaczej przekazać swoje historie, to zawsze marzyłam o tym, aby pokazać je w formie filmu. Kocham filmy na równi z książkami i wciąż mam nadzieję, że kiedyś zwróci się do mnie jakiś producent i zaproponuje napisanie scenariusza.

2. Czym dla Pani jest konwencja literacka? Czy zdarza się Pani łamać jej normy podczas pisania swoich książek czy raczej nie ma z Pani twórczością związku?

Staram się nie skupiać na zachowaniu konwencji, więc trudno mi powiedzieć, czy piszę zgodnie z nią, czy ją łamię. Koncentruję się głównie na bohaterach i pokazaniu ich historii w jak najlepszy sposób.


1.Jaki jest Pani ulubiony kolor?

Obecnie niebieski – turkusowy i granatowy. Jednak preferencje mi się zmieniają.

2. Bardzo mnie ciekawi tytuł „Dziewczyna o kruchym sercu”, jaki ma przekaz ta książka?

Głównym przekazem tej książki jest to, że czasem okazujemy więcej wsparcia, akceptując chorobę bliskiej osoby, niż wtedy, gdy zaciekle walczymy i staramy się znaleźć ratunek. Jest o tym, że najlepszym dowodem miłości może być zwykłe bycie przy kimś.


1. Czy lęka się Pani przyszłości, tego, co nieznane?

Tak. Może to wynika z mojej bujnej wyobraźni. Potrafię bardzo realistycznie wyobrazić sobie różne warianty „złych zakończeń”. Umiejętność snucia takich scenariuszy przydaje się przy pisaniu książki, ale niekoniecznie sprawdza się w życiu.

2. Co daje Pani siłę, chęć, by wstać rano z uśmiechem na ustach?

Obawiam się, że nie wstaję z uśmiechem na ustach. Zazwyczaj jest to ciężkie westchnienie. Jeśli mam z rana dobry humor, to wiąże się to z obecnością mojego męża, gdy mamy okazję wstawać o tej samej porze i spędzić ze sobą trochę czasu.


1. Mateusz z "Przyszłość ma twoje imię" w wieku 15-tu lat musiał zadbać nie tylko o siebie, ale i zająć się swoim młodszym bratem. Mogę tylko domyślać się, że łatwo nie miał. Czy to, że jest Pani pedagogiem-terapeutą, pomogło w tworzeniu tego wątku?

Postać Mateusza jest inspirowana prawdziwą historią chłopaka i jego ojca, z którymi miałam okazję zetknąć się kilka lat temu. Oczywiście jego losy książkowe to już moja wyobraźnia, bo nie wiem, co potem się z nim stało. Ale w pracy pedagoga mam okazję uświadomić sobie, że zdarzają się naprawdę paskudne rzeczy i dość często przyczyną tragedii młodych ludzi są niestety ich rodzice. Zanim zaczęłam pracę, wydawało mi się, że młody człowiek nie będzie chciał mówić o sobie przed kimś obcym, kto ma z nim robić jakieś testy. Jednak obecna rzeczywistość jest taka, że mało kto chce słuchać o problemach dzieciaków, więc gdy trafiają oni na osobę, która okazuje im zainteresowanie, potrafią się otworzyć.

2. W jednej z recenzji Pani najnowszej powieści przeczytałam, że stawia Pani swoich bohaterów przed trudnymi doświadczeniami życiowymi, przeszłością, która rzutuje na teraźniejszość. Osobiście, gdy czytam takie książki, wywołuje to we mnie całą masę emocji. A jak Pani zapatruje się na przeszłość i jej wpływ na teraźniejszość, na przyszłe życie? Czy zawsze warto z nią walczyć, roztrząsać czy może zamknąć ten rozdział i iść dalej? 

Myślę, że fajnie byłoby móc zostawić jakiś rozdział za sobą. Pewnie są ludzie, którym choć w pewnym stopniu się to udaje. U mnie niestety jest tak, że często coś do mnie wraca. Chyba wiąże się to z ludzką naturą, że jeśli coś mocno nas dotknęło, to ciężko wyrzucić to z pamięci. Czasem rany już nie bolą tak, jak na początku, ale wciąż się pamięta. Niektóre sytuacje zostawiają jednak trwałe rany i potem trzeba nauczyć się żyć pomimo ich istnienia. Wydaje mi się, że gdy zostawiamy wszystko, co bolesne za sobą, to w jakimś sensie pozbawiamy się części siebie.


1. Załóżmy, że mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Jaką by Pani wybrała i dlaczego?

Chciałabym zamieszkać w domu Garrettów z książki „Moje życie obok” H. Fitzpatrick. Nigdy nie miałam dużej rodziny, dlatego moim marzeniem byłoby znalezienie się wśród wielu kochających się ludzi.

2. Pani przepis na dobrą książkę to?

Uczciwie przeżyte przez autora emocje. Mam na myśli to, że autor musi umieć wyobrazić sobie, jak czuje się bohater, choćby nie wiem jak było to trudne. Zdarza mi się czytać książki, gdzie można wyczuć, że pisarz nie chce się zagłębiać w coś, o czym pisze. Opisuje historię bohatera, ale jest to tylko opis, a nie pokazanie jak bohater coś przeżywa. Wiem, że to bardzo trudne mierzyć się z emocjami, jakie wywołuje w nas los bohatera, ale wydaje mi się, że trzeba być uczciwym wobec czytelnika i jeśli się o czymś pisze, to nie wolno wybierać drogi na skróty.


1. Piękne tytuły to i treść bogata. Czy już następna w najbliższym czasie w podobnej tematyce? Skąd pomysł na takie tytuły ?

Książka, którą niedawno skończyłam pisać (jeszcze nie wiem, czy będzie wydana), to historia młodej kobiety, która jest zmuszona w jednej chwili zostawić wszystko, co posiada i uciekać na drugi koniec kraju. Znajduje pracę w charakterze opiekunki osoby niepełnosprawnej, jednak okazuje się, że jej podopieczny jest młodym i samodzielnym, choć jeżdżącym na wózku, zgryźliwym adwokatem.
Tytuły to już inna historia. Zazwyczaj długo nad nimi myślę, czasem pomaga mi ktoś z wydawnictwa.


1. Do której z książek (tak ogólnie ze wszystkich na świecie) ma Pani sentyment i dlaczego?

Największy sentyment mam do „Doktorów” E. Segala, czytałam tę książkę chyba siedem razy i znam już ją niemal na pamięć. Uwielbiam takie wielowątkowe historie młodych lekarzy, a w dodatku książka naszpikowana jest ciekawostkami i realiami środowiska akademickiego i medycznego lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie książka „Morze spokoju” K. Millaj. Do dziś bardzo dobrze pamiętam jej bohaterów i marzę o tym, aby móc przeczytać kolejne dzieło tej autorki.

2. Co by Pani robiła gdyby kiedyś zabrakło weny twórczej i nigdy nie mogłaby Pani napisać ani jednej książki? Wiem, że to najczarniejszy scenariusz ze wszystkich i tego Pani Nie życzę, ale chodzi mi o alternatywę dla pisania.

Pewnie skupiłabym się bardziej na pracy zawodowej i pasjach, na które kiedyś przeznaczałam więcej czasu. Interesują mnie hafty ludowe i jeden z obrusów, który nimi ozdabiałam, już kilka lat czeka, aż go skończę. Sporadycznie zdarza mi się jeszcze znaleźć czas na szydełkowanie i wykonywanie ozdób do domu, więc jeśli bym nie pisała, to pewnie zajęłabym się znów rękodziełem.


1. Który/która z wykreowanych bohaterów/bohaterek odzwierciedla samą autorkę - Panią? A która z postaci posiada cechy, które sama chciałaby Pani posiadać "u siebie"? 

Wszyscy bohaterowie mają coś ze mnie, choć podobno najwięcej swoich cech dałam Ulce z „Dziewczyny o kruchym sercu”. Obawiam się, że ma ona moją złośliwość i jest tak samo uparta, a przy tym ma takie same pasje jak ja. Natomiast chciałabym mieć taką siłę w sobie, jaką ma Paulina z „Nocy świetlików”.

2. Czy podczas pisania swojej pierwszej książki rodzina, przyjaciele i znajomi wspierali Panią? Czy może wręcz przeciwnie - nie widzieli sensu w tym co Pani robi i odradzali "zabawę w pisarza"?

Poza moim mężem, który bardzo mnie wspierał, nikt nie wiedział o tym, że piszę. Pod koniec powstawania rękopisu dowiedziała się o tym moja mama. Rodzina dowiedziała się praktycznie dopiero wtedy, gdy książka się ukazała. Zrobiłam tak dlatego, żeby nikt mi tej „zabawy w pisarza” nie odradzał. Gdyby się nie udało, nikt by się nie dowiedział.


1. Jak to jest z tym pisaniem? Czy to marzenie od dziecięcych lat, czy może splot jakichś życiowych okoliczności sprawił, że zaczęła Pani przygodę z twórczością literacką?

Kiedyś miałam takie marzenie, aby być jak Ania z Zielonego wzgórza. Zostać nauczycielką, pisarką i wyjść za mąż za najmądrzejszego chłopaka jakiego poznam. Wydawało mi się wtedy, że zostanie pisarką jest najmniej prawdopodobne, bo w szkole zawsze bardziej ciągnęło mnie do matematyki. Pisałam głównie dla siebie, a moje prace pokazywałam tylko jednej przyjaciółce. Pewnie na tym by się skończyło, gdybym pewnej jesieni nie musiała spędzić niemal samotnie w maleńkiej kawalerce i w podłym nastroju. Bardzo chciałam móc przenieść się do innego świata i to na dłużej, więc go sobie wymyśliłam.

2. Gdyby w tej chwili spotkała Pani Blankę i Mateusza, co by im Pani powiedziała, o co spytała?

Kiedyś oglądałam wywiad ze Stephenie Meyer, gdzie opowiadała jak miała przyjemność jeść kolację z aktorami grającymi w ekranizacji „Zmierzchu” po pierwszym dniu zdjęciowym. Z powodu małej ilości czasu, aktorzy zjawili się w restauracji w pełnej charakteryzacji i dla autorki było to szokujące przeżycie. Bohaterowie, którzy powstali w jej głowie, zostali przeniesieni do rzeczywistości i siedzieli obok niej. Chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji i móc zapytać o wrażenia aktorów, którzy graliby moich bohaterów.


1. Gdzie wybrałaby się Pani w poszukiwaniu nowych inspiracji do kolejnej książki i ile czasu chciałaby Pani tam spędzić?

Właściwie to już odbyłam pierwszą taką podróż, a drugą mam w planach. Bohaterka powieści, która teraz chodzi mi po głowie, pracuje w hotelach i najpierw chciałam ją wysłać na wyspy greckie (byłam tam w maju, i pobyt był wspaniały, więc stanowczo zbyt krótki). Następnie akcja przeniesie się do Austrii i przyznam szczerze, że mam ogromną ochotę poczuć klimat i smak tego kraju. Byłoby wspaniale, gdybym po kilku dniach zwiedzania mogła zaszyć się w góralskiej chacie i tam móc pisać, ale ta wizja pozostanie pewnie tylko w sferze marzeń.

2. Czy istnieje w życiu coś, o czym nigdy by Pani nie napisała swojej książki, i dlaczego?

Kiedyś czytałam książkę, której fragment obszernie opisywał sposób balsamowania zwłok („Nie jestem seryjnym mordercą”) i wiem, że sama bym o tym nigdy nie napisała. Wolałabym też nie poruszać tematów, które mogłyby poddać komuś niebezpieczną myśl – taką o samobójstwie, albo robieniu krzywdy drugiemu człowiekowi.


1. Proszę mi powiedzieć, o czym łatwiej, prościej pisać: o swoich osobistych przeżyciach, uczuciach przelanych na życie bohatera, czy może o zupełnie "obcych" doznaniach, które "należą" wyłącznie do wykreowanej postaci?

Najlepiej pisać o czymś, z czym się zetknęło, ale nie jest to coś, co jest obecnie naszą osobistą tragedią. Trudno też pisać o szczęściu innych, kiedy właśnie takiego szczęścia pragnie się dla siebie. Dobrze jednak mieć pojęcie o tematach, które się porusza i potrafić odnieść się do nich w emocjonalny sposób, mieć na ten temat swoje zdanie.


1. Jak znajduje Pani czas na pisanie książek w dzisiejszych zabieganych czasach?

Z trudem. Czasem zdarza mi się wstawać wcześniej, żeby pisać przed pracą, albo kończyć pisanie, kiedy już ledwo widzę na oczy. Kiedy kończę książkę, ograniczam inne obowiązki, co oznacza, że w domu jest nie sprzątnięte, a na obiad jemy tylko to, co można szybko przygotować. Niestety zmęczenie często ogranicza możliwości twórcze i wtedy trzeba się jakoś mobilizować, żeby napisać kolejne zdanie. Najprzyjemniejszym doświadczeniem jest to, gdy pod koniec urlopu mam ochotę pisać właściwie cały dzień, choć przez to, że piszę na urlopie, praktycznie mój mózg nie odpoczywa.

2. Czy wzoruje Pani postaci z książek na realnych osobach, które może Pani zna?

Raczej na ich historiach, choć nigdy tak do końca. Często inspiruje mnie to, z czym się stykam, ale nie chciałabym opisywać życia i konkretnej osoby, bo to blokuje wyobraźnię, a pierwowzorowi bohatera może nie spodobać się to, co o sobie przeczyta.


1. Chciałabym zapytać o Pani zainteresowania pozapisarskie. Czym jeszcze się Pani interesuje?

Interesuje mnie kultura ludowa i rękodzieło (sama też się tym zajmuję), wystrój dawnych polskich wnętrz. Uwielbiam piec i lubię inspirować się przepisami na słodkości z różnych regionów i innych krajów. Ze sportu interesuje mnie taniec i łyżwiarstwo figurowe (co przełożyło się na tematy zawarte w moich książkach). Niestety już nie trenuję tańca, ale może jeszcze kiedyś…

2. Jaki jest Pani ulubiony pisarz?

Jeśli mam wskazać tylko jednego pisarza, to oczywiście będzie to Erich Segal. Czasem mam wrażenie, że nikt o nim nie słyszał, ale prawda jest taka, że trudno nie znać dzieł autora scenariusza do filmu „Love story”. Jednak ten autor to nie tylko ta prosta i ponadczasowa historia o miłości. Jego książki są napisane z największą starannością i miłością do bohaterów. Żałuję tylko, że wszystkie już dawno przeczytałam i to nie jeden raz.


2 komentarze:

  1. Niezwykle interesujący wywiad. Ponownie dowiedziałam się ciekawych rzeczy. A za Segalem muszę się rozejrzeć w bibliotece. Dziękuję za wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za wywiad. Właśnie dzisiaj skończyłam Przyszłość ma twoje imię i jestem tą książką zachwycona. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.