Alyssa i czary - A.G. Howard

Alyssa i czary - A.G. Howard

„Alyssa Gardner jeszcze nigdy nie zaznała całkowitej ciszy. Dręczą ją urojenia. Nieustannie towarzyszą jej odgłosy kwiatów i owadów. Gdy odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, cały jej świat rozsypuje się jak domek z kart. Nie są zatem szalone - ani ona, ani jej prapraprababka, Alicja Liddell, ani Alison, jej matka zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Na kobietach z tej rodziny ciąży klątwa, którą zdjąć może tylko Alyssa. Musi wskoczyć do króliczej nory. Prawdziwa Kraina Czarów jest jednak zdecydowanie mroczniejsza niż jej literacki odpowiednik…”

„Alyssa i czary” to książka, której troszeczkę się obawiałam. Jako małe dziecko uwielbiałam Alicję w Krainie Czarów i wiedziałam, że historia Alyssy nawiązuje w pewien sposób do tej opowieści, więc stąd były moje obawy. Na całe szczęście niepotrzebnie się zamartwiałam, bo i ta książka wywarła na mnie spore wrażenie. Uważam, że to fantastyka w najczystszym i dobrym wydaniu, a na takie książki zawsze warto zwrócić uwagę.

To jedna z takich książek, w których akcja nie pędzi na łeb na szyję, a sam początek ciągnie się dość mozolnie, dopiero gdy Alyssa trafia do Krainy Czarów, zaczyna się więcej dziać. Dla mnie nie było to minusem, ale wiem, że niektórzy z Was wolą bardziej dynamiczną akcję, więc w szczególności polecam tę historię bardziej cierpliwym czytelnikom, którzy nie będą się irytować na zbyt powolną fabułę. Jednak muszę nadmienić, że mimo tego wszystkiego książkę czytało się bardzo szybko. Jej lektura zajęła mnie tylko kilka godzin, a to dlatego, że zostałam oczarowana tą historią i tym niebezpiecznym i zaczarowanym  światem.

Ogromnym plusem tej książki magia i kreacja magicznego świata. Dziwne i magiczne istoty (które już znamy z Alicji w Krainie Czarów), zagadki, tajemnice, klątwa, którą chce zdjąć dziewczyna ze swojej rodziny oraz wiele nawiązań do powieści L. Carolla. Czasami odnosiłam wrażenie, że historia Alicji odżyła na nowo w przygodach jej prapraprawnuczki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mocno pochłonęła mnie ta historia, świat zewnętrzny przestał się dla mnie liczyć, a ja wraz z Alyssą przeżywałam jej wciągającą i hipnotyzującą opowieść.

Muszę się Wam także przyznać do tego, że porównywałam Alicję z Alyssą i na nieszczęście tej drugiej wypadła ona blado w porównaniu ze swoją prapraprababką. Często irytowało mnie jej zachowanie i miałam ochotę porządnie jej przywalić za jej niezdecydowanie.

Książka napisana lekko oraz barwie i naprawdę jej lektura dostarczyła mnie niesamowitych wrażeń. Autorka zadbała o każdy detal i szczegół, co widać na każdej stronie. To chyba pierwsza książka Howard wydana w Polsce, a ja mam nadzieję, że będzie ich więcej, bo takie historie po prostu uwielbiam.

Polecam Wam tę książkę z czystym sumieniem. Zakończenie mnie zaskoczyło  i choć wyjaśniło wiele wątków, to i także dołożyło mojej głowie pytań. Niecierpliwie czekam na kolejny tom i mam nadzieję, że kolejny raz się nie zawiodę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros.
Playboy - Lurelin Paige (PATRONAT MEDIALNY)

Playboy - Lurelin Paige (PATRONAT MEDIALNY)

„Micah Preston to największe ciacho Hollywood. Seksowny, sławny, bogaty – ten facet ma wszystko. Jednak Micah słynie nie tylko z gry aktorskiej, ale także z licznych podbojów i tego, że nie da się go zatrzymać na dłużej.
Kiedy siedem lat temu poznał na imprezie Maddie Bauer, nikt jeszcze o nim nie słyszał. Przeżyli wspólnie gorące, upojne chwile, a potem on już nie zadzwonił, pozostawiając dziewczynę rozczarowaną.
Jednak los znowu ich połączy. Maddie zostanie asystentką kamerzysty na planie najnowszego filmu Micah. W powietrzu zaiskrzy, a napięcie między tą dwójką będzie musiało znaleźć jakieś ujście.
Jednak czy Maddie da szansę słynnemu playboyowi?”

„Playboy” to kolejna świetna książka Laurelin Paige. Mogę ją zaliczyć do jednych z moich ulubionych autorek, bo choć jej książki przeważnie napisane są według utartych schematów, to i tak zawsze pochłaniają mnie bez reszty.

Tym razem poznajemy Micah Prestona szalenie seksownego i przystojnego aktora, za którym szaleje wiele kobiet. Mężczyzna nie wierzy w miłość, bo według niego w Hollywood prawdziwe związki nie mają racji bytu. Oczywiście miewa przelotne romanse, ale przede wszystkim jest całkowicie skupiony na swojej karierze. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w jego życiu kolejny raz pojawia się Maddie. Na początku oboje udają, że się nie znają i nie mają zamiaru niczego sobie ułatwiać. Jednak nie potrafią oszukać swoich ciał i serc, które się do siebie przyciągają. Czy Maddie zaryzykuje i uwikła się w związek z mężczyzną, który nie wierzy w miłość oraz udane i szczęśliwe związki? O tym musicie przekonać się sami ;)

Książka jest napisana lekko i zabawnie, więc jej lektura jest tylko i wyłącznie przyjemnością. To świetny romans, który umilił mi czas i teraz tylko czekam na kolejne książki autorki. „Playboya” trzeba oczywiście zaliczyć do literatury erotycznej, bo pojawia się w nim sporo scen seksu, które Laurelin opisała niezwykle subtelnie z wyczuciem i smakiem. Jestem przekonana, że podczas czytania niejednej z Was podskoczy ciśnienie, rumieńce zaleją policzki, a krew zagotuje się w ciele, bo to książka, która naprawdę bardzo, ale to bardzo działa na wyobraźnię. 

Muszę się Wam także przyznać do tego, że historia głównych bohaterów troszeczkę mnie wzruszyła i nawet łza zakręciła się w moim oku. Na pozór jest to opowieść jakich wiele, lekki romans z dozą humoru, ale ja znalazłam w niej też jakąś głębię. Bohaterowie są niezwykle wrażliwi, zagubieni i tak naprawdę to, co trzyma ich w ryzach to praca, dążenie do obranych celów i spełnianie marzeń. Maddie to kobieta, która szuka stabilizacji i romantycznej miłości, a Micah to mężczyzna, który na pewno chciałby tego samego, ale boi się zaryzykować, bo według niego wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią mu, że prawdziwa miłość, a tym bardziej hollywoodzka miłość nie istnieje…

Polecam Wam Playboya z czystym sumieniem. Ja przy tej książce świetnie spędziłam czas i czekam niecierpliwie na kolejne książki autorki. Historia Micah i Maddie wciąga w głąb fabuły już od pierwszych stron i zapewnia rozrywkę na dużym poziomie. To książka idealna na każdy czas.

Gorąco polecam!
Misja Wywiad z Edytą Świętek

Misja Wywiad z Edytą Świętek

Serdecznie dziękuję za zaproszenie do udziału w „Misji wywiad”. Zasypaliście mnie mnóstwem pytań. Bardzo trudno jest wyłonić zwycięzcę w tej zabawie. Myślę jednak, że nagroda powinna trafić do Basi Gren. 

Basię prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.








Dorota Staińska

1. Co się Pani najbardziej podoba w swojej pracy?

W pracy pisarza podoba mi się wiele rzeczy. Przede wszystkim to, że mogę wraz z bohaterami moich powieści przeżywać rozmaite przygody. Ale ważna jest dla mnie także niezależność, czyli brak szefa, oraz samodzielność w decydowaniu o tym kiedy i ile będę pracować.

2. Jakie cechy charakteru przydają się w pracy pisarza?  

Przede wszystkim istotna jest bogata wyobraźnia – bez niej nie byłoby powieści. Ale nie mniej znacząca jest umiejętność organizowania sobie pracy i narzucenia dyscypliny. Potrzeba więc wytrwałości w dążeniu do celu i uporu.



Honorata Jamroży

1. Co skłoniło Panią do wydania jeszcze raz książek Tam, gdzie rodzi się miłość oraz Tam, gdzie rodzi się zazdrość?

O ponownej publikacji zadecydowało Wydawnictwo Replika. Umowa, którą z nimi zawarłam przewiduje, że przez pięć lat to oni decydują o nakładach i wznowieniach.

2. Z której do tej pory wydanej książki jest Pani najbardziej zadowolona? 

Zdecydowanie najważniejszą pozycją w mojej dotychczasowej twórczości jest saga „Spacer aleją Róż”. Włożyłam w nią ogrom pracy, przemyśleń i serca.



Edyta Wach

1. Czy pierwsze zdanie książki jest zawsze tym pierwszym, czy w trakcie pisania okazuje się, że jednak zostaje przesunięte gdzieś dalej w środek książki? 

Czasami zdarzają się takie zmiany. Zazwyczaj przystępując do pracy, znam… ostatnie zdanie tekstu 😊



Sylwia Piotrowska 

1. Kiedy i gdzie najlepiej się pisze? 

Pora dnia nie ma dla mnie większego znaczenia. Równie dobrze pracuje mi się rano, co wieczorem. Jeśli chodzi o miejsce, to przeważnie pracuję w pokoju, który nazywam „pracownią literacką”. Pokój pełni funkcję gabinetu i biblioteki, ale jest tam również wygodna sofa, na której można się zdrzemnąć. Bardzo lubię to pomieszczenie – właśnie tam przechowuję wszystkie pamiątki dotyczące mojej działalności literackiej – upominki od czytelników oraz listy, które dostają poczta tradycyjną.



Jolanta Ostaszewska 

1. Wiem, że uwielbia Pani podróże, szczególnie te na motocyklu. Czy ma Pani jeszcze jakieś wyjątkowe pasje, oczywiście poza literaturą?

Oczywiście literatura oraz przejażdżki na motocyklu wiodą prym, ale prócz tego uwielbiam rozwiązywać łamigłówki (jolki, sudoku itp.).

2. Gdyby mogła Pani zamienić się w księżniczkę z bajki, to którą Pani by wybrała, którą bajkę chciałaby Pani przeżyć na własnej skórze? 

Ojej! Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno mam w sobie coś z Xeny – wojowniczej księżniczki, i z długowłosej Roszpunki. Ale chyba nie chciałabym wcielić się w żadną z tych postaci 😊



Agnieszka Ewelina Rowka 

1. Czy jest jakieś uzależnienie, bez którego nie może się Pani obejść podczas pisania książek?

Podczas pracy lubię mieć pod ręką coś do picia: kawę, dobrą herbatę albo przynajmniej wodę mineralną.

2. Jaki gatunek literacki nastręczałby najwięcej trudności gdyby padła propozycja napisania takiej książki? 

Miałabym problem z napisaniem prawdziwej powieści erotycznej, sensacyjnej oraz horroru. Znacznie łatwiej byłoby mi połączyć któryś z tych gatunków z obyczajem.



Katarzyna Modlitowska 

1. Jaki był "punkt zapalny" Pani decyzji o napisaniu pierwszego zdania w książce? 

To zależy. Jeśli pytanie dotyczy mojej absolutnie pierwszej publikacji, to punktem zapalnym był wolny czas, który postanowiłam spożytkować na spełnienie mojego odwiecznego pragnienia, czyli na pisanie. Przy każdej następnej powieści jest już bardziej prozaicznie: ot po prostu – kończę jeden tekst i po kilku dniach zaczynam pracę nad kolejnym.

2. Czy rodzina, przyjaciele mieli duży wpływ na to, co Pani pisała, czy "wtrącali się" czy raczej udzielali dobry rad? 

Nie. Nigdy nikt z mojego bliskiego otoczenia nie wpływał na moją twórczość. Nie piszę tekstów na zamówienie. Tworzę, ponieważ sprawia mi to przyjemność.



Jolanta Dzik 

1. Zdarzają się takie dni w których nic się nie udaje, taka seria nie fortunnych zdarzeń. Czy u pani był taki dzień? Jeśli tak chętnie poznam historię.

Każdy miewa takie dni, mnie też się przydarzają. W zasadzie trudno mówić o jednym konkretnym dniu, zwykle gorsza passa trwa przez jakiś czas. Ale potem wszystko wraca do równowagi i szybko zapominam o trudnych chwilach.

2. Ulubiona piżama to jaka? 

Lubię spać w koszuli nocnej z przyjemnej w dotyku dzianiny.



Justyna Glinka 

1. Po czym Pani poznaje że nadchodzi wena???

Pracuję codziennie, niezależnie od kaprysów weny, lecz z chwilą, gdy się pojawia szybciej i łatwiej piszę kolejne teksty.

2. Kiedy postanowiła Pani że będzie pisać??? 

Marzyłam o tym odkąd tylko nauczyłam się czytać i pisać. Poważnie do tematu podeszłam kilka lat temu, gdy uznałam, że mam już wystarczająco dużo cierpliwości, by każdy tekst doprowadzić do sceny końcowej.



Dorota Pansewicz 

1. Czy pisząc powieść, ma Pani w głowie ułożoną całą fabułę od początku do końca, czy też zdarza się, że bohaterowie zaczynają jakby "żyć własnym życiem" i okazuje się, że książka kończy się zupełnie inaczej, niż Pani na początku to zaplanowała?

Bardzo rzadko się zdarza, bym miała ułożony cały, szczegółowy plan tekstu. Zwykle w mojej głowie pojawia się zarys, który czasami ewoluuje w miarę pracy.

2. Gdyby miała Pani określić swoje życie za pomocą tytułu którejś swojej książki – która książka by to była i dlaczego właśnie ta? 

„Noc Perseidów”, ponieważ uważam, że marzeniom warto poświęcić sporo uwagi i dążyć do ich realizacji.



Magdalena Bryk 

1. Jak to jest w trakcie pisania? Czy jak już Pani zaczyna pisać, ma Pani zastoje, momenty że nie wie Pani co dalej, czy od razu już w głowie jest gotowy koniec książki? 

Od czasu do czasu zdarzają się takie momenty zawieszenia, gdy brakuje mi pomysłu na doprowadzenie do jakiegoś zwrotu akcji. Zwykle szybko pokonuje takie kryzysy i nie mam większych problemów z kontynuowaniem pracy.



Jadwiga Gad 

1. Czy zanim rozpoczęła się Pani autorska kariera, pisała Pani "do szuflady"?

Tak. Do tej pory mam „ w szufladzie” teksty, które nie zostały opublikowane. Nie zamierzam robić nic w kierunku ich wydania, ponieważ z perspektywy czasu widzę, że to nie miałoby sensu. Wychodzę z założenia, że pierwszą powieść pisze się dla siebie, a dopiero kolejne dla czytelników. 

2. Czy pisząc sagę "Spacer Aleją Róż" miała Pani na myśli poprzestanie na piątym tomie, czy to samo tak wyszło? A może myśli Pani nad kontynuacją sagi w przyszłości? 

Kontynuacja sagi już powstała. Pod koniec października ukaże się pierwszy tom nowego cyklu nawiązującego do „Spaceru aleją Róż”. Powieść będzie nosiła tytuł „Nie czas na łzy. Drugi tom tej serii powinien zostać opublikowany w przyszłym roku. Całość została pomyślana tak, by mogli po to sięgnąć również ci czytelnicy, którzy nie czytali sagi.



Martin Cole 

1. Gdyby miała Pani możliwość wyboru : przez jedną dobę móc latać czy być niewidzialną, co by Pani wybrała? Proszę uzasadnić wybór. 

O kurczę! Chciałabym latać. Byle nie na miotle 😉 Zobaczyć, jak wygląda świat z innej perspektywy. Rozwinęłabym skrzydła i wypatrywała inspiracji do pisania nowych historii.



Patrycja Dyrda 

1. Twórczość którego z pisarzy lub pisarki jest dla Pani wzorem i natchnieniem? 

Generalnie nie lubię wzorować się na nikim. Jeśli autor nie ma własnych pomysłów, nie powinien zabierać się do pracy. Mogę jednak stwierdzić, że niektórzy pisarze stanowią dla mnie ideał mistrzowskiego pióra. Za wzór mogłabym podać Tadeusza Dołęgę-Mostowicza lub Władysława Reymonta.

2. Czy fabuła i bohaterowie Pani książek są odwzorowaniem autentycznych postaci? Czym się Pani kieruje przy ich kreowaniu? 

Bohaterowie moich powieści nie mają pierwowzorów w realnym świecie. Sama ich sobie wymyślam, lecz przyznaję, że czasami zdarza mi się zainspirować jakąś charakterystyczną cechą czyjegoś wyglądu.



Basia Gren 

1. Gdzie, według Pani, rodzi się miłość, a gdzie zazdrość?

Wszystkie uczucia rodzą się w naszych sercach oraz głowach. Miłość i zazdrość na ogół idą ze sobą w parze. Szczypta zazdrości jest doskonałą przyprawą do miłości, a zazdrość bez uczucia jest po prostu irracjonalna.

2. Jak pielęgnuje Pani włosy? 

Szaleństwo! Prawie nigdy nie używam suszarki do włosów i prostownicy. Po umyciu pozwalam, aby same wyschły. Czasami trwa to parę godzin 😊 Przy każdym myciu stosuję trzy odzywki: 

1. Równolegle z szamponem do włosów – tę spłukuję

2. Jakiś balsam do włosów, który się nie spłukuje, może to być również olejek arganowy 

3. Odżywka w sprayu, która ułatwia rozczesywanie.  



Monika Chudowolska 

Witam 
1. Skąd bierze Pani pomysły na okładki są przepiękne. 

Okładki książek projektuje grafik zatrudniony w wydawnictwie. Czasami przy ich wykonaniu wydawca pyta, czy mam jakieś propozycje lub sugestie. 

2. W jakich najlepiej okolicznościach przychodzą do Pani pomysły na kolejne części powieści. Pozdrawiam 

Pomysły na książki pojawiają się nagle i niespodziewanie. Niekiedy pomaga jakiś drobny impuls: czyjeś słowa, jakieś wydarzenie – nigdy jednak nie odwzoruję rzeczywistych wydarzeń, lecz pozwalam wyobraźni, by działała w dowolnym kierunku.



Joanna Damian Ilasz 

1. Skąd wziął się pomysł na taką fabułę i czy był inspirowany prawdziwymi wydarzeniami lub własnymi przeżyciami? 

Wszystkie historie, które są opisane w moich powieściach to fikcja literacka.

2. Ile Darii jest w Edycie Świętek. Czy to ta sama osoba, czy całkowicie dwa różne światy? 

Daria Hajdukiewicz i Edyta Świętek to dwa całkowicie różne światy. Bohaterka powieści nie ma chyba ani jednej wspólnej ze mną cechy wyglądu lub charakteru.



Alicja Demków 

1. Czy któraś z Pani powieści to autobiografia? 

W absolutnie żadnej mojej powieści nie ma wątków autobiograficznych. Nie mam potrzeby uzewnętrzniania moich osobistych przeżyć.

2. Czy premiera powieści to radość czy obawa? 

Jedno i drugie, lecz ze zdecydowaną przewagą radości, bo oto efekt kilku miesięcy mojej pracy uzyskuje postać materialną i „idzie” w świat.



Beata Górniewicz 

1. Jaką jest Pani mamą? 

Staram się być jak najbardziej wyrozumiała i nie ograniczać mojego syna. Trudno mi ocenić, jak on to odbiera, ale wierzę, że nie ma powodów do narzekania.

2. Co sprawiło, że zaczęła Pani pisać; czy to marzenia z dzieciństwa, czy może przypadek? 

O tym, że będę pisarką wiedziałam od dzieciństwa. Potrzeba było tylko czasu i doświadczeń życiowych, abym zaczęła pisać. Nie ma w tym przypadku – to był po prostu plan na życie z nieokreślonym terminem realizacji.



Katarzyna Makuła 

1. Gdzie lubisz spędzać wolny czas? 

Wolny czas najchętniej spędzam z moją rodziną. Uwielbiam wspólne wyjścia do teatru, kina lub na długie spacery.

2. Skąd bierzesz pomysły na nowe historie w Twoich książkach ? 

Pomysły same przychodzą mi do głowy. Życie jest bardzo inspirujące. Czasami do napisania powieści wystarczy jakieś jedno zasłyszane zdanie, czasami sen. A czasami po prostu impuls podczas wykonywania jakichś prozaicznych prac domowych.



Aneta Grabowska 

1. Jakie jest Pani ulubione miejsce w Nowej Hucie?

Uwielbiam aleję Róż i park Ratuszowy. Ale najprzyjemniej wspominam chwile spędzone nad zalewem. Często tam spacerowaliśmy z przyjaciółmi i pływaliśmy rowerkami wodnymi.

2. Czy, a w zasadzie - jak dużą miała Pani satysfakcję, uśmiercając Marczyka rękami Szymczaka? 

Przyznaję, było to nader satysfakcjonujące. Łotr zasłużył sobie na karę 😉



Weronika Masarczyk 

1. Czy ma Pani jakieś ulubione miejsce w którym Pani pisze? 

Tak, to moja pracownia literacka. Opowiedziałam już o tym w którymś z wcześniejszych pytań.



Bożena Osowiecka 

1. Czy kiedykolwiek udało się Pani ustalić dokładnie ten czas i to miejsce, w którym narodziła się miłość? 

Ależ oczywiście. Ja i mój mąż zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia.

2. Czy zazdrość jest kobietą? 

Raczej nie. Dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiety.



Henryk Postawka 

1. Ile w Pani książkach jest fantazji, a ile wynika z własnych doświadczeń? 

Wszystkie moje powieści są całkowitą fikcją literacką. Nie przenoszę do nich wątków autobiograficznych.



Dorota Falęcka 

1. Gdyby jutra miało nie być, jak wyglądałoby Pani dziś? 

Ten ostatni dzień poświęciłabym w całości moim bliskim. Odłączyłabym internet by się nie rozpraszać.

2. Czy ma Pani swojego Anioła Stróża, który wspiera Panią w każdej sytuacji, wstaje rano, by pierwszy zrobić, kawę podaje syrop, gdy pojawia się choroba, ma prawo do pierwszej, najważniejszej recenzji? 

Tak, mam. Tym aniołem jest mój mąż. Mogę na niego liczyć w każdej sytuacji. Jesteśmy razem ponad dwadzieścia lat i prócz miłości, łączy nas również głęboka przyjaźń.



Ewa Recka 

1. Jaka książka ostatnio przez Panią przeczytana zrobiła na Pani wrażenie? 

„Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” Marii Paszyńskiej – ta powieść dosłownie wstrząsnęła mną w tym roku. Byłam niezwykle dumna, gdy na jej okładce pojawiła się moja polecajka. Przypuszczam, że nieprędko trafię na lekturę, która równie mocno wryje mi się w mózg.

2. Czy ma Pani motto życiowe, którym się Pani kieruje? 

Dwa. Obydwa trochę przygnębiające:

Orły latają samotnie barany chodzą stadami.

Umiesz liczyć? Licz na siebie.

Choć mają smutny wydźwięk, ułatwiają mi podejmowanie decyzji zawodowych. Sprawdzają się także w życiu prywatnym i relacjach koleżeńskich.



Agnieszka Zazulak

1. Chciałabyś żeby Twoje książki zostały sfilmowane? Czy są aktorzy których widzisz przypisanych do ról? Chodzi mi o bohaterów sagi Spacer Aleją Róż 

Tak. To jest moje wielkie pragnienie, lecz nie mam wpływu na to, by się spełniło. Wszystko w rękach wydawnictwa. Na razie nic mi nie wiadomo, by podejmowane  były jakiekolwiek kroki w tym kierunku.  Nawet nie próbowałam sobie wyobrażać ewentualnej obsady – wynika to po trosze stąd, że bliższe są mi filmy z czasów PRL-u niż współczesne. Nie jestem więc na bieżąco ze znajomością aktorów młodego pokolenia.



Basia Chinouk Po 

1. Do której książki czuje Pani największy sentyment i dlaczego?

Zdecydowanie najważniejsza jest dla mnie saga „Spacer aleją Róż”. Włożyłam w nią ogrom pracy, przemyśleń i emocji. Poświęciłam temu cyklowi dwa lata na samo opracowanie fabuły, a wcześniej kawał czasu, by zgromadzić materiały historyczne, którymi posiłkowałam się podczas pisania.

2. Jakie słowo rozpoczęło przygodę z pisaniem? 

Marzenie. Na początku było marzenie, które potem stało się celem.
Ucieczka przed życiem - Ewa Bauer (Patronat medialny)

Ucieczka przed życiem - Ewa Bauer (Patronat medialny)

Ucieczka przed życiem to książka, którą nasz blog obejmuje patronatem medialnym, a poza tym moje pierwsze spotkanie z twórczością Ewy Bauer. To pierwsza książka, w której spotkałam się z taką tematyką i muszę przyznać, że momentami ciężko mi było pogodzić się z zachowaniami niektórych bohaterów.

„Matka i córka. Dwa różne światy. Cecylia nie potrafi sprostać oczekiwaniom rodzicielki. Ucieka od życia, zamykając się w wyimaginowanej rzeczywistości. Czy przyjaźń, która – zdaniem matki – nigdy nie powinna się zdarzyć, pozwoli okiełznać lęki? Najnowsza książka Ewy Bauer to niezwykła opowieść o tym, jak ważne jest okazywanie rodzicielskiej miłości, akceptacja odmienności i wzajemny szacunek”.

Ewa Bauer to mieszkająca w Krakowie prawniczka. Autorka powieści W nadziei na lepsze jutro, Kruchość jutra, Kurhanek Maryli oraz opowiadań w zbiorczych antologiach. Prywatnie uwielbia podróże, dobrą kuchnię i włada obcymi językami.

Ucieczka przed życiem to historia Cecylii, dziewczynki, która już od swoich najmłodszych lat znajduje się pod presją apodyktycznej matki. Sposób, w jaki matka wychowuje i traktuje dziewczynkę, doprowadza do tego, że Cecylia zamyka się w sobie. Nie potrafi funkcjonować w normalnym świecie, zostaje odrzucona przez rówieśników. Jedynym jasnym światełkiem w jej życiu jest koleżanka z klasy Bożenka, niestety matka nie akceptuje przyjaciółki Cecylii.

Powieść Ewy Bauer to smutna historia, która jednak daje nadzieję i wiarę w sens pokonywania trudności. Pokazuje jak ciężką pracą, pozytywnym nastawieniem, siłą przyjaźni i otaczaniem się ludźmi, którzy w nas wierzą, można osiągnąć wymarzony cel. Z drugiej strony autorka konfrontuje nas z wieloma trudnymi tematami jak choroba, śmierć, niepełnosprawność, również toksyczną relacją między matką a dzieckiem. Matką, która „cierpi” na przerost ambicji, posiada inne wyobrażenie o życiu własnego dziecka, które nie wpisało się w przygotowany dla niego scenariusz. Nie akceptuje jego wyborów, nie okazuje miłości co, doprowadza w dużej mierze do osłabienia poczucia własnej wartości w dziecku i w rezultacie doprowadza do tego, że izoluje się ono od rzeczywistego świata. Książka pokazuje również jak negatywny wpływ na nasze życie, mogą mieć nierozwikłane konflikty z przeszłości i uczy, że warto się z nimi rozliczyć, aby pozostać w zgodzie z samym sobą.

Ucieczka przed życiem jest naszpikowana najprzeróżniejszymi emocjami od niedowierzania, przez wściekłość i poczucie niesprawiedliwości, aż w końcu po poczucie nadziei i wiary, że jednak los może okazać się łaskawszy. Książka napisana jest lekkim stylem, choć tematyka wcale do łatwych nie należy.

Polecam Wam tę książkę i mam nadzieję, że wielu z Was poruszy i skłoni do refleksji, a może nawet niektórych sprowadzi na właściwą drogę. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina
41 dni nadziei - Susea McGearhart, Tami Oldham Ashcraft (PATRONAT MEDIALNY)

41 dni nadziei - Susea McGearhart, Tami Oldham Ashcraft (PATRONAT MEDIALNY)

„Kiedy Tami poznaje Richarda, szybko zdaje sobie sprawę, że to mężczyzna jej życia – oboje kochają przygodę i żeglowanie. Wkrótce zostają parą i razem wyruszają jachtem z Tahiti do Kalifornii. Spokojna podróż zakochanych staje się koszmarem, gdy tropikalny sztorm zmienia się w potężny huragan. Zdając sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia, Richard nakazuje ukochanej schronić się pod pokładem. Chwilę później gigantyczna fala uderza w jacht i kobieta traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, łódź jest zniszczona, maszty połamane, a silnik i radionadajnik uszkodzone...”

„41 dni nadziei” to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i uwiodła mnie treścią. To jedna z takich książek, która pochłania i trzyma w napięciu od początku do samego końca. Akcja jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, a czytelnik na własnej skórze odczuwa ten niepojący i momentami przerażający klimat powieści. Do tego książka jest nieprzewidywana i naprawdę ciężko się domyślić, co wydarzy się na kolejnej stronie. Tak naprawdę sama do końca nie byłam pewna, jak poradzą sobie bohaterowie i jak zakończy się ich historia. To bezapelacyjnie piękna i poruszająca powieść o miłości oraz o walce z żywiołem, jakim jest ocean, który jest bezwzględnym i niewzruszonym przeciwnikiem.

Muszę nadmienić, że jest to książka napisana na faktach. Wszystkie wydarzenia miały miejsce, a autorka Tami Oldham Ashcraft, to właśnie ta Tami, która jest główną bohaterką. Jest to dużą zaletą tej historii, bo dzięki temu jeszcze bardziej namacalne stały się dla mnie emocje i przeżycia bohaterów. 

Bardzo spodobała się mi kreacja bohaterów. Są oni bardzo charakterystyczni i na pewno w pewnie sposób wyjątkowi. Oboje mają swoje pasje i łączy ich miłość do dalekich podróży oraz do żeglugi. Gdy postanowili razem wypłynąć w rejs, nie spodziewali się, że spotkają ich tak dramatyczne wydarzenia. Myślę, że tak jak ja, obdarzycie ich sympatią, a niejeden z Was będzie ich podziwiał za odwagę, wolę walki oraz za nietracenie nadziei i wiarę w szczęśliwe zakończenie. Oczywiście ja milczę i nie zdradzam zakończenia tej historii, ale zapewniam Was, że obok tej książki nie można przejść obojętnie. Na mnie wywarła ona duże wrażenie i teraz pora na film, który w czerwcu wszedł na ekrany kin.

Książka nie jest obszerna, bo ma zaledwie 233 strony, jak dla mnie mogłoby ich być zdecydowanie więcej, bo ta opowieść tak mnie pochłonęła, że zakończenie pojawiło się zdecydowanie zbyt szybko. 

„41 dni nadziei” to powieść, którą polecam Wam z czystym sumieniem. To historia, która porusza, daje do myślenia i uświadamia jak potężnym żywiołem, jest woda oraz prawdziwa miłość. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.
Kto zabił Kopciuszka? - Alek Rogoziński

Kto zabił Kopciuszka? - Alek Rogoziński

„Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód, by zabić.

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…”

„Kto zabił Kopciuszka?” to już trzeci tom świetnej i zabawnej serii Róża Krull na tropie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale zawsze niecierpliwie wyczekuję kolejnych części tej serii, bo uwielbiam poczucie humoru Alka Rogozińskiego, które jest dość specyficzne i podszyte nutką ironii. Nie każdemu ono odpowiada, ale dla mnie jego książki są świetną odskocznią od rzeczywistości. 

Oczywiście i tym razem Róża, zamiast pisać książkę, zajmuje się rozwikłaniem kolejnego morderstwa, do którego doszło na balu charytatywnym. Jak możecie się domyślić, podejrzanych jest sporo i prawie każdy z nich miał motyw, by pozbyć się młodej piosenkarki. I tym razem w poszukiwaniach pomaga jej grono przyjaciół, czyli oczywiście Pepe, Betty, a nawet pani Cecylia jej gosposia i Miłka autorka powieści grozy. Uwierzcie mi na słowo, że to grono to istna mieszanka wybuchowa, a ich przygody nie raz rozbawią Was do łez.

„Kto zabił Kopciuszka?” to kolejna świetna książka Alka. Autor znów namieszał mi w głowie i do samego końca nie byłam pewna, kto stał za morderstwem. Tak prawdę powiedziawszy, to moje typy zmieniały się prawie co chwilę, ale o prawdziwym sprawcy chyba nawet nie pomyślałam. Marny byłby ze mnie detektyw, bo prawie w każdej książce Alek wodzi mnie nos oraz plącze i mataczy w mojej głowie. 

W tej części moją ulubioną bohaterką została pani Cecylia. Ta kobieta jest po prostu niesamowita. Wścibska, zabawna, normalnie jedyna w swoim rodzaju. Dzięki niej poznałam tylu świętych patronów, że głowa mała. Myślę, że wielu z Was tak samo odbierze tę bohaterkę, bo o niej naprawdę nie można zapomnieć, poza tym myślę, że w kolejnym tomie Cecylia odegra jeszcze większą rolę.

Zapewniam Was, że książka ta dostarczy Wam niesamowitej rozrywki, momentami będziecie się śmiać do rozpuku, ale i także snuć domysły, kto stoi za morderstwem sławnej piosenkarki. Komedia kryminalna zawsze rządzi się swoimi prawami, więc bądźcie przygotowani na wiele mało realistycznych wydarzeń oraz na wiele zabawnych zdarzeń, które nie raz wywołają uśmiech na Waszych twarzach.

Obwieszczam, że Alek Rogoziński, czyli Książę komedii kryminalnej nadal jest w wyborowej formie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.
Misja Wywiad z Magdą Milą

Misja Wywiad z Magdą Milą

Zapraszamy na Misję Wywiad z Magdą Milą. Najlepsze według autorki pytanie zadała Beata Musiał.



Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na maila, oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych: stawska19@gmail.com. Na dane do wysyłki czekamy trzy dni, po tym czasie nagroda przepada.


Honorata Jamroży 


Czy historia opisana w Pani książkach to czysta fikcja czy może są tam elementy prawdziwe? 

Moje historie to w dużym stopniu fikcja, ale są w nich elementy prawdziwe – niekiedy opisuję konkretne osoby albo lokalizacje (na przykład moja ulubiona plaża nad Wisłą w Warszawie), choć oczywiście, szczególnie w przypadku moich bohaterów, zmieniam pewne szczegóły. Niektóre wydarzenia też miały miejsce naprawdę – na szczęście nie te najbardziej dramatyczne ;-)

Czy chciałaby Pani chociaż na jeden dzień wcielić się w którąś z postaci z Pani książek? 

Nie, myślę, że nie. Doskonale się czuję w swojej skórze. Bardzo lubię bohaterów moich książek (w większości ;-)), ale wolę swoje życie i własne, mniejsze lub większe, dramaty.

Agnieszka Ewelina Rowka 


Który żywioł jest najsilniejszy Pani zdaniem?

Dla mnie najsilniejszy jest ogień – z jego siłą stykamy się najczęściej i wydaje się najbardziej przerażający i niszczycielski (choć w rzeczywistości tak nie jest). 

Jakie jest Pani wymarzone miejsce na relaks i wenę twórczą? 

Uwielbiam odpoczywać na plaży – najchętniej na takiej nad ciepłym morzem, pustej, na której jestem tylko ja i czytnik. Ewentualnie hamak w zacisznym miejscu. Ale z weną mam wtedy problem, bo ona nie lubi zbytniego rozleniwienia. Dlatego częściej wybieram odpoczynek w ruchu – przede wszystkim sport, czasem odkrywanie nowych, ciekawych miejsc.

Joanna Damian Ilasz 


Wielu autorów wciela się w główne role wykreowanych przez siebie bohaterów. Czy Magda Miła tworząc swoje postacie utożsamiała się z nimi, czy też były tworzone na przykładzie prawdziwych ludzi? Jeśli tak to w jakim stopniu?

Do pewnego stopnia wcielam się w swoich bohaterów. Muszę to robić, żeby jak najlepiej zrozumieć i opisać ich motywacje. Jednak na pewno się z nimi nie utożsamiam, a niektórych nawet nie lubię. Każdy z moich bohaterów ma cechy osób, które znam lub znałam na jakimś etapie życia, ale staram się unikać zbyt dokładnych opisów (choć dwie osoby – książkowi Anka i Piotr – się rozpoznały, więc pewnie powinnam bardziej uważać ;-) ).

Joanna Wiewióra 


1. Ile czasu zajęło Pani napisanie książki ,,Tańcząca w ogniu" i skąd pomysł na taki tytuł?

Samo pisanie zajęło mi niecałe dwa miesiące, ale cały proces (poprawki, kolejne poprawki, poredakcyjne poprawki itd.) trwał trochę dłużej. Tytuł wziął się z całej koncepcji cyklu („Żywioły”) – od początku wiedziałam, że opowieść o Ewie i Piotrze będzie „ognista”.

2. Czy po wydaniu książki było coś, co jednak chciałaby Pani w niej zmienić?

Na razie nie, ale bardzo możliwe, że kiedy wrócę do tych historii za rok czy dwa doznam olśnienia i uznam, że coś mogłam napisać inaczej. To naturalne, bo zmieniamy się – my i rzeczywistość, która nas otacza. Poza tym mam nadzieję, że z każdą kolejną ksiażką rozwijam swój warsztat pisarski, więc powrót do wcześniejszych pozycji powinien dawać trochę tematów do przemyśleń. Myślę, że takie refleksje są potrzebne i przydają się przy pisaniu kolejnych historii.

Aleksandra Miczek 


Autor powieści obyczajowych "dotyka" wielu aspektów ludzkiego życia. Jakiej tematyki nie lubi Pani poruszać w swoich utworach i dlaczego? 

Myślę, że nie ma dla mnie tematów tabu lub takich, którymi na pewno nigdy się nie zajmę. Choć może się zdarzyć, że uznam jakieś zagadnienie za zbyt trudne do opisania w danym momencie – bez uproszczeń, banałów, czy trywializowania. Z tych właśnie powodów raczej w najbliższym czasie nie podejmę na przykład tematu przemocy – takiej prawdziwej, nie tej związanej z klimatami BDSM czy CNC.

Emi Lia 


1. Czy postacie z Pani książek są całkowicie wymyślone, czy inspiruje się Pani prawdziwymi osobami? 

Zdecydowanie inspiruję się prawdziwymi osobami, ale staram się unikać zbyt dokładnych opisów. Najczęściej moi bohaterowie to mieszanka cech charakteru i wyglądu kilku osób – choć zdarzyło się już, że ktoś się rozpoznał i miał rację, bo rzeczywiście był moją inspiracją.

2. Jak Pani motywuje się do pisania w tych dniach kiedy człowiekowi zwyczajnie się nic nie chce?

Jeśli to jest zwykłe „niechcenie”, to po prostu siadam i zmuszam się do pisania czegokolwiek – innej książki, opowiadania, tekstu na zlecenie itd. I dość szybko zaczyna mi się chcieć pisać dużo i szybko. Natomiast jeśli niechęć do pisania wynika ze zmęczenia czy stresu – wtedy odpuszczam. Zajmuję się czymś zupełnie innym – koncentruję się na jakiejś formie aktywności fizycznej, czytam albo oglądam seriale. 

Beata Musiał 


Czy pisze Pani kilka tekstów równocześnie i czy jest to tylko proza, czy może też poezja lub sztuki teatralne? 

Planuję i „rozpisuję” kilka książek jednocześnie, ale jeśli chodzi o samo pisanie – koncentruję się zawsze tylko na jednej. Żeby napisać podstawowy, surowy tekst książki muszę skupić się tylko na niej, wejść w świat bohaterów i jak najlepiej go przedstawić. Potem, przy poprawkach, mogę już być trochę bardziej wielozadaniowa ;-) Jeśli chodzi o gatunki – piszę prozę, i na razie tylko literaturę erotyczną. Ale jako nastolatka pisałam i publikowałam również poezję. Kto wie, może jeszcze kiedyś do niej wrócę?

W jakich krajach chciałaby Pani wydać swoje książki i dlaczego? 

Na pewno w anglojęzycznych – ze względu na zasięg. Poza tym we Francji i Islandii – ze względu na mój ogromny sentyment do tych krajów.

Karina Przybylik 


Skąd Pani "słabość" do Francuzów? :) 

Francuski był moim pierwszym obcym językiem, spędziłam też we Francji sporo czasu – więc siłą rzeczy mam mnóstwo skojarzeń z tym krajem, a samych Francuzów bardzo lubię :-)

Ewelina Kostyła-Tomaszek 


Obserwuję Pani stronę autorską. W zakładce książki jest pokazana pozycja "Wolf", czy to będzie kolejna publikacja? 

Tak, „Wolf” będzie miał premierę prawdopodobnie w październiku. To pierwsza część cyklu „Dzikie noce” – historie będą mocno osadzone w klimacie BDSM, choć nie tylko.

Czy opowiadanie na Pani stronie będzie aktualizowane? Trzy części zdecydowanie zaciekawiły.

Będzie. Niestety lipiec i sierpień były u mnie bardzo gorące, dosłownie i w przenośni, dlatego kilka spraw zaniedbałam. Ale od jesieni obiecuję bardziej regularne publikacje.

Jolanta Ostaszewska 


1. Czy czyta Pani swoje książki np. po roku?

Tak, bardzo lubię po jakimś czasie do nich wrócić. Kiedy są już wydane, czytam je bardziej jako czytelniczka i sprawia mi to dużo przyjemności (jakkolwiek nieskromnie by to brzmiało ;-))

2. Gdyby przez jedną dobę miałaby Pani być ptakiem , to którego Pani by wybrała, może sowę, srokę, jastrzębia, skowronka lub innego? 

Na pewno wybrałabym drapieżnika, orła albo jastrzębia, choć jeśli tylko na dobę, to może jakiś morski, na przykład albatros.

Bożena Osowiecka 


Muszę przyznać, że tytuły Pani książek są niezwykle ujmujące? Moja romantyczna dusza jest w rozterce: nie wie, czy bardziej chce tańczyć w ogniu czy tonąć w błękicie? A Pani serce, co by wybrało? A może w głowie rodzą się już nowe tytuły? 

Zdecydowanie wolałabym tonąć w błękicie – woda to mój żywioł. Uwielbiam też gapić się na błękitne niebo, a w błękitnych oczach też pewnie mogłabym utonąć ;-)

Iza Wyszomirska 


1. Tomek - bohater cyklu "Żywioły" to podobno taki Piotruś Pan, imprezujący wieczny chłopiec bojący się dorosnąć. Czy tworząc tę postać kierowała się Pani tym, co zaobserwowała w prawdziwym życiu? Czy tak właśnie postrzega Pani większość facetów? - bo ja mam wrażenie, iż tacy oni najczęściej są. 

Piotrusiem Panem zdecydowanie bardziej jest Piotr :-) I tak, ma kilka cech osoby, którą znam – ale to tylko jeden taki przykład w moim otoczeniu (skądinąd uwielbiam go i serdecznie pozdrawiam :-)). Czy taka jest większość mężczyzn? Chyba nie. Inna sprawa, że pewna dawka tego typu cech może być całkiem urocza, dlatego nie oceniałabym mężczyzn tak surowo.

2. W jednej z recenzji przeczytałam, że opisując sceny erotyczne nie posłużyła się Pani wulgarnym słownictwem. Uważam że mamy tak bogaty język, iż spokojnie można na "te"części ciała znaleźć odpowiednie słowo. Jak odnosi się Pani do takich określeń - przeszkadzają, a może są czasami potrzebne? 


Kilka wulgaryzmów na pewno w moich książkach jest, ale rzeczywiście nie przepadam za ich nadużywaniem, szczególnie w opisach. Natomiast bywają wskazane w dialogach – podkreślają emocje, charakter bohatera i sprawiają, że dialog brzmi naturalniej, bo przecież wielu ludzi używa  wulgaryzmów w rozmowach.

Magda Kol 


1. Czy nie obawia się Pani tego, że przedstawione w książkach sceny mogą mieć odzwierciedlenie w Pani prywatnym życiu? 

To zależy o które sceny chodzi. Niektóre mają, ale nie powoduje to we mnie żadnych obaw, wręcz przeciwnie ;-)

2. Czy odkryła Pani w sobie talent do lekkiego pióra już w szkole?
A może ilość przeczytanych książek pogłębiła Pani zasób słów? 

Zdecydowanie uważam, że regularny kontakt z książką bardzo pomaga w pisaniu. Sama czytałam już jako czterolatka, czytałam zawsze i dużo, dlatego pisanie przychodziło mi z łatwością. W szkole nigdy nie miałam problemu z wypracowaniami, a potem, w życiu zawodowym, pisanie też było zawsze obecne.

Kiedy na poważnie zaczęła się Pani przygoda z pisaniem książek?

Pierwszą książkę napisałam dwa lata lata temu, głównie po to, by udowodnić sobie, że potrafię to zrobić. Okazało się, że samo napisanie książki wcale nie jest takie trudne (w porównaniu z innymi związanymi z tym tematem sprawami ;-)), a do tego sprawia mi ogromną przyjemność – więc postanowiłam robić to dalej.

Bad boy's girl 2 - Blair Holden

Bad boy's girl 2 - Blair Holden

„Mówi się, że nastoletnia miłość przychodzi i odchodzi, że wcale nie jest tak wielka i mocna, jak to sobie wyobrażasz. Popadanie w tak gigantycznego doła z powodu związku, który mógłby nie przetrwać kolejnych kilku miesięcy, wydaje się naiwne i głupie, prawda?
Nie umiem się z tym zgodzić. To, co łączyło mnie z Cole’em, było czymś więcej. Czułam się, jakby to nie było szczenięce zauroczenie, ale związek na całe życie.
Czułam. Czas przeszły. Mam nadzieję, że zauważyliście.
A słyszycie ten dźwięk? To znowu pęka moje biedne serce.”

Zakończenie poprzedniego tomu złamało moje serce i nie mogłam się pogodzić z tym, co zrobił Cole. Zakochany chłopak po pijanemu w chwili słabości zdradził Tessę. Konsekwencjami tego czynu był rozpad ich pięknego związku. Teraz obydwoje cierpią i nie mogą pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Tessa całe dnie spędza w pokoju, rozpamiętując to, co się wydarzyło, a załamany Cole na wszelkie możliwe sposoby próbuje ją odzyskać. Nie jest to łatwe, gdyż dziewczyna nie chce go widzieć. Załamany chłopak zaczyna pić, stacza się na dno i w końcu prosi Tessę o ostatnią szansę… Dziewczyna kocha Cole’a bardzo mocno i postanawia spróbować odbudować ich związek, a tym bardziej zachwiane zaufanie. Czy teraz będzie już dobrze, czy może jednak kolejny raz wydarzy się coś, co rozdzieli zakochanych? O tym musicie przekonać się sami.

Poskąpiłam Wam opisu książki, ale myślę, że tak będzie najlepiej, bo gdybym napisała więcej, to za dużo bym Wam zdradziła. Przyznam się szczerze, że troszkę obawiałam się tego tomu. Bałam się, że autorka go przesłodzi i wyjdzie z tego opera mydlana z przepraszającym Cole’em na czele. Jednakże zostałam miło zaskoczona, bo ta dwójka dość szybko dochodzi do małego porozumienia i cała akcja nabiera tempa. Najpierw wspólne wakacje, a później upragniony wyjazd na studia, który miał być początkiem czegoś nowego. Jednak jak możecie sobie wyobrazić, nie wszystko poszło po ich myśli. W ich życiu kolejny raz pojawi się wiele negatywnych zawirowań i osób, które będą źle im życzyć. Zapewniam Was, że podczas lektury wrażeń i emocji Wam nie zabraknie.

Książka napisana jest lekko i przyjemnie w odbiorze, więc podczas czytania nawet nie zauważa się umykających stron i zakończenie nadchodzi za szybko. Oczywiście i tym razem autorka się postarała, by czytelnik na sam koniec wkurzał się niemiłosiernie i klął na czym świat stoi. Osobiście lubię, gdy zakończenia wywierają na mnie taki wpływ i cieszę się niesamowicie, że ostatni tom mam w domu i za chwilę poznam koniec tej historii.

W tej części Tessa znów zaczyna się zmieniać w zakompleksioną dziewczynę, która najchętniej stałaby się niewidzialna, źle radzi sobie w nowym towarzystwie Cole’a i najlepiej jakby nigdzie nie musiała z nim wychodzić. Nadal ją lubię, ale nie zmienia to faktu, że momentami okropnie mnie irytowała. Czasami denerwowało mnie jej zachowanie, bo ja w wielu sytuacjach zachowałabym się całkiem inaczej, ale jak wiemy, bohaterzy są po to, by wzbudzać w nas wiele skrajnych emocji. Jeżeli chodzi o Cole’a, to muszę przyznać, że na sam koniec okrutnie mnie wkurzył. Wiem, że chciał dobrze, że chciał chronić Tessa, no ale kurcze nie mogę się z tym tak do końca pogodzić.  W tej części pojawi się także matka Tess, która będzie chciała sporo namieszać w życiu córki, poza tym nie każdy nowy znajomy okaże się przyjacielem i niejedna dziewczyna będzie robiła jej okrutne żarty. Wszystko tylko po to, by zostawiła swojego chłopaka…
Uważam, że każdy z bohaterów został przedstawiony bardzo dokładnie i dzięki temu od razu wzbudzają w czytelniku sympatię bądź antypatię.

„Bad boy’s girl 2” to powieść, która bardzo mnie się podobała i świetnie spędziłam przy niej czas. Zdecydowanie jest to książka, która dostarczy Wam wielu emocji oraz wrażeń i razem z bohaterami będziecie przeżywać ich smutno-radosną historię. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Psie troski - Tom Justyniarski

Psie troski - Tom Justyniarski

 Nieczęsto zdarza nam się recenzować książki dla dzieci, a do tego lektury. Psie troski to książka, która zdobyła pierwsze miejsce w rankingu Top – 10 Ministerstwa Edukacji. Wybrana przez nauczycieli i rodziców, bo to właśnie oni mają największy wpływ na wychowanie dzieci i to oni najlepiej wiedzą, co dla nich jest najlepsze.

Autorem książki jest niezwykły człowiek. Jego wyjątkowość bierze się z ogromnej miłości do zwierząt. Szczególnie empatyczny i wrażliwy na krzywdę naszych braci mniejszych, czego niestety wielu z nas brakuje. Tom Justyniarski jest rzecznikiem Towarzystwa Obrony Zwierząt w Rzeczpospolitej Polskiej, autorem pedagogiem i podróżnikiem. Pomysłodawcą i realizatorem wielu szlachetnych akcji na rzecz zwierząt za pośrednictwem, których aktywnie walczy o poszanowanie ich praw. Bardzo polecam uwadze aktualną akcję realizowaną przez Toma pod hasłem „Puste schroniska”, która nabiera rozmachu i mam nadzieję, przyniesie pozytywne efekty.

Psie troski to piękna, mądra i wzruszająca opowieść o dziesięcioletnim Adasiu, który wraz z rodzicami ratuje ze schroniska suczkę Betty. Pies okrutnie traktowany przez poprzedniego właściciela jest bardzo nieufny i wystraszony. Czy chłopcu uda się przywrócić psu wiarę w człowieka?

Ciekawostką jest fakt, że historia ta zainspirowana jest prawdziwymi zdarzeniami z życia autora. Zapewne wpłynęła na to, w jaki sposób dzisiaj postrzega świat i sprawiła, że używając ogromu empatii, potrafi zrozumieć zwierzęce emocje.

„Kocham to, co robię-mówi Tomasz Justyniarski - Długo zastanawiałem się jak dotrzeć do dzieci, aby nauczyć ich miłości do zwierząt. To właśnie podczas zajęć z dziećmi wpadłem na pomysł, aby opisać im swoją historię. Dzięki temu dokonałem czegoś wielkiego, czegoś żywego i bardzo wzruszającego.”

Psie troski to bardzo ważna i potrzebna książka i nie bez powodu została lekturą szkolną. Historia Betty i Adasia została stworzona między innymi po to, aby pokazać dzieciom, że zwierzęta to żywe istoty, które czują, tęsknią, cierpią, smucą się, ale również potrafią się cieszyć, obdarzają nas bezwarunkową miłością i bezgranicznym zaufaniem. Dzieci niestety nie posiadają wrodzonego szacunku dla zwierząt, muszą się tego nauczyć i to właśnie my dorośli powinniśmy być odpowiedzialni za wskazywanie prawidłowych wzorców zachowań.

"- Uczę dzieci, że zwierzę nie jest rzeczą, że czuje tak samo, jak człowiek. Na początku swojej działalności próbowałem dotrzeć do dorosłych, ale doznałem porażki. Z dziećmi jest inaczej. One rozumieją ten przekaz - mówił Justyniarski. - Pomyślałem więc, że najpierw postaram się dotrzeć do najmłodszych, a oni z kolei wpłyną na swoich rodziców. W ten sposób być może zmienię myślenie o zwierzętach wśród kolejnych pokoleń."

Mam taką ogromną nadzieję, że lektura Psie troski przyniesie zamierzony cel, nauczy dzieci empatii i uwrażliwi na krzywdę zwierząt. Bo to właśnie dzieci są naszą przyszłością i to właśnie dzięki nim świat może stać się lepszy, czego sobie i Wam z całego serca życzę.

Benia

Za możliwość przeczytania ksiązki dziękuję autorowi.

Kulti - Mariana Zapata (PATRONAT MEDIALNY)

Kulti - Mariana Zapata (PATRONAT MEDIALNY)

„Gdy mężczyzna, którego uwielbiałaś będąc dzieckiem zostaje twoim trenerem, spodziewasz się, że okaże się to najwspanialszą rzeczą, jaka przytrafiła ci się w życiu. Słowo klucz: spodziewasz się.

Wystarczył tydzień, by dwudziestosiedmioletnia Sal Casillas zaczęła się zastanawiać, co właściwie widziała w międzynarodowej ikonie piłki nożnej – dlaczego miała jego plakaty na ścianach i nawet wyobrażała sobie, że za niego wyjdzie i spłodzi z nim małych superpiłkarzyków? Sal wiele lat temu doszła do siebie po najgorszym „nie-zerwaniu” w historii zmyślonych związków, z mężczyzną, który nie wiedział nawet o jej istnieniu. Nie jest więc przygotowana na nową wersję Reinera Kultiego, trenującego jej drużynę: cichy i zamknięty w sobie jest tylko cieniem wybuchowego, pełnego pasji mężczyzny, którym kiedyś był. Nic nie mogło przygotować jej na spotkanie z nim. Ani na mordercze skłonności, które w niej wzbudził.”

Na pierwszy rzut oka Kulti wydaje się książką jakich wiele. Znajdziemy w niej romans, zakazane uczucie, przyjaźń, miłość oraz nienawiść, czyli wszystko to, o czym ktoś już dawno napisał. Zaczynając ją czytać, nie liczyłam na żadne fajerwerki, a już tym bardziej na efekt wow. Myślałam, że to kolejny romans, który szybko przeczytam i raz, dwa o nim zapomnę. Jednak na całe szczęście bardzo się pomyliłam, bo mimo tego, że książka jest o tym, co już znamy, to autorka napisała ją z ogromnym polotem i dużą dozą literackiej świeżości. Ja przepadłam z kretesem i wiem, że przeczytam każdą inną książkę autorki, która ukaże się na naszym rynku wydawniczym.

Zdecydowanie nie jest to ckliwy romans jakich wiele. Cała fabuła książki opiera się na żeńskiej piłce nożnej, w którą gra główna bohaterka, a Kulti zostaje jej nowym pomocniczym trenerem. Sport jest bardzo ważnym elementem tej historii, więc opisów i szczegółów jest wiele, ale na całe szczęście nie są one przytłaczające. Ja o dziwo z dużym zainteresowaniem czytałam wszystko to, co dotyczyło tego sportu, a muszę szczerze przyznać, że nigdy wcześniej się nim nie interesowałam. Tym, co najbardziej urzekło mnie w tej historii, jest jej naturalna powolność, bo tutaj nie znajdziecie miłości, która pojawia się jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Wszystko dzieje się powoli toczy się swoim własnym tempem i dzięki temu książka stała się bardziej realistyczna.

Kreacja bohaterów wyszła autorce po prostu świetnie. Bardzo polubiłam Sal, ale z Kultim bywało różnie, raz go lubiłam, by za chwilę wyzywać go od najgorszych, choć koniec końców oczywiście podbił moje serce. To taki bohater, który wkurza, irytuje, ale i tak budzi w czytelniku te ciepłe uczucia. Poza tym chyba nigdy wcześniej nie spotkałam w książce tak tajemniczego bohatera, który prawie do samego końca jest chodzącą zagadką. Jeżeli chodzi o Sal, to naprawdę już na samym początku obdarzyłam ją sympatią i rozumiałam jej młodzieńczą fascynację Kultim, bo przecież prawie każda z nas jako dziecko, czy nastolatka miała swojego idola, o którym marzyła cały czas. Niestety Kulti nie okazał się ideałem i dziewczyna bardzo szybko zmieniła o nim zdanie. Nic więcej Wam nie napiszę, ale zapewniam Was, że to historia, która podbije niejedno czytelnicze serce. Ja przepadłam i żałuję, że moja przygoda z tymi świetnymi bohaterami tak szybko dobiegła końca.

Kutli to naprawdę bardzo fajnie napisany i skonstruowany romans, który chwycił me czytelnicze serce w swoje szpony. Nie ma w nim sztuczności, nic nie jest wyolbrzymione i przerysowane. Autorka pisząc tę historię, włożyła w nią wiele pracy i widać to na każdej stronie. Nie znajdziecie w niej lukru, serduszek, ani kwiatków, ale zapewniam Was, że otrzymacie historię, o której przez długi czas nie zapomnicie. To piękna historia o przyjaźni, miłości i przede wszystkim o spełnianiu marzeń i dążeniu do obranego celu. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Płatki wspomnień - Augusta Docher (PATRONAT MEDIALNY)

Płatki wspomnień - Augusta Docher (PATRONAT MEDIALNY)

„Nasze wspomnienia są jak płatki kwiatów. Czasami spadają na ziemię, rozkładają się w niej i znikają, dając pożywkę nowym roślinom. Niektóre porywa wiatr, unosi ze sobą, a płatki wirują wokół naszej głowy, potem się oddalają, coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odlatują tak daleko, że już ich nie widzimy. Są też takie, które wkładamy między kartki książki, i choć tracą swój kolor i zapach, zawsze możemy ich dotknąć. Możemy dotknąć martwych wspomnień. Są namacalne, ale martwe. Nie takie piękne jak za życia.”

„Liu traci dach nad głową w najgorszym dla siebie momencie. Wie, że nawet jeśli zechciałaby wrócić do ciasnego, brudnego mieszkania w Queens, u własnych rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła związek z Niną, swoją pierwszą i jedyną kochanką, i chce spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną. Ale tych, których spotyka na swojej drodze, powinna raczej unikać, niż się w nich zakochiwać… Czy kiedy w końcu pozna kogoś naprawdę wartościowego, będzie w stanie mu zaufać? Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy to możliwe, by zapomnieć o przeszłości i pozbyć się złych wspomnień?”

„Płatki wspomnień” to książka, o której na pewno będzie głośno. Jestem przekonana, że jedni tę historię pokochają, a drudzy znienawidzą. Ja oczywiście należę do tej pierwszej grupy, choć nie ukrywam, że autorka bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła, bo naprawdę nie spodziewałam się tego, że takie historie tworzą się w jej głowie. To powieść mocno kontrowersyjna, mroczna, tajemnicza, ale także ogromnie namiętna i zmysłowa. Mogę rzec, że autorka pomieszała kilka gatunków, bo znajdziemy w niej romans, erotyk, kryminał, a nawet elementy thrillera psychologicznego. Mieszanka dość specyficzna, ale zdecydowanie udana. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii i mam nadzieję, że Augusta jeszcze nie raz napisze książkę w tak ostrych i mrocznych klimatach.

Na pewno nie jest to książka, którą można przeczytać na raz, bo choć czyta się ją z niezwykłą lekkością, to akurat ja musiałam ją kilka razy odkładać, by wszystko przetrawić i pozbierać myśli. Powieść szokuje, zadziwia, a czasami wzbudza obrzydzenie. Autorka trafiła w mój gust idealnie, bo jak wiecie, uwielbiam takie historie. Uważam, że to książka, której autorka poświęciła najwięcej czasu, pojawia się w niej wiele zagadnień i tematów, które były dla mnie zupełnie obce, ale wszystko zostało wyjaśnione i przedstawione tak, by było jasne, przejrzyste i klarowne. Książka jest dopracowana i dopieszczona z każdej strony, a ja sobie to bardzo cenię. Fabuła jest dynamiczna i cały czas coś się dzieje, bohaterowie zostali przedstawieni idealnie. Głównych bohaterów obdarzyłam sympatią, choć nie ukrywam, że nie zawsze zgadzałam się z ich postępowaniem i podejmowanymi decyzjami. Pojawia się także kilka negatywnych, bardzo negatywnych postaci, które autorka przedstawiała w bardzo realny sposób. W tej historii każdy bohater odgrywa dużą rolę i ma ogromny wpływ na całą opowieść.

Książka wzbudza wiele sprzecznych emocji, które bombardują czytelnika z każdej strony. Pojawia się złość, strach, lęk, radość i obrzydzenie. To naprawdę bardzo dobra książka, która dostarczy Wam wielu godzin niesamowitych wrażeń. Fabuła wbija w fotel, pojawia się sporo zaskakujących zwrotów akcji i zapewniam Was, że nie raz będzie kląć na czym świat stoi. To wciągająca historia o miłości, o poświęceniu, o akceptacji oraz o wspomnieniach tych dobrych, ale i tych złych. Autorka uświadomiła mi, że życie bez wspomnień byłoby puste, mdłe i zabrakłoby w nim wyrazistych kolorów, więc pielęgnujmy te dobre wspomnienia, bo czasami mogą ulecieć niczym płatki na rwącym wietrze.

Augusta Docher kolejny raz mnie nie zawiodła i zaserwowała mi ogrom niezapomnianych emocji. Płatki wspomnień to powieść, która wstrząsa, bulwersuje, ale przede wszystkim fascynuje i nie daje o sobie zapomnieć. Gorąco polecam! 
Blogerzy polecają - Sierpień

Blogerzy polecają - Sierpień

Sierpień to ostatni miesiąc wakacji, a tym samym również koniec lata. Na początek jesieni polecam książkę Joanny Szarańskiej „Do zakochania jeden rok". Idealnie sprawdzi się na poprawę humoru  Zojka nareszcie znalazła wymarzoną pracę w redakcji i liczy na odrobinę spokoju, jednak jak na nią przystało, wszystko, co dobre, szybko się kończy. Zaginięcie ukochanej babci sprawi, że Zojka nie cofnie się przed niczym. Zostanie klientką biura matrymonialnego, napadnie mrugającego donżuana, a nawet spróbuje… karpackiej kuchni! W poszukiwania zaangażuje się również aspirant Chochołek, który po cichu liczy na to, że przy okazji znajdzie swoją drugą połówkę. Kiedy przewracałam ostatnią kartkę „Kłopoty mnie kochają”, czyli I części przygód Zojki Tuszyńskiej, zaczęłam się zastanawiać, co może się jeszcze przytrafić w tak małej miejscowości? Matrymonialne perypetie pewnie przyszłyby mi do głowy na samym końcu albo i wcale, więc tym mnie Joanna zaskoczyła i to jak! W najlepszym dla siebie wydaniu. Jest dramat, jest odrobina kryminału i cała masa humoru, wybuchy niekontrolowanego śmiechu gwarantowane. Wątki, których na początku jest kilka, w zaskakujący sposób się ze sobą łączą. Strona za stroną, dostajemy rozwiązanie nie tylko podejrzanych praktyk biura matrymonialnego, ale również tego, co się działo z babunią. Nie ma czasu na nudę, akcja nabiera tempa, a czytelnik z wypiekami na twarzy czeka finału. Jeżeli jeszcze nie znacie książek Joanny Szarańskiej, polecam to zmienić. Autorka ma lekkie pióro i wyjątkowy dar do pakowania swoich bohaterów w coraz to ciekawsze kłopoty.
Sylwia Prus Z książką na kanapie

Moja przygoda z książkami K.N.Haner rozpoczęła się od Na szczycie, od drugiego tomu serii zaczęła się moja współpraca z autorką i muszę napisać, że miło jest patrzeć, jak się rozwija, jak jej styl ewoluuje, jak wprowadza w życie kolejne pomysły. Zapomnij o mnie to chyba najbardziej dopieszczona powieść w dorobku Kasi, począwszy od pomysłu, poprzez wykonanie i wykończenie, jakim jest cudowna okładka. Co w tej powieści jest takiego niezwykłego? Pomysł na fabułę, bohaterowie, styl - wszystko tworzy świetną całość. Porywająca, poruszająca i wzruszająca — tak w skrócie mogę podsumować pierwszą powieść New Adult spod pióra K.N. Haner. Historia Marshalla bardzo różni się od poprzednich książek autorki, co, według mnie, wypada bardzo na plus. Mniej seksu, więcej emocji, książka łączy w sobie lekkość i życiowe trudności, autorce udało się zachować równowagę pomiędzy tymi negatywnymi uczuciami i sytuacjami a tym, co przynosiło radość bohaterom. Jeśli chcecie poznać K.N. Haner od trochę innej strony, gorąco polecam tę książkę. Mnie Zapomnij o mnie porwało i trudno będzie mi o niej zapomnieć. 
Ewelina Nawara My fairy book world

"Drań z Manhattanu" to powieść, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, a po zaledwie kilku zauroczyła. Znajdziecie tu ciekawie wykreowanych bohaterów, również tych drugoplanowych, którzy nieco zamieszają. Soraya to według mnie jedna, z najlepszych kobiecych postaci, które można spotkać w tego typu powieściach. Nie brak tu również emocji: wraz z bohaterami przeżywałam ich ból, rozterki i strach, które ich dręczyły. Zżyłam się z nimi, stali się dla mnie bliscy. Nie zawsze wiedziałam, co autorka zaserwuje tej dwójce, przez co wiele razy przechodziłam palpitacje serca, a ostatnie strony przeczytałam w wielkim napięciu. "Drań z Manhattanu" to pełna namiętności, zabawna i zadziorna historia, która mnie osobiście powaliła na kolana. Wiecie co czuję po skończeniu tej książki? Smutek i żal, że to koniec. Tęsknię za tą dwójką i zdecydowanie chciałabym więcej. Więcej Sorayi i Grahama ale również duetu tworzonego przez Vi Keeland i Penelope Ward. 
Ewelina Żyła Red Girl Books Recenzje

Jako #książkęsierpnia z czystym sercem mogę Wam polecić "Zapomnij o mnie" autorstwa K.N. Haner. To fenomenalna książka, która zdecydowanie nie pozwoli Wam o sobie zapomnieć. Ekscytująca powieść, która wciągnie Cię już od pierwszego zdania. Świetnie wykreowani bohaterowie i ich świat, wydarzenia zaskakujące w najmniej spodziewanych momentach, i akcja, która stale jest na niezwykle wysokim poziomie. Ta książka sprawia, że uświadamiamy sobie, że nie da się uciec od błędów przeszłości i że nie każda miłość jest tą "prawdziwą i jedyną". Jak to u Kasi bywa musicie przygotować się na dramaty, wierzę jednak, że ta niezwykła historia wynagrodzi Wam każdą smutną chwilę. 
Żaneta Domurad Miliony książek, miliony pomysłów
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger