wtorek, 7 lutego 2017

Karuzela - Agnieszka Lis

Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać "Karuzelę". Czuję się tak, jakby ktoś mi wyrwał serce i roztrzaskał na dziesiątki drobnych kawałków. Jednak pomijając to, co zrobiła ze mną Agnieszka Lis, to inna myśl jako pierwsza zakiełkowała w mojej głowie po zakończeniu czytania. Mianowicie, że miałabym ochotę  podsunąć tę książkę kilku debiutującym autorom z takim przesłaniem: TAK SIĘ PISZE KSIĄŻKI O ŻYCIU!!!!

"Że cię nie opuszczę aż do śmierci…

Renata żyje w nieustannym biegu. Trudno jej znaleźć choćby krótką chwilę tylko dla siebie. Cały dom jest na jej głowie, co przy trójce małych dzieci i ciągle nieobecnym mężu nie jest łatwe. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami. Najlżejszy dotyk sprawia, że na jej ciele pojawiają się sińce. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna – Renata choruje na białaczkę. Ta wiadomość zupełnie przewraca do góry nogami życie jej i oraz całej rodziny.

"Karuzela", to niezwykła opowieść o walce z okrutną chorobą. Pełna ciepła i subtelnego humoru. To nie tylko historia Renaty, ale także całej jej rodziny, która w obliczu tragedii jednoczy się na nowo. Są bowiem sytuacje, w których człowiek nie może być sam. Zwłaszcza gdy każda chwila jest walką o powrót do normalności, o jeszcze jeden mały krok."

Tytułowa "Karuzela", to swoista karuzela emocji, jakie towarzyszyły mi podczas lektury tej książki. Od szoku i niedowierzania, poprzez wściekłość i poczucie niesprawiedliwości, po smutek i bezsilność. Agnieszka Lis poruszyła wszystkie najwrażliwsze struny mojej duszy i jestem pewna, że z Wami będzie tak samo.

Historia Renaty i jej walka z chorobą nasuwa wiele refleksji, zmusza do zastanowienia się nad ulotnością i kruchością życia. Pokazuje nam, jak ważna jest rodzina i jej wsparcie, jak ważne w obliczu choroby  stają się codzienne, wydawałoby się błahe sprawy. To opowieść o miłości, przyjaźni, poświęceniu, ale również o wybaczaniu.

Z powieści wypływa nauka o tym, aby nie lekceważyć sygnałów ostrzegawczych swojego organizmu, dbać o siebie, robić badania kontrolne, gdyż jak wiadomo, każda choroba w miarę wcześnie rozpoznana i zdiagnozowana jest do wyleczenia. Książka uczy, że zdrowie nie jest nam dane raz na zawsze.
Uczy, żeby rozmawiać o chorobie, nie pozostawiać swego otoczenia w nieświadomości i niezrozumieniu. Takie zachowanie rodzi wiele przykrych i niepotrzebnych sytuacji. Książka uczy tolerancji i zrozumienia. 

Autorka w niebywale realistyczny sposób przedstawiła życie Renaty i jej zmagania z chorobą. Szczerze i autentycznie, bez "owijania w bawełnę", zbędnego upiększania i przemilczania wielu spraw, bo choroba i wszystko, co z nią związane nie należy do rzeczy ani przyjemnych, ani ładnych. W bardzo otwarty  sposób zobrazowała sytuację w szpitalach i odczucia innych pacjentów.

"Karuzela" to niezwykła, bardzo dobrze napisana powieść obyczajowa. Po przeczytaniu opisu na okładce książki mogłam się domyślić co za chwilę mnie czeka. Jednak autorka w taki sposób zbudowała napięcie, że pierwsze sto stron pochłonęłam "na wdechu", w oczekiwaniu na to, co niestety musiało nadejść. Zarówno styl, jak i język Agnieszki Lis bardzo przypadły mi do gustu. Właściwie cała książka od strony technicznej jest moim zdaniem idealna, po prostu nie ma, do czego się "przyczepić", więc nie będę się na ten temat rozwodzić.

Czytając tę książkę, odżyły wspomnienia... Nie mogłam przestać myśleć o Majce, młodej, ślicznej, utalentowanej dziewczynie o pięknym sercu, którą ja i moje koleżanki poznałyśmy na Facebooku (może niektórzy z Was będą wiedzieli, o kogo chodzi). Majka rozkochała nas w sobie i swojej twórczości.....a potem odeszła.... po cichu...bez ostrzeżenia.... pozostawiając nas w smutku i żałobie na długi czas. Majka przegrała walkę z tą samą chorobą.... ale Ona, nadal żyje w naszej pamięci i pozostanie  tam do końca naszych dni...

"Karuzela" Agnieszki Lis to książka, która boli. Książka przy, której z drżeniem serca oczekujesz zakończenia, a najlepiej, gdyby wcale się nie skończyła..... Niezwykle poruszająca, porażająca, a zarazem piękna. Nie wiem, jakich mogłabym użyć jeszcze słów, aby zachęci do jej przeczytania. To książka dla wszystkich, bez względu na wiek, płeć i status społeczny. To książka smutna, ale warta każdych pieniędzy i poświęconego jej czasu. Polecam z całego serca!!!



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.



 

5 komentarzy:

  1. Recenzja przekonująca...ale nie na ten czas...może kiedyś. Czytając ją, mam już łzy w oczach...Trzeba mieć siłę czytając takie historie.Narazie takowych brak. Dzięki Benia ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety historia bardzo smutna,ja sama nie dałam rady jak przeczytać jednym ciągiem, musiałam czasami robić przerwy żeby złapać trochę "oddechu"

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodałaś mi kolejną książkę do przeczytania, a tym samem i do kupienia. Zbankrutuję, ja zbankrutuję
    Obserwuję!!

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Na książkę raczej się nie skuszę, bo podejrzewam, że nie kończy się dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.