niedziela, 29 listopada 2015

Angielskie lato - Małgorzata Mroczkowska

Za oknami coraz zimniej i mroźniej, więc dziś podsunę Wam lato, nie byle jakie lato, bo „Angielskie lato”autorstwa Małgorzaty Mroczkowskiej.

Angielskie lato to historia jednego pracowitego lata na wsi położonej niedaleko Londynu...

Anna to czterdziestoletnia Polka która od 20 lat mieszka w Anglii. Jest piękną, szczęśliwą (?) żoną Waltera, szanowanego lekarza medycyny estetycznej. Jej mąż to typowy Anglik, zamknięty w sobie, nie lubi mówić o swoim dzieciństwie. Gdy pewnego dnia umiera jego matka, chcąc nie chcąc, Walter wraz z żoną wybiera się pod Londyńską wieś na pogrzeb. Nie chce nawet odwiedzić swojego domu rodzinnego, a także rozmawiać na ten temat z Anną. Postanowił jak najszybciej pozbyć się problemu (starego domu). W tym samym czasie do Anny dzwoni przyjaciółka ze szkolnych lat z pytaniem, czy nie pomogłaby jej synowi - 20 letniemu Wojtkowi i jego dziewczynie - Marcie, znaleźć pracy gdzieś w Anglii. Kobieta wpada na genialny plan: młodzi pomogą wyremontować dom przed sprzedażą, a Walter zyska czas, w którym być może zmieni zdanie co do odziedziczonego spadku. Jest to niestety ostatni dobry pomysł Anny tego słonecznego „Angielskiego lata”.

Przyznam szczerze, że chyba nigdy nie czytałam książki, w której to Ona jest starsza od Niego. To On pokazuje Jej, czym jest przysłowiowe życie pełną piersią, jak można poczuć wolność, mimo, że w dalszym ciągu jest się lekko na uwięzi.

Książka ta pokazuje jak łatwo zapomnieć, albo raczej odsunąć od siebie myśli, że w naszym życiu jest ktoś ważny. Nie byle jaki ktoś.......a mąż! Czy łatwo jest zapomnieć o własnym mężu po kilku dniach spędzonych z innym mężczyzną? Ba!!! Z innym mężczyzną obok którego jest inna kobieta!


„(…)Zamienić wszystko, co mam, na nic, które stanie się wszystkim. Wszystko stanie się niczym, a nic zamieni się we wszystko, co najważniejsze. Zniszczyć, zrównać z ziemią, by zbudować od początku, od podstaw. To znaczy: żyć raz jeszcze. To właśnie druga szansa od losu.(…)”

Jednak chyba nie dziwie się Annie. Urokliwe opisy plaż, pięknych piaszczystych terenów nad wodą, uroczych zakamarków angielskiego świata, potrafi zawrócić w głowie. W końcu wakacje to czas szaleństwa, swobody, odpoczynku, okres by naładować w słońcu baterie na cały następny rok, który okazał się dla Anny najgorszym w jej życiu. Poczynania z tego lata zostawiły swój ślad w jej sercu i ciele na zawsze.

Małgorzata Mroczkowska potrafi tak zbudować swoich bohaterów, że czytelnik się z nimi zżywa. Zżyłam się z Wojtkiem i było mi go szkoda, bardzo szkoda, nie wiem dlaczego po wstępie się nie zorientowałam! Polubiłam Martę, mimo, że później okazała się wyrachowaną kobietą dla której liczą się tylko pieniądze. Zżyłam się z Margaret, jak nie zżyć się z tą uroczą kobietą. I w końcu zżyłam się z Anną, której szczerze współczułam, czytając ostatnie strony „Angielskiego lata”. Nie wiem czy sama poradziłabym sobie z utratą ukochanego mężczyzny… Jednak dla Anny pojawiła się iskierka nadziei, że ta miłość nigdy nie zginie.

Jeśli lubicie niekonwencjonalne powieści w których pełno zwrotów akcji, to ta pozycja jest idealna dla Was. Polecam ją Wam z całego serca. Bo przecież nie tylko dwudziestolatki mogą się zakochać prawda?!

Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu: Autorce.

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 20.05.2015

5 komentarzy:

  1. Też nie czytałam żadnej książki, w której mężczyzna byłby młodszy i świecił pomysłami młodości. Jestem ciekawa tej pozycji, widzę, że jest w niej dużo zwrotów akcji, a to jest moim ulubionym elementem w takich historiach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam, skoro lubisz zwroty akcji przy tej książce na pewno nie będziesz się nudzić.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Historia wydaje się naprawdę godna uwagi, więc na pewno zabiorę się za nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam, przyjemnie się czyta lub słucha jak kto woli. Polecam

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.