reklama

poniedziałek, 29 lutego 2016

Szkoła latania - Sylwia Trojanowska

"Szkoła latania", to debiut autorski Sylwii Trojanowskiej. Przepiękna okładka hipnotyzuje nas  i zachęca do zajrzenia jaka historia kryje się na kartkach tej powieści. Czy treść zachwyciła mnie równie mocno jak okładka? Zapraszam na recenzję.

Osiemnastoletnia Kasia Laska, to sympatyczna oraz przemiła dziewczyna, która ma dużą nadwagę. Utrudnia jej to wszelkie relacje, a w szkole z tego powodu dodatkowo jest wyśmiewana i szykanowana. Jej jedyną przyjaciółką jest Zosia, która sama nie ma łatwego życia. Kasia na Zosie zawsze może liczyć. Obie stanowią dla siebie podporę i wspierają się w trudnych chwilach.

Pewna sytuacja sprawia, że nasza bohaterka postanawia wziąć się za siebie i zawalczyć o sylwetkę oraz o swoje zdrowie.

'' - Jesteś gruba na własne życzenie i na własne życzenie od dziś zaczniesz chudnąć, Katarzyno!''

Niestety droga ta wcale nie będzie należeć do łatwych. Pierwsze spotkania z dietetykami będą totalną porażką, lecz dzięki determinacji rodzicielki, Kasia trafi do doktor Penelopy Hoppe, która swoim osobliwym zachowaniem sprawi, że Kasia uwierzy iż ma szansę. 
Ale czy kuracja doktor Penelopy przyniesie zamierzone efekty? O tym przekonacie się czytając "Szkołę latania".

Jak już wspominałam "Szkoła latania", to debiut Sylwii Trojanowskiej i szczerze przyznaję, że debiut zdecydowanie udany. Książka wciąga nas już od pierwszych stron. Poznajemy młodą dziewczynę, która boryka się z naprawdę poważnym problem, gdyż nadwaga to choroba XXI wieku. Niestety osobami które najbardziej krzywdzą Kasię jest jej rodzina, która przykłada się do stanu jej zdrowia.  Prym w ty wszystkim wiedzie ciocia Matylda, dla której rubensowskie kształty to wyznacznik piękna. Kasia waży ponad sto kilo, a jak wiadomo, to nie jest odpowiednia waga dla nastolatki. Jedyną trzeźwo myślącą osobą w rodzinie okazuje mama naszej bohaterki, która po pewnym incydencie zaczyna zdawać sobie sprawę, że po części jest winna tego jak wygląda jej córka. Postanawia w każdy możliwy sposób pomóc jej w walce z nadwagą. Tylko czy jej się  to uda?

"Szkoła latania", to genialna powieść, która porusza naprawdę bardzo ważny temat. Tym tematem jest otyłość, która niestety często jest lekceważona, no bo przecież im więcej ciałka tym na pewno dziecko zdrowsze. Jakże mylne jest takie myślenie. Po prostu niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy jak tragiczna w skutkach jest nadwaga, jakie choroby jej towarzyszą. Z wielką chęcią dałabym tę książkę do czytania nadopiekuńczym mamusiom oraz babciom, bo niestety, ale to my najbliżsi skazujemy dziecko na drwiny i brak akceptacji otoczenia, a co najgorsze na chorobę, kalectwo, a nawet śmierć.
Pani Sylwia opisała ten problem bardzo subtelnie i z wyczuciem. Ta książka to motywacja, by wziąć się za siebie, gdy jeszcze nie jest za późno.

W książce pojawia się również wątek miłosny, który bardzo mi się spodobał. To uczucie, które zrodzi się pomiędzy Kasią oraz Maksem, doda naszej bohaterce jeszcze więcej zapału do walki z nadwagą. To przecież normalne, że chcemy podobać się płci przeciwnej. O Maksie nie będę zdradzać nic więcej, bo chcę byście mieli wiele niespodzianek podczas lektury. Mogę zapewnić,  że będzie ich sporo jak i również pojawią się przeróżne problemy.

Powieść ta napisana jest prostym plastycznym językiem, więc jestem przekonana, że trafi on do każdego z Was. Bohaterowie są wyraziści i bardzo realnie opisani. Oczywiście fabuła skupia się głównie na Kasi, która bardzo się zmienia, to nie ta sama dziewczyna, którą poznajemy na początku książki, nabiera ona pewności siebie oraz odwagi. Nie można jednak zapomnieć o Zosi oraz Maksie, a także o rodzicach bohaterki, których łączy dość dziwny związek, gdyż każda z postaci wnosi coś swojego do całej powieści. 
Historia ta jest bardzo dopracowana. Wartka akcja nie pozwala nam się nudzić, a my po prostu nie mamy ochoty oderwać się od lektury.

"Szkoła latania", to nie tylko książka. To lekcja o tym jak radzić sobie z trudnościami życia oraz przeciwnościami losu. W tym przypadku jest to walka z otyłością i własnymi słabościami. Historia ta wywołała we mnie całą paletę emocji: żal, wzruszenie, smutek, ale również i radość.
A zakończenie??? Zakończenie odebrało mi mowę. Pani Sylwio, tak nie można!!!

Gorąco polecam Wam tę przepiękną powieść! Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie. A ja czekam niecierpliwie na kolejną część, która ukaże się już niedługo.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce oraz wydawnictwu Videograf.

niedziela, 28 lutego 2016

Pierwszy grób po prawej - Darynda Jones

"Pierwszy grób po prawej" Daryndy Jones, to pierwsza część cyklu Charley Davidson. Już od dłuższego czasu miałam chrapkę na tę właśnie książkę, gdyż uwielbiam powieści paranormalne. Czy mi się spodobała? Czy mnie urzekła? Zapraszam na recenzję.

Charley Davidson, to na pozór normalna młoda kobieta, która jest prywatnym detektywem oraz pomaga policji jako konsultantka. Jednakże to nie wszystko czym zajmuje się nasza bohaterka, ma ona bowiem jeszcze jeden "etat", jest łączniczką pomiędzy wymiarami, czyli przysłowiową Kostuchą. Pomaga umarłym przejść na drugą stronę oraz pomaga im załatwić niedokończone sprawy na tym ziemskim padole.

W tej części cyklu Charley będzie musiała pomóc trójce zamordowanych prawników, a sprawa z minuty na minutę będzie coraz bardziej dziwna, zawiła i powiązana ze zleceniem nad którym pracowali adwokaci. Czy Charley zdemaskuje morderce prawników? 

"Pierwszy grób po prawej", to powieść wielowątkowa. Autorka nie skupiła się jedynie na profesji naszej bohaterki, więc pomimo tego, że większość scen dotyczy rozwiązania sprawy prawników, to pojawia się świetny w mojej ocenie romans Charley, i to nie byle jaki romans, a romans paranormalny. Dodał on książce nutkę pikanterii i jeszcze większej tajemniczości.

Styl autorki jest bardzo oryginalny, całkiem inny niż to do czego przyzwyczaiła nas większość autorów tego typu książek. Może nie każdemu będzie on pasował, ale mi książkę czytało się lekko oraz bardzo szybko. 
Narracja prowadzona jest w osobie pierwszej, więc Charley jest dla nas otwartą kartą, poznajemy każdą jej myśl, a uwierzcie mi są one bardzo ciekawe. 
Charley Davidson jest bohaterką bardzo interesującą, odważną, pewną siebie, ciekawską oraz bardzo często siedzi w niej leń. Lecz nawet i taka kobieta ma swoje problemy, brak akceptacji ze strony macochy oraz siostry, drwiny znajomych, gdy dowiadują się prawdy o Charley.

W książce pojawia się również kilku  bohaterów drugoplanowych, których także poznajemy w znacznym stopniu, jak np. Cookie oraz Garrett, no i oczywiście tajemniczy Reyes Farrow, o którym nic Wam nie wspomnę, by nie psuć niespodzianki.

Ja daję książce duży plus, za świetny pomysł na fabułę, interesujący watek kryminalny, świetne oraz zabawne dialogi miedzy bohaterami, no i to co kobiety lubią najbardziej, czyli iskrzący wątek romansowy. W książce nie zabraknie również odważnych scen, które są przedstawione tak, że temperatura naszych ciał delikatnie się podnosi. Sceny te dopełniały książkę i idealnie wpasowały się w całą fabułę.

"Pierwszy grób po prawej", to świetny początek całego cyklu o Charley Davidson. Zabawne przygodny młodej Kostuchy odciągną Was od rzeczywistości na wiele godzin. Książka ta przepełniona jest zmysłową erotyką, humorem przez duże H oraz świetną akcją, która trzyma nas w napięciu prawie przez cały czas. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc.

Projekt Omega - Derek Edwards

Science fiction to gatunek, który bardzo lubię i ostatnio marzyłam, aby w końcu móc  przeczytać coś tego typu. Moja cała przygoda z książkami, zaczęła się od sci - fi, a ostatnio jakoś nie mogłam znaleźć dla siebie godnej książki z tej kategorii, dopóki nie zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Psychoskok, powieści Dereka Edwardsa "Projekt Omega".

  O co chodzi w książce, co przy niej czułam i co mogę Wam o niej powiedzieć? Na te pytania odpowiem w dalszej części.
 

"Projekt Omega" opowiada o Agencji która pracuje nad bardzo tajemniczym projektem. Wcześniejszy Projekt Alfa tejże agencji, poniósł fiasko w najbardziej decydującym momencie. Agencja po tym, zamiast się poddać, kontynuuje nadal prace, pod postacią "projektu Beta". Wraz z nowym rokiem, przedsięwzięcie przeistacza się w finałową formę "Projektu Omega". Gdy wydaje się już, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, zaczyna się znów koszmar, który pracownicy przeżywali 10 lat wcześniej. Czy dyrektor projektu Steven Grayston zażegna niebezpieczeństwo? Upadek projektu będzie równał się z jego ostatecznym zamknięciem. Ludzie oddani Graystonowi zrobią wszystko, żeby go uratować. Jednak czy to wystarczy? Pozostaje jeszcze kilka czynników, które nie są zależne od nich samych.

I to tyle, co powinniście wiedzieć :)

A teraz przechodząc do mojej oceny. Książka była dobra, ale jak dla mnie za mało było motywu sci-fi, a to ogromny minus. Mieliśmy tu naprawdę dobry materiał na świetną powieść z tego gatunku, ale nie został on w pełni wykorzystany. Nie chcę tutaj nikomu robić spoilerów, ale nawet względem projektu, oczekiwałam czegoś "więcej". Do tego liczyłam na trochę więcej akcji, trochę nowych miejsc, których jeszcze nikt nie zobaczył ani nie wymyślił. Brakowało mi tej futurystycznej wizji z nowinkami technologicznymi. W końcu w książce jest 2068 rok, więc czytelnik powinien  zobaczyć inne wyobrażenie przyszłości. Oczywiście, dostajemy tutaj jedną z takich wizji, ale tak jak wspominałam wcześniej nie chcę za bardzo zdradzać Wam szczegółów. Mogę tylko powiedzieć, że to jest jedno z marzeń naukowców i badaczy :) W książce pojawił się malutki wątek kryminalny, który bardzo przypadł mi do gustu oraz wątek miłosny, który też był dobrą odskocznią.

Reasumując, "Projekt Omega" to dobra książka z niestety nie wykorzystanym do końca potencjałem. Osobiście lekko się na niej zawiodłam, mimo wszystko polecam Wam, bo być może odbierzecie ją całkiem inaczej niż ja.

Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Psychoskok.

sobota, 27 lutego 2016

Spełnienia marzeń! - Katarzyna Michalak

Po raz kolejny nie zawiodłam się na Katarzynie Michalak. Dostałam dokładnie to czego oczekiwałam, a może nawet trochę więcej. Autorka z wrodzonym  sobie wdziękiem, wpasowała się w święcący triumfy wśród czytelniczek na całym świecie nurt New Adult. "Spełnienia marzeń" to najnowsze "dziecko" Pani Katarzyny, o którym mam okazję wam opowiedzieć.

Ona - Klaudia Maszewska, osiemnastolatka, którą życie doświadczyło w najokrutniejszy z możliwych sposobów. On - Kamil Sawicki, niewidomy dwudziestolatek, któremu los również nie szczędził dramatów. W odpowiedzi na ogłoszenie o pracę Klaudia trafia do domu Kamila, który potrzebuje kogoś do pomocy, a przede wszystkim do towarzystwa.
Nieufna i zastraszona dziewczyna, i chłopak, buntujący się przeciwko własnemu losowi. Czy dwoje tak obarczonych przez życie młodych ludzi jest w stanie połączyć więź? Czy pomimo piętrzących się przed nimi przeszkód spełnią się ich marzenia?

Pierwszy raz spotykam się w tego typu literaturze z niewidomym bohaterem i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Moją pierwszą reakcją była konsternacja i powątpiewanie czy aby to dobry pomysł. Jednak autorka poradziła sobie znakomicie. Stworzyła historię w dużej mierze opartą właśnie na niepełnosprawności Kamila i choć może nie zabrzmi to zbyt dobrze, ale w tym wypadku to atut, który nadaje powieści realności. Niebywale przekonująco, została  wykreowana postać głównego bohatera, którego nie da się nie lubić pomimo początkowych trudności związanych z jego buńczuczną postawą.


Bardzo obrazowo przedstawiona sytuacja Klaudii pozwala nam poczuć  wszystkie te emocje, które towarzyszą dziewczynie. W opowieść o miłości, rozkwitającej pomiędzy młodymi, wplatane są inne wątki, przez co historia nie jest ckliwa czy nazbyt pretensjonalna. Być może trochę przewidywalna, ale autorka starała się i momentami potrafiła mnie zaskoczyć, rzucając niezliczoną ilość kłód pod nogi bohaterom. Nagromadzenie postaci drugoplanowych, ich intrygi i próby utrudnienia życia Klaudii i Kamilowi, przyprawiały momentami o zawrót głowy. Trochę szkoda, że niektóre karty zostały za szybko odkryte, zabrakło mi tej aury tajemniczości wokół bohaterów, jaka powstaje właśnie przez stopniowe odkrywanie ich tajemnic. To uchybienie jednak zostało mi zrekompensowane, niezwykłym darem przekazywania emocji jaki posiada Katarzyna Michalak.


Wiem, że to dosyć banalne, ale powieść wciągnęła mnie w wir wydarzeń i nie mogłam przestać jej czytać. Ale czy nie o to właśnie chodzi?

Polecam!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Misja Wywiad z Augustą Docher

Dziś zapraszamy Was na wywiad z Augustą Docher, autorką "Eperu" oraz "Anatomii uległości". Najnowszą powieść autorki wygrywa Marika Gulińska. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page.



Magdalena Ewa

 1. Wylądowała Pani na bezludnej wyspie, ale miała Pani szczęście: dżin daje Pani wybór 5 książek. A więc, co Pani wybierze?
Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Biblia (bo jeszcze całej nie zgłębiłam), jakiś dobry zielnik (najlepiej z opisem i rycinami roślin, które występują na tej wysepce), książka o przetrwaniu (jak uzyskiwać słodką wodę, oprawiać zwierzęta etc...),  poradnik medyczny (jak się leczyć domowymi sposobami) i może coś w wersji angielsko-polskiej - np. dzieła zebrane Szekspira (wszystkie). Może na bezludnej wyspie wreszcie nie miałabym wymówek i z nudów nauczyłabym się angielskiego. 
Serdecznie pozdrawiam Magdaleno. 


Iza Wyszomirska

1. Dlaczego temat BDSM przed Greyem był tzw. tabu, niektórzy nawet wcześniej o nim nie słyszeli? Bo przecież Grey nie jest jego pierwowzorem.

 Czy tabu? Raczej nie. Grey spopularyzował zagadnienia bdsm. Autorka tej trylogii podała je w bardzo łatwo przyswajalnej formie i za to jej chwała ;) A prekursorem takiej literatury był wszak markiz Donatien-Alphonse-François de Sade. Z literatury współczesnej można przywołać chociażby powieść "W jego dłoniach", czy wiele innych. Polecam Ci, Izabelo :) 


Karolina Jagieła

1. Czy w życiu kieruje się Pani rozsądkiem czy raczej emocjami?

I tym i tym. Zależy od sytuacji. Jeśli dotyczy wyłącznie mnie samej, mogę pozwolić sobie na emocje, jeśli moich bliskich - tu pierwsze skrzypce gra rozsądek. 


Natalia Lubawa

1.Czy w tym roku będzie Pani wydawała jakieś inne książki?

Natalio w maju lub czerwcu ma się ukazać Habbatum, czyli II część sagi o Wędrowcach. Jestem w trakcie pisania drugiej części powieści obyczajowej, stanowiącej składową część pewnego cyklu, ale czy pierwszy tom tej serii ukaże się w tym roku? O tym zadecyduje wydawnictwo. Ja bardzo bym chciała. Tym bardziej, że to kolejny gatunek literatury, po który sięgnęłam. 


Marta Maruszak

1. Mój pierwszy motocykl pochodził z Belgii, jego właścicielką była Pani Augusta, bardzo oryginalne imię. Czy jest jakaś historia związana z Pani imieniem?

Obawiam się Marto, że Cię sromotnie rozczaruję. To po prostu nawiązanie do panieńskiego nazwiska. 


Ewelina Nawara

 1. Czy spotkała się Pani z obraźliwymi komentarzami związanymi z tematyka pani książki?

Ewelino, jeszcze nie, ale znając życie to kwestia czasu ;) Jeszcze się taki nie narodził, żeby wszystkim dogodził. Chyba każdy autor ma swoich fanów, ale i wrogów, lub może łagodniej: anty-fanów. Obraźliwych komentarzy nie odnotowałam, ale za to widziałam bardzo komiczny projekt okładki Anatomii, niestety nie nadaje się tutaj do opublikowania (zbyt obsceniczny). Szkoda, bo w sumie jest bardzo śmieszny. Może kiedyś ;) 


Grażyna Wróbel 

1. Gdyby paznokcie miały odzwierciedlać Pani pisarstwo, jakby je Pani pomalowała i dlaczego?

Każdy miałby inną długość, kształt i kolor. Zresztą czasami tak właśnie zdobiłam paznokcie, gdy jeszcze czynnie zajmowałam się stylizacją paznokci. Ot, byłam żywym, chodzącym wzornikiem. 


Ewa Nieradko-Jarocińska

1.Myślą przewodnią "Anatomii uległości" jest: "należę do Ciebie?", "jestem Twoja?" (...biorąc pod uwagę, różne jej-tj. uległości, rodzaje...)

Myślą przewodnią jest odwaga w wyrażaniu własnych pragnień, upodobań i kompromis między partnerami. Poruszałam też (lub choć starałam się to jakoś ogarnąć) problem zaufania w związku, takiego bezgranicznego. I autonomii każdej ze stron w dłuższej relacji. 


Monica Rice

1. Czytając książkę nie zdziwiło mnie nic. Nie każda z praktyk opiera się na kontrakcie, umowie podpisanej przez obydwie strony. Odniosłam wrażenie, że wszystko kreci się wokół tego papierka..być może sie mylę ale czy Pani właśnie w ten sposób widzi klimat BDSM- u?


Dziękuję za lekturę mojej powieści. Myślę, że każdy człowiek (obojętnie, czy praktykujący tego typu zabawy, czy też się od nich absolutnie odżegnujący) ma jakąś wizję bdsm. Czy to powstałą pod wpływem lektur, filmów, zasłyszanych historii czy też praktyki. I dokładnie tak samo jest ze mną. Myślę, że osoby praktykujące tego typu zachowania będą postrzegać moją książkę inaczej, niż ktoś kto absolutnie się z tym nie spotkał (osobiście) i nie ma na to ochoty, ale nawet ten ostatni znajdzie dla siebie coś delikatnego, romantycznego i słodkiego. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję Monico za lekturę. 


Monika Hetz 

1. Czy sceny przedstawione w "Anatomii uległości" przetestowałaby Pani w rzeczywistości? 


Niekoniecznie. Oj, gdyby każdy autor miał przeżyć wszystko, co opisuje na własnej skórze (dosłownie i w przenośni), zabrakłoby mu żywotów. Chyba, że jest kotem i ma ich siedem. Wtedy tak. Ale z przyjemnością odziedziczyłabym dom na Lazurowym Wybrzeżu. W darowiźnie też. I może być zrujnowany, jak ten Melanii ;) 


Anna Flakus 

1. Czy nowa książka to będzie jak poradnik dla kobiet które nie radzą sobie w pewnych sprawach?


Nie piszę poradników i chyba nigdy się na to nie porwę. Nie ma nic bardziej irytującego, jak radzenie komuś, zwłaszcza gdy o to nie prosił. Tworzę literaturę popularną, lekką i przyjemną (mam nadzieję), a moim głównym celem jest dostarczyć Czytelnikowi emocji i rozrywki. Jeśli przy okazji coś mu się nasunie w trakcie lektury, coś odkryje, czegoś się dowie - wspaniale. To będzie wartość dodana. Ale na pierwszym miejscu: emocje. Pozdrawiam imienniczkę głównej bohaterki Eperu. 


Sa Bina 

1. Czy "Anatomię Uległości" napisała pani spontanicznie, czy też planowała Pani ten projekt, a pisanie było dopiero fazą końcową?


Spontanicznie. Kilkanaście lat byłam księgową i planowania (pracy) mam po dziurki w nosie, o ile nie po cebulki włosów. Siadłam, napisałam i już ;) Oczywiście i tak zawsze cała powieść "pisze" się w mojej głowie, a ja jedynie wklepuję tekst do komputera. Jedyne, co planuję i staram się wykonać bardzo pieczołowicie i skrupulatnie, to research do powieści, żeby nie posadzić jakiegoś pięknego babola typu: kiszone ogórki jako przysmak przeciętnego Nowojorczyka. 


Ewelina Żaczek

1. Proszę dokończyć zdanie: Kiedy zgasną gwiazdy sławy będę?

Żaneto, te gwiazdy jeszcze nie zaświeciły, a jeśli tak się stanie (w co śmiem wątpić szczerze, bo Polska to nie USA), zanim zgasną zrobię im fotkę, żeby mieć na pamiątkę. 


Natalia Kapela

1. Czy zaczynając książkę ma Pani już w głowie historię czy zmienia coś w trakcie pisania?

Zmieniam, miotam się, kasuję, dopisuję, ale najczęściej - o ile nie zawsze, dzieje się tak ze środkiem powieści. Początek i koniec wymyślam jako pierwsze i te partie tekstu z reguły pozostają bez zmian. 


Paulina Borzęcka

1.Czy chciałaby Pani aby książka stała się obowiązkowa lekturą np dla psychologów?
2. Czy ta książka to taki przewodnik jak kobieta powinna się zachowywać w sypialni? taki "dekalog" dla kobiet?

Wahałam się mocno, które pytanie wybrać. Co do pierwszego, mam niepowstrzymaną ochotę zażartować, że winna stanowić obowiązkową lekturę mojego psychoanalityka (gdy takowego będę potrzebować, bo oszaleję z nadmiaru... czegokolwiek), ale nie zażartuję. Co do przewodnika, o ile znam moją książkę (a znam ją trochę, bo czytałam tę historię pewnie z dziesięć razy i mam jej szczerze dosyć), widziałabym to tak: najpierw czyta pani, jeśli się jej spodobało, daje książkę mężowi, a gdy on przebrnie przez te 592 strony, pani może mu powiedzieć: a teraz chcę, żebyś zrobił jak Adam na str.... ;) I wtedy tak. To może być pewnego rodzaju wskazówka, przewodnik, ale raczej dla mężczyzny. 


Dorota Lińska-Złoch

1. Co bardzie Panią denerwuje w książce- błędy gramatyczne czy nudna treść?

Kochana Dorotko, jesteśmy na "ty" od "ty"-sięcy dni. Zapomniałaś? A teraz odpowiedź na Twoje pytanie: od kiedy param się pisarstwem (może zbyt mocno powiedziane, że pisarstwem) moja czujność co do poprawności językowej zasadniczo się wzmogła. Obserwuję to zjawisko z niepokojem, o ile nie paniką, bo czasami łapię się na tym, że zamiast śledzić fabułę i czytać, czytać, czytać... - zastygam jak żona Lota i dumam: to chyba źle napisane? Albo odwrotnie: tkwię w jednym miejscu i umieram z zazdrości, że ktoś tak pięknie potrafi coś ująć w słowa. Czyli forma jest dla mnie bardzo ważna. Równie ważna, jak treść (fabuła, postacie, intryga). 


Agnieszka Średnicka

 1. Jaka Pani jest cicha? Czy raczej gadatliwa? 


Różnie to bywa. Czasem cały dzień potrafię milczeć, ale gdy ktoś zacznie ze mną rozmawiać na interesujący (mnie) temat, potrafię zagadać na śmierć. I nawet na pochówek by starczyło.


Anna Sok

 1.Kiedy odkryła Pani w sobie pasję do pisania książek ?


A niedawno Aniu, raptem dwa lata temu. Taki sobie świeżaczek jestem. Zielony, jak listek klonu przyklejany na szybę początkujących kierowców. Ale to za PRL-u było, więc nie pamiętasz. To znaczy zasadniczo nie masz takiej możliwości ;) 


Marika Gulinska

1. Co zmotywowało panią do napisania tego typu książki?

Ojej. To bardzo trudne pytanie. I bardzo ciekawe. Nic mnie nie motywuje do pisania oprócz Moich Ukochanych Czytelniczek i Czytelników, a że Anatomia nie była żadną kontynuacją, więc chyba nie potrafię jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Co do Habbatum (II t.Wędrowców), to już inna sprawa. Starałam się szybko napisać kolejną część, bo wiem, że jest grupka Osób, które czekają na dalsze losy Anny Wilk i Leo Blacka. Wiem też, że znani i popularni autorzy często tworzą motywowani (naciskani) przez wydawców i czytelników, i mam nadzieję że doczekam się kiedyś takiej silnej presji :) 


Paulina Świstak

1. Czy w książce są opisane momenty z Pani życia jako życie bohaterki? 

Lubię czasami dłuuuuugo się malować. Ale rzadko, na pewno nie codziennie. 


Magdalena Faltyn

3.Czy chciałaby pani, żeby powstał film na podstawie pani książki?

Chyba każdy autor o tym marzy. Może dlatego zaczęłam pisać powieść obyczajową osadzoną w polskich realiach? Ale to takie bardzo trudne do spełnienia marzenie, choć wielu się udaje. I bardzo im zazdroszczę. Bardzo. 


Katarzyna Gnacikowska

1. Najbardziej zakręcony pomysł na książkę to...?


Mam nadzieję, że jeszcze przede mną. Coś mi się ostatnio kluje w głowie, ale nie wiem, czy będę miała możliwość to zrealizować, bo i temat kontrowersyjny i metoda realizacji też nieco inna, niż zazwyczaj. 


Ania Emi

1. Wierzy Pani, że dobro zawsze wraca ?

Chcę wierzyć. Bardzo. I czasami dobro faktycznie wraca, a czasami... trzeba dłużej poczekać. 


Anna Dudkowiak 

1. Gdyby Pani życie zamieniło się w książkę to jaki byłby jej tytuł i gatunek?


Ojej, to byłaby bardzo nudna historia, pewnie obyczajowa. Bez szczególnych zwrotów akcji (bo rozwód to żaden eksces w dzisiejszych czasach). I w sumie to chyba dobrze, że nudna, bo ja lubię się nudzić (doszłam do tego wniosku w dniu, w którym urodziło się moje pierwsze dziecko). Tytuł? Nudny żywot Augusty... ;) 


Anna Zuzanna 

1.Czym jest według Pani życie bez namiętności ? 

Nie chciałabym tak żyć. Miłość (namiętność) to coś, dla czego warto żyć. Samotność? To nie dla mnie. 


Ula Ex Wysokińska Rogalska

1. Pani ulubiona książka, potrawa i pora roku?

Książek nie wymienię, bo sporo ich. Czytam nałogowo i co chwilę odkrywam tę nową NAJ. Potrawa? Pączki z lukrem, kandyzowaną skórką pomarańczy i różaną marmoladką. A pora roku? Oczywiście wiosna. 


Ania Lebioda 

1. Jak najchętniej Pani odpoczywa? Aktywnie czy błogo i leniwie? 


Leniwie. Leżeć na plaży, grzać się w słońcu, do tego dobra książka, butelka z wodą mineralną, cisza i spokój. To lubię. 


Alka Pachut 

1. Czy Pani postacie książkowe wzorowane są na Pani bliskich?


Absolutnie nie. Jeszcze mi życie miłe. Ale oczywiście pewne detale przemycam. Imiona, powiedzonka, jakieś gesty lub krótkie anegdoty. Czemu nie? Jeśli to jest zrobione dyskretnie? 






***

Bardzo serdecznie dziękuję Wszystkim Uczestniczkom zabawy. Naprawdę - świetnie się bawiłam, odpowiadając na Wasze pytania. Przepraszam, że nie na każde odpowiedziałam. 
Moją faworytką, czyli Autorką najciekawszego pytania zostaje Marika Gulinska. Gratulacje. Życzę miłej lektury i wielu wrażeń. 
Pozdrawiam Was ciepło. Augusta Docher

piątek, 26 lutego 2016

Ogień i woda - Victoria Scott

Dziś zapraszam Was na recenzję książki Victorii Scott "Ogień i Woda". Okładka przyciągająca wzrok, ciekawy blurb zachęca by zajrzeć do jej wnętrza.

Tella, to nastolatka której życie wywróciło się do góry nogami. Dziewięć miesięcy wcześniej wraz z rodzicami, oraz chorym bratem Codym, przeprowadziła się z Bostonu do małej miejscowości gdzieś w Montanie. Przeprowadzka podobno jest dla dobra Cody`ego, by mógł oddychać świeżym powietrzem. Tylko czy oby na pewno to jest prawdziwym powodem tej ogromnej zmiany?
Tella nie ma tam łatwego życia. Brak  przyjaciół, brak dostępu do internetu oraz telewizora, to dla młodej dziewczyny prawdziwy koszmar. Pewnego dnia, gdy Tella znajduje tajemnicze pudełeczko z pewnym urządzeniem , wszystko się zmienia. Urządzenie to  przekazuje jej bardzo ważną wiadomość.

"Jeśli słyszysz tę wiadomość, to znaczy, że zostałaś zaproszona do uczestnictwa w Piekielnym Wyścigu. Wszyscy uczestnicy muszą zgłosić się w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, by wybrać sobie pandorę. W przeciwnym wypadku..."

Aby uratować swojego brata, Tella postanawia zaryzykować i wziąć udział w wyścigu, gdyż nagrodą jest lekarstwo na każdą chorobę. Wyścig będzie się składał z czterech etapów (dżungla, pustynia, morze i góry), a każdy z nich będzie trudniejszy. Tella podczas wyścigu nawiąże nowe znajomości ze "swoimi rywalami", pojawi się również bardzo tajemniczy Guy, który namiesza w sercu naszej bohaterki. 

"Woda i Ogień", to powieść wpisująca się w nurt young adut z domieszką fantasty i muszę Wam powiedzieć, że to połączenie wyszło autorce naprawdę doskonale. Książkę czyta się szybko, a fabuła wciąga nas od pierwszych stron, nie dając wytchnienia ani na chwilę. Tak naprawdę nie mamy ochoty jej odłożyć, dopóki nie znajdziemy się na ostatniej stronie.

Świetnie wykreowani bohaterowie, którzy mają swoje tajemnice, wady oraz zalety. Niektórych ciężko jest rozgryźć, a autorka w ogóle nie ułatwia nam sprawy, bo z premedytacją dawkuje informacje.  

Bardzo realistyczne są też opisy miejsc. Łatwo możemy sobie wszystko wyobrazić: tajemniczą i niebezpieczną dżunglę oraz gorącą i nieprzystępną pustynię (w tym tomie wraz z bohaterami przechodzimy przez dwa etapy wyścigu).

Super pomysłem było umieszczenie w powieści pandor - zwierząt wyklutych z jaj na potrzeby wyścigu . Każdy z uczestników ma swoją pandorę, która posiada nadprzyrodzone zdolności. Pandory mają za zadanie pomagać uczestnikom i ich chronić. 

Powieść ta napisana jest bardzo lekko, a każde przeczytane słowo zapada nam w pamięci. Victoria Scott rewelacyjnie dozuje napięcie, a moje ciśnienie nie raz skakało bardzo wysoko. Nie łudźcie się jednak, że ten wyścig to zabawa. To walka na śmierć i życie, a wygrany może być tylko jeden.

Uwierzcie mi, że dawno nie czytałam tak wspaniałej książki z wątkiem fantastycznym. Piekielny wyścig, tajemnicze zwierzęta z różnorodnymi mocami, a do tego wątek romantyczny. To wszystko sprawia, że od tej rewelacyjnej powieści ciężko się oderwać. Ja po prostu zostałam zauroczoną tą książką i przepadłam bez reszty.

Jeżeli lubicie fantastykę w wydaniu młodzieżowym i chcecie przeżyć niebezpieczną, ale naprawdę świetną przygodę, to ta pozycja jest dla Was idealna. Zatracicie się tak jak ja w tej grze o wszystko. 

"Co jesteś w stanie zrobić, żeby ocalić kogoś, kogo kochasz?
DECYDUJ! CZAS UCIEKA..."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

Data wydania:17.06.2015

środa, 24 lutego 2016

Zakochaj się we mnie - Opracowanie zbiorowe

"Zakochaj się we mnie", to zbiór sześciu króciutkich opowiadań miłosnych, takich autorek jak, Alice Clayton, Jennifer DeLucy, Nicki Elson, Jessica McQuinn, Victoria Michaels oraz Alison Oburia. Wszystkie te opowiadania mają jeden wspólny mianownik - miłość oraz walentynki. I choć to święto już za nami, to nie powstrzymało mnie to przed lekturą tej książki.  






Alice Clayton "Smak zmysłów"

W pierwszym opowiadaniu poznajemy małżeństwo ze sporym stażem. Żona zajmuje się domem, a mąż pochłonięty jest pracą. Czy w takim związku znajdzie się czas na celebrowanie takiego święta jak walentynki?

"Czy można uchwycić ten moment, kiedy romantyzm umiera? Siedząc samotnie w ukochanym domu, otoczona przez ulubione przedmioty, nagle przyłapałam się na tym, że tęsknię za czasami, gdy nie mieliśmy nic prócz naszej miłości. I gdy obojgu nam zależało, by jak najczęściej ją czuć."

Wspaniałe opowiadanie mówiące nam, że miłość jest ponadczasowa i nie ważne ile mamy lat, oraz ile lat jesteśmy w związku. Na taką miłość zasługuje każdy z nas.

Jennifer DeLucy "Zdobyta przez wikinga"

To opowiadanie przedstawia nam kobietę, która szuka w życiu mężczyzny idealnego. Nie mogąc takie znaleźć sama go tworzy na kartach swojej powieści, silnego i przystojnego wikinga. Czy wytwór wyobraźni może zastąpić realną osobę?

"Podobno nie można zakochać się w słowach. Nawet trudno to sobie wyobrazić. Gdyby jednak którejś z was się to przytrafiło - wyrazy współczucia, bo wtedy uznacie, że żaden realny mężczyzna nie jest dla was wystarczająco dobry. Nikt nie jest w stanie doścignąć ideału wykreowanego w umyśle."

To opowiadanie jest troszkę dziwne, troszkę chaotyczne, ale ma jeden ważny przekaz dla każdego z nas..... Doceniajmy to co mamy, bo to w życiu jest najważniejsze.

Nicki Elson "Nie obchodzę walentynek"

W tym opowiadaniu poznajemy dziewczynę, która od ośmiu miesięcy jest w szczęśliwym związku. Przez przykre doświadczenia, które spotkały ją w przeszłości podczas święta zakochanych, postanawia już nigdy go nie obchodzić. Czy to dobry pomysł? Według niej tak, ale czy na pewno? 

"...Czemu innym tak trudno to zrozumieć? Nie miała nic przeciwko, żeby sobie świętowali. Dlaczego to dla nich taki problem? Nie była żadnym Grinchem, co za pomysł!

Chociaż...może trochę?
Nie zawsze czuła awersję do dnia zakochanych. Wręcz przeciwnie, w dzieciństwie to było jej ulubione święto..."

Świetna opowieść pełna humoru, i wbrew pozorom bardzo romantyczna.

Jessica McQuinn "Stać cię na więcej"

Kolejne opowiadanie, kolejne małżeństwo. Tym razem mamy do czynienia z całą rodziną, czyli mąż, żona i trójka wspaniałych córek. W takim domu walentynki to dzień jak co dzień, czyli można by rzec codzienny chaos. Ale czy ten dzień zawsze musi taki być?

"...To było ich życie. Świadomość, że szli przez nie razem, była najcudowniejszą rzeczą na świecie."

Przepiękna, ciepła opowieść o cudownej rodzinnej miłości. Myślę, że to opowiadanie to karta z życia niejednej z nas.

Victoria Michaels "Powrót do domu"

To opowiadanie o młodej kobiecie, która na kilka dni przyjeżdża do rodzinnego domu. Tam spotyka swoją szkolną miłość, którą zawsze darzyła uczuciem. Czy zadziała magia świętego Walentego?

"...Jej zły nastrój dodatkowo pogłębiało to, że jest zabójczo przystojny i nie potrafiła myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, że ma ochotę go pocałować. Doprowadzało ją to do szału już od kilku lat..."

Cudowna opowiastka o pierwszym młodzieńczym uczuciu, które pozostaje w naszym sercu na zawsze.

Alison Oburia "Połączeni"

Ostatnie z opowiadań jest chyba najbardziej wzruszającą historią. Poznajemy w nim dwójkę bohaterów, oboje mają za sobą bolesną przeszłość. Ich spotkanie to przeznaczenie. Tylko czy je wykorzystają?

"Kate obrzuciła Paula długim spojrzeniem. Odwzajemnił je, po raz pierwszy od roku gotowy otworzyć przed kimś swoje serce."

Wzruszające opowiadanie o tym, że kiedyś nadchodzi czas by pozostawić przeszłość i próbować żyć na nowo, otworzyć się na nowo na miłość. 

"Zakochaj się we mnie", to świetny zbiór opowiadań. Każda z autorek przedstawiła nam w inny sposób dzień zakochanych. Jedne z opowiadań są pełne romantyzmu, inne dowcipne, a jeszcze inne pełne wzruszeń. Wszystkie je łączy miłość, czyli najpiękniejsze uczucie, które może połączyć dwie osoby. Opowiadania te pokazują nam jak ważna jest miłość w naszym życiu, jak łatwo możemy ją stracić oraz jak czasami ciężko ja zdobyć. Na pewno nie są to puste opowiastki, z każdej z nich wyciągniemy jakieś wnioski oraz spostrzeżenia. Jedyny minus tej książki jest taki, że opowiadania są króciutkie, a ja z wielką chęcią poczytałabym o tych bohaterach jeszcze więcej, gdyż każda z tych historii mnie zafascynowała. Z tych sześciu autorek znałam tylko twórczość Alice Clayton, ale teraz na pewno postaram się dowiedzieć czegoś więcej o pozostałej piątce. Książka świetna na leniwe popołudnie, na pewno przy niej się rozmarzycie. Polecam serdecznie!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.

Data wydania: 3.02.2016

wtorek, 23 lutego 2016

Uwikłani. Pokusa - Laurelin Paige

"Uwikłani. Pokusa" Laurelin Paige, to kolejna gorąca powieść wydana u nas w kraju. Wiecie już, że lubię taką literaturę, więc tego tytułu po prostu nie mogło zabraknąć w mojej biblioteczce. Zapraszam na recenzję.

Alayna Withers, to młoda piękna oraz bardzo inteligentna kobieta, która właśnie obroniła tytuł MBA na nowojorskiej uczelni. Alayna pracuje w klubie nocnym i mimo wyższego wykształcenia chce tam zostać, bo marzy jej się awans na stanowisko menadżera. Po niemiłych przeżyciach z przeszłości, postanawia trzymać się z dala od mężczyzn, którzy znów mogą  wpędzić ją w chorobliwą obsesję miłosną. Jednak nie będzie to takie proste, bo na jej drodze stanie nowy właściciel klubu - Hudson Price, który zaoferuje naszej bohaterce całkiem inny rodzaj pracy. Nowy szef poprosi Alaynę, by pomogła mu zerwać zaręczyny. Czy Alayna zgodzi się na taki układ, mimo iż wie, że ten zabójczo przystojny mężczyzna może okazać się dla niej zagrożeniem? 

Uwielbiam literaturę erotyczną, więc byłam bardzo zadowolona, gdy wydawnictwo przesłało mi właśnie ten tytuł do recenzji. I choć jest to historia jakich wiele, to jednak ta książka ma coś w sobie co nie pozwala nam się od niej oderwać. Dwójka doświadczonych przez życie bohaterów, każdy z nich ma jakieś zaburzenia, a próbują przed światem udawać zakochaną parę i zmylić rodzinę Hudsona. Czy to się uda? Na pewno nie będzie łatwo, gdyż mimo iż Hudson będzie potrafił rozdzielić "pracę" i życie prywatne, to niestety Alayna będzie miała z tym problem. 

W moim odczuciu jest to rewelacyjna powieść, z genialnie przedstawionymi głównymi bohaterami. 

On to władczy, dominujący oraz szczery mężczyzna, który zawsze zdobywa to co zechce, nie licząc się z konsekwencjami. Twierdzi, że nie potrafi kochać. 

Ona to piękna, seksowna, inteligentna kobieta, kochająca aż za bardzo, która nie raz miała konflikty z prawem przez swoją obsesję na punkcie mężczyzn. 

"- Zero uczuć? Nie ma sprawy.   

  
 Hudson uniósł brew wyraźnie rozbawiony.     

-Czy Ty też nie potrafisz kochać?                                                       

Spojrzałam mu prosto w oczy i zignorowałam głosik rozsądku podpowiadający mi z tyłu głowy, żebym wiała jak najszybciej.         

- Nie, wręcz przeciwnie. Ja kocham aż za bardzo. Dlatego trzymanie miłości poza układem to słuszna decyzja. 

- Super. Zero miłości."        

Styl autorki jest świetny, mimo że prosty to jednak z pazurem, który dodaje całej powieści zadziorności. Żwawa akcja, rewelacyjne i pikantne dialogi, doprowadzające nas do wrzenia. Innym razem dialogi są zadziorne, a jeszcze kiedy indziej ociekają gniewem i nienawiścią. To samo się ma do opisów scen erotycznych, są one tak przedstawione, że mamy problem żeby usiedzieć na miejscu, a żar aż wypływa z pomiędzy czytanych stron.

Powieść napisana jest z perspektywy naszej bohaterki, przez co poznajemy ją dogłębnie. Jej myśli, obawy oraz lęki są dla nas bardzo realne. Każda z postaci jest idealnie przedstawiona, nawet złe charaktery, bo oczywiście i takie się znajdą. Będą knucia oraz intrygi, a wtedy oczywiście jest ciekawiej, choć czasami mamy ochotę kogoś zamordować w obronie naszych ulubieńców.

Myślę, że w tej książce odnajdziecie wszystko to, co powinien zawierać dobry erotyk. Będzie pożądanie, wzajemne przyciąganie, a może nawet i miłość?

Polecam ją z czystym sumieniem i jestem wręcz przekonana, że się nie zawiedziecie, tym bardziej, że to książka, którą czyta się na jednym wdechu, a po zakończeniu będzie Wam mało. Ja jestem ogromnie szczęśliwa, bo dziś właśnie dotarła do mnie część druga tej serii, więc więcej Was nie zanudzam i biegnę czytać co słychać u Alayny oraz Hudsona.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Data wydania: 19.11.2015
                                                                               

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wyniki konkursu z Anatomią Uległości

Z przyjemnością ogłaszamy, że egzemplarz Anatomii uległości autorstwa Augusty Docher wygrywa:

Izabela Wolanin

Serdecznie gratulujemy!



niedziela, 21 lutego 2016

Misja Wywiad z Joanną Opiat-Bojarską

Mimo późnej pory zapraszamy Was na wywiad z Joanną Opiat - Bojarską, autorką poczytnych powieści kryminalnych. Recenzję jednej z nich, "Gra pozorów" macie okazję przeczytać u nas na blogu. Za najciekawsze pytania pani Joanna uznała te, które zadała Agnieszka Kosińska i na nie odpowiedziała w całości. Natomiast z pozostałych Waszych pytań wybrała po jednym z każdego zestawu.
Do Agnieszki powędruje nagroda w postaci książki "Gra pozorów". Gratulujemy i prosimy o kontakt w ciągu trzech dni na naszym fan page.





Grażyna Wróbel

W jednej ze swoich książek porusza Pani bardzo ważny temat - mianowicie dotyczący handlu organami. Dlaczego ludzie posuwają się do tak niecnych uczynków?

 Dlaczego dawcy oferują nerki na sprzedaż? Zazwyczaj dlatego, że znajdują się w trudniej sytuacji finansowej, a nie mają nic innego, co mogliby sprzedać. Dlaczego biorcy chcą zapłacić za nowy organ? Bo obawiają się, że zajmują zbyt odległe miejsce na liście oczekujących na przeszczep. Jeśli więc mają pieniądze i realne zagrożenie, że nie dożyją momentu, w którym znajdzie się dla nich odpowiedni narząd – chcą kupić sobie życie.
No i ostatnie dlaczego – dlaczego grupy przestępcze pośredniczą w tym handlu? Bo zarabiają na tym mnóstwo pieniędzy.



Iza Wyszomirska

W swoich książkach porusza Pani tematy dotyczące handlu organami, dopalaczy, zaginięć, intryg politycznych. Który z nich był dla Pani najtrudniejszy lub najciekawszy w przedstawianiu go? 



Zawsze kiedy siadam do pracy nad książką i wybieram temat przewodni (nawet jeśli ten temat pojawia się dopiero w drugim dnie intrygi kryminalnej) mam wypieki na twarzy i jestem podekscytowana. Poznaję nieznany świat i reguły jego funkcjonowania. Zgłębianie kolejnego społecznego tabu daje mi ogromnego powera. Dopalacze, zaginięcia, handel organami… wszystkie były równie ciekawe, przy każdym musiałam pokonywać pewne przeciwności losu. Największe - chyba przy pracy nad „Koneserem”. Handlem organami… to do tej pory największe tabu z jakim przyszło mi się zmierzyć.


 Izunia Raszka

Jakiego gatunku książki raczej Pani nie napisze? 


 Na pewno nie przeczyta Pani Opiat-Bojarskiej w wersji SF. Nie przepadam za fantastyką. Cenię sobie realizm, dlatego tworzę historie, które mogłby wydarzyć się naprawdę. 




Alka Pachut


A kim Pani chciała być? 


Nauczycielką języka niemieckiego :)



Daria Skiba

 Ze słowami styka się Pani na co dzień. Jakie jest Pani ulubione słowo, a jakiego stara się Pani unikać? Jest może jakieś słowo, którego Pani nadużywa?


Słowa są dla mnie jedynie narzędziami służącymi do przekazywania emocji. Nie trzymam się ich kurczowo. Nie mam ani ulubionych słów, ani powiedzonek. Znaczenie słowa zmienia się w zależności od tego jakim tonem je wypowiadamy, jaką mamy minę, jak gestykulujemy….



Ania Lebioda

W jakich miejscach,pomieszczeniach najlepiej się Pani pisze? :)) 


 We wszystkich :) Oczywiście piszę w domu, ale równie dobrze stuka mi się w klawiaturę w kawiarni, pociągu, czy w centrum handlowym.



Krzysztof Hawryszczyszyn

Wygląda Pani na wojowniczkę, czy w takim razie posiada Pani umiejętność posługiwania się prawdziwą bronią ? 


Zabijam spojrzeniem to lepsze niż broń, bo nie zostawia na miejscu zdarzenia śladów. 


Agnieszka Kosińska

Kobieta pisząca świetne kryminały, według mnie musi być kobietą silną i niezależną. Taka właśnie Pani jest? Mocno stąpa Pani po ziemi czy to tylko taka "Gra pozorów"? 


Bardzo mocno stąpam po ziemi :) Czasem zbyt mocno… Uważam też, że życie jest zbyt krótkie, żeby coś udawać, dlatego gra pozorów to nie moja bajka.

 Ma pani słabość do czegoś i nie potrafi się z niej "wyleczyć"?


Tak, do pisania. Słabość niepostrzeżenie przeszła w uzależnienie. I do gorącej herbaty… I do ciasta czekoladowego…

W swoich książkach porusza Pani tematy ważne i ważniejsze, która z Pani książek pochłonęła najwięcej czasu, nerwów i zaangażowania?


Nerwy i pisanie książek – nie idą u mnie w parze. Zawsze bawię się świetnie, tworzenie tych historii to dla mnie wyzwanie, zmaganie z sobą i czasem złośliwą materią. Zawsze jestem tak samo zaangażowana (bo jak już coś robię, to zawsze na 100 %). Mogę więc jedynie wspomnieć o „Koneserze”, bo to przy nim miałam największy kłopot ze znalezieniem człowieka, który otwarcie ze mną porozmawia o handlu organami…











piątek, 19 lutego 2016

Nowe życie - Anna Mytyk

Przemoc domowa jest wciąż tematem drażliwym w naszym społeczeństwie. Nie każda kobieta potrafi się przyznać, że miała ona miejsce w jej domu i co jest jeszcze bardziej zastraszające, nie wszyscy zdają sobie sprawę, że winę za taką sytuację ponosi sprawca przemocy, a nie jej ofiara. O tym właśnie jest najnowsza książka Anny Mytyk "Nowe życie", którą spróbuję Wam przybliżyć.

Amanda jest młodą kobietą, której dzieciństwo naznaczone było przemocą ze strony ojca alkoholika. W dorosłym życiu spotyka mężczyznę, który miał odmienić jej życie i pozwoliłby zapomnieć o koszmarach z przeszłości. Niestety małżeństwo okazuje się fiaskiem, a życie zamienia się w piekło. Mąż wyładowuje na niej swoje frustracje, spowodowane własnymi kompleksami i słabościami. W przypływie chwili Amanda wybiega z domu i w dosłownym słowa tego znaczeniu, wpada na Radka. Między bohaterami zaczyna rodzić się uczucie. Czy Amanda pozwoli sobie na odrobinę szczęścia? Czy przezwycięży starach, i bezsilność i uwolni się od męża kata?

Uwielbiam książki, które już od pierwszej strony, a nawet od pierwszego zdania, dają mi pewność, że będzie ciekawie. Tak było i w tym przypadku. Anna Mytyk trzyma nas na "wysokich obrotach" od początku do końca. Akcja toczy się bardzo dynamicznie (momentami aż za bardzo jak na mój gust), ale zazwyczaj właśnie dzięki temu książka jest na tyle zajmująca, że nie łatwo jest się od niej oderwać. Autorka serwuje nam sporo zaskakujących zwrotów wydarzeń.  Motywem książki, jak już wspominałam jest przemoc domowa, temat ciężki, ale bardzo ważny. Amanda przeżywa dramat jakiego doświadczają miliony kobiet na całym świecie. To zastraszająca liczba, niestety statystyki nie kłamią. Amandzie opatrzność zsyła wybawiciela w postaci Radka, ale nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia. Większość z nich tkwi latami w toksycznych związkach i nie ma odwagi aby odmienić swój los. Przy czytaniu (a zapewne i przy pisaniu) takiej książki towarzyszy nam paleta różnorodnych emocji. Od przerażenia i niedowierzania, poprzez smutek i bezsilność, po wściekłość i irytacje. Wyjątkowa, piękna i godna pozazdroszczenia relacja rodząca się pomiędzy Amandą i Radkiem, osładza nam jednak wszelkie negatywne emocje. Zabrakło mi trochę w książce, odczuć Amandy, było ich jak dla mnie za mało, a to jednak ważne, aby zrozumieć postępowanie bohaterki. Autorka zebrała je wszystkie i opisała na kilku stronach i były oczywiście takie jak należy się spodziewać po kobietach doświadczających przemocy (a wiem to na pewno), jednak jak dla mnie mogłyby być wplecione z większą częstotliwością w fabułę. Jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju, a mianowicie nie wiem czy to był dobry pomysł, aby połączyć taki temat jakim jest przemoc z dosyć śmiałą erotyką. Osobiście nie mam nic przeciwko literaturze erotycznej, wręcz przeciwnie, jednak w tym przypadku te dwie rzeczy kłóciły mi się dosyć poważnie.
 

"Nowe życie" to książka ważna i potrzebna. Zachęcam do jej przeczytania przede wszystkim kobiety, może będzie ona dla kogoś impulsem, inspiracją i motywacją do  poczynienia odpowiednich kroków na drodze do wolności. 
Polecam! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.

czwartek, 18 lutego 2016

Zwilczona - Adrianna Trzepiota

"Zwilczona" Adrianny Trzepioty, to kolejny debiut, który miałam okazję przeczytać. Czy to debiut udany? O tym wszystkim w mojej recenzji.

Adrianna Trzepiota - z wykształcenia polonistka, absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Pochodzi ze Szczytna. Mama niesfornej Tosi, żona jednego męża. Obecnie mieszka oraz pracuje w Warszawie.

Jaśmina mieszka w małym, malowniczym mazurskim miasteczku. Ma kochającego męża, cudowną córeczkę i dwie najwspanialsze przyjaciółki. Po prostu życie jak marzenie. Niestety pewnego dnia wszystko się zmienia, i zaczyna się walić całe ustabilizowane życie naszej bohaterki. Grozi jej utrata pracy, a mąż miał wypadek, który zmienił go w nieznośnego mężczyznę. Małżeństwo Jaśminy przechodzi kryzys, z którego może już nie być powrotu do normalności. Te wszystkie sytuacje uświadamiają jej, że cały czas dbała o wszystkich, tylko nie o siebie, i zaniedbała swoje potrzeby. Niespodziewanie we wnętrzu Jaśminy budzi się od dawna uśpiona Wilczyca..... Czy Jaśmina pozwoli jej pozostać w swoim wnętrzu? Czy odnajdzie w sobie siłę żeby zawalczyć o siebie i swoje pragnienia?

"W notesie widzę pysk zwierzęcia. Lekko ściągnięta skóra na nosie i towarzyszące temu zmarszczki wskazują na to, że namalowana wilczyca warczy. W otwartym pysku widać zarysowujące się białe kły, które sprawiają groźne wrażenie.Wysoko postawione uszy nasłuchują i górują nad resztą ciała. Jest skupiona w najwyższym stopniu. Jej włos, krótki i prosty, tworzy dość gęsto pokrycie głowy; od czubka nosa po płat czołowy biegnie linia sierści. Sprawia wrażenie niedostępnej istoty. Jasne, przenikliwe spojrzenie dopełnia całości. Uwodzi nim.
- Uwolnij mnie! - słyszę z oddali stłumiony jęk."

"Zwilczona" to przepiękna powieść obyczajowa z idealnie wplątanymi w fabułę wątkami oderwanymi całkowicie od rzeczywistości. I chyba za te wątki pokochałam tę książkę najbardziej. To magiczna, dzika oraz zaskakująca opowieść o mazurskiej magii, która wręcz perfekcyjnie wpleciona jest do naszego realnego świata. Sama Jaśmina jest postacią, pochodzącą z dwóch światów, z tego realnego oraz tego pełnego magii.

To niesamowita książka napisana w bardzo piękny oraz lekki sposób. Poruszone są w niej bardzo ważne sprawy, dotyczące nas kobiet, o których niestety dość często zapominamy, bo przecież na rodzinie nie kończy się nasze życie, nie musimy 24 godziny na dobę zajmować się domem. Może warto tak jak Jaśmina, odnaleźć w sobie zwierzę i zawalczyć o swoją przyszłość, taką jaką sobie wymarzyłyśmy gdy byłyśmy jeszcze małymi dziewczynkami.?

Mogłoby się wydawać, że to historia jakich wiele, jednak te magiczne elementy wprowadzone przez autorkę, tworzą coś całkiem innego. Coś co nas porywa w głąb całej fabuły i dzięki temu całym sobą czujemy tą tajemniczość oraz niezwykłość. 

Postać Jaśminy jest przedstawiona wręcz idealnie, genialny zarys psychologiczny, poznajemy ją po prostu z każdej strony bardzo dokładnie. Tego zabiegu zabrakło mi troszkę w stosunku do innych bohaterów, szczególnie jeśli chodzi o Zośkę oraz Lenę, czyli przyjaciółki Jaśminy. Są to świetne dziewczyny i po prostu miałam ochotę poznać je bardziej. To tylko mały minusik, który i tak nie zmienia mojej oceny w stosunku do całej powieści. 

Historia Jaśminy po prostu mnie urzekła, jest to książka zdecydowanie przeznaczona dla kobiet i o kobietach. Pokazująca nam, że nigdy nie powinnyśmy zapominać o swojej kobiecości. W przypadku Jaśminy bodźcem do działania było przebudzenie się jej wewnętrznej Wilczycy. Dzięki niej nasza bohaterka odkryła w sobie prawdziwą kobietę i podjęła ten pierwszy najtrudniejszy krok, na drodze swoich życiowych zmian. Każda z nas ma tę siłę i moc by zmieniać swoje życie, musimy tylko trafić na odpowiedni moment.

"Zwilczona", to genialny debiut autorski Adrianny Trzepioty. Książka przepiękna i bardzo wartościowa dla nas kobiet.

Moi drodzy, czytajcie debiuty autorskie, a w szczególności debiuty naszych rodaków, gdyż nie wiemy czy przypadkiem nie trafimy na jakąś perełkę. A "Zwilczona" zdecydowanie jest taką właśnie perełką. Polecam!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Data wydania: 22.10.2015

środa, 17 lutego 2016

Parabellum. Głębia Osobliwości - Remigiusz Mróz

Od czasu do czasu przychodziła mi do głowy taka myśl, jakby to było zacząć czytać książkę od końca? I stało się! Parabellum zaczęłam czytać począwszy od trzeciej części. Za nim jednak "odsądzicie mnie od czci i wiary", muszę wytłumaczyć, że taka była niestety potrzeba chwili. Tym bardziej teraz mam potrzebę przeczytania dwóch pozostałych i oczywiście nie omieszkam tego zrobić. To by była dopiero ignorancja, a może wręcz profanacja gdybym tego nie zrobiła. ;)

"Trzeci, ostatni tom świetnie przyjętej serii historycznej!
Jest rok 1940, fala nazizmu zalewa Europę. Polacy resztkami sił walczą z okupantem, a ich człowieczeństwo zostaje wystawione na próbę…


Braci Zaniewskich czeka daleka i niebezpieczna droga. Po odnalezieniu przyjaciela z armii Bronek postanawia przedostać się na Zachód, gdzie mają formować się polskie oddziały. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Decyzja podjęta pod wpływem chwili zupełnie odmieni jego los. Tymczasem Staszek, rozdzielony z Marią, niechybnie zmierza prosto na spotkanie śmierci…
Po drugiej stronie barykady pewien oficer SS będzie musiał zdecydować, czy ważniejsza jest dla niego lojalność wobec kraju, czy wobec ludzi…"

 Ach, jak ten Mróz potrafi dawkować napięcie........ do tego stopnia, że w pewnym momencie pomyślałam: Mróz, jak ja cię spotkam....!!!! ;) A wszystko za sprawą kończenia rozdziałów w najmniej oczekiwanym momencie. Jak można pozostawić czytelnika z szaleństwem w oczach i lekkim stanem przedzawałowym? ;) A co gorsza, kolejny rozdział niczego nam nie wyjaśnia bo to już inny wątek i inni bohaterowie.


 To by było na tyle w temacie "marudzenia" nad książką. Kiedy zaproponowano mi ją do przeczytania, pomyślałam, że to będzie miła odmiana, a nawet, że taka odmiana jest mi już od jakiegoś czasu potrzebna. I miałam rację. To było jak powiew wiosennego zefirka, choć tematyka nie kojarzy się absolutnie z żadnymi wiosennymi powiewami ;) Wręcz przeciwnie, okrucieństwa  jest tu, aż w nadmiarze. Nie zmienia to jednak faktu, że przeczytałam książkę z wielką przyjemnością. Napisana lekkim i przystępnym językiem "przygodówka", przypomniała mi "szczenięce" lata, kiedy to zaczytywałam się w autorach typu Karol May. Nie będę się rozwodzić nad prawdziwością faktów historycznych opisanych w książce. Ocenę pozostawiam historykom i innym malkontentom.;) Tak na marginesie odniosłam wrażenie, że autorowi wcale nie o to chodziło i bardzo dobrze. Jak sam przyznał w jednym z wywiadów, chciał stworzyć historię wojenną "....bez martyrologii i cierpienia narodów.". I słusznie, takowych mamy w nadmiarze w historii polskiej i nie tylko polskiej literatury. Myślę, że udało się to w zupełności. Niemniej jednak nie łatwo jest przejść obojętnie nad poruszającymi opisami piekła obozu koncentracyjnego, gdzie znaleźli się nasi bohaterowie, aczkolwiek w konwencji jaką proponuje nam autor było to bardziej do "przełknięcia".

Nagromadzenie zdarzeń i bohaterów, napawało mnie obawą, że jednak się nie "połapię" (minus czytania książek od końca ;) ), niepotrzebnie. Autor ma cudowny dar kreowania swoich bohaterów w bardzo wyrazisty sposób. Świetnym posunięciem było stworzenie postaci "dobrego" Niemca, Christiana Leitnera. Postać kontrowersyjna, która utrzymywała mnie w stanie pewnego "rozdarcia wewnętrznego". Z jednej strony zapatrzony w Hitlera oficer Wermachtu, z drugiej jednak niezaślepiony ideologią i  niepozbawiony ludzkich odruchów, człowiek. Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie, takie wrażenie daje przeskakiwanie pomiędzy trzema wątkami, tworzącymi jednak spójną całość. W fabule pojawia się również niewielki wątek kryminalny, który dodaje historii smaczku.

 Brawurowe w iście sensacyjnym stylu akcje, nieoczekiwane zwroty wydarzeń, świetnie nakreśleni bohaterowie, a wszystko na tle ogarniętej drugą wojną światową Europy, daje nam powieść przy, której niewątpliwie nie można się nudzić. Jeśli więc ktoś z Was czytał pozostałe dwie części Parabellum, z czystym sercem mogę polecić kontynuację. Nie polecam jednak czytania powieści od końca tak jak zrobiłam to ja bo podejrzewam, że wiele straciłam. 





Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Smak ciemności (premierowo) - C.J. Roberts



Czekałam! Czekałam na trzecią część The Dark Duet z niecierpliwością. Ta historia potrzebowała właśnie takiego zakończenia, bo inaczej moje serce i skołatane nerwy chyba nigdy by się nie uspokoiły.
Smak ciemności, to gratka dla fanów Caleba i Livvie. Ta część opowiedziana jest jedynie z perspektywy Caleba, a my możemy poznać go dzięki temu jeszcze lepiej. Dowiadujemy się też co dokładnie wydarzyło się w Paseo. Wnikamy w umysł bohatera głębiej, a jego przemyślenia wiele nam wyjaśniają i dają lepszy obraz tego co się stało.

Poprzednie części były brutalne i szokujące. Porwana przez Caleba Livvie przeszła piekło, a uczucie jakie narodziło się między nimi jest zakazane i niezrozumiałe, ale dzięki temu ta historia jest tak… piękna i przerażająca zarazem.

W tej części nie ma drastycznych scen, a raczej trudna codzienność. Caleb uczy się po prostu żyć, a Livvie dzielnie mu w tym towarzyszy. Ona również stara się dojść do siebie po tym co ją spotkało, próbuje zapomnieć i odciąć od przeszłości. Oboje z Calebem są mocno pokaleczeni, a ich psychika jest spaczona już na zawsze. To nie oznacza jednak, że ta dwójka nie ma szans na w miarę normalne funkcjonowanie. Oboje muszą nauczyć się żyć od nowa, a Caleb musi zrozumieć kim chce być i uświadomić sobie jaki jest naprawdę. Nie zdradzę Wam jak kończy się ich historia, ale dla mnie po prostu tak musiało być.

Seria The Dark Duet, która u nas wyszła jako Dotyk ciemności, Zapach ciemności, Smak ciemności jest jedną z moich ulubionych. Autorka stworzyła historię niesamowicie emocjonalną, brutalną, erotyczną… doskonałą. Nie żałuję ani chwili spędzonej przy lekturze tych książek.

Z mojej strony dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za odwagę, że wydali u nas w kraju tak kontrowersyjną serię. Dziękuję za perfekcyjne i cudne okładki, które doskonale oddają klimat tej powieści. Brak mi słów, by opisać wszystkie emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po The Dark Duet i zagłębię się w świat Caleba i Livvie. Zrobię to z uczuciem ścisku w żołądku, wypiekami na twarzy i przerażeniem, że takie rzeczy dzieją się naprawdę.

A Wy? Odważycie się zrobić to raz jeszcze? A może po raz pierwszy zawitacie w Ciemności? Serdecznie Was do tego zachęcam i polecam całą  serię The Dark Duet!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Premiera: 17 luty 2016