reklama

środa, 17 lutego 2016

Parabellum. Głębia Osobliwości - Remigiusz Mróz

Od czasu do czasu przychodziła mi do głowy taka myśl, jakby to było zacząć czytać książkę od końca? I stało się! Parabellum zaczęłam czytać począwszy od trzeciej części. Za nim jednak "odsądzicie mnie od czci i wiary", muszę wytłumaczyć, że taka była niestety potrzeba chwili. Tym bardziej teraz mam potrzebę przeczytania dwóch pozostałych i oczywiście nie omieszkam tego zrobić. To by była dopiero ignorancja, a może wręcz profanacja gdybym tego nie zrobiła. ;)

"Trzeci, ostatni tom świetnie przyjętej serii historycznej!
Jest rok 1940, fala nazizmu zalewa Europę. Polacy resztkami sił walczą z okupantem, a ich człowieczeństwo zostaje wystawione na próbę…


Braci Zaniewskich czeka daleka i niebezpieczna droga. Po odnalezieniu przyjaciela z armii Bronek postanawia przedostać się na Zachód, gdzie mają formować się polskie oddziały. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Decyzja podjęta pod wpływem chwili zupełnie odmieni jego los. Tymczasem Staszek, rozdzielony z Marią, niechybnie zmierza prosto na spotkanie śmierci…
Po drugiej stronie barykady pewien oficer SS będzie musiał zdecydować, czy ważniejsza jest dla niego lojalność wobec kraju, czy wobec ludzi…"

 Ach, jak ten Mróz potrafi dawkować napięcie........ do tego stopnia, że w pewnym momencie pomyślałam: Mróz, jak ja cię spotkam....!!!! ;) A wszystko za sprawą kończenia rozdziałów w najmniej oczekiwanym momencie. Jak można pozostawić czytelnika z szaleństwem w oczach i lekkim stanem przedzawałowym? ;) A co gorsza, kolejny rozdział niczego nam nie wyjaśnia bo to już inny wątek i inni bohaterowie.


 To by było na tyle w temacie "marudzenia" nad książką. Kiedy zaproponowano mi ją do przeczytania, pomyślałam, że to będzie miła odmiana, a nawet, że taka odmiana jest mi już od jakiegoś czasu potrzebna. I miałam rację. To było jak powiew wiosennego zefirka, choć tematyka nie kojarzy się absolutnie z żadnymi wiosennymi powiewami ;) Wręcz przeciwnie, okrucieństwa  jest tu, aż w nadmiarze. Nie zmienia to jednak faktu, że przeczytałam książkę z wielką przyjemnością. Napisana lekkim i przystępnym językiem "przygodówka", przypomniała mi "szczenięce" lata, kiedy to zaczytywałam się w autorach typu Karol May. Nie będę się rozwodzić nad prawdziwością faktów historycznych opisanych w książce. Ocenę pozostawiam historykom i innym malkontentom.;) Tak na marginesie odniosłam wrażenie, że autorowi wcale nie o to chodziło i bardzo dobrze. Jak sam przyznał w jednym z wywiadów, chciał stworzyć historię wojenną "....bez martyrologii i cierpienia narodów.". I słusznie, takowych mamy w nadmiarze w historii polskiej i nie tylko polskiej literatury. Myślę, że udało się to w zupełności. Niemniej jednak nie łatwo jest przejść obojętnie nad poruszającymi opisami piekła obozu koncentracyjnego, gdzie znaleźli się nasi bohaterowie, aczkolwiek w konwencji jaką proponuje nam autor było to bardziej do "przełknięcia".

Nagromadzenie zdarzeń i bohaterów, napawało mnie obawą, że jednak się nie "połapię" (minus czytania książek od końca ;) ), niepotrzebnie. Autor ma cudowny dar kreowania swoich bohaterów w bardzo wyrazisty sposób. Świetnym posunięciem było stworzenie postaci "dobrego" Niemca, Christiana Leitnera. Postać kontrowersyjna, która utrzymywała mnie w stanie pewnego "rozdarcia wewnętrznego". Z jednej strony zapatrzony w Hitlera oficer Wermachtu, z drugiej jednak niezaślepiony ideologią i  niepozbawiony ludzkich odruchów, człowiek. Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie, takie wrażenie daje przeskakiwanie pomiędzy trzema wątkami, tworzącymi jednak spójną całość. W fabule pojawia się również niewielki wątek kryminalny, który dodaje historii smaczku.

 Brawurowe w iście sensacyjnym stylu akcje, nieoczekiwane zwroty wydarzeń, świetnie nakreśleni bohaterowie, a wszystko na tle ogarniętej drugą wojną światową Europy, daje nam powieść przy, której niewątpliwie nie można się nudzić. Jeśli więc ktoś z Was czytał pozostałe dwie części Parabellum, z czystym sercem mogę polecić kontynuację. Nie polecam jednak czytania powieści od końca tak jak zrobiłam to ja bo podejrzewam, że wiele straciłam. 





Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

6 komentarzy:

  1. Podziwiam! Gdybym ja zaczęła od końca i poznała zakończenie, raczej nie sięgnęła bym po poprzednie części.. no chyba że książka byłaby genialna :D Pozdrawiam Pośredniczka z posredniczkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takie głupie przyzwyczajenie,zaglądania na ostatnią stronę zaraz po rozpoczęciu czytania każdej książki 😊

      Usuń
  2. Niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytaj tej serii. Posiadam drugą część, a teraz poluję na pierwszą i mam nadzieję, że jak najszybciej mi się to uda. Bardzo bym chciała przeczytać te książki. Ja nie zdecyduję się na czytanie od połowy, ale ciebie jak najbardziej podziwiam :)
    Pozdrawiam,
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za recenzję! Od premiery byłem ciekaw, jak książka wypadnie bez znajomości pierwszych dwóch tomów – i wreszcie doczekałem się opinii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się. :) Jak pan napisze kolejną trylogię, to ja się "piszę" na trzecią część ;) :D

      Usuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.