Zapowiedzi grudzień

Zapowiedzi grudzień

Zapraszamy na grudniowe premiery pod naszym patronatem medialnym:

Nazywają go potworem.
Zimne jak lód bladoniebieskie oczy prześwietlają cię na wylot.
Jest bezwzględny.
Jest okaleczony.
Jest niebezpieczny.
Żyje w zamku godnym baśni, ale nie jest księciem.
Jest bestią.
Jest brutalem.
Jest zabójcą.
Przeznaczenie sprawi, że nasze światy zderzą się ze sobą.
Nazywają go potworem, ale jest moim ocaleniem.

Nie wyobrażałem sobie, że zostanę gwiazdą rocka. Planowałem w college’u grać w futbol, następnie dostać się do drużyny należącej do ligi zawodowej i poślubić ukochaną z liceum, z którą wiódłbym długie i szczęśliwe życie. Wieścią o wyjeździe złamałem serce nie tylko jej, ale i sobie. Byłem młody. Podjąłem tę decyzję, mając na względzie swoje dobro, lecz nie nasze. Mimo że oddałem duszę muzyce, nigdy nie zapomniałem o jej zapachu czy uśmiechu. Po dekadzie wracam pełen nadziei, że uda mi się to wszystko wyprostować. Wciąż pragnę, by była moja na zawsze.

 Książka autorki bestsellerów New York Timesa, Katy Regnery, opowiadająca historię o żalu, zdradzie, porwaniu, przemocy, stracie, pasji oraz miłości.

W tej współczesnej wersji Jasia i Małgosi trzynastoletnie sieroty, Griselda i Holden, po trzech latach niewoli uciekają od porywacza i próbują przejść przez rzekę Shenandoah. Niestety, tylko jednemu z nich udaje się dotrzeć do bezpiecznego miejsca, a drugie zostaje w tyle. Dziesięć lat później chłopak Griseldy zabiera ją do podziemnego klubu, by obejrzeć nielegalne walki. Gdy Griselda nagle widzi na ringu Holdena, jej świat zostaje przewrócony do góry nogami.

Gorzki żal, narastająca przez lata złość oraz fizyczne i psychiczne blizny stają na ich drodze; są niebezpieczne niczym nurt rzeki Shenandoah. Nigdy nie pozwolę ci odejść to opowieść o strachu i nadziei, o porażce i przetrwaniu oraz o dwojgu ludziach – kiedyś głęboko zranionych – którzy dowiadują się, że miłość jest jedyną rzeczą, jaka może sprawić, że znów staną się sobą.

Kiedy jesteś wdową po trzydziestce i samotnie wychowujesz ośmioletniego syna, musisz temu zadaniu podporządkować wszystkie plany, aspiracje i marzenia. Już podołanie codziennym obowiązkom staje się sporym wyzwaniem. Kolejny mężczyzna w życiu? Cóż... oni raczej nie są zainteresowani związkiem z kobietą z dzieckiem. Dlatego samotna matka nie powinna mieć większych nadziei na znalezienie odpowiedniego i odpowiedzialnego faceta, z którym stworzy szczęśliwą rodzinę, prawda?

Bridget Valentine doskonale zdaje sobie z tego sprawę i choć wpadli sobie w oko z Simonem Hogiem, młodym i wyluzowanym lekarzem, postanawia trzymać go na dystans. Zwłaszcza że wymiana ich pierwszych spojrzeń nastąpiła w niecodziennych okolicznościach: przy usuwaniu haczyka wędkarskiego z pośladka kobiety. Zaraz potem okazało się, że przystojny doktor będzie przez kilka miesięcy jej współlokatorem. Ich zamieszkanie pod jednym dachem sprzyja poznawaniu się, żartom i... wspólnemu czytaniu książek. Napięcie wzrasta, uczucia nabierają głębi. Tyle tylko że Simon na pewno nie jest odpowiednim mężczyzną dla Bridget...

Ta pogodna i pełna humoru opowieść szybko nabiera rozpędu. Opowiada o fascynacji, pożądaniu, ale i o odpowiedzialności za swoje decyzje i za uczucia innych osób. Bridget do niedawna nie była gotowa na nową relację, ale Simon jej się bardzo podoba. On natomiast zdaje sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić na dłuższy związek, ale kobieta fascynuje go coraz mocniej. Jest jeszcze syn Bridget, który z radością zaakceptował i bardzo polubił "wujka". Czy można w takim chaosie znaleźć właściwe rozwiązanie, które nikogo nie zrani?

On na pewno nie jest dla niej odpowiednim facetem. Prawda?

Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż - nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem.

Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania...

To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania!

Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!

I tym razem wyjątkowo mamy dla Was książki w świątecznym klimacie:

WYDAWNICTWO CZWARTA STRONA:

WYDAWNICTWO WIELKA LITERA:

WYDAWNICTWO FILIA:


WYDAWNICTWO KOBIECE:

WYDAWNICTWO BURDA KSIĄŻKI:



I jak? Znaleźliście coś dla siebie? A może macie w planach książkowe prezenty dla swoich najbliższych? Dajcie znać! 







Blogerzy polecają - Listopad

Blogerzy polecają - Listopad

Gdy Sylwia poprosiła o napisanie tego krótkiego tekstu o najlepszej książce listopada, nie musiałam się długo zastanawiać. Magda Mila pobiła konkurencję, przeganiając nawet zagraniczne książki. Jej najnowsza powieść Wolf to coś, czego na polskim rynku wydawniczym jeszcze nie było, to coś, czego nie powstydziłyby się bestsellerowe autorki New York Timesa. To utrzymana w mrocznych klimatach BDSM powieść, która od początku do końca trzyma w napięciu, pobudza zmysły i na długo po zakończeniu książki, nie pozwala o sobie zapomnieć. Książka gorętsza niż samo piekło. Dosłownie. Magda Mila po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi stworzyć gorącą, namiętną historię, która swoim poziomem nie odbiega od zagranicznych bestsellerów. Świetna fabuła, dobrze zaplanowana intryga, bohaterowie z krwi i kości i chemia między nimi — potrzebujecie czegoś więcej? Pozwolicie się wciągnąć w niebezpieczną grę, jaką rozgrywają bohaterowie Wolfa? Gorąco polecam! 
Ewelina Nawara z bloga My fairy book world

A ja od siebie dodam, że zgadzam się z każdym słowem, które napisała Ewelina.
Sylwia


„Mauzoleum” to praktycznie gotowy scenariusz filmowy, przez większość powieści czułam się jak aktor na planie rasowego dreszczowca. Za wysokim ogrodzeniem las i zdaje się zupełnie opuszczona rezydencja. Wielki dom, który kryje tajemnicę kilku pokoleń swoich mieszkańców, dużej i bogatej rodziny McCainów, dobroczyńców miasteczka, ale ludzi owianych, prawie że legendą. Kto i dlaczego, a przede wszystkim, co stara się ukryć? Od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w misterną intrygę, autor plącze wątki, podaje ślepe tropy, podgrzewa atmosferę i w końcu nie potrafimy odgadnąć kolejnego posunięcia. Akcja od początku jest dynamiczna, Thomas stosuje przeskoki czasowe i uzupełnia luki w historii McCainów. Cała powieść toczy się wartko, a wydarzenia rozgrywające się wewnątrz rezydencji to majstersztyk, biorąc pod uwagę wszystkie kolejne kroki, a także zaskakujący koniec powieści. Przy „Mauzoleum” żaden fan thrillera nie będzie się nudził, wyobraźnia Thomasa, jego kreowanie fikcyjnej rzeczywistości zaskakuje coraz bardziej. Autor nabrał wiatru w żagle i myślę, że w końcu usłyszy o nim zdecydowana więcej osób. Dla mnie to jeden z najlepszych młodych „kryminalistów” w Polsce. Gorąco polecam i zachęcam — nie zawiedziecie się! 
Sylwia Prus z bloga Z książką na kanapie

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl po przeczytaniu książki "Gdyby nie Ty" Moniki Sawickiej to słowa Williama Shakespeare z powieści "Burza" - "Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tu". Te słowa idealnie pasują by ją opisać. Ta książka rozjeżdża emocjonalnie jak walec. Jeśli myślicie, że jest to lekka i przyjemna opowiastka, to jesteście w błędzie. Mocna, ciężka, wstrząsająca, wywołująca potok łez, który trudno zahamować. Los nie był łaskawy dla Elizy. Ojciec wojskowy, lubił zaglądać do kieliszka, po pijaku wszczynał awantury, stres związany z pracą rozładowywał na żonie i córce bijąc je. W późniejszych latach Eliza przeżyła chorobę nowotworową, którą wygrała. Przez cały okres choroby miała kogoś kto ją wspierał i podtrzymywał na duchu, to dla niej walczyła. Amelka. Jej córka, jej największa miłość. Jednak nikt z otoczenia Elizy nie wie, że walka którą stoczyła i wygrała z rakiem, nie była jedyną w jej życiu, z którą przyszło jej się zmierzyć. Przed laty, mając 18 lat kobieta przeżyła traumę, walczyła każdego dnia by przetrwać, by zapomnieć o tym, co ją spotkało. Aż do dnia kiedy wrócił ON. Oprawca sprzed lat. Teraz zagraża życiu Amelki. Książka "Gdyby nie Ty" na zawsze zapadnie mi w pamięci. Nie była to łatwa lektura, lecz było warto. Otwiera ona oczy na to jacy my, ludzie jesteśmy okrutni, łatwowierni, krnąbrni i niewdzięczni. Pokazuje, jakie życie jest kruche i jak wielką mamy silę do walki, gdy coś zagraża naszemu życiu. Chcemy przetrwać za wszelką cenę. Eliza w młodości myślała, że wyjeżdżając jedzie do raju. Myliła się, trafiła do piekła gdzie ukochana osoba ją zawiodła, miała ją za nic, traktowała jak śmiecia. W głowie się nie mieści, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Autorka zafundowała nam kawał dobrej książki, która rozwala wewnętrznie. porusza bardzo ważny temat o którym nie mówi się głośno, jest tematem tabu. Jeżeli szukacie książki, która chwyci Was za serce, zburzy Was spokój i roztrzaska emocjonalnie, to sięgnijcie po powieść "Gdyby nie Ty" Moniki Sawickiej. Nie można obok niej przejść obojętnie. Bardzo wartościowa lektura. 
Kamila Łodyga z bloga Życie książkami pisane

„Szukając przystani” to książka, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Dawno nie czytałam tak wyjątkowej powieści. Dlaczego? Przede wszystkim dzięki tematyce, która jest w niej poruszana. Karpińska za pomocą swojej bohaterki Wandy, ukazuje jak trudne zadanie na swoich barkach dźwiga kobieta, która jest matką, żoną, babcią…dla której dobro najbliższej rodziny jest najważniejsze. To właśnie ona zmierza się z trudami codzienności, która niejednokrotnie nie jest taka, jaką chciałaby widzieć. Szanuje decyzje swoich dorosłych już dzieci, chociaż nie są łatwe do zaakceptowania przez nią samą. Zmaga się z humorami męża, którego jak się niestety okazuje, nie do końca zaakceptowali jej rodzice, gdy ta była młodą panienką. Zmaga się też sama ze sobą. Bo ciężko żyć gdy się jest wykorzystywanym na każdym kroku, poniewieranym i można by rzec brutalnie…omotanym i zmanipulowanym przez własne dziecko. Jak się okazuje, ta obserwowana z zewnątrz idealna rodzina ma swoje liczne blizny i rany, które z biegiem czasu wspólnie przeżytych lat, nabierają tylko coraz większych, paskudnych rozmiarów i wciąż pękają. Anna Karpińska w swojej powieści pokazuje życie, takie jakie ono jest, czyli nasycone problemami, zmartwieniami, nieprzespanymi nocami, a także okraszone słabościami, do których ma prawo każdy z nas. Przecież człowiek przez całe życie dokonuje wyborów, które nie zawsze są akceptowane przez naszych najbliższych. Jednak pisarka między zdaniami swojej książki pragnie zwrócić uwagę na to, że pewne zachowania, które prezentujemy światu, są jak choroba zakaźna przekazana przez naszych rodziców, dziadków. Ujawniają się one niespodziewanie i niczym cień kładą na najważniejsze nasze życiowe decyzje. 
„Szukając przystani” wnosi wiele skondensowanych mądrości, pozwala zatrzymać się na chwile, zmusza do refleksji i daje możliwość przeanalizowania naszego życia bądź sytuacji, w której obecnie się znajdujemy. Karpińska wspomina tez o czasie, który jest niebłagalny, którego nie da się zatrzymać. Bo życie to tak naprawdę chwila, która kiedyś się kończy dla każdego z nas. Czy więc warto poświęcić się do końca rodzinie i zrezygnować z marzeń odkładanych na później, na lepsze kiedyś? To „kiedyś” nie będzie czekało wiecznie, bo w końcu zabraknie sił, zdrowia, możliwości lub chęci. Myślę, że każdy z dorosłych ma swój czas na to, aby z całą mocą dać swoim dzieciom to co fundamentalne, ale powinien też zarezerwować chwilę aby znaleźć swoją przystań, w której może po trudzie zwanym wychowaniem, najzwyczajniej na świecie odpocząć… 
Katja z Książkowych wieczorów u Katji
Deep - Kylie Scott

Deep - Kylie Scott

„Ciemnooki Ben, czwarty członek kultowej kapeli Stage Dive, świetnie gra na basie, ma fantastyczne muskularne ciało, jest pełen magnetycznego wdzięku i… interesuje go tylko dobra zabawa. Do stałego związku z całą pewnością się nie nadaje. Zwłaszcza że Lizzy Rollins, chyba jedyna dziewczyna, która budzi w nim prawdziwą czułość i trudne do opanowania pożądanie, stanowi dla niego zakazany owoc. Nie wolno mu jej tknąć, w grę nie wchodzi nawet niewinny podryw.

Lizzy doskonale wie, że grzeczne dziewczynki nie zakochują się w gwiazdach rocka. Niemniej przystojny Ben Nicholson jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Nie tylko jej się podoba i wciąż o nim myśli — stał się już jej obsesją. I choć zdaje sobie sprawę, że nie ma szans na dłuższy romans z przystojnym basistą, robi wszystko, co w jej mocy, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Jest uparta i nie daje za wygraną, więc w końcu dopina swego. Upojna noc w Las Vegas należy do niej i do Bena, a Lizzy zapamięta ją na całe życie. Zapamięta, bo kiedy postanowiła, że zapomni o gwiazdorze na zawsze, dwie kreski na teście ciążowym wywrócą jej życie do góry nogami…”

Seria Stage Dive jest po prostu świetna, więc możecie się domyślić, jak niecierpliwie czekałam na spotkanie z ostatnim członkiem zespołu, czyli z Benem. Bena polubiłam od samego początku, był on chyba najbardziej tajemniczym członkiem zespołu i bardzo chciałam poznać jego prawdziwą twarz. Poza tym już od drugiej części wiadomo było, z kim połączy go autorka i bardzo ciekawiła mnie ta zakazana znajomość. Oczywiście i tym razem autorka mnie nie zawiodła, bo historia Bena i Lizzy kolejny raz przeniosła mnie do świata gorących gwiazd rocka, które za nic mają wszelkie reguły i zasady.

Ben nigdy nie powinien zbliżyć się Lizzy, wiedział o tym bardzo dobrze, jednak dziewczyna zdobyła jego numer i ich znajomość bardzo szybko zamieniła się w przyjaźń. I choć Lizzy cały czas liczyła na coś więcej, to Ben trzymał się obietnicy złożonej Malowi. Jednak pewnej nocy w Vegas wszystko wymknęło się spod kontroli, a skutki tej nocy były dla nich obojga totalnym zaskoczeniem… Czy i tajemniczy Ben wreszcie się ustatkuje? Czy to Lizzy będzie miłością jego życia? Wszystkiego dowiecie się, czytając ten tom. Poza tym w tej części dowiecie się także co słychać u reszty członków zespołu i u ich dam. Zapewniam Was, że i tym razem dostaniecie solidną dawkę emocji i sporo dobrego humoru, który jest nieodzownym elementem całej serii.

„Deep” to historia skomplikowanej i zakazanej miłości, pełna smutku, wzlotów oraz upadków. Ben to facet, który nigdy nie miał w planach związku, nie chciał się ustatkować, a tym bardziej nie chciał mieć dzieci. Wystarczało mu życie, które wiódł i jednonocce przygody, bo przecież jako gwiazda rocka nigdy nie narzekał na brak zainteresowania. Za to Lizzy to dziewczyna, która marzyła by ukończyć studia i marzyła o Benie... Ich jedna wspólna noc wywróciła ich jako tako poukładane światy do góry nogami i skomplikowała wiele spraw. Bardzo polubiłam Lizzy i trzymałam kciuki, by Ben dojrzał w niej kogoś więcej niż tylko przyjaciółkę i matkę jego dziecka. Muszę nadmienić, że w tej części spotkamy znów Marthę, czyli siostrę Bena, która kolejny raz będzie próbowała siać zamęt. Czy jej się to uda? Tego Wam nie zdradzę.

Oczywiście i w tej części znajdziecie również sporo odważnych scen seksu, jednak myślę, że w porównaniu do poprzednich tomów jest ich najmniej. Poza tym nie są one wulgarne, czy niesmaczne. Autorce udało się je opisać z ogromnym smakiem i tak, by wyobraźnia czytelnika zaczęła pracować na najwyższych obrotach. Udało się jej to w stu procentach, bo moja krew nie raz została doprowadzona do wrzenia. 

„Deep” to świetna i odjazdowa historia, która dostarczy Wam wielu emocji oraz nie raz rozbawi do łez. Ja znów przepadłam w szalonym świecie gwiazd rocka i trochę się smucę, że to już koniec, ale jak wiemy, wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.
Larista - Melissa Darwood

Larista - Melissa Darwood

„Larysa przez całe swoje życie marzyła o miłości od pierwszego wejrzenia. I to takiej, która nigdy nie przeminie. Kiedy na swojej drodze spotyka Gabriela, tajemniczego Nieznajomego z jej sennego koszmaru, jeszcze nie wie, że całe jej życie niedługo się zmieni. Zarówno on, jak i niedawno poznany Daniel, mają plany względem dziewczyny. Jednak tylko jeden z nich ma przyjazne zamiary. Czy dziewczyna wybierze mądrze?

Życie Larysy całkowicie się zmienia, kiedy pojawia się w nim Gabriel. Ten mężczyzna coś ukrywa, coś, co sprawia, że dziewczyna czuje się śledzona. Kim są tajemniczy Guardianie i Tentatorzy? Dlaczego życie Larysy jest w niebezpieczeństwie? Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce na miłość od pierwszego wejrzenia?”

Melissa Darwood kilka lat temu zadebiutowała właśnie Laristą, a teraz książka doczekała się wznowienia w Wydawnictwie Kobiecym. Nie czytałam pierwszego wydania, ale wiem, że teraz książka została uzupełniona scenami z punku widzenia Gabriela, a jak wiecie, ja bardzo lubię poznawać męski punk widzenia. Nie oczekiwałam po tej książce zbyt wiele, bo jak wiecie, z debiutami bywa różnie i choć uwielbiam twórczość Melissy, to tym razem byłam przygotowana na książkę słabszą i mniej dopracowaną. Więc nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak miło się zaskoczyłam, gdyż okazało się, że historia Larysy i Gabriela w ogóle nie odbiega poziomem od późniejszych książek autorki. Melissa kolejny raz mnie nie zawiodła i oddała w moje ręce piękną, wciągającą i porywającą opowieść. 

Bardzo spodobała się mi kreacja bohaterów i obdarzyłam ich sympatią. Larysa to na pierwszy rzut oka typowa nastolatka, troszeczkę naiwna i marząca o prawdziwej miłości. Jednak im dalej czytałam, tym bardziej byłam przekonana, że to dziewczyna jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa.  Za to Gabriel to doświadczony mężczyzna, który mimo tego, iż wyglądał młodo, to przeżył już wiele istnień. Jego pierwsze spotkanie z Larysą nie było czymś normalnym, bo dziewczyna wtedy nie powinna go w ogóle zobaczyć. Chłopak będzie miał przed nią wiele tajemnic, a kiedy je wyjawi, to wszystko może się zmienić... No i jeszcze jest Daniel, który już na samym początku wzbudzał we mnie wiele skrajnych emocji i nie mogłam obdarzyć go zaufaniem. Ten chłopak sporo namiesza w życiu głównych bohaterów, ja miałam ochotę go udusić, tylko niestety i tak by mi się to nie udało ;) 
Aaaaa i muszę nadmienić, że niejedna z Was zakocha się w Gabrielu, bo to taki mężczyzna, o jakim marzy każda dziewczyna. 

Uwielbiam romanse, w których pojawia się wątek paranormalny, bo uwielbiam, gdy rzeczywistość miesza się z czymś nierzeczywistym, z czymś, co ciężko wytłumaczyć słowami. Mnie ta książka uwiodła swoją fabułą, bo to piękna historia o miłości, takiej miłości ponad wszystko... 

W tej książce znalazłam wszystko to, co kocham w takiej literaturze. To piękna historia z wyrazistymi bohaterami, w której emocje wylewają się z każdej strony i mogę ją Wam tylko i wyłącznie polecić. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Finezja uczuć - Aneta Krasińska (PATRONAT MEDIALNY)

Finezja uczuć - Aneta Krasińska (PATRONAT MEDIALNY)

Dziś zapraszam Was na recenzję Finezji uczuć, książki która w tym roku doczekała się nowego, rozszerzonego wydania. Ja uwielbiam tę historię i uważam, że to najlepsza książka Anety Krasińskiej.

Alicja to kobieta po trzydziestce, żona, matka dwóch synów. Młodszy z jej latorośli właśnie przygotowuje się do sakramentu pierwszej komunii świętej. To właśnie na próbach w kościele Alicja poznaje księdza Mariusza, z którym się zaprzyjaźnia. Chyba żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, jak ta znajomość wpłynie na ich poukładane życie. Jeden niefortunny pocałunek zmienia wszystko, jedno o drugim nie potrafi zapomnieć mimo mijających dni oraz miesięcy. Pomiędzy obojgiem rodzi się niemoralne, zakazane uczucie, które według kanonów moralności nie powinno mieć szans, by przetrwać... 

''Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości’’.

Alicja uświadamia sobie również, że jej małżeństwo to już fikcja, ale dla dobra dzieci postanawia w nim trwać, być przykładną żoną oraz matką.
Czy taki związek ma szanse na przetrwanie? Tym bardziej jeżeli do naszego życia wkradają się tajemnice oraz niedomówienia.

"Finezja uczuć" to przepiękna opowieść z życia wzięta, bo każdy z nas jest tylko człowiekiem. Aneta w bardzo dosadny sposób przedstawiła nam obraz małżeństwa, które niepielęgnowane powoli umiera w zaciszu domowym. Ciągła walka o pieniądze staje się priorytetem, a uczucia schodzą gdzieś na dalszy plan. I tak oto Adam - mąż Alicji zajmuje się utrzymywaniem domu, a Alicja, mimo że pracuje ma cały dom na głowie. Może gdyby Adam poświęcał więcej czasu swojej żonie wszystko potoczyłoby się inaczej, ale cóż jesteśmy tylko ludźmi a życie jest bardzo nieprzewidywalne. Gdy Alicja poznaje Mariusza wydawać by się mogło, że znalazła swoją bratnią duszę, wspólna pasja do sztuki pcha ich ku sobie coraz silniej, a "nic nieznaczące" wyjścia do galerii na różne wernisaże to tylko wymówka by spędzać ze sobą jak najwięcej czasu.
Jak potoczą się losy Alicji i Mariusza? Czy mimo tylu przeciwności losu miłość jest w stanie przetrwać? 

"Finezja uczuć" to książka o życiu, o miłości, ale przede wszystkim o dokonywaniu wyborów, które nie zawsze są dobre oraz trafne. Myślę, że każdy powinien kierować się sercem nie bacząc na to co powiedzą inni. Ciężki wybór padł na Mariusza, który był księdzem z powołania, a niespodziewanie zaczął pragnąć i darzyć uczuciem kobietę. Dlatego uważam, że celibat w ogóle nie powinien istnieć, księża powinni żyć normalnym życiem, mieć własne domy oraz rodziny. Może kiedyś nadejdzie ten dzień i wszystko się zmieni

Książka na pewno w jakiś sposób jest kontrowersyjna, porusza dogłębnie tematy dotyczące moralność człowieka i zastanawiamy się jak my byśmy postąpili w danej sytuacji. Ja całym sercem kibicowałam Alicji oraz Mariuszowi i byłam za tym, by za wszelką cenę walczyli o siebie oraz o swoje uczucie. Tylko, że życie płata nam różne figle i niestety nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli.

Choć książka porusza dość trudne tematy to napisana jest w prosty, przystępny dla każdego sposób. Wyraziste postacie ze swoimi wadami oraz zaletami przedstawione są w bardzo realistycznym świetle, a piękne opisy miejsc wkradają się w nasz umysł, byśmy wraz z bohaterami podziwiali cudowną scenerię.

Polecam Wam tę powieść z całe serca, bo Aneta Krasińska potrafi pisać o prawdziwym życiu, o problemach, dylematach i nie boi się poruszać kontrowersyjnych tematów. 

"Finezja uczuć" to książka, którą koniecznie musicie przeczytać. Autorka porusza w niej tematy trudne i tematy tabu, a historię w niej zawartą mogłoby napisać prawdziwe życie. Zapewniam Was, że to powieść, która dostarczy Wam wielu emocji i wyryje w Waszym sercu ślad. 

Wyniki konkursu

Miło nam ogłosić, że w konkursie w którym do wygrania były trzy pakiety książek, zwycieżczyniami zostają:
- Sylwia Grabowska- pakiet nr 1
- Monika Brombosz - pakiet nr 2
- Agnieszka C - pakiet nr 3!!!

Gratulujemy i prosimy o kontakt na adres stawska19@gmail.com. W treści wiadomości prosimy wpisać tytuły książek, dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Na wiadomość czekamy trzy dni, po tym czasie nagroda przepada.
Nigdy nie mówię nigdy - Marta W. Staniszewska (PATRONAT MEDIALNY PRZEDPREMIEROWO)

Nigdy nie mówię nigdy - Marta W. Staniszewska (PATRONAT MEDIALNY PRZEDPREMIEROWO)

Z pewnymi autorkami jest tak, że z niecierpliwością czeka się na każdą kolejną premierę, a gdy ta nastąpi, to bierzemy książkę w ciemno, bo z góry zakładamy, że nas nie zawiedzie. Marta Staniszewska to swojego rodzaju pewniak jeśli chodzi o gatunek romans. Czytałam każdą jej książkę i do tej pory nie miałam do powiedzenia ani złego słowa. No, może oprócz tego, że na kolejne swoje powieści długo każe nam Marta czekać, ale zazwyczaj... Było warto. Co się więc stało tym razem? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Opis z okładki:

Trzydziestoletnia, atrakcyjna bizneswoman z sukcesami zdecydowanie nie pozna mężczyzny, po którym spodziewa się tylko i wyłącznie najgorszego. Mężczyźni nie są jej potrzebni do życia, wierzy, że miłość to sterta bzdur i zbędna fatyga. Jeśli więc jesteś wystarczająco bezczelny i odważny zaryzykuj odrzucenie i zdobądź jej serce… 

Pochłaniająca opowieść o kobiecie i mężczyźnie którzy po życiu nie oczekiwali niczego, a dostali znacznie więcej niż tylko przelotny romans.

Naprawdę nie wiem od czego zacząć, bo ta książka mnie... Znudziła. Naprawdę. Wiecie, że nie jestem najlepsza w krytykowaniu, zwłaszcza koleżanek po piórze, ale tutaj Marta najnormalniej w świecie dała ciała. Opis zwiastował naprawdę świetną historię, taką jakie lubię, z wyrazistą i pewną siebie bohaterką, a Samantha to takie flaki z olejem. Niby pani projektantka wnętrz, wie czego chce, a jednak nie wie. Schemat goni schemat. Główny bohater - Henry, miał być arogancki i bezczelny, więc liczyłam, że, gdy te dwa żywioły się spotkają, to będzie pożar, tsunami, tornado, a tu wyszło jakoś tak... Nijak. No i te intrygi. Ja od razu wszystkiego się domyśliłam. Nie wiem? Może jako autorka Królowa Dramatów mam za duże wymagania? Wiedziałam, że w pewnym momencie pojawią się problemy, bo nie może być słodko, ale tutaj... Jejku, to było takie banalne i infantylne... Wybacz mi, Marto, ale naprawdę tym razem nie trafiłaś do mojego serducha. Mam nadzieję, że kolejna Twoja książka wywrze na mnie dużo lepsze wrażenie.

I na koniec dodam tylko, że ten cały akapit wyżej, to żart! :) Każde słowo należy zrozumieć na opak. 

Słowem wyjaśnienia:

Nasza Samantha, to kobieta z krwi i kości. Charakterna! Nie irytująca, nie infantylna, a naprawdę fajna babka. Jedna z niewielu bohaterek, które da się szczerze lubić. Wie czego chce, ma świetną pracę, którą kocha, cel w życiu, ale cholernie boi się miłości, i choć się do tego nie przyznaje, to w głębi serca jej pragnie. Z góry skreśla facetów, bo nie wierzy, że może być z kimś szczęśliwa, ale gdy trafia na Henrego...

Henry - świetny facet, od razu go polubiłam. Nie muszę dodawać chyba, że jest przystojny. Ma własny klub, więc kobiety i imprezy nie są dla niego czymś od czego stroni, ale od pierwszej chwili w której ujrzał Samanthę wiedział, że to coś więcej. Że ta kobieta nie będzie mu obojętna. I tu zaczyna iskrzyć. Od samego początku.

Fabuła wciągnęła mnie od pierwszej strony, ale faktycznie wiedziałam, że coś w końcu musi się wydarzyć, tyle że nie przewidziałam kompletnie niczego. Jestem beksa, więc i tutaj zdarzyło mi się uronić kilka łez. I to niejeden raz. 

No i sceny... Momenty! Ja podziwiam to, jak Marta pięknie operuje słowem. Jej styl z książki na książkę jest coraz lepszy. I nie tylko ja tak uważam, więc liczę, że autorka w końcu w to uwierzy.

Dodatkowo "Nigdy nie mówię nigdy"  to Spin off serii “Nigdy…", a tak naprawdę trzecia część, ale z nowymi bohaterami. Nie obawiajcie się jednak klątwy kolejnego tomu, bo historia Samanthy i Henrego jest równie gorąca i wciągająca, jak poprzednie. 

No i okładka! Najlepsza ze wszystkich z tej serii.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten mały żarcik na początku i doczytacie recenzję do końca. Nie pozostaje mi już nic innego, jak kolejny raz polecić Wam książkę Marty Staniszewskiej. To pozycja obowiązkowa dla każdej fanki romansów erotycznych!

Za możliwość przeczytania dziękuję autorce i wydawnictwu Psychoskok.



Piękno bólu - Georgia Cates (PATRONAT MEDIALNY)

Piękno bólu - Georgia Cates (PATRONAT MEDIALNY)

„Umówili się na trzy miesiące... ale tej miłości nie dało się zamknąć w ramy.
Jack McLachlan to magnat winiarstwa i jeden z najbardziej pożądanych kawalerów do wzięcia w Australii. Sukcesy i bogactwo sprawiły, że dobrze wie, co oznaczają skomplikowane relacje miłosne. Właśnie dlatego wykorzystuje wszelkie środki, które pozwolą mu uniknąć problemów. Interesują go piękne kobiety, ale nie chce mieć żadnych zobowiązań. Aranżuje związki jak biznesowe umowy, które niczym się od siebie nie różnią. Nie uznaje związków na długie lata. Nie używa prawdziwych imion; ani swojego, ani kobiety, z którą się spotyka.
To jego gra i jego reguły. I grałby według nich dalej, ale gdy w jego życie wkracza ona, jest zmuszony zmienić strategię. Laurelyn Prescott jest graczem, jakiego nie spotkał nigdy wcześniej. Kiedy nawiązuje trzymiesięczny romans z piękną piosenkarką ze Stanów, świat Jacka staje na głowie. Nic nie idzie zgodnie z planem, a on łamie coraz więcej swoich zasad dla dziewczyny, która powoli staje się czymś, czego istnienie uważał za niemożliwe. Elementem, który całkowicie zmieni reguły jego gry.”

Piękno bólu to książka, której fabuła niesamowicie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że dostanę historię tak piękną, tak delikatną, która podstępem wedrze się do mojego serca. I choć na początku uważałam, że to opowieść jakich wiele, to bardzo szybko zmieniłam zdanie, bo uwierzcie mi na słowo, że z tej książki wyziera ogromny powiew literackiej świeżości. Autorce udało się zamienić banalną historię w coś wyjątkowego, coś pięknego i powalającego. Ja pokochałam tę historię i jej bohaterów, a zakończenie roztrzaskało moje serce na milion kawałków.

Kreacja bohaterów wyszła autorce po prostu perfekcyjnie. Każdy z nich był bardzo wyrazisty i charakterystyczny. Każdy miał swoje wady, swoje zalety, a przede wszystkim pragnienia. Jack McLachlan to jeden z najbardziej pożądanych Australijczyków, miliarder i właściciel wielu winnic. To seksowny i pewny siebie mężczyzna, który nie wie, czym jest miłość i tak naprawdę nie chce poznać tego uczucia. Nie bawi się w związki, a z każdą swoją partnerką wchodzi w układ. Spędza z nią określony czas, a później każde z nich odchodzi w swoją stronę. Jednak gdy mężczyzna poznaje Lauren, wszystko zaczyna być inne i Jack złamie wiele swoich zasad, ale dla tak wyjątkowej kobiety warto nagiąć swoje przyzwyczajenia. Ona to początkująca piosenkarka, która do Australii przyleciała, by pozbierać się po bolesnym rozstaniu. Gdy Jack zaproponował jej układ, długo się nie wahała i postanowiła zaszaleć, by przeżyć trzy najwspanialsze miesiące swojego życia. Jednak kobieta nie przewidziała, że w pewnym momencie mężczyzna stanie się dla niej kimś wyjątkowym i obdarzy go uczuciem. To miały być tylko trzy miesiące, to miała być tylko gra…
Zaskoczyło mnie to, że autorka nie powieliła utartych schematów dotyczących bohaterów. Obawiałam się, że Jack okaże się kolejnym aroganckim dupkiem, a Lauren zagubioną szarą myszką. Jednak na całe szczęście tak się nie stało, bo Jack mimo swoich dziwactw był kochanym, troskliwym i pewnym siebie facetem, a Lauren zabawną, twardo stąpającą po ziemi i przebojową kobietą.

Przygotujcie się także na wiele, naprawdę wiele gorących scen seksu, które rozpalą Was do czerwoności. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem opisów scen zbliżeń między bohaterami, bo naprawdę na własnej skórze odczuwałam to, co działo się między nimi. Autorka uwodziła mnie każdym słowem, a dzięki temu moja wyobraźnia szalała na najwyższych obrotach. Oczywiście te sceny nie przytłoczy reszty fabuły, były tylko i wyłącznie namiętnymi przerywnikami, które ukazywały jak wielka chemia i pożądanie połączyła tę dwójkę bohaterów.

Piękno bólu to powieść, która doprowadziła mnie do książkowego kaca, wywołała we mnie wiele emocji, niejeden raz wzruszyła, a na koniec roztrzaskała moje serce na pół. To przepiękna historia, która nie raz Was zaskoczy i na pewno przez długi czas o niej nie zapomnicie. Mam tylko nadzieję, że kontynuacja pojawi się już wkrótce, bo po zakończeniu zostałam w totalnym zawieszeniu i naprawdę chcę już wiedzieć, jak dalej potoczą się losy bohaterów.

„Całe życie wiedziałam, co to ból, ale to coś zupełnie nowego. To uczucie nie zrodziło się z czegoś złego albo wstrętnego. Ten ból ma swoje źródło w pięknie  - w mojej miłości do Jacka Henrego McLachlana. Pozwalam sobie go poczuć. Trzymam ten ból obiema rękami tak mocno, jak tylko potrafię, bo nigdy nie chcę zapomnieć miłości, którą czuję do tego mężczyzny. Miłość do niego już zawsze będzie Pięknem Bólu.”

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Tylko dla ciebie - Vi Keeland

Tylko dla ciebie - Vi Keeland

„Jack i Sydney próbują zbudować prawdziwy związek. Jednak gdy Sydney otrzymuje zawodową propozycję nie do odrzucenia, postanawia z niej skorzystać. Spotyka mężczyznę, który postanawia o nią zawalczyć. Jak zareaguje na to Jack?
Drugi tom seksownej historii, która miała swój początek w raju
Jack i Sydney spędzili tydzień w raju. To miała być tylko wakacyjna przygoda, ale szybko się okazało, że dla obojga wspólny czas znaczy coś więcej.
Teraz próbują zbudować prawdziwy związek i wszystko wskazuje na to, że mają szansę na szczęśliwe zakończenie. Jednak Sydney otrzymuje propozycję zawodową, o jakiej zawsze marzyła i postanawia, że nie zmarnuje takiej szansy.
Podążając za marzeniami, Sydney wyrusza w tournee. Podczas koncertów towarzyszy jej mężczyzna, któremu nie jest obojętna. Czy wakacyjna miłość Jacka i Syd ma szansę przetrwać w prawdziwym życiu?”

Na samym początku napiszę, że Tylko dla ciebie, czyli drugi tom cyklu Cole podobał się mi dużej bardziej niż pierwszy. W tej części dużo więcej się działo, ale i tak zabrakło mi jakiegoś spektakularnego dramatu, który wywołałby we mnie wiele emocji… czyżbym była czytelniczką masochistką? Jak dla mnie było za różowo, za cukierkowo i zbyt przewidywalnie, bo choć autorka starała się w pewien sposób namieszać w życiu bohaterów, to według mnie były to tylko malutkie komplikacje, które szybko szło naprawić i momentalnie wszystko wracało na właściwe tory. Poza tym sporo wątków było przerysowanych i naciąganych, a przez to cała fabuła traciła na wiarygodności. Nie oczekujcie, że znajdziecie w niej coś odkrywczego, czy zaskakującego, bo takich historii jak ta jest po prostu wiele. Jednak nie uważam, by czas spędzony z tą lekturą był tak całkowicie czasem straconym, bo czasami fajnie przeczytać książkę, która jest dość niewymagająca, lekka, zabawna i przewidywalna. Według mnie to lektura, która idealnie sprawdzi się jako przerywnik pomiędzy innymi bardziej ambitnymi książkami. 

Jeżeli chodzi o bohaterów, to na ich temat nie mam dużo do powiedzenia. W pewnym stopniu ich polubiłam, choć nie ukrywam, że i Syd i Jack bardzo często mnie irytowali. Ona swoją uległością, a on naturą nieznoszącego sprzeciwu samca i niestety bardzo często porównywałam ich do panny Steele i pana Greya. Najbardziej spodobała się mi postać Sienny, czyli przyjaciółki głównej bohaterki i naprawdę z uśmiechem na ustach czytałam fragmenty, w których się pojawiała. Ta pełna wigoru i idąca na żywioł dziewczyna w jednej chwili potrafiła rozbujać całą akcję.

Bardzo lubię twórczość Vi Keeland, jednak uważam, że Tylko twój i Tylko dla ciebie to jedne ze słabszych książek autorki i niestety po ich lekturze czuję się lekko rozczarowana…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. 
Namiętność pachnąca terpentyną - Anna Kasiuk (PATRONAT MEDIALNY)

Namiętność pachnąca terpentyną - Anna Kasiuk (PATRONAT MEDIALNY)

„Sabina to czterdziestoletnia kobieta „na zakręcie”. Choć jej mąż Jeremi, utalentowany malarz, zmarł wiele lat temu, a życie zawodowe kobiety jest od dawna ustabilizowane, właśnie teraz odkrywa, że wszystko, co najważniejsze, przecieka jej przez palce. I postanawia o to zawalczyć. Po śmierci ukochanego, zajęta walką o przetrwanie swoje oraz córki, zapomniała, czym jest namiętność, ale kiedy w domu pojawia się Jakub, student malarstwa, Sabina przypomina sobie, jak podniecający może być zapach terpentyny.”

Anna Kasiuk kolejny raz oddała w moje dłonie piękną, prawdziwą, przepełnioną emocjami i dającą do myślenia historię. W książce poznajemy Sabinę, czterdziestoletnią wdowę, która żyje wspomnieniami o zmarłym mężu. Kobieta zamknęła się w czterech ścianach, odseparowała się od otoczenia i całkowicie oddała się swojej pasji, czyli pisaniu książek. Jednak w pewnym momencie Sabina uświadomiła sobie, że jej życie stało się monotonne i że najlepsze lata jej życia uciekają jej między palcami. Gdy w jej domu pojawia się Jakub, w kobiecie na nowo budzą się uśpione uczucia… namiętność i pożądanie.

Anna Kasiuk wie, jak pisać książki, które swoją fabułą trafiają w serca czytelników. Wie jak ich zaciekawić, dostarczyć im emocji, a przede wszystkim wie, jak przenieść ich na karty powieści. Mnie ta historia pochłonęła już na samym początku i z drżącym sercem obserwowałam rozwijającą się fabułę. Bardzo polubiłam Sabinę, ale chyba największą sympatią obdarzyłam Anitę, córkę Sabiny oraz Wiktora (tak, tak w książce pojawi się jeszcze jeden mężczyzna, ale nic Wam o nim nie zdradzę). Jeżeli chodzi o Jakuba, to muszę przyznać, że ten młody mężczyzna momentami mnie irytował. Wydawał się mi zbyt narwany i zbyt pewny siebie, ale podejrzewam, że autorka miała na niego właśnie taki pomysł. Poza tym dzięki niemu Sabina ożyła na nowo i poczuła, jak piękna może być wskrzeszona namiętność… 

Nie jest to tylko jednak historia o uczuciach, o namiętności, pożądaniu, czy o nowym odnajdywaniu siebie, bo autorka poruszyła w niej także trudne i kontrowersyjne tematy. Pojawia się wątek homoseksualizmu, braku akceptacji i tolerancji, czy dylematów związanych z moralnością. 

„Jeśli bierzesz pod uwagę opinię wszystkich, którzy mają kaprys wypowiadać się na temat twojego życia i wyborów, bo ich własne pozbawione jest jakichkolwiek szans na wzloty, to nigdy nie pozwolisz sobie na luksus bycia szczęśliwą” 

Namiętność pachnąca terpentyną to powieść, która dostarczy Wam wielu emocji i mimo że nie jest to żaden kryminał, to historia bohaterki trzyma w niewyobrażalnym napięciu i zaskakuje do samego końca. To książka piękna, życiowa, mądra, która naprawdę skłania do wielu refleksji. Poza tym uważam, że z Sabiną utożsami się niejedna z Was i razem z nią będziecie przeżywać jej pełną uniesień historię.

To piękna historia o miłości, namiętności, poświęceniu i trudnych wyborach. Koniecznie musicie ją przeczytać!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

The Raven King - Nora Sakavic (PATRONAT MEDIALNY)

The Raven King - Nora Sakavic (PATRONAT MEDIALNY)

„Zawodnicy drużyny Lisów są nieszczęsnymi życiowymi rozbitkami, ale ich ostatnia porażka może okazać się cudem, którego potrzebowali, by w końcu zjednoczyć się i stworzyć zgrany zespół. Jedyną osobą, która stoi im na drodze jest Andrew. Istnieje jednak ktoś, kto potrafi przebić się przez jego emocjonalną blokadę. Tym kimś jest właśnie Neil.

Andrew nie odpuszcza tak łatwo, a z kolei Neil nie ufa nikomu poza samym sobą. Obaj nie mają jednak zbyt dużo czasu, by dojść do porozumienia i zaakceptować istniejącą sytuację. Wrogie siły czają się, by wtargnąć i ich rozdzielić. Riko zamierza zniszczyć nowe życie Neila, a pozostałe Lisy mogą zupełnie przypadkowo stać się ofiarami.

Wprawdzie dni Neila są policzone, ale nauczył się na własnej skórze, jak walczyć o to, w co wierzy. A właśnie teraz pokłada wiarę w Andrew, nawet jeśli bramkarz Lisów przestał już wierzyć w samego siebie.”

W pierwszej części serii All for the Game  zakochałam się już od pierwszych rozdziałów, a czekanie na kontynuacje było ogromnym sprawdzianem mojej cierpliwości. Byłam przekonana, tom drugi również mnie nie zawiedzie i wiedziałam, że kolejny raz dostanę historię, która trafi do mojego czytelniczego serducha i nigdy się z niego nie wydostanie. I wiecie co? Teraz gdy już mam tę część za sobą brakuje mi słów, by to wszystko opisać, bo to, czego doświadczyłam, czytając tę książkę trudno opisać słowami... 

W The Raven King bliżej poznajemy każdego z Lisów. Autorka otwiera nam furtkę do przeszłości wszystkich zawodników, by lepiej ich poznać i zrozumieć obecne postępowanie każdego z nich. Dowiadujemy się, co takiego skrywa zawsze uśmiechnięty Nicky, poznajemy przeszłość Dan i Renee, autorka odkrywa przed nami także więcej faktów z życia Kevina (jedna informacja, była dla mnie totalnym zaskoczeniem), ale przede wszystkim poznajemy przerażającą przeszłość Aarona i Andrew. Historia braci ogromnie mną wstrząsnęła i już w pierwszej części czułam, że w życiu Andrew musiało wydarzyć się coś okropnego, co ukształtowało go na człowieka, jakim się stał. Co dziwne ja bardzo go polubiłam, bo mimo jego szaleństwa, mimo jego okrucieństwa widziałam w nim coś więcej… Chłopak na swój dziwny popieprzony sposób dbał o ludzi, na których mu zależało, choć sam nigdy by się do tego nie przyznał. 

Każdy z bohaterów naprawdę jest inny i wyjątkowy. To nie są grzeczni chłopcy, to prawie dorośli mężczyźni przepełnieni gniewem i rozgoryczeniem, na ich barkach spoczywa wiele demonów, które ich niszczą i z którymi nie potrafią sobie poradzić. 

Akcja książki cały czas jest wartka i dynamiczna, cały czas coś się dzieje, cały czas jesteśmy bombardowani nowymi informacjami. Przy tej książce nie można się nudzić, autorka wie jak wywołać w czytelniku całą paletę emocji i jak dostarczyć mu niezapomnianych wrażeń. Sama nie raz miałam ochotę potrząsnąć bohaterami i nakopać im do tyłków za ich złe decyzje i wybory. Będziecie się złościć, będziecie się wściekać, mnie nawet kilka razy zakręciła się łza w oku, ale uwierzcie mi na słowo, że w tej części autorka nie oszczędzała swoich bohaterów. Ukazała nam ich z zupełnie innej strony, obnażyła ich i odkryła ich bolesne sekrety i tajemnice, które może nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 

Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że w tej części dostaniecie sporą dawkę sportowej adrenaliny, gdyż nasze Lisy rozegrają sporo meczów. Dla mnie opisy tych sportowych wydarzeń były niczym wisienka na torcie, bo choć ten sport jest niezwykle brutalny i nieprzewidywalny, to autorka z niezwykłą łatwością za każdym razem przenosiła mnie na boisko i niczym niemy bohater z zapartym trzem śledziłam zacięte sportowe zmagania bohaterów. Poza tym Lisy wreszcie zaczynają być prawdziwą drużyną, zaczynają znikać podziały oraz uprzedzenia i wreszcie mają szansę odnieść prawdziwy sukces.  

Czy w życiu prywatnym także mają szansę na sukces? Czy każdego z nich czeka szczęśliwe zakończenie? Co zrobi Neil, gdy dopadnie go przeszłość? 

Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi… 

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo czekam na kolejny tom, bo końcówka tej części zrobiła z mojego mózgu miazgę i zostawiła z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Poza tym ten popieprzony i brutalny świat Lisów przyciąga mnie do siebie niczym magnez. Może to oznacza, że jestem popieprzona tak jak oni? Tego nie wiem, ale zapewniam Was, że jeżeli raz wkroczycie do tego świata, to na pewno zechcecie w nim pozostać.

The Raven King to książka, w której znajdziecie mocną, brutalną i nieprzewidywalną historię, która dostarczy Wam wielu emocji i wrażeń. To historia pełna pasji, tajemnic, sekretów, która uświadamia, jak ogromny wpływ na nasze życie ma traumatyczna przeszłość.

To nie jest historia dla grzecznych dziewczynek, autorka postawiła na dość wulgarny język, który idealnie pasuje do bohaterów i wplotła w fabułę dużą dawkę mroku oraz brutalności. Zakochałam się w tej cholernie popieprzonej historii i chcę więcej…  To opowieść, w której emocje wirują niczym tornado i atakują czytelnika z każdej strony. 

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Jak poderwać drania. Sebastian Sara Ney

Jak poderwać drania. Sebastian Sara Ney

„Jameson, dla przyjaciół James, to bardzo pilna uczennica, która z biblioteki zrobiła swoją prywatną świątynię. Sebastian, dla przyjaciół Oz, to bardzo dobry wrestinlgowiec, który z biblioteki zrobił swoją prywatną salę do szybkich numerków. W wyniku głupiego zakładu poznają się bliżej. I to bardzo intensywnie.

Jednak Sebastian nie chce poprzestać na przelotnej znajomości. Chce zaprzyjaźnić się z Jameson, chce być jej bliski, chce jej stale dokuczać i zerwać kiedyś z jej szyi te przeklęte perły. Jednak dziewczyna wie, że Oz to połączenie kłopotów i sporej dawki bycia dupkiem.

Czy James pozwoli mu się zbliżyć i przekona się, że góra mięśni oraz cięty dowcip wcale nie przesądzają tego, jakim facetem jest Oz? Czy związek z takim dupkiem i kobieciarzem zaprowadzi ją prosto to złamanego serca?”

Jak poderwać drania. Sebastian to lekka i przyjemna lektura z gatunku Young Adult, w której znajdziecie prostą, ciekawą i nieskomplikowaną fabułę. I choć to książka jakich wiele, to ja bardzo fajnie spędziłam przy niej czas, bo historia tej dwójki bohaterów bardzo szybko wciągnęła mnie w głąb fabuły. To książka dość przewidywalna, momentami słodka i urocza, ale także pikantna i na pewno bardzo zabawna. Dialogi pomiędzy bohaterami wiele razy wywoływały szeroki uśmiech na mojej twarzy i niekontrolowane wybuchy głupkowatego śmiechu. Zapewniam Was, że przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić, a jej lektura ociepli trwające zimne i długie jesienne wieczory.

Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, to myślę, że nie wyróżniają się oni niczym szczególnym, ale na pewno wywołają w Was wiele skrajnych emocji. Bardzo ich polubiłam, choć nie ukrywam, że na samym początku zachowanie Sebastiana bardzo mnie irytowało. Chłopak miał tak przerośnięte ego, że momentami miałam ochotę przywalić mu tak mocno, by przez tydzień leżał w szpitalu. Poza tym on dwadzieścia cztery godziny na dobę myślał o seksie i rozmawiał o seksie, a jego każda dyskusja z Jameson miała podtekst seksualny. Jednak po kilkudziesięciu stronach przyzwyczaiłam się do tego i nie wyobrażałam sobie, że mógłby zachowywać się inaczej. Poza tym Sebastain był nie tylko seksowną górą mięśni, bo chłopak był mądry, ambitny i wiedział, co chce robić w życiu. Oz to seksowne ciacho, które niejednej z Was zawróci w głowie. Za to Jameson była jego zupełnym przeciwieństwem. Nierzucająca się w oczy kujonka nie należała do świata Sebastiana. Jednak i ona nie była wcale taka grzeczna, na jaką wyglądała... Czy chłopak dojrzał w niej coś więcej niż tylko pociągające ciało i ponętne usta? 

Styl autorki jest lekki, prosty i przyjemny w odbiorze. Fabuła wciąga już od pierwszej strony i nie mam mowy, by odłożyć książkę na półkę wcześniej niż po dotarciu do ostatniego rozdziału. To historia, przy której świetnie spędzicie czas i choć fabuła niczym Was nie zaskoczy, to i tak dobrą zabawę macie zagwarantowaną. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Tożsamość nieznana - Karolina Wójciak

Tożsamość nieznana - Karolina Wójciak

Z twórczością Karoliny Wójciak zapoznałam się przy okazji czytania jej drugiej powieści Matylda, która zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Biorąc pod uwagę fakt, że Tożsamość nieznana to debiut pisarski autorki, jestem pełna podziwu i wręcz bardzo pozytywnie zaskoczona, bo wydaje mi się, że ta powieść jest jeszcze lepsza niż Matylda. Takich debiutów życzyłabym każdemu początkującemu autorowi.

„Dwa życia, dwa światy, dwie odrębne przestrzenie.
Krystian, nastolatek, który po tragicznej śmierci matki zaznaje biedy i uczy się życia z ojcem alkoholikiem, po jednej z awantur w domu zostaje wyrzucony na ulicę. Walcząc o przetrwanie, wkracza do światka przestępczego.
Lena, studentka dziennikarstwa, której ojciec-dobrze sytuowany prawnik-bezwzględnie narzuca styl życia, wraca na wakacje do Sopotu przekonana, że będzie to kolejne nudne lato u boku ojca despoty. Tymczasem tych kilka tygodni nad morzem diametralnie odmieni jej los.
Dwie kontrastujące ze sobą historie o miłości, poświęceniu i drugich szansach.
Czy Krystiana trudny start w dorosłe życie sprawi, że stoczy się na dno?
Czy wybór Leny będzie właściwy? Czy błędy młodości przekreślają szanse na godne życie?”

W mojej recenzji Matyldy napisałam, że ciężko jest oceniać autora po przeczytaniu jednej książki. Teraz jedno mogę śmiało powiedzieć: Karolina Wójciak niezaprzeczalnie posiada talent i naprawdę świetne pomysły na fabułę.
Historia Leny i Krystiana przedstawiona jest w sposób bardzo prawdziwy i nieprzerysowany. Autorka poruszając niezwykle trudne i czasami nawet kontrowersyjne tematy, wykreowała realia, w których nie ma miejsca na cukierkowe romanse, blichtr i splendor (chociaż główna bohaterka wywodzi się z bardzo zamożnego domu). Przedstawiła świat z całą jego brzydotą, nie upiększając, nie koloryzując. Świat w pewien sposób hermetyczny, w którym wszystko jest czarne albo białe, a bohaterowie nie mają zbyt wielu wyborów. Tak przedstawiona rzeczywistość jest wspólnym mianownikiem książek Karoliny i jej stylu literackiego. I myślę, że to spory plus, bo to jednak coś innego w zalewie książek, w których bohaterowie są piękni, młodzi,  bogaci i zazwyczaj wszystko im się w życiu udaje.

Zachwycił mnie pomysł na fabułę Tożsamości nieznanej, który odznacza się dużą dojrzałością i nieprzewidywalnością. Czytając książkę, daje się zauważyć, że cała historia jest od początku do końca bardzo dobrze przemyślana i skonstruowana. Pochwały Karolinie należą się również za wyjątkowo dobry research i dbałość o każdy szczegół. I choć samo zakończenie pozostawiło pewien niedosyt w porównaniu do Matyldy, gdzie finał historii wręcz wbija w fotel, to jednak nie zmienia to faktu, że to bardzo dobra powieść i takie zwieńczenie książki w żaden sposób nie wpływa na jej odbiór. 

W taki o to sposób, coraz jaśniejszym światłem, błyszczy gwiazda nowej polskiej autorki Karoliny Wójciak. Karolina mieszka w Kanadzie i również tam wydaje książki (w języku angielskim), ale myślę, że to właśnie w ojczyźnie znajdzie najwięcej odbiorców, czego z całego serca jej życzę, a Wam bardzo polecam Tożsamość nieznaną, jak również jej najnowsze dzieło, które z tego, co wiem, kilka dni temu miało swoją premierę. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.



Mąż na niby - Nina Majewska Brown

Mąż na niby - Nina Majewska Brown

„Co zrobić, gdy świat się wali, bo najbliższa osoba cię okłamuje?

Zosia prowadzi szczęśliwe życie, z kochającym Pawłem u boku i fantastyczną córką, którą oboje uwielbiają. Niespodziewanie dowiaduje się, że mąż utrzymuje dwa mieszkania, dwie kobiety, dwa telefony i niebawem będzie miał również drugie dziecko. Z inną kobietą…

Opowieść o tkwiącej w nas sile i determinacji, dzięki którym można podnieść się nawet wtedy, gdy tracisz grunt pod nogami.”

Bardzo lubię twórczość Niny Majewskiej Brown, gdyż w jej książkach za każdym razem trafiam na historie, które mogłyby wydarzyć się naprawdę. Autorka opisuje prawdziwe życie, jego cienie oraz blaski i porusza tematy, którym wielu z nas nie są obce. W jej najnowszej książce poznajemy Zosię, szczęśliwą matkę i mężatkę. Jednak to szczęście trwa do czasu. W pewnym momencie kobieta odkrywa, że jej życie wcale nie jest takie idealne, bo ukochany mąż ją zdradza. Paweł, bo tak ma na imię mąż, prowadzi podwójne życie… dwie kobiety, dwa domy, a drugie dziecko jest już w drodze. Co zrobi Zosia? Czy wybaczy? Czy może zacznie od nowa?

Gdy zaczęłam czytać tę książkę, próbowałam postawić się na miejscu Zosi i zastanawiałam się, co ja zrobiłabym, gdyby to moje małżeństwo okazało się tylko dobrze wykreowaną fikcją. Scenariuszy w mojej głowie było mnóstwo, jakich tego Wam oczywiście nie zdradzę. Czy byłabym tak odważna, jak Zosia, tego nie wiem, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji i mam nadzieję, że nigdy się  w niej znajdę. 

Mąż na niby to powieść, w której znajdziecie niezwykle prawdziwą historię, prawdziwe problemy i dylematy. Autorka z brawurowy sposób przeprowadziła mnie przez wszystkie etapy, które towarzyszą rozstaniu i pokazała mi emocje, które towarzyszą każdemu z nich. Uważam, że jej największym atutem tej powieści są jej bohaterowie, niezwykle wyraziści i wzbudzający w czytelniku wiele emocji. Jednych polubicie innych nie, ale zapewniam Was, że do jednej z postaci poczujecie ogromną nienawiść. O kim mowa tego Wam nie zdradzę, bo bardzo szybko dojdziecie do tego sami. Napiszę tylko, że to nie niewierny mąż…

Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem, bo to niesamowicie wciągająca i pochłaniająca historia, która mogłaby się wydarzyć naprawdę. Emocje Wam w niej nie zabraknie i na pewno skłoni Was do wielu refleksji.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.
Chaos - L.J. Shen

Chaos - L.J. Shen

„Rosie 
Podobno życie to piękne kłamstwo, a śmierć jest bolesną prawdą. Zgadzam się z tym. 
Nikt nigdy nie sprawił, że poczułam się tak żywa, poza facetem, który nieustannie przypomina, że mój zegar tyka. 
On jest moim błyszczącym, zakazanym owocem. 
Uderzającym błędem, przeciwieństwem mojej dosadności, bezwstydności i szczerości. 
Jest również byłym chłopakiem mojej siostry.
Ale zanim mnie osądzicie, powinniście wiedzieć jedno: 
Ja pierwsza go zobaczyłam. Pierwsza zapragnęłam. Pierwsza pokochałam. 
Jedenaście lat później wkroczył do mojego życia i zażądał drugiej szansy. 
Dean Cole chce być moim jeźdźcem miedzianym. Mój rycerz w lśniącej zbroi w końcu się zjawił. Oby nie za późno. 
Dean 
Podobno najjaśniejsze gwiazdy gasną najszybciej. Zgadzam się z tym. 
Ona sprawia, że moje myśli płoną. 
Jest wyszczekana, złośliwa i ma wielkie serce. 
W świecie, w którym wszystko jest nijakie, ona świeci niczym Syriusz. 
Jedenaście lat temu los nas rozdzielił. 
Ale niech tylko spróbuje zrobić to ponownie. 
Dobranie się do niej nie będzie łatwe, nie bez powodu jednak nazywają mnie Szatanem. 
Rosie LeBlanc jeszcze zobaczy, jaki jestem waleczny. 
A zdobycie jej będzie moim najsłodszym zwycięstwem.” 

No tu dużo pisać drygi tom cyklu Święci grzesznicy jest tak samo dobry jak pierwszy, a może nawet i i lepszy. Tym razem poznajemy historię Rosie i Deana, czyli bohaterów, których poznaliśmy już w pierwszym tomie. Rosie to siostra Millie, a Dean to przyjaciel Brutala i były chłopak Mille. Obawiałam się tego tomu i tego, że dostanę odgrzewanego kotleta, jednak na całe szczęście się pomyliłam, bo choć historia jest czasami dość przewidywalna, to udało się też autorce nie raz mnie zaskoczyć. Jeżeli czytaliście poprzedni tom, to wiecie, że Rosie choruje na nieuleczalną chorobę, jaką jest mukowiscydoza. Troszkę bałam się, jak autorka pociągnie ten wątek, by nie był on sztuczny i mało prawdziwy, ale moje obawy były na wyrost, bo wszystko zostało opisane bardzo naturalnie i prawdziwie. Autorka bez zbędnych ubarwień opisała, z czym zmagają się osoby dotknięte mukowiscydozą, na co mogą sobie pozwolić i jak radzą sobie z wiedzą, że ich czas jest policzony.

„Co sprawia, że czujesz się żywa?
Bawienie się różnym rodzajem ognia. Popełnianie błędów. Przyznawanie się do nich. Przyznawanie się do siebie. Branie tego, czego chcę, i sprawianie, że będzie moje. Nawet jeśli nie jest. Nawet jeśli nigdy nie będzie.”

Oczywiście nie mogę zapomnieć o Deanie, którego w ogóle nie polubiłam w poprzednim tomie. Jednak teraz, gdy poznałam jego historię, spojrzałam na niego zupełnie z innej strony. Oczywiście to nie tak, że od razu stał się cudownym i kochanym facetem. Tak zdecydowanie nie było. Jego serce zamieszkiwał mrok i mężczyzna niestety zmagał się z uzależnieniami, które niszczyły go nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Od lat kochał Rosie, jednak nie taki pisany był im los. Czy teraz gdy spotkali się po latach, uda im się być razem? Czy pozwolą sobie na uczucia, które przez lata chowali na dnach własnych serc? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale zapewniam Wam, że ta książka dostarczy Wam wielu emocji, a historia w niej opisana zostanie z Wami na długi czas.

„Co sprawia, że czujesz się żywa?
Walka. By oddychać. By żyć. I nie odpuszczać.”

„Chaos” to naprawdę bardzo fajny romans z elementami erotyki. Scen seksu, jak i rozmów o seksie jest całkiem sporo, bo Dean to bardzo, bardzo, bardzo zboczony i napalony na Rosie mężczyzna. Na całe szczęście nie jest to wszystko przytłaczające i wszystko zostało opisane z dużym wyczuciem i smakiem, mimo tego, że autorka posługiwała się dość wulgarnym językiem. I choć dialogi między bohaterami prawie cały czas ociekały pożądaniem, to były także niesamowicie zabawne, bo zarówno Dean, jak i Rosie mieli dość cięte języki. Aaaaaa i muszę wspomnieć, że w książce znajdziecie fragmenty biblii. Jesteście zaskoczeni? Ja byłam i to bardzo.

„Co sprawia, że czujesz się żywa?
Dean. Dean Cole sprawia, że czuję się żywa.”

Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem. Autorka kolejny raz udowodniła mi, że potrafi pisać wciągające, zaskakujące i emocjonujące romanse. Świetnie sprawdziła się tutaj naprzemienna narracja, która umożliwiła mi zajrzenie do głów głównych bohaterów. Rozdziały z perspektywy Rosie momentami rozdzierały moje serce, bo jej myśli, w których godziła się z losem, były strasznie emocjonujące. 

To naprawdę piękna historia o miłości, na drodze, której piętrzyło się mnóstwo kłód, a największą z nich była śmierć… Czy ta historia ma szansę na HAPPY END?

„Co sprawia, że czujesz się żywa?
Uczucie, że już niedługo… taka nie będę.” 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.
Playboy za sterami - Vi Keeland, Penelope Ward (PATRONAT MEDIALNY, RECENZJA PREMIEROWA)

Playboy za sterami - Vi Keeland, Penelope Ward (PATRONAT MEDIALNY, RECENZJA PREMIEROWA)

„Przed dokonaniem najważniejszego wyboru w swoim życiu należy się zastanowić. Najlepiej pojechać gdzieś na kilka dni i porządnie wszystko przemyśleć. W takiej sytuacji ani ognisty flirt, ani spontaniczny wypad do Brazylii u boku przystojnego podrywacza nie jest dobrym pomysłem. Nawet jeśli ten podrywacz jest pilotem pełnym nieziemskiego czaru, a przy tym ma naprawdę słodki dołeczek w brodzie.

Kendall Sparks poznaje Cartera Clynesa na lotnisku w takim właśnie momencie. I podejmuje najgorszą z możliwych decyzji — wdaje się w emocjonujący flirt. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to nie może się dobrze skończyć. Co gorsza, wkrótce odkrywa, że jest zauroczona tym wysokim, ciemnowłosym playboyem. I jest gotowa ruszyć za nim w najdziwniejsze zakątki świata, aby mu towarzyszyć, bo staje się coraz bardziej uzależniona od magnetycznej osobowości Cartera. I kocha go miłością, która każe jej widzieć w nim mężczyznę na dobre i złe, ojca swoich dzieci, z którym chce zbudować prawdziwy dom.

A Carter jest przecież playboyem i podrywaczem, czyż nie?”

Od dawna już wiem, że Vi Keeland i Penelope Ward tworzą duet doskonały, a Playboy za sterami jest pozycją obowiązkową, dla wszystkich fanów romansów i erotyków. Już po przeczytaniu kilku stron, wiedziałam, że jest to historia dla mnie idealna, która mnie zafascynuje, rozbawi do łez i świetnie spędzę przy niej czas. Autorki odwaliły kawał świetnej roboty i mogę Wam tę powieść tylko i wyłącznie polecić. To genialny romans z intrygującą i wciągającą fabułą, w którym oczywiście znajdziemy elementy komedii oraz wyrazistych i nietuzinkowych bohaterów, z którymi nie sposób się rozstać. Ja przepadłam i zatraciłam się w tym zmysłowym świecie i wiecie co? Myślę, że z Wami będzie podobnie.

"Już wcześniej wyrosły ci skrzydła, teraz musisz tylko nauczyć się latać."

Kreacja bohaterów wyszła autorkom jak zawsze perfekcyjnie. Każdy z nich jest inny, bardzo charakterystyczny i nawet troszeczkę zwariowany. Przyznam się Wam szczerze, że na samym początku nie polubiłam Kendall, wydawała się mnie ona snobistyczną dziewczyną z bogatego domu. Jednak na całe szczęście było to tylko złudne wrażenie i bardzo szybko zmieniłam zdanie na jej temat. Nie zazdrościłam jej sytuacji, w której się znalazła i na pewno nie chciałabym być na jej miejscu. Jeżeli zaś chodzi o Cartera no to cóż… to kolejny bohater, który zawładnął moim i tak już przepełnionym sercem. To mężczyzna na maksa korzystający z życia, który za maską playboya i podrywacza skrywa swoje prawdziwe oblicze, które niestety prawie nikomu nie jest znane. Oczywiście to, że Carter ukrywa za maską swoje prawdziwe ja, powiązane jest z wydarzeniami z przeszłości, z którymi mężczyzna cały czas się zmaga.

„Playboy za sterami” to gorący i namiętny erotyk, który uwiedzie Was swoją zmysłową fabułą. Scen seksu jest sporo, ale nie obawiajcie się, bo nie są one dominującą częścią tej historii, bardziej są miłym, rozpalającym zmysły i pobudzającym wyobraźnię przerywnikiem. Poza tym autorki opisały je niezwykle subtelnie, z wyczuciem i ogromnym smakiem, a to według mnie jest najważniejsze. 

Polecam Wam tę powieść z całego serca, bo to piękna, zmysłowa, namiętna i pełna humoru historia o prawdziwej miłości. To książka niezwykle zaskakująca, emocjonująca i także pouczająca, więc koniecznie musicie ją przeczytać.

Czy jesteście gotowe na gorący romans z seksownym pilotem? Ja zrobiłam ten ryzykowny krok i zatraciłam się bez reszty w tej zabawnej, zaskakującej i pełnej emocji historii. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.
Lucyfer - Jennifer L. Armentrout

Lucyfer - Jennifer L. Armentrout

„Julia Hughes przez całe życie postępuje ostrożnie. Wszystko się zmienia, gdy otrzymuje bolesną lekcję. Postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie. W barze poznaje bardzo przystojnego Taylora.
Niesamowicie bogatych braci de Vincent łączy mroczna reputacja. Zatrudniają Julię, aby opiekowała się ich siostrą, która wróciła do domu po tajemniczym zniknięciu przed laty. Opiekunkę rozpraszają w pracy czyhające w rezydencji niebezpieczeństwo, a także seksowny Lucian.
Praprababka de Vincentów twierdziła niegdyś, iż mężczyźni z ich rodu mogą zakochać się tylko raz w życiu. Najwyraźniej nadeszła kolej Luciana. Nowo poznana kobieta nie powinna jednak dowiedzieć się o niektórych sekretach rodziny.
Tymczasem w posiadłości dochodzi do tajemniczej śmierci ojca braci. Czy Julii i de Vincentom uda się rozwiązać zagadkę?”

„Lucyfer” to powieść, z którą mam malutki problem, bo choć historia najmłodszego z braci de Vincent ogólnie się mi podobała, to jednak mam względem niej kilka zastrzeżeń. 

Niewątpliwie jest to książka, w której znajdziecie oryginalną i niebanalną historię  pełną tajemnic, sekretów, pożądania, namiętności i humoru przez duże H. Mnie autorka wciągnęła w głąb fabuły już od pierwszych stron i z przejęciem śledziłam losy bohaterów. Bardzo spodobał się mnie wątek legend związanych z rodziną de Vincent, duchów i szaleństwa, które dotykało kobiety z tej rodziny. Jeżeli chodzi o akcję w książce, to muszę się do niej troszkę przyczepić. Uważam, że w pewnych momentach robiło się nudno, a autorka za bardzo skupiała się na relacjach pomiędzy Lucianem i Julią, pomijając inne ciekawe wątki. Jednak końcówka w sumie wynagrodziła mi te niedociągnięcia, bo choć już w połowie książki domyśliłam się, jak to może wyglądać, to i tak pojawił się spory element zaskoczenia. 

Jeżeli chodzi o bohaterów to z nimi też mam niestety malutki problem. Oczywiście polubiłam ich, a Lucyfer kupił moje serducho swoim niebanalnym humorem oraz ogromną pewnością siebie, to jednak uważam, że  autorka w oszczędny sposób pokazała nam jego mroczną naturę i w tym przypadku zabrakło mi jakiegoś efektu wow. To mężczyzna, który nie czeka na miłość, wystarcza mu dobry seks, a kobiety, które z nim sypiają, mogą liczyć tylko na jednonocne przygody. Jeżeli chodzi o Julię, to jest to kobieta dobra, uczynna, bezinteresowna, spokojna, ale czasami i ona potrafiła pokazać pazury. Kobieta stała się obsesją Lucyfera i mężczyzna cały czas dążył do tego, by ją uwieść. Czuł do niej ogromne przyciąganie i przy niej obudziły się w nim, nieznane mu do tej pory uczucia. Pragnął chronić kobietę i czuł się za nią odpowiedzialny… Muszę jeszcze wspomnieć o dwóch starszych braciach de Vincent, czyli o Gabrielu i Devlinie, którzy do samego końca zostali dla mnie wielką zagadką. Autorka poskąpiła nam o nich informacji, ale uważam, że postąpiła dobrze nie odkrywając nam wszystkich kart. Tak po cichu Wam powiem, że bardzo czekam na tom o Devie, bo to chyba najbardziej skryty, tajemniczy i mroczny z braci. 

Uważam, że głównym atutem tej książki jest je humor. Przekomarzanki bohaterów są naprawdę bardzo zabawne i czytając je, nie raz śmiałam się pod nosem. Oczywiście w środku znajdziecie także sporo odważnych scen seksu, które autorka opisała z niewyobrażalnym smakiem. Uwierzcie mi na słowo, że mnie czasami takie sceny nudzą, często je omijam, bo mało który autor potrafi mnie w tym temacie jeszcze zaciekawić i zaskoczyć. Jednak Jennifer L. Armentrout się to udało i sceny, które opisała, czytałam z wypiekami pojawiającymi się na mojej twarzy. 

 Muszę nadmienić jeszcze, że nie wszystkie wątki zostały przez autorkę zakończone, ale mam nadzieję, że ich ciąg dalszy pojawi się w kolejnych tomach, bo czuję przez to lekki niedosyt.

„Lucyfer” to powieść, która ma swoje plusy i minusy, jednak w ogólnym rozrachunku oceniam ją dobrze. Fajnie spędziłam przy niej czas i czekam na kolejne tomy, by lepiej poznać dwóch pozostałych braci de Vincent. To historia, w której nie zabraknie Wam emocji, mnie zakończenie wycisnęło łzy z oczu, a tego się w ogóle nie spodziewałam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger