niedziela, 31 stycznia 2016

Amber - Gail McHugh

"Amber", to już kolejna powieść Gail McHugh wydana w naszym kraju. Po świetnym "Collide", i równie wciągającym "Pulse", z ogromną przyjemnością zabrałam się za lekturę tejże powieści. Czy "Amber" skradło moje serce jak poprzednie książki Gail? O tym wszystkim w mojej recenzji.

Amber Moretti, to osierocona outsaiderka, która przez całe dotychczasowe życie zmagała się z demonami przeszłości. Rozpoczęcie studiów ma jej pomóc w stworzeniu swojego życia na nowo, bez lęków oraz obaw. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że już pierwszy dzień na uniwersytecie odmieni jej życie, a to wszystko za sprawą dwóch przystojnych futbolistów, a jednocześnie przyjaciół.

Ryder Ashcroft, to niebieskooki wytatuowany "zły chłopak", który na samym początku wzbudza niechęć w naszej bohaterce. Kiedy jednak udaje mu się skraść pocałunek od Amber, w jej sercu zaczyna kiełkować uczucie do tego zarozumiałego chłopaka.

"....Podnoszę wzrok. Gęste, smoliście czarne włosy, stylowo zmierzwione ponad wyzywającym, niesamowicie seksownym spojrzeniem bardzo niebieskich oczu. Ten widok sprawia, że moje serce na chwilę przestaje bić."

Brock Cunningham, to zielonooki przystojniak, uwodziciel oraz dżentelmen w każdym calu. Amber nie może oprzeć się jego urokowi i to właśnie Brock zaczyna wypełniać cały jej świat.

"....Ma blond włosy o odcieniu karmelu, kojarzą mi się z waniliowym napojem gazowanym. Oblizuję usta. Palce świerzbią mnie, żeby sprawdzić, jak bardzo miękkie są te falujące pasma. Chłopięcy uśmiech sprawia, że serce zaczyna trzepotać mi w piersi i na chwilę gubię się w uroczym wyrazie niezrozumienia na jego twarzy."

Amber zaczyna budować swój związek z Brockiem, niestety nie może zapomnieć o Ryderze, a fantazje o nim nawiedzają ją nawet podczas snów. Kocha Brocka i odpycha od siebie myśli, że może również być zakochana w jego przyjacielu. Uważa też, że to tylko seksualne przyciąganie.

Czy można pokochać dwóch facetów w tym samym czasie? Najwidoczniej tak, ale czy jest to możliwe w taki sposób, aby nie zrobić przy tym krzywdy samej sobie oraz mężczyznom, których darzymy uczuciem? Czy to wszystko może skończyć się dobrze? 

Na samym początku lektury mylnie możemy pomyśleć, że to będzie fajny romans w typie new adult - ona, on i ten trzeci.  Nie dajcie się jednak zwieść, bo "Amber" ocieka seksem oraz mrocznymi tajemnicami. Każdy z bohaterów jest na swój sposób doświadczony przez życie, a koszmary przeszłości towarzyszą im na co dzień. Oczywiście to Amber ma na koncie największą traumę, a przeszłość wyryła jej w psychice wiele blizn. Ból po stracie, odrzucenie, samotność… te uczucia są wręcz namacalne dla nas czytelników. Przeżywamy razem z bohaterką wszystko co się wokół niej dzieje i działo.

"...Dziewczyna uwięziona w przeszłości, w wydarzeniach, które zabiły osobę, jaką miała się stać...."

Głównym wątkiem jest romans Amber z Brockiem, oraz to co dzieje się między Amber a Ryderem. Miłość i seks. Zazdrość i seks. Przyjaźń i  seks. To esencja tej powieści. Jednakże w książce pojawia się także mroczny wątek powiązań naszych bohaterów ze światkiem przestępczym, który jest idealnie wpleciony w fabułę. Dzięki niemu "Amber" nabiera innego wymiaru oraz głębi.

Styl autorki jest bardzo lekki. Świetne opisy miejsc, oraz różnych sytuacji wciągają nas w sam środek wydarzeń. Bardzo dobrze zostały także poprowadzone dialogi, które raz nas śmieszą, innym razem wywołują wzruszenie oraz łzy, a jeszcze kiedy indziej sprawiają, że mamy wypieki na twarzy. Zarys psychologiczny postaci jest bardzo dobrze dopracowany, a dzięki temu bohaterowie są bardzo wyraziści oraz realni.
Osobiście bardzo polubiłam Brocka oraz Raydera. Gorzej z Amber, która niejednokrotnie irytowała mnie swoim zachowaniem względem obu mężczyzn. Myślę jednak, że to wydarzenia z dzieciństwa ukształtowały osobowość oraz psychikę bohaterki i w innym wydaniu byłaby mało realna.

Gail McHugh bezapelacyjnie jest specjalistką od budowania napięcia oraz dawkowania emocji. Już od pierwszych stron zostajemy porażeni przez informacje dotyczące przeszłości naszych bohaterów, a teraźniejszość jest równie ogromnie emocjonująca i miejscami wręcz przerażająca. To wszystko sprawia, że nie można się oderwać i brniemy dalej w to wszystko, co dzieje się między trójką naszych bohaterów.

"Amber", to fascynująca powieść pełna namiętności, pożądania oraz sprzecznych uczuć związanych z miłością do dwóch osób jednocześnie. Nie zabraknie w niej także seksu, jednak nie jest to naiwna opowiastka jakich wiele, którą wypełniają jedynie sceny erotyczne. Ta książka jest pełna bólu, gniewu oraz tłumionej nienawiści. Widzimy jak ciężko żyje się z traumą, jak trudno zacząć żyć na nowo, oraz jak wiele potrzeba, by uwierzyć w siebie i w miłość. W dodatku autorka zaserwowała nam też takie zakończenie, że brak mi słów. Jestem zaszokowana, przerażona i tak ciekawa co dalej, że chyba nie wytrzymam do premiery drugiej części. Teraz jednak nie pozostaje mi nic innego jak czekać, aż pojawi się ona u nas jak najszybciej. 
Gorąco Polecam!

Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Akurat.

Wydawnictwo: Akurat
Data premiery: 03.02.2016

sobota, 30 stycznia 2016

Nie wchodź w moją ciszę - Alicja Masłowska - Burnos

    Dzisiaj chcę Wam przedstawić powieść Alicji Masłowskiej - Burnos "Nie wchodź w moją ciszę".  Kiedy zaproponowano mi bym przeczytała oraz zrecenzowała tę powieść, byłam podekscytowana i szczęśliwa. Temat psychologii, który od jakiegoś czasu mnie fascynuje, oraz doza erotyki i kryminału, była bardzo ciekawą i fajną odskocznią od literatury którą ostatnio czytałam.




"Nie wchodź w moją ciszę" to jak ujęłam wyżej dramat psychologiczno - erotyczny z nutą kryminału. Główną bohaterką jest Maja - piękna, perfekcyjna, inteligentna, można powiedzieć, że to taki "chodzący ideał". 32 letnia singielka, która zmaga się od lat z problemem pracoholizmu i perfekcjonizmu, co niestety nie do końca sobie uświadamia. Przewrotny los, który nieoczekiwanie stawia na jej drodze mężczyznę, przystojnego i charyzmatycznego dewelopera Adama, zmusza bohaterkę do zmiany i analizy własnego samodestrukcyjnego postępowania. Miłość Mai i Adama przeradza się w trudny i bardzo namiętny romans. Dla Adama bohaterka podejmuje niełatwą walkę ze swoim destrukcyjnym nałogiem.

    Przejdźmy zatem do mojej opinii. Książka jest dobra, ale nie jest to taka książka do której się wraca po kilku latach. Jest ciekawa, na swój sposób ujmująca i wciągająca. Co prawda z "emocjonalnym" stanem jaki książka wywoływała, bywało różnie. Miałam przez połowę powieści wrażenie, że emocje są odcięte, a mimo tego, że bohaterka przeżywała rodzącą się miłość z Adamem, ja ją niekoniecznie czułam. Gdzieś już w środku, nagle było wielkie BUM i emocje jak za sprawą magicznego przycisku "on" się włączyły. Co do samej bohaterki, to podobał mi się jej styl i ta jej "chłodna" fasada. 
Co było dla mnie nie na miejscu to jeden fragment gdzie ta chłodna, wyrafinowana bizneswoman nagle mówi "foch". Jakoś nie za bardzo pasowała mi ta odzywka do bohaterki, a zresztą przeczytacie i sami ocenicie. Ja byłam z lekka rozbawiona jak i zdziwiona.
   Adam, dla którego bohaterka postanawia się zmienić był w moich myślach porównywany  do Pana Greya.  Jego zachowanie, myśli, były tak jak w drugiej części Greya. Pierwsze 2 dni znajomości: "Super! Ona zostanie moją żoną i matką piątki dzieci!". Tak to mniej więcej wyglądało i na początku mnie śmieszyło. Rozumiem, że facet się zakochał, ale wątpię aby po dwóch dniach znajomości ktoś myślał o takich rzeczach. :) 


   Autorka w swojej książce zawarła masę, masę i jeszcze raz masę informacji. Po pewnym czasie informacje  dotyczące medycznego sprzętu jak i te modowe, typu jaką torebkę, z jakiej firmy, (szkoda, że jeszcze nie było do tego cennika podanego :) ), zwyczajnie  można było się zgubić.


    Co mi najbardziej podpasowało to zdecydowanie dalsza cześć historii, w którą wplątany jest wątek kryminalny . Lenkiewicz, firma i sami pracownicy, którzy z jakiegoś powodu boją się nawet podnieść palca w górę. Wszystko zaciekawia, a książka przy tym wątku "płynęła" zdecydowanie za szybko.

    Podsumowując książkę polecam, jest ciekawa, chociaż momentami może być śmieszna przez zachowanie "takiego" Pana Adama. Mimo wszystko książka posiada sporą dawkę świetnie opisanego dramatu, co dało mi te emocje, które chciałam przeżyć. Powieść z tego co wiem będzie miała dalszą kontynuację po którą z przyjemności sięgnę aby zobaczyć czy tych, którzy stworzyli "ciszę", dopadnie karma.

Dziękuję za przeczytanie książki, Wydawnictwu Psychoskok.


czwartek, 28 stycznia 2016

Anatomia uległości - Augusta Docher

"Anatomia uległości", to druga powieść w dorobku literackim Augusty Docher (pseudonim). Jednakże "Anatomia uległości", to całkiem inny rodzaj literatury niż "Eperu", które wbiło się w nurt new adult/paranormal romans. Ta książka to erotyk, ale czy autorka odnalazła się w tego rodzaju literaturze? Czy miałam wypieki na twarzy, a może nic mnie nie „ruszyło”.? Zapraszam na recenzję.

Melania Duvall, to niezależna oraz wyzwolona trzydziestoletnia singielka. Oczywiście z wyboru. W jej życiu mężczyźni pojawiają się, ale Melania pozbywa się ich bardzo szybko, traktując te znajomości raczej jak jednorazowe przygody. To ona dyktuje warunki, a każdy facet, który pojawia się w jej życiu musi to zaakceptować. Wszytko zaczyna się zmieniać, gdy na jej drodze staje Adam Harding.

Adam Harding, to twardo stąpający po ziemi samiec alfa, który rzuci Melanii wyzwanie i zaprosi ją do nietypowej gry, w której nie będzie chodzić o wygraną, a jedynie o dążenie do celu. Czy Melania odważy się pójść na taki układ? Czy pozwoli się ujarzmić i odda duszę oraz ciało Adamowi? O tym wszystkim się przekonacie czytając "Anatomię uległości".

Z ogromną ochotą zabrałam się za czytanie kolejnej powieści, która wyszła spod pióra Augusty Docher. "Anatomia uległości", to zupełnie inna „bajka” niż jej poprzednia, książka "Eperu" z cyklu Wędrowcy, która naprawdę bardzo mi się podobała. Najnowsza powieść Augusty, to gorący oraz pikantny erotyk ze sporą dozą BDSM. Nie ulega wątpliwości, że tym sposobem autorka udowadnia, iż odnajduje się w różnych gatunkach literackich i za to należą się jej ogromne brawa i uznanie. Widać jaki ogrom pracy Pani Docher wkłada w każdą ze swoich książek, a to świadczy o tym, że jest po prostu świetną pisarką. Ceni nas czytelników i chce, by jej dzieło było na jak najwyższym poziomie, niezależnie od tego czy to new adult/paranormal romans, czy gorący i ociekający seksem i emocjami erotyk. 

Styl oraz język autorki jest bardzo lekki,  przez to powieść tę czyta się naprawdę zdecydowanie szybko. Już na samym początku możemy dostrzec, że Augusta Docher jest perfekcjonistką dbającą o każdy szczegół. Wszystkie wątki są skrupulatnie przemyślane i dopracowane, a my możemy po prostu cieszyć się z dobrej jakości lektury. Właśnie dzięki temu widzimy jaki ogrom pracy włożyła autorka w swoją powieść. Na duży plus zasługuje również zarys psychologiczny bohaterów, który pozwala nam na dogłębne poznanie każdego z nich.

W "Anatomii uległości" poznajemy dwójkę bohaterów z bardzo silnymi charakterami, którzy zawierają ze sobą pewien układ. Adam spisuje na kartce siedem zasad, którym Melania powinna się podporządkować. Nasza bohaterka będzie mieć jednak sporo obiekcji co do propozycji Adama, bo przecież to ona zawsze dyktowała warunki. Niestety, a może właśnie „stety” Adam bardzo ją intryguje oraz fascynuje, dlatego Melania decyduje się skoczyć na głęboką wodę. Oboje nie zdają sobie sprawy, że ta chwila zmieni diametralnie ich dotychczasowe życie.

Powieść, to bardzo dobry erotyk, który ocieka zmysłowością, delikatnością oraz subtelnością. Przepięknie opisana jest relacja Pana ze swoją Uległą, gdyż oboje wyruszają w podróż w głąb siebie, w głąb swojej seksualności. Poznają swoje ciała i odkrywają przed sobą swoje tajemnice. Autorka temat BDSM przedstawia nam z ogromnym wyczuciem. Możemy przekonać się jak dużym zaufaniem musi darzyć się dwójka osób, która zaczyna taką przygodę. Jesteśmy świadkami jak pękają wszelkiego rodzaju granice, a BDSM jest złotym środkiem na spełnienie, i odczuwanie bezgranicznej satysfakcji oraz rozkoszy.

„Wiesz, że wszystko w tobie pachnie uległością? Twoje łzy, pot, skóra, oddech… Dopiero dzisiaj to sobie uświadomiłem. Zapach twojej uległości… Wyczułem go, gdy pierwszy raz wziąłem cię w ramiona. Nie wiedziałem wtedy, co tak bardzo mnie oszołomiło”.

Jestem zauroczona "Anatomią uległości" i polecam Wam ją z czystym sumieniem. Powieść tą przeczytałam w dwa dni, a wypieki nie schodziły z mojej twarzy przez kolejnych kilka. To zmysłowy oraz emocjonujący rollercoaster, który wciąga nas w wir wydarzeń i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej strony. 

Jeżeli literatura erotyczna to gatunek, który wywołuje u Was przyjemne doznania, to zdecydowanie zachęcam Was do lektury tejże powieści, a na pewno się nie zawiedziecie.

"Anatomia uległości to powieść o najskrytszych fantazjach kobiet. Takich jak Ty....."

Za przeczytanie tej wspaniałej książki dziękuję autorce.

Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 29.01.2016



środa, 27 stycznia 2016

Złodziejka marzeń -Anna Sakowicz

 Miałam niekłamaną przyjemność zaznajomić się z historią, która jest kolejnym dowodem na to, że życie zaczyna się po czterdziestce. ;) Ehhh aż chciałoby się rzucić wszystko w cholerę, spakować walizkę (tak jakbym mało się ich napakowała w swoim życiu) i pognać przed siebie. Tylko dokąd? Ale czy to ważne dokąd? Czy zastanawialiście się kiedyś, czy gdzieś są miejsca i ludzie, których jeśli nie zobaczycie i nie poznacie to może coś stracicie, może coś Was ominie? Ja mam tak często, ale czy rzeczywiście odważyłabym się na taki krok?

"Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie."


"Złodziejka marzeń" to druga, po zbiorze humoresek "Żółta tabletka", książka Anny Sakowicz. Autorka jest  absolwentką filologii polskiej, filozofii i edukacji filozoficznej oraz edytorstwa współczesnego. Prowadzi również dwa blogi: www.kuradomowa.blogujaca.pl i www.annasakowicz-blog.pl, więc śmiem twierdzić, że pisanie nie jest jej obce.:) W historii Joanny dopatrzyłam się sporo zbieżności z biografią Anny Sakowicz, są to fakty powszechnie znane, jak i również takie, o istnieniu których, ja posiadam wiedzę. Skąd? Niech to pozostanie moją słodką tajemnicą ;) "Złodziejka marzeń" to historia przypominająca trochę Rozlewisko, Grocholę i generalnie literaturę tego typu. Nie będę ukrywać, że lubię właśnie tego typu książki. Czterdziestolatka, mama nastoletniej bardzo rezolutnej córki, wywraca swoje życie do góry nogami, zmieniając miejsce zamieszkania. Próba zaklimatyzowania i integracji z mieszkańcami nowego miejsca, uruchamia lawinę zabawnych sytuacji. Z pozoru lekko i przyjemnie. Jednak nie do końca. Autorka porusza również ważne i trudne tematy. Opisując swój wolontariat w hospicjum dla dzieci, zmusza nas do refleksji nad nieuchronnością losu. Zostajemy zetknięci z chorobą, cierpieniem, bezsilnością rodziców w obliczu śmiertelnej choroby własnego dziecka, ale i z siłą i bezkompromisową wolą walki dzieci. Ponadto zainspirowano mnie ponownie albo może przypomniano mi, że kiedyś miałam zamiar zostać dawcą szpiku kostnego i tym razem to będzie chyba ten ostateczny impuls do zrobienia tego kroku. Kim jest tytułowa Złodziejka marzeń? Myślę,że każda z nas odnajdzie cząstkę siebie w bohaterce tej powieści. Joanna to kobieta "po przejściach" jak niejedna z nas, targana emocjami, jednak z dużym dystansem do siebie. Lekko szalona, z poczuciem humoru, mająca takie same rozterki życiowe jak tysiące innych kobiet.
Napisana lekkim językiem powieść może rozbawić do łez, ale i poruszyć nasze serca. Czegóż chcieć więcej? Żeby jednak nie było tak słodko do końca, muszę wyznać, że miałam jeden mały problem podczas czytania. Mianowicie irytowało mnie, "nazywanie rzeczy po imieniu" i nie chodzi mi wcale o wulgaryzmy, które były zręcznie zakamuflowane, ale o używanie niektórych określeń, które bardzo przypominają mi styl Joanny Chmielewskiej, a z moją mistrzynią nikt nie może się równać. ;) Jednak to niewielkie "przewinienie" nie było w stanie odebrać mi przyjemności z jaką zagłębiałam się w historię Joanny. Jak wspominałam  już wcześniej ktoś mógłby powiedzieć: "ale to już było", niemniej jednak, zawsze przyjemnie dowiedzieć się, że ktoś inny przeżywa podobne rozterki i zmaga się z podobnymi problemami jak my. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, której premiera już za kilka dni. Polecam serdecznie!



Ps. Zapomniałabym : Życie naprawdę zaczyna się po czterdziestce ;)

wtorek, 26 stycznia 2016

Dotyk Przeznaczenia - Marta Grzebuła

Dotyk Przeznaczenia”, to kolejna powieść Marty Grzebuły, którą miałam okazję przeczytać, i tak jak ostatnio Pani Marta mnie nie zawiodła

Poznajemy Helenę, która odkrywa, że już od dawna nie jest szczęśliwa w swoim małżeństwie. Jest jednak świetną aktorką i doskonale potrafi  ukryć to przed całym światem. Niestety zmarnowanych dwudziestu lat życia nie uda jej się odzyskać, a podejrzewany o zdrady mąż robi to co mu się podoba. Nawet w momencie, gdy córka bohaterki informuje ją, że widziała ojca z inną kobietą, Helena nie robi zupełnie nic. Nie boi się kompromitacji w oczach rodziny, ale niestety nie potrafi przyznać przed samą sobą, że jej małżeństwo jest totalną porażką, a ona zmarnowała tyle lat dla męża, który ma ją za nic. Gdy Jurek pierwszy raz nie wraca na noc do domu, dla Heleny oznacza to koniec. Ma dość niewiernego męża i choć nie jest to łatwa decyzja, to Helena nie poddaje się i mimo obaw o los swój i córki odchodzi od Jurka. 

Czy kobieta, która ostatnie kilkanaście lat spędziła w domu ma szansę na znalezienie pracy? 

Tu los uśmiecha się do bohaterki, bo mimo wieku i małego doświadczenia w swoim fachu, Helena znajduje pracę. Okazuję się, że  nie musiała szukać bardzo daleko, gdyż jej przyjaciółka i zarazem sąsiadka ma dla niej zajęcie. To nie szczyt marzeń, ale Helena czuje się spełniona. Potrafi poradzić sobie sama  i utrzymać siebie, córkę i dom. Do szczęścia brakuje jej tylko prawdziwego i wiernego mężczyzny. Czy po nieudanym małżeństwie Helena ma jeszcze szansę na odnalezienie miłości?

Książka ta nie należy do łatwych, bo porusza wiele smutnych tematów i problemów z którymi spotkać się może każdy z nas. Musimy wejść w świat głównej bohaterki, aby móc ją zrozumieć, a przynajmniej starać się to uczynić. Nie powinniśmy oceniać, a po prostu wczuć się i przeżyć powieść na swój własny sposób.


”Wnikliwy czytelnik tej lektury musi sięgnąć do świata, w którym sam nigdy być może nie chciałby się znaleźć. Ale świat ten- niedostrzegalny,  pomijany szeptem, niestety istnieje i nie da się od niego uciec. Przeciwnie, wraz z bohaterami powieści czytelnik będzie brał udział w odkrywaniu własnych emocji i szukaniu odpowiedzi na często niewygodne pytania, które we wstępie zadała autorka.”
 

Powieść tę czyta się jednak bardzo szybko, gdyż jest napisana prostym i przystępnym językiem, który trafia w nas czytelników. Właśnie ta prostota sprawia, że łatwo nam przeniknąć w karki powieści i wyobrazić sobie opisywane sytuacje. 

Często sama zastanawiałam się co ja bym zrobiła w danej sytuacji? Dlaczego to głównie na kobietę spadają wszystkie problemy jakie powstają, gdy małżeństwo się kończy? Moje odpowiedzi zachowam dla siebie, bo każdy z nas na pewno ma inne podejście do takich spraw.

Jeśli lubicie powieści obyczajowe, które charakteryzują się bolesną prawdą o życiu, lekcjach cierpliwości i wytrwałości, oraz o tym jak silną istotą jest kobieta, to zachęcam Was serdecznie do sięgnięcia po "Dotyk przeznaczenia". 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Autorce.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Misja Wywiad z Laven Rose

Serdecznie zapraszamy na wywiad z Laven Rose, autorką książki "Stalowe serce". To ona wyłoniła zwyciężczynie do której powędruje egzemplarz jej powieści jest Aneta Asia Kasza! "Dlaczego? Właśnie dlatego, aby Pani Aneta odnalazła klucz do stalowego serca. :) ". Gratulujemy Anecie i prosimy o kontakt na naszym fan page.

Natalia Kapela

1. Czym powinien charakteryzować się dobry pisarz?

Dobry pisarz… Hmm. Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, bo ja nie mianuję się określeniem „pisarz”. Napisałam trzy książki, wydałam jedną… to stanowczo za mało by tak siebie nazywać. Jednak wracając do zapytania, dobry pisarz powinien cechować się czujnością i spostrzegawczością tzn. odbierać szybko sygnały od czytelników czego oczekują po kolejnej książce.

2. Czy chciałaby Pani napisać książkę w duecie z kimś? Jeśli tak to z kim najbardziej.

Może z jakimś mężczyzną??? Taki duet wydawałby się intrygujący J Z kim? Z kimś kto zechciałby razem ze mną spróbować swoich sił. Wiadomo, że razem raźniej. A tak całkiem na poważnie – z kimś, kto posiada podobny punkt postrzegania świata do mojego i nie będzie interesować mnie wtedy płeć tego Autora, kolor jego skóry ani to czy ma napisany bestseller na swoim koncie. Ważne będzie tylko to co ma do powiedzenia, a właściwie co ma do napisania.

3. Z Którym stwierdzeniem bardziej się Pani zgadza czy też woli: Lepiej mieć niż być czy lepiej być niż mieć? i krótko proszę uzasadnić wybór.

Lepiej być niż mieć, ponieważ na wszystko przyjdzie kiedyś odpowiedni czas. Każdy z nas zaczynając od zera może zapracować sobie na coś w życiu. Takiego jestem zdania. A bycie – jest krótkie i ulotne niczym chwila.

Iza Wyszomirska

1. W jednej z recenzji "Stalowego serca" przeczytałam, że bardzo pięknie pokazała Pani emocje, uczucia i romantyzm towarzyszące miłości. Czy pisząc o tak lotnych sprawach, sprawiło to Pani jakąś trudność?

Pisanie o uczuciach jest bardzo intymną sprawą. Należy wydrzeć z siebie wszystko co kryje się we wnętrzu i przenieść to na papier. Łatwo przychodzi mi pisanie i ukazywanie wielu skrajnych emocji, gorzej o tym mówi. Niestety.

2. W swojej książce zamieściła Pani sporo zbiegów okoliczności. Czy wierzy Pani w takie zbiegi okoliczności? Że niektórym ludziom pisane jest się spotkać, niezależnie od tego, gdzie się znajdują czy dokąd się wybierają, i że prędzej czy później i tak na siebie wpadną?

Aż tylu zbiegów okoliczności nie umieściłam (śmiech). Był tylko ten, jeden najważniejszy zbieg okoliczności, który pociągnął wątek książki. Wierzę w zbiegi okoliczności i wierzę też w to, że czasami trzeba pomóc własnemu przeznaczeniu odnaleźć właściwą drogę w życiu. Ludzie są marionetkami w rękach losu, który nieraz łączy, a nie raz dzieli. Mimo wszystko wierzę w przeznaczenie, bo każdy z nas posiada swoją własną gwiazdę przeznaczenia do której wciąż zmierzamy patrząc w niebo.

3. Słyszałam, że "Stalowe serce" jest książką mocno chwytającą za serce. Ciekawi mnie, czy czytając książki preferuje Pani takie lektury, które są naszpikowane emocjami, a może sięga Pani po książki nostalgiczne, spokojne?

Uwielbiam książki, które są naszpikowane całą masą skrajnych emocji i dlatego kocham czytać mieszanki kryminałów, dramatów i sensacji. Grunt, żeby coś się działo.


Patrycja Słodownik

1. Czy zaczynając pisać książkę wie Pani, jakie będzie jej zakończenie?

Pisząc książkę, pierwsze co wiem na pewno to zakończenie powieści, reszta stanowi dla mnie wielki znak zapytania. Piszę intuicyjnie, nie stwarzam jakiś charakterystyk bohaterów. Po prostu siadam i piszę.

2. Jakie uczucia towarzyszyły Pani, w momencie napisania ostatniego słowa w książce" Stalowe serce" - smutek, że to już koniec, czy może wielką radość, że historia została już ukończona?

Stawiając ostatnią kropkę w tekście poczułam ulgę, dlatego że stworzyłam historię odzianą w wiele osobistych przemyśleń i refleksji. Podarowałam jej odrębne życie, które kosztowało mnie wiele nieprzespanych nocy, chwil zwątpienia, emocji, radości, wypieków na twarzy. Kiedy poczułam, że to zupełny koniec, zwłaszcza czytając napisany wcześniej epilog – uroniłam kilka łez, a moje serce waliło z przejęcia.


3. Czy ma Pani swoje zwyczaje związanie z pisaniem książek np. określoną ilość stron na dzień?


Filiżanka kawy lub herbaty stawiana nieopodal laptopa, cicha muzyka w tle, chociaż nie zawsze. Z dziennym pisaniem bywa różnie, raz jestem w stanie napisać tylko jedną stronę, drugiego dnia napiszę cały rozdział.


Monika Stanislawska

1.Jeżeli ktoś pozwoliłby Ci zrealizować najskrytsze marzenia ale kosztem rodziny (czasu, który z nimi możesz spędzić oraz tego, że będziesz ich rzadziej widywać) to jak byś w takiej sytuacji postąpiła?

Ciężkie pytanie, które wymagać będzie ode mnie trudnej odpowiedzi. Myślę, że mimo wszystko starałabym się pogodzić zarówno bliskość rodziny jak i marzenia.

2.Masz możliwość przeniesienia się do innej epoki i spotkania z jedną osobą z tego czasu. Jaka to byłaby epoka i jaką osobę chciałabyś spotkać?

Chciałabym przenieść się do roku 1874, do Uniwersytetu w Oxfordzie i studiować tam razem z Oscarem Wildem. Słuchać go, obserwować jego zamiłowanie do estetyzmu, podziwiać jego błyskotliwy dowcip.

3.Wolisz tworzyć pod wpływem chwili, impulsu czy musisz mieć wszystko dużo wcześniej dokładnie zaplanowane, ułożone i przygotowane?

Zawszę tworzę pod wpływem impulsu… W mojej głowie panuje wieczny chaos myśli, które uwalniam poprzez pisanie.


Michalina Foremska

1. Jakie to uczucie dowiedzieć się, że wydawnictwo zdecydowało się na wydanie Pańskiej książki?

Wielka radość, niepewność – jak to wszystko się potoczy, wiele pytań na które dopiero teraz poznaję odpowiedzi.

2. Skąd pomysł na tytuł i samą historię?

Przyznam się szczerze, że nie pamiętam co było moją inspiracją do napisania książki. Sama chciałam przeczytać o czymś, co zaskoczy, co wydaje się być nierealne, a jednak możliwe.

3. Jaki gatunek literacki jest Pani ulubionym, co lubi Pani czytać?

Kocham czytać dramaty. Są one moją słabością.


Kasia Piwoda

1. Czy pisząc "Stalowe serce" związała się Pani emocjonalnie z bohaterami a ich historia Panią poruszyła na tyle, że najchętniej nie kończyłaby Pani książki, żeby jeszcze z nimi pozostać, czy raczej starała się Pani jak najszybciej rozwiązać ich problemy, ułożyć relacje i zakończyć powieść?

Pisząc ostatnie zdanie Stalowego serca czułam się tak wykończona wieloma skrajnymi emocjami, że zarzekałam się na wszystko co żyje i lata, że nie chcę mieć już z tymi bohaterami niczego wspólnego. Kiedy emocje opadły, minęło kilka dni, poczułam, że za czymś, za kimś tęsknię. Wiedziałam, że nie powiedziałam jeszcze wszystkiego w pierwszej części, za to kończąc drugą część Stalowego serca byłam spokojna, wiedząc, że napisałam wszystko dokładnie to co chciałam. Dopiero kończąc drugą część, pozwoliłam odejść moim, fikcyjnym bohaterom. Pożegnałam się z nimi na zawsze, dając sobie szansę na stworzenie zupełnie innych charakterów.

2. Czy Pani bohaterowie i ich charaktery są wzorowani na Pani bliskich, znajomych, rodzinie, a może ukryła Pani cząstkę siebie w którymś z nich, czy są wyłącznie wytworem Pani wyobraźni?

Moi bohaterowie są w 100% fikcyjni. Nie utożsamiam się także z wszystkimi cechami głównej bohaterki, choć być może (nieświadomie) przypisałam jej jakieś swoje cechy. Mam nadzieję, że same te pozytywne J

3. Wydaje się, że w dzisiejszym świecie pojawia się coraz więcej nowych autorów, coraz więcej nowych książek. Czy łatwo było Pani wydać "Stalowe serce", czy od razu trafiła Pani na wydawcę, który zgodził się wydać tę powieść, czy jednak wymagało to od Pani troszkę cierpliwości i wytrwałości, żeby wreszcie się udało? A może to wydawca sam Panią znalazł i zaproponował wydanie książki?

Jako debiutant spotkałam się z kilkoma uzasadnionymi odmowami ze strony Wydawnictw. Wydawnictwa nie chciały pokusić się o wydanie książki, ponieważ byłam debiutantem – kimś niepewnym na tyle, żeby mu zaufać. Otrzymałam przy tych odmowach, słowa mobilizujące w stylu, że mój tekst jest ciekawy i, że na pewno mi się uda wydać tą książkę. I udało się.


Agnieszka Kosińska

1. Czy istnieją jakieś atrybuty pisarza z którymi prawie nigdy się Pani nie rozstaje?

Kiedyś nosiłam wszędzie ze sobą dyktafon, obecnie wystarcza mi kartka papieru i długopis. Oczywiście najważniejszym atrybutem jest mój laptop J

2. Każdy z nas ma swoje miejsce na Ziemi, odkryła już Pani swoje?

Wciąż jestem na etapie poszukiwań J

3. Wydaje się być Pani bardzo uczuciową osobą. Rzeczywiście tak jest, że decyzje podejmuje Pani częściej sercem niż rozumem?

Myślę i sercem i rozumem, chociaż staram się ostatecznie słuchać głosu tego drugiego.


Aneta Asia Kasza

1. Na świecie nie ma człowieka, który byłby niewzruszony, pozbawiony jakichkolwiek uczuć i wrażliwości, twardy jak skała.
Nie istnieje serce ze stali, którego nic by nie zniszczyło, nie zraniło, nie okaleczyło nie zmiażdżyło, nie uraziło, nie nie skrzywdziło, nie zbezcześciło, nie złamało, nie zszargało. Każdy z nas doświadczył w życiu bólu i udręki.
Jak Pani myśli, ile człowiecze serce jest w stanie znieść cierpienia, goryczy, żalu?

Myślę, że ludzkie serce jest jak gąbka. Nasiąka żalem, cierpieniami. Przecieka, ale po pewnym czasie wysycha i znowu jest gotowe na przyjęcie nowych uczuć, odczuć, doznań.

2. Czy Pani zdaniem, miłość i szczere uczucia mają moc uzdrawiania i są kluczem do drzwi szczęścia i ocalenia?

Jasne, że tak. Miłość jest jak opatrunek dla ran, niesie ze sobą spokój i szczęście. Miłość wiele wybaczy, wiele zniesie…

3. Szukam w książkach...
Niezapomnianych porywów namiętności
Świeżego powiewu prawdziwej miłości
Ożywienia uśpionych uczuć w duszy
Ujrzenia słońca na niebie po burzy
Odkrycia pragnień głęboko ukrytych
Ukojenia ran po trudach przebytych
Zburzenia muru, co szczęście oddziela
Dojrzenia radości, co drogę wyściela
Zniszczenia nieczułego na ból pancerza
Zmiażdżenia miecza, co metalem uderza
Pokonania nienawiści, co miłość uśmierca
Odnalezienia klucza do stalowego serca
Czy odnajdę to wszystko w Pani książce - "Stalowe serce"?


Odnajdzie Pani, Pani Anetko – miłość, namiętność, wiele pragnień, siłę do walki, łzy mieszające się z radością, ból, samotność, nadzieje, dwa serca w jednym ciele, odmienność, niepewność i duże pokłady determinacji, której każdemu życzę.


Kasia Iwona

1. Czy ma Pani jednego jedynego ulubionego bohatera literackiego, który skradł Pani serce i najchętniej wyciągnęłaby go Pani z kart literatury i przeniosła do rzeczywistości?

Mam wielu ulubionych bohaterów, ale jeśli mogłabym wyciągnąć tylko jednego – wyciągnęłabym pana o którym piszę teraz książkę. Dlaczego? Mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała tą przyjemność zdradzić Wam ten sekret.


2. Czy uważa Pani, że marzenia są po to, by dążyć do ich spełnienia (może nie po trupach do celu ale rozsądnie), czy też po prostu, żeby nasze życie było ciekawsze, pełne nadziei, że może kiedyś nasze najskrytsze marzenie się spełni?


Ja zawsze dążę do spełnienia marzeń, bo życie jest zbyt krótkie i niepewne by odkładać wszystko, zwłaszcza marzenia na później. Zwłaszcza, że tego „później” może już nigdy nie być.

3. Czy od razu była Pani zdecydowana, by wydać książkę, czy jednak były chwile zwątpienia, że może nie warto ryzykować, bo nie wiadomo, czy będzie się podobała czytelnikom? Jeśli tak, to jak udało się Pani rozegnać czarne myśli?

Mój mąż namówił mnie do tego szalonego czynu. Wiedział, iż marzyłam o napisaniu swojej książki od kilku, długich lat. Kiedy ukończyłam Stalowe serce od razu rozesłałam je do Wydawnictw bez negatywnych myśli. Czarne obłoki nad moją głową zaczęły pojawiać się dopiero przed pojawieniem się pierwszych recenzji.


Klaudia Narkun

1.Czy pisząc wzorowała się Pani na innych pisarzach?

Uwielbiam styl pisania Stephenie Meyer, ale nie chciałam się na niej wzorować. Pragnęłam, aby język książki był sensualny i to chyba udało się.

2.Książka "Stalowe serce" tworzyła się od dawna?

Powstawała przez rok, oczywiście z przerwami (dłuższymi bądź krótszymi)

3.Ma Pani jakieś wskazówki dla młodych ludzi interesujących się pisaniem?

Wierzyć w siebie, nie poddawać się i nie słuchać zawistnych ludzi.


Grażyna Wróbel

1. Najzabawniejszy moment w Pani życiu?

Było ich wiele. Dzieci dostarczają mi wciąż przezabawnych momentów. Trudno jest mi wymienić ten jeden, szczególny.

3. Najważniejsze postanowienie na ten rok?

Pisać, pisać, nie poddawać się i zrobić sobie tatuaż.


Izunia Raszka

1. Dopisze Pani do każdej litery tytułu powyżej wspomnianej książki cechę, która Panią opisuje?

S – sympatyczna
T – taktowna
A – ambitna
L – leniwa do sprzątania, ale usłyszałam ostatnio, że ludzie z pasją nie sprzątają J
O – odpowiedzialna
W – wierna
E – emocjonalna


S – szczera
E – emocjonalna po raz drugi
R – rozważna
C – cierpliwa do pewnego momentu
E – even tempered czyli zrównoważona

2. Jakiego gatunku książki Pani nigdy nie napisze?

Horroru!!!! Nie znoszę horrorów! Brrr!!!

3. Wierzy Pani w przeznaczenie? Czym ono jest dla Pani?

Przeznaczenie – to inaczej los, który każdy z nas posiada. Przeznaczenie nosi ze sobą ogromną walizkę, z której wyciąga dla nas każdego dnia nowy scenariusz zdarzeń.


niedziela, 24 stycznia 2016

Bez Pożegnania- Barbara Rybałtowska


Tym razem zapraszamy Was na recenzję powieści  Barbary Rybałtowskiej pt. Bez Pożegnania”.


To pierwsza część sagi, opowiadająca o losach Polaków zesłanych przez władze sowieckie na Sybir. Główna bohaterka -  Zosia, wraz ze swoją trzyletnią córeczką - Kasią, spędza lato 39 roku u rodziny męża na wsi. Nie może jednak doczekać się, aby wrócić do swojego domu, a ostatnie trzy dni czeka niecierpliwie na przyjazd męża. 

Niestety Piotr zostaje wezwany przez swój pułk ułański na ćwiczenia wojskowe, i nie dojeżdża do żony. Ludzie wierzą, że wojna nie potrwa długo, lecz kiedy na ich tereny wkraczają Rosjanie, ich nadzieje okazują się płonne. Po pewnym czasie Piotr wraca, ale jak wielu, musi ukrywać się przez sowietami. Mimo to i tak zostaje schwytany i  zesłany na Sybir. Niestety coraz więcej rodzin spotyka taki sam los. Przychodzi też kolej na Zosię i jej córkę. Autorka opisuje nam gehennę życia podczas wojny, brak jakichkolwiek hamulców i wartości moralnych, brak szanowania własności i okrucieństwo. 

Powieść ta, to opis tych wszystkich traumatycznych wydarzeń, ciężkich chorób, śmierci, poniewierania, głodu. Pokazuje nam to jak wiele człowiek jest w stanie znieść.

„Nie dbaj o rzeczy i miejsca. Są sprawy świętsze niż pragnienie, żeby mieć, posiadać. Naucz się być.”

Bohaterka powieści ogromnie mi zaimponowała tym, jak radziła sobie w tamtych czasach i mimo wszystko potrafiła zatroszczyć się o swoją córkę. Nie poddawała się, była dzielna, zaradna i odważna.  Każdego dnia pracowała ponad swoje siły, aby zapewnić Kasi to co mogła najlepszego. Niejednokrotnie łzy pojawiły się w moich oczach, gdy czytałam te fragmenty. Książka przepełniona jest wzruszającymi i wstrząsającymi momentami. Dostarcza ona wielu emocji i przemyśleń. To lekcja historii, którą naprawdę warto poznać. Zdarzenia potrafią zaskoczyć, a losy postaci są nieprzewidywalne. 
„Bez pożegnania”, to po części autobiografia, ponieważ autorka sama przeżyła podobną historię. Może dlatego tak łatwo jest nam wejść w ten okrutny świat, który został bardzo dobrze opisany? Czuć, że opisała go osoba, której ten temat nie jest obojętny. Dla nas też nie powinien, bo losy naszych rodaków podczas II Wojny Światowej, to nasza historia, która dla każdego Polaka powinna być ważna i nieść za sobą pewien przekaz, wartość oraz bolesną lekcję życia.


Książkę polecam szczególnie tym, którzy lubią książki o czasach II Wojny Światowej i interesują się historią tamtego okresu. Styl i język autorki jest prosty, ale czyta się bardzo szybko. Mimo trudnej tematyki opisy nie nudzą, a pozwalają wczuć się w specyficzny klimat powieści.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczyły się losy Zosi i jej córki, i czy udało im się wrócić do Polski, to serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po tą wyjątkową powieść. Mimo iż nie przepadam za książkami historycznymi, to ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czasami warto sięgnąć po taką lekcję historii, nawet jeśli taka tematyka nie do końca Was interesuje.

Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu Axis Mundi.

Wydawnictwo : Axis Mundi

Data Wydania : 2008