Wieża milczenia - Remigiusz Mróz

Wieża milczenia - Remigiusz Mróz

„Co łączy tajemnicze, pozornie niezwiązane ze sobą morderstwa, zamach na polityka, fanatycznych wyznawców zagadkowej religii, śmierć w rodzinie wpływowego i bogatego przedsiębiorcy?
Wyrzucony z pracy wykładowca uniwersytecki Scott Winton postanawia wyjaśnić zagadkowe morderstwo swojej ukochanej, która zginęła, wracając w nocy do domu. Niedługo potem dochodzi do kolejnych zabójstw oraz zamachu na życie znanego polityka. Pozornie tych spraw nic nie łączy, jednak z czasem okazuje się, że istnieją między nimi powiązania, chociaż niezwykle trudne do udowodnienia. Drobiazgowe i skomplikowane śledztwo, w którym biorą udział policjanci, Scott Winton i agenci FBI, nabiera zawrotnego tempa, gdy akcja przenosi się ze Stanów Zjednoczonych do Singapuru.”

Remigiusza Mroza, jak i jego twórczości nie trzeba przedstawiać nikomu, gdyż to autor, który ma swoją rzeszę fanów. Jednak o Wieża milczenia dowiedziałam się przez zupełny przypadek, a to właśnie tą książką przed laty zadebiutował autor. Szkoda, że nie natrafiłam na tę powieść dużo wcześniej, bo teraz, gdy znam inne książki autora, ta na ich tle wypadła po prostu dość blado. Oczywiście nie jest najgorsza, ale Remigiusz na swoim koncie ma dużo lepszych, dużo ciekawszych i co najważniejsze dużo bardziej dopracowanych historii. 

Muszę przyznać, że książka zaczęła się świetnie, momentalnie przepadłam w fabule i od razu bardzo polubiłam głównego bohatera. Akcja książki mi odpowiadała, było dynamicznie, tajemniczo, ciekawie, a momentami także zabawnie, ponieważ niektóre teksty Scotta wywoływały uśmiech na mojej twarzy. I tak fajnie było gdzieś do połowy książki, bo niestety później się wszystko schrzaniło. Myślę, że autor chciał dobrze, ale w moim odczuciu przekombinował, a poziom abstrakcji podnosił się z każdym kolejnym rozdziałem. Przez to niestety spadła wiarygodność całej historii i z bólem serca muszę napisać, że ostatnie rozdziały po prostu wymęczyłam.

Nie można oczywiście zapomnieć, że jest to debiut autora i jeżeli mam tę książkę ocenić pod tym kątem, to myślę, że całościowo nie jest taka zła. Są braki, są niedociągnięcia, ale książka ma też sporo zalet, więc myślę, że każdy fan autora powinien sięgnąć po tę powieść, chociażby po to, by zobaczyć, jak przez te wszystkie lata zmienił się jego styl oraz warsztat. Ja jestem pod dużym wrażeniem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dragon.
Milioner i bogini - Vi Keeland, Penelope Ward (PATRONAT MEDIALNY)

Milioner i bogini - Vi Keeland, Penelope Ward (PATRONAT MEDIALNY)

„Choć Bianca George i Dex Truitt po raz pierwszy spotkali się w zepsutej windzie, ich historia zaczęła się wiele lat wcześniej. Tylko wtedy jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Bianca śpieszyła się na ważny wywiad, który miała przeprowadzić z właścicielem finansowego imperium, biznesmenem Dexterem Truittem, a Dex... Cóż, właśnie wracał do pracy po siłowni.

Dex od razu zrozumiał, że przypadek zetknął go z absolutnie wyjątkową kobietą. Była śliczna, odważna i pełna ognistego temperamentu, a dodatkowo doskonale wiedziała, czego chce. Przy okazji zdradziła mu, że nie znosi ludzi pokroju Dextera Truitta — zbyt bogatych i snobistycznych, a przy tym bezwzględnych i zapatrzonych tylko w siebie. Mężczyzna co prawda miał inną opinię na swój temat, ale nie chciał ryzykować konfrontacji w windzie: przedstawił się jako Jay i skłamał, że jest kurierem.

Bianca zaczęła się z nim umawiać. Chłopak spodobał się jej jak nikt dotąd. Zaiskrzyło od razu. W tym samym czasie Dexter udzielił jej drogą mailową obiecanego wywiadu, jednak potem nie zerwał kontaktu.

Magnetyczny urok, inteligencja i poczucie humoru Truitta sprawiły, że Bianca nie mogła przestać o nim myśleć. Tymczasem Jay zakochał się w Biance i Dexter zakochał się w Biance, a ona pokochała ich obu. Jednak to nie mogło trwać wiecznie. Nieuchronnie zbliżała się katastrofa. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, Dex na pewno straci tę śliczną dziewczynę...”

Vi Keeland i Penelope Ward kolejny tworzyły historię, od które nie sposób się oderwać. „Milioner i bogini” to powieść, która uwodzi, fascynuje i hipnotyzuje czytelnika do tego stopnia, że nie sposób się od niej oderwać. Te dwie autorki tworzą duet doskonały, a „Milioner i bogini” jest pozycją obowiązkową, dla wszystkich fanów romansów i erotyków. Już po przeczytaniu kilku stron, wiedziałam, że jest to historia dla mnie idealna, która mnie zafascynuje, rozbawi do łez i świetnie spędzę przy niej czas. Poza tym historia Dextera i Bianki nie raz mnie zaskoczyła, a dramatyczny wątek, który wplotły autorki do fabuły, okazał się istną wisienką na torcie. Autorki odwaliły kawał świetnej roboty i mogę Wam tę powieść tylko i wyłącznie polecić. To genialny romans z intrygującą i wciągającą fabułą, w którym oczywiście znajdziemy elementy komedii oraz wyrazistych i nietuzinkowych bohaterów, z którymi nie sposób się rozstać. Ja przepadłam i zatraciłam się w tym zmysłowym świecie i wiecie co? Myślę, że z Wami będzie podobnie. 

Według mnie autorki stworzyły genialnych bohaterów. Każdy z nich jest inny i bardzo charakterystyczny. Bianca to kobieta zadziorna, twardo stąpająca po ziemi i wiedząca czego chce od życia. Pochodzi z rozbitej rodziny, a jej kontakt z ojcem jest bardzo ograniczony. Nie zna całej prawdy, cały czas była karmiona kłamstwami i za zaistniałą sytuację oskarża właśnie ojca. Jeżeli chodzi o Dexa , no to cóż… to mój kolejny książkowy ideał (no wiem, wiem, ja i te moje ideały;)). Ale naprawdę jego postać jest po prostu świetna. To mężczyzna, którego nie sposób nie pokochać. Jego całe dzieciństwo wypełnione było kłamstwami, a on stara się żyć zupełnie inaczej. Jednak gdy spotyka na swojej drodze ponętną i seksowną Biancę sam wikła się w ogromne kłamstwo, które może zniszczyć, to co pomiędzy nimi zaczęło się dziać. Nic więcej na ten temat Wam nie piszę, bo popsułabym Wam całą przyjemność z czytania. Nadmienię tylko, że autorki strasznie namieszały w życiu bohaterów i po prostu postawiły ich pod ścianą. Ich sytuacja była nie do pozazdroszczenia, a winę za nią ponosili ich rodzice, którzy w przeszłości cały czas kłamali i oszukiwali. Czy czeka ich HAPPY END?


„Przeżyte przez nas chwile strachu tylko nas wzmocniły. Nic nie pozwala docenić drugiego człowieka bardziej niż widmo jego utraty”.

„Milioner i bogini” to książka gorąca, namiętna i uwodzicielska. Jednak nie znajdziecie w niej dużo scen seksu.  Dlaczego tak jest? Tego oczywiście Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że warto poznać historię bohaterów, poznać ich miłość i kłamstwa, które mają ogromną siłę niszczenia.

Polecam Wam tę powieść z całego serca, bo to piękna, zmysłowa, namiętna, pełna humoru, a także momentów wzruszeń historia o prawdziwej miłości. To książka niezwykle zaskakująca, emocjonująca i również pouczająca, więc koniecznie musicie ją przeczytać. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.
Zapowiedź patronacka - Wiedźma morska - Sarah Henning

Zapowiedź patronacka - Wiedźma morska - Sarah Henning

Wszyscy znają koniec tej opowieści. Syrena, książę, pocałunek prawdziwej miłości. Lecz przedtem była trójka przyjaciół – jedna z nich wzbudzała strach, drugi pochodził z rodziny królewskiej, a trzecia nie żyła.


Po tym, jak jej najlepsza przyjaciółka, Anna, utonęła, Evie stała się wyrzutkiem w swoim małym rybackim miasteczku. Dziwolągiem. Przekleństwem. Wiedźmą.

Przy brzegu zaczyna pojawiać się dziewczyna niezwykle podobna do Anny, i, mimo jej zaprzeczeń, Evie jest przekonana, że jej przyjaciółka wciąż żyje. Że jej magia okazała się nie być tak bezużyteczna, jak się wydawało. Dlatego gdy obie dziewczyny wpadają w oko – i skradają serca – dwóm czarującym książętom, Evie wierzy, że w końcu ma szansę żyć długo i szczęśliwie.

Niemniej jednak jej przyjaciółka skrywa tajemnicę. Nie może zostać w Havnestadzie ani poruszać się na dwóch nogach, chyba że Evie znajdzie sposób, by jej pomóc. Teraz Evie zrobi wszystko, aby uratować człowieczeństwo swojej przyjaciółki oraz serce swojego księcia, w którym drzemie potęga jej magii, jej oceanu oraz jej miłości, aż w końcu zbyt późno odkryje prawdę, jaka kryje się za zawartą przez nią umową.
Trudna miłość - Gabriela Gargaś

Trudna miłość - Gabriela Gargaś

„Bohaterką powieści jest trzydziestodziewięcioletnia Natalia, żona Wiktora, mama nastoletniej Julki. Natalia nie czuje się spełniona w życiu – zajmuje się domem i myśli o sobie z pogardą „kura domowa”. Nie jest też szczęśliwa w małżeństwie, ma wrażenie, że popadli z mężem w rutynę. Marzy o ideale mężczyzny i pewnego dnia wydaje się, że go spotyka. Nieznajomy zdaje się być właśnie ucieleśnieniem jej marzeń. Jednak okazuje się, że nic nie jest takie, jak myślała. Wtedy Natalia zmienia nastawienie do życia i odzyskuje pewność siebie. Znajduje pracę i wszystko zaczyna układać się po jej myśli. Niestety, spotyka ją rodzinna tragedia. Czy będzie umiała poradzić sobie z bólem i stawić czoło faktom, które niespodziewanie wyszły na jaw? Czy będzie potrafiła przebaczyć?”

Znam wiele powieści Gabrieli Gargaś, jednak nigdy wcześniej nie słyszałam o Trudnej miłości, a to książka, która doczekała się już kolejnego wydania. Książki Pani Gabrieli przyciągają mnie jak magnes, bo ona nie pisze na siłę, nie pisze ckliwie i zwyczajnie. Jej każda książka napisana jest emocjami, ma głęboki przekaz i porusza problemy i dylematy, z którymi boryka się wielu z nas. I taka właśnie jest też ta powieść. Muszę jednak przyznać się Wam szczerze, że początek z tą historią miałam dość trudny, bo ciężko było się mi wkręcić w fabułę, na całe szczęście po kilkudziesięciu stronach przepadłam z kretesem i zachłannie chłonęłam każde napisane przez autorkę słowo. Ta opowieść robi wrażenie i  naprawdę Ciszę się, że na nią trafiłam, bo to bardzo dobra, mądra i pouczająca historia, która skłania do wielu przemyśleń i refleksji. Momentami książka przytłacza smutnymi emocjami, a temat dzieci przebywających w hospicjum, w którym dominuje śmierć, porusza do głębi. Autorka porusza w niej wiele trudnych i bolesnych tematów takich jak zdrada, choroba dziecka, czy nawet śmierć. Zdecydowanie jest to książka obok, której nie można przejść obojętnie, bo historia Natalii może pomóc odmienić życie niejednej kobiecie. 

"Jest na świecie taka miłość, która jest bezinteresowna i najprawdziwsza ze wszystkich – to miłość matki do dziecka. Choćby nie wiem co się stało, choćby nie wiem jak bardzo własne dziecko cię zawiodło, zraniło, to i tak będziesz je kochać ze wszystkich sił. Ta miłość jest jedną z najpiękniejszych miłości."

„Trudna miłość” to powieść przede wszystkim o miłości. O jej licznych twarzach, jej cieniach i blaskach. To powieść, która na początku wydaje się lekka, ale im dalej czytamy, tym bardziej odnajdujemy w niej trudy i gorycz dnia codziennego. To historia o miłości, o zdradzie, o walce z chorobą, przyjaźni, o przebaczeniu, która koniec końców ukazuje siłę, jaka drzemie w każdej kobiecie. To powieść niesamowicie mądra, która wzrusza i skłania do refleksji. Jeżeli jeszcze nie znacie tej historii, to gorąco ją Wam polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dragon.
Sponsor. Tom II - K.N. Haner (PATRONAT MEDIALNY, RECENZJA PREMIEROWA)

Sponsor. Tom II - K.N. Haner (PATRONAT MEDIALNY, RECENZJA PREMIEROWA)

„Nieszczęśliwy wypadek odebrał Kalinie zdrowie. Wyczerpująca rehabilitacja, opieka nad młodszą siostrą
Sabriną, złamane serce i niedaleka przeszłość nie dają jej ani chwili wytchnienia. Gdy wydaje się, że
dziewczyna powoli wychodzi na prostą, jedna zaskakująca wiadomość stawia ją przed ogromnie trudną
decyzją. Czy Kalina będzie w stanie wybaczyć Nathanowi? Czy będzie potrafiła wesprzeć mężczyznę,
którego kocha, a który tak bardzo ją skrzywdził?
Nathan wie, że musi przegonić własne demony, by stawić czoła problemom i zmierzyć się z tym, co
przyniesie los. Razem z Kaliną będą musieli walczyć o miłość, a droga nie będzie prosta. Mur, który
między sobą zbudowali, zacznie się w końcu kruszyć, jednak pewne osoby zrobią wszystko, by rozdzielić
Kalinę i Nathana raz na zawsze.

Jak zapewne wiecie, uwielbiam książki Kasi. Każda z historii, która wychodzi spod jej pióra, czymś mnie zadziwia i na pewno zaskakuje. Wiecie też także o tym, że bardzo często mam okazję czytać książki Kasi w trakcie ich pisania, ale nie zawsze jest. Drugiej części Sponsora nie przeczytałam w całości w ten sposób i jestem z tego zadowolona, gdyż ostatnie 150 było dla nie mnie ogromną niespodzianką, bo choć wiele razy rozmawiałyśmy o zakończeniu, to do końca nie byłam pewna na jaki scenariusz postawi Kasia. Dla mnie wszystko w tej książce jest idealne i myślę, że wiele osób się ze mną z tym zgodzi.
Sponsor to powieść, która ukazuje zupełne inne oblicze Kasi, inne i zdecydowanie lepsze. Jednak nie bójcie się, bo tak naprawdę to ta sama Kasia, która jest niekwestionowaną Królową Dramatów i która wywołuje w czytelniku ogrom emocji oraz wrażeń. Jestem przekonana, że i tym razem podczas czytania, będzie kląć na czym świat stoi, będzie rwać sobie włosy z głowy i nie raz będziecie zbierać szczękę z podłogi. No, ale przecież Hanerowa pisze tak, by obudzić w czytelniku mordercze instynkty, na tym polu nic się nie zmieniło ;)
Pisząc recenzje jej książek, zawsze podkreślam, że Kasia cały czas szlifuje swój warsztat i nie osiada na laurach. Myślę, że w tej chwili jej książek nie powstydziłyby się bestsellerowe autorki New York Timesa. 

W tej części czeka Was wiele kolejnych dramatów, nieoczekiwanych zwrotów akcji i przeciwności losu, które pojawią się na drodze bohaterów. Ich życie pełne jest wzlotów oraz upadków i tylko od nich zależy, czy poradzą sobie ze wszystkim, czy wybaczą sobie swoje błędy, czy kolejny raz będą potrafili sobie zaufać i czy odnajdą drogę do upragnionej stabilizacji oraz szczęścia. Dla mnie to bohaterowie idealni, którzy wywołują w czytelniku wiele sprzecznych emocji. Nie raz miałam ochotę, potrząsną jednym i drugim, nie raz miałam ochotę nakopać im do tyłków. Osobiście uwielbiam takich bohaterów, bo dzięki nim książka nabiera wyrazu i charakteru, a jej lektura staje się rollercoasterem emocji i wrażeń.

Sponsor nie jest ckliwym cukierkowym i ckliwym romansem. To powieść, w której znajdziecie dramaty, gorące sceny seksu oraz wyrazistych i charakterystycznych bohaterów, którzy nie raz doprowadzą Was do szewskiej pasji. Historia Nathana i Kaliny jest dość nieprzewidywalna, więc przygotujcie się na wiele niesamowitych i niezapomnianych wrażeń. Muszę także przyznać, że zakończenie troszkę mnie rozczuliło, a to rzadko się zdarza przy książkach Kasi. 

Gorąco polecam! Kac książkowy gwarantowany!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Kasi i Editio Red.
Cud grudniowej nocy - Magdalena Majcher

Cud grudniowej nocy - Magdalena Majcher

„Dwa pokolenia
Pięć kobiet
Jedna noc, która może odmienić ich życie

Magdalena nienawidzi świąt i ucieka w pracę przed bolesnymi wspomnieniami. Teresa marzy, by na chwilę przestać się martwić wszystkimi dookoła i móc zająć się sobą. Kamila musi poradzić sobie z nową rolą – partnerki i przyszłej matki. Kinga prowadzi życie, które idealne okazuje się tylko na Instagramie. Maria pragnie jednego – zgromadzić znów całą rodzinę przy wigilijnym stole.

Czy grudniowa noc sprawi, że stanie się cud?”


Bardzo lubię książki Magdaleny Majcher, bo to autorka, która za każdym razem porusza mnie do głębi i zmusza do zastanowienia się nad wieloma sprawami i aspektami życia codziennego. Tym razem autorka napisała powieść świąteczną, w której myślałam, że znajdę słodką, ckliwą i przewidywalną historię, która idealnie wbije się w świąteczny klimat. Jednak Magda kolejny raz mnie zaskoczyła, bo ta książka zawiera kolejną poruszającą historię, która chwyta za serce i ukazuje losy pięciu kobiet, które muszą się zmagać z przeciwnościami losu. Autorka udowodniła, że nawet w świątecznej książce można poruszyć trudne i bolesne tematy takie jak utrata dziecka, niechciana ciąża, rodzinna rywalizacja, żałoba, czy też chory perfekcjonizm. 

Jestem pod dużym wrażeniem kreacji bohaterek, myślę, że ich postacie wyszły po prostu perfekcyjnie. To kobiety wyraziste, charakterystyczne i niesamowicie niepodobne do siebie. Każda z nich jest inna, każda ma inny charakter, a przede wszystkim każda z nich boryka się z innym problemem. Największą sympatią obdarzyłam Kamilę i bardzo mocno trzymałam kciuki za to, by w końcu odnalazła szczęście. Jednej z kobiet nie polubiłam, choć bardzo się starałam. Oczywiście chodzi mi o Kingę, nie potrafiłam zrozumieć jej zatracenia i chorego uzależnienia od wirtualnego świata.

"Z rozsypanych elementów udało się posklejać układankę, ale ślady kleju na łączeniach wciąż brutalnie przypominały o tym, jak niewiele potrzeba, aby zburzyć uporządkowane życie kilkorga ludzi."

„Cud grudniowej nocy” to powieść, w której nie znajdziecie lukru, ani cukru. W tej historii odnajdziecie prawdziwe życie, które często ma słodko-gorzki smak. To książka smutna, bardzo wzruszająca, ale i dająca nadzieję. Na pewno skłoni Was do niejednej refleksji.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.
Zapowiedź patronacka - Zły król - Holly Black

Zapowiedź patronacka - Zły król - Holly Black

Ziemia kryje szczątki tych, którzy musieli odejść, ale to dopiero początek.... 
Najpierw bestialski mord, potem krwawa rzeź królewskiej rodziny i nieoczekiwana koronacja – ale tak, to był dopiero początek. 

Niemało trzeba sił, by zadawać cios za ciosem i nigdy nie poddawać się znużeniu. O tak, to pierwsza i najważniejsza lekcja: musisz być silna.
Gdy wyszło na jaw, że w żyłach Dęba płynie królewska krew, na Jude spoczęło brzemię odpowiedzialności za to, żeby jej braciszek po prostu dożył dnia, w którym będzie mógł przywdziać na swoje skronie koronę.
Tymczasem na tronie elfów zasiada zły król, Cardan, a Jude przybiera niewdzięczną rolę szarej eminencji. Nie dość, że w świecie opętanych żądzą władzy magicznych istot wciąż zmieniają się sojusze i układy, to niełatwo jest zapanować nad kapryśnym władcą. Cardan nie zaniedbuje żadnej okazji, by sponiewierać i upokorzyć Jude, choć wcale nie słabnie jego deliryczna fascynacja dziewczyną.
Gdy staje się aż nazbyt jasne, że za sprawą knowań kogoś z bliskiego otoczenia śmiertelne niebezpieczeństwo zagraża wszystkim, których Jude darzy miłością, nadchodzi pora, by zdemaskować zdradę, a przy tym przecież trzeba jakoś sobie radzić z  mieszanymi i bardzo żywymi uczuciami, które w niej budzi Cardan – ongiś zepsute książątko, teraz król – król, nad którym należy panować, bo stawką jest utrzymanie się kruchej lecz zdeterminowanej ludzkiej istoty przy władzy (i przy życiu) w czarodziejskim świecie.
Randka z Hugo Bosym - Agnieszka Lingas - Łoniewska (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA)

Randka z Hugo Bosym - Agnieszka Lingas - Łoniewska (RECENZJA PRZEDPREMIEROWA)

„Hugo Bosy niemal z dnia na dzień zrezygnował z prowadzenia jednej z najlepszych agencji reklamowych w Polsce i przeprowadził się z Warszawy do Wrocławia. Niechętnie mówi o swojej przeszłości, ale poznana przypadkiem piękna i nietuzinkowa Jagoda budzi w nim dawno zapomniane uczucia i pożądanie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Choć mężczyzna był pewien, że raz na zawsze skończył z miłością, zwariowana, pyskata i zjawiskowa panna Borówko mocno zachwiała jego postanowieniem. Ale czy Jagoda na pewno jest wolna? I czy Hugo odważy się otworzyć przed nią zranione serce?

Mogłoby się wydawać, że gdy los krzyżuje drogi dwójki samotnych i atrakcyjnych ludzi, między którymi wybucha namiętność, szczęśliwe zakończenie to tylko kwestia czasu.”

Agnieszka Lingas – Łoniewska to autorka, której na pewno nie trzeba Wam przedstawiać. Pani Agnieszka ma wierne grono swoich fanów, które z dnia na dzień cały czas się powiększa. Ja też do niego należę, choć nie ukrywam, że nie wszystkie jej książki przypadły mi do gustu. Jednak Randkę z Hugo Bosym bez zastanowienia mogę Wam polecić, gdyż to świetnie napisana, lekko zwariowana historia o miłości i przede wszystkim o nowych początkach. W tej książce zatraciłam się już po przeczytaniu kilku stron, a lekkie pióro autorki zapewniło mi świetną kilkugodzinną rozrywkę. Więc jeżeli lubicie historie, które są autentyczne, nieprzerysowane i w których znajdziecie dużą dawkę humoru, to ta książka będzie dla Was po prostu idealna. To pozycja, która w sam raz nadaje się długie zimowe wieczory, bo historia Jagody i Hugona otuli Was niczym ciepły koc, czasami wzruszy, ale przede wszystkim rozbawi do łez.

Jestem pod dużym wrażeniem kreacji bohaterów, nie tylko tych głównych, ale i drugoplanowych, którzy są bardzo ważnym elementem dla całej tej historii. Hugo i Jagoda to postacie bardzo prawdziwe, charakterystyczne i wyraziste. To po prostu osoby takie jak my, które codziennie mierzą się z problemami, z sercowymi rozterkami i chcą się cieszyć życiem u boku osoby bliskiej sercu. Hugo to tajemniczy, przystojny i ambitny mężczyzna, który przeprowadził się do Wrocławia, by zapomnieć o przeszłości. Nie w głowie mu były romanse, a tym bardziej kolejny związek. Jednak przeznaczenie postanowiło inaczej i postawiło na jego drodze Jagodę, szaloną i zwariowaną dziewczynę, której nie odstępował pech. Ich pierwsze spotkanie nie należało do udanych, a im dalej tym było tylko gorzej. Tylko czy można uciec przed kobietą, na którą cały czas się wpada i która doprowadza do tego, że znów chce się żyć, że znów chce się ufać i kochać? Tego Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że historia bohaterów dostarczy Wam świetnej rozrywki i bardzo fajnie spędzicie przy niej czas. Nadmienię jeszcze tylko, że według mnie Jagoda i Hugo razem tworzyli duet doskonały i byli niczym dwie połówki pomarańczy, które idealnie do siebie pasowały.

„Randka z Hugo Bosym” to lekka i przyjemna w odbierze komedia romantyczna. Autorka na siłę nie nie miesza w życiu bohaterów, ich historia jest prawdziwa oraz naturalna, a problemy niewyszukane i nieprzerysowane. To książka zabawna z dużą nutą romantyzmu, która przypadnie do gustu niejednej kobiecie. Myślę, że śmiało mogę napisać, iż Jagoda Borówko to nasza Polska Bridget Jones.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
Walcząc z ciszą - Aly Martinez (PATRONAT MEDIALNY)

Walcząc z ciszą - Aly Martinez (PATRONAT MEDIALNY)

„Od zawsze byłem wojownikiem. Mając rodziców, którzy cudem nie trafili więzienia, i dwóch młodszych braci, którzy niemal zostali oddani do rodzin zastępczych, zyskałem umiejętności w unikaniu ciosów, jakie zadaje życie. Dorastając, nie miałem niczego, co mógłbym nazwać swoim, ale od chwili, kiedy spotkałem Elizę Reynolds, to właśnie ona należała do mnie. Stałem się kompletnie uzależniony od niej oraz ucieczki do rzeczywistości, którą sobie nawzajem zapewnialiśmy. Przez lata spotykaliśmy się z różnymi ludźmi, ale nie było nocy, żebym nie usłyszał jej głosu.

Nie zaplanowałem spotkania miłości swojego życia w wieku trzynastu lat. Tak samo jak tego, że jako dwudziestojednolatek zacznę stopniowo tracić słuch. Ale i tak spotkały mnie obie z tych rzeczy. A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki. Walczę o swoją karierę. Walczę z obezwładniającą ciszą. Walczę dla niej. Każdej nocy, kiedy tuż przed zaśnięciem opuszcza ją świadomość, wzdycha. Chyba właśnie to jest dźwięk, którego będzie mi brakowało najbardziej.”

No i cóż ja mogę napisać o tej książce? Chyba tylko to, że autorka mnie zauroczyła, oczarowała i że po prostu zakochałam się w tej historii. 
Bohaterów poznajemy w momencie, gdy mają trzynaście lat. Ich spotkanie jest przypadkowe, ale ten dzień odmienia ich życie na zawsze i łączy ich przyjaźń. Spotykają się, kiedy tylko mogą i razem żyją w swojej bańce wypełnionej marzeniami. Oczywiście z biegiem lat ich uczucie ewoluuje i zamienia się w piękną miłość, niestety Till nie jest gotowy, by zacząć żyć rzeczywistością, boi się, że gdy zrobi ten krok, wszystko nabierze innego wymiaru i koniec końców straci swoją przyjaciółkę i miłość swojego życia. Musicie wiedzieć też o tym, że te obawy, które dręczyły Tilla, nie wzięły się znikąd, one miały solidne podstawy, bo ani Till, ani Eliza nigdy nie mieli normalnego i szczęśliwego dzieciństwa, dopiero gdy się poznali, ich życie nabrało sensu i poczuli choć namiastkę normalności. W ich życie pojawi się wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, wiele dramatów i wiele przeciwności losu. Czy sobie z tym wszystkim poradzą? Czy ich miłość przezwycięży wszystko? O tym musicie przekonać się sami.

„- Till? - krzyknęłam w stronę sufitu.
- No? - odpowiedział, otwierając moje okno.
- Kurde! - krzyknęłam. - Co się z Tobą dzieje? Dlaczego dzisiaj nigdy nie jesteś tam, gdzie powinieneś?! - wrzasnęłam na niego, próbując opanować bicie serca.
Przecisnął swoje zwaliste ciało do środka. Bardzo chciałam nie przestawać się na niego złościć, lecz swoimi kolejnymi słowami, Till Page ograbił mnie z nadanego mi przez Boga prawa, żeby jako kobieta, móc wkurzać się na głupiego mężczyznę.
- Może właśnie jestem w miejscu, w którym powinienem się znajdować”.

Tak jak napisałam wyżej, zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach. Autorka wiele razy złamała moje serce na pół, by na końcu poskładać je do kupy i całkowicie uleczyć. To historia, która zawiera w sobie ogromny ładunek emocjonalny, która wzrusza, bawi i dostarcza niesamowitych wrażeń. Historia bohaterów jest pełna bólu, strachu, obaw i cierpienia. Lecz te wszystkie złe i pełne smutku chwile wymieszane są z momentami szczęścia i ogromnej radości. Podczas czytania nie raz wzruszenie ściskało mnie za gardło, a łzy pojawiały się w moich oczach. Tę historię przeżywa się całym sobą, ona niczym bluszcz oplata czytelnika i czuję się ją w sercu oraz duszy.

„- Brzmię dziwnie? Jak ktoś głuchy?
Uśmiechnęła się do mnie szeroko i nagle nie obchodziło mnie, jak brzmi mój głos. Łzy napłynęły jej do oczu, szybko pokręciła głową, a następnie powiedziała:
- Nie. - Wielkimi literami napisała: Nadal brzmisz jak MÓJ Till. Ale zawsze byłeś dziwny, więc może powinnam odpowiedzieć "tak".

Jestem przekonana, że pokochacie bohaterów, bo to osoby, których po prostu nie da się nie obdarzyć uczuciem. Till to fantastyczny młody chłopak, który dla swoich braci oraz dla dziewczyny, którą kocha, jest w stanie zrobić naprawdę wszystko. To chłopak z sercem na dłoni, waleczny i zawsze dążący do celu. Jeżeli chodzi o Elizę to pokochałam tę dziewczynę chyba bardziej niż Tilla. Ona była niczym promyk, silna, odważna i kochająca. Poza tym w książce pojawia się jeszcze dwójka braci Tilla, którzy dzięki niemu mają lepsze dzieciństwo. Czekam niecierpliwie na tom poświęcony Flintowi, bo bardzo polubiłam tego chłopaka i jestem przekonana, że i jego historia dostarczy mi wielu emocji.

Polecam Wam tę powieść z całego serca. To przepiękna historia o miłości, o walce o lepsze jutro, ale przede wszystkim o nadziei, która zawsze umiera ostatnia. Obok tej książki nie możecie przejść obojętnie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Zapowiedź patronacka - Na krawędzi uczuć - Anna Partyka-Judge

Zapowiedź patronacka - Na krawędzi uczuć - Anna Partyka-Judge

Dla kobiet silnych i słabych, odważnych i pełnych strachu, dla kobiet, które nie przestają marzyć!

Sześć kobiet – różnią się wiekiem, charakterem, pochodzą z odmiennych środowisk. Spotykają się przypadkowo; każda z innym bagażem doświadczeń, innym spojrzeniem na życie. Mają jednak wspólny cel, który ma odmienić ich dotychczasowe życie.

Każda z bohaterek ma własny bagaż doświadczeń, własne spojrzenie na życie i własną decyzję do podjęcia. Mimo jesiennej pory wszystkie w tym samym czasie trafiają do nadmorskiego kurortu. Czego poszukują?

Edyta, pomimo mierzenia się z własnymi trudnościami, spróbuje wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie psychologa, aby pomóc nowym przyjaciółkom odzyskać wewnętrzną równowagę. Czy
jednocześnie uda jej się znaleźć własne szczęście?
Lista życzeń - Devney Perry

Lista życzeń - Devney Perry

„Poppy wiedzie szczęśliwe życie z mężczyzną swoich marzeń, którego poznała podczas studiów. I nagle wszystko się zmienia. Nagle przestaje być żoną i obiektem zazdrości przyjaciółek-singielek. Teraz ludzie patrzą na nią z litością, szepcąc za jej plecami jedno słowo: wdowa.

Po kilku latach od tragicznej śmierci Jamiego, pełnych bólu, cierpienia i tęsknoty, Poppy postanawia zrealizować jego urodzinową listę życzeń i zrobić wszystko to, co zawsze chciał zrobić - bo, kto wie, może dzięki temu zacznie żyć na nowo.”

Cieszę się, że postanowiłam zrecenzować Listę życzeń, gdyż lektura tej książki dostarczyła mnie wielu emocji, a co najważniejsze uświadomiła mi, co tak naprawdę najważniejsze jest w życiu każdego człowieka. Poppy została wdową w wieku dwudziestu czterech lat, zaledwie rok po ślubie. Ciężko sobie coś takiego wyobrazić, bo w tym wieku człowiek powinien być szczęśliwy i cieszyć się z życia u boku ukochanego człowieka. Niestety marzenia Poppy przekreśliło morderstwo jej męża. Po pięciu latach kobieta postanowiła stanąć na nogi i rozpocząć swoje życie na nowo. Na początku postanowiła zrealizować punkty z listy, którą kiedyś napisał jej mąż, bo przeczuwała, że właśnie to pomoże jej to zamknąć bolesny rozdział. Poza tym w jej życiu pojawił się także mężczyzna, policjant, który przed laty był posłańcem złych wieści. Czy Poppy uda się zacząć nowe życie? Czy Cole wypełni pustkę w jej sercu? O tym musicie przekonać się sami.

„Lista życzeń” to powieść, która na pewno niejeden raz Was wzruszy, bo temat, który poruszyła w niej autorka, jest bardzo bolesny i bliski każdemu z nas. Niestety tak nasz świat został skonstruowany, że śmierć nie ominie żadnego z nas. To bolesna część naszego życia, a boli tym bardziej, gdy umiera ktoś młody, ktoś, kto miał całe życie przed sobą. W takiej sytuacji znalazła się właśnie bohaterka książki, której w wieku dwudziestu czterech lat w brutalny sposób odebrano mężczyznę, którego kochała. Emocje, które targały bohaterką, były dla mnie bardzo namacalne i całą sobą odczuwałam je razem z nią. Autorka niezwykle prawdziwie opisała towarzyszące jej cierpienie, ból i tęsknotę, z którą nie potrafiła sobie poradzić. Jednak Poppy się nie poddała i udowodniła, że jest twardą kobietą, która nawet po takiej tragedii potrafiła się podnieść i rozpocząć nowy rozdział swojego życia. Oczywiście pomógł jej w tym bardzo Cole, który trwał przy niej, nie naciskał i cierpliwie czekał, aż Poppy wpuści go do swojego serca.


Mimo tego, że w książce poruszany jest bardzo bolesny to temat, to znajdziecie w niej także sporą dawkę humoru. Wiele sytuacji jest zabawnych i nie raz wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. „Lista życzeń” to powieść o radzeniu sobie ze stratą, bólem i niewyobrażalnym cierpieniem, ale przede wszystkim to książka o nowych początkach.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
Zapowiedź patronacka - Walcząc o odkupienie - Kate McCarthy

Zapowiedź patronacka - Walcząc o odkupienie - Kate McCarthy

Ryana Kendalla złamało życie. Wie, co to ból. Wie, co to przemoc i strata kogoś bliskiego. Wie, jakie to uczucie, gdy się kogoś zawodzi. Jednak nic nie może go powstrzymać przed pożądaniem jedynej kobiety, której nie może mieć – Finlay Tanner. Jej uśmiech jest słodki, a przyszłość świetlana. To dziewczyna, z którą dorastał, którą kocha i chroni przed światem, a nawet przed sobą samym.
Jako dziewiętnastolatek Ryan wstępuje do Australian Army. Po latach intensywnych szkoleń staje się żołnierzem elitarnej jednostki SASR i zostaje wysłany do Afganistanu, gdzie wraz ze swoim oddziałem podejmuje się niebezpiecznych misji. Jednak bez względu na to, jak daleko ucieknie albo jak zaciekle będzie walczył, myśl o Finlay stale będzie go prześladować. Po sześcioletniej rozłące wystarczy zaledwie jedno spojrzenie, żeby zdał sobie sprawę, że nie może bez niej żyć. Niestety, czasem miłość nie wystarczy, by zabliźnić wszystkie rany. Czasem mężczyzn takich jak Ryan nie można już uleczyć, z kolei kobiety takie jak Finlay zasługują na znacznie więcej.
To opowieść o wojnie i poświęceniu, o więziach i prawdziwej przyjaźni, o upadku tych, którzy zdawali się być silni. To opowieść o rezygnacji z miłości i cierpieniu, w której pewien człowiek zrozumie, że najcięższą walką jest walka o samego siebie.

Dwie twarze Ioany - Katarzyna Archimowicz (PATRONAT MEDIALNY)

Dwie twarze Ioany - Katarzyna Archimowicz (PATRONAT MEDIALNY)

„Pewnego dnia życie Ioany znacząco zmienia swój bieg. Zdradzona, nieakceptowana, pogardliwie nazywana polską dziedziczką, opuszcza rodzinną wieś w Rumunii, by poszukać własnego miejsca na ziemi. Los prowadzi ją do Polski, kraju przodków, który nie przyjmuje jej jednak gościnnie. Bezdomna, bezrobotna i okradziona, wszelkimi siłami walczy o przetrwanie na emigracji. Czy uda jej się odbudować swoje życie? Ile uprzedzeń będzie musiała pokonać, by pośród obcych ludzi znaleźć przyjaźń, a może nawet miłość? I jak odpowie na najważniejsze życiowe pytanie – czy jej dusza jest rumuńska, czy polska?

Wspaniała powieść o życiowych zakrętach i rodzącym się uczuciu. Mądra, wzruszająca, miejscami zabawna, a przede wszystkim porywająca historia bohaterki, którą pokocha każda czytelniczka.”

„Dwie twarze Ioany” to książka dzięki, której poznałam twórczość bardzo zdolnej autorki Katarzyny Archimowicz. Wcześniej nie miałam styczności z jej twórczości, ale po przeczytaniu tej powieści, wiem, że przeczytam wszystko, co wyszło spod jej pióra. Pani Katarzyna ma niezwykły talent do tworzenia przejmujących historii oraz do kreacji bardzo prawdziwych bohaterów, a tego właśnie oczekuję od dobrej literatury obyczajowej, w której pojawia się wątek miłosny. To powieść, która porusza do głębi, wzrusza, miejscami bawi, ale przede wszystkim skłania do głębszych refleksji. Mnie autorka uwiodła tą przejmującą historią i jej nazwisko na stałe zagości w moim literackim świecie. Żałuję, że dopiero teraz poznałam jej twórczość, ale obiecuję z ręką na sercu, że wszystko nadrobię. Książka nie należy do cienkich, bo ma aż 480 stron, ale historia Ioany wciągnęła mnie do tego stopnia, że przeczytałam ją za jednym podejściem, gdyż nie mogłam się od niej oderwać. To bardzo dobrze napisana powieść, przemyślana i dopracowana w każdym calu. Historia zawarta w książce jest mądra, prawdziwa i przede wszystkim ciepła. Idealnie nadaje się na długie zimowe wieczory.

„Dwie twarze Ioany” to powieść, którą Wam serdecznie polecam. To przepiękna i optymistyczna powieść o przetrwaniu, o poszukiwaniu szczęścia i swojego miejsca na ziemi, ale przede wszystkim to historia o drodze do spełniania małych i tych większych marzeń. Uwierzcie mi na słowo, że obok tej książki nie można przejść obojętnie. Żałuję, że jej lekturę mam już za sobą i czekam na kolejne książki autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne.
Zapowiedź patronacka - W objęciach wroga - Adelina Tulińska

Zapowiedź patronacka - W objęciach wroga - Adelina Tulińska

Adelina Tulińska, autorka cieszącej się popularnością serii Dotyk Północy, powraca z porywającą opowieścią.
Co może powstać z połączenia szczypty magii oraz jednego z najpiękniejszych romansów?
Błądzimy po świecie emocji niczym Romeo i Julia, lecz na pograniczu baśni i snu, gdzie wszystko jest możliwe. Dwa rywalizujące ze sobą rody w czasach pierwszych plemion na ziemiach polskich. Czy to spotkanie przeciwieństw — to próba charakterów? Czy uczucie wygra z lojalnością wobec krwi? Czy Lilu i Deron będą w stanie ocenić, kto jest ich prawdziwym wrogiem?

Pełna humoru i namiętności, barwna, trzymająca w napięciu, miejscami brutalna i okrutna.'' W objęciach wroga '' to historia zapewniająca wachlarz burzliwych emocji.
Miłość zimową porą - Carrie Elks

Miłość zimową porą - Carrie Elks

„Chociaż na zewnątrz pada śnieg, to w zacisznej górskiej chatce atmosfera robi się bardzo gorąca.

Kitty Shakespeare ma nadzieję, że odniesie sukces w branży filmowej w Los Angeles. Zamiast wymarzonego stażu dostaje na czas świąt posadę niani u producenta filmowego. Całe szczęście, że dziewczyna uwielbia mróz i dzieci, kiedy wyrusza w podróż do zasypanej śniegiem Wirginii.

Dziewczyna nie przewidziała, że na miejscu znajdzie się w centrum rodzinnej intrygi nowego szefa, a jego młodszy brat Adam okaże się bardzo pociągający. Niepokorny drań nie ułatwia życia Kitty i dogryza jej na każdym kroku. Poza tym ukrywa się w górskiej chacie, dzięki czemu unika brata, który zniszczył mu życie.
Chociaż Adam wpada Kitty w oko, to jego sposób bycia sprawia, że dziewczyna wolałaby, aby spędził w swojej chacie całe święta. Z każdym dniem serce Adama zaczyna bić mocniej w obecności dziewczyny.
Kiedy zbliżają się święta, Kitty i Adam uświadamiają sobie, że prawdziwa miłość wcale nie musi być tak prosta jak w filmach.”

„Miłość zimową porą” to powieść z ciekawą fabułą, która niestety w moim odczuciu została popsuta ogromną dawką lukru i cukru. Żałuję, że zabrałam się za nią po świętach, bo może gdybym czytała ją w tym magicznym świątecznym czasie, to przesłodzenie nie działałoby aż tak mocno na moje nerwy. Niestety zaczęłam ją czytać po nowym roku i chyba był to mój błąd. Poza tym uważam, że wszystko zostało zbytnio przerysowane i wyidealizowane, w tej książce naprawdę prawie wszystko jest cudowne, idealne, piękne i zachwycające. Jak dla mnie tego wszystkiego było zdecydowanie za dużo i choć czasami lubię przeczytać lekki i przewidywalny romans, to jednak ta książka wynudziła mnie strasznie. Te ponad 400 stron totalnie mnie pokonało.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to ich niestety nie polubiłam. Zabrakło mi w ich kreacji prawdziwości, przez co byli mi obcy i nie mogłam się do nich przekonać.

Oczywiście nie odradzam tej książki nikomu, bo że mnie nie przypadła do gustu, nie oznacza, że z Wami będzie tak samo. Zdecydowanie jest to historia na leniwe zimowe wieczory i myślę, że osoby, które lubią słodkie i bardzo romantyczne historie mogą fajnie spędzić przy niej czas. Nadmienię jeszcze tylko, że nie spodziewałam się, że akurat w tej książce natrafię na gorące sceny erotyczne, których było dość sporo i były dla mnie dużym zaskoczeniem.
Misja Wywiad z Katarzyna Archimowicz

Misja Wywiad z Katarzyna Archimowicz

Serdecznie zapraszamy na Misję Wywiad z Katarzyną Archimowicz. Najciekawsze według autorki pytanie zadał Artur Iwanowski.

Artura prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.




Emi Lia 
1. Czy wykreowana przez Panią bohaterka w książce "Dwie twarze Ioany" jest postacią całkowicie fikcyjną czy może zaczerpnęła Pani inspiracji z osoby, którą Pani poznała osobiście? 

 Ioana jest postacią fikcyjną, ale już sposób, w jaki jest postrzegana przez Polaków i Rumunów jest całkiem rzeczywisty: mam nadzieję, że stereotypy opisałam w powieści dość trafnie.

2. Jak mobilizuje się Pani do pisania, żeby pisać regularnie? Ma Pani na to jakiś swój sprawdzony sposób?

Ja wcale nie piszę regularnie, a tylko wtedy, gdy czuję, że mam coś do opowiedzenia. Nie zmuszam się do pisania, bo to nie ma sensu, nie chcę pisać bzdur, wszystko układam w głowie i dopiero, gdy mam już porządek – przenoszę myśli na papier. Nic na siłę ;)

Henryka Bieranowska 

Tak pięknie pisze Pani o emocjach, uczuciach, losach ludzkich, a ukończyła Pani... matematykę :) To królowa nauk, która jest ściśle opisana wzorami, twierdzeniami i schematami. Ile matematyki jest w prawdziwym życiu, ile zdarzeń da się przewidzieć i zaplanować na paraboli życia?

Bardzo dziękuję za te słowa o emocjach. Wiele osób zwraca na nie uwagę w moich książkach i jest to dla mnie prawdziwy komplement. A wracając do pytania: ile zdarzeń w życiu da się przewidzieć i zaplanować? Myślę, że nie urodził się jeszcze mądry, który potrafi rozwiązać tę zagadkę. Życie jest nieprzewidywalne i wszystko może się zdarzyć. Mogą się nam pięknie realizować wszystkie nasze plany, ale mogą także zupełnie poza naszą kontrolą snuć się nasze losy.

Agnieszka Ewelina Rowka

Czym się Pani kierowała pisząc w tym gatunku literackim a nie innym?

Kilka razy trafiłam na powieści obyczajowe, które mnie rozczarowały swą treścią i pod wpływem chwili wpadła mi szalona myśl do głowy, że ja też mogę coś napisać. Coś, czego czytanie sprawi mi przyjemność, nie będzie mnie irytować truizmami. Tych po prostu nie znoszę. I tak powstała „Miłość w Burzanach”. Kolejne książki też piszę z myślą o tym, że ich czytanie ma uprzyjemnić czytelnikowi chwilę relaksu.

Kto jest pierwszym czytelnikiem Pani wstępnie napisanej książki: mąż, przyjaciółka, ktoś z wydawnictwa,...- dlaczego własnie ta osoba?

Pierwszymi czytelnikami moich książek są zawsze pracownicy wydawnictwa, bo zależy mi na szczerej i rzetelnej opinii. Uważam, że to jest zdrowe i odpowiednie podejście do sprawy. Moi bliscy zapewne pochwaliliby każdą moją pracę, a ja zawsze już bym się zastanawiała, czy zrobili to szczerze, czy tylko dlatego, by nie sprawić mi przykrości. Dlatego nawet nie próbuję stawiać ich w niekomfortowej sytuacji i czytają moje książki dopiero po wydaniu.

Kinga Salamon 

1. Co skrywa Pani druga twarz, jeśli takową Pani posiada? 😊 

Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy mam drugą twarz. Zapewne, jak każdy, mam swoje dziwactwa, przyzwyczajenia, ale nie określiłabym ich drugą twarzą.

2. Czy śnią się Pani kiedykolwiek stworzeni przez Panią książkowi bohaterowie?

Nie, nie śnią mi się moi bohaterowie. Może dlatego, że jestem bardzo pragmatyczna, bez trudu oddzielam rzeczywistość od fikcji i te światy po prostu mi się nie mieszają.

Agnieszka Piszczatowska 

Czy każdy zasługuje na drugą szansę? Czy naprawdę niektórym udaje się tak w życiu grać,że potrafią ukrywać drugą twarz,czy zwyczajnie po prostu zakłada chwilowo taką,,maskę,,by obronić się przed czymś,kimś lub ukryć ,bo jest słaby lub ,,coś,,boli i życie ,otoczenie jakby wpływa na to ,bo tak lepiej,bezpieczniej,wygodniej?

Na każde z tych pytań odpowiedź brzmi: tak. Oczywiście to moje zdanie, ale mam wrażenie, że większość społeczeństwa podziela je. Owszem, ludzie zasługują na drugą szansę, ale – w mojej opinii – na trzecią już nie. Każdy rodzaj maski jest formą obrony i ucieczki. A przed czym, to już u każdego człowieka może być coś zupełnie innego. Jeden będzie uciekał przed światem, drugi przed odpowiedzialnością, a jeszcze inny przed sobą samym. W każdym z nas siedzą inne strachy i każdy inaczej sobie z nimi radzi.

Jolanta Ostaszewska 

1. Jaka literatura Panią ukształtowała, miała wpływ na to kim Pani jest dzisiaj? 

Nie mam pojęcia, czy literatura mnie ukształtowała. Powiedziałabym raczej, że to życie kształtuje, nie literatura. Nie chcę być źle zrozumiana, że umniejszam rolę literatury. Ona jest dla mnie bardzo ważna, czerpię z niej wiedzę, przyjemność, świadomość, w pewnym sensie poszerzam swoje horyzonty.

2. Jednym z moich ulubionych przedmiotów była matematyka, tak uogólniając: podstawienie danych do odpowiedniego wzoru i rozwiązanie gotowe. Czasami brakuje mi uniwersalnego wzoru na życie, które jest jedną wielką niewiadomą. Czy Pani ma jakiś niezawodny wzór na rozwiązywanie codziennych problemów?

Nie ma jednego algorytmu na problemy. Nie ma recepty na życie. Grunt to mieć w życiu mnóstwo szczęścia, życiową mądrość i przysłowiowy łeb na karku. Taka mieszanka pozwala mieć nadzieję, że życie nam się uda. Ale to tylko nadzieja, żadna gwarancja.

Benia Beata Badera 

Mnie ciekawi, czy będzie kontynuacja powieści ,,Nadwiślańskie serca"?To piękna historia, która skradła moje serce❤

Lubię otwarte zakończenia. W „Nadwiślańskich sercach” takie właśnie jest, co pozwala dość łatwo pociągnąć wątek i dopisać dalsze losy Marty i Janusza. Póki co jednak nie myślę o tym, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszelkie kontynuacje są słabsze od pierwszych części. Często autor wszystkie pomysły wrzuca w tom pierwszy, a drugi tworzy już niejako na siłę, jest wyeksploatowany. Chciałabym uniknąć takiej sytuacji. Nie zarzekam się, ale w tej chwili cos zupełnie innego chodzi mi już po głowie.

Co czytała mała Kasia, a co dorastająca Katarzyna?

Mała Kasia to zapewne czytała lektury dla klas I-III, sama nie wiem, bo po prostu nie pamiętam. Zapewne czytałam to, co kazali w szkole i w domu. Gdy już świadomie zaczynałam wybierać sobie lektury, pasjami zaczytywałam się Jeżycjadą, ale poprzestałam gdzieś na dziesiątym tomie. W pewnym momencie zwyczajnie z tego wyrosłam. A teraz to przepadam za Dołęgą-Mostowiczem, Myśliwskim, Redlińskim, Marquezem, Urbankiem, Cherezińską, Dumasem, Stachniak.

Skąd inspiracje do ostatniej książki?

Moje inspiracje są zawsze dwojakie: samo życie albo wyobraźnia. I to wcale nie jest ani odkrywcze, ani oryginalne. Chyba większość autorów ma takie właśnie inspiracje.

Dorota Falęcka 

Czy rozpoczynając pisać książkę ma Pani już gotowy plan w głowie, czy też daje się ponieść emocjom i tworzy Pani instynktownie, bez z góry założonego konspektu? 

Zanim pojawi się pierwszy akapit, jest coś na kształt konspektu. To na nim opieram fabułę, ale w trakcie pisania dużo jeszcze zmieniam i dokładam.

Czy istnieje jakiś powód, dla którego byłaby Pani gotowa opuścić swój ukochany kraj?

No, nie przesadzajmy z tym ukochaniem. Mam takie poczucie, że trudno jest kochać ten nasz kraj, taki mało przyjazny dla ludzi. Chyba że pomimo wszystko… Na szczęście to moje subiektywne odczucia, mam nadzieję, że Państwo nieco łaskawszym okiem spoglądacie na ten kraj. Ale wracając do sedna: oczywiście, jeśli zaszłaby potrzeba i korzystnie splotły się okoliczności, bez wahania opuściłabym Polskę. I nie chodzi tu o żaden patriotyzm czy raczej jego brak. Dziś świat jest naprawdę mały, wszystko mamy w zasięgu ręki, dlaczego więc nie korzystać z tego? Dlaczego nie szukać dobrego życia poza tym krajem? Granice są dziś tylko na mapach, nasze umysły i możliwości są niemal nieograniczone, przemieszczajmy się więc gdzie tylko chcemy i możemy. A jak zajdzie potrzeba, to wracajmy do siebie. Mamy przecież takie możliwości.

Wioleta Witt 

Gdybyś musiała się Pani przenieść do innego kraju niż zawsze żyła, gdzie byś się Pani przeprowadziła i dlaczego?

Bez wahania odpowiadam, że byłyby to kraje na wschód od Polski. Ukraina, Rosja aż po Syberię albo może Bałkany. Nowoczesność zachodu mnie nie interesuje. Lubię naturę i szczerych, gościnnych ludzi, a takich jest wielu właśnie na wschodzie.

Iza Niśkiewicz 

1. Jakie książki czytała mała Kasia Archimowicz? Czytam moim dzieciom codziennie i szukam nowych inspiracji 😉

Niestety, chyba Pani nie pomogę. Jak wyżej pisałam, bardzo lubiłam Małgorzatę Musierowicz, ale co dzieci chętnie czytają dziś, to przyznaję, nie wiem.

2. Rumunia staje się coraz częściej miejscem wakacyjnym moich znajomych. Jakie miejsce, Pani zdaniem, warto również zwiedzić?

Powtórzę się, ale dla mnie najciekawsza jest Rosja i Ukraina. I w ogóle kraje byłego Związku Radzieckiego. Pewnie jestem w tych upodobaniach w mniejszości.

Piotr Iwanowski 

Bez czego nie jest Pani w stanie żyć (oczywiście oprócz czytania i pisania)?

Bardzo filozoficzne pytanie Pan zadał, a ja jestem matematyk ;) U mnie wszystko jest zerojedynkowe, czarne albo białe, tak lub nie. Dlatego zupełnie nie wiem, co odpowiedzieć… Najprostsza odpowiedź to: bez powietrza. Ale wiem, że nie o to Pan pyta. Zatem może odpowiedziałabym: bez zapachu świeżo koszonej trawy. Ale czuję, że popadam w jakąś romantyczność, w której zupełnie się nie odnajduję. Uznajmy więc, że poległam na tym pytaniu ;)

Jakie cechy musi mieć mężczyzna, by miał szansę Panią zachwycić?

Wcale nie wiem, czy mam ochotę opowiedzieć, co mnie zachwyca w mężczyznach… A jeśli powiem, że mój ulubiony typ bohatera literackiego to Bohun i Rhett Butler, czy daje to Panu pewien obraz? Widzi Pan w nich mężczyzn silnych, zdecydowanych, zaradnych, inteligentnych i łobuzów zarazem?

Beata Musiał 

Czy uważa Pani, że ciekawe miejsce w którym toczy się akcja powieści to połowa sukcesu i czy wybrała już Pani miasto lub teren do opisania w kolejnej powieści? Czy woli Pani nieszczęśliwe zakończenia wyciskające łzy czy happy endy?

Miejsce akcji jest ważne, może nie najważniejsze, ale na pewno istotne. Zastanawiam się właśnie nad kolejna książką i być może tym razem umieszczę akcję w moim Chełmie. Muszę to jeszcze przemyśleć, decyzji na razie nie podjęłam. Co do zakończeń, to „żyli długo i szczęśliwi” jakoś do mnie nie przemawia. Wielka tragedia na końcu też niekoniecznie być musi. Stąd być może moje zamiłowanie do zakończeń otwartych – niech sobie każdy dosnuje opowieść tak, jak mu najwygodniej.

Edyta Zając 

Zabawna historia która przydarzyła się Pani w związku z byciem pisarką?


Zabawna historia? Nie przypominam sobie. Owszem, zdarza się wiele miłych chwil, czytelnicy dają mi sporo sygnałów, że moje książki się im podobają, ale historia, która by mnie rozbawiła, to się chyba nie zdarzyła. Czekam więc na taką ;)

Gdyby Pani mogła zamienić się na 1 dzień w jakąś roślinę, to co by to było?

Roślina? Oj, to trudne jest. Jak się jest realistą do szpiku kości, to takie myśli nie przychodzą nawet do głowy. Może nie chciałabym być żadną rośliną, ale są takie, które ze względu na swój aromat sprawiają mi radość. To wszelkie zioła. I geranium. Uwielbiam geranium, a może pomyliłam nazwy? W każdym razie mam na myśli popularną anginkę.
Światła w jeziorze - Gosia Lisińska

Światła w jeziorze - Gosia Lisińska

„Gdy po dwóch latach kompletnej uczuciowej suszy, dopadnie cię klęska urodzaju, możesz mieć problem z wyborem.

Karolina jest zabawną i błyskotliwą dziewczyną, od roku zakochaną bez wzajemności w koledze z pracy.
I oto któregoś dnia spotyka go nad jeziorem, a wszystko się zmienia.
Jednak świat bywa złośliwy, na drodze Karoliny staje nie tylko Kuba, ale i pewien nieprawdopodobnie seksowny Włoch...

Przezabawne perypetie miłosne i rodzinne głównej bohaterki są tematem pierwszej obyczajowej powieści Gosi Lisińskiej z serii Miłość w Tychach.”

„Światła w jeziorze: to bardzo lekki i przyjemny w odbiorze romans, przy którym świetnie spędzi czas każda dziewczyna i kobieta. Myślę, że perypetie Karoliny nie są obce żadnej z nas, bo w życiu miłosnym każda z nas choć raz miała pod górkę ;). 
Karolina przez kilka lat nie była w żadnym związku, choć po cichu podkochiwała się w Kubie koledze z pracy. Niestety z Kuby był bardzo nieśmiały młody mężczyzna, któremu sporo czasu zajęło zrobienie pierwszego kroku. Jednak, gdy już na ten krok się odważył, to od razu pomyślał, że Karolina jest cała jego. Jednak był chłopak w błędzie, bo w życiu dziewczyny pojawił się ktoś jeszcze. I choć Karolina była wniebowzięta, bo wreszcie poczuła, że jest dla Kuby kimś więcej niż tylko koleżanką z pracy, to jednak przystojny, seksowny i pewny siebie Włoch dość mocno namieszał jej w głowie. Dziewczyna była rozdarta i sama nie wiedziała, który mężczyzna jest dla niej odpowiedni. Gdy była z Kubą, chciała Kubę. Gdy była z Roberto, chciała Roberto. Czy któryś z nich zdobędzie całe jej serce? O tym już musicie przekonać się sami.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to myślę, że polubicie ich tak samo, jak ja, choć nie ukrywam, że zachowanie Karoliny czasami mnie irytowało. Wkurzało mnie jej niezdecydowanie i to skakanie pomiędzy facetami. Jednak na jej usprawiedliwienie mam to, że krew to nie woda i wracając pamięcią do odległych lat, stwierdziłam, że i ja w sprawach miłosnych byłam wiele razy niezdecydowana ;) Kuba to chłopak bardzo nieśmiały, mało pewny siebie i bardzo zazdrosny. Nie każda dziewczyna lubi takich facetów, ale mnie Kuba przepadł do gustu i cały czas trzymałam kciuki, by to z nim była Karolina. Jeżeli chodzi o Roberto, to ten Włoch potrafił zawrócić w głowie niejednej kobiecie. Karolina od razu wpadła mu w oku i użył na niej swojego czaru, by ją zdobyć. Wcale się nie dziwię, że mu uległa, bo ten facet był niczym chodzący seks (przynajmniej w mojej wyobraźni). Do samego końca nie byłam pewna, z którym facetem będzie Karolina, bo gdy już zyskiwałam pewność, to autorka mieszała w relacjach pomiędzy bohaterami i mąciła mi w głowie.

Jeżeli lubicie lekkie i przyjemne w odbiorze komedie romantyczne, to ta powieść będzie dla Was idealna. Według mnie to bardzo fajna historia o miłości, o poczuciu bezpieczeństwa, o ludzkich dramatach, trudnych wyborach i przede wszystkim o nadziei na lepsze jutro. To zabawna, pełna ciepła historia, która tylko i wyłącznie umili Wam czas.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Inanna.
Mieszkając z wrogiem - Penelope Ward

Mieszkając z wrogiem - Penelope Ward

„Dwudziestoczteroletnia Amelia musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem: zdradą. Pewnej namiętnej nocy odkryła, że nie jest dla ukochanego Adama jedyną kobietą. Mężczyzna przez wiele tygodni prowadził podwójną grę. Jakby tego było mało, zmarła ukochana babcia dziewczyny, która jednak pozostawiła jej spadek — rodzinną biżuterię i połowę domu. Druga połowa przypadła Justinowi, jej przyjacielowi z dzieciństwa i bratniej duszy. Kiedyś chłopak nie tylko bronił Amelii i się nią opiekował, ale także układał dla niej piosenki, śpiewał i grał na gitarze. Dla dziewczyny Justin był jak najbliższy przyjaciel, dla jej babci — jak wnuk. Problem w tym, że wiele lat temu oboje rozstali się w wielkim gniewie.

Spotkanie po latach okazało się koszmarem. Złośliwości, wzgarda, drwiny na każdym kroku. Dziewczyna Justina, Jade, na próżno starała się załagodzić sytuację i doprowadzić do normalnych stosunków. Natomiast dla Amelii rzeczywistość stawała się coraz trudniejsza. Powracały wspomnienia o chwilach, w których ona i Justin rozumieli się bez słów i byli sobie naprawdę bliscy. Niespodziewanie doszły do głosu tłumione wcześniej uczucia. I choć Justin nieraz wydawał się jej drogi jak nikt inny, po kilku minutach okazywał wobec niej zimną wrogość. Mieszkanie z kimś takim pod jednym dachem nie mogło być łatwe. Amelia zaczęła zdawać sobie sprawę, że ten kuriozalny konflikt rozwija się w dość nieoczekiwany sposób...”

„Mieszkając z wrogiem” to kolejna świetna książka Penelope Ward. Osobiście bardzo lubię twórczość autorki i jeszcze nigdy żadna jej książka mnie nie zawiodła. Tym razem poznajemy dwoje przyjaciół, których drogi rozeszły się przed laty. Amelia uciekła, a Jared nie potrafił zrozumieć, dlaczego to zrobiła. By poradzić sobie z targającymi nim uczuciami, znienawidził dziewczynę, którą kochał. Jednak jak wiemy, los potrafi być przewrotny i za sprawą spadku ta dwójka znów się spotyka. Oboje zostają właścicielami domku, który należał do babci dziewczyny. Pierwsze spotkanie nie należało do zbyt udanych, lecz mimo tego wszystkie zakopane uczucia wróciły ze zdwojoną siłą, a poukładany świat Jareda zadrżał w posadach. Czy ta dwójka ma szansę być razem? Czy wybaczą sobie błędy z przeszłości? O tym musicie przekonać się sami.

Gdy przeczytałam opis książki, pomyślałam, że to kolejna historia jakich wiele. Jednak okazało się, że byłam w błędzie, bo mimo tego, że książka została napisana według utartych schematów, to nie można jej odmówić także nieprzewidywalności. Autorka wplotła w życie bohaterów wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i naprawdę wielu sytuacji w ogóle się nie spodziewałam. Jest to ogromnym plusem, bo uwielbiam, gdy autor zaskakuje mnie na każdym kroku i nie jestem w stanie przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie. Ta powieść ma wszystko to, co powinien zawierać dobry i wciągający romans. Jest gorąca, namiętna, pełna emocji, wzrusza i chwyta serce. Tę historię przeżywa się wraz z bohaterami i kibicuje się w ich drodze do odnalezienia upragnionego spokoju ducha i szczęścia.

"Wiesz, cały czas męczyło mnie, że nigdy nie wypowiedziałeś wobec mnie tych dwóch słów. Przywiązywałam ogromną wagę do tego, by usłyszeć od ciebie, że mnie kochasz. A kiedy wreszcie to powiedziałeś - w tamtym esemesie - nie czułam żadnego zaskoczenia, bo w głębi duszy byłam już tego pewna. Nauczyłeś mnie, że miłość nie polega na słowach." 

„Mieszkając z wrogiem” to powieść, którą mogę Wam polecić z czystym sumieniem. To przepiękna historia o miłości, o przyjaźni pokazująca jak wiele jesteśmy w stanie zrobić, dla osób, które kochamy. To także książka, która uświadamia nam, jak dużą rolę odgrywa w naszym życiu prawdziwe przeznaczenie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.
Zapowiedź patronacka - Sponsor II - K.N. Haner

Zapowiedź patronacka - Sponsor II - K.N. Haner

Królowa Dramatów kolejny raz zaskakuje! Romans inny niż wszystkie!
Nieszczęśliwy wypadek odebrał Kalinie zdrowie. Wyczerpująca rehabilitacja, opieka nad młodszą siostrą Sabriną, złamane serce i niedaleka przeszłość nie dają jej ani chwili wytchnienia. Gdy wydaje się, że dziewczyna powoli wychodzi na prostą, jedna zaskakująca wiadomość stawia ją przed ogromnie trudną decyzją. Czy Kalina będzie w stanie wybaczyć Nathanowi? Czy będzie potrafiła wesprzeć mężczyznę, którego kocha, a który tak bardzo ją skrzywdził?
Nathan wie, że musi przegonić własne demony, by stawić czoła problemom i zmierzyć się z tym, co przyniesie los. Razem z Kaliną będą musieli walczyć o miłość, a droga nie będzie prosta. Mur, który między sobą zbudowali, zacznie się w końcu kruszyć, jednak pewne osoby zrobią wszystko, by rozdzielić Kalinę i Nathana raz na zawsze.
Druga i ostatnia część historii Kaliny i Nathana. Opowieści o dwóch duszach, które nie potrafią bez siebie żyć, dwóch sercach, które wybijają wspólny rytm.
Ta historia, pełna namiętności, bólu i trudnych wyborów, udowadnia, jak wielka jest siła miłości.

Premiera: 13.02.2019
Zapowiedź patronacka - Łabędź i szakal - J.A. Redmerski

Zapowiedź patronacka - Łabędź i szakal - J.A. Redmerski

Fredrik Gustavsson nigdy nie sądził, że mógłby się zakochać. Był przekonany, że żadna kobieta nie zaakceptuje jego okrutnej natury. Aż pewnego dnia poznał Seraphinę – kobietę tak samo brutalną i spragnioną krwi jak on. Spędzili razem dwa krótkie, ale niezapomniane lata, przepełnione pożądaniem, śmiercią i najmroczniejszą formą miłości.

A potem Seraphina zniknęła.

Minęło sześć lat, odkąd sadystyczna kochanka Fredrika przewróciła jego świat do góry nogami. Seraphina wciąż się ukrywa, ale Fredrik w końcu wpada na jej trop. Okazuje się, że kluczem do jej odzyskania jest urocza, niewinna kobieta o imieniu Cassia. Niestety, po pożarze, który wznieciła Seraphina, Cassia cierpi na amnezję i nie może udzielić Fredrikowi odpowiedzi na dręczące go pytania. Nie mając innego wyjścia, Fredrik zamyka ją w swojej piwnicy; nie tylko po to, by odświeżyć jej pamięć, ale także, by ochronić ją przed swoją byłą ukochaną, która pragnie jej śmierci. 
Cassia jest światełkiem w ciemności, którego Fredrik nigdy nie spodziewał się ujrzeć. Jej życzliwość, empatia i dobre serce sprawiają, że mężczyzna zaczyna kwestionować swoją miłość do Seraphiny i odkrywać rodzące się uczucie do Cassii. Przez cały czas ma jednak świadomość, że aby naprawdę pokochać jedną z nich, musi zabić drugą. 
Jaką decyzję podejmie Fredrik? Wybierze światło czy ciemność? A może coś jeszcze potężniejszego zniszczy jego udręczoną duszę?

Wydawnictwo NieZwykłe 
Gordian. Grzech - Melissa Darwood (PATRONAT MEDIALNY)

Gordian. Grzech - Melissa Darwood (PATRONAT MEDIALNY)

„Gordian zawsze stawia na swoim. Jest trenerem sztuk walki, studentem inżynierii, mężczyzną, któremu nie oprze się żadna dziewczyna. Z wyjątkiem nowo poznanej, przybranej siostry – Kiry, której zdobycie stanowi dla niego nie lada wyzwanie.

Gordian skrywa mroczne tajemnice. Zbrodnia, której się dopuścił trawi go od środka. Seks wydaje się być najlepszym sposobem na rozładowanie buzujących w nim emocji, lecz czy wystarczającym? Czy każdy grzech można odkupić? Czy rany z przeszłości mogą się zabliźnić na dobre? Czy dwoje poranionych przez życie ludzi powinno być razem?”

Melissa Darwood to pisarka, która do tej pory wydawała same powieści dla młodzieży i choć w każdej z nich pojawiał się wątek miłosny, to nigdy nie było bardzo gorąco. Może sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy okazało się, że autorka postanowiła wydać powieść erotyczną. Wtedy po prostu szok pojawił się na mojej twarzy i choć uwielbiam książki autorki, to jednak w mym umyśle zrodziło się ziarnko zwątpienia, bo powieści dla młodzieży od erotyków oddziela ogromna przepaść i nie byłam pewna, czy w tym ostrych tematach Melissa sobie poradzi. Na całe szczęście wszystkie me wątpliwości były na wyrost, bo „Gordian” to powieść, której nie powstydziłyby się bestsellerowe autorki. Dla mnie to literacki sztos, który niejeden raz wywołał zdumienie na mojej twarzy. To książka, która fascynuje, hipnotyzuje i przede wszystkim uwodzi czytelnika. To pikantna i wyuzdana powieść, w której pożądanie i namiętność miesza się z mrokiem i strasznymi tajemnicami. Poza tym Melissa nie byłaby sobą, gdyby w fabułę nie wplotła wątku unikatowego, mrocznego i sprzecznego z logicznym rozumowaniem. Według mnie ten wątek jest po prostu strzałem w dziesiątkę, gdyż dzięki niemu autorka przełamała utarte schematy, które często znajdujemy w tego typu literaturze. Dla mnie ta powieść to literacka BOMBA, którą powinien przeczytać każdy fan gatunku, który oczywiście skończył osiemnaście lat. Nie ma co ukrywać, że to mocno wyuzdana, pełna wulgaryzmów i niewyobrażalnego mroku opowieść, która rozpala zmysły i doprowadza krew do wrzenia.

Gordian to bohater, którego ciężko na samym początku polubić. To mężczyzna niezwykle inteligentny, seksowny i mega przystojny. Na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo pewny siebie, ale to tylko pozory, bo nikt z jego najbliższych nie wie, jakie w jego wnętrzu siedzą demony. Demony, które każdego dnia obierają mu kolejny kawałek jego duszy, które okradają go z resztek dobra, które w nim pozostały. Gordian walczy z demonami tylko w jeden sposób, wykorzystuje kobiety, one są mu potrzebne tylko do jednego… do seksu. W seksie szuka zapomnienia, ale niestety on pomaga tylko na chwilę. To mężczyzna, który nie umie i nie chce kochać, według niego miłość to nic dobrego, to strata czasu, na którą nie może sobie pozwolić.

„W miłość nie wierzę. To zdradziecka małpa.” 

Kira to dziewczyna, która od razu wzbudziła moją sympatię. To dziewczyna niezwykle sympatyczna, na którą nie działają sztuczki Gordiana i choć w pewnym momencie zaczyna odczuwać względem niego pożądanie, to górę bierze rozsądek, bo nie chce zostać wykorzystana. Dziewczyna także skrywa bolesne tajemnice z przeszłości, ale mimo nich stara się żyć dalej i korzystać z życia pełną piersią. Jej znajomość z Gordianem w pewnym momencie zacznie ewoluować i mimo jej niechęci chłopak zdoła przebić się przez pancerz, którym otoczyła się dziewczyna. Czy Kira będzie dla Gordiana wybawieniem? Sama jestem tego ciekawa, ale na odpowiedź muszę jeszcze poczekać.


„Gniew rodzi się z bezradności. Złość jest odpowiedzią na strach.”

„Gordian” to powieść, którą polecam każdej bardzo, bardzo niegrzecznej dziewczynie. To książka, od której nie sposób się oderwać, a zakończenie wbija w fotel i aż chce się krzyczeć… ku.wa i co dalej. Zapewniam Was, że warto poznać grzesznego Gordiana, bo ten mężczyzna wzbudzi w Was wiele skrajnych emocji. Zdecydowanie jest to powieść gorąca, mroczna i bardzo nieprzewidywalna. Sama przepadłam w tej historii i jak najszybciej chcę dostać w swoje łapki kolejną częścią, by dowiedzieć się, co jeszcze wymyśliła dla bohaterów autorka.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Birthday girl - Penelope Douglas (PATRONAT MEDIALNY)

Birthday girl - Penelope Douglas (PATRONAT MEDIALNY)

„Jordan
Przygarnął mnie, gdy nie miałam dokąd iść. Nie wykorzystuje mnie, nie rani ani o mnie nie zapomina. Nie traktuje tak, jakbym była niczym. Nie bierze mnie za pewnik. Nie sprawia, że czuję się zagrożona. Nie zapomina o mnie. Śmieje się razem ze mną. Patrzy na mnie. Słucha. Broni. Zauważa. Czuję na sobie jego oczy, gdy razem jemy śniadanie. Kiedy wraca z pracy, moje serce zaczyna bić szybciej na dźwięk parkującego na podjeździe samochodu. Muszę to zatrzymać. To się nie może wydarzyć. Siostra powiedziała mi kiedyś, że porządni faceci nie istnieją, a nawet jeśli na jakiegoś trafię, to i tak pewnie będzie zajęty. Sęk w tym, że to nie Pike Lawson jest zajęty. Tylko ja.

Pikei
Przygarnąłem ją, bo myślałem, że jej pomagam. W zamian czasem coś ugotuje i trochę posprząta. Jasny układ. Szybko zrozumiałem, że to wcale nie będzie takie proste. Muszę się powściągać, by o niej nie myśleć i przestać wstrzymywać oddech za każdym razem, gdy trafiamy na siebie w domu. Nie mogę jej dotknąć i nie powinienem tego pragnąć. Jednak za każdym razem, kiedy nasze ścieżki się przecinają, ona coraz bardziej staje się częścią mnie. Nie możemy sobie na to pozwolić. Ma dziewiętnaście lat, a ja trzydzieści osiem. Jestem ojcem jej chłopaka. I tak się niefortunnie składa, że oboje właśnie wprowadzili się do mojego domu.” 

„Brithday girl” to powieść, której się troszkę obawiałam, bo zawsze się lękam, gdy w książkach pojawia się wątek miłosny, w którym bohaterów dzieli duża różnica wieku. Zawsze mam obawy, jak go odbiorę, gdyż sama mam córkę, która już za kilka miesięcy stanie się osobą pełnoletnią i zawsze podczas czytania książki z takim wątkiem, boję się, że to moja córka zastąpi mi główną bohaterkę. Już raz tak się stało i zbyt dobrze nie wspominam spotkania z historią zawartą w powieści. Na całe szczęście w tym przypadku moje obawy były na wyrost, gdyż autorka wszystko opisała subtelnie, z wyczuciem i przede wszystkim smakiem. Sam wątek zakazanego uczucia został przedstawiony w taki sposób, że nie przytłacza i nie wywołuje zniesmaczenia, gdyż miłość pomiędzy bohaterami nie pojawia się jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. To uczucie pojawia się powoli, każdego dnia dojrzewając, by w kulminacyjnym momencie wybuchnąć. Oboje wiedzą, że nie powinni być ze sobą, że nie powinni darzyć się uczuciem, by nie krzywdzić innych, ale nie są w stanie wygrać z uczuciami, które szaleją w ich sercach. Pełni obaw i lęków stawiają wszystko na jedną kartę. Czy był to dobry wybór? Tego musicie dowiedzieć się sami.

„Czas mija szybciej od wystrzelonej kuli, a strach podsuwa nam wymówki. Pragniemy ich, bo wstrzymują nas od zrobienia tego, co powinniśmy zrobić. Nie wątp w siebie, nie podważaj własnych decyzji i nie pozwól, alby strach cię przed czymś powstrzymał. Nie bądź leniwa. Nie rób niczego, opierając się tylko na tym, jak szczęśliwi będą przez to inni. Po prostu to zrób, dobrze?”

Bohaterowie są cudowni. Jestem przekonana, że polubicie Jordan i pokochacie Pikei’a. Mnie ten mężczyzna skradł serce, no ale kurczę to naprawdę cudowny facet. Nie jest ideałem, nie jest milionerem, ale jest mężczyzną, który jest w stanie podbić serce niejednej kobiety. Pikei ma już za sobą lata młodości, w których popełniał wiele błędów, teraz to facet ustatkowany, który próbuje na nowo ułożyć swoje relacje z synem, od którego się oddalił. Krok po kroku próbuje odbudować łączące ich więzi, a jednym z takich kroków jest propozycja wspólnego mieszkania. Cole wprowadza się do ojca wraz ze swoją dziewczyną Jordan. Cole nie jest chłopakiem idealnym, to leń, nierób i leser. Niestety nie polubiłam go, ale pod koniec książki zmieniłam o nim zdanie. Jego wcześniejsza postawa wynikała z wielu czynników, o których lepiej nie będę Wam wspominać. Gdy w domu Pikei’a pojawiła się Jordan, mężczyzna poczuł, że to właśnie tutaj jest jej miejsce. Dziewczyna zajmowała się domem, coraz bardziej zbliżając się do zakazanego mężczyzny. Z każdym dniem tygodniem i miesiącem coraz bardziej odczuwali wzajemne przyciąganie, a gdy doszło do pierwszego zbliżenia, oboje wiedzieli, że nie ma już odwrotu… 

„Birthday girl” to powieść, która uwodzi, zniewala i od której nie sposób się uwolnić. To grzeszna książka, która rozpala zmysły, a napięcie seksualne pomiędzy bohaterami doprowadza krew do wrzenia. Dzięki tej książce inaczej spojrzałam na romans pomiędzy nastolatką, a starszym mężczyzną, autorka rzuciła mi na niego nowe światło i zamieniła go w coś fascynującego i tylko troszkę zakazanego…

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger