Reklama

niedziela, 19 lutego 2017

Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści - Joanna Jax (NASZ PATRONAT MEDIALNY - PRZEDPREMIEROWO)

Na szczęście dla mnie, nie musiałam długo czekać na drugi tom fenomenalnej powieści Joanny Jax "Zemsta i przebaczenie". Już przy pierwszej część, autorka uwiodła mnie lekkością pióra, niezwykłą umiejętnością tworzenia niesamowicie autentycznego klimatu, a przede wszystkim, uwiodła mnie swoją wyobraźnią.


 "Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, akceptujesz go takim, jakim jest i nie próbujesz niczego w nim zmieniać."


"Drugi tom opowieści o losach czwórki bohaterów Narodzin gniewu. Apogeum II wojny światowej. Ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym rządzi nazistowski terror, a życie ludzkie wydaję się kruche i niepewne. Czy w czasach zagłady uda się ocalić miłość i przyjaźń? Jak wiele można poświęcić i jak daleko trzeba przesunąć granice moralności, by walczyć z wrogiem? Akcje sabotażu, operacje wywiadowcze, brutalna działalność Gestapo, zdrajcy i szmalcownicy, brawurowe ucieczki, a w tym wszystkim pojedynczy człowiek ze swoimi namiętnościami, wątpliwościami i słabościami, gdzie nic nie jest czarno-białe i oczywiste."


Niezwykle lekko, ale z rozmachem opisane dzieje czwórki bohaterów, na tle brutalnych realiów ówczesnej rzeczywistości, gdzie nie każde życie ma tą samą wartość. Kontynuacja opowieści o egzystowaniu w bardzo trudnych czasach, pełnych lęku o życie własne i swoich najbliższych.


"Miłość jest prosta. Jeśli kogoś kochasz, pragniesz jego szczęścia, mimo własnego bólu i tęsknoty."

Po przeczytaniu dwóch części, mogę już śmiało powiedzieć, że moim ulubionym wątkiem są losy Alicji Rosińskiej. Alicja, to młoda kobieta, która pomimo licznych przeciwności i dramatów, jakie ją spotkały, potrafiła znaleźć w sobie siłę, żeby przetrwać. Wojna zmusiła ją do bycia zdeterminowaną, upartą, silną i na swój sposób niezależną.
Pozostali bohaterowie również nie mieli lżej, im też przyszło się zmierzyć z okrutnym żywiołem pożogi wojennej. Każdy walczy o przetrwanie i czasami musi uciekać się do działań i wyborów na granicy moralności. Jednak prawie wszystkie z przedstawionych nam bliżej postaci, jeśli postępują źle, czy nawet karygodnie, moglibyśmy jakoś wybronić.

"Miłość jest prosta, jeśli kochasz, ryzykujesz i stawiasz wszystko na jedną kartę"


W "Otchłani nienawiści" autorka ukazuje wiele dramatycznych wyborów, przymusowych rozstań i traumatycznych przeżyć. Czytając udziela się nam nieustający strach i obawa przed tym co przyniesie każdy kolejny dzień. Bardzo ciekawie skomponowana fabuła, wielowątkowość, dynamiczna akcja, pełna niespodzianek i wielu zwrotów. Wątki i losy bohaterów przeplatają się ze sobą tworząc doskonałą całość. Wszystko to, to moim zdaniem największe atuty tej książki. Joanna Jax zadbała o każdy szczegół, wszystko jest niesamowicie dopracowane. Stworzyła bardzo prawdziwych i wiarygodnych bohaterów i choć wydarzenia są fikcyjne, ta historia mogła wydarzyć się naprawdę.

Przekonajcie się sami o tym, że los często pisze skomplikowane scenariusze i może solidnie pogmatwać życie kilku osób. Przeczytajcie, a będziecie tak samo jak ja z niecierpliwością wyczekiwać kolejnej części! Polecam gorąco!!!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Videograf.


piątek, 17 lutego 2017

Manwhore +1 - Katy Evans (PRZEDPREMIEROWO)

„Manwhore +1” Katy Evans, to powieść na którą niecierpliwie czekałam. To już drugi i zarazem ostatni tom o perypetiach miłosnych Rachel, pięknej dziennikarce oraz Malcolmie, niesamowicie przystojnym milionerze. W poprzednim tomie autorka pozostawiła nas w ogromnym zawieszeniu i myślę, że wiele z Was nie mogło się doczekać, by poznać, jak ta historia dalej się potoczy. Jak wiemy Rachel swoim postępowaniem skrzywdziła Malcolma i nadużyła jego zaufania. Czy mają jeszcze szansę? Czy Malcolm kolejny raz zaufa ślicznej dziennikarce? Zapraszam na recenzję.

„Grzech, który zniewolił dwa serca.”

Malcolm Saint miał być dla Rachel kolejnym zadaniem. Miała napisać reportaż, który odsłoni wszystkie jego tajemnice. Nie wiedziała, że znajomość z tym przystojnym i skrytym mężczyzną poruszy jej serce i się w nim zakocha. Niestety nim zdążyła podzielić się z Malcolmem prawdą, on sam dowiedział się w jakim celu kobieta nawiązała z nim znajomość. Rachel nie wiedząc co robić, zamiast reportażu napisała list miłosny, w którym próbowała mu przekazać, że stał się dla niej kimś ważnym i zamieszkał w jej sercu. Teraz czeka ją walka o zaufanie oraz miłość. Czy Malcolm da jej kolejną szansę? Czy ulegnie kobiecie, która trafiła do jego serca i przed którą odsłonił prawdziwego siebie? Tego wszystkiego musicie dowiedzieć się sami.

„Żałuję, że okłamywałam zarówno siebie, jak i jego; żałuję, że zabrakło mi doświadczenia, aby rozpoznać własne uczucia. Żałuję, że nie rozkoszowałam się bardziej każdą spędzoną z nim sekundą, gdyż te sekundy są dla mnie teraz najważniejsze na świecie.

Nie żałuję jednaj tej historii. Jego historii. Mojej historii. Naszej historii.

Zrobiłabym to jeszcze raz, byle przeżyć z nim jeszcze jedną chwilę. Wszystko bym powtórzyła. Wzbiłabym się ślepo w powietrze, nawet gdyby istniał tylko niewielki ułamek szansy na to, że on tam będzie czekał i mnie odnajdzie.”

„Manwhore +1” to gorący i bardzo zmysłowy erotyk, który rozgrzewa czytelnika do czerwoności. Scen seksu jest naprawdę dużo, ale nie przytłaczają one fabuły książki, która de fakto, jest bardzo fajnie skonstruowana i wciąga czytelnika już od pierwszej strony. Katy Evans każdą z takich scen opisuje z niesamowity smakiem i sami odczuwamy pożądanie oraz namiętność, która pojawia się między bohaterami. Zostajemy przeniesieni do świata gorących uczuć, pełnego obaw i niepewności. Jestem przekonana, że nieraz zatracicie się w tym świecie, wasza krew zawrze, a myśli będą wędrować ku seksownemu Malcolmowi, namiętnemu grzesznikowi. Ten mężczyzna naprawdę potrafi rozpalić kobietę. ;)

Autorka stworzyła niebanalnych bohaterów, bardzo wyrazistych i barwnych. Nawet po skończeniu tej powieści, moje myśli wiele razy powracały do tego niesamowitego mężczyzny, jakim jest Malcolm. To postać, która, jak kocha, to na zabój, jest niesamowicie szczodry oraz uczciwy. Malcolm, to także mężczyzna uparty, zawsze dążący do celu, twardy, nieustępliwy i bez wątpienia niebezpieczny. Myślę, że niejednej z Was zawróci w głowie, wkradnie się do serca i na pewno obdarzycie go uczuciem. Postać Rachel również jest wspaniała, autorka nie stworzyła kolejnej szarej myszki, które często spotykamy w tego typu powieściach. To kobieta przebojowa, która nieraz bierze sprawy w swoje ręce. Przytłacza ją splendor, który otacza Malcolma, no, ale czegóż nie robi się dla miłości. Dzięki Malcolmowi rozkwitła i poznała swoją kobiecość.

„Manwhore +1 „, to wspaniała kontynuacja perypetii miłosnych Rachel oraz Malcolma. Pierwsza część mnie zauroczyła, a ta część zdecydowanie dorównuje swoje poprzedniczce. To powieść pełna pasji, namiętności, goracych emocji oraz uniesień.

Teraz czekam na kolejny tom tej serii, który będzie o innych bohaterach.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




Szalony Robert - Secret Love

"Secret love", to książka o której chcę chwile tutaj się rozpisać, była dla mnie największym zaskoczeniem w tym miesiącu. To moja druga powieść, która przybliża mi temat homoseksualistów. Temat, który jest bardzo na topie, ale również jednym z najbardziej drażliwych.

Czy mi się podobała? Jakie miałam odczucia względem tej powieści i tego co autor chciał nam w niej przekazać? Zapraszam.

Opis:


 ",,Secret love” Szalonego Roberta to wielowątkowa historia poruszająca temat miłości homoseksualnej. Bohaterami tego dramatu obyczajowego są mężczyźni o różnych statusach życiowych – młodzi chłopacy, żonaty mężczyzna, a nawet ksiądz. Dzięki umieszczeniu w nim tak wielu różnych postaci, autor przedstawił szerokie spektrum tematu relacji gejowskich, który wciąż dla wielu pozostaje tematem tabu. Pikanterii dodaje fakt, że swoją książkę oparł na faktach – jest to więc opowieść autentyczna, oparta na prawdziwych przeżyciach głównych bohaterów i pokazująca świat takim, jaki on jest naprawdę. Warto sięgnąć po ,,Secret love” aby zajrzeć za kulisy życia, które dla wielu nie jest takie łaskawe"

Szalony Robert, bardzo tajemnicza osoba z intrygującym i niecodziennym pseudonimem, wkroczyła w mój czytelniczy świat powieścią o fajnej fabule, chociaż do warsztatu pisarskiego można by było się tutaj przyczepić. Dobra fabuła to nie wszystko, powinna ona być jeszcze dobrze napisana. Niestety, książka posiadała w większości dialogi, a ja liczyła na trochę opisów dzięki, którym można "wejść do głowy" bohatera i poznać go od środka. Opisy były w książce czymś rzadkim, dlatego czasem można się było przez to pogubić i stracić "ład". Może częściową winą było to, że jest tutaj naprawdę masę bohaterów, których losy zostały opisane. Osobiście uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby skupienie się na jednej parze i na ich przeżyciach, zachowałoby, to większą przejrzystość.


"...Wszystkie problemy powinniśmy rozwiązywać, nie poddawać się bez walki. Ale poddajemy się. Brak porozumienia to cierpienie i poddanie. Cierpi się bardzo mocno. Tak mocno, że nawet sobie tego nie wyobrażamy..."

Jeżeli chodzi o bohaterów, to nie mogę się tutaj wypowiedzieć, dlatego, że przez brak opisów, nie mogłam ich sobie wyobrazić w stu procentach. Po prostu za mało ich poznałam, aby mogła cokolwiek o nich napisać. Co nie oznacza, że nie zyskali oni mojej sympatii, a ich historie doprowadziły mnie do smutku i rozgoryczenia nad ludzką zawiścią.

Miłość ukazana w książce może i z lekka wydała mi się "szczeniacka", ale zdecydowanie piękna. Ta powieść pokazuje, że KAŻDY może być szczęśliwy i zakochany. Czy, to chłopak, czy dziewczyna, czy też ta bardziej naciskana grupa LGBT. Książka pokazuje, że KAŻDY zasługuje na miłość.

Muszę przyznać, że ta historia wniosła w moje życie jeszcze więcej akceptacji dla środowiska homoseksualnego, za co niezmiernie autorowi dziękuję. Mam nadzieję, że przeczytam kolejną książkę Szalonego Roberta (jeśli oczywiście takowa będzie :) ) 


Podsumowując jest to historia, którą mimo wszystko na długo zapamiętam. Jest ona warta przeczytania i zapoznania się z tym tematem.

Dziękuję za przeczytanie Wydawnictwu Psychoskok.

czwartek, 16 lutego 2017

Barwy miłości. Zatracenie - Kathryn Taylor

Z twórczością Kathryn Taylor spotkałam się już jakiś czas temu, gdy w Polsce pojawiła się pierwsza część serii Colours of  Love. Barwy miłości oraz Barwy miłości. Czerwień okazały się być naprawdę świetną i przyjemną lekturą, która idealnie wbija się w gatunek jakim są romanse z pieprzykiem. Ze względu na to, że taka literatura nadal jest bardzo popularna, a ja cały czas mam ochotę na tzw. erotyki, to oczywistością było, że z przyjemnością sięgnęłam po trzecią część serii o kolorach miłości i... No właśnie. Najpierw byłam zaskoczona, bo to nie jest kontynuacja losów Grace i Jonathana z poprzednich części. Po chwili się wkurzyłam, bo okładka w pierwszym odczuciu strasznie mi się nie podobała. Zatracenie było dla mnie ogromną niewiadomą, a jaki jest skutek tego spotkania? Zapraszam na moją recenzję!

Już z opisu dowiadujemy się, że Zatracenie opowiada o zupełnie nowych bohaterach. Poznajemy Sophie, która reprezentuje interesy rodzinnego biznesu, jakim jest dom aukcyjny, a jej zadaniem jest zdobycie świetnego kontraktu w Rzymie. Tam poznaje Mattea, profesora sztuki, a ta znajomość może okazać się dla niej bardzo przydatna, dlatego mimo pierwszego złego wrażenia, Sophie spotyka się z Mattem, a po jakimś czasie ich spotkania nabierają całkiem innego wymiaru. Niechęć zamienia się z fascynację, zainteresowanie i namiętność nad którą trudno zapanować. Wybucha między nimi gorący romans, ale nagle Matteo odsuwa się od Sophie. Zdezorientowana dziewczyna domyśla się jednak, że jego zachowanie może mieć związek z przeszłością mężczyzny, która jest bardzo tragiczna. Śmierć żony i tajemnicza blizna na jego piersi są oznaką, że Matteo skrywa tajemnice, które Sophie postanawia odkryć, ale ma na to coraz mniej czasu, gdyż jej powrót do Londynu zbliża się wielkimi krokami. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy Sophie uda się ponownie zbliżyć do Mattea, to musicie sięgnąć po Barwy miłości. Zatracenie, a ja serdecznie Was do tego zachęcam.

Świetna! Namiętna! Lekka! Tak w kilku słowach mogę opisać historię Sophie i Mattea. W porównaniu do poprzednich części tej serii, Zatracenie wypada naprawdę dobrze. Ośmielę się również napisać, że historia tych dwoje spodobała mi się bardziej i z niecierpliwością czekam na kontynuację losów pięknej Sophie i tajemniczego Mattea. Mam nadzieję, że moje przypuszczenia się sprawdzą, a jeśli nie, to nawet lepiej, bo kolejny raz zostanę zaskoczona. Błagam tylko o jedno... chcę HAPPY END! 

Właśnie takie książki chce się czytać. Styl Pani Taylor jest naprawdę dobry, opisy nie nudzą, "momenty" nie są wulgarne, a opisane ze smakiem i działają na wyobraźnię. Można się zarumienić - naprawdę! Historia sama w sobie mnie po prostu urzekła. Schemat na jakim Pani Taylor zbudowała swoich bohaterów ogromnie mi się podoba. Oboje są dojrzali, nie irytują czytelnika, a intrygują i sprawiają, że naprawdę mamy ochotę poznać ich dalsze losy. 

Dodam jeszcze, że czytając Zatracenie przeniosłam się do Włoszech. Autorka tak pięknie i obrazowo opisuje dane miejsca, że z łatwością mogłam wyobrazić sobie wszystko i jeszcze bardziej przeżywać to co działo się w książce. 

Cóż mogę dodać? Ja serdecznie polecam Wam tę książkę, bo naprawdę jest warta poznania. To obowiązkowa pozycja dla fanek namiętnych romansów, które działają na wyobraźnię i przenoszą nas w miejsca, które często możemy poznać tylko z czytanych powieści. Kathryn Taylor sprawiła, że zatraciłam się w tej historii.

Serdecznie polecam! 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Akurat. 



Misja Wywiad z Anitą Scharmach






Dziś zapraszamy Was na Misję Wywiad z Anitą Scharmach, autorką powieści pt. "Mogę wszystko". Nagroda za najciekawsze pytanie, wędruje do... Janiny Kowalskiej. Janinie serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fp, w ciągu trzech dni.


Barbara Pawlik

1. Czy podczas pisania zdarzają się momenty, że nie wie się, w którą stronę pisać, bo w głowie jest tak dużo pomysłów ?

Przy pierwszej powieści „Mogę wszystko” sceny poukładane miałam w głowie, choć pojawiały się sytuacje kiedy sterowałam postaciami zupełnie inaczej niż w „scenariuszu”;-) Jednak przy kolejnej powieści „Zaraz wracam”, która premierę będzie miała w maju br. bawiłam się postaciami. Uwielbiam dodawać i odejmować, kierować w przód i zawracać, kocham to! A przy kolejnych powieściach moja wyobraźnia po prostu oszalała!!!

2. Czy czasami brakuje Pani weny do pisania?

Mam bardzo bogatą wyobraźnię i póki co mam dużo pomysłów, ale jestem dopiero na początku drogi.

Edyta Bat

1. Tytuł Pani książki od razu skojarzył mi się z piosenką z mojego dzieciństwa „mogę wszystko, wszystko możliwe jest, gdy…”. I tego dotyczy moje pytanie. Jak Pani sądzi, kiedy wszystko jest możliwe?

Mam nadzieję, że nigdy;-) Nudne byłoby życie, gdyby można móc wszystko. Nie można było by marzyć, bo od razu by się miało…
Natomiast zawsze można marzyć- patrząc na mój przykład: marzyłam napisać książkę- napisałam, marzyłam ją wydać – wydałam. Marzenia należy realizować.

2. Proszę wyobrazić sobie, że może Pani wybrać jedną książkę i jej jednego bohatera lub bohaterkę. Kogo chciałaby Pani poznać, z kim porozmawiać, a może się zaprzyjaźnić?

Chciałabym poznać autorkę a zarazem bohaterkę powieści „Ołówek” p. Katarzynę Rosicką-Jaczyńską. Niestety nie miałabym już takiej możliwości w tym świecie, ale bardzo chciałabym poznać tak wspaniałą postać, jaką niewątpliwie była. To Bohaterka przez duże ”B”.

3. Trudno byłoby sobie wyobrazić dzisiejszy świat bez mediów społecznościowych czy komunikatorów internetowych. Odgrywają one również ważną rolę w Pani powieści. Czy podobne znaczenie mają też w Pani życiu?

Do dnia premiery „Mogę wszystko” zdołałam ustrzec się od komunikatorów, obecnie raczkuję w świecie FB. Faktem jest jednak, że Internet otwiera niejedną furtkę. A przez te trzy miesiące wywrócił mój świat do góry nogami, można by rzec, że się uzależniłam;-)

 Izunia Raszka

1. Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć według Pani składniki?

Wszystkiego po trosze…i pieprz i sól, ale gdyby gotowanie trwało tyle co wydanie….umarłabym z głodu;-)

2. Załóżmy, że na 24 godziny mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Jaka to byłaby powieść?

Niedawno odpowiadałam na podobne pytanie i powtórzę się: chętnie powędrowałabym do powieści Charlesa Lutwide’a Dodgsona „Alicja w krainie czarów”, ostrzegłabym kota i skopała „tyłek” królowej Kier.

3. Jaka była mała Anita? Czy jakieś nawyki pozostały Pani do dziś?

Chyba nie będę obiektywna i powiem, że byłam grzeczna i poukładana….(z przymrużeniem oka)

Edyta Chmura

1. Napisanie książki to dopiero początek, trzeba nie tylko znaleźć wydawcę, ale też zachęcić do jej przeczytania "przeciętnego" czytelnika. Promocja wydaje mi się więc niezwykle istotna. Wydawnictwa różnie sobie z tym radzą, ale jak ocenia Pani wkład blogerów w promocję "Mogę wszystko"?

Jak wspomniałam wcześniej nie śledziłam FB, nie wiedziałam na jakich stronach szukać i kogo! Mój błąd. Bardzo pomogły mi właśnie blogerki: Krysia Meszka (Literacki Świat Cyrysi), Agnieszka Krizel (Recenzje Agi), Grażynka Wróbel (Czytaninka) i Sylwia Stawska (Literatura Kobieca-co czytać?), wszystkim bardzo dziękuję, za każdą wskazówkę, za mój mały sukces również.

2. Trzeba odwagi, aby wygrzebać z dna szuflady swoje teksty i pokazać je światu. Co było bezpośrednim impulsem, który sprawił, że właśnie teraz ukazała się Pani debiutancka powieść?

Na dnie szuflady leżą zupełnie inne powieści ;-) To był właśnie ten czas i to miejsce, po prostu. Ja wiem czy trzeba odwagi, skłonna byłabym powiedzieć, że szczęścia….

3. Co najbardziej podoba się Pani w pisaniu? Co Pani ono daje?

Podoba mi się, że nadaje postaciom charakter, twarz, duszę….co mi to daje? Na chwilę odrywam się od rzeczywistości i wędruje z moimi bohaterami ulicami Paryża, czy USA, niekiedy zaglądam do różnych restauracji… Sprawia mi to frajdę;-) również pozdrawiam.


Paulina Szuba

1. Jakimi cechami - wg Pani - powinien charakteryzować się dobry pisarz, a jakich powinien się wystrzegać?

Pisarz, jak każdy inny człowiek, powinien kierować się zdrowym rozsądkiem w obu kwestiach.

2. Jakie znaczenie ma dla Pani wyraz "słowo" - czy jest to coś ważnego, czy może jest to tylko zlepek liter?

Słowo dla mnie jest początkiem. Należy pamiętać, że słowo czasem bardzo rani, należy zachować dystans do wyrażania własnych opinii.

3. Kiedy Pani zdała sobie sprawę, że pisanie to jest właśnie to, co chce Pani robić w życiu? ?

Odnoszę wrażenie, że od kiedy nauczyłam się pisać. Nigdy nie miałam problemów z wyrażaniem opinii, a że na papierze zawsze można użyć „gumki”, wolę pisać niż mówić.

Małgorzata Wójcik

1. Jakie jest Pani największe marzenie dotyczące pisarstwa?

Ekranizacja rzecz jasna. Fajnie byłoby zobaczyć moich bohaterów na małym czy dużym ekranie, ale z zupełnie z innej perspektywy…marzenie ściętej głowy;-)

2. Z jakim pisarzem/pisarką chętnie podjęłaby Pani współpracę? :)

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Chyba za wcześnie by o tym mówić, postaram się odpowiedzieć na to pytanie, kiedy osiągnę piękny zbiór moich powieści….ale jestem otwarta i czekam na chętnych (hahaha) ;-)


Angelika Słotwińska

1. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem i czy pamięta Pani swoje pierwsze próby pisania? Co doradziłaby Pani początkującemu pisarzowi?

Moja przygoda rozpoczęła się od pomysłu koleżanki zza biurka „weź Ty Anita książkę napisz, masz taką wyobraźnię” i masz babo placek- jest „Mogę wszystko”…
Nic nie doradzę, sama jestem początkująca i chętnie słucham każdych rad.

2. Czym dla Pani jest zawód pisarki i jakie zadania, zobowiązania i wyrzeczenia według Pani wiążą się z tym zawodem/pasją?

Z zawodu jestem ekonomistką, pracuje w dużej firmie zajmującej się finansami. Pisanie to pasja więc nie mam wyrzeczeń, niczemu się nie poświęcam, po prostu piszę bo uwielbiam wnikać w postaci i z nimi przeżywać dany im przeze mnie los.

3. Gdzie poszukuje Pani pomysłów, inspiracji do książki i czy ma Pani swoje ulubione miejsca do pisania, gdzie czuje się Pani najlepiej?

Czasem inspiruje mnie jedno słowo, zdanie. Uśmiechnięty człowiek uprawiający jogging na gdyńskim bulwarze, drobiazgi i wielkie wydarzenia. Wczoraj, dziś i jutro- codzienność.
Ostatnio otrzymałam w prezencie fotel i to on stał się moim warsztatem;-)


Jagoda Gindera

1.Czym jest dla Pani szczęście? Ma Pani swój uniwersalny "przepis na szczęście"? :)

Całkiem niedawno moja powieść brała udział w konkursie. Aby wygrać „Mogę wszystko” należało podać „przepis na szczęście” wówczas wydawało się to takie proste… teraz jak patrzę na pytanie, to zachodzę w głowę jak mogłam je zadać;-) Moja odpowiedź brzmi pewnie dość banalnie: żyć zgodnie z własnym sumieniem… może być?

2. Pisarz tworzy przede wszystkim dla czytelników. Oni są odbiorcą jego tekstów i wyrażają o nich opinie, pozytywne albo negatywne. Moje pytanie dotyczy tej drugiej kategorii. Jak reaguje Pani na krytykę? Czy uważa Pani, że krytyka motywuje do dalszego działania czy raczej podcina pisarskie skrzydła? :)

Z krytyką jako taką jeszcze nie miałam okazji się spotkać (i dali Bóg nie stanąć nam na drodze;-)) Otrzymałam jedną recenzję, która mniej mi się podobała. Ludzie są różni, jedni wolą pomidorową inni rosół. Konstruktywna krytyka pozwala otworzyć oczy na wcześniej popełnione błędy i uczy nas radzić sobie z tym, z czym wcześniej nie dawaliśmy sobie rady, lub nawet nie wiedzieliśmy o popełnianych błędach. Krytyka to nic złego, należy wyciągnąć wnioski i działać dalej. Na pewno nie poddawać się, a czasem śmiać się z własnych słabości.

Alicja Luwańska

1. Czy lubi Pani swoje imię?

Anita- Ani ta ani tamta- bardzo lubię swoje imię ;-)

2. Pierwsza przeczytana książka (nie chodzi o elementarz)?

„Nie wierzcie w bociany”, autora niestety nie pamiętam. Miałam 6 lat a książka opowiadała dziecięcym główkom w jaki sposób przyszły na świat. Zwolniło to moją mamę z wielu krępujących odpowiedzi na moje pytania ;)

3. Kiedy ukaże się druga powieść i czy w ogóle się pojawi?

„Zaraza wracam” w maju, kolejną planuję jeszcze w tym roku, a co dalej, zobaczymy...

Beata Badera

1. Czy każda kobieta może wszystko?

Nie chcę się powtarzać, wcześniej padło podobne pytanie…ale uzupełnię tylko odpowiedź tytuł „Mogę wszystko” miał być i jest przekazem, chciałam pokazać że zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie, z lepszym czy mniejszym skutkiem, ale światełko w tunelu musi być (i to nie ma być pociąg;-))

2. Jakie to uczucie gdy wydana książka staje się bestsellerem ?

Cudowne, nie mogłam w to uwierzyć! Płakałam i śmiałam się na przemian. A poinformowali mnie o tym czytelnicy, otrzymałam messengera ze zdjęciem księgarni a na nim okładka „Mogę wszystko” –Bestseller. Oszalałam, emocje jakie mi towarzyszyły- bezcenne. Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję.

3.Jesteś z Gdyni...czy lubisz tu wypoczywać? Czy wolisz zmianę klimatu na czas relaksu?

Kocham moje miasto bez dwóch zdań! O każdej porze roku jest tu pięknie. Uwielbiam morze i chętnie jeżdżę na plażę- ta przestrzeń…. Oj zatęskniłam za latem….


Janina Kowalska

1. Słuchałam Pani wywiadu udzielonego w Radiu Gdańsk, czy towarzyszył Pani stres?

(Oj, trafił się ktoś z pomorskiego) Tak, ogólnie ze mnie straszek, ale miałam wspaniałego rozmówcę…p. Marzena Bakowska wyciszyła mnie anegdotami, oprowadziła po studiu i kiedy zorientowałam się, że jest już po nagraniu –zaczęłam się denerwować, bo nic nie pamiętałam;-)

2. Jakie okolice Trójmiasta lubi Pani najbardziej a jakie najmniej?

Wiele okolic dopiero poznaje, choć mieszkam tu od zawsze. Ścieżki rowerowe pozwalają dostać się rowerem tam, gdzie auto nie wjedzie i tak odkrywam różne zakamarki dzielnic Gdyni i Trójmiasta. Czasem bywa strasznie i mógłby powstać niezły kryminał, a czasem niezła komedia. Ostatnio miałam okazję poznać port od wewnątrz, nie tylko zza bramy- fascynujące informacje dane mi było wysłuchać. Byłam też w symulatorze kabiny statku i wpływałam do portu, cumowałam. Mogłam również podziwiać widoki z najwyższego punktu w Gdyni (Sea Towers), obejrzałam wystawę w Muzeum Marynarki Wojennej, spędziłam weekend w Centrum Nauki Experyment, a nie dalej jak przedwczoraj (10 go lutego) uczestniczyłam w obchodach urodzin mojego miasta. Gdynia ma 91 lat! Latem zaś zdarza mi się wypływać z przyjaciółmi jachtem w morze (rzadko, bo to wyzwanie kiedy „buja”) a…i kocham Gdynię za Open’er Festival….Jeny, ja naprawdę kocham swoje miasto!!! ZAPRASZAM

3. Czy tragiczny wątek o którym Pani wspomina to uśmiercenie głównego bohatera?

Tragiczny wątek spowodował, że moja postać uciekła z kraju, ale spokojnie…wróciła do Trójmiasta;-)

Janusz Fo

1. Dla kogo/czego byłaby Pani w stanie porzucić pisarstwo?

Myślę, że nawet gdybym straciła ręce, nie porzuciłabym tej pasji…zrobiłabym wszystko;-)



Dziękujemy Anicie za poświęcony czas.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Zuzanna Jędrzejewska - Nie do wiary!

W tym miesiącu wpadła mi w ręce naprawdę ciekawa i warta uwagi książka! Wreszcie coś lekkiego i przyjemnego, co pomogło przetrwać mi te okropne mrozy za oknem. Tak oto chcę Wam przedstawić powieść Zuzanny Jędrzejewskiej - Nie do wiary!.


O książce i autorce dowiedziałam się dopiero kiedy powieść wzięłam do ręki. Opisu z okładki nie czytałam, mimo to historia porwała mnie od samego początku. Chcecie się dowiedzieć czy warto było ? Czy będzie to moje "nie do wiary!"? Zapraszam.


Opis:

 Chińskie przysłowie ostrzega, by uważać o czym się marzy, bo marzenia mogą się spełnić.

Eufrozyna Maliniak, dla przyjaciół Zoey, wrażliwa nauczycielka po trzydziestce, nie ma szczęścia w miłości. W przeszłości zraniona, nie potrafi zaufać, choć wciąż skrycie marzy o księciu z bajki. Za namową przyjaciółki Alicji w sylwestrową noc wykrzykuje światu swoje największe marzenie.
Od tej chwili w życiu Zoey zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na jej drodze jeden po drugim pojawiają się mężczyźni ze snów…
Pytanie, czy są to tylko dobre sny? Czy marzenie Zoey się spełni? Czy uwolni się od przeszłości i pozwoli samej sobie zakochać się bez pamięci?
Skrząca się humorem, pełna barwnych postaci i nieoczekiwanych zwrotów akcji opowieść o poszukiwaniu szczęścia.
Nie do wiary, jak życie potrafi zaskakiwać, szczególnie w miłości! 


"Nie do wiary!" to powieść lekka, ale jednocześnie zakręcona jak karuzela. Pani Zuzanna wprowadziła nas w bardzo fajny komediowy klimat, opisując tak fabułę, że chciało się książkę czytać, najlepiej bez końca. Historia była mocno przewidywalna, ale autorka nadrabiała to humorem, który wylewał się wprost z każdej strony tej powieści. Fabuła była poprowadzona bardzo fajnie, była też bardzo pokręcona, przez co w pewnym momencie miałam wątpliwość jak się skończy książka i czy to będzie koniec na który liczyłam.

Bohaterka - Eufrozyna to bardzo pogodna osoba przy, której nie dało się nudzić! Zoey to postać
przyciągająca do siebie mnóstwo "kłopotów", bardzo barwna i dobrze wykreowana. Jej perypetie i poszukiwania miłości były bardzo interesujące, a zarazem bardzo zabawne. Jeszcze jedną osobę trzeba tutaj nadmienić, która dodała fajnego "kolorytu" książce. Jest nim dziadek Zoey, który od razu zyskał moją sympatię. Miły, a jednocześnie trzeźwo myślący dżentelmen. 


Jedynym minusem książki było to, że autorka nie rozbudowała odpowiednio wszystkich wątków. Wolałabym więcej opisów relacji pomiędzy mężczyznami i Eufrozyną.

Kończąc, polecam Wam tę książkę. Szybko się ją czyta, dostarcza dużo rozrywki, idealna na złe dni :)

Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Czwarta Strona.

Kobiety z odzysku - Izabella Frączyk

Girl power w polskim wydaniu, czyli jak zdobyć, jak porzucić i jak zemścić się na facecie. I po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Venus" ;)

"Czy zastanawiałeś się kiedyś jak często życiem rządzi przypadek?
Trzy kobiety: młoda wdowa, była żona bigamisty oraz doświadczona przez życie rozwódka nawet nie przypuszczają jak wiele w ich życie mogą wnieść wspólne egipskie wakacje. Leniwy urlop na leżaku? Nic bardziej błędnego. Niesamowite zbiegi okoliczności sprawią, że ich świat stanie na głowie i po powrocie do kraju już nic nie będzie takie jak przedtem…"

"Kobiety z odzysku" to kolejna powieść w dorobku Izabelli Frączyk, urodzonej w Krakowie, absolwentki Akademii Ekonomicznej oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych. Jej domeną są powieści obyczajowe o zabarwieniu komediowym i satyrycznym. Po mimo tego, że pani Izabella zajmuje się pisaniem od 2009 roku, ja po raz pierwszy miałam przyjemność zapoznać się z jej twórczością.

Historia trzech lekko szalonych przyjaciółek, o trzech różnych charakterach i temperamentach. Każda z nich ze sporym bagażem doświadczeń życiowych, które w mniejszym lub większym stopniu wiążą się z posiadaniem mężczyzny lub jego brakiem. Kobiety spędzają wspólnie urlop w Egipcie, gdzie jesteśmy świadkami wielu zaskakujących, a zarazem zabawnych sytuacji.

Izabela Frączyk, to bez wątpienia posiadaczka świetnego poczucia humoru i skarbnica genialnych pomysłów, szczególnie tych w temacie: jak się zemścić na facecie (panom ku przestrodze i na pokrzepienie całemu niewieściemu rodowi ;)).

"Kobiety z odzysku", to bardzo lekka i humorystyczna opowieść, naszpikowana wielobarwnymi postaciami, zabawnymi sytuacjami rodem z najlepszych komedii i oczywiście z prawie stuprocentową przewidywalnością :) Jednak czytając literaturę tego typu nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań w tym temacie. Jeśli podejdziecie do tej historii z dystansem i nie będziecie się doszukiwać głębszych przemyśleń czy robić psychoanalizy na miarę Freuda, ;) to gwarantuję Wam dobra zabawę.

Pomimo kilku niedociągnięć, jak i mało wiarygodnych, wręcz nieprawdopodobnych zdarzeń, oceniam książkę pozytywnie. Bardzo sympatyczny umilacz czasu, w sam raz na przetrwanie tego, co w tej chwili u nas za oknami. Polecam.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.