poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Słodka obsesja - J. Daniels

Pamiętacie Brooke młodszą siostrę Juls, która pojawiła się we wcześniejszych tomach cyklu Słodkie opętanie? Jeżeli tak to wiecie, że to młoda kobieta, która uwielbia słodycze i seks. Nie interesują jej trwałe związki, dla niej liczy się tylko dobra zabawa, przyjemność i spełnienie, więc przygody na jedną noc są najlepszym rozwiązaniem. Gdy na jej drodze pojawia się seksowny instruktor jogi, Brooke oczywiście postanawia go uwieść i zaliczyć. Jednak Mason odrzuca jej zaloty, bo chce od Brooke zdecydowanie czegoś więcej niż tylko jedna noc przyjemności. Czy Brooke nauczy się kochać? Czy Mason będzie właśnie tym mężczyzną, który poruszy serce kobiety. Przekonajcie się sami.

„Słodka obsesja” to trzeci tom gorącego cyklu Słodkie opętanie i kolejny raz dostajemy gorący i zmysłowy erotyk, który miejscami rozpala do czerwoności. Jednak w tej części seks nie gra pierwszych skrzypiec, autorka bardziej skupiła się na relacji między bohaterami i ich znajomość zaczyna się zupełnie inaczej niż związek Dylan i Reesa. Dlatego odnoszę wrażenie, że tak część jest po prostu lepsza, ciekawsza i bardziej dojrzała. Muszę Wam się także przyznać do tego, że bardzo byłam ciekawa tej części, gdyż Brooke to bohaterka, której nie lubiłam od samego początku, irytowało mnie jej zachowanie i luźne podejście do seksu. Zmieniłam o niej zdanie dopiero pod koniec drugiego tomu, więc całkiem niedawno. W tej części na samym początku też  mnie troszkę irytowała, lecz im dalej czytałam, tym było lepiej, bo tak naprawdę to wspaniała i szalona kobieta.

Bardzo przypadła mi do gustu ta historia, bo Brooke i Mason to osoby, które całkowicie różnią się od siebie. Ona to kobieta uciekająca przed uczuciami, stawiająca zawsze i wyłącznie na seks bez zobowiązań, a Mason to mężczyzna, który tych uczuć właśnie szuka, nie jest typem kogoś, kogo zadowoli jedna noc przyjemności, tym bardziej, jeżeli chodzi o Brooke, kobietę, która samym swoim widokiem rozpala go do czerwoności. Co z tego wszystkiego wyniknie? Musicie przekonać się sami, ale zapewniam Was, że będzie gorąco i niesamowicie zabawnie, gdyż J. Daniels ma niesamowite poczucie humoru, które umiejętnie przelewa na papier.

Styl, jakim operuje J. Daniels, jest bardzo prosty, lekki i przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się bardzo szybko, ale nie ma co się temu dziwić, gdyż ta historia jest naprawdę bardzo ciekawa. Może troszkę mało realna, no ale nie oszukujmy się... erotyki i romanse to takie bajki dla dorosłych, które uruchamiają wyobraźnię, doprowadzają krew do wrzenia i przy nich możemy pomarzyć.

„Słodka obsesja to zabawna powieść erotyczna opowiadająca o pięknym rodzącym się uczuciu i prawdziwej sile miłości.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.

piątek, 21 kwietnia 2017

Nie pytaj dlaczego - Magdalena Trubowicz (NASZ PATRONAT MEDIALNY)

Magdalena Trubowicz to autorka, której książki mogę brać w ciemno, bo wiem, że za każdym razem dostanę historię, która doprowadzi mnie do łez, raz od humoru zawartego w książce, a innym razem od emocji, które chwytają za serce. Jestem wdzięczna losowi, że postawił na mojej drodze Magdalenę, która świetnie pisze i jest wspaniałym człowiekiem. Zapraszam na recenzję „Nie pytaj dlaczego”, czyli kontynuację losów Matyldy Nowickiej, którą niektórzy z Was zapewne już znają.

Każdy, kto czytał „Drugie życie Matyldy”, ten wie, że książka skończyła się dość mocnym akcentem, czyli porwaniem jej syna przez ojca. Po tym niespodziewanym rozstaniu Matylda podejmuje walkę o jego odzyskanie, ale jak to zrobić, gdy nie ma żadnych tropów, a anonimowe informacje okazują się fałszywe? We wszystkim wspiera kobietę ukochany Rafał, rodzeństwo, przyjaciele oraz detektyw Dawid Jarosz, który jest mroczną osobą z jej przeszłości. Niestety nic w tej sprawie nie jest łatwe ani proste, a na światło dzienne wychodzą nowe fakty, które dokładają ciężarów na barki kobiety. Czy Matylda się podda? Czy odnajdzie syna? Przekonajcie się sami.

„Nie pytaj dlaczego” to powieść, która mnie zachwyciła, gdyż autorka w piękny i naturalny sposób opisała prawdziwe życie, ludzkie dramaty i troski, które często nas przytłaczają. Ta powieść to obraz heroicznej walki Matyldy o odzyskanie ukochanego syna. Magdalena Trubowicz pokazuje czytelnikowi, jak podstępny jest los, która raz po raz rzuca kłody pod nogi, w ogóle nie ułatwiając życia. Uświadamia czytelnikowi jak czasami trudno się podnieść po kolejnych ciosach, jak łatwo popaść w depresję, jak ciężko zaufać nawet najbliższym oraz jak trudno myśleć racjonalnie w trudnych chwilach. To obraz kobiety, która zawsze miała pod górkę, ale cały czas ukrywała swoje troski, nie dzieląc się nimi z nikim. To prawdzie życie, które mogłoby spotkać niejedną z nas (oczywiście nikomu tego nie życzę). W tej powieści znajdziemy całą paletę emocji, żal, smutek, ogromną rozpacz, wzruszenie, ale także pojawiają się maleńkie przebłyski radości.

Uwierzcie mi na słowo, że tę powieść czytałam ze łzami w oczach i z bólem serca obserwowałam losy Matyldy, która nie mogąc pogodzić się ze stratą syna, popadała w coraz większą depresję i nieuchronnie staczała się na dno. Osobą, która cały podtrzymywała ją na powierzchni był Rafał, który niestety dorobił się własnych osobistych zmartwień. W tej powieści nic nie jest przewidywalne, zostajemy zaskakiwani na każdym kroku, przewracanie stron było dla mnie ogromnym wyzwaniem, po prostu bałam się, co dalej się wydarzy. Do samego końca nie wiedziałam, czy ta opowieść będzie miała happy end i myślę, że samo to jest ogromnym atutem tej powieści. Autorka potrafi niesamowicie budować napięcie, cały czas coś się dzieje, nie ma miejsca nawet na odrobinę nudy. Tej książki się nie czyta, ją się pochłania w całości, bo historia wciąga już od pierwszej strony, a my chcemy jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie jej finał.

Muszę także troszkę wspomnieć o bohaterach, którzy okazali się bardzo prawdziwi i wyraziści, autorka ukazała ich ze wszystkimi wadami i zaletami i myślę, że niejedna osoba mogłaby się z nimi utożsamić. Oczywiście najważniejszą postacią jest Matylda, która niestety na samym początku pokazała się z dość nieciekawej strony, ale czy można się temu dziwić? Nie zdajemy sobie sprawy, jaka rozpacz dopada matkę, która nie wie, gdzie znajduje się jej ukochane dziecko. Niestety zdarzały się też małe momenty, gdzie Matylda troszkę mnie irytowała, ale na całe szczęście było to chwilowe i z czystym sumieniem mogę przymknąć na to oko. Moim ulubieńcem okazał się Rafał, mężczyzna dobry, czuły, kochany, troskliwy, opiekuńczy, a przede wszystkim skory do poświęceń. Czasami zazdrościłam Matyldzie takiego mężczyzny u swojego boku, bo po prostu był to złoty chłopak. W tej części pojawiły się także osoby z przeszłości Matyldy i Rafała, czyli Dawid i Gabriela, była dziewczyna Rafała, która znów namieszała w życiu bohaterów. W ogóle uważam, że każda postać zasługuje na naszą uwagę, gdyż wnoszą wiele do całej fabuły książki.

Przyznam Wam się szczerze, że cholernie bałam się zakończenia tej książki, Magdalena jest naprawdę nieprzewidywalna i naprawdę mogła zrobić ze swoimi bohaterami wszystko, co tylko chciała. Oczywiście nie zdradzę Wam, czy moje obawy były słuszne, po prostu sami musicie się o tym przekonać.

Magdalena Trubowicz kolejny raz udowodniła mi, jak w przepiękny i naturalny sposób potrafi opisywać prawdziwe życie, ludzkie dramaty oraz troski. „Nie pytaj dlaczego” to obraz heroicznej walki Matyldy o odzyskanie ukochanego syna. To powieść, którą koniecznie musicie przeczytać, bo ta historia mogłaby wydarzyć się w rzeczywistości. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf.


Zatrzymaj mnie - Abbi Glines





Chyba wiecie jakie to uczucie, gdy odkładacie książkę na półkę z szerokim uśmiechem na ustach, bo zakończenie było satysfakcjonujące i w Waszej wyobraźni bohaterowie żyli długo i szczęśliwie? Ja uwielbiam ten moment, jednak czasami autorki potrafią zaskakiwać i w najmniej oczekiwanym momencie wydają książkę, która niszczy moje wyobrażenia o cudownym życiu bohaterów. Jedną z takich autorek jest Abbi Glines, która bardzo często miesza w życiu bohaterów, zaskakując mnie tym totalnie. Więc chyba nie powinnam być zdziwiona, gdy w moje ręce wpadała kontynuacja losów Cage'a oraz Evy, czyli powieść „Zatrzymaj mnie”, która już jest piątym tomem świetnej serii Sea Breeze. Co tym razem zgotowała autorka naszym bohaterom? Zapraszam na recenzję.

„Seksowny chłopak po przejściach i skromna córka farmera. Ich miłość miała trwać wiecznie!”

Cage i Eva są szczęśliwi w związku i planują wspólną przyszłość. Szykuje im się przeprowadzka, gdyż Cage dostał sportowe stypendium, które daje mu możliwość wyjazdu do Tennessee, gdzie razem z Evą chce rozpocząć nowy rozdział ich wspólnego życia. Niestety ich wspólne plany krzyżuje choroba ojca dziewczyny. Cage nie wyobraża sobie, by mógł na tak długo rozstać się z ukochaną, jednak Eva przekonuje go do wyjazdu, gdyż wie, że to jego marzenie. Na początku chce, by chłopak ją odwiedzał, a później ona pojedzie do niego. Czy na pewno? Jej względny spokój burzą dziwne sms-y, a gwoździem do trumny jest filmik, który otrzymuje z nieznanego numeru. Filmik, który rujnuje jej świat. Czy ich miłość przezwycięży kolejne przeciwności losu? Czy przetrwa rozłąkę i pomysły zawistnych ludzi? Przekonajcie się sami.

„Zatrzymaj mnie” to w moim odczuciu najlepszy tom tej serii, wszystko zostało idealnie wyważone i dopracowane. To także najsmutniejsza część, nasi bohaterowie kolejny raz muszą stawić czoła życiu, które nie zawsze ma słodki smak. Strata, ból, zranienie, odrzucenie, zwątpienie to wszystko ich spotka i wcale niełatwo będzie cokolwiek naprawić. W ich życie zaingerują osoby trzecie, które nie zdają sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzą Evie i Cage'owi. Tylko, czy bajka musi trwać wiecznie? Czy każda książka zasługuje na szczęśliwe zakończenie? Może nie każda, ale historia tej dwójki bohaterów jest wyjątkowa i cały czas trzymałam za nich kciuki, by im się udało, by był happy end.

Uwielbiam książki, które wychodzą spod pióra Abbi Glines, potrafi mnie ona niesamowicie zaciekawić i każdą jej historię chłonę całą sobą. To powieść, którą pochłania się w kilka godzin, bo nie sposób odłożyć jej na półkę przed poznaniem zakończenia. Każdy, kto zna twórczość Abbi ten wie, że uwielbia ona komplikować życie swoich bohaterów i oczywiście tak samo było w przypadku „Zatrzymaj mnie”. We mnie ta książka wywołała ogrom emocji, złościłam się, wkurzałam, nie dowierzałam, a nawet pojawiły się łzy. Uważam, że każdy fan twórczości Abbi powinien poznać tę historię do końca, bo według mnie Cage i Eva to bardzo ciekawi bohaterowie.

Styl, jakim operuje autorka, jest lekki, przyjemny i niesamowicie wciągający, uwielbiam każdą jej książkę i przeczytam wszystko co zostanie u nas wydane. Historie jej bohaterów nigdy mi się nie znudzą, tego jestem w stu procentach pewna.

Kreacja bohaterów jak zawsze wyszła autorce bardzo dobrze. Są to postacie bardzo pozytywne, sympatyczne i nie sposób ich nie polubić. Cage strasznie wydoroślał w tej części, stał się prawdziwym mężczyzną, który wie co jest w życiu najważniejsze. Odpowiedzialny, lojalny, niestety cały czas tkwi w nim mały zagubiony i odrzucony chłopiec. Jeżeli chodzi o Evę, to życie kolejny raz sobie z nią w bolesny sposób zgrało i nie oszczędziło jej. I choć jest twardą dziewczyną z Alabamy, to nie ze wszystkim będzie sobie w stanie poradzić. W jej życiu pojawi się wiele smutku, ale i także odnajdzie ją wielkie szczęście. Naprawdę bardzo ich polubiłam i mogłabym o nich czytać bez końca.

Abbi Glines cały czas udowadnia, że w jej głowie jest wiele pomysłów, więc możemy być spokojni, że książek do czytania na pewno nam nie zabraknie. Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem i jestem pewna, że się nie zawiedziecie. To słodko- gorzka historia pięknej miłości, którą ktoś będzie chciał zniszczyć. Czy mu się to uda? 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pascal.


środa, 19 kwietnia 2017

Widmo grzechu - Anna Szafrańska

Jak wiecie, uwielbiam debiuty, bo choć czasami zdarzają się pośród nich książki, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, to częściej trafiają się istne perełki. Jedną z nich jest „Widmo grzechu” Anny Szafrańskiej, jest to bowiem powieść, która już od pierwszej strony wciągnęła mnie w głąb fabuły i wcale nie miałam ochoty się z nią rozstać. Więc teraz oczywiście czekam na kolejny tom, który mam nadzieję, znów mnie pochłonie bez reszty. Zapraszam na recenzję.

Nela Augustyniak to miła, sympatyczna i spokojna nastolatka, dla której całym światem jest rodzina i przyjaciele. Dziewczyna jest bardzo lubiana w szkole, nigdy się nie sprzeciwia rodzicom, można by rzec... anioł w ludzkiej skórze. Jej życie jest bardzo spokojne, ale wszystko się zmienia, gdy w szkole pojawia się nowy uczeń, niejaki Kraszewski. Już podczas pierwszego spotkania Nela wie, że nowy chłopak to same kłopoty, jej zupełne przeciwieństwo, jednak czuje do niego dziwne przyciąganie. Początkowa wrogość bardzo szybko zamienia się w głębokie uczucie, jednak niedane im się sobą nacieszyć, gdyż rodzice dziewczyny każą się jej trzymać z dala od Kraszewskiego. Pojawia się wiele tajemnic, których niestety nikt nie chce Neli wyjaśnić. Czy dwójka tych młodych ludzi ma szansę na udany związek? Czy może tajemnice i sekrety zniszczą to piękne uczucie, jakim jest miłość? O tym wszystkim musicie przekonać się sami.

„To dziwne... Wiem, że mam duszę romantyczki; nie raz mi to mówiła mama czy Olga. I owszem wierzę w przeznaczenie. W to, że dwie nieznane sobie osoby spotykają się w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia i uświadamiają sobie, że są zaginionymi kochankami, połówkami jednego jabłka, bratnimi duszami... W to wierzę. Jednak w swoim przypadku nie potrafiłam pojąć albo po prostu nie chciałam zrozumieć sensu słów „miłość od pierwszego wejrzenia”. Kraszewski to moje całkowite przeciwieństwo.”

„Widmo grzechu” Anny Szafrańskiej to świetny debiut, to świetna powieść z gatunku new adult oraz to piękna historia miłosna, która pochłania czytelnika już od pierwszej strony. Bardzo dziękuję autorce za tę książkę, gdyż dzięki niej kolejny raz przeniosłam się w szkolne mury i poznałam cudownych bohaterów, jakimi są Nela, Olga, czy Kraszewski. Muszę przyznać, że dzięki tej historii zatęskniłam za szkołą, za pierwszą miłością oraz za szkolnymi przyjaźniami i za takim niegrzecznym chłopcem jak Kraszewski. Tym bardziej że, to opowieść, która w prawdziwy sposób ukazuje obecne życie nastolatków, ich problemy, pragnienia oraz troski. Nic nie jest przekoloryzowane, wyidealizowane, a tym bardziej przewidywalne. To nie jest cukierkowa historia miłosna dwójki młodych ludzi, którzy dopiero wkraczają w dorosłość, to historia do bólu prawdziwa i myślę, że właśnie to jest jej największym atutem.

Kreacja bohaterów wyszła autorce genialnie, są oni bardzo naturalni oraz prawdziwi, to po prostu osoby z krwi i kości. Widać, że Anna Szafrańska poświęciła im wiele uwagi i żaden z nich nie został potraktowany po macoszemu. Oczywiście pierwsze skrzypce grają Nela i Kraszewski i to im poświęcono najwięcej uwagi, ale to oczywiste, bo przecież to główni bohaterowie. Nela to dziewczyna bardzo spokojna, rodzinna, przyjacielska, trzymająca się zasad i która nigdy nie chciała zawieść swoich rodziców. Jednak nie zawsze wszystko układa się tak, jak chcemy... Za to Kraszewski to młody mężczyzna osierocony przez rodziców, którego „wychowywali” dziadkowie. Prawie całe życie spędził w Nowym Jorku i korzystał z życia na maksa. Nie interesują go zasady, czy ograniczenia, zawsze robił to, co chciał. To taki typowy bad boy, ale im lepiej go poznajemy, to zauważamy, że wcale nie jest taki twardy, za jakiego uchodzi, a jego zachowanie to gra. Uwielbiam takich bohaterów niby złych, a tak naprawdę o złotym sercu. Polubiłam ich oboje, ale to pan Kraszewski został moim ulubieńcem i cały czas trzymałam za niego kciuki. Po prostu podbił moje serce mimo wielu swoich wad. Oboje tak różni, tak inni, a jednak połączyło ich uczucie, ale przecież miłość nie wybiera i nie ma na nią lekarstwa...

„Miłość rządzi się swoimi prawami. Nieważne jak bardzo staramy się zdusić ją w zalążku, uciszyć, nie dopuścić do głosu, i tak znajdzie siłę, by pokazać, że maleńkie ziarenko jest w stanie wypuścić mocne pędy. Bałam się, co się stanie, gdy te kwiaty zakwitną.”

Styl Anny Szafrańskiej jest prosty, lekki i co najważniejsze przyjemny w odbiorze. Dialogi bardzo naturalne i przede wszystkim udało się autorce odwzorować język, jakim posługują się nastolatkowie, dzięki czemu książka jeszcze bardziej stała się wiarygodna. Jedyny minus całej tej historii to to, że za szybko się ją czyta, bo gdy raz się do niej zasiądzie, to nie ma mocnych, żeby odłożyć ją na półkę wcześniej niż po przeczytaniu ostatniej strony.

„Widmo grzechu” to powieść niezwykle ekscytująca i porywająca, mówiąca o trudnych wyborach pomiędzy lojalnością względem rodziny a pierwszą prawdziwą miłością. Ja Wam tę powieść serdecznie polecam, bo tam, gdzie pojawiają się tak intensywne emocje, nie ma miejsca na nudę, a tym bardziej na przewidywalność. 

Teraz czekam do czerwca, by poznać ciąg dalszy tej historii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lucky.



wtorek, 18 kwietnia 2017

Walka - Vi Keeland

Z twórczością Vi Keeland spotkałam się jakiś czas temu, podczas lektury Gracza, powieści, która bardzo mi się spodobała. Więc to oczywiste, że niecierpliwie wyczekiwałam kolejnej książki autorki, by poznać następnego seksownego bohatera, który wkradnie się do mojego serca. „Walka” to pierwszy tom serii MMA Fighter i już teraz mogę Was poinformować, że warto było czekać, bo Vi Keeland stanęła na wysokości zadania i znów mnie usatysfakcjonowała. Zapraszam na recenzję.

„Elektryzująca powieść, która wywoła rozkoszny dreszczyk emocji i rozbudzi chęć na nutkę szaleństwa.”

Elle prowadzi spokojne życie. Ma dobrą pracę i od dłuższego czasu spotyka się z Williamem, jednak w ich związku czegoś brakuje, a przewidywalność mężczyzny zaczyna ją denerwować. Jednak Elle nie lubi zmian, bo tak czuje się bezpieczniej, zbyt wiele emocji mogłoby obudzić uśpione demony przeszłości, a tego kobieta się boi. Kiedy na jej drodze staje męski, umięśniony, wytatuowany i seksowny Nico, zawodnik MMA, Elle nie jest w stanie dłużej utrzymać emocji na wodzy i pozwala sobie na utratę kontroli. Oboje nie zdają sobie sprawy, że połączy ich nie tylko pożądanie, ale i przeszłość, z którą każdy z nich się boryka. Co z tego wszystkiego wyniknie? Przekonajcie się sami.

„Walka” to bardzo fajny gorący erotyk i choć wielu z Was może powiedzieć, że takich książek jest już wiele, to ja się z tym nie zgodzę, bo mnie ta historia zachwyciła i na pewno przeczytam kolejną powieść Vi Keeland, która zostanie u nas wydana. Autorka w swoich książkach nie skupia się tylko na seksie i pożądaniu, choć niewątpliwie jest to ważnym elementem całej fabuły i niesamowicie pobudza wyobraźnie. Jednak w jej powieściach znajdziemy o wiele więcej i tak właśnie jest w Walce, gdzie poznajemy dwójkę bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka wydają się osobami jak wielu z nas, ale to tylko pozory, gdyż ze strony na stronę poznajemy ich przeszłość, która niejednego człowieka by złamała i pokonała. Jednak oni walczą, próbują zapomnieć i zacząć żyć na nowo. Czy im się to uda? Czy dwójka osób z tak bolesną przeszłością może stworzyć trwały i szczęśliwy związek? Ja Wam tego oczywiście nie zdradzę.

To, co w moim odczuciu jest atutem tej powieści to krótkie, treściwe rozdziały, w których nie ma zbędnych opisów. Po prostu znajduje się w nich tylko to, co najważniejsze, to co może zaciekawić czytelnika, a nie zapchać na siłę książkę. Krótko, zwięźle i na temat, czyli tak jak najbardziej lubię.

Muszę się Wam przyznać, że Nico to bohater, którego wygląd w ogóle nie powinien mi odpowiadać, gdyż nigdy nie przepadałam za takim typem mężczyzn, wielkich napakowanych mięśniaków, no nie, to nie dla mnie. Jednak Nico został tak przez autorkę przedstawiony, że zauroczył mnie w momencie, w którym pojawił się w książce i cholerka... wkradł się do mojego serca, a tam naprawdę nie ma już prawie w ogóle miejsca. Vi Keeland obojgu bohaterom poświęciła wiele uwagi i w bardzo naturalny i prawdziwy sposób przedstawiła ich wady, zalety i pokazała bolesną przeszłość, przeszłość, która kolejny raz da o sobie znać.

„Walka” to powieść, która napisana jest bardzo lekkim stylem i nie potrzeba wiele czasu, by ją przeczytać. Dla mnie był to jeden wieczór i bardzo żałowałam, że tak szybko musiałam rozstać się z tymi wspaniałymi bohaterami. Autorka pisze bardzo emocjonująco i z wyczuciem przedstawia losy bohaterów. Ja jestem tą książką zachwycona i czekam na więcej, bo wiem, że warto.

Powieść tę polecam fanom romansów, erotyków i emocjonujących historii. Uważam, że każdy z nich znajdzie w tej książce coś dla siebie. Mnie nie pozostało nic więcej, jak czekać na kolejną część, która ukaże się już niebawem.

Polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



  

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Dwoje do pary - Andy Jones

„Zakochać się jest łatwo; ważne co stanie się potem...”

„Fisher i Ivy są parą od dziewiętnastu (!) dni i wprost czują , że są dla siebie stworzeni. Poza tym wiedzą o sobie niewiele, ale któż by się przejmował błahostkami? Szczególnie, ze za kilka miesięcy ich życie ma się diametralnie zmienić... W tym czasie Fisher i Ivy odkrywają, że zakochać się to jedno, a wytrwać w uczuciu to zupełnie coś innego.”

Przyznam szczerze, że wcześniej nie znałam twórczości Andy Jones, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tej powieści. Na całe szczęście zostałam miło zaskoczona, bo „Dwoje do pary” to powieść, która zaskakuje w swojej prostocie, lekkim stylu i bardzo prawdziwych bohaterach. To nie jest żadne cukierkowe love story, to opowieść z życia wzięta , niesamowicie prawdziwa, która momentami bawi, a niekiedy wzrusza i chwyta za serce.

Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że książka  napisana jest z perspektywy mężczyzny i to właśnie Fisher jest jedynym narratorem. Osobiście uwielbiam poznawać męski punk widzenia, szczególnie, gdy mowa jest o miłości, oddaniu, poświęceniu, czy stracie. Dla mnie jest to dużym plusem, gdyż dzięki temu, że to Fisher opowiedział tę historię, zapamiętam ją na długo.

Autorka w bardzo naturalny i prawdziwy sposób uświadamia czytelnikowi, że zakochanie się to dopiero początek, początek wspólnej drogi, na której nieraz pojawia się wiele przeciwności i to od nas zależy, czy ze wszystkimi sobie poradzimy. O miłość trzeba dbać i ją pielęgnować codziennie, przez całe życie, wtedy jest nadzieja na happy end. Czy historia miłości Fishera i Ivy będzie miała szczęśliwe zakończenie? Tego musicie dowiedzieć się sami.



„Dwoje do pary” to powieść, która wywoływała we mnie wiele emocji, wzruszałam się razem z bohaterami, ale także z nimi się śmiałam. I choć książka napisana jest dość lekkim i prostym stylem, to porusza trudne tematy, które wzruszają, wywołują łzy i chwytają za serce. Na pewno, jest to lektura godna polecania, bo nie zawsze trzeba czytać książki lekkie i przyjemne.

Polecam!



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

piątek, 14 kwietnia 2017

Małgorzata Rogala - Ważka

Oh, następny kryminał i do tego tak mocno przeze mnie wyczekiwany! Bo kto nie czekał na dalsze losy starszej aspirantki Agaty Górskiej i Sławka Tomczyka? No kto? No na pewno ja i mam nadzieje, że Wy także :)
Już wiecie o jaką książkę chodzi?
A więc pogadajmy chwilę o trzeciej, najnowszej książce Małgorzaty Rogali - Ważka, która jest kontynuacją recenzowanej przeze mnie powieści Dobra Matka.

 "Agata Górska rozpoczyna prywatne śledztwo w tajemnicy przed przełożonymi, gdy okazuje się, że śmierć jej koleżanki, Leny, nie była przypadkowa. Jedynym tropem jest tajemnicza broszka w kształcie ważki, o której Lena wspomniała podczas ich ostatniego spotkania.

Tymczasem partner Agaty, Sławek Tomczyk, prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa wyrachowanego dziennikarza – jego zwłoki odnaleziono w redakcji gazety internetowej. Zamordowany nie wahał się sięgać po niemoralne środki w pogoni za sensacją i wywlekał na wierzch brudy mieszkańców Warszawy, więc krąg podejrzanych nieustannie się rozszerza.

Czy sprawa zabójstwa Woźnickiego oraz śmierci Leny są ze sobą powiązane? Jaki sekret skrywa broszka w kształcie ważki"



Małgorzata Rogala przy pierwszej części, kupiła mnie zdecydowanie swoim świetnym zgraniem kryminału z wątkiem obyczajowym. Bo w tej serii znajdziemy i dobry, krwisty kryminał, dużo zagadek do rozwiązania, kwestie miłosną, która co prawda jest drugoplanowym wątkiem, oraz miły i przyjemny przerywnik "komediowy". Bo kto nie polubił tutaj przytyków Górskiej jak i Tomczyka?

"Ważkę" tak jak i poprzednią część czytało mi się szybko i płynnie, po prostu nie chciałam nawet na chwile spuścić oka z książki, ciekawa jak dalej potoczy się akcja. Cieszę się, że wątek z poprzedniej części był kontynuowany, ponieważ to on był najbardziej  tajemniczy i gdy zobaczyłam, że w poprzedniej części ta zagadka się nie wyjaśni, to trzymałam kciuki, aby autorka wzięła się za ten wątek i dała nam tutaj dobrą "petardę". Czekałam i to czekanie się opłaciło! Mimo tego, że zagadkę śmierci Leny w tej książce bardzo szybko rozwiązałam, to jakoś nie przełożyło się to źle na czytanie, wszystko rekompensowali bohaterowie powieści.

Jak już doszliśmy do bohaterów, to trochę o nich. Małgorzata Rogala stworzyła bardzo fajne postacie, które były lepiej "wyrysowane" niż w Dobrej Matce (a już tam Ci bohaterzy wymiatali). Niektórzy byli bardzo ostrzy, inni za to bardzo delikatni, ale tylko z pozoru (bo najbardziej delikatna osoba, miała najwięcej do opowiedzenia). Jednym słowem, byli bardzo dobrze opisani, każdy był różny, nie było tutaj żadnych kalkowych bohaterskich schematów, jakie zdarzają się w innych książkach. 

Co mogę więcej powiedzieć? Polecam samemu wkroczyć do śledztwa Górskiej i Tomczyka jako pomocnik. A jeśli nawet nie przeczytałeś poprzednich części, drogi Czytelniku, to szoruj raz, raz, czytać, a na pewno nie pożałujesz! :)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.