Podaruj mi jutro - Ilona Gołebiewska

Podaruj mi jutro - Ilona Gołebiewska

„Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny? 

Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk. 

Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?”

Ilona Gołębiewska to autorka, po której książki sięgam z ogromną przyjemnością. I choć nie znam całej jej twórczości, to wszystkie powieści, które wpadły w moje ręce wspominam bardzo miło i kiedyś do nich na pewno jeszcze wrócę. Tym razem miałam przyjemność przeczytać jej najnowszą powieść „Podaruj mi jutro”, którą już teraz tylko i wyłącznie mogę Wam polecić.

O tej książce wystarczyłoby napisać po prostu, że jest świetna i rewelacyjna. Uwierzcie mi, że te dwa słowa w moim odczuciu wystarczyłyby za całą recenzję, bo każdy, kto zna twórczość tej autorki, wie, że pisze ona sercem, z ogromną pasją i dostarcza czytelnikowi mnóstwa emocji i niezapomnianych wrażeń. Nie będę przybliżać Wam fabuły książki, bo myślę, że sam opis już wystarczająco zdradza i wolę byście resztę poznali po prostu sami. 

Ilona Gołębiewska kolejny raz udowodniła mi, że historie, które wychodzą spod jej pióra, są piękne, poruszające i bardzo życiowe. Autorka z niebywałą lekkością opisuje ludzkie losy, ich dramaty, wzloty, czy upadki. „Podaruj mi jutro” to bardzo ciepła, pachnąca kwiatem lipy oraz refleksyjna powieść, w której główną rolę odgrywają wydarzenia z przeszłości, które mają ogromny wpływ na teraźniejszość i przyszłość bohaterów. A ty bohaterów jest w książce naprawdę sporo, jednak nie martwcie się tym, że Was przytłoczą lub ich nie zapamiętacie, gdyż każdy z nich jest inny i niepowtarzalny i bardzo łatwo nawiążecie z nimi nić sympatii.

„To jak z płomieniem świecy, który daje ciepło, ale wystarczy chwila nieuwagi, by zajął przestrzeń wokół siebie i pozostawił zgliszcza. Tak jest z miłością. Może wypełnić ciepłem całe życie. A może też wybuchnąć mocnym płomieniem, który poparzy lub zniszczy. Jest jeszcze jedna droga. Upływający czas i brak nadziei potrafi zabić nawet największe uczucie. Jednak prawdziwa miłość, płynąca z czystego serca, wierna i trwała, nie ugnie się nigdy pod naporem ludzkich cierpień i problemów”. 

 "Podaruj mi jutro" tajemnicza, intrygująca i pełna emocji opowieść o zawiłych losach rodziny Horczyńskich. To książka o  potrzebie bycia kochanym, o poszukiwaniu szczęścia, o miłości, przyjaźni, przebaczaniu oraz o sile przeznaczenia. Autorka udowadnia, jak ważny w życiu każdego człowieka jest głos serca i że zawsze warto za nim podążać, by odnaleźć szczęście. To historia piękna, prawdziwa i poruszająca. Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.
Dwa jabłka Adama - Ewa Podsiadły-Natorska - Zapowiedź patronacka

Dwa jabłka Adama - Ewa Podsiadły-Natorska - Zapowiedź patronacka

Miłość, pożądanie i zdrada oczami mężczyzny, który znalazł się na rozdrożu.

On – wzorowy mąż i ojciec, utrzymujący rodzinę z pracy tłumacza.

One – wzorowa żona i matka oraz jego koleżanka z zamierzchłej przeszłości.

Przypadkowe spotkanie Adama i Diany w ich rodzinnych stronach staje się początkiem erotycznej i psychologicznej gry pomiędzy nimi, w którą wkrótce zostaje wciągnięta również jego żona Lidka. Z pozoru zwykły romans okazuje się niemożliwy do zakończenia, a fascynacji koleżanką z dzieciństwa ulega też żona Adama. Prowadzi to do trudnego, poliamorycznego układu, w którym wszyscy troje będą musieli zweryfikować wszystko, w co do tej pory wierzyli.

W tym menage a trois - gospodarstwie domowym trzech osób - powstaje wzajemna sieć skomplikowanych i dzikich uzależnień, w której będzie się jeszcze musiało znaleźć miejsce dla małego dziecka.

"Musiała wiedzieć, że kochał się z Dianą - nawet jeśli nie dzisiaj, to niedawno. Nie była głupia, miała świadomość, co ich połączyło. A składając swoją niemoralną propozycję, wyraziła zgodę, by tego nie przerywali. Miał więc je obie i fakt, że kochał się z jedną i drugą tego samego dnia, nagle stracił znaczenie. Bo obie były ważne. Bo bez obu nie było życia."
fragment książki
Pewnej zimy nad morzem - Iwona Banach (PATRONAT MEDIALNY)

Pewnej zimy nad morzem - Iwona Banach (PATRONAT MEDIALNY)

"Senne nadmorskie miasteczko tuż przed Bożym Narodzeniem staje się areną niepokojących wydarzeń. Dwa ciała, które mogą należeć do tej samej ofiary, to dopiero początek… Przystojny policjant Marek rozpoczyna skomplikowane śledztwo. Dzielnie wspiera go w tym urocza Majka. Czy wspólnie uda im się wyjaśnić zagadkę? I czy wśród całego tego zamieszania znajdzie się miejsce na rodzące się uczucie? 
Jeśli macie ochotę na pełną zwrotów akcji opowieść, przeczytajcie, co wydarzyło się pewnej zimy nad morzem…" 

„Pewnej zimy nad morzem” to niewątpliwie bardzo dobra komedia kryminalna, w której znajdziecie wiele momentów po prostu absurdalnych, które wywołają w Was niekontrolowane wybuchy śmiechu. Poza tym powieść jest niezwykle prawdziwa, gdyż mimo tego, iż książka przesiąknięta jest humorem, absurdem i ironią, to świat nakreślony przez autorkę jest dokładnie taki jaki znamy. Odniosłam wrażenie, że autorka jest bardzo spostrzegawcza i idealnie nakreśliła otaczający nas świat oraz ludzkie zachowania. Myślę, że w bohaterach każdy z Was znajdzie cząstkę siebie, a ich czasami dziwne zachowanie w ogóle nie będzie dla Was obce.

Akcja książki jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, pojawiają się momenty zaskoczenia i nieoczekiwane zwroty akcji, więc nie ma czasu na nudę. Autorka wymyśliła naprawdę bardzo fajną zagadkę kryminalną, która nieźle namąciła mi w głowie i do samego końca nie wiedziałam kto stał za morderstwami. Według mnie książka jest dopracowana i dopieszczona w stu procentach, a jej lektura była dla mnie czystą przyjemnością.

Przyznam się Wam szczerze, że podczas lektury tej książki ubawiłam się na maksa. Autorka ma nietypowe poczucie humoru, które idealnie wpasowało się w mój gust. To dopiero pierwsza moja książka Iwony Banach, ale wiem, że przeczytam wszystkie, które wyszły spod jej pióra, bo przecież śmiech w życiu człowieka jest niezmiernie ważny.

Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem, bo to naprawdę świetna komedia kryminalna, która nie raz Was zaskoczy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lucky.
Zaskocz mnie - Małgorzata Falkowska, Daria Skiba - Zapowiedź patronacka

Zaskocz mnie - Małgorzata Falkowska, Daria Skiba - Zapowiedź patronacka

ONA ma pasję, za którą skoczyłaby w ogień. Ma marzenia.
ON wymarzoną pracę i życie, które wydaje się innym niemal idealne.

Antek i Jagoda są niczym ogień i woda.
Ona, bez planów na przyszłość, żyjąca „tu i teraz”.
On, poukładany, planujący przyszłość i zakochany w swojej dziewczynie.

Czy tych dwoje może się wzajemnie zrozumieć?
Parkour jest ich odpowiedzią.
Uparta nauczycielka i uczeń, który nie chce się poddać.
Wspólne ćwiczenia pokazują obojgu, że mimo wielu różnic, są do siebie bardziej podobni, niż mogli się spodziewać.

Co się stanie, gdy światy i poglądy tych dwojga się zderzą?
Ring girl - K.N. Haner - Fragment powieści

Ring girl - K.N. Haner - Fragment powieści

– Ta kiecka jest świetna! – głos Cartera wyrwał mnie z zamyślenia. 
Moje puste spojrzenie wyostrzyło się i zerknęłam na odbicie w lustrze. Stałam w łazience i chwilę wcześniej skończyłam się malować, ale straciłam kontakt z rzeczywistością przez swoje dziwne rozmyślania. Potrząsnęłam głową i wymusiłam uśmiech. Coś znowu mnie dręczyło, ale jeszcze nie rozgryzłam, co to było.
– Cieszę się, że ci się podoba. Idziemy? – odpowiedziałam wesoło, by Carter nie zorientował się, że coś nie tak. 
Był jednak tak podekscytowany wyjściem, że nawet gdybym płakała, to by nie zauważył. Chwilę potem zjeżdżaliśmy windą na parter kamienicy, by złapać taksówkę i jakimś cudem zdążyć na czas w godzinach szczytu. Przed wejściem do hali obiecałam sobie, że nic nie popsuje mi tego wieczoru. Chciałam odgonić złe myśli i dobrze się bawić, ale coś w środku podpowiadało mi, że może być ciężko. Może dlatego, że boks znaczył dla mnie więcej, niż się do tego przyznawałam?

***
Usiedliśmy w pierwszym rzędzie, ale na szczęście nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Ojciec już dawno wypiął się na życie w świetle fleszy, media raczej nie śledziły jego prywatnych problemów, a ja miałam święty spokój. Poza tym nie przypominałam siebie z dawnych lat, bo gdy ojciec zdobywał mistrzostwo za mistrzostwem, ja byłam dzieckiem, więc teraz mogłam czuć się anonimowa. Carter nadal ekscytował się jak mały chłopiec, ale ja starałam się udawać niewzruszoną. A tak naprawdę wszystko we mnie buzowało, bo to był mój świat. Kochałam tę atmosferę, bo w takim środowisku się wychowałam. Mimo że od wielu lat okłamywałam samą siebie, że nie chcę mieć z boksem nic wspólnego, to w takich chwilach miłość do tego wszystkiego ożywała we mnie ze zdwojoną siłą. Poznawałam twarze ludzi, z którymi kiedyś pracował mój ojciec. Właśnie przed oczami przemknął mi jego były zawodnik, a zaraz potem następny i kolejny. Teraz byli to dorośli mężczyźni, a nie nastolatkowie z talentem do bicia się po mordach. Tak, mój ojciec nazywał swoich uczniów: chłopcy z talentem do bicia. Upiłam łyk coli, by opanować emocje, i zerknęłam na siedzenie obok, by dowiedzieć się, kto usiądzie razem z nami. Nie zdążyłam jednak przeczytać nazwiska, bo przede mną wyrosła nagle potężna sylwetka któregoś z zawodników. Podniosłam wzrok, a cień, jaki ciało mężczyzny rzucało na mnie, pozwolił mi dostrzec więcej szczegółów. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to całe przedramię zabezpieczone specjalnym stabilizatorem. Zerknęłam wyżej, a wtedy Carter zaczął piszczeć jak napalona nastolatka.
– O ja pierdolę, przecież to Dante Johnson! – Aż wstał na baczność, a ja spojrzałam na niego i się skrzywiłam.
– Tak to ja, a ty i twoja panna zajęliście mi moje miejsca – odpowiedział słynny Dante i zerknął na mnie. Na końcu języka miałam: „Cześć, Logan”, ale uświadomiłam sobie, że on nie mógł mnie pamiętać. Ojciec trenował go przecież z dziesięć lat temu, gdy ja byłam jeszcze dzieckiem, a on wschodzącą gwiazdą boksu.
– To nasze miejsce, twoje są obok – odpowiedziałam i również wstałam. Miałam obcasy, ale poczułam się przy nim taka malutka. Logan wyrósł na prawdziwego faceta. Boksera z krwi i kości. Nie byłam pewna, w jakiej wadze startował, bo od dawna nie śledziłam rankingów. Nie wiedziałam też, że był kontuzjowany, i to chyba dość poważnie, bo stabilizator sięgał aż do ramienia. 
– Nie wyglądasz na mojego byłego trenera – odpowiedział Dante i zmierzył mnie od stóp aż po głowę. Następnie zerknął na siedzenia i wskazał, że na krześle, na którym chwilę wcześniej siedziałam, było napisane: David McGregor. Nie chciałam się zdradzać przed Carterem, który nie miał pojęcia, kim był mój ojciec, więc odpowiedziałam: 
– Chyba faktycznie pomyliłam nasze miejsca, chodź Carter. – Chwyciłam mojego towarzysza za dłoń, ale ten nie miał zamiaru odejść. Wpatrywał się w Dantego i chyba zabrakło mu języka w gębie, by poprosić o autograf.
– Ale w sumie jestem sam, więc może się zmieścimy – powiedział nagle Dante i poklepał Cartera po ramieniu. – Jesteście z mediów, czy jak? – dodał i usiadł na swoim miejscu. Zaskoczył mnie ten obrót sprawy, bo nie spodziewałam się, że Dante zjawi się sam na takiej imprezie. Gdy od czasu do czasu śledziłam poczynania różnych bokserów, to wokół niego zawsze był wianuszek kobiet, a oprócz tego od jakiegoś czasu słynny Logan „Dante” Johnson był zaręczony z jakąś modelką czy inną chudą zdzirą. 
– Z mediów? Nie – wydukał Carter.
– Jesteśmy tu z przypadku – dodałam i chciałam zająć to miejsce, gdzie wcześniej siedział Carter, by nie być bezpośrednio obok Logana, ale mój towarzysz nie zrozumiał moich intencji i usadził dupsko z powrotem na swoje krzesełko. Spojrzałam na Logana, a on spojrzał na mnie, a potem na moje miejsce.
– Nie zmieścisz się? To może na kolana? – zaproponował i uśmiechnął się szeroko. Po sekundzie puścił do mnie oczko. Prawie uwierzyłam, że nie żartował. 
To, co zakazane - Tabitha Suzuma

To, co zakazane - Tabitha Suzuma

„Ona jest śliczna i utalentowana. Ma szesnaście lat i nigdy się nie całowała. On jest rok starszy, przystojny, a świat stoi przed nim otworem. Zakochali się w sobie. Problem w tym, że… są rodzeństwem.

Siedemnastoletni Lochan i szesnastoletnia Maya zawsze byli dla siebie bardziej przyjaciółmi niż bratem i siostrą. Wspólnie zastępują wiecznie nieobecną matkę-alkoholiczkę w opiece nad młodszym rodzeństwem. Będąc dla dzieci jak rodzice, muszą szybko dorosnąć. Napięcie w ich życiu i to, jak doskonale się rozumieją, zbliża ich do siebie bardziej niż zwykłe rodzeństwo. Tak bardzo, że się w sobie zakochują. Utrzymywane w tajemnicy uczucie szybko przeradza się w głęboką, rozpaczliwą miłość. Choć wiedzą, że to, co robią, jest niewłaściwe i nie potrwa długo, nie umieją się powstrzymać przed brnięciem w związek, który czują całym sercem. Gdy wszystko zmierza w stronę wstrząsającego, szokującego finału, pewne jest tylko jedno: tak niszcząca miłość nie może mieć szczęśliwego zakończenia.

„Jak coś tak złego może być tak cudowne?”

Szesnastoletnia Maya i siedemnastoletni Lochan nigdy nie mieli okazji być „normalni”. Przez lata musieli się zajmować swoim młodszym rodzeństwem, gdy ich pijana, nieobliczalna matka pozostawiła ich samym sobie. Musieli stać się bliżsi niż zwykłe rodzeństwo, a teraz do tego się w sobie zakochują. Tylko że to zakazana miłość, a jej konsekwencje zniszczą ich oboje…

Oto książka, która mierzy się z największym ze wszystkich tabu.”

Muszę zaznaczyć na samym początku, że „To, co zakazane” nie jest książką dla każdego. Na pewno po tę powieść nie powinny sięgać osoby, które nie lubią poruszania tematów tabu, są uprzedzone i z łatwością oceniają innych. Dlaczego tak piszę? A dlatego, że to książka, w której poruszony jest chyba jeden z największych tematów tabu, mianowicie chodzi o miłość kazirodczą pomiędzy rodzeństwem. Sama miałam obawy, zabierając się za tę książkę, bo tak prawdę powiedziawszy nie byłam w stu procentach pewna, jak ją odbiorę. Teraz jestem pewna, że dobrze zrobiłam, czytając tę powieść, bo choć historia w niej zawarta bezsprzecznie jest kontrowersyjna, to nie znajdziecie w niej perwersji i na pewno nie poczujecie niesmaku. To napisana wyjątkowym językiem powieść pełna bólu, cierpienia i smutku, który wywołuje w czytelniku ogrom współczucia dla tego rodzeństwa, które nigdy nie zaznało miłości oraz szczęścia. 

Książka wzbudziła we mnie wiele sprzecznych emocji, bo choć wiedziałam, że to, co działo się pomiędzy Mayą i Lochanem było złe i nie powinno mieć miejsca, to ja do końca nie myślałam o tym w negatywny sposób. Oczywiście nie popieram kazirodztwa, jednak jeżeli chodzi o tę dwójkę, to miałam wrażenie, że mimo tego, iż łączyły ich więzy krwi, to oni nigdy nie byli jak brat i siostra. Bardziej byli przyjaciółmi i bratnimi duszami, które zawsze były dla siebie opoką i wsparciem. 

„To, co zakazane” to książka wyjątkowa, subtelna i przede wszystkim odważna. To napisana z wyczuciem i smakiem piękna, pełna smutku opowieść o niemożliwej i zakazanej miłości. Książka wstrząsa, daje do myślenia i co najgorsze łamie serca. Czytając, sama wylałam morze łez i myślę, że z Wami będzie podobnie. Tabitha Suzuma stworzyła piękną i poruszającą historię zakazanej miłości, która roztrzaska Wasze serca na milion drobnych kawałków.
Czytając ją, miejcie otwarte umysły i nie bójcie się przekraczania granic, bo nie wszystko zawsze musi być czarno-białe, czasami nawet kolory szarości potrafią być piękne...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Młodzieżówka.
Misja Wywiad z Kariną Hiddenstorm

Misja Wywiad z Kariną Hiddenstorm

Zapraszamy na Misję Wywiad z Kariną Hiddenstorm. Nagrodę za najciekawsze pytanie otrzymuje Daria Jurgielewicz. Gratulujemy i prosimy o wiadomość na naszym fp. Czekamy na nią trzy dni.


Daria Kowalczyk 
Jak powstają Pani książki? Czy najpierw wyobraża sobie Pani głównego bohatera i jego cechy czy raczej ogólnie historię?

Raczej zaczyna się od ogólnego zarysu historii, rozłożenia jej na poszczególne sceny.  Wraz z tym klarują się bohaterowie i od tego, jacy są i jakie decyzje podejmą, zależy przebieg samej historii. Więc tak na dobrą sprawę i bohaterowie i historia są ze sobą nierozerwalnie związane.

Gdyby mogła Pani stworzyć z kimś autorski duet, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba?

Mam swoje typy i może nawet uda mi się te projekty zrealizować, ale na razie pozwolę sobie zachować to w tajemnicy. Nie chcę psuć niespodzianki.



Jolanta Ostaszewska 
Jaki gatunek literatury przeważa na Pani półkach? 

Szeroko pojęta fantastyka, horror, science-fiction.

Jakie ma Pani metody na walkę ze stresem, na odreagowanie po ciężkiej pracy?

Pisanie jest najlepszą metodą walki ze stresem, jaką znam. Chociaż, paradoksalnie, samo pisanie czasem potrafi stać się powodem stresu.



Elżbieta Bujko 
Czy lubi pani Metallice?

Nie przepadam.

Skąd taka tematyka na książkę?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Piszę o tym, o czym sama chciałbym przeczytać, co mnie interesuje.



Jola Jasiniok
Z której książki jest Pani najbardziej dumna?

Myślę, że z każdej. Każda moja powieść jest inna i napawa mnie dumą z powodu innych rzeczy, każda w jakiś sposób jest bliska memu sercu i nie umiałabym wyróżnić tylko jednej.

Pani ulubiony autor?

Stephen King jest moim ulubionym pisarzem. Oprócz niego cenię sobie również min. Jarosława Grzędowicza, Williama Gibsona, H.P. Lovecrafta, Joe Hilla, E.A. Poe’go.



Daria Jurgielewicz 
Jak sądzisz, skąd właściwie wzięła się u Ciebie miłość do Lucyfera? 

Hmm, dobre pytanie. Myślę, że… była we mnie po prostu od zawsze. Postać Lucyfera jest szalenie fascynująca i mocno oddziałuje na wyobraźnię. Jego dualizm, tragizm, to coś, co mnie pociągało i wciąż mnie pociąga. Podoba mi się to, co Lucyfer sobą reprezentuje.

Gdybyś miała możliwość podpisania cyrografu w zamian za jedno życzenie, zdecydowałabyś się na taki pakt? A jeśli tak, to zdradź nam, jakie byłoby Twoje piekielne żądanie?

Myślę, że przed podjęciem decyzji musiałabym bardzo wnikliwie taki pakt przeczytać, najlepiej z prawnikiem. Jednak wydaje mi się, że koniec końców zdecydowałabym się go podpisać. Co byłoby przedmiotem tego paktu? Tu pozwolę sobie zachować milczenie. Bo może… faktycznie będzie mi dane go podpisać?



Martyna Stachulec 
Jakie towarzyszą Pani uczucia w dniu premiery Pani książki?

Skrajne, od ekscytacji po rozpacz. Dzień premiery zawsze jest bardzo emocjonujący, to trochę tak jak z urodzinami, martwią nas i radują jednocześnie.
Powiedz tak! - Anna Szafrańska - Zapowiedź patronacka

Powiedz tak! - Anna Szafrańska - Zapowiedź patronacka

Miłość to nie wszystko. Trzeba jeszcze zdobyć sympatię rodziny...

Wygląda na to, że Stefania w końcu odnalazła swoje miejsce na ziemi. Zdecydowała się na przeprowadzkę do Drzewicy, przyjęła oświadczyny Michała i stworzyła prawdziwą, rodzicielską więź ze swoją pasierbicą, małą Melanią. Tymczasem na kilka godzin przed uroczystym przyjęciem zaręczynowym w domu Michała pojawia się jego siostra, która najwyraźniej nie pała do Stefanii sympatią. Niechęci do kandydatki na synową nie kryją także rodzice Michała. A to dopiero początek problemów, które mogą okazać się początkiem końca tego związku...
Save you - Mona Kasten

Save you - Mona Kasten

„Nikogo dotąd nie obdarzyła takim uczuciem.
I nikt dotąd tak boleśnie jej nie zranił.
Ruby najbardziej chciałaby wrócić do dawnego życia, do czasu, gdy w elitarnym Maxton Hall nikt jej nie znał. Nie może jednak zapomnieć o Jamesie. Szczególnie że chłopak robi wszystko, co w jego mocy, by ją odzyskać.
Kiedy rodzina Jamesa przeżywa trudne chwile, dziewczyna pojmuje, że ich miłość od początku nie miała szans. Bo zamiast szukać u niej wsparcia, James łamie jej serce.
Ruby postanawia skupić się na wymarzonych studiach w Oksfordzie, jednak James nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Nie chodzi tylko o wspomnienia wspólnych chwil, które powracają, gdy Ruby najmniej się tego spodziewa. James wie, że zachował się niewybaczalnie, teraz stara się wszystko naprawić. Pytanie tylko, czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę, by jeszcze raz podjąć ryzyko...”

Mona Kasten to autorka, której książki uwielbiam i zatracam się w nich be reszty. I choć autorka pisze przeważnie książki dla młodzieży i o młodzieży, to ja „starsza pani” uwielbiam czytać o pierwszych prawdziwych miłościach, nastoletnich problemach, które czasami przytłoczyłyby niejednego dorosłego oraz o ich wzlotach, oraz upadkach.  To wszystko znów dostałam od Mony Kasten, która napisała piękną historię o miłości, przyjaźni, o walce z przeszłością i teraźniejszością oraz o potrzebie wolności. „Save you” to drugi tom świetnej serii Maxton Hall i ja tylko i wyłącznie znów muszę napisać, że zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach, bo Ruby i James to takie postacie, których nie sposób nie polubić. Cały czas kibicowałam im, by odnaleźli drogę do swoich serc i by zrozumieli, co jest najważniejsze w życiu, bo przecież serc nie obowiązują żadne reguły. 

W tym tomie w życiu bohaterów jest wiele zawirowań. James zmaga się z ogromną tragedią i nie potrafi zapomnieć o Ruby. Na wszelkie możliwe sposoby próbuje ją odzyskać, dziewczyna zawładnęła jego sercem i choć wie, że zawalił, że ją bardzo zranił, to ma nadzieję, że Ruby mu wybaczy. Ruby kocha Jamesa, jednak ciężko jej wybaczyć to, czego dopuścił się chłopak. Cały czas bije się z myślami i toczy wewnętrzną walkę rozumu z sercem, które cały czas bije głośno i mocno do tego pogubionego chłopaka. W tym tomie głos zabierają także inni bohaterowie, dzięki temu historia stała się jeszcze bardziej ciekawa, bo na wiele spraw możemy spojrzeć z różnych perspektyw. Poza tym i w ich życiu wiele dzieje, pojawiają się niespodziewane problemy i komplikacje, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Zakończenie kolejny raz mnie wkurzyło, bo autorka znów namieszała w życiu bohaterów. Mam nadzieję, że trzeci tom już niedługo wpadnie w moje ręce i dostanę odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania.

Fabuła intryguje i wciąga już od samego początku. Autorka miała naprawdę świetny pomysł na tę historię i w pełni go wykorzystała. Znajdziemy w niej przyjaźń, miłość, tajemnice, namiętność oraz pożądanie. Mam nadzieję, że i na Was ta piękna historie wywrze dobre wrażenie i tak jak z bijącym sercem będziecie obserwować trudną drogę do szczęścia bohaterów. 

„Save you” to przepiękna historia o miłości, przyjaźni  o wybaczaniu oraz o nowym początku. To książka napisana w lekki sposób, tak by umilić czytelnikowi czas. Autorka wzbudziła we mnie dużo emocji, śmiałam się, psioczyłam na czym świat stoi, a i wzruszenie niejeden raz ścisnęło mnie za gardło. To naprawdę piękna historia miłosna, obok której nie można przejść obojętnie. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Czekałam na Ciebie - Magdalena Krauze - Zapowiedź patronacka

Czekałam na Ciebie - Magdalena Krauze - Zapowiedź patronacka

Paulina jest dwudziestoośmioletnią zatwardziałą singielką z żelaznymi zasadami. Pracuje w redakcji czasopisma dla kobiet, gdzie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Otoczona kochającymi i wspierającymi ją rodzicami oraz wieloletnią przyjaciółką Malwiną, z którą łączą ją siostrzane relacje, wiedzie szczęśliwe życie. Pewnego dnia Paulina dowiaduje się, że będzie miała nowego szefa. Jakież jest jej zaskoczenie, gdy w drzwiach biura pojawia się przystojny gość, w którym kobieta rozpoznaje swoją skrytą młodzieńczą miłość.

Pełen namiętności, zaskakujących sytuacji oraz sercowych wzlotów i upadków powieściowy cykl znanej blogerki książkowej.
Zapach miłości - Justyna Chrobak - Zapowiedź patronacka

Zapach miłości - Justyna Chrobak - Zapowiedź patronacka

Magda czasem ma ochotę rzucić wszystko w diabły. Niby nie powinna narzekać – pracuje na kierowniczym stanowisku, jest niezależna… ale w jej życiu czegoś brakuje. Czegoś czy raczej kogoś – Tego Jedynego, do którego mogłaby się przytulić po powrocie do domu, z kim mogłaby zjeść kolację i przy kim mogłaby budzić się i zasypiać. Niespodziewanie życie Magdy przewraca się do góry nogami. W drodze do pracy wpada na Roberta – mężczyznę z marzeń. I wszystko byłoby cudownie, gdyby ten po jakimś czasie nie stwierdził, że cudowny romans to błąd.

Czy Magda pokona przeciwności losu, odnajdzie sens życia i zdobędzie prawdziwą miłość, której zapach już unosi się w powietrzu?
Zemsta pachnie wilkiem J.G.Latte - recenzja (PATRONAT MEDIALNY)

Zemsta pachnie wilkiem J.G.Latte - recenzja (PATRONAT MEDIALNY)

Jako autorka zawsze staram się wspierać debiutantów, bo jak nikt inny wiem najlepiej, jak trudno jest się przebić i zaistnieć. Zawsze z otwartością sięgam po powieści "świeżaków" i staram się oceniać je obiektywnie i szczerze. Zdarza się tak, że dana historia mnie nie wciąga, że mam wiele zastrzeżeń, co do fabuły i języka, ale bywa też tak, że trafiam na perełkę od której nie mogę się oderwać. Jeśli dodatkowo dany autor/autorka mają w sobie tyle pozytywnej energii, że mam wrażenie, iż znam tę osobę od lat, to taka współpraca nie może się nie udać. 



Dokładnie tak było w przypadku autorki J.G. Latte, która dla mnie prywatnie jest po prostu Asią, a jej debiutancka powieść pt."Zemsta pachnie wilkiem" to mój pierwszy paranormalny romans po który sięgnęłam, nie ukrywam, że miałam wiele obaw, ale okazały się one zupełnie nieuzasadnione. 

Naszą bohaterką jest Marta, szefowa firmy ochroniarskiej. Marta to twarda i silna babka, która niczego się nie boi i pewnie stąpa po ziemi. Pewnego dnia wraca z imprezy i zostaje zaatakowana przez...Coś, co istnieje tylko w filmach i komiksach. Na szczęście z niebezpiecznej sytuacji ratuje ją Nazar - pewien przystojniak. Traumatyczne wydarzenia sprawiają, że kobieta pragnie się zemścić, nie potrafi odpuścić. Jest w stanie poświęcić bardzo wiele, by wymierzyć sprawiedliwość na tych, którzy ją zaatakowali, ale w tym wszystkim nie będzie sama, ale kto dokładnie jej pomoże? Tego Wam nie powiem, bo powinniście przekonać się o tym sami!

Swego czasu cały świat oszalał na temat "Zmierzchu", ale mnie to ominęło, bo byłam wtedy na studiach i taka tematyka w ogóle mnie nie interesowała. Potem przyszedł czas na Greya i wydawało mi się, że to idealnie mój klimat. Stroniłam od romansów paranormalnych, bo wydawały mi się takie... głupie - wiem, biję się teraz w pierś, ale do wszystkiego najwidoczniej trzeba dorosnąć. "



Zemsta pachnie wilkiem" to świetna historia, która łączy dwa gatunki, ale w takich proporcjach, że naprawdę mi się to podobało. Mamy tu nadprzyrodzone stworzenia, ale także romans, a dla mnie to podstawa, by coś przypadło mi do gustu. Historia Marty i Nazara, których od samego początku do siebie ciągnie, jest wciągająca, a pióro Asi tak plastyczne i lekkie, że dosłownie płyniemy przez tekst. Czuć napięcie, namiętność i tajemnicę. Powieść po prostu wciąga, nie da się od niej oderwać, bo od razu chcesz się dowiedzieć, jak to się skończy. A tego oczywiście Wam nie zdradzę!

Z mojej strony dodam jedynie, że serdecznie polecam Wam tę powieść, bo to coś dla fanów i fantasy i romansów. Idealny mix na letnie wieczory!

Na okładce książki znalazła się moja rekomendacja:

Intrygujący, zaskakujący, dziki - taki jest debiut J.G. Latte. "Zemsta pachnie wilkiem" to romans z paranormalną nutą, który spodoba się każdej fance gatunku. Autorka opowiada historię silnej zdeterminowanej kobiety, która nagle musi zmierzyć się z wrogiem o którym nie śniła w najgorszych koszmarach, ale... Nie będzie z tym sama. Idealna lektura na gorące letnie wieczory!   
Postawić na szczęście - Anna Sakowicz

Postawić na szczęście - Anna Sakowicz

Anna Sakowicz każdą kolejną książką potwierdza moje już dosyć ugruntowane przekonanie, że doskonałe pomysły to jej specjalność. Zamienia z pozoru banalne historie w coś wyjątkowego. Postawić na szczęście to, właśnie jedna z takich historii. Autorka posiada tę szczególną umiejętność pisania w taki sposób, że jej książki czyta się z najwyższym zainteresowaniem. Taki dar dostają tylko nieliczni.

”Agata to dziennikarka, która z powodu braku etatu w gazecie, zajmuje się blogowaniem. Pisze o mało atrakcyjnych pracach. Była więc już „babcią klozetową”, operatorem karuzeli i petsitterką. Jej młodsza siostra Pola od piętnastu lat porusza się na wózku inwalidzkim, jest wziętym grafikiem i koszykarką.

Agata zakłada się z młodszą siostrą, że w ciągu trzech lat schudnie, znajdzie męża i urodzi dziecko. Chce być jak Bridget Jones i powoli realizuje swój plan. Jednak nie jest to takie proste. Sprawy komplikują się po spotkaniu byłego chłopaka Emila…"

Stalo się już normą, że Ania Sakowicz w swoich książkach, które na pierwszy rzut oka można by było skategoryzować jako literatura łatwa i przyjemna, porusza tak zwane trudne tematy. Tym razem przybliża problematykę, która jest często pomijana w rodzimej literaturze, a mianowicie niepełnosprawność. Autorka wykazała się moim skromnym zdaniem "zdrowym" podejściem do tego zagadnienia. Bez zbędnego upiększania rzeczywistości pokazuje blaski i cienie bycia inwalidą. Obala stereotypy i łamie dotychczasowe schematy myślenia związane z osobami niepełnosprawnymi. Stworzyła postać Poli sympatycznej dziewczyny, która pomimo swojej niesprawności prowadzi w miarę normalne życie zawodowe, jak i prywatne i uczuciowe.

Kolejnym ważnym tematem poruszonym w książce jest hejt internetowy. Prawdziwa bolączka naszych czasów. Tak zwana mowa nienawiści, którą można zaobserwować od kilku dobrych lat przede wszystkim na portalach społecznościowych. Pogardliwe wyrażanie swoich opinii na jakiś temat lub wobec jakiejś osoby. Z takim problemem boryka się główna bohaterka książki Agata, która jest blogerką i częściej niż inni ma do czynienia z takimi zachowaniami. Jak sobie poradzi i kto okaże się tajemniczym hejterem musicie przekonać się sami.

Postawić na szczęście to ogólnie rzecz biorąc lektura o pozytywnym i optymistycznym wydźwięku. Pełne humoru perypetie młodej kobiety, która przeżywa podobne rozterki, jakie dotykają niejednej z nas. Wartka akcja powieści sprawia, że fabuła pochłania nas bez reszty. Autorka stworzyła barwne i interesujące postacie, zarówno Agatę, jak i jej siostrę Pole, ale również pozostałych bohaterów drugoplanowych. Każdy z nich nierozerwalnie związany jest z tą historią i odgrywa w niej istotną rolę.

Zapewne fani Anny Sakowicz będą mogli potwierdzić, że jej znak rozpoznawczy to "cholernie" dobry warsztat pisarski. W związku z tym nie będę
się na ten temat nawet za bardzo rozpisywać. Sprawne i lekkie pióro, piękna polszczyzna, inteligentne poczucie humoru-klasa sama w sobie. Kiedy dorzucimy do tego jeszcze świetnie skonstruowaną i naprawdę interesującą fabułę, to w rezultacie nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcić i życzyć, abyście jak najczęściej mieli okazję sięgać właśnie po takie książki! 

Drugi tom Dogonić miłość już w sprzedaży!

Za możliwośc przeczytania książki dziękuję autorce i Edipresse.


Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger