Feel again - Mona Kasten (PATRONAT MEDIALNY)

Feel again - Mona Kasten (PATRONAT MEDIALNY)

„Sawyer Dixon jest młoda, twarda… i zawsze trzyma się na uboczu. Od śmierci rodziców z nikim nie nawiązuje bliższych relacji. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy poznaje Isaaca Granta. Isaac w nerdowskich okularkach stanowi całkowite przeciwieństwo mężczyzn, z którymi Sawyer umawiała się na szybkie randki. Isaac, który ma dosyć statusu wiecznego singla, prosi dziewczynę o pomoc. Zawierają umowę: Sawyer zrobi z niego prawdziwego bad boya, a w zamian może utrwalić jego przemianę na kliszy fotograficznej w ramach projektu artystycznego. Jednego tylko Sawyer nie wzięła pod uwagę – emocji, które stopniowo pojawiają się między nią a Isaakiem…”

Seria Begin skradła moje czytelnicze serducho. Każdy tom bardzo się mnie podobał, ale Feel again to zdecydowanie najlepsza część. Znalazłam w niej najwięcej emocji i najbardziej zżyłam się z bohaterami.

Ta część to historia Sawyer, którą poznaliśmy już w pierwszym tomie. Dziewczyna została przedstawiona jako puszczalska zołza, którą obchodzi tylko czubek własnego nosa. W kolejnej części zaczęła już pokazywać swoją lepszą stronę, ale ja jakoś nadal nie byłam do niej przekonana. No ale teraz w końcu poznałam ją tak naprawdę i całkowicie zmieniłam o niej zdanie. To dziewczyna, która uważa, że nie zasługuje na to, by ktoś dobrze ją traktował i że nie zasługuje na miłość. Boi się odrzucenia i tego, że koniec końców zostanie zupełnie sama. Ma problem z otworzeniem się przed drugą osobą, a jej jedyną przyjaciółką jest jej współlokatorka. To w niej i w siostrze ma oparcie, ale siostra niedługo wychodzi za mąż, więc dziewczyna boi się, że zejdzie na dalszy plan. Gdy Sawyer poznaje Isaaca , nie przypuszcza, że to właśnie ten chłopak wywróci jej życie do góry nogami. Nieśmiały chłopak pomaga jej w projekcie, a tak prawdę powiedziawszy, to on jest jej projektem, bo dziewczyna postanawia uwiecznić na zdjęciach jego metamorfozę. Zmienia jego styl i uczy go flirtowania, by wreszcie umówił się z kimś na randkę. Isaac miał być jej projektem, ale niespodziewanie stał się kimś więcej. Czy dziewczyna, który nigdy nie chciała się wiązać i nieśmiały oraz niepewny siebie chłopak mają szansę na udany i szczęśliwy związek? Czy Sawyer pozwoli sobie na odrobinę miłości? O tym musicie przekonać się sami.

„Feel again” to książka, na którą naprawdę warto zwrócić uwagę. To piękna, poruszająca i życiowa historia, która dostarczyła mnie wielu emocji. Jej lektura była dla mnie czystą przyjemnością, nie raz się śmiałam, nie raz wzruszałam i z zapartym tchem śledziłam historię tej dwójki poranionych i zagubionych bohaterów. Każdy tom tej serii był świetny i emocjonujący, ale naprawdę ta część okazała się dla mnie wielkim zaskoczeniem. Autorka w przepiękny sposób opowiedziała nam historię, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Pokazała prawdziwe oblicze miłości, demony przeszłości i złe relacje z rodzicami. Uświadomiła mi także, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa rodzeństwo, więzi z bliskimi oraz to, że nigdy nie jest za późno, by powiedzieć przepraszam. Poza tym pokazała, że to nie szata zdobi człowieka, że piękni jesteśmy w środku i nigdy tak naprawdę nie powinniśmy się zmieniać…

Jeżeli jeszcze nie znacie tej serii, to koniecznie musicie to zmienić. Historia Sawyer oraz Isaaca to piękna opowieść, którą powinien poznać każdy. Jestem przekonana, że tak jak ja pokochacie tę historię.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Tańcząca w ogniu - Magda Mila (PATRONAT MEDIALNY)

Tańcząca w ogniu - Magda Mila (PATRONAT MEDIALNY)

„Singielka, która nie uznaje związków i szuka zapomnienia w przypadkowych przygodach. On - wieczny chłopiec, dla którego życie jest nieustającą imprezą.

Podwładna i szef. Spotykają się w świecie uległości i dominacji, który daje im spełnienie. Powinni stworzyć układ idealny, ale życie nie pisze prostych scenariuszy.

Ewę spotyka tragedia, a Piotr boi się dorosnąć.

Spłoną w ogniu, który wzniecili, czy rozgrzeją nim swoje serca?”

Magdę Milę większość z Was poznała już dawno temu za sprawą jej debiutu Tonąca w błękicie. Ja do tej pory tej książki nie znałam, bo recenzję  tego tomu pisała Kasia. Teraz za jednym zamachem nadrobiłam obydwie części i zostałam bardzo miło zaskoczona, bo te książki są po prostu świetne, mega wciągające, a co najważniejsze kipiące od pożądania. Dziś jednak skupię się na drugim tomie cyklu Żywioły, czyli na Tańczącej w ogniu. Książka ta to stuprocentowy erotyk, który niewyobrażalnie działa na wyobraźnię. Autorka nie boi się poruszać tematów tabu i nie boi się poruszać tematów dość kontrowersyjnych. Z niebywałą lekkością pisze o seksie i o różnych odcieniach miłości. Tej książki nie można zaliczyć do cukierkowych opowiastek jakich wiele, to książka dla odważnych kobiet, które są otwarte, bezpruderyjne i niełatwo je zaskoczyć. Ja zakochałam się w tej historii,  w jej bohaterach i teraz czekam na więcej… Poza tym to książka, która została bardzo dobrze napisana i przemyślana, a to sobie niewyobrażalnie cenię.

Za duży plus zasługuje kreacja bohaterów, których autorka stworzyła według mnie idealnie. Każdy z nich jest charakterystyczny i niebywale wyrazisty. Piotr na samym początku wydaje się aroganckim i zbyt pewnym siebie dupkiem, ale im dalej go poznajemy, tym bardziej zmieniamy o nim zdanie. Oczywiście cały czas ma swoje za uszami, potrafi wkurzyć i zirytować, ale uwierzcie mi, że jego urok nie działa tylko na Ewę, bo ja byłam nim wręcz oczarowana. Piotr i Ewa są bardzo podobni o siebie, jeżeli chodzi o seks i o podejście do miłości oraz związków. Oboje lubią eksperymentować w łóżku, nie chcą się angażować, chwila zabawy i jednonocna przygoda w zupełności im wystarczają. Czy może ich połączyć prawdziwa miłość? O tym musicie przekonać się sami.

Tańcząca w ogniu to książka, która niczym płomień wkrada się do naszej duszy, rozpala zmyły i działa na wyobraźnię. To książka przepełniona magnetycznych pożądaniem, nieokiełznaną namiętnością oraz ociekająca wyuzdanym i perwersyjnym seksem.

Jeżeli nie ma dla Was tematów tabu, to ta książka będzie dla nas idealna i wyśmienicie spędzicie przy niej czas.

Magda Mila powróciła w wielkim stylu. Tańcząca w ogniu to powieść, która rozpali Was do czerwoności i przez długi czas o niej nie zapomnicie. To książka, która koniecznie musi się znaleźć w każdej kobiecej biblioteczce. Serdecznie polecam!
Czas gniazdowania - Dorota Pasek

Czas gniazdowania - Dorota Pasek

„Jeden dzień, który zmienił wszystko.
Sara ma trzy domy. W jednym mieszka. Do drugiego ucieka w chwilach rozpaczy. O trzecim marzy. Na wprost łóżka Sary wisi ślubna sukienka, której już nigdy nie włoży. Spokojne życie wiejskiej nauczycielki ma po raz kolejny runąć w gruzach, kiedy do jednego z jej domów wprowadza się Grzegorz.”

„Czas gniazdowania” to debiut Doroty Pasek, a jak wiecie debiuty, to ja uwielbiam. Nigdy nie boję się, że się rozczaruję, bo mój „czytelniczy nochal” prawie zawsze wywąchuje dobre książki. Więc jak możecie się domyślić, powieść pani Doroty, okazała się strzałem w dziesiątkę i przyjemnie spędziłam przy niej czas. Mam nadzieję, że autorka bardzo szybko wyda kolejną książkę, którą będę miała możliwość zrecenzować. 

Książka jest dość przewidywalna i napisana według utartych schematów, ale nie zmienia to faktu, że jest ciekawa, fabuła przemyślana i dopracowana i już od samego początku wciąga w wir wydarzeń. Według mnie jest to powieść, która pozytywnie nastraja, dostarcza wielu skrajnych emocji i przede wszystkim skłania do refleksji nad tym, co w życiu jest najważniejsze i o co zawsze bez względu na wszystko warto walczyć. Na całe szczęście autorka nie skupiła się tylko na historii Sary i wplotła do fabuły sporo wątków pobocznych, które jeszcze bardziej urozmaiciły całą opowieść.

Dużym atutem są bohaterowie, którzy okazali się bardzo wyraziści i charakterystyczni. Dzięki temu nie miałam problemu, by ich sobie wyobrazić oraz by poczuć ich emocje. Przyznam szczerze, że Sara wzbudzała we mnie wiele skrajnych emocji, raz ją lubiłam, innym razem nie lubiłam i bardzo często jej zachowanie doprowadzało mnie do irytacji. Może wielu z Was nie lubi takich bohaterów, ale ja na takich uwielbiam natrafiać, bo wtedy podczas czytania odczuwam jeszcze więcej emocji. Chyba największy problem miałam z tym że kobieta pozwalała innym podejmować za siebie decyzje dotyczące jej życia prywatnego oraz zawodowego. Oczywiście jak możecie się domyślić, w jej zachowaniu zaczęły zachodzić zmiany, a to bardzo mnie cieszyło. Jeżeli chodzi o Grzegorza, to jest to mężczyzna po przejściach, który skrywa wiele tajemnic. Na początku wiemy o nim bardzo niewiele, dopiero z czasem autorka odkrywa jego wszystkie karty. Czy go polubiłam? O tak, ale nie na samym początku. W książce pojawia się więcej bohaterów, ale nie będę ich wszystkich opisywała, nadmienię tylko, że niektórych miałam ochotę dźgnąć nożem. ;)

Ktoś może powiedzieć, że historia Sary i Grzegorza jest dość banalna, ale uważam, że nawet banał można ciekawie opowiedzieć. Więc wybaczcie, ale mnie ta powieść się bardzo podobała i na pewno sięgnę po inne książki autorki. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i Ska.
Zanim nadejdzie jutro.Tom1. Podróż do krainy umarłych - Joanna Jax (Przedpremierowo)

Zanim nadejdzie jutro.Tom1. Podróż do krainy umarłych - Joanna Jax (Przedpremierowo)

Wybieram się w kolejną ekscytującą podróż do przeszłości wraz z bohaterami najnowszego dzieła Joanny Jax Zanim nadejdzie jutro. Już za dwa dni premiera pierwszego tomu „Podróż do krainy umarłych”. Książka już za mną, a ja teraz spróbuję podzielić się z Wami moimi odczuciami.

„Historia o zwykłych ludziach, których życie zmienia się w ciągu kilkunastu minut… Początek wojny to dla Kresów Wschodnich czas wywózek w odległe i złowrogie rejony Związku Radzieckiego. Dobrze zapowiadająca się aktorka, żyjąca w szczęśliwym związku z lekarzem społecznikiem, zawadiacki lekkoduch grający na saksofonie i fortepianie, siostry bliźniaczki, których ojciec znika bez śladu, chłopiec opiekujący się niewidomym dziadkiem i młoda mężatka wychowująca córeczkę – tych wszystkich ludzi pewnego dnia połączyło jedno zdarzenie... Wywózka w nieznane, do świata, w którym jedynie śmierci jest pod dostatkiem, a życie staje się już tylko walką o przetrwanie. Czy poradzą sobie na tej nieludzkiej ziemi, nie tracąc swojego człowieczeństwa? A może w staraniach, by dotrwać do następnego dnia, wygrają zwierzęce instynkty?”

Ta część historii naszego kraju, przez długie lata była tematem tabu. Potrzeba było zmiany ustroju, aby niektóre historyczne fakty mogły ujrzeć światło dzienne. Pod wpływem rosyjskich represji setki tysięcy obywateli polskich trafiały w głąb ZSRR. Prawda o ich losach jest odkrywana do dziś.
Na tle tych wydarzeń osnuta jest opowieść o ludziach, którzy żyją na Kresach Wschodnich tuż przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej. Przekrój społeczeństwa polskiego, od prostych ludzi, których życie kręci się wokół zwykłych egzystencjalnych spraw, po panienki z dobrego domu targane porywami serca. Losy niektórych z bohaterów splatają się w większym czy mniejszym stopniu jeszcze przed wojną, a  jednego dnia ich drogi krzyżują się w bydlęcych wagonach podczas wywózki w głąb Związku Radzieckiego, która miała stanowić niekończącą się walkę o przetrwanie.

Joanna Jax w znany sobie sposób tworzy sieć wzajemnych zależności między bohaterami, splatając ich losy. Nietuzinkowo kreuje postacie, ich osobowość i steruje ich poczynaniami. Umiejętnie buduje napięcie, pozostawiając wiele pytań bez odpowiedzi, które będziemy mogli odkrywać z biegiem wydarzeń. Żongluje emocjami, w ciekawy sposób łącząc je z doświadczeniami bohaterów.

Lekkie pióro, niewymuszony styl, dbałość o detale, intrygująca fabuła, wszystko to sprawia, że książki Joanny Jax czyta się z przyjemnością, pomimo wagi tematu, jakim jest wojna, wydarzeń, nad którymi nie jest łatwo przejść do porządku dziennego. Gwarantuję Wam, że i „Podróż do krainy umarłych” pozostawi po sobie ślad w Waszych sercach i spowoduje, że na pewno sięgniecie po kolejne części tego ekscytującego cyklu. Polecam gorąco! 

Benia

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Videograf.
Pokusa zła - M. Robinson (PATRONAT MEDIALNY)

Pokusa zła - M. Robinson (PATRONAT MEDIALNY)

„Brooke: Miałam wygodne życie i jeszcze wygodniejsze dzieciństwo. Moi rodzice nauczyli mnie odróżniać dobro od zła i wszystkiego, co pomiędzy… Ale ja wolałam szarą strefę. Chciałam przeżyć życie na krawędzi, z groźbą upadku. Nie dbałam o konsekwencje, bo moje serce zostało roztrzaskane na podłodze sypialni rodziców… I nigdy nie wróciłam, by pozbierać te kawałki.

Devon: Rodzina jest najważniejsza. Poznałem, czym jest nienawiść, zrozumiałem, że Bóg jest głuchy na modlitwy, a życie to pole walki, gdzie stoisz w pierwszej linii frontu. Nauczyłem się być mężczyzną… Wszystko, co na końcu otrzymałem, to pięści ojca, łzy matki i krzyki sióstr. Nie możesz uciec przez przeszłością… Ostatecznie i tak cię dopadnie, choćby we śnie.”

"Pokusa zł" to powieść, która dla mnie okazała się totalnym zaskoczeniem. Nie wiem dlaczego, ale przygotowałam się na lekturę ckliwego romansu i sromotnie się pomyliłam. Ta książka to po prostu sztos. To historia, która niczym emocjonalne tornado zakradła się do każdego zakamarka mojego serca i duszy. To powieść kipiąca namiętnością oraz pożądaniem. To zdecydowanie opowieść pełna kontrowersyjnych tematów, budząca czasami niesmak i oburzenie. Ja przepadłam z kretesem, a historia Brooke i Devona na pewno przez długi czas nie opuści moich myśli.

„Czasami trzeba wyjść z mroku, by dostrzec światło. Lecz co, jeśli okaże się ono zbyt oślepiające?”

W książce poznajemy Brooke, dziewczynę, której życie do istna bajka. Ma kochającą rodzinę, cudowną przyjaciółkę i jej brata, który jest w niej po uszy zakochany. Niestety pewnej nocy bańka pęka i Brooke dowiaduje się prawdy o swojej rodzinie, co diametralnie zmienia jej pogląd na świat i przede wszystkim na miłość. 
Dzieciństwo Devona było niczym piekło na ziemi. Młody chłopak musiał bardzo szybko wydorośleć, by zająć się matką i młodszymi siostrami. Teraz jako dorosły mężczyzna nadal na pierwszym miejscu stawia swoich bliskich i to o nich w pierwszej kolejności się troszczy. Gdy na jego drodze staje piękna i ponętna Brooke, życie mężczyzny wywraca się do góry nogami. Oboje czują do siebie wzajemne przyciąganie, a napięcie, które między nimi się pojawia, jest nie do wytrzymania. Po pewnym czasie Devon zdaje sobie sprawę, że kocha kobietę i luźny związek bez zobowiązań już mu nie wystarcza. Chce czegoś więcej, ale wie, że nie może tego dostać, bo niestety w ich przypadku wszystko jest bardzo mocno skomplikowane, a Brooke nie jest zwyczajną kobietą jakich wiele...

„To ja jestem dziewczyną, przed którą ostrzegają cię rodzice.
Tą, której nie wolno ufać.
Od której lepiej trzymać się z daleka.
Tą, która złamie ci serce i wróci, by sięgnąć po więcej.
Tylko dlatego, że mogę.”

„Pokusa zła” to naprawdę świetna książka. Autorka stworzyła genialną, wciągającą i dokładnie przemyślaną fabułę, a bohaterowie zostali przedstawieni w taki sposób, by wywoływać w czytelniku multum nie zawsze pozytywnych emocji. Jeżeli mam być szczera, to nie polubiłam Brooke, bo choć było mnie jej szkoda, to trudno było mi zrozumieć większość jej decyzji. Zamiast porozmawiać z rodziną, to odgrodziła się od nich i na wszystko wyrobiła sobie sama zdanie, nie poznając argumentów tej drugiej strony. Oczywiście nie pochwalałam zachowania jej rodziców, ale każdy z nich był dorosły i oboje postanowili żyć w tak dziwnym układzie. Jeżeli zaś chodzi o Devona, to pokochałam go już na samym początku. Współczułam mu niesamowicie i nie potępiałam go za to, co zrobił jako młody chłopak. Niezwykle urzekło mnie jego oddanie rodzinie i to, co dla nich cały czas robił. Wkurzało mnie, to jak pogrywała sobie z nim Brooke, ale przecież jak wiemy serce nie sługa i kocha kogo chce i kiedy chce. Poza tym to taki organ, który bardzo często widzi głęboko schowane dobro, a taka w gruncie rzeczy była Brooke. Za maską zimna i obojętności ukrywała się mała zagubiona i zraniona dziewczyna, która tak naprawdę potrzebowała tylko odrobinę miłości…

„Pokusa zła” to książka, która wywarła na mnie duże wrażenie. Autora zaskoczyła mnie fabułą, a to sobie niezwykle cenię. Powieść niezwykle kontrowersyjna i poruszająca tematy, które dla wielu są tabu. To słodko gorzka opowieść o trudnej i prawie niemożliwej miłości, przepełniona namiętnością i zwierzęcym pożądaniem. To także książka, która uświadomiła mi, jak duży wpływ na przyszłość dzieci, mają decyzje podejmowane przez rodziców…

Gorąco polecam, bo to książka obok, której nie można przejść obojętnie.

Za możliwość przeczyta książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Dotyk, Zapach i Smak ciemności - C.J ROBERTS (PATRONAT MEDIALNY) PRZEDPREMIEROWO

Dotyk, Zapach i Smak ciemności - C.J ROBERTS (PATRONAT MEDIALNY) PRZEDPREMIEROWO

Wiecie, co bardzo mnie ciszy? Że niektóre Wydawnictwa  słuchają swoich czytelników. Od jakiegoś czasu na licznych grupach skupiających się głównie na literaturze kobiecej, czytelniczki biły na alarm, że nigdzie nie mogły dostać wszystkich części serii The Dark Duet. Książek praktycznie nie było, a pojedyncze egzemplarze sprzedawane przez prywatne osoby zdecydowanie nie wystarczały, by zaspokoić ciekawość naprawdę wielu osób. Ja tę serię miałam przyjemność czytać już dawno temu i zawsze z czystym sercem ją polecałam. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośniczek kontrowersyjnych romansów erotycznych. 

Na szczęście Wydawnictwo Czwarta  Strona wyszło na przeciw oczekiwaniom czytelniczek i wznowiło serię. Nowa oprawa graficzna (która mnie osobiście nie do końca się podoba, bo uważam że okładki pierwszego wydania są o niebo lepsze), ale treść  jest niezmiennie zachwycająca, oburzająca i emocjonująca. 

Nasz blog tę serię recenzował już dawno temu, ale specjalnie dla Was przypominamy wszystkie trzy recenzje serii The Dark Duet, która tym razem w całości ukazała się pod naszym patronatem medialnym.



DOTYK CIEMNOŚCI TOM I

Czy zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby w biały dzień, ktoś wbrew Waszej woli porwał Was i uwięził? Gdybyście nagle zostali skazani na łaskę osoby bezwzględnej, pozbawionej wszelkich ludzkich odruchów i pragnącej jedynie zemsty? Gdybyście stali się środkiem do celu, pionkiem w grze, której nie rozumiecie? Dopóki nie usłyszałam o tej książce do głowy by mi coś takiego nie przyszło, a teraz... 

Poznałam tę historię parę lat temu i gdy tylko nadarzyła mi się okazja, by odkryć ją na nowo, nie wahałam się ani chwili. Okładka (dotyczy okładki pierwszego polskiego wydania) hipnotyzuje i przyciąga wzrok. Pomyślałam więc, że spróbuję raz jeszcze. Czy żałuję powrotu do tej mrocznej, wyniszczającej psychikę historii? Zaraz się o tym dowiecie.

Livvie jest młodziutką kobietą, która pewnego dnia wpada w oko Calebowi. Nie jest to jednak ten typ zainteresowania jaki znamy z najbardziej popularnych teraz erotycznych romansów. Caleb ma plan, a śliczna Livvie ma być dla niego jedynie środkiem do celu. Jego celem jest zemsta, która zawładnęła jego życiem tak bardzo, że niczego poza nią nie widzi. I tak zaczyna się historia dwójki najbardziej mrocznych bohaterów jaką kiedykolwiek miałam okazję poznać.

Trudno napisać cokolwiek o tej książce bez spoilerowania. Nie chcę odbierać Wam „przyjemności” z czytania cytatami i streszczaniem treści, bo zapewne każdy z Was inaczej wyobraża sobie co jest w „głębi” tej książki. Chciałabym byście dowiedzieli się tego sami. Gdy ja pierwszy raz usłyszałam o The Dark Duet – to oryginalny tytuł, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Myślałam, że to po prostu kolejny Grey albo Cross z nutką większej ilości BDSM, może bardziej sugestywnie i odrobinę ostrzej napisane… Jakże się myliłam. Sceny, które opisuje autorka przyprawiają praktycznie o palpitacje serca. Bywały chwile, że musiałam przerwać czytanie by złapać oddech i otrząsnąć się choćby na sekundę z tego popieprzonego świata. Ciekawość jednak nie dawała mi oderwać się od książki na dłużej i po chwili znowu dopadał mnie „Dotyk ciemności”.

Najbardziej w tej historii przeraża mnie to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Kobiety porywane są i zmuszane do najróżniejszych rzeczy. Niewolnictwo i niewolnictwo seksualne są na porządku dziennym w wielu krajach, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Poszperałam trochę w internecie i to co znalazłam przeraża mnie jeszcze bardziej.

Uczucie, które „rodzi się” między głównymi bohaterami jest dla nas czytelników tak niezrozumiałe, że aż nierealne, a jednak… Autorka opisuje ich emocje w taki sposób, że wręcz można poczuć wszystko na własnej skórze. Od nienawiści, po euforię, rozkosz, obrzydzenie… Cała gama emocji, która tak naprawdę nie powinna nawet stać koło siebie. Słyszeliście może jednak o syndromie sztokholmskim? Jeśli nie, to zachęcam do zapoznania się z tym terminem, a wtedy może część z Was zrozumie co mam na myśli.

„Dotyk ciemności” to nie jest nic co do tej pory czytaliście. Ta historia rozwali Wam psychikę, zrobi w głowie totalny mętlik. Ja do tej pory oglądam się za siebie gdy wieczorem wracam z pracy i… to jest „najlepsze”, za każdym razem zastanawiam się czy oby na pewno nie chciałabym by ktoś szedł za mną, a może jednak bym chciała? To właśnie zrobiła ze mną ta książka. Jej treść dociera do tych zakamarków naszego umysły o których możliwe, że nawet nie mieliście pojęcia. Nie jest to pozycja dla każdego i nie będę polecać jej osobom, które lubią ckliwe romanse z happy endem. Tutaj tego nie znajdziecie.

Ja jednak z ręką na sercu przyznaję, że to jedna z lepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam. Całość historii napisana jest lekko i czyta się ją naprawdę szybko. Ja pochłaniałam wręcz kolejne strony jak szalona. Wciągająca od pierwszych zdań, a pomysł na nią dla mnie, jako zakochanej w erotycznych romansidłach - genialny ale jakże inny od wszystkiego co do tej pory miałam przyjemność czytać. 

„Dotyk ciemności” zajmuje u mnie miejsce zaraz za Greyem do którego, jak zapewne wiecie, mam stosunek nieobiektywny, bo mam na jego punkcie po prostu bzika. Nie mylcie jednak tych dwóch pozycji, to zupełnie inna „bajka”.

Podsumowując: czekam na część drugą z niecierpliwością, bo pierwsza nie pozostawia złudzeń. Czytając ostatnie zdania praktycznie nie oddychałam, czekałam na zwrot akcji, że wszystko skończy się tak jak sobie wymarzyłam… Nic tutaj jednak nie jest takie jakie byście chcieli by było.

Odważysz się by „Dotyk ciemności” pochłoną i Ciebie? Ja się odważyłam i czytelniczkom lubiącym mroczne, nieodgadnione i erotyczne klimaty, naprawdę POLECAM!


ZAPACH CIEMNOŚCI TOM II

Uwaga! Jeśli nie czytałeś pierwszej części serii The Dark Duet – C. J. Roberts , natychmiast udaj się do pobliskiej księgarni i dokonaj zakupu. Czytanie drugiej części, bez znajomości pierwszej, mija się z celem.

Dotyk ciemności był jedynie lekkim wprowadzeniem w świat bezwzględnych postępowań ludzi bez uczuć i zasad moralnych. Zapach ciemności, to mocna kontynuacja historii Livvie i Caleba. Tutaj wszystkiego mamy więcej. Przemocy, okrucieństwa, szczegółów, bólu, łez, niezrozumiałego dla bohaterów pożądania i uczucia, które narodziło się między nimi. Brak mi słów, by jakoś składnie opisać to co czułam podczas lektury. Autorka zrobiła ze mnie totalnie zafascynowanego, zaszokowanego i przerażonego czytelnika. Dla mnie to mistrzostwo!

Nie będę opisywać co dzieje się w tej części. To po prostu trzeba przeczytać samemu, ale zapewniam Was, że jeśli pierwsza cześć Dotyk ciemności, zrobiła na Was wrażenie, to Zapach ciemności kompletnie Was rozwali. Tak jak mnie.

Te opisy jak Caleb walczy ze sobą, sam nie rozumiejąc swoich uczuć do Livvie. Jej myśli, gdy on robi jej te wszystkie okrutne rzeczy… Ich wewnętrzna walka z samym sobą, a także ich walka przeciw sobie. Walka o nich… Boże! Nigdy nie czytałam czegoś tak emocjonalnie pokręconego, niezrozumiałego, okrutnego, obrzydliwego i pięknego zarazem. No i to zakończenie… rozpieprzyło mnie ono doszczętnie.  

To nie jest seria dla każdego, ale warto do niej zajrzeć z czystej ciekawości.  Dowiedzieć się co czujemy czytając o takich rzeczach jak handel ludźmi, szczegółowo opisany świat mafii i zasad w niej panujących. Ja do tej pory nie wiem jakim cudem tak silne uczucie połączyło tych dwoje bohaterów, ale właśnie dlatego autorce należą się za to brawa. Takie rzeczy dzieją się naprawdę, a jeśli jakaś lektura skłania nas do refleksji, to warta jest by ją polecać. Ja polecam Wam serię The Dark Duet z całego serca! Obiecuję, że nie będziecie na nią obojętni. Część z Was stwierdzi, że to jest za mocne, ale większość będzie zachwycona – nawet jeśli się do tego nie przyznacie.


SMAK CIEMNOŚCI TOM III

Czekałam! Czekałam na trzecią część The Dark Duet z niecierpliwością. Ta historia potrzebowała właśnie takiego zakończenia, bo inaczej moje serce i skołatane nerwy chyba nigdy by się nie uspokoiły.

Smak ciemności, to gratka dla fanów Caleba i Livvie. Ta część opowiedziana jest jedynie z perspektywy Caleba, a my możemy poznać go dzięki temu jeszcze lepiej. Dowiadujemy się też co dokładnie wydarzyło się w Paseo. Wnikamy w umysł bohatera głębiej, a jego przemyślenia wiele nam wyjaśniają i dają lepszy obraz tego co się stało.

Poprzednie części były brutalne i szokujące. Porwana przez Caleba Livvie przeszła piekło, a uczucie jakie narodziło się między nimi jest zakazane i niezrozumiałe, ale dzięki temu ta historia jest tak… piękna i przerażająca zarazem.

W tej części nie ma drastycznych scen, a raczej trudna codzienność. Caleb uczy się po prostu żyć, a Livvie dzielnie mu w tym towarzyszy. Ona również stara się dojść do siebie po tym co ją spotkało, próbuje zapomnieć i odciąć od przeszłości. Oboje z Calebem są mocno pokaleczeni, a ich psychika jest spaczona już na zawsze. To nie oznacza jednak, że ta dwójka nie ma szans na w miarę normalne funkcjonowanie. Oboje muszą nauczyć się żyć od nowa, a Caleb musi zrozumieć kim chce być i uświadomić sobie jaki jest naprawdę. Nie zdradzę Wam jak kończy się ich historia, ale dla mnie po prostu tak musiało być.

Seria The Dark Duet, która u nas wyszła jako Dotyk ciemności, Zapach ciemności, Smak ciemności jest jedną z moich ulubionych. Autorka stworzyła historię niesamowicie emocjonalną, brutalną, erotyczną… doskonałą. Nie żałuję ani chwili spędzonej przy lekturze tych książek.

Z mojej strony dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za odwagę, że wydali u nas w kraju tak kontrowersyjną serię. Dziękuję za perfekcyjne i cudne okładki, które doskonale oddają klimat tej powieści. Brak mi słów, by opisać wszystkie emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po The Dark Duet i zagłębię się w świat Caleba i Livvie. Zrobię to z uczuciem ścisku w żołądku, wypiekami na twarzy i przerażeniem, że takie rzeczy dzieją się naprawdę.

A Wy? Odważycie się zrobić to raz jeszcze? A może po raz pierwszy zawitacie w Ciemności? Serdecznie Was do tego zachęcam i polecam całą  serię The Dark Duet!






Lato, które się zaczyna - Silvia Soler

Lato, które się zaczyna - Silvia Soler

„Rodziny Reigów i Balartów przyjaźnią się od lat. Roser i Elwira będąc w ciąży ustalają, że ich dzieci połączy wielka miłość. Na świat przychodzą Júlia i Andrew, których łączy przyjaźń ich matek oraz doroczna tradycja wspólnego spędzania nocy świętojańskiej.

Gdy córka Roser i syn Elviry są nastolatkami, pewnego czerwcowego wieczoru wydarza się tragedia. W drodze na doroczną kolację z okazji letniego przesilenia ich matki giną w wypadku samochodowym, a drogi obojga przyjaciół się rozchodzą.

Júlia i Andrew wchodzą w dorosłe życie własnymi ścieżkami. Pomimo nieporozumień, rozczarowań i skrajnych uczuć ich losy po latach ponownie się splatają. Czy wola ich matek się wypełni?”

„Lato, które się zaczyna” to powieść , która wzbudziła we mnie wiele mieszanych uczuć. Z jednej strony  historia bohaterów mnie jako tako zainteresowała, ale z drugiej strony czegoś mnie w niej zabrakło i czytanie jej nie było dużą przyjemnością. Tak w ogóle muszę się Wam przyznać do tego, że po tę książkę sięgnęłam tylko dlatego, że oczarowała mnie okładka, bo opis średnio mnie zaciekawił. Liczyłam, że będzie to piękna historia o miłości oraz przeznaczeniu. I choć w książce jest miłość, jest przeznaczenie, to według mnie coś autorce wyszło nie tak jak potrzeba. 

Z bohaterami spotykamy się co rok podczas Nocy Świętojańskiej i chyba właśnie z tym miałam największy problem, bo choć z takim zabiegiem przeskoków czasowych spotkałam się już w niejednej książce, to tutaj autorka sobie z tym nie poradziła. Przez to nie mogłam wkręcić się w fabułę, nie mogłam zżyć się z bohaterami i naprawdę brakowało mnie tej ciągłości czasowej oraz ciągu przyczynowo skutkowego. Przez to w mojej głowie pojawiało się wiele pytań, nie znałam postaci, które w ciągu roku pojawiły się w życiu bohaterów. Po prostu czułam się jak dziecko we mgle, które po omacku szuka drogi…

Przeszkadzało mi także wiele zbyt barwnych opisów, które zdominowały całą książkę. Było ich naprawdę na dużo, przytłaczały i odbierały radość z czytania. Poza tym ginęły pośród nich dialogi, których było zdecydowanie zbyt mało.

Tak jak napisałam wyżej, nie potrafiłam zżyć się bohaterami. Często nie rozumiałam ich zachowania, a tym bardziej uczuć, które żywili do siebie.

Historia zdecydowania ma potencjał, który niestety nie został w pełni wykorzystany. Książka nie zainteresowała mnie na tyle, bym ją polecała, ale myślę, że sięgnę jeszcze po inne książki autorki. Nie nazwałabym tej powieści złej, według mnie jest przeciętna i jestem przekonana, że niejednej osobie się spodoba. Ja oczekiwałam po niej chyba zbyt wiele i niestety się zawiodłam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Alyssa i czary - A.G. Howard

Alyssa i czary - A.G. Howard

„Alyssa Gardner jeszcze nigdy nie zaznała całkowitej ciszy. Dręczą ją urojenia. Nieustannie towarzyszą jej odgłosy kwiatów i owadów. Gdy odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, cały jej świat rozsypuje się jak domek z kart. Nie są zatem szalone - ani ona, ani jej prapraprababka, Alicja Liddell, ani Alison, jej matka zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Na kobietach z tej rodziny ciąży klątwa, którą zdjąć może tylko Alyssa. Musi wskoczyć do króliczej nory. Prawdziwa Kraina Czarów jest jednak zdecydowanie mroczniejsza niż jej literacki odpowiednik…”

„Alyssa i czary” to książka, której troszeczkę się obawiałam. Jako małe dziecko uwielbiałam Alicję w Krainie Czarów i wiedziałam, że historia Alyssy nawiązuje w pewien sposób do tej opowieści, więc stąd były moje obawy. Na całe szczęście niepotrzebnie się zamartwiałam, bo i ta książka wywarła na mnie spore wrażenie. Uważam, że to fantastyka w najczystszym i dobrym wydaniu, a na takie książki zawsze warto zwrócić uwagę.

To jedna z takich książek, w których akcja nie pędzi na łeb na szyję, a sam początek ciągnie się dość mozolnie, dopiero gdy Alyssa trafia do Krainy Czarów, zaczyna się więcej dziać. Dla mnie nie było to minusem, ale wiem, że niektórzy z Was wolą bardziej dynamiczną akcję, więc w szczególności polecam tę historię bardziej cierpliwym czytelnikom, którzy nie będą się irytować na zbyt powolną fabułę. Jednak muszę nadmienić, że mimo tego wszystkiego książkę czytało się bardzo szybko. Jej lektura zajęła mnie tylko kilka godzin, a to dlatego, że zostałam oczarowana tą historią i tym niebezpiecznym i zaczarowanym  światem.

Ogromnym plusem tej książki magia i kreacja magicznego świata. Dziwne i magiczne istoty (które już znamy z Alicji w Krainie Czarów), zagadki, tajemnice, klątwa, którą chce zdjąć dziewczyna ze swojej rodziny oraz wiele nawiązań do powieści L. Carolla. Czasami odnosiłam wrażenie, że historia Alicji odżyła na nowo w przygodach jej prapraprawnuczki. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mocno pochłonęła mnie ta historia, świat zewnętrzny przestał się dla mnie liczyć, a ja wraz z Alyssą przeżywałam jej wciągającą i hipnotyzującą opowieść.

Muszę się Wam także przyznać do tego, że porównywałam Alicję z Alyssą i na nieszczęście tej drugiej wypadła ona blado w porównaniu ze swoją prapraprababką. Często irytowało mnie jej zachowanie i miałam ochotę porządnie jej przywalić za jej niezdecydowanie.

Książka napisana lekko oraz barwie i naprawdę jej lektura dostarczyła mnie niesamowitych wrażeń. Autorka zadbała o każdy detal i szczegół, co widać na każdej stronie. To chyba pierwsza książka Howard wydana w Polsce, a ja mam nadzieję, że będzie ich więcej, bo takie historie po prostu uwielbiam.

Polecam Wam tę książkę z czystym sumieniem. Zakończenie mnie zaskoczyło  i choć wyjaśniło wiele wątków, to i także dołożyło mojej głowie pytań. Niecierpliwie czekam na kolejny tom i mam nadzieję, że kolejny raz się nie zawiodę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros.
Playboy - Lurelin Paige (PATRONAT MEDIALNY)

Playboy - Lurelin Paige (PATRONAT MEDIALNY)

„Micah Preston to największe ciacho Hollywood. Seksowny, sławny, bogaty – ten facet ma wszystko. Jednak Micah słynie nie tylko z gry aktorskiej, ale także z licznych podbojów i tego, że nie da się go zatrzymać na dłużej.
Kiedy siedem lat temu poznał na imprezie Maddie Bauer, nikt jeszcze o nim nie słyszał. Przeżyli wspólnie gorące, upojne chwile, a potem on już nie zadzwonił, pozostawiając dziewczynę rozczarowaną.
Jednak los znowu ich połączy. Maddie zostanie asystentką kamerzysty na planie najnowszego filmu Micah. W powietrzu zaiskrzy, a napięcie między tą dwójką będzie musiało znaleźć jakieś ujście.
Jednak czy Maddie da szansę słynnemu playboyowi?”

„Playboy” to kolejna świetna książka Laurelin Paige. Mogę ją zaliczyć do jednych z moich ulubionych autorek, bo choć jej książki przeważnie napisane są według utartych schematów, to i tak zawsze pochłaniają mnie bez reszty.

Tym razem poznajemy Micah Prestona szalenie seksownego i przystojnego aktora, za którym szaleje wiele kobiet. Mężczyzna nie wierzy w miłość, bo według niego w Hollywood prawdziwe związki nie mają racji bytu. Oczywiście miewa przelotne romanse, ale przede wszystkim jest całkowicie skupiony na swojej karierze. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w jego życiu kolejny raz pojawia się Maddie. Na początku oboje udają, że się nie znają i nie mają zamiaru niczego sobie ułatwiać. Jednak nie potrafią oszukać swoich ciał i serc, które się do siebie przyciągają. Czy Maddie zaryzykuje i uwikła się w związek z mężczyzną, który nie wierzy w miłość oraz udane i szczęśliwe związki? O tym musicie przekonać się sami ;)

Książka jest napisana lekko i zabawnie, więc jej lektura jest tylko i wyłącznie przyjemnością. To świetny romans, który umilił mi czas i teraz tylko czekam na kolejne książki autorki. „Playboya” trzeba oczywiście zaliczyć do literatury erotycznej, bo pojawia się w nim sporo scen seksu, które Laurelin opisała niezwykle subtelnie z wyczuciem i smakiem. Jestem przekonana, że podczas czytania niejednej z Was podskoczy ciśnienie, rumieńce zaleją policzki, a krew zagotuje się w ciele, bo to książka, która naprawdę bardzo, ale to bardzo działa na wyobraźnię. 

Muszę się Wam także przyznać do tego, że historia głównych bohaterów troszeczkę mnie wzruszyła i nawet łza zakręciła się w moim oku. Na pozór jest to opowieść jakich wiele, lekki romans z dozą humoru, ale ja znalazłam w niej też jakąś głębię. Bohaterowie są niezwykle wrażliwi, zagubieni i tak naprawdę to, co trzyma ich w ryzach to praca, dążenie do obranych celów i spełnianie marzeń. Maddie to kobieta, która szuka stabilizacji i romantycznej miłości, a Micah to mężczyzna, który na pewno chciałby tego samego, ale boi się zaryzykować, bo według niego wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią mu, że prawdziwa miłość, a tym bardziej hollywoodzka miłość nie istnieje…

Polecam Wam Playboya z czystym sumieniem. Ja przy tej książce świetnie spędziłam czas i czekam niecierpliwie na kolejne książki autorki. Historia Micah i Maddie wciąga w głąb fabuły już od pierwszych stron i zapewnia rozrywkę na dużym poziomie. To książka idealna na każdy czas.

Gorąco polecam!
Misja Wywiad z Edytą Świętek

Misja Wywiad z Edytą Świętek

Serdecznie dziękuję za zaproszenie do udziału w „Misji wywiad”. Zasypaliście mnie mnóstwem pytań. Bardzo trudno jest wyłonić zwycięzcę w tej zabawie. Myślę jednak, że nagroda powinna trafić do Basi Gren. 

Basię prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.








Dorota Staińska

1. Co się Pani najbardziej podoba w swojej pracy?

W pracy pisarza podoba mi się wiele rzeczy. Przede wszystkim to, że mogę wraz z bohaterami moich powieści przeżywać rozmaite przygody. Ale ważna jest dla mnie także niezależność, czyli brak szefa, oraz samodzielność w decydowaniu o tym kiedy i ile będę pracować.

2. Jakie cechy charakteru przydają się w pracy pisarza?  

Przede wszystkim istotna jest bogata wyobraźnia – bez niej nie byłoby powieści. Ale nie mniej znacząca jest umiejętność organizowania sobie pracy i narzucenia dyscypliny. Potrzeba więc wytrwałości w dążeniu do celu i uporu.



Honorata Jamroży

1. Co skłoniło Panią do wydania jeszcze raz książek Tam, gdzie rodzi się miłość oraz Tam, gdzie rodzi się zazdrość?

O ponownej publikacji zadecydowało Wydawnictwo Replika. Umowa, którą z nimi zawarłam przewiduje, że przez pięć lat to oni decydują o nakładach i wznowieniach.

2. Z której do tej pory wydanej książki jest Pani najbardziej zadowolona? 

Zdecydowanie najważniejszą pozycją w mojej dotychczasowej twórczości jest saga „Spacer aleją Róż”. Włożyłam w nią ogrom pracy, przemyśleń i serca.



Edyta Wach

1. Czy pierwsze zdanie książki jest zawsze tym pierwszym, czy w trakcie pisania okazuje się, że jednak zostaje przesunięte gdzieś dalej w środek książki? 

Czasami zdarzają się takie zmiany. Zazwyczaj przystępując do pracy, znam… ostatnie zdanie tekstu 😊



Sylwia Piotrowska 

1. Kiedy i gdzie najlepiej się pisze? 

Pora dnia nie ma dla mnie większego znaczenia. Równie dobrze pracuje mi się rano, co wieczorem. Jeśli chodzi o miejsce, to przeważnie pracuję w pokoju, który nazywam „pracownią literacką”. Pokój pełni funkcję gabinetu i biblioteki, ale jest tam również wygodna sofa, na której można się zdrzemnąć. Bardzo lubię to pomieszczenie – właśnie tam przechowuję wszystkie pamiątki dotyczące mojej działalności literackiej – upominki od czytelników oraz listy, które dostają poczta tradycyjną.



Jolanta Ostaszewska 

1. Wiem, że uwielbia Pani podróże, szczególnie te na motocyklu. Czy ma Pani jeszcze jakieś wyjątkowe pasje, oczywiście poza literaturą?

Oczywiście literatura oraz przejażdżki na motocyklu wiodą prym, ale prócz tego uwielbiam rozwiązywać łamigłówki (jolki, sudoku itp.).

2. Gdyby mogła Pani zamienić się w księżniczkę z bajki, to którą Pani by wybrała, którą bajkę chciałaby Pani przeżyć na własnej skórze? 

Ojej! Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno mam w sobie coś z Xeny – wojowniczej księżniczki, i z długowłosej Roszpunki. Ale chyba nie chciałabym wcielić się w żadną z tych postaci 😊



Agnieszka Ewelina Rowka 

1. Czy jest jakieś uzależnienie, bez którego nie może się Pani obejść podczas pisania książek?

Podczas pracy lubię mieć pod ręką coś do picia: kawę, dobrą herbatę albo przynajmniej wodę mineralną.

2. Jaki gatunek literacki nastręczałby najwięcej trudności gdyby padła propozycja napisania takiej książki? 

Miałabym problem z napisaniem prawdziwej powieści erotycznej, sensacyjnej oraz horroru. Znacznie łatwiej byłoby mi połączyć któryś z tych gatunków z obyczajem.



Katarzyna Modlitowska 

1. Jaki był "punkt zapalny" Pani decyzji o napisaniu pierwszego zdania w książce? 

To zależy. Jeśli pytanie dotyczy mojej absolutnie pierwszej publikacji, to punktem zapalnym był wolny czas, który postanowiłam spożytkować na spełnienie mojego odwiecznego pragnienia, czyli na pisanie. Przy każdej następnej powieści jest już bardziej prozaicznie: ot po prostu – kończę jeden tekst i po kilku dniach zaczynam pracę nad kolejnym.

2. Czy rodzina, przyjaciele mieli duży wpływ na to, co Pani pisała, czy "wtrącali się" czy raczej udzielali dobry rad? 

Nie. Nigdy nikt z mojego bliskiego otoczenia nie wpływał na moją twórczość. Nie piszę tekstów na zamówienie. Tworzę, ponieważ sprawia mi to przyjemność.



Jolanta Dzik 

1. Zdarzają się takie dni w których nic się nie udaje, taka seria nie fortunnych zdarzeń. Czy u pani był taki dzień? Jeśli tak chętnie poznam historię.

Każdy miewa takie dni, mnie też się przydarzają. W zasadzie trudno mówić o jednym konkretnym dniu, zwykle gorsza passa trwa przez jakiś czas. Ale potem wszystko wraca do równowagi i szybko zapominam o trudnych chwilach.

2. Ulubiona piżama to jaka? 

Lubię spać w koszuli nocnej z przyjemnej w dotyku dzianiny.



Justyna Glinka 

1. Po czym Pani poznaje że nadchodzi wena???

Pracuję codziennie, niezależnie od kaprysów weny, lecz z chwilą, gdy się pojawia szybciej i łatwiej piszę kolejne teksty.

2. Kiedy postanowiła Pani że będzie pisać??? 

Marzyłam o tym odkąd tylko nauczyłam się czytać i pisać. Poważnie do tematu podeszłam kilka lat temu, gdy uznałam, że mam już wystarczająco dużo cierpliwości, by każdy tekst doprowadzić do sceny końcowej.



Dorota Pansewicz 

1. Czy pisząc powieść, ma Pani w głowie ułożoną całą fabułę od początku do końca, czy też zdarza się, że bohaterowie zaczynają jakby "żyć własnym życiem" i okazuje się, że książka kończy się zupełnie inaczej, niż Pani na początku to zaplanowała?

Bardzo rzadko się zdarza, bym miała ułożony cały, szczegółowy plan tekstu. Zwykle w mojej głowie pojawia się zarys, który czasami ewoluuje w miarę pracy.

2. Gdyby miała Pani określić swoje życie za pomocą tytułu którejś swojej książki – która książka by to była i dlaczego właśnie ta? 

„Noc Perseidów”, ponieważ uważam, że marzeniom warto poświęcić sporo uwagi i dążyć do ich realizacji.



Magdalena Bryk 

1. Jak to jest w trakcie pisania? Czy jak już Pani zaczyna pisać, ma Pani zastoje, momenty że nie wie Pani co dalej, czy od razu już w głowie jest gotowy koniec książki? 

Od czasu do czasu zdarzają się takie momenty zawieszenia, gdy brakuje mi pomysłu na doprowadzenie do jakiegoś zwrotu akcji. Zwykle szybko pokonuje takie kryzysy i nie mam większych problemów z kontynuowaniem pracy.



Jadwiga Gad 

1. Czy zanim rozpoczęła się Pani autorska kariera, pisała Pani "do szuflady"?

Tak. Do tej pory mam „ w szufladzie” teksty, które nie zostały opublikowane. Nie zamierzam robić nic w kierunku ich wydania, ponieważ z perspektywy czasu widzę, że to nie miałoby sensu. Wychodzę z założenia, że pierwszą powieść pisze się dla siebie, a dopiero kolejne dla czytelników. 

2. Czy pisząc sagę "Spacer Aleją Róż" miała Pani na myśli poprzestanie na piątym tomie, czy to samo tak wyszło? A może myśli Pani nad kontynuacją sagi w przyszłości? 

Kontynuacja sagi już powstała. Pod koniec października ukaże się pierwszy tom nowego cyklu nawiązującego do „Spaceru aleją Róż”. Powieść będzie nosiła tytuł „Nie czas na łzy. Drugi tom tej serii powinien zostać opublikowany w przyszłym roku. Całość została pomyślana tak, by mogli po to sięgnąć również ci czytelnicy, którzy nie czytali sagi.



Martin Cole 

1. Gdyby miała Pani możliwość wyboru : przez jedną dobę móc latać czy być niewidzialną, co by Pani wybrała? Proszę uzasadnić wybór. 

O kurczę! Chciałabym latać. Byle nie na miotle 😉 Zobaczyć, jak wygląda świat z innej perspektywy. Rozwinęłabym skrzydła i wypatrywała inspiracji do pisania nowych historii.



Patrycja Dyrda 

1. Twórczość którego z pisarzy lub pisarki jest dla Pani wzorem i natchnieniem? 

Generalnie nie lubię wzorować się na nikim. Jeśli autor nie ma własnych pomysłów, nie powinien zabierać się do pracy. Mogę jednak stwierdzić, że niektórzy pisarze stanowią dla mnie ideał mistrzowskiego pióra. Za wzór mogłabym podać Tadeusza Dołęgę-Mostowicza lub Władysława Reymonta.

2. Czy fabuła i bohaterowie Pani książek są odwzorowaniem autentycznych postaci? Czym się Pani kieruje przy ich kreowaniu? 

Bohaterowie moich powieści nie mają pierwowzorów w realnym świecie. Sama ich sobie wymyślam, lecz przyznaję, że czasami zdarza mi się zainspirować jakąś charakterystyczną cechą czyjegoś wyglądu.



Basia Gren 

1. Gdzie, według Pani, rodzi się miłość, a gdzie zazdrość?

Wszystkie uczucia rodzą się w naszych sercach oraz głowach. Miłość i zazdrość na ogół idą ze sobą w parze. Szczypta zazdrości jest doskonałą przyprawą do miłości, a zazdrość bez uczucia jest po prostu irracjonalna.

2. Jak pielęgnuje Pani włosy? 

Szaleństwo! Prawie nigdy nie używam suszarki do włosów i prostownicy. Po umyciu pozwalam, aby same wyschły. Czasami trwa to parę godzin 😊 Przy każdym myciu stosuję trzy odzywki: 

1. Równolegle z szamponem do włosów – tę spłukuję

2. Jakiś balsam do włosów, który się nie spłukuje, może to być również olejek arganowy 

3. Odżywka w sprayu, która ułatwia rozczesywanie.  



Monika Chudowolska 

Witam 
1. Skąd bierze Pani pomysły na okładki są przepiękne. 

Okładki książek projektuje grafik zatrudniony w wydawnictwie. Czasami przy ich wykonaniu wydawca pyta, czy mam jakieś propozycje lub sugestie. 

2. W jakich najlepiej okolicznościach przychodzą do Pani pomysły na kolejne części powieści. Pozdrawiam 

Pomysły na książki pojawiają się nagle i niespodziewanie. Niekiedy pomaga jakiś drobny impuls: czyjeś słowa, jakieś wydarzenie – nigdy jednak nie odwzoruję rzeczywistych wydarzeń, lecz pozwalam wyobraźni, by działała w dowolnym kierunku.



Joanna Damian Ilasz 

1. Skąd wziął się pomysł na taką fabułę i czy był inspirowany prawdziwymi wydarzeniami lub własnymi przeżyciami? 

Wszystkie historie, które są opisane w moich powieściach to fikcja literacka.

2. Ile Darii jest w Edycie Świętek. Czy to ta sama osoba, czy całkowicie dwa różne światy? 

Daria Hajdukiewicz i Edyta Świętek to dwa całkowicie różne światy. Bohaterka powieści nie ma chyba ani jednej wspólnej ze mną cechy wyglądu lub charakteru.



Alicja Demków 

1. Czy któraś z Pani powieści to autobiografia? 

W absolutnie żadnej mojej powieści nie ma wątków autobiograficznych. Nie mam potrzeby uzewnętrzniania moich osobistych przeżyć.

2. Czy premiera powieści to radość czy obawa? 

Jedno i drugie, lecz ze zdecydowaną przewagą radości, bo oto efekt kilku miesięcy mojej pracy uzyskuje postać materialną i „idzie” w świat.



Beata Górniewicz 

1. Jaką jest Pani mamą? 

Staram się być jak najbardziej wyrozumiała i nie ograniczać mojego syna. Trudno mi ocenić, jak on to odbiera, ale wierzę, że nie ma powodów do narzekania.

2. Co sprawiło, że zaczęła Pani pisać; czy to marzenia z dzieciństwa, czy może przypadek? 

O tym, że będę pisarką wiedziałam od dzieciństwa. Potrzeba było tylko czasu i doświadczeń życiowych, abym zaczęła pisać. Nie ma w tym przypadku – to był po prostu plan na życie z nieokreślonym terminem realizacji.



Katarzyna Makuła 

1. Gdzie lubisz spędzać wolny czas? 

Wolny czas najchętniej spędzam z moją rodziną. Uwielbiam wspólne wyjścia do teatru, kina lub na długie spacery.

2. Skąd bierzesz pomysły na nowe historie w Twoich książkach ? 

Pomysły same przychodzą mi do głowy. Życie jest bardzo inspirujące. Czasami do napisania powieści wystarczy jakieś jedno zasłyszane zdanie, czasami sen. A czasami po prostu impuls podczas wykonywania jakichś prozaicznych prac domowych.



Aneta Grabowska 

1. Jakie jest Pani ulubione miejsce w Nowej Hucie?

Uwielbiam aleję Róż i park Ratuszowy. Ale najprzyjemniej wspominam chwile spędzone nad zalewem. Często tam spacerowaliśmy z przyjaciółmi i pływaliśmy rowerkami wodnymi.

2. Czy, a w zasadzie - jak dużą miała Pani satysfakcję, uśmiercając Marczyka rękami Szymczaka? 

Przyznaję, było to nader satysfakcjonujące. Łotr zasłużył sobie na karę 😉



Weronika Masarczyk 

1. Czy ma Pani jakieś ulubione miejsce w którym Pani pisze? 

Tak, to moja pracownia literacka. Opowiedziałam już o tym w którymś z wcześniejszych pytań.



Bożena Osowiecka 

1. Czy kiedykolwiek udało się Pani ustalić dokładnie ten czas i to miejsce, w którym narodziła się miłość? 

Ależ oczywiście. Ja i mój mąż zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia.

2. Czy zazdrość jest kobietą? 

Raczej nie. Dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiety.



Henryk Postawka 

1. Ile w Pani książkach jest fantazji, a ile wynika z własnych doświadczeń? 

Wszystkie moje powieści są całkowitą fikcją literacką. Nie przenoszę do nich wątków autobiograficznych.



Dorota Falęcka 

1. Gdyby jutra miało nie być, jak wyglądałoby Pani dziś? 

Ten ostatni dzień poświęciłabym w całości moim bliskim. Odłączyłabym internet by się nie rozpraszać.

2. Czy ma Pani swojego Anioła Stróża, który wspiera Panią w każdej sytuacji, wstaje rano, by pierwszy zrobić, kawę podaje syrop, gdy pojawia się choroba, ma prawo do pierwszej, najważniejszej recenzji? 

Tak, mam. Tym aniołem jest mój mąż. Mogę na niego liczyć w każdej sytuacji. Jesteśmy razem ponad dwadzieścia lat i prócz miłości, łączy nas również głęboka przyjaźń.



Ewa Recka 

1. Jaka książka ostatnio przez Panią przeczytana zrobiła na Pani wrażenie? 

„Owoc granatu. Dziewczęta wygnane” Marii Paszyńskiej – ta powieść dosłownie wstrząsnęła mną w tym roku. Byłam niezwykle dumna, gdy na jej okładce pojawiła się moja polecajka. Przypuszczam, że nieprędko trafię na lekturę, która równie mocno wryje mi się w mózg.

2. Czy ma Pani motto życiowe, którym się Pani kieruje? 

Dwa. Obydwa trochę przygnębiające:

Orły latają samotnie barany chodzą stadami.

Umiesz liczyć? Licz na siebie.

Choć mają smutny wydźwięk, ułatwiają mi podejmowanie decyzji zawodowych. Sprawdzają się także w życiu prywatnym i relacjach koleżeńskich.



Agnieszka Zazulak

1. Chciałabyś żeby Twoje książki zostały sfilmowane? Czy są aktorzy których widzisz przypisanych do ról? Chodzi mi o bohaterów sagi Spacer Aleją Róż 

Tak. To jest moje wielkie pragnienie, lecz nie mam wpływu na to, by się spełniło. Wszystko w rękach wydawnictwa. Na razie nic mi nie wiadomo, by podejmowane  były jakiekolwiek kroki w tym kierunku.  Nawet nie próbowałam sobie wyobrażać ewentualnej obsady – wynika to po trosze stąd, że bliższe są mi filmy z czasów PRL-u niż współczesne. Nie jestem więc na bieżąco ze znajomością aktorów młodego pokolenia.



Basia Chinouk Po 

1. Do której książki czuje Pani największy sentyment i dlaczego?

Zdecydowanie najważniejsza jest dla mnie saga „Spacer aleją Róż”. Włożyłam w nią ogrom pracy, przemyśleń i emocji. Poświęciłam temu cyklowi dwa lata na samo opracowanie fabuły, a wcześniej kawał czasu, by zgromadzić materiały historyczne, którymi posiłkowałam się podczas pisania.

2. Jakie słowo rozpoczęło przygodę z pisaniem? 

Marzenie. Na początku było marzenie, które potem stało się celem.
Ucieczka przed życiem - Ewa Bauer (Patronat medialny)

Ucieczka przed życiem - Ewa Bauer (Patronat medialny)

Ucieczka przed życiem to książka, którą nasz blog obejmuje patronatem medialnym, a poza tym moje pierwsze spotkanie z twórczością Ewy Bauer. To pierwsza książka, w której spotkałam się z taką tematyką i muszę przyznać, że momentami ciężko mi było pogodzić się z zachowaniami niektórych bohaterów.

„Matka i córka. Dwa różne światy. Cecylia nie potrafi sprostać oczekiwaniom rodzicielki. Ucieka od życia, zamykając się w wyimaginowanej rzeczywistości. Czy przyjaźń, która – zdaniem matki – nigdy nie powinna się zdarzyć, pozwoli okiełznać lęki? Najnowsza książka Ewy Bauer to niezwykła opowieść o tym, jak ważne jest okazywanie rodzicielskiej miłości, akceptacja odmienności i wzajemny szacunek”.

Ewa Bauer to mieszkająca w Krakowie prawniczka. Autorka powieści W nadziei na lepsze jutro, Kruchość jutra, Kurhanek Maryli oraz opowiadań w zbiorczych antologiach. Prywatnie uwielbia podróże, dobrą kuchnię i włada obcymi językami.

Ucieczka przed życiem to historia Cecylii, dziewczynki, która już od swoich najmłodszych lat znajduje się pod presją apodyktycznej matki. Sposób, w jaki matka wychowuje i traktuje dziewczynkę, doprowadza do tego, że Cecylia zamyka się w sobie. Nie potrafi funkcjonować w normalnym świecie, zostaje odrzucona przez rówieśników. Jedynym jasnym światełkiem w jej życiu jest koleżanka z klasy Bożenka, niestety matka nie akceptuje przyjaciółki Cecylii.

Powieść Ewy Bauer to smutna historia, która jednak daje nadzieję i wiarę w sens pokonywania trudności. Pokazuje jak ciężką pracą, pozytywnym nastawieniem, siłą przyjaźni i otaczaniem się ludźmi, którzy w nas wierzą, można osiągnąć wymarzony cel. Z drugiej strony autorka konfrontuje nas z wieloma trudnymi tematami jak choroba, śmierć, niepełnosprawność, również toksyczną relacją między matką a dzieckiem. Matką, która „cierpi” na przerost ambicji, posiada inne wyobrażenie o życiu własnego dziecka, które nie wpisało się w przygotowany dla niego scenariusz. Nie akceptuje jego wyborów, nie okazuje miłości co, doprowadza w dużej mierze do osłabienia poczucia własnej wartości w dziecku i w rezultacie doprowadza do tego, że izoluje się ono od rzeczywistego świata. Książka pokazuje również jak negatywny wpływ na nasze życie, mogą mieć nierozwikłane konflikty z przeszłości i uczy, że warto się z nimi rozliczyć, aby pozostać w zgodzie z samym sobą.

Ucieczka przed życiem jest naszpikowana najprzeróżniejszymi emocjami od niedowierzania, przez wściekłość i poczucie niesprawiedliwości, aż w końcu po poczucie nadziei i wiary, że jednak los może okazać się łaskawszy. Książka napisana jest lekkim stylem, choć tematyka wcale do łatwych nie należy.

Polecam Wam tę książkę i mam nadzieję, że wielu z Was poruszy i skłoni do refleksji, a może nawet niektórych sprowadzi na właściwą drogę. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina
41 dni nadziei - Susea McGearhart, Tami Oldham Ashcraft (PATRONAT MEDIALNY)

41 dni nadziei - Susea McGearhart, Tami Oldham Ashcraft (PATRONAT MEDIALNY)

„Kiedy Tami poznaje Richarda, szybko zdaje sobie sprawę, że to mężczyzna jej życia – oboje kochają przygodę i żeglowanie. Wkrótce zostają parą i razem wyruszają jachtem z Tahiti do Kalifornii. Spokojna podróż zakochanych staje się koszmarem, gdy tropikalny sztorm zmienia się w potężny huragan. Zdając sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia, Richard nakazuje ukochanej schronić się pod pokładem. Chwilę później gigantyczna fala uderza w jacht i kobieta traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, łódź jest zniszczona, maszty połamane, a silnik i radionadajnik uszkodzone...”

„41 dni nadziei” to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie i uwiodła mnie treścią. To jedna z takich książek, która pochłania i trzyma w napięciu od początku do samego końca. Akcja jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje, a czytelnik na własnej skórze odczuwa ten niepojący i momentami przerażający klimat powieści. Do tego książka jest nieprzewidywana i naprawdę ciężko się domyślić, co wydarzy się na kolejnej stronie. Tak naprawdę sama do końca nie byłam pewna, jak poradzą sobie bohaterowie i jak zakończy się ich historia. To bezapelacyjnie piękna i poruszająca powieść o miłości oraz o walce z żywiołem, jakim jest ocean, który jest bezwzględnym i niewzruszonym przeciwnikiem.

Muszę nadmienić, że jest to książka napisana na faktach. Wszystkie wydarzenia miały miejsce, a autorka Tami Oldham Ashcraft, to właśnie ta Tami, która jest główną bohaterką. Jest to dużą zaletą tej historii, bo dzięki temu jeszcze bardziej namacalne stały się dla mnie emocje i przeżycia bohaterów. 

Bardzo spodobała się mi kreacja bohaterów. Są oni bardzo charakterystyczni i na pewno w pewnie sposób wyjątkowi. Oboje mają swoje pasje i łączy ich miłość do dalekich podróży oraz do żeglugi. Gdy postanowili razem wypłynąć w rejs, nie spodziewali się, że spotkają ich tak dramatyczne wydarzenia. Myślę, że tak jak ja, obdarzycie ich sympatią, a niejeden z Was będzie ich podziwiał za odwagę, wolę walki oraz za nietracenie nadziei i wiarę w szczęśliwe zakończenie. Oczywiście ja milczę i nie zdradzam zakończenia tej historii, ale zapewniam Was, że obok tej książki nie można przejść obojętnie. Na mnie wywarła ona duże wrażenie i teraz pora na film, który w czerwcu wszedł na ekrany kin.

Książka nie jest obszerna, bo ma zaledwie 233 strony, jak dla mnie mogłoby ich być zdecydowanie więcej, bo ta opowieść tak mnie pochłonęła, że zakończenie pojawiło się zdecydowanie zbyt szybko. 

„41 dni nadziei” to powieść, którą polecam Wam z czystym sumieniem. To historia, która porusza, daje do myślenia i uświadamia jak potężnym żywiołem, jest woda oraz prawdziwa miłość. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.
Kto zabił Kopciuszka? - Alek Rogoziński

Kto zabił Kopciuszka? - Alek Rogoziński

„Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód, by zabić.

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…”

„Kto zabił Kopciuszka?” to już trzeci tom świetnej i zabawnej serii Róża Krull na tropie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale zawsze niecierpliwie wyczekuję kolejnych części tej serii, bo uwielbiam poczucie humoru Alka Rogozińskiego, które jest dość specyficzne i podszyte nutką ironii. Nie każdemu ono odpowiada, ale dla mnie jego książki są świetną odskocznią od rzeczywistości. 

Oczywiście i tym razem Róża, zamiast pisać książkę, zajmuje się rozwikłaniem kolejnego morderstwa, do którego doszło na balu charytatywnym. Jak możecie się domyślić, podejrzanych jest sporo i prawie każdy z nich miał motyw, by pozbyć się młodej piosenkarki. I tym razem w poszukiwaniach pomaga jej grono przyjaciół, czyli oczywiście Pepe, Betty, a nawet pani Cecylia jej gosposia i Miłka autorka powieści grozy. Uwierzcie mi na słowo, że to grono to istna mieszanka wybuchowa, a ich przygody nie raz rozbawią Was do łez.

„Kto zabił Kopciuszka?” to kolejna świetna książka Alka. Autor znów namieszał mi w głowie i do samego końca nie byłam pewna, kto stał za morderstwem. Tak prawdę powiedziawszy, to moje typy zmieniały się prawie co chwilę, ale o prawdziwym sprawcy chyba nawet nie pomyślałam. Marny byłby ze mnie detektyw, bo prawie w każdej książce Alek wodzi mnie nos oraz plącze i mataczy w mojej głowie. 

W tej części moją ulubioną bohaterką została pani Cecylia. Ta kobieta jest po prostu niesamowita. Wścibska, zabawna, normalnie jedyna w swoim rodzaju. Dzięki niej poznałam tylu świętych patronów, że głowa mała. Myślę, że wielu z Was tak samo odbierze tę bohaterkę, bo o niej naprawdę nie można zapomnieć, poza tym myślę, że w kolejnym tomie Cecylia odegra jeszcze większą rolę.

Zapewniam Was, że książka ta dostarczy Wam niesamowitej rozrywki, momentami będziecie się śmiać do rozpuku, ale i także snuć domysły, kto stoi za morderstwem sławnej piosenkarki. Komedia kryminalna zawsze rządzi się swoimi prawami, więc bądźcie przygotowani na wiele mało realistycznych wydarzeń oraz na wiele zabawnych zdarzeń, które nie raz wywołają uśmiech na Waszych twarzach.

Obwieszczam, że Alek Rogoziński, czyli Książę komedii kryminalnej nadal jest w wyborowej formie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger