Sposób na księcia - Emma Chase

Sposób na księcia - Emma Chase

„Henry Charles Albert Edgar Pembrook, książę Wessco, kocha być nieodpowiedzialnym i ani mu w głowie się zmieniać. Problem w tym, że jako członek rodziny królewskiej niewiele ma w tej sprawie do gadania. 
Królowa Lenora postanawia dać wnukowi nieco swobody, żeby ten mógł wreszcie poczuć ciężar związany z podejmowaniem samodzielnych decyzji. Ku zgrozie wszystkich jego pierwsze postanowienie wiąże się z… wzięciem udziału w randkowym reality show.
I tak dwadzieścia najpiękniejszych arystokratek rozpoczyna rywalizację o serce Henry’ego. Wśród zamkowej scenerii kandydatki nie zawahają się użyć całego swojego uroku, byle tylko usidlić niepokornego księcia i zdobyć brylantową tiarę. 
Tymczasem Henry dostrzega prawdziwe piękno w najbardziej niepozornej z nich. 
Sarah Mirabelle Zinnia Von Titebottum jest cicha i nie lubi się narzucać. O dziwo, to właśnie jej prostolinijność, siła i dobroć przykuwają uwagę Henry’ego. Nie bez znaczenia jest też sprośny humor, z którego słynie dziewczyna… 
Czy Sarah znajdzie sposób na nauczenie księcia odpowiedzialności?”

„Sposób na księcia” to drugi tom serii  Royally. Pierwszego tomu nie czytałam, ale w niczym mi to nie przeszkadzało, bo to zupełnie odrębna historia. Nie wiedziałam, czego mogę się po tej książce spodziewać, ale kilka moich koleżanek blogerek bardzo sobie chwaliło tę serię, więc postanowiłam zobaczyć, czy i mnie przypadnie ona do gustu. Jak wiecie, bardzo lubię romantyczne oraz pikantne historie i to w tej książce właśnie znalazłam. Historia Henryego i Sary jest po prostu fantastyczna i świetnie spędziłam przy niej czas. To genialnie skonstruowany romans, pikantny erotyk oraz lekka komedia, w moim odczuciu to miszmasz doskonały. 

Bardzo spodobała się mi kreacja bohaterów. Henry to lekkoduch, który uwielbia dobrze się zabawić. Nie jest zadowolony z tego, że brat zrezygnował z korony i to on będzie musiał w przyszłości zostać królem. Henry boi się odpowiedzialności i tego, że nie poradzi sobie jako głowa państwa. Decyzje, które podejmuje młody książę, są spontanicznie i czasami mało dojrzałe, jedną z nich jest udział w randkowym reality show. Tylko, czy to na pewno taka zła decyzja? Kiedy na planie programu pojawia się Sarah, siostra jednej z uczestniczek, to właśnie ona zawraca księciu w głowie. Oboje zbliżają się do siebie, spędzającą wspólnie czas i to właśnie przy Sarah książę pokazuje swoją prawdziwą twarz. Przed Sarah potrafi się otworzyć i wyjawia jej swoje największe obawy i lęki. Postać Henryego pokazuje, jak łatwo ulegamy pozorom i jak łatwo oceniamy drugiego człowieka, nie starając się poznać jego prawdziwego wnętrza… Sarah także skrywa bolesne tajemnice z przeszłości, które męczą ją przez cały czas. Czy pomogą sobie nawzajem?  
Bardzo polubiłam Henryego oraz Sarah i trzymałam kciuki, by ich historia miała piękne i bajeczne zakończenie, bo właśnie na takie zasługiwali.

„Sposób na księcia” to powieść, z którą naprawdę świetnie spędziłam czas. To fantastyczna historia o miłości, pełna namiętności i dużej dawki humoru. Niecierpliwie czekam na kolejny tom.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia.
Revived - Samantha Towle (PATRONAT MEDIALNY)

Revived - Samantha Towle (PATRONAT MEDIALNY)

„Revived” to drugi tom gorącego i namiętnego cyklu Revved od Samanthy Towle. Pierwsza część, która opowiadała losy Andie oraz Carricka skradła moje czytelnicze serducho i niecierpliwie czekałam na kolejny tom, by znów trawić do świata przystojnych kierowców F1. 

Tym razem poznajemy historię Leandro Silvy, który podczas wyścigu uległ bardzo niebezpiecznemu wypadkowi i otarł się o śmierć. I choć mężczyzna wrócił do sprawności fizycznej, to niestety jego psychika nie została uleczona. Leandro ma lęki, boi się kierować jakimkolwiek samochodem po prostu nie potrafi normalnie funkcjonować. Swoje problemy zapija alkoholem, a każdą noc spędza z inną kobietą. Gdy rozpoczyna się ostatni rok jego kontraktu, mężczyzna wie, że to ostatni dzwonek, by zrobić coś ze swoim życiem i wrócić na tor, bo inaczej straci to, co tak kocha. Rozpoczyna terapię i trafia do gabinetu Indii Harris, która wcześniej pomogła Andie uporać się z jej lękami. Pomiędzy tą dwójką od razu rodzi się seksualne napięcie, jednak kobieta wie, że nie może sobie pozwolić na romans z pacjentem. Co wygra? Rozum, czy serce? I najważniejsze pytanie… Czy Leandro wróci na tor? O tym musicie przekonać się sami.

"Życie jest pełne pochyłych i ostrych zakrętów, rzucając na ciebie wszelkiego rodzaju trudności, ale liczy się to, jak sobie z tym poradzisz. Jeśli wstaniesz i będziesz szczery - ze sobą i innymi, wszystko się ułoży."

Muszę się Wam przyznać do tego, że historia Leandra i Indii jeszcze bardziej skradła moje czytelnicze serducho. Myślałam, że to Carrick zostanie moim ulubieńcem tej serii, ale Leandro pobił go na głowę. Leandro to bohater, którego momentalnie obdarzycie sympatią, a może nawet czymś więcej ;) Na samym początku mężczyzna jest wrakiem człowieka, który nie radzi sobie z życiem po wypadku. Dzień po dniu stacza się na dno i coraz bardziej oddala się od upragnionych wyścigów. Dopiero India i jej terapia stopniowo stawia go na nogi. To mężczyzna po przejściach, z pięknym wnętrzem, który dla osoby wyjątkowej i ważnej jego sercu zrobi wszystko i nie zadowoli się tylko przyjaźnią. Kibicowałam mu w walce z jego demonami i w jego walce o serce tej jedynej i wyjątkowej kobiety. Jeżeli chodzi o Indię, to jest to kobieta, która będąc nastolatką, została perfidnie wykorzystana. Wtedy musiała bardzo szybko dorosnąć, by wziąć odpowiedzialność na swoje czyny. Teraz jest kobietą silną i twardo stąpającą po ziemi, jednak Lenardo Silva bardzo szybko wywraca jej cały świat do góry nogami… Kobieta boi się uczucia do tego seksownego mężczyzny, ale czy można wygrać  z namiętnością i pożądaniem? 

Samantha Towle kolejny raz przeniosła mnie do świata wyścigów Formuły 1, do świata pełnego namiętności, pożądania oraz miłości. Pokochałam tę historię, pokochałam jej bohaterów i jestem przekonana, że jeszcze nie raz do niej powrócę. Książka napisana jest niezwykle lekkim i przyjemnym w odbiorze stylem. Autorka wie jak zaciekawić czytelnika i uwierzcie mi na słowo, robi to już od pierwszej strony. Oczywiście to także powieść, w której znajdziecie kilka gorących i bardzo niegrzecznych scen erotycznych, które autorka opisała z ogromnym wyczuciem i smakiem. Ostatnio często zdarza się, że po prostu takie sceny w książkach omijam, ale tutaj czytałam je z zapartym tchem i wypiekami na twarzy.

„Revived” to powieść, którą koniecznie musicie przeczytać. To książka, w której traficie do świata wypełnionego zapachem gumy palonej na torze, w której rozum będzie walczył z sercem. Pojawi się zakazane uczucie, miłość, pasja oraz namiętność…

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Czego nie powiedziałam - Małgorzata Garkowska (PATRONAT MEDIALNY)

Czego nie powiedziałam - Małgorzata Garkowska (PATRONAT MEDIALNY)

„Jak grom z jasnego nieba. Tak wyglądało pierwsze spotkanie Emilii i Roberta. Ona, niepewna siebie młoda kobieta, i on, przebojowy mężczyzna, zaradny i zdecydowany. Wydaje się, że do pełni szczęścia niczego im nie brakuje. Albo prawie niczego…

Marzenie Roberta rodzi kłamstwo, kłamstwo budzi demony przeszłości. Emilia wraca wspomnieniami do czasów, gdy była nastolatką. Zakochaną nastolatką. Dla miłości gotową zrobić wszystko. Nie wiedziała jednak, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić…”

„Czego nie powiedziałam” to kolejna książka Małgorzaty Garkowskiej, która opowiada historię z życia wziętą, historię prawdziwą, przejmującą i pełną bólu. To jedna z takich książek, które już na samym początku wciągają w głąb fabuły i z zapartym tchem obserwuje się poczynania bohaterów. Poznajemy Emilię i Roberta i ich idealne życie. Niestety idealne do pewnego momentu. W pewnym momencie w ich życiu pojawiają się problemy, tajemnice,  kłamstwa i demony przeszłości, które mogą zniszczyć ten wspaniały, cudowny oraz przepełniony miłością związek... 
Nie będę opisywała Wam fabuły książki, bo myślę, że nie warto spojlerować, a gdybym choć troszeczkę przybliżyła Wam przeszłość Emilii, to wszystko stałoby się jasne.

Zdecydowanie jest to książka bardzo emocjonująca, która porusza najczulsze struny w sercu czytelnika. Ja przepadłam w tej historii i do samego końca kibicowałam Robertowi i Emilii. Miałam nadzieję, że pokonają problemy, a Emilia raz na zawsze rozprawi się z demonami z przeszłości. Czy jej się to udało? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, choć nie ukrywam, że nie zawsze zgadzałam się z decyzjami Emilii, jednak nie osłabiło to mojej sympatii względem jej osoby. Poza tym to kobieta mało pewna siebie, która od lat żyje bolesną przeszłością. Jeżeli to chodzi o Roberta, to jest to mężczyzna wręcz idealny. Troskliwy, opiekuńczy ze sercem na dłoni. Czasami tacy bohaterowie są mało wiarygodni, ale Robert był pełnowartościowym mężczyzną o cudownym charakterze.

„Czego nie powiedziałam” to słodko-gorzka opowieść o miłości, o bolesnej przeszłości oraz o tajemnicach. To historia, która wzrusza, chwyta za serce, skłania do refleksji i daje nadzieję. To książka, którą tylko i wyłącznie mogę Wam polecić. Teraz niecierpliwie czekam na kolejną książkę autorki, w której znów na pewno znajdę piękną i emocjonującą historię.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i Ska.
Okrutny książę - Holly Black (PATRONAT MEDIALNY)

Okrutny książę - Holly Black (PATRONAT MEDIALNY)

„Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla.

By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje.

Jude poznaje labirynt intryg i ułudy, odkrywa własną przebiegłość i to, że zdolna jest zadać ból, a nawet śmierć. Gdy za sprawą zdradzieckich knowań elfowym dworom zagraża niebezpieczeństwo pogrążenia się w chaosie krwawej wojny, Jude gotowa jest narazić życie, by ocalić siostry i Królestwo.”

Wow, wow, wow tak jednym słowem mogę określić najnowszą powieść Holly Black. Ta książka to po prostu literacki sztos, który dostarczył mi wielu niezapomnianych wrażeń. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii i niecierpliwie czekam na kolejny tom. Może dziwnie i dwuznacznie to zabrzmi, ale autorka po prostu „zrobiła mi dobrze” tą książką, bo naprawdę od bardzo dawna nie czytałam tak dobrze napisanej fantastyki. W tej powieści wszystko jest idealne, wszystko jest dopracowane i widać, jak wiele pracy musiała włożyć w nią autorka.

Autorka w przepiękny sposób wykreowała magiczny świat elfów, w którym momentalnie zatraciłam się bez reszty. To świat, który na pozór wydaje się piękny i cudowny, jednak tak naprawdę jest mroczny, niebezpieczny i tajemniczy. To taka książka, przy której można popuścić wodze fantazji i choć na chwilę przenieść się na jej karty, by na własnej skórze poczuć magię i nieprzewidywalność tego miejsca. Autorka naprawdę zadbała o każdy detal i bardzo łatwo możemy wyobrazić sobie bohaterów, jak i cały otaczający ich świat. To powieść, przy której nie będziecie się nudzić, bo raz, dwa zostaniecie wciągnięci w wir wydarzeń oraz intryg i kłamstw. 

Oczywiście prym w książce wiedzie Jude, która jako dziecko została porwana z ludzkiego świata. To na niej i na jej historii prawie w całości skupiła się autorka. Przyznam się Wam szczerze, że na początku jej nie polubiłam, ale im dalej czytałam, tym bardziej podziwiałam tę zdeterminowaną i pełną odwagi dziewczynę. Autorka wykreowała jej postać naprawdę świetnie i w pewnym momencie zaczęłam łapać się na tym, że stała się mi bliska. Naprawdę sztuką jej stworzyć tak wyrazistą, charakterystyczną i zarazem bardzo realistyczną postać. Muszę także wspomnieć o Cardanie, czyli o tytułowym księciu, bo jest on ogromnie ważną postacią w tej książce. Jemu autorka także poświęciła wiele uwagi i choć nie zyskał on mojej sympatii, to myślę, że kiedyś zmienię o nim zdanie. Jude i Cardan są ogromnym atutem tej historii, bez nich nie byłaby taka sama…

„Okrutny książę” to powieść bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalna, a nieprzewidywalność, to ja akurat lubię. Jestem przekonana, że nie raz zostaniecie zaskoczeni, bo ja sama wiele razy podczas czytania miałam szok wymalowany na twarzy. To historia niesamowicie mroczna, brutalna i pełna okrucieństwa, w której intrygi, kłamstwa i tajemnice są na porządku dziennym. Do samego końca nie wiadomo kto wróg, a kto przyjaciel... Zakończenie tomu pierwszego było dla mnie niczym wisienka na torcie i zdecydowanie chcę więcej.

Gorąco, gorąco, gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

Narodziny królowej - Rebecca Ross

Narodziny królowej - Rebecca Ross

„Valenia to Królestwo, w którym wyjątkowo uzdolnione dziewczyny uczą się w prestiżowej szkole, aby rozwinąć jedną z pięciu pasji. Dziadek Brienny umieścił swoją wnuczkę w jednej z placówek, chociaż doskonale wiedział, że dziewczyna nie ma w sobie odpowiednich zdolności, aby zdobyć patrona.

W dniu letniego przesilenia Brienna jako jedyna z uczennic zostaje bez opiekuna, przez co nie może dalej się rozwijać. Kilka miesięcy później na jej progu zjawia się tajemniczy mężczyzna, który oferuje pomoc. Nowy sojusznik tak naprawdę chce ją wykorzystać, aby obalić króla i przywrócić tron prawowitej królowej przylegającego królestwa.

W świecie, w którym to kobiety mogą władać magią, a ostatnia królowa Maevany została zdetronizowana podstępem, Brienna będzie musiała dokonać trudnego wyboru. Czy stanie po stronie biologicznego ojca, którego nigdy nie poznała czy może wraz z nowym opiekunem zwróci tron królowej?”

„Narodziny królowej” to powieść, która bardzo miło mnie zaskoczyła, bo choć lubię takie młodzieżowe fantasty, to bardzo rzadko zostaje czymś nowym zaskoczona. Jednak autorce udało się mnie nie raz zaskoczyć, a to sobie bardzo, ale to bardzo cenię. To powieść, która już na samym początku wciągnęła mnie w głąb fabuły i naprawdę z zapartym tchem śledziłam poczynania Brienny, od której zależały przyszłe losy królestwa.

Historia Brienny i jej towarzyszy jest bardzo ciekawa, wciągająca i co najważniejsze dopracowana w każdym calu. Akcja jest dynamiczna, dużo się dzieje, a i bohaterów jest sporo. Jednak nie martwcie się, że w czymkolwiek się nie połapiecie, bo autorka wszystko i wszystkich opisała bardzo dokładnie i szczegółowo. Przyznam się Wam, że sama na początku miałam obawy, czy odnajdę się wśród tylu bohaterów i wydarzeń, ale moje obawy okazały się bezpodstawne, bo autorka naprawdę zadbała o to, by wszystko było przejrzyste i zrozumiałe. 

Książka przepełniona jest tajemnicami oraz sekretami, które tylko pobudzały moją ciekawość. Jednak wielu odpowiedzi nie dostałam od razu położonych na tacy, wszystkiego dowiadywałam się powoli wraz z rozwijającą się fabułą. W książce pojawia się także wątek miłosny, który jest bardzo subtelny i delikatny. Nie jest nachalny, jest po prostu niczym dodatek, który ubarwia całą historię. Bardzo mi się to spodobało, bo czasami zdarza się tak, że w tego rodzaju książkach wątek miłosny staje się dominujący i przyćmiewa obraz fascynujących wydarzeń. Tutaj według mnie, wszystko było tak, jak należy i dostałam świetną, wciągającą, tajemniczą i magiczną historię, która zapewniła mi kilkugodzinną podróż do nieznanego mi świata.

Bardzo przypadł mi do gustu lekki i przyjemny w odbiorze styl autorki. Dzięki niemu nie przeszkadzały mi nawet czasami zbyt długie opisy, które czytałam z ogromnym zaciekawieniem. Narracja została poprowadzona przez główną bohaterkę i to na niej najbardziej skupiła się  autorka. Uważam, że tak było najlepiej, bo to przecież była jej historia.

Narodziny królowej, to powieść, która bardzo przypadła mi do gustu i naprawdę świetnie spędziłam przy niej czas. Więc jeżeli lubicie takie książki, to koniecznie musicie poznać historię odważnej i walecznej Brienny.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Misja Wywiad z Beatą Majewską

Misja Wywiad z Beatą Majewską

Tym razem na Wasze pytania odpowiedziała Beata Majewska. Najciekawsze według autorki pytanie zadała Jolanta Ostaszewska.

Jolantę prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.




Kinga Salamon Czy ma Pani czasem wrażenie deja vu? Do jakiego kraju nigdy nie wybrałaby się Pani na wakacje?

Wolę trzymać się z daleka od miejsc, gdzie toczą się jakieś konflikty. Preferuję takie kraje, których mieszkańcy mają podobną mentalność jak my, Polacy.


Eugenia Bondaruk Czy w Pani rodzinie ,byli pisarze ? I jak można wymyślić takie piękne tytuły książek 🌻🌼

W mojej rodzinie nigdy nie było pisarzy, jestem prekursorką. I jestem z tego dumna.

Aneczka Kuś Jakiego pisarza Pani ceni najbardziej? Kiedy odkryła Pani w sobie talent 
pisarski?

Talentu jeszcze nie odkryłam. Chyba go nie mam. Ja po prostu piszę i staram się 
to robić 
najlepiej jak potrafię. 

 Jako Pani imienniczka zapytam, czy lubi Pani swoje imię? :)

Tak, bardzo lubię swoje imię. A dlaczego Beata? Bo moja mama była zafascynowana polską aktorką Beatą Tyszkiewicz. To właśnie na jej cześć dostałam imię Beata.

Justyna Glinka
Kto wymyśla tytuły książek????

Tytuły wymyślam ja lub wydawca, a czasami jest to „praca zbiorowa”

Bożena Osowiecka Pani Beato! Nie znam jeszcze książki "Zapisane w chmurze", ale 
znam wiele jej poprzedników. Za najlepszą przeczytaną w ostatnim dziesięcioleciu uważam "Najlepszy powód by żyć" <3 Proszę powiedzieć, co Pani czuje po skończeniu książki? 
Czy ma Pani świadomość, że to będzie "doskonałe dziecko" pomimo tego, że rodziło się być może w trudzie i znoju? I czy jakoś Pani faworyzuje te swoje "dzieci" - którąś uważa 
za najlepszą, a inną za mniej udaną? (może być bez podawania tytułów).

Co czuję po skończeniu powieści? Ulgę. Niestety, od razu w moim jestestwie odzywa się cichy, lecz uparty głosik: „Bierz się kobieto za kolejną, czytelnicy czekają!” (żart)

Monika Ruzik Jaka zabawna historyjka przydarzyła się pani w związku z byciem pisarką i Jaką dałaby pani radę osobie która chce zacząć swoją przygodę z pisaniem książek :)
Takiej osobie dałabym kilka rad:

*dużo czytać, ale naprawdę dużo, a na pewno codziennie
*mieć zapał do ciężkiej pracy i nie zrażać się niepowodzeniami
*być cierpliwym, zdeterminowanym i pokornym

Edyta Synyszyn
Czy radzi się Pani męża przy pisaniu książek?

Czasami szukam porady, zwłaszcza w sprawach związanych z motoryzacją, komputerami i pokrewnymi.

Joanna Wiewióra 1. Obecnie mamy takie czasy, że nie mamy czasu na nic innego niż praca, dom i szybkie zakupy. Jak wygląda Pani typowy jeden dzień pisarza?

Typowy dzień pisarza wygląda banalnie. Wstaję (nie później niż o 9:00), piszę, krzątam się po domu (rodzinka wychodzi z założenia, że skoro mama zawsze jest w domu, to mama się nim zajmuje, a taka praca – siedzenie przed komputerem, w nieformalnym stroju i bez makijażu – to nie praca, tylko przyjemność), zaglądam co rusz na FB, znowu piszę, krzątam się i tak w kółko. Później córka wraca ze szkoły, rozmawiamy, FB, pies, rodzinka, dom, przeplot aż do nocy. A na koniec dnia czytam do podusi.

Natalia Kapela 1. Czy uważasz, że wszystko co nam się przytrafia jest zapisane tam "na górze" jak w twojej tytułowej chmurze? 2. Jakich aktorów widziałabyś w roli bohaterów w książce "Zapisane w chmurze"?

Myślę, że każdy z nas ma swoją kartotekę już w chwili narodzin, ale zapisy w niej mogą ulec zmianie.

Anna Grzebalska Czym dla Pani jest pisanie książek? Czy miała Pani chwile zwątpienia w swój talent pisarski?

Lepiej byłoby spytać, czy zdarzają się dni, kiedy tego zwątpienia nie odczuwam. Odpowiedź brzmi: NIE.

Malwina Wysocka Czy na dnie szuflady lub z tyłu głowy jest już jakaś następna książka? 

Zawsze jest jakaś książka – w głowie, rzecz jasna, bo w szufladach trzymam głównie bieliznę ;)


Czy jest miejsce, które chciałaby Pani zwiedzić, gdzie jeszcze nie była?

Och, takich miejsc jest multum, wiele z nich ma wspólny mianownik: jest tam ciepło, nie ma jesieni i zimy, a uszy pieści szum morskich fal.

Jolanta Ostaszewska Jest Pani kobietą pełną energii,pomysłów, z pasją. A gdyby miała Pani zamienić się na jeden dzień w kogoś innego, to kogo Pani by wybrała i dlaczego?

Zamieniłabym się z mężem. Myślę, że po 24 godzinach spędzonych w mojej skórze, 
to i owo by do niego dotarło.

Joanna Damian Ilasz Czy chciałaby Pani napisać książkę w duecie i jeśli tak to z kim najchętniej? Pozdrawiam serdecznie. 

Sama nie wiem. Raz bym chciała, a za chwilę uznaję ten pomysł za wyjątkowo chybiony. Może kiedyś dojdę do jednoznacznych wniosków i ewentualnie wtedy pomyślę nad partnerem/partnerką.

Agnieszka Ewelina Rowka Kolacja z wrogiem czy przyjacielem?

Kolacja z wrogiem. Myślę, że to byłoby znacznie ciekawsze, niż jakieś słodkopierdzące pogaduszki. Oczywiście, ten wróg musiałby mieć coś sensownego do powiedzenia, żeby dyskusja okazała się interesująca i burzliwa.

Ewa Recka 1. Jakie trzy słowa opisują Panią najlepiej?

Uparta, pracowita, pryncypialna.

Dorota Falęcka 1. Czy jest jakiś rodzaj literatury, do którego się Pani nie zbliża, którego Pani po prostu nie lubi, więc nie czyta? 

Nie czytam komedii kryminalnych. Dla mnie to jakaś sprzeczność – kryminał ma być kryminalny, trup to nic zabawnego, prawda? A komedia ma być zabawna i lekka.



Szepty sumienia - Beata Zdziarska

Szepty sumienia - Beata Zdziarska

Szepty sumienia Beaty Zdziarskiej to kolejna książka, którą nasz blog objął patronatem medialnym. Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością autorki i już teraz mogę stwierdzić, że to ogromne niedopatrzenie. Jestem pełna podziwu dla kunsztu literackiego pani Zdziarskiej i życzyłabym sobie czytać właśnie takie książki, z doskonałą wręcz fabułą i napisane tak pięknym językiem.

„Niezwykle prawdziwa powieść o szczęśliwej rodzinie. Do czasu!
Pewnego dnia życie gdańskiego naukowca rozsypało się na miliony kawałków. Na jednej szali znalazły się żona, córka i kariera, a drugą dociążyło sumienie. Mężczyzna w jednej chwili znalazł się w schizofrenicznym świecie. Co musi się stać, by znów zaczął naprawdę istnieć?
Przemilczał prawdę czy zabrnął w kłamstwo? Czy niedopowiedzenie jest oszustwem?”

Historia profesora Kaweckiego to historia człowieka, który jednym nierozważnym posunięciem postawił na szali całe swoje życie. W konsekwencji swojego czynu zmaga się z ogromnymi wyrzutami sumienia, które powodują, że jego życie zamienia się w pasmo udręk, niepewności, lęku o przyszłość swoją i rodziny.

Muszę przyznać, że już dawno nie czytałam tak intrygującej książki. Książki, w której główny bohater dopuścił się karygodnego i iście niehumanitarnego czynu, a mimo to nie potrafiłam tak do końca go jednoznacznie ocenić. Z jednej strony zgodnie z moimi wartościami jego czyn był ze wszech miar niemoralny, jednak jego osobowość i to jakim był ojcem, mężem, pracownikiem postawiło mnie przed sporym dylematem. Beata Zdziarska stworzyła dzieło, które zmusza do refleksji i powoduje, że zaczynamy zadawać sobie pytania. Pokazała, do jakiego stanu może doprowadzić człowieka poczucie winy i wyrzuty sumienia. Książka jest przepełniona emocjami, które jestem pewna, zawładną i Wami.
Tak jak już wspominałam, Beata Zdziarska posługuje się wyjątkowo pięknym językiem i wręcz doskonałym stylem pisarskim. Tworzy na wskroś prawdziwych bohaterów i świetnie zagłębia się w ich psychikę.

Szepty sumienia to wyjątkowa książka, nietuzinkowa, z nieprzewidywalną i zaskakującą fabułą. Polecam ją Wam szczerze, bo jest inna niż wszystko co do tej pory czytałam i naprawdę warta przeczytania.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.
Ważki na kostce lodu - Łucja Wilewska (PATRONAT MEDIALNY)

Ważki na kostce lodu - Łucja Wilewska (PATRONAT MEDIALNY)

„Życie Marty nie jest usłane różami, choć na pierwszy rzut oka takim właśnie się wydaje: mąż adwokat, dwie cudowne córki, własne mieszkanie w dużym mieście… Dlaczego więc Marta się nie uśmiecha? Czemu nie cieszy się tak jak inni? Czy to dlatego, że mąż wciąż chodzi podenerwowany i wszystko wskazuje na to, że został zwolniony z pracy? Marta czuje, że coraz bardziej oddala się od niego, choć jednocześnie zależy jej na rodzinie. Co stanie się, gdy na jej drodze pojawi się przystojny, zabiegający o jej względy policjant? Czy pozwoli mu wziąć się za rękę i poprowadzić w nieznane? I co wspólnego ma z tą opowieścią tajemnicze zaginięcie jej ojca? Choć od tej tragicznej historii minęło już kilka dobrych lat, a ojciec został pochowany na cmentarzu, to ponownie pojawi się w życiu Marty. I on, i siostra Stella, pracująca na co dzień w szpitalu, który sama żartobliwie nazywa Hotelem Wszystkich Świętych.”

Łucja Wilewska szturmem podbiła moje czytelnicze serce, po prostu uwielbiam jej twórczość, a każda jej nowa powieść, jest dla mnie totalnym zaskoczeniem. To jedna z takich autorek, której książki mogę brać w ciemno, bo jestem pewna, że się nie zawiodę. 

Ważki na kostce lodu to powieść, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Już po przeczytaniu kilkunastu stron gotowałam się w sobie i nie mogłam zrozumieć, dlaczego Marta żyje tak, jak żyje, nie myśli o sobie i stara się cały czas zadowolić męża. Marta nie jest szczęśliwa, a jej mąż wzięty adwokat ma problemy z agresją i za każdym razem całą swoją frustrację przelewa na żonę. Bardzo, ale to bardzo jej współczułam i czekałam na moment, kiedy wreszcie kobieta powie dość…

To powieść niesamowicie prawdziwa, a problemy, które opisała autorka, dotykają wielu ludzi na całym świecie. Przemoc domowa oraz znęcanie się psychiczne jest czymś, z czym naprawdę boryka się wiele osób. Niektórzy latami tkwią w toksycznych związkach i tylko nielicznym udaje się odejść i zmienić w swoim życiu coś na lepsze. Jak będzie w przypadku Marty? Czy wreszcie będzie szczęśliwa? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Ważki na kostce losu to powieść, z której emocje wylewają się na każdej stronie. To książka, która chwyta za serce, wstrząsa i przede wszystkim zmusza do wielu refleksji. Mnie bardzo poruszyła historia Marty i myślę, że z Wami będzie podobnie. Oczywiście jak w każdej książce Łucji i tutaj pojawia się wątek paranormalny, który autorka świetnie wplotła w fabułę. To zdecydowanie książka, która zasługuje na uwagę i tylko i wyłącznie mogę ją Wam polecić.

Łucja Wilewska zaskakuje mnie każdą kolejną książką. Ważki na kostce lodu, to powieść, obok której nie można przejść obojętnie. To pełna romantyzmu historia, która wciąga, hipnotyzuje, porusza i daje do myślenia. Gorąco polecam!

Alan Cole nie jest tchórzem - Eric Bell

Alan Cole nie jest tchórzem - Eric Bell

„Przezabawna i przejmująca opowieść o dorastaniu, coming oucie i na pozór normalnej rodzinie. Któż tego nie zna? W szkole Alan Cole robi wszystko, żeby nie zniknąć w tłumie, przede wszystkim spędza mnóstwo czasu ze swoimi przyjaciółmi Zackiem i Madison. Ale w domu… W domu Alan jest tak cicho, jak tylko się da. Stara się nie podpaść bardzo surowemu ojcu, który ledwo tłumi coraz większą agresję, unika brata Nathana, który właściwie się nad nim znęca. Nie ma oparcia w matce, przeżywającej od dłuższego czasu załamanie. Pewnego dnia Nathan zmusza Alana do podjęcia
wyzwania. Każdego dnia przez tydzień będzie musiał wykonać pewne niezwykle trudne zadanie. Jeśli Alan przegra, Nathan zdradzi jego sekret: Alan jest gejem i na dodatek podoba mu się kolega z klasy. Co zrobi chłopak? Jak długo wytrzyma szantaż starszego brata i czy wreszcie przeciwstawi się ojcu?”

„Alan Cole nie jest tchórzem” to książka, po którą sięgnęłam, bo bardzo zainteresował mnie jej opis. Lubię książki, w których poruszane są trudne i kontrowersyjne tematy oraz takie, gdzie pojawia się walka ze stereotypami. Tak prawdę powiedziawszy, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej historii i na pewno nie podejrzewałam, że opowieść Alana będzie tak przejmująca. Życie Alana to tak naprawdę piekło na ziemi. W domu trzeba chodzić na paluszkach, by nie zdenerwować ojca despoty, a brat Alana cały czas się nad nim znęca. Jedynie w szkole chłopak może być sobą i złapać chwilę oddechu, bo w towarzystwie swoich przyjaciół nie musi udawać…

Wiecie co? Ta książka na początku wydała się mi bardzo niepozorna i myślałam, że mimo tematów, jakie porusza, będzie mnie bawić i będę się śmiać prawie na każdej stronie. I choć niewątpliwie jest to historia, w której pojawia się sporo humoru, to jednak jest to także książka, która mną wstrząsnęła i nie raz podczas czytania cała aż gotowałam się w środku, nie godząc się z tym, co zgotował dla Alana los. Rodzina chłopaka według mnie była totalnie popieprzona, matka bała się ojca, w sumie to jego bali się wszyscy, starszy syn choć tego nie chciał, zachowywał się cały czas jak on. Tylko Alan był tam normalny i strasznie mu współczułam, że musiał dorastać w tak chorym otoczeniu. Zachowanie jego najbliższych było po prostu nie do zaakceptowania i choć później wyjaśniło się, dlaczego ojciec, był takim chorym despotą, to ja i tak już nie zmieniałam o nim zdania. Niestety tak samo było w przypadku jego brata, choć jemu później troszkę współczułam.

Historia Alana jest bardzo smutna i naprawdę wielokrotnie chwytała mnie za serce. Trochę nie pasował mi sposób jej napisania, bo uważam, że poruszając takie tematy, nie warto operować tak luźnym i wesołym językiem. Wydaje się mnie, że autor w ten sposób próbował zrobić tę historię lżejszą, jednak według mnie to nie zadziałało, a przede wszystkim nie pasowało.

Zdecydowanie jest to książka, która może uświadomić, jak ważna jest tolerancja względem drugiego człowieka oraz jak ważne są nasze relacje z najbliższymi. Uważam, że książka najbardziej przypadnie do gustu nastolatkom, choć nie ukrywam, że i ja fajnie spędziłam przy niej czas.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Ya.
Obłęd. Singielka i Otello - Hanna Bakuła

Obłęd. Singielka i Otello - Hanna Bakuła

„Obłęd. Singielka i Otello to przygody atrakcyjnej, niezależnej Molly, znanej malarki, która irracjonalnie zakochuje się w nieciekawym i zakompleksionym naukowcu. Ogromnym wysiłkiem robi z niego eleganckiego mężczyznę. Jednak od początku do siebie nie pasują. Niby spokojny Docent, specjalista od jodłowania w Tyrolu, góral z pochodzenia, staje się coraz bardziej zazdrosny i zaczyna prześladować artystkę. Znajomi są przerażeni, pomagają jej zachować zdrowy rozsądek i ukrywają przed Otellem. Ten coraz częściej pije, ma objawy choroby dwubiegunowej i zaczyna zagrażać Molly.
Wszystkie perypetie opisane są dowcipnym i złośliwym językiem charakterystycznym dla Hanny Bakuły, autorki wielu bestsellerów, głównie dotyczących trudnych spraw męsko-damskich i seksu. Książka jest opowieścią pełną przygód, coraz bardziej niebezpiecznych dla lekkomyślnej artystki, która jak zaczarowana tkwi w chorym układzie. Na szczęście do czasu. A w tle Warszawa z jej luzem towarzyskim i wspaniały Nowy Jork z początku XXI wieku.”

Do tej pory nie znałam twórczości Hanny Bakuły, jednak wiedziałam, że to autorka, która ma na swoim koncie kilka bestsellerów. Skusiłam się na jej najnowszą powieść Obłęd. Singielka i Otello i się sromotnie zawiodłam. To chyba najgorsza książka, jaką czytałam w tym roku i choć zawsze zapewniam, że nie skreślam autora po jednej wpadce, to jednak w tym przypadku na pewno więcej nie sięgnę po inne książki autorki. Czytanie tej powieści było dla mnie po prostu torturą i nie znalazłam w niej nic, co mogłoby ją obronić. Według mnie wszystko zostało opisanie powierzchownie, tak na odwal się. Autorka poruszyła w książce bardzo poważny temat, który dotyka wielu kobiet, ale go po prostu zbagatelizowała, opisała po łebkach, przez co wręcz szlag mnie trafiał. Poza tym bohaterowie, którzy tylko i wyłącznie doprowadzali mnie na skraj załamania nerwowego, w szczególności Molly, która uważała się za nie wiadomo kogo, a zachowywała się gorzej niż pięcioletnie dziecko. Naprawdę nie wiem, czy tak może zachowywać się kobieta, której życie na jej własne życzenie jest piekłem na ziemi? Naprawdę to tacy bohaterowie, których ma się ochotę ukatrupić, by już nigdy więcej na nich w żadnej książce nie trafić. Jest jeszcze jedna rzecz, do której niestety muszę się przyczepić. Mianowicie chodzi mi o język, jakim książka została napisana. Powieść miała być dowcipna, kąśliwa, ironiczna i napisana złośliwym stylem, który jest znakiem rozpoznawczym Hanny Bakuły. Niestety nic takiego w niej nie znalazłam, a jeżeli każda książka tej pani jest tak napisana, to ja podziękuję za dalsze spotkania z jej twórczością.

Nie będę się więcej rozpisywać na temat tej książki, bo nawet teraz pisząc tę recenzję normalnie krew mnie zalewa. Nie znalazłam w niej nic, co mogłoby być na plus i pewnie, gdybym jeszcze pomyślała, to tych minusów byłoby zdecydowanie więcej. Książki nie polecam, ale jeżeli chcecie się trochę pomęczyć, to ją przeczytajcie i oceńcie sami.

Przepraszam, jest jedna rzecz, którą mogę zaliczyć na plus. Mianowicie chodzi o wydanie książki, które jest naprawdę bardzo dobre i solidne. Niestety to tylko jeden taki mały plusik, żadnego więcej nie znalazłam.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Edipresse Książki.
Łzy Tess - Pepper Winters

Łzy Tess - Pepper Winters

„Dwudziestoletnia Tess Snow prowadzi spokojne życie. Jest o krok od rozpoczęcia kariery na rynku nieruchomości, a jej chłopak to idealna mieszanka czułości i odpowiedzialności. Aby świętować ich drugą rocznicę, Brax robi jej niespodziankę i zabiera na wycieczkę do Meksyku.

Romantyczne plaże, gorący seks i świetna zabawa — tego spodziewa się Tess. Dziewczyna nie wie, że zostanie uprowadzona, odurzona narkotykami i sprzedana. Siłą wepchnięto ją w mroczny świat prostytucji i zdegradowano do roli zabawki. Jej nowy pan, tajemniczy Q, nie lubi się dzielić.

Czy Brax odnajdzie i uratuje Tess, zanim jej nowy właściciel całkowicie ją zniszczy? Czy dziewczyna odnajdzie w sobie siłę, aby walczyć o swoje bezpieczeństwo i wolność?”

Czy zastanawiałyście się kiedyś, jak to by było, gdyby ktoś Was porwał? Gdyby zrobił z Was niewolnicę? Gdybyście zakochały się w swoim oprawcy? A co najważniejsze, gdybyście odkryły, że normalny i pełen czułości seks nie jest dla Was? Gdybyście spełniały się tylko podczas brutalnego, a niekiedy i sadystycznego seksu? Przyznam się Wam szczerze, że takie pytanie nigdy nie zaprzątały mojej głowy, jednak zmieniło się to, gdy przeczytałam Łzy Tess. Długi czas zastanawiałam się, co mogłabym napisać o tej książce, bo nie będę ukrywać, że książka dość mocno mną wstrząsnęła. Oczywiście czytałam już książki w takiej tematyce, bo coraz więcej pojawia się ich na naszym rynku wydawniczym, jednak uważam, że powieść Pepper Winters jest jedną z lepszych. Autorka zgrabnie połączyła dark romanse z elementami thrillera psychologicznego i według mnie stworzyła książkę, która wciąga do świata, który jest nam zupełnie nieznany. Jest to książka dość kontrowersyjna, miejscami okrutna i brutalna. I choć pojawia się w niej także pożądanie, namiętność, czy miłość, to nie jest to książka dla każdego. To historia dla twardych babek, które nie oczekują od książek, tylko i wyłącznie romantycznych i słodkich historyjek. Tego na pewno tutaj nie znajdziecie.

Bardzo spodobała się mnie kreacja bohaterów, w szczególności tajemniczego pana Q, czyli „właściciela” Tess. To mężczyzna, który od samego początku jest dla nas wielką zagadką i nie wiemy o nic zupełnie nic. Jego postać jest pełna tajemnic i sekretów, których autorka nam skąpi i dopiero pod koniec dowiadujemy się o nim jak najwięcej. Na samym początku wydaje się nam, że to okrutny mężczyzna, który wykorzystuje i maltretuje kobiety wedle swojego uznania. Jednak to tylko pozory, bo choć Q nie zawaha się zabić, dręczą go mroczne demony z przeszłości, to jest w nim także dobro… Jeżeli chodzi o Tess to mam względem niej dość mieszane uczucia. Na pewno współczułam jej tego, co zgotował dla niej los, bo na pewno nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu, podziwiałam jej ducha walki i to, że się nie załamywała i że nie była cichą i uległą myszką, która tańczyła tak, jak zagrał jej Pan. Niestety kobieta także bardzo często mnie irytowała, wkurzały mnie jej decyzje oraz niezdecydowanie. Jednak na jej usprawiedliwienie napiszę, że sytuacja, w jakiej się znalazła, była przerażająca i Tess nie była pewna swojego jutra.

Łzy Tess to powieść, którą Wam serdecznie polecam. To książka pełna mroku, bólu, zwierzęcego pożądania oraz brutalnego i perwersyjnego seksu. Jeżeli nie boicie się takich historii, to jest to książka dla Was idealna. Ja przepadłam w tej historii i niecierpliwie czekam na kolejny tom, który mam nadzieję, kolejny raz przeniesie mnie do tego popieprzonego świata.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Och, Elvis! - Marika Krajniewska

Och, Elvis! - Marika Krajniewska

„Przyjaciółki, które ukradły urnę i zniknęły!
Chociaż Joanna jest już po trzydziestce, wciąż mieszka z matką i ciągle słyszy, że powinna wreszcie znaleźć męża. Od lat cały swój wolny czas poświęca podopiecznym domu spokojnej starości, w którym pracuje. Nie jest tam jednak tak spokojnie, jak mogłoby się wydawać. Gdy jedna ze staruszek umiera, jej szalone przyjaciółki chcą wykraść urnę i spełnić ostatnie marzenie Alicji – zabrać ją na grób Elvisa w Memphis. Policjanci ignorują sprawę, więc Joanna musi sama odnaleźć siwowłose złodziejki. Pomaga jej wnuk Alicji, którego gryzą wyrzuty sumienia, bo nie zdążył spędzić z babcią zbyt wiele czasu. Trzeba mu tylko wytłumaczyć, dlaczego Joanna nie upilnowała urny…

Czy miłość do Elvisa zwycięży, a żywiołowym staruszkom uda się zrealizować zwariowany plan? Przekonaj się, do czego można być zdolnym po siedemdziesiątce!”

Och, Elvis to powieść, która kupiła mnie słodką okładką i ciekawym opisem. Miałam nadzieję, że będzie to lektura lekka i przyjemna, ale niestety się pomyliłam, bo książka okazała się dla mnie sporym rozczarowaniem. Przygotowałam się na historię, która będzie mnie bawić, która czasami troszkę mnie wzruszy, ale niestety nic takiego nie dostałam. Wynudziłam się przy niej okropnie, a ostatnie sto stron po prostu zmęczyłam. Nie wiem, co poszło nie tak, bo historia sama w sobie jest ciekawa i naprawdę mogłaby to być świetna książka. Według mnie zabrakło jej jakiegoś polotu i na pewno dopracowania. Czasami odnosiłam wrażenie, że wszystko zostało spisane raz, dwa bez większej dokładności, przez co momentami w mojej głowie powstawał jeden wielki chaos. Nie zżyłam się z bohaterami, ba nawet żadnego z nich nie polubiłam, cały czas miałam wrażenie, że są sztuczni i przerysowani. Szkoda, naprawdę szkoda, bo historia Joanny miała wielki potencjał, który według mnie został zmarnowany.

Zanim usiadłam do tej recenzji, poprzeglądałam kilka portali, by zapoznać się z opiniami innych blogerów i czytelników i wiecie co? Książka ma wiele dobrych ocen i recenzji. Więc teraz nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak? Czy może przegapiłam coś istotnego w tej historii? Do mnie ta opowieść po prostu nie trafiła, wynudziła mnie na śmierć i nie wiem, czy sięgnę po inne książki autorki. Oczywiście to tylko moja subiektywna opinia, z którą nie każdy musi się z nią zgodzić. Zawsze jestem zdania, że to, co nie podoba się mnie, dla kogoś innego może być świetne i idealne. Więc jeżeli chcecie, to sami przekonajcie się, jaka jest najnowsza powieść Mariki Krajniewskiej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Misja Wywiad z Izą Korsaj

Misja Wywiad z Izą Korsaj

Tym razem na Wasze pytania w Misji Wywiad odpowiedziała młodziutka autorka Iza Korsaj. Najciekawsze według niej pytania zadała Jolanta Ostaszewska.

Jolantę prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.


Agnieszka Ewelina Rowka

1. Z jakim bohaterem książkowym chciałabyś zjeść kolację i dlaczego?

Z Bilbo Bagginsem, dla sympatycznego towarzystwa, fajkowego ziela i pysznych potraw – a przede wszystkim dla snutych przez Bilba opowieści. 

2. Jak byś zareagowała na wiadomość, że ktoś się pod Ciebie podszywa, kradnie Twoje życie, bo dla tej osoby jesteś ideałem?

Po pierwsze, sprawdziłabym, kto jest tą osobą, po drugie, dowiedziałabym się, jakie intencje skrywają się za jej zachowaniem. Ostatnie, działałabym zależnie od wyników tego śledztwa. 

Jolanta Ostaszewska 

1. Jak radzi sobie Pani ze stresem?

Medytacja + ćwiczenia fizyczne + trenowanie uważności (bycie w chwili obecnej).

2. Czy ma Pani jakąś ulubioną księżniczkę z bajki, jeżeli tak, to dlaczego właśnie ta?

Merida Waleczna, charakterna księżniczka z „pazurem” – tak inna od wszelkiej maści Kopciuszków i Śpiących Królewien. 

Beata Musiał

1. Dlaczego czytelnicy kochają opowieści o dziwnych postaciach, mordercach i psychopatach, co pociąga ludzi w thrillerach?

Horrory, thrillery, opowieści o psychopatach, mordercach czy ataku zombie pociągają ludzi między innymi dlatego, że służą za użyteczny trening dla umysłu na trudne czasy; przygotowują psychikę na możliwość, że nasze życie się „zawali”. Dla przykładu, opowieść o ataku zombie czy psychopaty z piłą łańcuchową to sprytny sposób na sformułowanie opowieści o ataku „obcych” na nas i naszych bliskich. Poza tym, mroczne opowieści pociągają nas także z tej racji, że zdajemy sobie sprawę, że są fikcyjne – nikt tak „naprawdę” nie ginie, nie morduje, nie torturuje innych – możemy w trakcie lektury przeżywać dreszczyk emocji, bez wyrzutów sumienia. 

2. Czy ma Pani zamiar napisać książkę, której akcja będzie się toczyć w Trójmieście?

Na razie nie, ale „nigdy nie mów nigdy”.

Kasia Kumańska

1. Hmmm, czy można popełnić zbrodnię doskonałą w XXI wieku, kiedy technika wyprzedza człowieka? ( w sensie czy morderca musi się bardziej pilnować).

Zbrodnia doskonała nie istnieje. Wszystko jest elementem gry między śledczymi a „tym złym”, zależy, kto jest bardziej obeznany ze „zdobyczami techniki” i jest przewidzieć ruch przeciwnika.

2. Czy oglądała Pani "Dextera" i zgadza się z jego kodeksem moralnym? ( w sensie czy "złem" można teoretycznie wyeliminować zło i osiągnąć dobro :-) )

Nie oglądałam, ale czytałam dwa pierwsze tomy serii. Ludzi dzieli się na „zwykłych” i psychopatów – ich mózgi działają w odmienny sposób i nie da się ich zresocjalizować. W tym wypadku należy takich ludzi trwale odizolować od społeczeństwa, aby nie stanowili zagrożenia.
Złem nigdy nie da się wyeliminować zła.

Ewa Recka

1. Skąd wziął się pomysł zawarcia w książce chirurgii, a nie innej dziedziny medycyny?

Od dzieciństwa fascynowała mnie „ludzka maszyna” i jej działanie, do dziś pamiętam ekscytację, gdy w wieku ośmiu lat otrzymałam w prezencie od dziadka swój pierwszy „profesjonalny” atlas anatomii. Wybór chirurgii jako domeny Marvina był naturalną konsekwencją moich zainteresowań. 

2. Jakim mottem kieruje się Pani w życiu.

„Zacznij tam, gdzie jesteś, użyj tego, co masz, zrób, co możesz”.

Sylwester Włodarczyk

1. Skąd u kruchej, pełnej wdzięku kobiety, humanistki pomysł na powieść w której "zwariowany" chirurg manipuluje ludzką świadomością?

Fascynacja ludzkim umysłem, szczególnie jego mroczną stroną. Od zawsze inspirowały mnie opowieści o psychopatach, postanowiłam więc stworzyć własnego.

Marcin Tomkowiak

1. Czy morderstwo można uczynić piękną sztuką?

Można, pod warunkiem, że będzie to morderstwo fikcyjne – właśnie w ramach sztuki ;)

2. Jeśli ktoś Pani najbliższy okazałby się seryjnym mordercą poszukiwanym od lat, co by Pani zrobiła?

W odpowiedzi na to pytanie przytoczę słowa Marvina: „Każda moralność jest plastyczna”.

Jarek Raczynski

1. Czy uważasz że ,,Marvin "jest kobiecą literaturą ?

Zacytuję Katarzynę Grocholę: „Piszą głównie kobiety, kupują kobiety. To dar kobiet dla świata. Literatura jest rodzaju żeńskiego”.

2. Czy wszystko w tej książce to fikcja ?

Tak, wszystko jest fikcją. Z drugiej strony, nigdy nie wiadomo, czy ktoś z naprawczymi „ambicjami” Marvina nie działa wśród nas.
Ella i Micha. Spełnione marzenia - Jessica Sorensen (PATRONAT MEDIALNY)

Ella i Micha. Spełnione marzenia - Jessica Sorensen (PATRONAT MEDIALNY)

„Dzień, na który czekała Ella jest tuż, tuż. Poślubi Michę, miłość jej życia i światło, które ją wyprowadziło z mroku. Lecz nagle pojawia się niespodziewana przesyłka, przypominając brutalnie o przeszłości Elli. Dziewczyna traci pewność, z którą spoglądała w przyszłość. Czy rzeczywiście „będą żyli długo i szczęśliwie”, skoro nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała?

Micha będzie stał u boku Elli bez względu na to, co dzieje się w jej głowie, choć przepełnia go strach, że narzeczona znów mu ucieknie. Gdy otrzymuje życiową szansę, by ruszyć w trzymiesięczną trasę koncertową ze swoimi ulubionymi zespołami, wie że nie może zostawić Elli samej. Ale czy będzie w stanie poprosić ją, by rzuciła całe swoje życie i dołączyła do niego...”

Seria The Secret Jessiki Sorensen podbiła moje czytelnicze serce. Uwielbiam każdy tom, a na Spełnione marzenia czekałam bardzo niecierpliwie. Historia Elli i Michy stała się moją historią, nie raz czułam się jak niemy bohater, który gdzieś z boku przygląda się poczynaniom bohaterów. To opowieść o pięknej i czystej jak łza miłości, która powinna spotkać każdego z nas…

Jeżeli znacie poprzednie tomy tej serii, to wiecie, że życie Elli nie było usłane różami. Dziewczyna była zagubiona, czuła się niekochana i cały czas zmagała się z demonami przeszłości. Tragiczne wydarzenia, które miały miejsce lata temu odbiły się na jej psychice i dziewczyna nie potrafiła sobie poradzić z własnym życiem. Tylko przy boku Michy czuła się tak naprawdę bezpieczna i tylko dla niego chciała być szczęśliwa. Jednak nawet chłopak nie był w stanie uchronić jej przed wspomnieniami. Ella uważała się za gorszą i cały czas myślała, że będzie taka sama jak jej matka. Bała się, że zostając z Michą, zniszczy mu życie, a tego bardzo nie chciała. Jednak starała się być dobrą dziewczyną, a godząc się na ślub, myślała, że podejmuje najlepszą decyzję w swoim życiu. Jednak niespodziewana tajemnicza przesyłka kolejny raz wywróciła jej życie do góry nogami i zmusiła do konfrontacji ze smutną i bolesną przeszłością. Czy tej dwójce zagubionych młodych ludzi będzie dane stworzyć udany i szczęśliwy związek? Czy Ella wymówi sakramentalne TAK? Czy wreszcie będzie happy end? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

Pokochałam tę historię i pokochałam jej bohaterów. Jessica Sorensen za każdym razem dostarcza mi niesamowitych emocji oraz wrażeń, a historie, które opisuje w swoich książkach, trafiają wprost do mojego serca. Cała ta seria jest bardzo emocjonująca, a ja raz dwa zżyłam się bohaterami. Śmiałam się razem z nimi, płakałam razem z nimi i razem z nimi przeżywałam ich wzloty oraz upadki. 

W tej części Ella rozliczy się ze swoją przeszłością, dowie się więcej o swojej matce i poprawią się także jej napięte relacje z ojcem oraz bratem. Zrozumie, że nie jest kopią swojej matki, że może być szczęśliwa i że u boku ukochanego ma szansę rozpocząć nowe i szczęśliwe życie.

Głównych bohaterów nie sposób nie polubić i choć Ella czasami potrafiła mnie zirytować, to i tak w takich momentach moja sympatia do niej nie malała. Współczułam jej ogromnie, bo żadne dziecko nie zasługuje na traumatyczne przeżycia oraz na brak miłości, zrozumienia i akceptacji. Jeżeli chodzi o Michę, to taki chłopak to skarb. On kochał Ellę całym sobą, chronił ją w każdy możliwy sposób i zrobiłby dla niej naprawdę wszystko. Nie mógł pogodzić się z tym, że dziewczynę tak męczyła przeszłość, ale w tym akurat nie mógł jej pomóc. Poza tym obawiał się, że przyjdzie taki dzień, że Ella z niego zrezygnuje i odejdzie na zawsze. 

Narracja została poprowadzona naprzemiennie, czyli tak jak lubię najbardziej. Dzięki niej można poznać myśli obojga bohaterów,  co w dużej mierze ułatwia nam zrozumienie ich wyborów oraz postępowań. W ich głowach dzieje się bardzo wiele, bo boje mają swoje lęki, obawy i boją się niepewnej przyszłości.

„Ella i Micha. Spełnione marzenia” to powieść New Adult w najlepszym wydaniu. Jessica Sorensen kolejny raz mnie oczarowała i wciągnęła w głąb fabuły. To przepiękna historia o dwójce młodych ludzi, którzy bardzo szybko musieli dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Przyjaźń, miłość oraz namiętność, są esencją tej pięknej opowieści. Cudowna, wciągająca i dająca do myślenia, taka właśnie jest ta powieść. Polecam ją z całego serca i jestem pewna, że nawet na chwilę się od niej nie oderwiecie. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i Ska.

Kobieta w oknie - A.J. Finn

Kobieta w oknie - A.J. Finn

„Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?”

Kobieta w oknie to literacki debiut A.J. Finna. Już teraz mogę Wam napisać, że to debiut na najwyższym poziomie, od którego nie sposób się oderwać. Autor przerwał moją złą passę, bo od jakiegoś czasu nie mogłam trafić na dobry thriller psychologiczny. Wszystkie zlewały się mnie w jedną całość, były podobne do siebie, a czasami wręcz takie same. Jednak A. J. Finn zaserwował mi historie, która okazała się literacką ucztą, od której naprawdę nie potrafiłam się oderwać i o której przez długi czas nie zapomnę.

"Podglądanie jest jak fotografowanie przyrody. Nie ingeruje się w naturę."

Historia Anny wciągnęła mnie w głąb fabuły już od samego początku, a im dalej czytałam, tym więcej pytań kłębiło się w mojej głowie. Zastanawiałam się, dlaczego bohaterka żyje tak, jak żyje, dlaczego całe dnie szpieguje sąsiadów, a przede wszystkim zastanawiało mnie to, dlaczego nie mieszka ze swoją rodziną. Tych pytań naprawdę było mnóstwo i nie tak od razu uzyskałam na nie wszystkie odpowiedzi. Autor z niebywałą wprawą wodził mnie za nos, wyprowadzał w pole i przede wszystkim prowadził ze mną przysłowiową grę pozorów. Bardzo często zastanawiałam się, co w rzeczywistości jest prawdą, a co tylko ułudą. Chylę czoła przed autorem, bo uważam, że odwalił kawał dobrej roboty i przekazał w moje ręce świetny i pasjonujący thriller psychologiczny.

Narracja jest pierwszoosobowa, czyli taka, jaką lubię najbardziej. Jednak nie myślcie, że dzięki niej od razu poznacie dogłębnie bohaterkę. Tak prawdę powiedziawszy, to dla mnie prawie do samego końca była jedną wielką zagadką pełną tajemnic. Czy ją polubiłam? Oczywiście, że tak, ale przede wszystkim bardzo jej współczułam. Oczywiście w książce pojawia się sporo innych bohaterów, ale uważam, że to Anna jest najważniejsza. Poza tym pozostałe postacie ciężko było mi rozgryźć, miałam względem nich wiele zastrzeżeń i żadnej z nich do końca nie potrafiłam zaufać. Nic więcej Wam nie zdradzę, napiszę tylko, że tę powieść musicie koniecznie przeczytać, by poznać Annę i jej „dziwne” życie…

Kobieta w oknie to według mnie świetny i genialnie napisany thriller psychologiczny, który wciąga już od pierwszej strony. To książka pełna sekretów oraz tajemnic, która trzyma w napięciu do samego końca.

To naprawdę świetna książka, do której pewnie wrócę jeszcze niejeden raz!

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Wab.
Misja Wywiad z Klaudią Muniak

Misja Wywiad z Klaudią Muniak

Serdecznie zapraszamy na Misję Wywiad z Klaudią Muniak. Najciekawsze pytanie zadała Aleksandra Miczek.

Aleksandrę prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.



Agnieszka Ewelina Rowka

1. Kolacja z wrogiem - tak czy nie, i dlaczego?

Tak! To mogłaby być świetna okazja do poznania słabych punktów wroga.

2. Najromantyczniejszy wieczór wg Pani marzeń, to...?

Bardzo trudne pytanie, bo… w ogóle nie jestem romantyczką. Z pewnością kolację przy świecach i z butelką dobrego winna najchętniej zamieniłabym na nocny spacer po pustej plaży z browarem w dłoni.

Jolanta Ostaszewska

Czy lubiła Pani chemię w szkole, tak w nawiązaniu do tytułu książki?😉

Owszem, chemia obok biologii była jednym z moich ulubionych przedmiotów i to już od szkoły podstawowej.

2. Jak Pani odpoczywa, odreagowuje stresy, może ma Pani jakąś substancję antystresową?

Najlepiej mi się odpoczywa pisząc książki, to pasja, która pozwala mi się oderwać od rzeczywistości, przenieść w inny wykreowany świat. A z substancji antystresowych to lubię wypić filiżankę melisy :D

Dagmara Kowalewska

1. Najstraszniejszy przedmiot w szkole?

Fizyka. Nie znosiłam tego przedmiotu, co dla wszystkich było bardzo zaskakujące, bo matematyka już nie sprawiała mi żadnych kłopotów.

2. Kot czy pies?

Zdecydowanie kot! Mam czarną kotkę Fiśkę, którą uwielbiam.

Beata Musiał

1. Czy lubi Pani pisać teksty pod presją czasu, czy to Panią motywuje?

Raczej motywuje. Lubię to może za duże słowo, ale nie mam problemów z pisaniem pod presją, całkiem nieźle mi to wychodzi.

2. Jaka jest Pani ulubiona książka?

Jest ich kilka, ale gdybym miała wybrać jedną to byłaby nią „Coma” Robina Cooka, od której zaczęła się moja miłość do thrillerów medycznych.

Aleksandra Miczek

1. Autor, tworząc fabułę książki, dotyka różnych stron ludzkiego życia. O czym nie chciałaby Pani napisać książki, i dlaczego?

Chyba nie ma tematu, którego kategorycznie nie chciałabym poruszyć. Dotykanie różnych stron ludzkiego życia, o którym Pani wspomina to właśnie cała frajda płynąca z pisarstwa. Na chwilę obecną nie czuję żadnych ograniczeń.

Sylwester Włodarczyk

1. Skąd u młodej, pięknej kobiety zainteresowanie taką drażliwą tematyką?

Hmm czy ja wiem, czy jest to drażliwa tematyka? Pisanie thrillerów medycznych jest dla mnie dość naturalne, z racji mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego czuję się w tej tematyce bardzo swobodnie ;)

Henryka Bieranowska

1. W opisie czytam, że bohaterka książki "Substancja" ma talent do wpadania w tarapaty. Czy Pani również posiada taki talent i czy mogłaby Pani przybliżyć nam jakąś "wpadkę" ze swego życia?

W przeciwieństwie do bohaterki mojej książki nie posiadam tego wątpliwego talentu haha. Z natury jestem osobą bardzo zapobiegawczą, lubię mieć wszystko dokładnie zaplanowane i poukładane. 

Sylwia Piotrowska
    
1. Kogo by pani otruła w prawdziwym życiu?

Na mojej drodze jeszcze nie pojawił się żaden szczęśliwiec, którego chciałabym otruć :D:D

Dorota Falęcka

1. Jakie motto towarzyszy Pani w życiu?

Bardzo proste: jak się nie ma co się lubi to się na to zapierdala. Proszę wybaczyć niecenzuralne słowo, ale najlepiej oddaje to, co powinno nieść ze sobą to zdanie ;)

2. Praca w laboratorium kojarzy z osobami cierpliwymi, dokładnymi, starannymi, pedantycznymi. Taki jest też Pani blog - przejrzysty i uporządkowany. Czy ma Pani jakieś słabości, do których chciałaby się przyznać przez swoimi czytelnikami?

Jest ich całkiem sporo. Przede wszystkim jestem strasznym nerwusem. Szybko się złoszczę, gdy coś mi nie wychodzi.  Poza tym potrafię być uparta do bólu i choć zwykle pomaga mi to osiągać wyznaczone cele, to też potrafi porządnie dać się we znaki.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger