Uwikłani. Grzeszne noce - Laurelin Paige

Uwikłani. Grzeszne noce - Laurelin Paige

„Norma Anders jest ambitna i niezwykle pracowita, dzięki czemu wspięła się wysoko po szczeblach kariery w Pierce Industries. Uwielbia być na szczycie i wydawać polecenia, jednak jest sfera życia, w której Norma wolałaby oddać pierwszeństwo innym. Kobieta marzy o silnym mężczyźnie, który zdominuje ją w sypialni.

Kiedyś próbowała zawrócić w głowie Hudsonowi Pierce’owi, ale on odrzucił jej zaloty. Norma obawia się, że jej serce i ciało nie znajdą ukojenia w ramionach wymarzonego kochanka. Nie wie jednak, że obserwuje ją ktoś, kto widzi w niej nie tylko świetną szefową, ale niezwykle seksowną kobietę.

Boyd jest młodszym asystentem Normy i to on zacznie jej wydawać rozkazy, które ona będzie musiała wykonywać.

Czy Boyd spełni wszystkie grzeszne fantazje Normy?” 

Grzeszne noce to dodatek do serii Uwikłani, w którym poznajemy historię miłosną Normy i Boyda. Jeżeli czytaliście wcześniejsze tomy, to co nieco już wiecie o ich romansie, z którym kryli się przez lata, ale jeżeli swoją przygodę z tą serią zaczniecie od dodatku, to i tak w niczym się nie pogubicie, bo autorka przypomina najważniejsze fakty z życia Normy. Książka ma zaledwie 150 stron, więc to pozycja na jedno popołudnie, sama chyba poświęciłam jej tylko dwie godziny, bo gdy już zaczęłam czytać, to nie mogłam się od niej oderwać. 

Z przyjemnością sięgnęłam po ten dodatek, bo seria Uwikłani należy do moich ulubieńców, poza tym byłam ciekawa tego tajemniczego romansu, który połączył Boyda i Normę, bo to dzięki temu mężczyźnie kobieta wybiła sobie z głowy romans z Hudsonem, czyli ze swoim szefem. Przyznam szczerze, że zaskoczyła mnie postać Boyda, nie spodziewałam się, że jest on tak dominującym mężczyzną, który potrafi zaspokoić wszystkie pragnienia swojej partnerki, ale w jego przypadku idealnie sprawdza się przysłowie, które mówi, że nie ocenia się książki po okładce… Autorka zbytnio nie zagłębiała się w przeszłości bohaterów, bardziej skupiła się teraźniejszości, na emocjach oraz na uczuciach, które pojawiały się pomiędzy bohaterami.

W książce dominuje pożądanie i choć wypełnia ono ponad połowę tej krótkiej historii, to nie przytłacza, a tym bardziej nie zniesmacza. Poza tym to właśnie seks połączył tę dwójkę bohaterów i od niego zaczęła się ich spontaniczna relacja, która z czasem zamieniła się w pełną pasji i piękną miłość.

Grzeszne noce to dodatek, po który warto sięgnąć, bo choć cała fabuła skupia się tylko na głównych bohaterach i na ich zakazanym związku to jest ciekawie, interesująco i zapewniam Was, że bardzo gorąco. Świetnie spędziłam przy niej czas i mam nadzieję, że z Wami będzie podobnie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Wyniki Konkursu Mikołajkowego

Kochani, dziękujemy Wam za wszystkiego zgłoszenia. Z chęcią nagrodziłybyśmy wszystkich, ale niestety musiałyśmy wybrać tylko dwie osoby. Więc pakiet polskich autorek wygrywa Femina Domi, a pakiet romansów wędruje do Darii723. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. W treści wiadomości prosimy wpisać, który pakiet wygrałyście, dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Na wiadomość czekamy trzy dni, po tym czasie nagroda przepada.
Co wkurzało nas w blogosferze w 2018 roku!

Co wkurzało nas w blogosferze w 2018 roku!


Uwaga! Ten post to nasze osobiste odczucia i opisy sytuacji, których doświadczyłyśmy na własnej skórze. Nie bierz tego do siebie, bo najprawdopodobniej nie dotyczą one Ciebie.

Najprawdopodobniej...

Koniec roku to zawsze czas podsumowań.

Najczęściej skupiamy się na wydarzeniach pozytywnych, fajnych momentach i chwilach wartych zapamiętania, ale tym razem postanowiłyśmy zrobić coś innego, bo suma głupoty, zazdrości, hejtu i żenady w naszej polskie blogosferze przekroczyła w tym roku wszelkie granice. I musimy to z siebie wyrzucić!

Wkurzające nas sytuacje postanowiłyśmy pogrupować na różne kategorie.

No to zaczynamy!

KATEGORIA 1: MASAKRYCZNIE NISKIE ZASIĘGI BLOGÓW I POSTÓW!

Tak, ta plaga dotknęła większość blogerów i wiele osób szczerze się do tego przyznaje, ale wiecie co? Są też tacy, którzy nadal uważają, że ich blog jest super popularny, prestiżowy, i wejść mają tyle, że my to się możemy schować. (TUTAJ POWSTAJE DRUGA KATEGORIA DO KTÓREJ ZARAZ PRZEJDZIEMY)

Ale jest też inna grupa, w sumie można im przyznać rację, że może warto coś zmienić na blogu (chodzi nam oczywiście tylko blogi o książkach) czy stronce na fejsie, by były bardziej atrakcyjne dla czytelników, np. można zacząć pisać felietony o dupie Maryny, opisywać swoje prywatne życie, albo pisać hejterskie posty.

Niestety, doskonale wiemy, że krytyczne recenzje są o wiele bardziej poczytne. Sprawdziłyśmy to na własnej skórze robiąc małego psikusa Marcie Staniszewskiej (TĘ RECENZJĘ ZNAJDZIECIE TUTAJ). Ta recenzja bije na naszym blogu rekordy od dnia publikacji. I to jest przykre. Dlaczego wolimy czytać, że coś się komuś nie podobało? A najlepiej, aby taka recenzja była naszpikowana prześmiewczymi, chamskimi wręcz docinkami w stronę autora i wydawcy. A pod recenzją znajdziemy setki komentarzy opiewających jaka ta recenzja zabawna i trafiona. Dodam, że pod taką, która jest bardzo pozytywna, znajdziemy jeden, dwa komentarze... Albo ani jednego.

KATEGORIA 2: KUPOWANIE LAJKÓW!

Nasz fan page ma ponad 17 tys. lajków. Ile z nich kupiłyśmy? ANI JEDNEGO - możemy to przysiąc na naszą platoniczną miłość do Greya. I to nie jest tak, że te 17 tysiaków zdobyłyśmy w miesiąc, dwa. To nie był nawet rok. W czerwcu 2019 roku miną cztery lata odkąd założyłyśmy fan page, a potem bloga. Włożyłyśmy w to nasze serducha, poświęciłyśmy mnóstwo czasu, pieniędzy również, ale tylko dlatego, że nagrody wysyłamy na nasz koszt. I niemiłosiernie wkurzają nas blogereczki, które zakładają blogi i mają ogromne parcie, by wydawcy wysyłali im książki do recenzji (a każdy wydawca ma jakieś tam swoje wymogi, co do blogów z którymi współpracuje. Najczęściej sprawdzają ilość lajków i obserwatorów na insta). No i taka blogereczka nie może znieść, że musi rozwinąć bloga (niecierpliwe bestie), więc kupuje sobie 5 tys. lajków/obserwatorów z Ugandy, Azerbejdżanu, Honolulu i Pścimia Dolnego gdzieś w Indiach czy Tajlandii, no i ma! Wymarzoną współpracę i fejm, że jest taka zajebista...

KATEGORIA 3: KRADZIEŻ POMYSŁÓW!

Czy tu trzeba coś więcej dodawać? Komuś spodobał się jakiś tekst, albo recenzja. Nagle zapragnął zmian (pewnie zachęcony tym, że będzie miał więcej wejść na bloga), to po co się wysilać i coś nowego wymyślić, jak można podpierdzielić komuś pomysł, tu pozmieniać, tam coś dodać od siebie i udam, że to moje. A potem będę się wypierał, że to przypadek. Albo zignoruję oskarżenia, usunę post i dalej będę udawał super wzorowego blogera. O borze szumiący, widzisz i nie grzmisz!

KATEGORIA 4: WSZYSCY PISZĄ KSIĄŻKI!

Piszący blogerzy to plaga 2018 roku. I nie, nie chodzi nam o osoby, które naprawdę od dawna marzyły o wydaniu książki, a o autoreczki, które są jednocześnie blogereczkami (najczęściej świeżakami), i zaczynają publikować te swoje wypociny, zakładają grupy fanowskie (!), drukują sobie na własny koszt kilka egzemplarzy dla swoich "fanów". Te "dzieła" najczęściej nie zaznały profesjonalnej redakcji ani korekty, zdjęcia z okładki nie są kupione, a ściągnięte z darmowych stocków... I wiecie, nie chodzi o to, że nam to przeszkadza, bo jak ktoś pisze i chce wydać książkę to okej, ale wkurza nas to, że te autoreczki z miejsca uważają się za gwiazdy. Nie można im napisać nic szczerego, wytknąć błędu, a o napisaniu wprost, że ta "książka" jest zła nie ma mowy, bo z miejsca zostajesz zaatakowany, że: "a moim koleżankom się podobało, a ty się zamknij!", a potem zablokowany i obgadywany po kątach w kółeczkach wzajemnych adoracji. No ludzie!

KATEGORIA 5: BLOGERÓW, JAK MRÓWKÓW!

Ta kategoria wiąże się z tą o piszących blogerach. Teraz każdy może sobie założyć bloga i pisać na nim o czym chce. I okej, w końcu mamy wolność słowa, ale niech te teksty mają jakąś wartość. Niech recenzja, to nie będzie skopiowany z okładki opis, dwa zdania, że książka jest super cudowna, rollercoaster emocji, polecam. I na litość boską, niech to będzie chociaż poprawnie napisane! Wydawałoby się, że osoby czytające książki są inteligentne, mają bogate słownictwo i znajdą podstawowe zasady pisowni. No, nie znają... A te błędy w oczy kolą. I tutaj znowu się powtarza: zwrócisz uwagę - jesteś zły, niedobry, jak śmiesz komuś wytykać, że coś jest źle napisane, nie zwrócisz uwagi - nic się nie zmieni. Co jest gorsze? Naszym zdaniem to brak szacunku dla czytelników.

KATEGORIA 6: WAZELINA TO PODSTAWA!

Lubisz danego autora? Czytasz jego książki? Świetnie! My też mamy wiele autorów, których darzymy sympatią nie tylko dlatego, że fajnie piszą, ale są też wartościowymi ludźmi, ale... Nie wchodzimy nikomu w tyłek. A wazaliniarstwo to teraz bardzo popularne zjawisko. Nie tylko wśród blogerów, ale i czytelników. Znamy kilka takich przypadków, że jedna osoba namiętnie komentuje na fan pagach kilku/kilkunastu autorów, i to byłoby w porządku, bo super, gdy fani się aktywnie udzielają, gdyby nie fakt, że wszyscy są dla tego kogoś najlepsi, najcudowniejsi, najwspanialej piszą, a tak naprawdę ściągają książki z internetu (nielegalnie), czyli okradają autora, którego przecież tak uwielbiają.

I to by było na tyle. Mogłybyśmy rozwodzić się jeszcze na wiele innych tematów, ale chciałyśmy wybrać te najbardziej wkurzające i irytujące nas rzeczy. Napiszcie nam czy się z nimi zgadzacie? A może Was wkurza coś jeszcze innego? Dajcie znać! :) 

Friend-Zoned - Belle Aurora (PATRONAT MEDIALNY)

Friend-Zoned - Belle Aurora (PATRONAT MEDIALNY)

„Nikolai Leokov nigdy nie sądził, że zakocha się w jedynej dziewczynie, z którą kiedykolwiek się zaprzyjaźnił.

Valentina Tomic ma problem z zaangażowaniem po tym, jak została okrutnie zdradzona. Kiedy Tina postanawia, że wywoła uśmiech na twarzy posępnego Nika, nie przypuszcza, że zaprzyjaźni się z twardzielem. Nik jeszcze nigdy nie spotkał kobiety, która byłaby wobec niego tak czuła i jednocześnie nie oczekiwała niczego w zamian.”

Czy miłość może się zacząć od paczki niesmacznych cukierków?

Znajomość Nika i Tiny zaczęła się dość nietypowo. Dziewczyna wysłała mu paczkę cukierków, tylko po to, by wywołać na jego ustach uśmiech. Ten gest doprowadził do tego, że Tina i jej przyjaciółki zaprzyjaźniły się czwórką wspaniałych facetów… Oczywiście z biegiem czasu Tinę i Nika połączyło uczucie, przed którym oboje się wzbraniali, co doprowadzało do wielu śmiesznych i niezręcznych sytuacji. Czy naprawdę tak trudno powiedzieć przyjaciółce, że się ją kocha? Tego koniecznie musicie dowiedzieć się sami.

„Friend – Zoned” to przezabawna historia o przyjaźni i o miłości. Za to, co połączyło te osiem osób, niejeden człowiek dałby się pokroić, bo prawdziwa przyjaźń to coś wyjątkowego. Autorka w lekki i zabawny sposób ukazała różne oblicza przyjaźni, pokazała jej lojalność, jej oddanie i poświęcenie. Bohaterowie w imię przyjaźni byli gotowi zrobić naprawdę wiele… Przyjaźń ma wiele twarzy, najważniejsze to, by odszukać tą prawdziwą, dla której jesteśmy gotowi oddać coś tak cennego, jak życie. Jak zauważyliście, skupiłam się na przyjaźni, bo według mnie to ona jest w tej książce najważniejsza, nawet sam tytuł sugeruje coś takiego i choć pomiędzy dwójką głównych bohaterów zrodziła się miłość, to przecież zaczęła się ona od „sfriendzonowania Nika” ;)

Kreacja bohaterów wyszła autorce bardzo fajnie. Tina to szalona i przyjacielska dziewczyna, która zostawiła przeszłość za sobą i przeprowadziła się do Nowego Jorku. Otworzyła dobrze prosperujący butik i wiodła w miarę normalne i spokojne życie. Jednak jej jeden szalony i spontaniczny gest wywrócił jej życie do góry nogami. Za sprawą paczki cukierków poznała wspaniałego i dość tajemniczego mężczyznę. Nik to seksowny właściciel nocnego klubu, dla którego rodzina jest czymś najważniejszym. Mężczyzny nie interesują związki i ma problem z zaufaniem. Pojawienie się Tiny, było najlepszą rzeczą, która spotkała go w życiu… Tylko, czy osoby, które noszą w swoich sercach ból i cierpienie mają szansę zbudować coś trwałego? Tego oczywiście Wam nie zdradzę.

„Friend – Zoned” to naprawdę piękna historia, która, choć jest dość przewidywalna, to muszę przyznać, że autorce kilka razy udało się mnie zaskoczyć. Książka niewyobrażalnie bawi, ale przygotujcie się także na momenty, w których wasze gardła ścisną łzy wzruszenia. Bohaterowie w przeszłości przeszli naprawdę wiele i ich historie są pełne bólu i cierpienia. Jednak to przede wszystkim cudowna opowieść o prawdziwej przyjaźni, której powinien doświadczyć każdy człowiek.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
Uleczone dusze - Tillie Cole

Uleczone dusze - Tillie Cole

„Kto uwolni piękną, ciemnowłosą dziewczynę od demona z przeszłości, musi liczyć się z tym, że ocalona piękność przy nim pozostanie. Nawet jeśli wybawicielem jest Flame — morderczy szaleniec, czujący w żyłach tylko płomienie, które nigdy nie gasną. Płomienie, które karmią się wspomnieniami straszliwszymi niż nóż, krew i jad węża. Każdy, kto dotnie Flame’a, musi zginąć. Każdy, ale nie Maddie.

Mała Maddie o ogromnych, zielonych oczach wychowała się w sekcie. Przeszła przez piekło potwornych rytuałów. Od dzieciństwa bita, niewolona i krępowana łańcuchami, została uwolniona przez członków najbardziej przestępczego klubu motocyklowego w Stanach. Wolność okazała się tak piękna i niesamowita! Jednak oprawcy z sekty nie mieli zamiaru zrezygnować ani z dziewczyny, ani z jej sióstr.

Ponury, groźny i szalony Flame, wciąż krwawiący z ran, które sam sobie zadaje. Nawet bracia z klubu starają się schodzić mu z drogi. Widzieli, jak zabija. Śmierć, którą zadał samozwańczemu prorokowi, była straszna. Ale dzięki tej krwawej zemście coś się zmieniło. Mała Maddie dotknęła jego serca i nie spłonęła. Pokochała go. A on od tej chwili zrozumiał, że zrobi wszystko, aby nikt nigdy więcej nie skrzywdził zielonookiej Ślicznotki.”

„Uleczone dusze” to trzeci i według mnie najlepszy tom serii Kaci Hadesa. Książkę przeczytałam jakiś czas temu, ale nadal jestem pod jej wrażeniem, a myśli cały czas kotłują się w mojej głowie. Ta część dotyczy Flame i małej słodkiej Maddie, zapewne większość z Was tak jak i ja czekała na ten tom, gdyż Flame jest najbardziej popieprzonym członkiem klubu. Wiedziałam, że ten mężczyzna musiał przejść w życiu wiele, że jakieś okropne przeżycia doprowadziły do tego, że znajdował ukojenie w bólu, że bał się dotyku i często wpadał w szał. Autorka zaskoczyła mnie przeszłością Flame’a i czytając fragmenty, które jej dotyczyły, byłam po prostu wstrząśnięta i nie mogłam zrozumieć, jak rodzić może być tak okrutny dla własnego dziecka. Młody Falme’owi zostało wmówione, że jest zły, że jest opętany przez szatana, a metody, które były stosowane, by go uleczyć, były okrutne, obrzydliwe i przede wszystkim niemoralne. Flame był dzieckiem innym, inaczej rozumiał świat, ale w żadnym stopniu nie był zły, współczułam mu ogromnie tego, co przeszedł, ale na całe szczęście w jego życiu pojawiła się Maddie, młoda dziewczyna, która bała się męskiego dotyku, zniszczyła ją sekta, w której była wykorzystywana seksualnie, a do jej głowy wrzucano wiele kłamstw. Czy dwójka tak wyniszczonych psychicznie osób ma szansę na miłość, ukojenie i szczęście? O tym musicie przekonać się sami.

„Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz. Dzięki niemu zaczynasz wierzyć, że jesteś coś warta.” 

W tej części wiele się dzieje, pojawia się wiele zaskoczeń, wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i poznajemy bolesną przeszłość Flame’a. Ta część okazała się dla mnie ogromnym zaskoczeniem i chyba dostarczyła mi najwięcej emocji. Podczas lektury nie raz wkurzałam się, czułam odrazę do pewnych sytuacji, ale i nie raz wzruszenie ściskało mnie za gardło, bo to naprawdę mocna i chwytająca za serce historia.


„Czymże są słowa? Czasami jedno spojrzenie oczu, jeden rumieniec mówią wszystko. Słowa mogą zranić. Milczenie może uleczyć.”

Na pewno nie jest to książka dla każdego, bo znajdziemy w niej wiele wulgaryzmów, brutalności, mroku i perwersyjnego seksu. Dla mnie ta historia jest naprawdę świetna i wciągająca, więc jeżeli lubicie książki nietypowe, popaprane i przepełnione mrokiem, to będzie ona dla Was idealna. Naprawdę świetnie spędziłam przy niej czas i niecierpliwie czekam na kolejną część. Jestem przekonana, że polubicie bohaterów i to nie tylko Maddie i Flame’a, ale i chłopaków, bo to jedna wielka nietypowa, mroczna i wyuzdana rodzina. Tam każdy za każdym wskoczyłby w ogień, każdy za każdego oddałby życie i nawet z zaświatów dokonywałby zemsty ;) Książka pełna jest niespodzianek, które zaskoczą niejednego z Was. To naprawdę niecodzienna historia, która wiele razy rozpali Wasze zmysły, a nerwy doprowadzi na skraj załamania. Niecierpliwie czekam na więcej, bo kolejny raz chcę się zatracić w tym mrocznym i tak innym od mojego świecie.

Jeżeli lubicie książki mocne, brutalne, bulwersujące, szokujące, w których poruszane są tematy tabu, to koniecznie musicie przeczytać tę powieść. To zdecydowanie seria, którą pokochają wszystkie niegrzeczne dziewczyny, takie jak ja... 

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.
Fighting temptation - K.C. Lynn (PATRONAT MEDIALNY)

Fighting temptation - K.C. Lynn (PATRONAT MEDIALNY)

„Jaxson jest arogancki, skłonny do złości i agresji. Ale jest także wyjątkowy, silny i honorowy. Uwielbiam wszystkie jego wady bezwarunkowo i nieodwołalnie. Chociaż on sam nie wierzy w miłość, ja zawsze będę go kochała.
Julia Sinclair

Julia różniła się od wszystkich ludzi, których znałem. Wcześniej nigdy bym nie przypuszczał, że może istnieć ktoś równie dobry i szczery. Im lepiej ją poznawałem, tym bardziej byłem od niej uzależniony. Z każdą chwilą spędzoną razem niszczyła jakąś część mroku, który wciąż we mnie tkwił. Dzięki Julii moje gówniane życie nie wydawało się takie okropne. I zanim się spostrzegłem, zakochałem się w dziewczynie nie z tego świata.
Jaxson Reid

Niecodzienna para przyjaciół – niewinna dziewczyna o dobrym sercu i powszechnie znany „niegrzeczny chłopiec”. Los sprawił, że ich ścieżki się przecięły, co sprawiło, że powstała między nimi silna więź oraz pojawiła się pokusa, której oboje pewnej nocy ulegli.
Mija pięć lat. Jaxson wraca do jedynej dziewczyny, która była dla niego ważna, aby naprawić błędy przeszłości. Jednak jest ktoś, kto nie cieszy się z jego powrotu. Ktoś, kto uważa, że Julia ma już kogoś, kto o nią zadba i nie cofnie się przed niczym, aby ten stan rzeczy nigdy nie uległ zmianie.
Jaxson nie tylko będzie musiał stanąć do walki w obronie Julii, ale zmierzyć się również z dręczącymi jego duszę demonami: śmierci, zepsucia, destrukcji i wojny.”

Na rynku wydawniczym pojawiło się już wiele książek, w których znajdziemy motyw „od przyjaźni do miłości”. Autorzy starają się, jak mogą, wymyślając historie, które uwiodą czytelników i zostawią w ich sercu ślad, jednym wychodzi to lepiej innym gorzej, ale nie ma co się dziwić, bo naprawdę w tym temacie trudno zabłysnąć czymś nowym i odświeżającym. Więc, gdy w moje ręce wpadło Fighting temptation nie oczekiwałam zbyt wiele i z chłodną rezerwą podchodziłam do tej książki. Na całe szczęście miło się zaskoczyłam, bo historia Jaxona i Julii wywarła na mnie duże wrażenie. Autorka stworzyła niebanalną opowieść, w której to przyjaźń i miłość grają pierwsze skrzypce, a w tle pojawiają się dramaty, dylematy i trudne wybory. Wszystko to zostało okraszone sporą dozą namiętności i pożądania, które cały czas iskrzy pomiędzy bohaterami. Oczywiście, jeżeli pojawia się pożądanie i namiętność, to nie mogło zabraknąć gorących, odważnych i zmysłowych scen seksu, które autorka opisała z niewyobrażalnym wyczuciem i smakiem. Są one świetnym dodatkiem do całej historii i nawet dzięki nim możemy dostrzec, jak silne uczucie łączy bohaterów.

Poza tym uważam, że to właśnie bohaterowie są największym atutem tej powieści i to nie tylko główni, ale i ci drugoplanowi. Oprócz Jaxona i Julii poznajemy Kaylę, Coopera, Sawyera, Grace i Cade’a, którzy są naprawdę istotnym elementem tej historii i uświadamiają czytelnikowi, jak ważna i jaką moc ma przyjaźń. To także dzięki nim książka momentami doprowadza do śmiechu, gdyż Kayla i Sawyer to bardzo zabawne postacie, które lubią dogryzać Jaxonowi. Jeżeli zaś chodzi o Julię i o Jaxona to muszę się przyznać do tego, że ogromnie ich polubiłam i od samego początku kibicowałam im w ich drodze do odnalezienia szczęścia, bo choć oboje wiedzieli, co im to szczęście zapewni, to niestety Jaxon miał opory przed tym, by wyznać Julii swoje uczucia. Chłopak od zawsze mierzył się miarą własnego ojca, uważał, że jest zły i że nie zasługuje na taką dziewczynę, jaką jest Julia. Jego niską samoocenę pogłębiła jeszcze wojna i wydarzenia, które na niej się rozegrały… Za to Julia to dziewczyna, która od zawsze wiedziała, że Jaxon to ten jedyny. Widziała w nim samo dobro i wiedziała, że nigdy, by jej nie skrzywdził, bo tylko przy nim czuła się bezpieczna.
Przed nimi długa droga pełna kolein i wybojów i tylko od nich będzie zależało, czy na jej końcu odnajdą szczęście.

„Czułam, że nigdy sobie nie wybaczę, jeżeli coś ci się stanie, a nigdy się nie dowiesz, jak bardzo cię kocham. – Ostatnie słowa są już wyłkane, a moje serce rozbite tak bardzo, że nie potrafię ukryć bólu.”

Fighting temptation to piękna opowieść o przyjaźni, o miłości i o walce z demonami przeszłości. Autorka pokazała mi, jak wielką siłę ma mi miłość oraz przyjaźń oraz uświadomiła mi, że we dwoje można pokonać największe przeciwności losu. To zabawna, seksowna i zaskakująca historia, którą gorąco Wam polecam.
Teraz niecierpliwie czekam na kolejne tomy, by poznać miłosne perypetie pozostałych bohaterów.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe.
Konkurs

Konkurs

Dziś mamy dla Was konkurs, w którym mamy do rozdania dwa pakiety książek Natalii Nowak-Lewandowskiej. Zasady konkursu są bardzo proste, wystarczy, że:

*dodacie nasz blog do obserwowanych
*w komentarzu napiszecie, dlaczego książki mają trafić właśnie do Was
Będzie nam także miło jeżeli polubicie nasz facebookowy fan page Literatura kobieca-co czytać?, fp autorki oraz fp sponsora nagrody Wydawnictwo Replika

Konkurs trwa do 20 grudnia, a wyniki pojawią się w ciągu trzech dni. Czas oczekiwania na nagrody to trzydzieści dni i wysyłamy je tylko na terenie Polski. Zastrzegamy sobie prawo do zmian w regulaminie konkursu. Wygrywają trzy osoby. Biorąc udział w konkursie, wyrażacie zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez osoby prowadzące bloga. Powodzenia!


Biegając boso - Amy Harmon

Biegając boso - Amy Harmon

„Josie Jensen była nieśmiałą trzynastolatką. Miała niezwykły talent: rozumiała muzykę i kochała ją. Pewnego dnia w szkolnym autobusie poznała Samuela Yazziego, osiemnastoletniego Indianina z plemienia Nawaho. Zaczęli rozmawiać, a wraz z kolejnymi spotkaniami, rozważaniami na temat książek i muzyki narodziła się niezwykła przyjaźń. Sam, który w głębi serca odczuwał złość i pretensje do świata, dzięki młodziutkiej Josie odkrył piękniejsze strony życia. Ona opowiadała mu o swoich ulubionych kompozytorach, on jej — o legendach Indian Nawaho. Stali się bratnimi duszami.

Po ukończeniu szkoły Sam wyjechał z miasteczka szukać szczęśliwej przyszłości. Postanowił zostać żołnierzem piechoty morskiej.

Kiedy po latach powrócił do Levan, odkrył, że Josie niewiele się zmieniła, jednak teraz bardzo potrzebuje tego, co kiedyś sama ofiarowała Samowi: akceptacji, rozmowy i wsparcia. A uczucie, które kiedyś narodziło się w szkolnym autobusie, mimo upływu czasu przetrwało i rozkwitło...”

Amy Harmon kolejny raz mnie nie zawiodła i oddała w moje ręce powieść, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Biegając boso to książka, którą się nie tylko czyta, ją się także chłonie całym sobą, bo historia bohaterów przeszywa czytelnika na wskroś i razem z nimi przeżywamy ich wzloty, ale i także upadki. To przepiękna historia, w której znajdziecie całą paletę uczuć oraz emocji, które bombardują czytelnika prawie z każdej strony. Czytając, będziecie się wkurzać, będziecie się wzruszać i nie będziecie się godzić z losem, który spotkał bohaterów… 

"Nie można budować wokół siebie muru, a potem złościć się, że nikt nie chce się po nim wspiąć, żeby przejść na drugą stronę."

To historia pięknej przyjaźni i miłości, w której istotną rolę odgrywają pragnienia oraz marzenia, a wszystko to otulone jest wspaniałą muzyką i indiańskimi legendami plemienia Nawaho. Książka chwyta za serce i nie daje o sobie zapomnieć, ja przepadłam i myślę, że z Wami będzie podobnie. Amy Harmon tworzy piękne historie, które zapadają w pamięci na długi czas, a bohaterowie stają się naszymi przyjaciółmi, z którymi naprawdę ciężko się rozstać. Biegając boso to jej kolejna książka, która zostawiła w moim sercu ślad. Polecam ją z czystym sumieniem i mam nadzieję, że zatracicie się w niej tak jak ja. Książka porywa, wciąga i hipnotyzuje, więc śmiało wkroczcie do świata marzeń, muzyki i pięknych legend…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red. 
Misja Wywiad z K.C. Hiddenstorm

Misja Wywiad z K.C. Hiddenstorm

Serdecznie zapraszamy na Misję Wywiad z K.C. Hiddenstorm. Najciekawsze według autorki pytanie zadała Henryka Bieranowska. 

Henrykę prosimy o kontakt na maila stawska19@gmail.com. Na wiadomość czekamy trzy dni, później nagroda przepada. W treści wiadomości prosimy wpisać dane do wysyłki oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.


Eugenia Bondaruk 

Skąd Pani pseudonim?

Mówiłam już o tym przy kilku okazjach. Podoba mi się połączenie tych dwóch słów, „hidden” i „storm”, zarówno brzmieniowo, jak i znaczeniowo. Myślę, że ten pseudonim pasuje do mnie po prostu idealnie, trafnie oddaje mój charakter. 

Joanna Wiewióra 

1. Jeden dzień. Gdyby mogła to sobie Pani wyobrazić, napisać czy opowiedzieć, to jak by on wyglądał?

Chodzi o taki idealny, jeżeli dobrze rozumiem? Spędziłabym go na robieniu tego, co kocham. Widzę to tak, że jestem gdzieś, w jakimś pięknym, spokojnym miejscu, najlepiej nad oceanem. Czytam, piszę, spaceruję, wsłuchując się w szum fal, podziwiając płonące niebo, gdy słońce chowa się za linią horyzontu. Bliskość natury jest bardzo kojąca, inspiruje.

2. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Czy są jakieś tradycje, bez których ich sobie Pani nie wyobraża oraz jak je spędza?

Spędzam je w domu, przeważnie pracując nad jakimś tekstem, czytając. Nie przywiązuję do świąt zbyt wielkiej wagi, jeśli mam być szczera. To dla mnie okres, w którym mam po prostu więcej wolnego czasu.

Kasia Kumańska 

Czy istnieje miejsce połączone ze zbrodnią, które najbardziej Panią przeraża? 

Wydaje mi się, że dom. Sama myśl, że można zginąć w miejscu, które z definicji powinno być ostoją bezpieczeństwa, schronieniem, wywołuje zimne dreszcze. Bo jeżeli nie jesteśmy bezpieczni nawet we własnym domu, to gdzie? Wydaje mi się też, że kościół byłby równie upiorny. Z trochę innych względów, oczywiście. Zginąć z ręki jakiegoś psychopaty w świątyni, miejscu, które uważane jest za dom Boga. Straszliwa wizja.

Beata Musiał 

Czy w jakiś specjalny sposób przygotowuje się Pani do pisania kryminałów ( rozmowy z psychologami, detektywami, czytanie dokumentów )? 

Nie piszę kryminałów. Gatunkiem, w jakim się obracam, jest szeroko pojęta fantastyka. Choć w istocie ocieram się o najprzeróżniejsze kategorie – od mrocznej baśni, przez s-f, do romansu. „Krwawy Księżyc” nie jest kryminałem, jak wydaje się to wielu osobom. To powieść z gatunku thrillera psychologicznego z elementami horroru. 

Kto z polskich pisarzy może zostać nazwany mistrzem tego gatunku? 

Nie mam pojęcia, przyznaję się bez bicia. Kryminał nie jest gatunkiem, który bacznie śledzę.


Henryka Bieranowska 

"Każde marzenie może stać się koszmarem, a każdy człowiek może stać się potworem." - czytam w opisie książki. Czy nie uważa Pani, że dzisiejszy świat pomaga kreować takie koszmary i takich potworów? Śledzimy jakąś tragedię czy jakiegoś psychopatę w środkach masowego przekazu, a w tym czasie "budzi się" do życia kilku kolejnych, którzy chcą bardziej, więcej, mocniej dla chorej satysfakcji czy rozgłosu.

Myślę, że w jakimś stopniu jest to nieuniknione. Sprawy brutalnych morderstw są nagłaśniane nie tylko z powodu szeroko pojętej sensacji, ale również dlatego, aby przestrzec ludzi przed zagrożeniem. Niejednokrotnie właśnie dzięki upublicznieniu sprawy udaje się ująć sprawcę, bo, na przykład, jakiś przypadkowy świadek nagle sobie coś przypomniał. Nie należy również zapominać, że wielu zbrodniarzy robi to, co robi, właśnie dla rozgłosu. A normalna – jeżeli istnieje w ogóle coś takiego jak normalność – osoba nie zacznie nagle zabijać, bo zobaczyła o tym reportaż w telewizji. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Myślę, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Przynajmniej ja takiego nie widzę na ten moment. 

Justyna N-k - 

Jaka jest według Pani najlepsza recepta na chwile zwątpienia w życiu?

Przypomnieć sobie, co nas uszczęśliwia, i zacząć to robić. Choć tak naprawdę odpowiedzi na to pytanie jest tyle, ile jest osób. Dla kogoś będzie to spotkanie z bliskimi, Bóg, dla innych znowu upojenie się dobrą muzyką czy wysiłek fizyczny.

Kto jest pierwszym czytelnikiem Pani książek?

Moja przyjaciółka i zarazem najsurowszy krytyk.

Czy pamięta Pani swoje pierwsze słowa wypowiedziane po napisaniu pierwszej książki? Czy teraz z upływem czasu chciałaby Pani coś w tej pierwszej książce zmienić lub dopisać?

Nie wiem, może coś w stylu „zrobiłam to”? Nie pamiętam dokładnie. Ogólnie to tak się fantastycznie składa, że dostałam możliwość poprawienia swojej pierwszej książki. A było tam naprawdę dużo do poprawiania, znacznie więcej, niż przypuszczałam. Niebawem czytelnicy będą mogli ocenić efekty tych poprawek, a raczej stworzony od nowa tekst. Jestem tym ogromie podekscytowana.

Jaka była najtrudniejsza zagadka, z którą było dane Pani się zmierzyć w życiu?

Życie ogólnie jest dla mnie jedną wielką zagadką. Serio, nie zmyślam. Niejednokrotnie przerastają mnie najprostsze sprawy, a ja odnoszę wrażenie, że jestem dzieckiem, które błądzi we mgle dorosłości. Nieco upiorne doznanie.

Czy kiedykolwiek zgodziłaby się Pani przekazać kilka swoich książek z autografem na aukcje charytatywne gdzie cel byłby na prawdę szczytny?

Owszem. Robiłam to już kilka razy. Nie jest tajemnicą, że najbardziej wrażliwa jestem na krzywdę zwierząt, im pomagam najchętniej. Dla tych małych puchatych przyjaciół jestem gotowa wiele zrobić.

Jolanta Ostaszewska 

1. Czy zastanawiała się Pani kiedyś, kim byłaby teraz, gdyby w Pani życiu nie pojawiła się miłość do literatury? 

Byłabym z pewnością bardzo nieszczęśliwą osobą. Żadna inna myśl nie przychodzi mi do głowy.

2. Chciałabym, aby opowiedziała Pani o książkach, które miały wpływ na Pani życie, nie tylko na twórczość, ale również na inne wybory życiowe.

Było ich wiele, nie umiem przytoczyć konkretnego przykładu. Myślę, że wszystkie w jakiś sposób, mniej lub bardziej świadomy, oddziaływały na mnie. I nadal oddziałują.

Marta Dąbrowska 

Czy nie obawia się Pani, że pisząc kryminały nieświadomie może podsunąć potencjalnemu mordercy pomysł na "idealną" zbrodnię? 

Jak już mówiłam, nie pisze kryminałów. Owszem, w moich powieściach pojawiają się wątki kryminalne, jednak bohaterowie popełniający zbrodnie najczęściej obdarzeni są, hm, szczególnymi talentami, dzięki którym to, co robią, uchodzi im płazem. W prawdziwym życiu takie coś by nie przeszło. Dlatego nie mam obaw, że podsunę komuś przepis na zbrodnię. A w każdym razie nie będzie on wykonalny.

Knox - Eve Jagger

Knox - Eve Jagger

„Sławny, pociągający i bez wątpienia warty grzechu – taki właśnie jest Cooper Knox. Ten utalentowany bejsbolista słynnej drużyny New York Yankees przyciąga kobiety jak magnes. Kiedy zostaje przeniesiony do rodzinnej Atlanty, ma nadzieję, że spotka pewną dziewczynę, z którą kiedyś spędził noc i nie może o niej zapomnieć.

Chociaż Shelby Masters jest już dorosłą i piękną kobietą, dla bliskich nadal pozostaje „Małą Shelby”. Nikt nie domyśla się, że miała krótki romans z Knoxem, najlepszym przyjacielem jej nadopiekuńczego brata.

Gdy Knox i Shelby ponownie na siebie trafiają, od razu wiedzą, że nie są w stanie oprzeć się pożądaniu. Para zaczyna się potajemnie spotykać. Wkrótce jednak przekonują się, że budowanie związku nie jest proste, zwłaszcza jeśli muszą się ukrywać z uczuciami.”

„Knox” to trzeci tom gorącej i namiętnej serii Sexy Bastard. Troszkę obawiałam się tej części, bo myślałam, że dostanę powtórkę z rozrywki, czyli historię, która będzie podobna do dwóch poprzednich. Jednak bardzo miło się zaskoczyłam, bo choć opowieść o Knoxie i Shelby napisana jest według utartych schematów i może niczym szczególnym nie zaskakuje, to autorce udało się kolejny raz mnie zaciekawić i z ogromną przyjemnością zatraciłam się w świecie pragnień, namiętności i wszechobecnego pożądania. 

Knoxa i Shelby poznaliśmy już troszkę w poprzednich tomach tej serii, jednak nie są do końca tacy, jacy się wydawali. Wcześniej autorka zarysowała tylko ich postacie, a teraz mogłam ich poznać z każdej nawet tej najbardziej wrażliwej strony. Shelby to przebojowa i zwariowana dziewczyna, która twardo stąpa po ziemi, gdy w jej życiu kolejny raz pojawia się Knox, wie, że nie powinna wikłać się z nim w romans, bo może on zniszczyć przyjaźń pomiędzy seksownym bejsbolistą a Jacksonem, czyli jej bratem. Jednak oboje nie potrafią trzymać rąk przy sobie i wykorzystują każdą okazję, by spędzać czas ze sobą. Tak po cichu Wam napiszę, że wcale się jej nie dziwię, że  nie potrafiła się trzymać z dala od Knoxa, bo był on smakowitym ciachem. ;)

W tej książce nie znajdziecie nic nowego, nie znajdziecie żadnych oszałamiających zwrotów akcji, ale zapewniam Was, że fajnie spędzicie przy niej czas. Poza tym i tym razem autorka zaserwowała mi wiele ognistych i namiętnych scen seksu, które nie raz doprowadzały moją krew do wrzenia. Więc jeżeli jesteście ciekawi historii najbardziej tajemniczego członka paczki, to zachęcam Was do sięgnięcia po tę części. Jestem przekonana, że ta historia umili Wam czas.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Mr. President - Katy Evans

Mr. President - Katy Evans

„Charlotte poznała Matthew Hamiltona, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi. Ona była córką senatora, a on synem prezydenta. Oboje dorastali w świecie wielkiej polityki. Już wtedy Matthew zrobił na niej piorunujące wrażenie.

Obiecał jej, że nigdy nie będzie startował w wyborach prezydenckich, a ona obiecała mu, że jeśli zmieni zdanie, to wtedy ona będzie przy jego boku. Kilka lat później Charlotte otrzymuje zaproszenie, aby przyłączyć się do kampanii Matthew.

Z każdym dniem przyszły prezydent będzie miał coraz większą władzę nad jej sercem i umysłem. Wkrótce obydwoje zaczną stąpać po bardzo cienkim lodzie, a ceną za złamanie zasad będzie nie tylko uczucie, ale i szansa na wygraną.

Czy Charlotte ulegnie pokusie, wiedząc, że zwycięstwo może odebrać jej wszystko?”

Uwielbiam twórczość Katy Evans i każdą z jej książek mogę brać po prostu w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. I tak oczywiście było także w przypadku pierwszego tomu cyklu Biały Dom. Historia Matta i Charlotte zauroczyła mnie do tego stopnia, że przeczytałam ją na jednym wdechu, bo nie mogłam się z nią rozstać i jestem przekonana, że z Wami będzie podobnie. 

W tej książce znajdziecie wszystko to, co powinien zawierać świetny romans. Autorka stworzyła historię, od której nie można się oderwać, którą trzeba przeczytać od razu, by jak najszybciej poznać zakończenie. Zakończenie, które niestety rozerwało moje serce na pół i myślę, że dopiero kolejna część je poskłada. Poza tym na szczególną uwagę zasługują bohaterowie, przede wszystkim postać Matta. Autorka w mistrzowski sposób wykreowała jego postać i myślę, że nie znajdziecie się ani jedna czytelniczka, która go nie pokocha. Mnie ten niesamowity mężczyzna zauroczył już na samym początku i do samego końca miałam nadzieję, że przestanie się wreszcie szarpać ze swoimi myślami i nie zrezygnuje z uczucia, którym obdarzył Charlotte. Więc naprawdę nie wątpię w to, że ten przystojny, seksowny, lojalny i oddany krajowi mężczyzna zawróci Wam w głowach. Jeżeli chodzi o Charlotte to bardzo ją polubiłam i współczułam jej sytuacji, w której się znalazła. Kobieta wiedziała, że jeżeli Matthew wygra wybory, to ona zostanie na lodzie, lecz wiedziała także, jak ważna jest dla niego wygrana, więc go rozumiała i pogodziła się z własnym losem. 

„Nigdy nie byłem tak wyraźnie świadomy ceny, jaką zapłaciłem za zwycięstwo.” 

No kurcze, uwierzcie mi na słowo, że choć domyślałam się zakończenia, to i tak czytałam tę książkę za zapartym tchem i przeżywałam wszystko całą sobą, a to przecież najważniejsze, by autor potrafił poruszyć czytelnika i by choć przez chwilę żył życiem bohaterów. Według mnie to świetnie napisana i skonstruowana powieść, w której znajdziecie piękną historię o miłości, o fascynacji oraz o trudnych wyborach, a wszystko to na tle szalonej i intensywnej kampanii wyborczej. Mnie fabuła uwiodła, a w głównym bohaterze się po prostu zakochałam, więc niecierpliwie czekam na kolejny tom, by zobaczyć, jak dalej potoczy się ta historia.

Katy Evans wie jak zaciekawić czytelnika, wie jak wykreować  świetnych bohaterów, wie jak doprowadzić krew do wrzenia i przede wszystkim wie, jak wywołać ogrom emocji. Mr. President to niesamowicie wciągająca i gorąca historia, którą tylko i wyłącznie mogę Wam polecić. I tak na marginesie napiszę, że chcę więcej...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Konkurs Mikołajkowy!

Konkurs Mikołajkowy!

Dziś Mikołajki, więc oczywiście musiałyśmy zorganizować dla Was fajny konkurs,  w którym do rozdania mamy dwa pakiety książek. Zasady konkursu jak zawsze są bardzo proste, wystarczy, że:

*dodacie nasz blog do obserwowanych
*w komentarzu napiszecie, który pakiet chcecie wygrać i dlaczego
Będzie nam także miło jeżeli polubicie nasz facebookowy fan page Literatura kobieca-co czytać? oraz fp autorek.

Konkurs trwa do 13 grudnia, a wyniki pojawią się w ciągu trzech dni. Czas oczekiwania na nagrody to trzydzieści dni i wysyłamy je tylko na terenie Polski. Zastrzegamy sobie prawo do zmian w regulaminie konkursu. Wygrywają trzy osoby. Biorąc udział w konkursie, wyrażacie zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez osoby prowadzące bloga. Powodzenia!


Skończona gra - C.D. Reiss

Skończona gra - C.D. Reiss

„Adam miał zgodzić się na warunki rozstania z Dianą, jeśli ona spędzi z nim 30 dni na odludziu. Po 16 dniach okazało się, że kobieta zakochała się na nowo w swoim dominującym mężu. Mało tego odkryła także swoją naturę i upodobania seksualne. Teraz to Adam jest tym, który nie chce kontynuować ich związku, a Diana jest zrozpaczona. Czy to już prawdziwy koniec ich małżeństwa?
Finałowy tom uwodzicielskiej serii, która łamie wszelkie schematy w miłości
Diana myślała, że zdoła oddzielić uczucia od zasad małżeńskiej gry, które narzucił jej mąż. Teraz już wie, że są rzeczy, których nie można przewidzieć.
Nie mogła przypuszczać, że odkryje w sobie zupełnie nową naturę, która nie spodoba się Adamowi. Mężczyzna nie potrafi pogodzić się ze zmianą, jaka zaszła w Dianie.
Obydwoje będą walczyć. Diana spróbuje odzyskać męża, który otworzył przed nią ekscytujący świat. Adam zechce odepchnąć żonę, choć nadal coś do niej czuje. Czy uda się im ocalić małżeństwo, które już nigdy nie będzie takie samo?”

Zakończenie pierwszego tomu cyklu Marriage Games wkurzyło mnie na maksa, więc możecie się domyślić, jak niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji. Obawiałam się trochę tej części, bo jak wiemy, z kontynuacjami bywa różnie, jednak C.D. Reiss odwaliła kawał dobrej roboty i śmiem nawet twierdzić, że ta część okazała się lepsza od poprzedniej. Tak jak poprzednio dostaliśmy w swoje ręce historię, w której namiętność, pożądanie i fascynujący świat BDSM miesza się z miłością i trudnymi wyborami. Jestem zachwycona tą historią i w pełni nią usatysfakcjonowana. 

W tym tomie role się odwróciły i to Diana próbowała na wszelkie sposoby odzyskać Adama, bo choć mężczyzna kochał ją całym sercem, to nie chciał, żeby całkowicie zatraciła się w mrocznym świecie uległości i dominacji. Poza tym mężczyzna był rozdarty w środku, bo tak naprawdę nie wiedział do końca, czy jest w stanie całkowicie oddać się starym nawykom. Jednak nie zdawał sobie sprawy, że tak trudno będzie mu ignorować Dianę, która nie raz grała nieczysto, by odzyskać męża. Czy Adam ulegnie żonie i da jej to, czego pragnie? Tego musicie dowiedzieć się sami.

“Nie wiem, jak cię kochać, ale też nie wiem, jak bez ciebie żyć.”

Jeżeli chodzi o bohaterów, to nie mam względem nich żadnych zastrzeżeń. Polubiłam i Dianę i Adama i trzymałam kciuki, by odnaleźli kompromis, który zapewniłby im wspólną szczęśliwą przyszłość. Oczywiście były momenty, w których doprowadzali mnie na skraj irytacji, ale jak wiecie, według mnie tacy bohaterowie są najlepsi, bo dzięki nim historia nabiera wyrazu, charakteru i dostarcza wielu emocji.

To książka, w której znajdziecie oczywiście wiele odważnych, gorących i ciekawych scen seksu, które na całe szczęście nie przytłoczyły całej fabuły. Według mnie są one rozpalającymi zmysły przerywnikami i czyta się je z przyjemnością i co najważniejsze z wypiekami na twarzy. Najbardziej autorka skupiła się na uczuciach między bohaterami i to nim poświęciła najwięcej uwagi.

Jeżeli nie boicie się książek odważnych, pełnych pasji, namiętności i zwierzęcego pożądania to cykl  Marriage Games będzie dla Was idealny. Przy obu tomach świetnie spędziłam czas i moje je Wam tylko i wyłącznie polecić.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę - Regina Brett

Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę - Regina Brett

„Odkryj swoją prawdę, wytrwale za nią podążaj i nie wahaj się nią dzielić – oto przesłanie nowej książki Reginy Brett. Mów własnym głosem to 50 porywających lekcji o tym, jaką siłę mają słowa – nie milczenie; o tym, że nawet jeśli trudno zmierzyć się z prawdą, to tylko w ten sposób staniemy się wolni. Jak ćwiczyć się w odwadze? Jak stawiać czoła codzienności wbrew naszym obawom i lękom? I wreszcie – jak przekazywać swoją historię, by była inspiracją i nadzieją? Przeczytaj.”

Lubię sięgać po książki Reginy Brett, gdyż to osoba, która wiele wie o prawdziwym życiu, bo sama w nim sporo przeszła. Jej życie nie było łatwe, zmagała się z rakiem oraz innymi przeciwnościami losu, ale nigdy się nie poddawała. Podziwiam ją za jej optymizm, za jej wytrwałość oraz za podejście do życia, nie wiem, czy sama bym tak potrafiła. Tym razem autorka oddała w nasze ręce książkę, w której przekazała nam 50 lekcji dotyczących wyrażania własnego zdania. Przyznam się Wam szczerze, że po skończeniu tej książki długi czas zastanawiałam się nad tym, co napisała autorka, aż wreszcie uświadomiłam sobie, że we wszystkim miała racja. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak ważne jest nasze zdanie, to dobre i to złe, czy odezwanie się w niewygodnej dla nas sytuacji. Pamiętajcie, warto rozmawiać, warto dzielić się swoimi troskami i problemami, duszenie ich w sobie jest krzywdą, którą wyrządzamy sami sobie. Jeżeli jednak ciężko Wam wyrazić coś słowami, to piszcie i przelewajcie swoje dobre i złe uczucia na papier, bowiem słowa mają wielką i uleczalną moc…

„Każdy z nas ma do powiedzenia coś, co powinien usłyszeć ktoś inny.”

Autorka uświadomiła mi także, jak wielką wartością jest szczerość wobec siebie oraz wobec innych ludzi, więc nie bójmy się mówić się togo, co myślimy, bo dzięki temu staniemy się wolni…

Polecam Wam twórczość autorki, bo pisze ona same wartościowe i mądre książki.
Poświęcenie - Adriana Locke

Poświęcenie - Adriana Locke

„Moje życie zmieniło się na zawsze w noc, w której umarł mój mąż.
Zostałam z rozbitym sercem, stertą rachunków i naszą córką, EVERLEIGH. Nie chcę polegać na nikim, a już najmniej na CREW GENTRY. Jest moją pierwszą miłością i mężczyzną, który prawie mnie zniszczył, człowiekiem, który zawódł mnie za każdym razem, kiedy go potrzebowałam.
Ale kiedy tragedia zaatakuje po raz drugi, Crew może być moją jedyną nadzieją.

Moje życie zmieniło się na zawsze w tę noc, gdy zmarł mój brat.
Zostałem z wyrzutem sumienia, stosem błędów i niewiele więcej. Opiekuję się JULIĄ GENTRY, wdową po bracie i miłością mojego życia i ich córką. Wiem, że nie chce mojej pomocy, ale i tak ją dostaje. Jestem jej to winien.

Kiedy trafi kolejna katastrofa, dostaję możliwość poprawienia sytuacji. Biorę to. Jestem gotów poświęcić to wszystko.”

„Poświęcenie” Adriany Locke długi czas przeleżało na mojej recenzyjnej kupce i teraz tego cholernie żałuję. Ta historia jest niewyobrażalnie piękna, emocjonująca i przede wszystkim chwyta za serce. I choć może komuś wyda się schematyczna, przewidywalna i dość melodramatyczna, to ja się z tym nie zgodzę, gdyż według mnie to książka bardzo wartościowa, a sama autorka ukazuje w niej problemy, które mogą dotknąć każdego znać. Pokazuje jak ciężko poradzić sobie w obliczu straty ukochanej osoby i jak trudno wtedy stanąć na nogi. Ukazuje także, jak bezradni stajemy się w momencie, gdy stajemy twarzą w twarz z chorobą, która z nas szydzi każdego dnia. To książka, w której przyjaźń, miłość, nadzieja i poświęcenie mieszają się w niewyobrażalnym bólem, strachem, lękiem i tym, co przyniesie kolejny dzień. Mnie autorka uwiodła tą historią i choć przeczytałam ją już kilka dni temu, to ona nadal siedzi w mojej głowie, nadal nad nią rozmyślam i myślę, że będzie tak jeszcze przez długi czas.

Uważam, że największym atutem tej książki są jej bohaterowie, którym autorka poświęciła wiele uwagi i pracy. Crew i Julia to postacie niezwykle ludzkie, prawdziwe, które tak jak my nie są ideałami. Każdy z nich ma swoje zalety, wady oraz nie raz popełnia błędy. Najbardziej w oczy rzuca się postać Crew, który o dziwo nie jest bogiem seksu i nie jest milionerem. To mężczyzna, który przez kontuzję porzucił swoją miłość, czyli zapasy i by przetrwać, zatrudnił się w dokach. Gdy zmarł jego brat, postanowił zaopiekować się jego żoną i córką, choć w ich domu nie był zbyt miło widziany. Gdy Julię kolejny raz dostaje od życia cios, mężczyzna postanawia jeszcze bardziej zaangażować się w życie bratowej oraz bratanicy  i wie, że dla tych dwóch dziewczyn poświęci naprawdę wiele… nawet samego siebie.  Jeżeli chodzi o Julię, to ta kobieta wycierpiała w swoim życiu naprawdę wiele. Otrzymywała cios za ciosem i w pewnym momencie opadła z sił, wtedy zrozumiała, że już nie poradzi sobie sama i  kolejny raz wpuściła ze strachem do swojego życia i serca Crew. 
Bardzo ich polubicie i jestem przekonana, że dla niejednej z Was Crew będzie prawdziwym bohaterem…

"To, co w życiu najlepsze nie przychodzi łatwo, ale właśnie te rzeczy warte są poświęcenia."

„Poświęcenie” to powieść, z której emocje wylewają się z każdej strony, mnie wiele razy doprowadziła do łez, a jeden z epilogów prawie pozbawił mnie tchu. To naprawdę piękna i wartościowa historia o miłości, o nigdy niegasnącej nadziei i o poświęceniu, do którego niestety nie każdy jest zdolny. Myślę, że wielu z nas powinno czasami wziąć przykład z Crewa, który zaprzedałby duszę diabłu, by ocalić osoby, które były dla niego najważniejsze na świecie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł.
Na krawędzi mroku - Jeff Giles

Na krawędzi mroku - Jeff Giles

„Aby ocalić Zoe i jej rodzinę, Iks zrobił coś nie do pomyślenia – zrezygnował z wolności i wrócił do niewoli na Nizinie.

Ma zamiar wyrwać się już na zawsze spod władzy lordów, ale gdy traci swoje moce, trafia w sam środek zła, jakiego nigdy nie doświadczył. Odkrywa również nieznaną sobie przeszłość. Tajemnice, które wychodzą z mroku, mogą pomóc w połączeniu na nowo Iksa i Zoe… lub doprowadzić do zniszczenia wszystkiego, o co oboje walczą.”

Z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji Na krawędzi wszystkiego.  Pierwsza część bardzo się mi podobała i ciekawa byłam, jak dalej potoczą się losy Iksa oraz Zoe. Poza za tym książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie i dostarczyła mi wielu niezapomnianych wrażeń. Jednak jak wiemy, z kontynuacjami bywa różnie i nie zawsze są tak dobre jak części pierwsze. Na całe szczęście Jeff Giles nie spoczął na laurach i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że tom drugi okazał się dużo lepszy od tomu pierwszego.

Tym razem dzieje się naprawdę dużo. Bohaterowie na każdym kroku narażani są na niebezpieczeństwo, co chwilę odrywane są kolejne tajemnice i pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji. Nie ma czasu na nudę, gdyż akcja mknie w dość szybkim tempie. Autor miał świetny pomysł na fabułę i w pełni go zrealizował. Mnie ta historia porwała w głąb mrocznego świata Niziny, a ból oraz okrucieństwo, którego doświadczali bohaterowie , był dla mnie wręcz namacalny.

„Na krawędzi mroku“ to świetnie napisana i skonstruowana powieść z gatunku fantastyki, w której znajdziemy elementy romansu młodzieżowego. To historia pełna mroku, cierpienia i skrzętnie skrywanych tajemnic. Myślę, że przypadnie ona do gustu fanom gatunku, bo według mnie pomysł na tę opowieść był naprawdę bardzo dobry.

Bardzo spodobała mi się kreacja bohaterów. Zoe kolejny raz udowodniła mi, że nie jest dziewczyną jakich wiele. Jej postać była niezwykle silna oraz odważna i wiele razy pokazała mi, jak wiele jest w stanie poświęcić, by ocalić miłość swojego życia. Za to Iks znów zawładnął moim sercem. Ten młody chłopak, który wychował się w piekle, i który został obdarty z człowieczeństwa, był na wskroś przepełniony dobrem. Serce mi krwawiło, gdy czytałam o losie, jaki zgotowali mu okrutni lordowie, ale na całe szczęście na koniec zyskał sojuszników, który próbowali mu pomóc odzyskać matkę i przede wszystkim wolność.

Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem, bo to naprawdę dobra i wciągająca lektura. To książka o miłości, o poświęceniu oraz o ciężkiej drodze do upragnionej wolności. To historia, która dostarczy Wam wielu emocji i niezapomnianych wrażeń.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI. 
Być może kiedyś - Lauren Graham

Być może kiedyś - Lauren Graham

„Jest styczeń 1995 roku, a Franny Banks zostało już tylko pół roku z trzyletniego deadline’u, który sobie wyznaczyła, gdy przyjechała do Nowego Jorku, marząc o Broadwayu i „ważnych” rolach. Ale póki co może pochwalić się jedynie reklamą paskudnych świątecznych swetrów i kelnerowaniem w klubie komediowym. Współlokatorzy – najlepsza przyjaciółka Jane oraz Dan, aspirujący pisarz science fiction – okazują jej wsparcie, ale Franny wie, że fanklub złożony z dwóch osób to raczej niewielki sukces.

Wszyscy mówią jej, że potrzebuje planu B i chociaż ona „prawie” potrafi wyobrazić sobie powrót do domu i założenie rodziny ze swoim bardzo porządnym byłym chłopakiem, nie jest gotowa zrezygnować z marzeń zrobienia kariery na miarę swoich idolek, Diane Keaton i Meryl Streep. Jeszcze nie. Ale podczas gdy Franny chce pójść ich śladem, w międzyczasie z radością zadowala się jakąkolwiek rolą mówioną i znalezieniem zdającej egzamin kombinacji produktów do włosów…”

Już na samym początku przyznam się Wam do tego, że po powieść Być może kiedyś sięgnęłam tylko i wyłącznie ze względu na autorkę, którą jest znana aktorka Lauren Graham. Byłam bardzo ciekawa, jak przedstawi cienie i blaski zawodu, który mnie jest zupełnie obcy, a który dla niej jest czymś, co zna od podszewki. 

W książce poznajemy Franny, dziewczynę, która marzy, by zostać aktorką. Jej pierwsze kroki w tym świecie nie są łatwe, ale przecież nikt nigdy nie powiedział, że droga do realizacji marzeń jest usłana różami. Jednak Franny się nie poddaje i mimo tego, że na swoim koncie ma tylko udział w jednej reklamie, a jej czas, który sobie narzuciła na realizację tego marzenia, nieubłaganie zbliża się ku końcowi, to dziewczyna prze do przodu. I wreszcie mimo wielu przeciwności losu, mimo często dosięgającego ją pecha, w jej życiu zaczyna się coś dziać, zaczyna dostawać coraz więcej ciekawych propozycji i wreszcie czuje, że jej plan ma szansę się udać. Tylko czy Franny poradzi sobie w świecie, który rządzi się swoimi własnymi prawami? Czy aktorstwo jest na pewno tym, co chce robić w życiu? O tym musicie przekonać się sami.

Zabierając się za tę powieść, byłam święcie przekonana, że to romans, a perypetie związane z karierą głównej bohaterki będą tylko tłem dla jakiegoś płomiennego romansu. Jednak moje założenia okazały się błędne, bo autorka stworzyła ciekawą i wciągającą powieść obyczajową, w której miłostki Franny były tylko fajnym dodającym smaku dodatkiem, a cała fabuła skupiła się na życiu i drodze do spełniania marzeń głównej bohaterki. Poza tym muszę nadmienić, że Franny to jedna z lepiej wykreowanych literackich bohaterek, które dane mi było poznać. Niebywale prawdziwa, urocza, niezdarna i mówiąca zawsze to, co jej ślina na język przyniesie. Nie sposób jej nie polubić i myślę, że to ona jest najważniejszym atutem tej powieści.

Być może kiedyś to powieść, w której może nie znajdziecie nic odkrywczego, ale zapewniam Was, że jej lektura będzie ogromną przyjemnością. Mnie historia Franny już na samym początku wciągnęła w głąb fabuły i myślę, że z Wami będzie tak samo. Poza tym w książce znajdziecie sporą dawkę humoru, który wiele razy rozbawi Was do łez. To także powieść ukazująca jak ważne są marzenia oraz o tym, że warto walczyć i pokonywać własne słabości.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i Ska.
Mikołajkowo - Gwiazdkowe Polecajki

Mikołajkowo - Gwiazdkowe Polecajki

Jak zawsze mam problem z poleceniem tej jednej, idealnej książki na mikołajkowy prezent. Tym razem nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia i wymienię Wam kilka, dorzucając krótkie uzasadnienie. Zacznijmy od mojej bliźniaczki, internetowej pokrewnej duszy, czyli Darii Skiby i jej książek „Uwolnij mnie” oraz „Nasze jutro”. Te dwie niepozorne książki zaskoczą was brutalną historią i tak autentycznymi emocjami, że będziecie praktycznie czuli to, co przeżywali bohaterowie. Druga propozycja to „Wyspa singli” Gosi Falkowskiej, tutaj nie będę pisać długiego uzasadnienia, powiem tyle — jest śmiesznie, zaskakująco, lekko i w dodatku spotkacie tam świetną bohaterkę noszącą moje imię i nazwisko! Na koniec, wisienka na torcie, Melissa Darwood i wszystkie jej książki! Kocham jej powieści, uwielbiam w nich autentyczność, oryginalność i ten zaskakujący twist akcji (w każdej jednej). Książki Melissy wyróżniają się na rynku wydawniczym i właśnie dlatego są idealnym prezentem. Dodatkowym atutem jest to, że można je zamówić bezpośrednio od autorki, więc prezentem będzie pięknie zapakowana książka wraz z wyjątkową dedykacją. 
Ewelina Nawara z bloga My fairy book world

„Anioł na śniegu”, to kontynuacja „Czterech płatków śniegu”, stąd też rok później znowu spotykamy się z sąsiadami kalwaryjskiego bloku przy ul. Weissa. Co u nich słychać? U Anny Jurczyk życiowa rewolucja, podobnie u Marzeny (mama Stasi) i Macieja. U Fijusów bez zmian — Kajtek po raz kolejny wpada w tarapaty, no i oczywiście nie wtajemnicza w nie żony. Podobnie u Jakuba i Moniki, hmm raczej Moniki i Mamy Kwiatek — tu nadal iskrzy. A kalinie Radeckiej-Pióreckiej zostanie zlecone poszukiwanie zaginionej matki i... choinki. Czy zabiegani i zajęci własnym życiem mieszkańcy zobaczą Anioła, który cały czas nad nimi czuwa?
Joanna kolejny raz nie zawiodła. „Anioł na śniegu” jest powieścią z przymrużeniem oka, ale i tym swoistym, świątecznym klimatem — jodełką, karpiem, barszczem z uszkami, pachnącą piernikami. Jest chwila na uśmiech, jest chwila na łzę wzruszenia, jest czas, by się zastanowić, zwolnić trochę ten szalony pęd. Mieszkańcy z Weissa przeszli niesamowitą przemianę, no większość z nich, bo pewne jednostki są kompletnie niereformowalne i dzięki nim powieść ma pazur. Wyobrażacie sobie tę książkę bez Waldemara i Mamy Kwiatek? A bez pani Michalskiej? To tak jakby choinki pozbawić igieł  Autorka w książce „przemyciła” bardzo oczywistą, ale jakże często przez nas pomijaną kwestię — szczerość. Na przykładzie kilku osób widzimy jak ważna, jest rozmowa, bo nawet najgorsza prawda jest lepsza niż niedomówienia, które rodzą domysły. Konsekwencje? Każdy może sam sobie dopowiedzieć. 
„Anioł na śniegu” to świąteczny must have! Idealna na prezent, dla każdego bez względu na wiek czy upodobania. Gwarantuje kilkugodzinne oderwanie się od obowiązków, przeniesie do Kalwarii na pyszną kawę do „Pysi” i zostawi serce przepełnione tą niesamowitą magią, którą ma tylko jeden miesiąc w roku! 
Serdecznie polecam! 
Sylwia Prus z bloga Z książką na kanapie

Książka idealna na prezent pod choinkę to taka która otula nas białym puchem, zapachem choinki, mandarynek, korzennymi piernikami. Taką książką jest "Pejzaż z aniołem" Magdaleny Kordel. Piękna, wzruszająca, emocjonalna. Historia zagubionej i skrzywdzonej przez matkę Adrianny, którą co roku w grudniu dopadają demony przeszłości. Tym razem postanawia nie dać się pokonać świątecznej atmosferze i ucieka przed nią w góry do urokliwego miasteczka, by wyciszyć się i w spokoju przetrwać ten nielubiany przez nią okres świąt. Przykre wspomnienia z dzieciństwa w grudniu przybierają na sile. Czy w Malowniczym odnajdzie spokój, którego tak pragnie? Czy w końcu odważy się przeciwstawić matce? 
To książka o tym, jak toksyczne relacje z rodzicami kładą się cieniem na naszym dorosłym życiu. Pokazuje jak ogromny wpływ na nas ma nasza przeszłość, nasze dzieciństwo. Udowadnia nam, że trzeba mieć zawsze nadzieję na lepsze jutro, bo nigdy nie wiadomo kiedy znów zaświeci dla nas słońce. Wszystko ma swoje granice i nie można bez końca dawać sobą manipulować. "Pejzaż z aniołem" Magdaleny Kordel to wspaniała powieść. Czuć w niej magię świąt, zapach choinki, możemy otulić się białym puchem. Historia dziewczynki w czerwonym płaszczyku skradnie Wasze serce. Polecam serdecznie. 
Kamila Łodyga z bloga Życie książkami pisane


Historia mieszkańców kamienicy przy ul. Weissa to nie jakiś wyimaginowany świat. To rzeczywistość, która nas otacza, tylko my w pędzie życia tego nie rejestrujemy. Autorka uświadamia nam, że pozornie żyjąc razem, żyjemy obok siebie, że będąc w tłumie faktycznie jesteśmy samotni. Widzimy tylko swoje problemy a nie dostrzegamy utrapień, kłopotów innych, którzy mieszkają tuż obok nas. A nade wszystko brak nam czasu, którego możemy podarować innym. Z całą pewnością muszę powiedzieć, że w bohaterach powieści każdy uważny czytelnik dostrzeże coś z siebie i swojego otoczenia. Bo czy nie ma wśród nas takich „mam Kwiatek”, niewierzących w swe macierzyńskie umiejętności kobiet, dzieci w szkole bez przyjaciół i samotnych osób, które może nas drażnią swym zachowaniem? Czy to nie jest ich krzyk o pomoc, o poświęcenie im choćby chwili czasu….Bo czas poświęcony człowiekowi ważniejszy jest niż prezent. Joanna Szarańska w swojej powieści potrafi wskazać to, co najważniejsze i nie boi się pisać o trudnych tematach, takich jak samotność czy odrzucenie. 
„Anioł na śniegu” to powieść niezwykle ciepła, pełna dobrych myśli i refleksji. Wzrusza, śmieszy, ale i napełnia nadzieją, że dobro jest wśród nas i tylko my możemy je wyzwolić. Piękna świąteczna okładka zachęca do wzięcia książki w dłonie i poznania opowieści o rodzinnej bliskości. „Anioł na śniegu” to książka doskonała na przedświąteczne wieczory, ja jednak radzę zacząć od „Czterech płatków śniegu” by lepiej poznać losy bohaterów kamienicy. Na koniec dzisiejszych przemyśleń pozostawię Was z pewną refleksją i pytaniem, na które odpowiedź niech udzieli sobie każdy indywidualnie. Może historia opisana przez Joannę Szarańską zainspiruje nas do mniej konsumpcyjnego spojrzenia na Święta Bożego Narodzenia i dostrzeżenia obok nas samotnego człowieka. Wystarczy się tylko rozejrzeć…… 
Katja z Książkowych wieczorów u Katji 
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger