piątek, 30 października 2015

To przez Ciebie! - Mhairi McFarlne

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mhairi McFarlne. Czy udane? Zapraszam na recenzję.

Trzydziestotrzyletnia Delia od dziesięciu lat jest w "szczęśliwym" związku z Paulem. Marzy jej się prawdziwy dom, rodzina oraz dzieci, lecz Paul jak do tej pory, nie wyszedł z inicjatywą i nie poprosił Delii o rękę. Delia myśląc o tym, że przecież mamy równouprawnienie, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i w dziesiątą rocznicę ich związku oświadcza się Paulowi. Zdezorientowany Paul przyjmuje oświadczyny, lecz po kryjomu wysyła smsa do swojej kochanki. Niestety, może i stety… niefortunny sms przypadkiem dostaje Delia.

Zdradzona Delia rzuca pracę i przeprowadza się do przyjaciółki Emmy, do Londynu. Po wielu próbach udaje jej się zatrudnić w jednej z agencji PR. Niestety nie jest to wymarzona praca, gdyż jej szef to krętacz oraz oszust. Na drodze naszej bohaterki stanie również przystojny dziennikarz Adam, który podstępnym szantażem zmusi naszą bohaterkę do współpracy. Czy ten szantaż będzie miał drugie dno?

Oczywiście były narzeczony Delii nie zniknie z życia bohaterki. Cały czas będzie próbował odzyskać kobietę z którą spędził dziesięć lat swojego życia. Czy Delia wybaczy Paulowi zdradę? I czy będzie potrafiła wymazać z pamięci, że została oszukana przez osobę, której bezgranicznie ufała? Tego musicie dowiedzieć się sami.

"To przez Ciebie!" to powieść napisana bardzo prostym i lekkim językiem, przyjemna w odbiorze. Ciekawy pomysł na fabułę sprawia, że nie można się oderwać. Ta książka ukazuje nam, jak jeden źle omyłkowo wysłany sms może zniszczyć czyjeś życie. 
Delia stanie przed trudnym wyborem, bo nie jest łatwo wybaczyć komuś zdradę, a tym bardziej zapomnieć o niej. Co więcej Paul będzie się plątał w zeznaniach i pogrążał w kłamstwie.

Autorka świetnie wykreowała bohaterów, którzy są bardzo wyraziści i łatwo zapadają w pamięć. Z całej opowieści najbardziej polubiłam Delie borykającą się z problemami oraz Adama, który szantaż wykorzystał do swoich prywatnych celów. Czy z dobrym skutkiem? Tego  również Wam nie zdradzę. 

Mhairi McFarlne pozytywnie mnie zaskoczyła, wplątując miedzy stronice swojej powieści piękne komiksowe rysunki o agentce lisicy, bohaterce komiksów które pisze Delia. Jest to coś z czym nigdy jeszcze się nie spotkałam, a przeczytałam naprawdę dużo różnych książek. Mi ten pomysł bardzo się spodobał i bardzo fajnie uzupełnia całość treści. 

"To przez Ciebie!" to lekka i przyjemna powieść o życiu, miłości, przyjaźni oraz o dokonywaniu wyborów. Mi zdecydowanie się podobała, więc jeżeli lubicie takie lekkie i przyjemne historie, to ta również jest właśnie dla Was.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 07.10.2015

Pragnienie - M.S. Force


M.S. Force to pseudonim bestsellerowej autorki Marie Force, zarezerwowany dla jej powieści erotycznych. Trylogia Quantum jest pierwszą z nich, ale już teraz wiadomo, że nie ostatnią.

Pierwsza część Trylogii Quantum “Pragnienie” zrobiła na mnie duże wrażenie. Mam nadzieje, że moja recenzja przekona Was, że warto zagłębić się w historii Natalie oraz Flynna

Poznajemy dwudziestotrzyletnią Natalie, która próbuje pozbierać się po traumie, którą przeżyła w wieku piętnastu lat. Mimo odrzucenia rodziny, brnęła dzielnie przez życie. 
Skończyła szkołę i została nauczycielką. Do Nowego Jorku przeniosła się,
gdy dostała kontrakt w Emerson School.
Uwielbia Nowy Jork zimową porą i spacery że swoją suczką Pusią. Jej życie było całkiem udane i nieskomplikowane, dopóki nie poznała Flynna Godfreya. 

Flynn Godfrey największy gwiazdor filmowy, seksowny facet, wspólnik Quantum Productions w Los Angeles, i Domin w świecie BDSM. Jak każdy ma swoje tajemnice, tyle że jego tajemnica stoi na drodze do szczęścia razem z Natalie.  

To nie jest bajka o Kopciuszku, ale czy nie każda kobieta marzy o spotkaniu najseksowniejszego aktora, podczas spaceru z psem, który (o zgrozo) go ugryzł? Ich spotkanie było dość nietypowe.... Natalie wpadła na plan filmowy w pogoni za Pusią i niestety dość teatralnie przerwała kadr.
Natalie i Flynn już po pierwszym spojrzeniu wiedzieli, że to będzie coś więcej niż tylko przypadkowe spotkanie.
Mimo że oboje mają przed sobą sekrety postanawiają spróbować.  Zaczynają od niewinnych spotkań, randek, jednak Natalie jasno stawia sprawę i bez ogródek mówi Flynnowi że nie ma co liczyć na seks przed ślubem ;-). Ale nic nie jest w stanie powstrzymać Flynna przed urokiem Natalie, nawet jego mroczne pragnienia.

Książkę czytałam jednym tchem,  bardzo interesująco autorka opisała życie celebrytów. Możemy zobaczyć że ich życie to nie bajka a ciągła walka z paparazzo. Każdy jeden krok opisany przez kilkanaście gazet, portale internetowe, i różnego rodzaju kanały telewizyjne,  jak się okazuje nie jest wcale takie przyjemne.
Niestety nie każdy ma prawo decydować o tym kiedy i komu wyjawi swoją przeszłość.

Czy Natalie zaufa Flynnowi i wyjawi mu skrywany od lat sekret? Kim tak naprawdę jest śliczna “dziewczyna od buziaka”? Czy Flynn wyrzeknie się swojej mrocznej strony?
Po odpowiedzi na te pytania zapraszam do sięgnięcia po tę książkę.  Uwierzcie nie będziecie żałować.

środa, 28 października 2015

Pulse - Gail McHugh

"Dedykowane kobietom, które dopiero mają odnaleźć swój głos, siłę i odwagę. Nigdy nie pozwól, żeby odebrano ci to wszystko, z czym się urodziłaś. Odzyskaj to."

To dedykacja autorki, którą zamieściła ona w "Pulse", drugiej części "Collide". Zgadzam się  z nią w stu procentach.

Kto czytała "Collide" ten wie, że Gavin wyjechał, wyrzucił telefon by nie mieć kontaktu z nikim i spróbować zapomnieć o miłości swego życia, czyli Emily. Ale nawet alkohol, ani kilkugodzinne przygody z przypadkowymi kobietami nie są wstanie wyrzucić ukochanej z jego myśli.

Gdy Emily dowiaduje się, że Gavin wyjechał postanawia wyciągnąć od Coltona, brata Gavina, informację gdzie ten się ukrył. Z postanowieniem, że odzyska mężczyznę swojego życia udaje się do Playa del Carmen w Meksyku. Lecz Gavin nie jest zachwycony widząc swoją ukochaną kobietę, tym bardziej, że cały czas próbuje o niej zapomnieć i nie wie, że podczas jego nieobecności Emily, nie wyszła za Dillona.

"- Jestem trupem psiakrew! - Otoczył ręką jej talie, przyciągnął ją do siebie. Patrząc w mokre zielone oczy, zapragnął znowu ją pocałować. - Ty mnie zabiłaś, Emily - szepnął, odsuwając włosy z jej twarzy."

I choć nasi bohaterowie spróbują układać swoje życie na nowo, to Dillon nie da im o sobie zapomnieć, można by rzec, że będzie ich mrocznym cieniem.

Czy Emily i Gavin mają szanse odbudować swoje życie na nowo i cieszyć się sobą oraz własną miłością? Zapewniam Was, że łatwo nie będzie. Autorka już się postarała o to i co jakiś czas kolejna kłoda ląduje pod ich nogami.
"Pulse" jest tak spójne z "Collide", że już chyba bardziej się nie da. Książka zaczyna się z miejscu w którym skończyła się część pierwsza więc nie mamy nawet chwili na oddechu, tylko od pierwszych stron dopada nas smutek.

Jest to historia przepięknej, prawdziwej, nieskazitelnej miłości, bajkowej wręcz. Gavin to przystojny, bogaty mężczyzna, który świata nie widzi poza swą ukochaną kobietą. Dla niej gotów jest poświęcić wszystko. Dla Emily, Gavin też jest sensem życia, to on ją uratował i to on tchnął w nią nowe życie. Żadne z nich już teraz nie wyobraża sobie życia bez siebie nawzajem.
Czy nie każda z nas marzy właśnie o takiej miłości? Bo ja na pewno chciałabym spotkać na swojej drodze właśnie takiego Gavina.
Niestety życie tej dwójki nie będzie usłane różami, obecność Dillona będzie dla nich męcząca, bo do przyjemnych typków on nie należy. Lecz niestety będą musieli tolerować jego obecność. Dlaczego? Tego już Wam nie zdradzę. Ale jak to mówią, ten się śmieje kto się śmieje ostatni.

Jeżeli "Collide" było jak jazda na emocjonalnym rollercoasterze, to naprawdę nie wiem jak określić "Pulse". Po prostu brakuje słów, by opisać tę książkę. Czytając łzy lały mi się strumieniami, a w pewnych momentach bałam się przewrócić stronę by dowiedzieć się co McHugh wymyśliła dla swoich bohaterów. A uwierzcie mi na słowo, że autorka  postarała się i to bardzo, byśmy odchodzili od zmysłów czytając dalsze losy Emily oraz Gavina.

Bohaterowie tak jak w poprzedniej części są bardzo wyraziści i doskonale przedstawieni. Mój stosunek do Emily zmienił się diametralnie, teraz jest to kobieta, która wie czego chce od życia i dąży do swoich celów. 
Każda z postaci wnosi dużo do tej powieści, nawet nielubiany przeze mnie Dillon.

McHugh ma niewątpliwie talent pisarski, a jej powieści elektryzują i pochłaniają nas czytelników w głąb siebie. Ja zostałam wielką fanką autorki i czekam na jej kolejne książki, które będę mogła przeczytać. A Wy jeśli jeszcze nie czytaliście "Collide" oraz "Pulse" to szybko nadrabiajcie braki. Na pewno nie będziecie tego żałować. Losy Emily oraz Gavina długo zostaną w waszej pamięci. Mogłabym tak godzinami zachwycać się nad tą książką, ale nie będę psuć Wam przyjemności, która niewątpliwie dopadnie  Was podczas czytania. Polecam z całego serducha.!!!

Ta książka jest jak wir z którego nie chcemy się wydostać!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 07.10.2015

wtorek, 27 października 2015

Collide - Gail McHugh

"Collide" Gail McHugh to nie jest zwykły romans, to nie jest zwykły erotyk. Tę historie mogłoby napisać prawdzie życie. Zapraszam na recenzję.

Emily Cooper po śmierci matki postanawia przeprowadzić się do Nowego Jorku gdzie mieszka jest chłopak - Dillon. Emily bardzo kocha Dillona i jest mu wdzięczna za pomoc, którą okazał jej oraz jej umierającej matce. Dziewczyna jednak nie zamieszkuje ze swym chłopakiem i wprowadza się do mieszkania swej przyjaciółki - Olivii, która jest dla niej jak siostra. I to chyba niestety jedyna mądra decyzja, która zostanie podjęta prze naszą bohaterkę. Pewnego dnia Emily znajduje pracę w restauracji i musi zanieść jedzenie do jednej z firm. Tym sposobem na jej drodze staje przystojny Gavin Black. Okazuje się, że Gavin jest przyjacielem jej chłopaka, wydaje się to przeszkodą nie do pokonania, ale oboje wiedzą, że to przypadkowe spotkanie to po prostu przeznaczenie. W dodatku Gavin gotów jest zrezygnować z przyjaźni, by zdobyć Emily. Nieskazitelny obraz Dillona zmienia się z dnia na dzień, ale nasza bohaterka tego nie zauważa. Do czasu...

Czy Gavin zdobędzie Emily? I czy Emily będzie potrafiła wyrwać się z toksycznego związku? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści "Collide".

"Collide" to emocjonujący rollercoaster uczuć, a podczas czytania nie możemy się zatrzymać ani na chwilę gdyż wciągnięci zostajemy w wir fabuły tejże cudownej powieści. Autorka wykreowała postacie z życia wzięte, z problemami z którymi niestety boryka się wiele kobiet w naszym realnym świecie. Powieść ta opowiada nam losy dziewczyny, kobiety zdominowanej przez człowieka, który usilnie jej wmawia, że jest jego życiem oraz że ją kocha. Ja niestety znam ten problem dogłębnie i widzę, że również autorce nie jest on obcy. McHugh poświęciła wiele trudu, by opisać rzeczywistość, która dotyka kobiety, kobiety które nie zauważają, że dzieje się źle. 

Główna bohaterka irytowała nie strasznie swoim zachowaniem, broniąc się przed prawdziwym uczuciem do Gavina, a wmawiając sobie i otoczeniu, że kocha Dillona. Czyżby strach był takim złym doradcą? Nie!!! Emily myśli, że to wszystko przejściowe, że Dillon zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niestety tak się nie stanie, a konsekwencje tego wszystkiego mogą przekreślić wszystko na zawsze.

Na ogromy plus zasługuje wykreowanie postaci.
Emily - zagubiona po śmierci matki, szuka ukojenia w ramionach swojego chłopaka, jest na każde jego skinienie, nie potrafi mu nigdy odmówić i wierzy że to z nim chce założyć szczęśliwą rodzinę. 
Dillon - dupek jakich mało. Zapatrzony w siebie bufon, liczący się tylko ze swoim zdaniem. Robiący tylko to co przyniesie korzyść dla niego. 
Gavin -  Ach… słodki Gavin. Lekkoduch, bawidamek, skrzywdzony przez swoją byłą narzeczoną, który po spotkaniu Emily nie może o niej zapomnieć. Z waleczną duszą i złotym sercem. 

Wspaniale opisane są również drugoplanowe postaci. Każdy z nich wnosi coś swojego do tej powieści. Szalona biseksualna Olivia, zwariowana Fallon oraz Trevor, brat Olivii oraz przyjaciel całej reszty. On chyba jest najbardziej rozsądny z całej ferajny.

Cóż  więcej ja mogę napisać o tej książce? Po prostu przepadłam. Historia trójkąta miłosnego pomiędzy Emilly, Dillonem oraz Gavinem porwała mnie do końca. Nie mogłam oderwać się choć na chwilę i czytałam kiedy tylko mogłam. Strasznie kibicowałam Gavinowi no ale cóż, nie wszystko układa się zawsze po naszej myśli. 

Jest to przepiękna historia miłosna, okraszona wspaniałymi scenami seksu od których rumieniec wpływa na naszą twarzy, a ciało płonie. Naprawdę na wielki ukłon zasługuje autorka za tak prawdziwy obraz fabuły tej powieści. I choć książka porusza bardzo życiowe problemy, to jest napisana w przystępny sposób z dobrymi opisami oraz dialogami, które czyta się zdecydowanie szybko.

Mnie ta powieść zafascynowała i dziękuję Wydawnictwu Akurat, że mogłam zaraz zabrać się za część drugą, bo inaczej bym chyba zwariowała. 
Jeżeli lubicie gorące erotyki, ale takie, które poruszają nasze życiowe problemy, to "Collide" jest tym co powinniście wziąć do ręki i przeczytać NATYCHMIAST. Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie i będziecie chcieli więcej. Recenzja „Pulse”  - czyli drugiej części tej serii, będzie już jutro. Z całego serca polecam Wam tę lekturę.

TĘ KSIĄŻKĘ SIĘ KOCHA A ZARAZEM NIENAWIDZI!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 17.06.2015

Kochanek z Malty - Melissa Moretti

"Kochanek z Malty" - Melissy Moretti, to pierwsza powieść tej autorki wydana w Polsce. Możliwe, że to nawet debiut autorski Melissy, lecz tego nie jestem pewna na sto procent. Okładka jest przepiękna, na dodatek w moich ulubionych kolorach. A jak z wnętrzem tej powieści? O tym poniżej w mojej recenzji.

Paul przyjeżdża z rodzinnej Malty do Rzymu, by objąć posadę szofera u arystokratycznej rodziny Agostinich. W pałacu rodziny poznaje pokojówkę - Annę, z którą się zaprzyjaźnia, a po czasie nawet się zakochuje. Pojawienie się Paula w pałacu wywróci życie rodziny Agostinich do góry nogami, ponieważ Paul skrywa pewną tajemnicę...

"Kochanek z Malty" to lekki romans w którym nie zabraknie humoru. Poznajemy rodzinę Agostinich. Jest to ród  arystokratów od wielu pokoleń. Mogłoby się wydawać, że taka rodzina, to ideał służący innym za przykład. Niestety to tylko pozory, gdyż za grubymi murami pałacu poznajemy ich drugą twarz. 

Alkohol, narkotyki, seks to dla nich nic specjalnego. O tym przekonuje się Paul, który niejednokrotnie ratuje wizerunek córek głowy rodu Agostinich - Pani Lucjany. Oczywiście w książce przedstawione jest to z przymrużeniem oka i liczne wpadki arystokracji wywołują uśmiech na naszej twarzy. Pięknie jest przedstawione uczucie rodzące się między Anną i Paulem. Anna nawet nie zdaje sobie sprawy, że ta miłość odmieni jej życie diametralnie.

Styl autorki jest oczywiście bardzo prosty i lekki.  Bohaterowie wyraziści oraz bardzo dokładnie przedstawieni. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko gdyż dążymy do rozwikłania tajemnicy przystojnego szofera. 
Ta powieść jest wielopokoleniowa ponieważ, poznajemy starszą Panią stojącą na czele starego rodu, jej córki, syna a nawet wnuczkę. Myślę, że fani lekkich i przyjemnych romansów znajdą w tej pozycji coś dla siebie, bo czy miłość, intrygi oraz tajemnice to nie to co my kobiety lubimy najbardziej? Teraz czekają nas długie, nostalgiczne wieczory i myślę, że ta powieść może wnieść wiele rzymskiego słońca i rozświetlić nam jesienną szarugę. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania "Kochanka z Malty".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria.

Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 18.06.2015

poniedziałek, 26 października 2015

Marzenia szyte na miarę - Karolina Wilczyńska

Stacja Jagodno to cykl powieści autorstwa Karoliny Wilczyńskiej. "Marzenia Szyte na miarę" są drugim i nie ostatnim tomem tej serii.



Tamara Sokołowska jest czterdziestoletnią mieszkanką Kielc, samotnie wychowuje nastoletnią Marysię. W poprzedniej części kobieta i córka przechodziły przez różnorodne perturbacje życiowe: bunt młodzieńczy Marysi, brak czasu zarówno matki jak i córki na to by spokojnie usiąść i porozmawiać, żyć jak rodzina a nie jak obce osoby zajmujące jedno mieszkanie.


Jednak w tej części relacja matki z córką jest już na innej płaszczyźnie, Tamara znów ufa córce, a Marysia wzięła się za siebie, za naukę by nadgonić zaległości, a także pomaga i to nie tylko matce ale także zupełnie obcym ludziom. Mamy też oczywiście postać "babci" Róży, kobiety w kwiecie wieku, mieszkającej w malowniczej wsi Borowej pod Kielcami. Tamara i Marysia spędzają u "babci" Róży każdą wolną chwilę, również święta Wielkiejnocy, co spotyka się z dezaprobatą dr. Ewy Dobosz- matki Tamary, która nie ukrywa swej niechęci do kobiety z niewielkiej wsi...


To nie jedyne postacie które przybliża nam w "Marzeniach szytych na miarę" autorka.

Zofia- sąsiadka, pomoc "babci" Róży, jej rodzina, ukochana córka i wnuki oraz apodyktyczny zięć...
Łukasz- człowiek z lasu, chłop od tzw. ciężkiej roboty: naprawi dach, narąbie drewna, ten rosły mężczyzna boryka się jednak ze swoimi problemami i słabostkami o których stara się zapomnieć zaglądając na dno butelki...

Jest to tylko krótka wzmianka o niektórych bohaterach drugoplanowych, jednak od razu widać iż ich losy nie są tylko tłem dla historii Tamary, Marysi, Róży, Ewy(?). Każdy fragment powieści jest równie ważny, a postacie biorące w nim udział przedstawione są w bardzo szczegółowy sposób. To sprawia że historia staje się wielowymiarowa.




Karolina Wilczyńska opowiada o życiu rodzin z różnymi życiowymi problemami w taki sposób iż zmusza czytelnika do refleksji. Sama kilka razy musiałam się zatrzymać i zastanowić, zadać sobie pytanie typu: Czy jako już dorosła kobieta z mężem i dziećmi, pozwoliłabym mężowi i synowi co dzień upokarzać własną matkę, jak robiła to Kasia? Moja odpowiedź brzmi: NIE, jednak jestem świadoma że nie dla wszystkich może być ona równie oczywista. Postać Kaśki służy nam za przykład, niestety...


"(...)Musisz wiedzieć, czego chcesz. Co ci pasuje, co lubisz. I w tedy dopiero je tworzyć, uszyć najlepsze dla siebie. Wymarzyć sobie i potem te marzenia zrealizować. Swoje, nie czyjeś.(...)"

"Marzenia szyte na miarę" nie są ostatnią częścią tej serii z czego bardzo się cieszę. Choć muszę przyznać że po pierwszych 50 stronach uznałam że niestety nie jest to książka dla mojego pułapu wiekowego, że lepiej by się ją czytało mojej Cioci. Teraz przed samą sobą jest mi głupio że aż tak się pomyliłam! W obecnej chwili nie mogę doczekać się by wziąć do rąk "Po nitce do szczęścia" , trzeciej części serii liczę na to że pojawi się ona bardzo szybko i poznam dalsze losy mieszkańców Borowej i Kielc.


Z tych regionów pochodzi mój tata i miło było wrócić choć na chwilę myślami do czasów gdy byłam jeszcze małą dziewczyną, która wraz z rodzicami i siostrą odwiedzała babcie w podkieleckiej wsi, spacerowałam łąkami, lasami. Za to serdecznie dziękuje Karolinie bo gdyby nie ona pewnie teraz bym o tym nie myślała.


Wracają do książki jest to bardzo przyjemna i przepiękna historia o życiu kilku pokoleń, ludzi z różnych światów, z różnymi problemami i słabostkami. Świetnie skonstruowane losy osób które łączy jedna osoba - Babcia Róża. Jesienne popołudnie spędzone z tą książką na pewno nie będzie zmarnowane. Polecam!


Za możliwość przeczytania dziękuje wydawnictwu: Czwarta Strona.


Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data wydania: 21.10.2015 

sobota, 24 października 2015

Wyspy Naftalinowe - Aneta Skarżyński

   Po "Wyspy Naftalinowe" - Anety Skarżyński, sięgnęłam z czystej ciekawości, bowiem opis tej książki niesamowicie mnie zaintrygował. 

   Autorka to absolwentka Akademii Muzycznej we Wrocławiu na Wydziale
Wokalno - Aktorskim oraz Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu na Wydziale Wiedzy o Kulturze i Plastyki. Artystka łączy ze sobą z wielkim powodzeniem różne dziedziny sztuki, takie jak śpiew, malarstwo i literaturę. W roku 2008 jej debiutancka powieść (ta która mnie tak zaintrygowała) zdobyła wyróżnienie w Międzynarodowym Konkursie Literackim im. Z. Herberta w Londynie.


     Jest to barwna historia przygodowa, osadzona w czasach
PRL-u opisywana ze strony dziecka. Główna bohaterka - Aneta, to dość niefrasobliwa i zabawna 8-letnia dziewczynka, jest postacią która ma skłonność do pakowania się w różnorakie kłopoty i mnóstwo śmiesznych dla czytelnika sytuacji. Jej zachowania wprawiają w osłupienie i oburzenie wszystkich dookoła czyt. rodziców, dziadków, również nauczycieli. Aneta ma też niezwykle dziwną przypadłość - nadpobudliwość psychoruchową szerzej znaną jako ADHD, co niewątpliwe nadaje postaci swego rodzaju wyjątkowe cechy. Które odpowiednio rozwinięte i pociągnięte przez autorkę budują świetną książkę.


    Co jeszcze mogę o niej powiedzieć? Byłam nią po prostu ZACHWYCONA. Jest to tak pozytywna i barwna opowieść, że nie można o niej napisać złego słowa. Bierzesz do ręki książkę, czytasz fragment i czujesz jak wyskakuje Ci banan na twarzy, słyszysz swój śmiech przy kolejnych niesamowitych sytuacjach z życia Anetki - Antenki. Przy tej książce, sama wracałam pamięcią do czasów swojego dzieciństwa i przypominałam sobie, jak to u mnie było. Często też mówiłam mamie o tej bohaterce i jej dziwnych/niecodziennych/zakasujących przygodach, zaśmiewałam się z fragmentów, mówiąc: "Mamo musisz ją przeczytać!". 

 Książkę będę wspominać bardzo dobrze i wiem, że znajdzie się w moich dłoniach aby ponownie przeczytać ją.
Narracja jak i tempo było świetnie ze sobą zgrane, czytało się ją bardzo szybko. Nie można się też przy niej też nudzić. Nie ma tutaj fragmentów gorszych, są same świetne fragmenty które dostarczą nam niebywałej frajdy.

   
"Wyspy Naftalinowe", są opowieścią zarówno dla najstarszych jak i dla najmłodszych czytelników. Mogę ją z ręką na sercu polecić, wszystkim osobom które cenią sobie dobry humor. Każdy widzi jaką pogodę mamy za oknem, jeśli chcecie pośmiać się choć przez chwilę sięgnijcie po tą pozycje bo naprawdę warto. Tym bardziej że książka posiada kontynuacje, więc będzie co czytać.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Psychoskok.

Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 16.10.2014

wtorek, 20 października 2015

Misja Wywiad z Joanną Zawadzką

Kochani, zapraszamy Was serdecznie do przeczytania wywiadu z Joanną Zawadzką, autorką powieści "Moment życia". Autorka wybrała również jedną osobę do której powędruje egzemplarz jej książki z pamiątkowym wpisem. Tą szczęściarą jest Agnieszka Wójcik. Agnieszce gratulujemy i prosimy o wiadomość na naszym fan page. :)


Agnieszka Wójcik:

1.Wszyscy pewnie pytają o najlepszy moment życia . A ja zapytam o to czy miała Pani taką sytuację w życiu , gdzie myślała ,że to nie jest odpowiedni moment w życiu na coś ? Czy kiedykolwiek pomyślała Pani, że jest na coś za wcześnie/za późno i chciała Pani to przesunąć na kiedy indziej ? A może wyznaje Pani zasadę , że nie ważne co się stanie i kiedy ale tak właśnie miało być bo los tak chciał ? Proszę się wypowiedzieć.


ODP: Długo myślałam nad tym pytaniem i doszłam do wniosku, że nie miałam takiego momentu w którym nie potrafiłam do końca się odnaleźć, czy myślałam, ze to nie jest mój czas. Wychodzę z założenia, że warto jest ryzykować i nie powinno się z góry zakładać, że nie jest to nasz odpowiedni moment, zawsze warto jest spróbować, a nawet jeśli nam coś nie wyjdzie, to wtedy możemy powiedzieć, że los tak chciał i gdzieś tam na górze to było przesądzone. ( No chyba, że chodzi o sesję na studiach, wtedy ona zawsze jest za wcześnie :P )

2.Ostatnio zainteresowałam się znaczeniem imienia Agnieszka oraz horoskopami. I jestem zaskoczona bo charakter mam dokładnie taki jak jest tam napisane. Może głupie pytanie i dosyć łatwe, ale czy Pani w to wierzy? Jestem bardzo ciekawa czy opis dla imienia Joanna zgadza się z Pani charakterem i czy to co jest powiedziane w horoskopach spełnia się w Pani przypadku ? A może wierzy Pani w przesądy ? Jestem mega ciekawa.

ODP: Ja mam w sobie kilka osobowości, bo z jednej strony jestem straszną realistką, taką twardo stąpającą po ziemi, która nie lubi łzawych romantycznych historii typu Titanic, a z drugiej strony piszę sama takie historie o miłości ponad wszystko i czasem potrzebuje ich czytać i przy nich płakać :) I po tym pytaniu już sama nie wiem jak to ze mną jest. Ponadto w przesądy nie wierzę i marzy mi się mieć w domu takiego małego czarnego kotka, na którego mój chłopak kategorycznie się nie chce zgodzić. Za to czytam horoskopy i czasem chodzę do tarocistki (sama mam gdzieś książkę tarota dla początkujących i karty). Może po prostu czasem potrzebuję przeczytać i usłyszeć od kogoś że wszystko będzie dobrze i nakierowuje swoje życie na to:)

3.Bohater Pani książki to gangster. Czarny charakter. Których bohaterów jest Pani łatwiej wykreować: tych złych czy tych dobrych ? Którzy są bardziej bliscy Pani sercu? A jeśli już przy tym jesteśmy to proszę podać ulubionego bohatera literackiego/ filmowego wykreowanego na dobrego i jednego na złego i uzasadnić.

ODP: Lubię takie historię o złych mężczyznach, którzy w obliczu kobiety swojego życia stają się lepsi. Od samego początku historii mam w głowie jakiś plan na bohaterów, pojawiają mi się w głowie sceny, w których wiem jak się zachowają, co powiedzą i z tych scen wiem jaka będzie postać. Nie potrafię powiedzieć, których bohaterów wolę, bo kiedy piszę jakąś historię, to z każdym jestem zżyta. Co do moich ulubionych bohaterów, to kocham postać zimnego Pana Darcy'ego z Dumy i uprzedzenia, przyciągnęła mnie postać Lucasa z Zakrętów losu. Jeżeli chodzi o dobrych bohaterów to chyba nie tylko w książkach ale i w życiu codziennym jest tak, że o tych dobrych się mniej pamięta, bo właśnie ci źli tkwią w naszej pamięci.

Marta Pawlaczyk:

1.Co zainspirowało Panią do napisania książki - własne przeżycia, prawdziwa historia usłyszana gdzieś, czy może własna wyobraźnia?

ODP: Gdzieś tam podświadomie widziałam tą historię, widziałam jej początek i zakończenie, a cała reszta przyszła z czasem. Wiele momentów z książki też pojawiło się gdzieś tam w moim życiu lub życiu moich przyjaciół. Po opublikowaniu całości na wattpadzie napisała też do mnie kobieta, która doszła do wniosku, że praktycznie opisałam jej historię. Swoją rolę w wielkim stopniu odegrała wyobraźnia, bez niej nic by się nie udało.

2.Jak Pani postąpiła by na miejscu głównej bohaterki- kierowałaby się Pani miłością, rozsądkiem czy może czymś zupełnie innym?

ODP: Nigdy nie chciałabym być na miejscu głównej bohaterki i myślę, że nie miałabym tyle odwagi co ona, dlatego sparaliżowana strachem nie zrobiłam zupełnie nic, no może oprócz modlitwy za ukochanego. Myślę, że dlatego piszemy opowiadania, powieści, żeby po prostu swoim bohaterom dodać cech których sami nie posiadamy, a gdzieś w głębi chcielibyśmy.

3.Czy według Pani główna bohaterka swoim postępowaniem zdradziła swojego ukochanego?
P.s. Książka przeczytana w jeden wieczór, paleta emocji mi towarzyszyła od pierwszego do ostatniego słowa.

ODP: Według mnie nie i uważam, że według większości kobiet nie zdradziła ukochanego. Mężczyźni natomiast mogą mieć na ten temat inne zdanie. Rozmawiając na ten temat z wieloma facetami doszłam do wniosku, że mają całkowicie inne spojrzenie na tę historię.

Iza Wyszomirska:

1.W wielu recenzjach "Momentu życia" recenzenci piszą o tym, że Pani książka przypomina im "W zapomnieniu" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej ze względu na podobny główny wątek, bohaterów i historię. Czy czytała Pani tę książkę i czy dostrzega Pani podobieństwo?

Czytałam większość książek Pani Agnieszki „W zapomnieniu” również. W wielu książkach pojawia się wątek gangstera, tak samo jak w wielu książkach powielają się inne główne wątki, to czy wtedy mówimy o tym, że te historie są takie same? Według mnie te historie są całkowicie inne :)

2."Moment życia" podobno kończy się niejednoznacznie. Czy przewiduje Pani kontynuację

ODP: Obecnie jestem w trakcie pisania historii bohaterów „Momentu życia”, jednak nie są to Joanna i Krzysztof. Jednak w przyszłości na pewno wrócę do zakończenia „Momentu życia” może nie poświęcę tej parze całej książki, ale na pewno jakąś jej część.

3."Ten człowiek był złem wcielonym. Omamiał mnie. Przy nim nie byłam sobą. Najgorsze było to, że przyciągał jak magnes. Irytował, momentami przerażał, ale nadal przyciągał. Typ faceta, od którego nie można się uwolnić, nie można odejść dopóki sam nie pozwoli. Czuje się najważniejszy, niezniszczalny, niepokonany." Czy bohater w Pani kolejnej książce będzie podobny do Krzysztofa, czy wręcz przeciwnie?

ODP: Sama lubię ten typ mężczyzn i bohaterów książek, więc myślę, że osobowość będzie miał zbliżoną, jednak na pewno otrzyma ode mnie jakieś nowe cechy.

Monika Krajewska:

1.Jaki moment życia powinien być dla człowieka najważniejszy?  Jak Pani sadzi?

ODP: Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ dla każdego człowieka będzie to inny moment, może to być moment narodzin dziecka, dzień ślubu, dzień poznania ukochanej osoby, ale na pewno ile osób tyle opinii na ten temat. Dla mnie w tym momencie mojego życia była to chwila pozytywnej odpowiedzi wydawnictwa na tekst książki :)

2.Czy wierzy pani w miłość od pierwszego wejrzenia bądź w przyjaźń damską - męską?

ODP: W miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzę. Myślę, że od pierwszego wejrzenia może być jedynie zauroczenie, a żeby kogoś pokochać potrzeba czasu i poznania. Natomiast w przyjaźń damską - męską wierzę i wokół siebie mam tego mnóstwo przykładów.

Gosche Books:

1.Jaki moment życia zapamięta Pani do końca życia?

ODP: Na pewno moment pozytywnej odpowiedzi wydawnictwa na książkę Moment życia, ale myślę że każdy z nas ma w swoim życiu wiele takich chwil, które wspomina i zapamięta. To nie muszą być chwile po latach bardzo ważne, ale takie które w momencie przeżywania były dla nas bardzo istotne.

2.Czy tytuł w dużym stopniu utożsamia się z treścią?

ODP: Myślę, że tytuł powinien trafić w sedno treści, ponieważ treść jest obszerna a tytuł to czasem jedno, czasem kilku słowne odzwierciedlenie całości. Tytuł powinien przyciągnąć i zachęcić czytelnika :)

Grażyna Wróbel:

1.Czy uważasz, że mamy wpływ na nasze życie? Na to jak się potoczy?

ODP:Uważam, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, mamy wolną wolę i dokonujemy wyborów, a to jakich wyborów dokonamy wpływa na to jak kształtuje się nasze życie. Uważam, że nawet drobny wybór dokonany dziesięć lat temu ma wpływ na to w jakim miejscu znajdujemy się teraz.

2.Czy miałaś taki jeden moment w swoim życiu, który zmienił dosłownie wszystko?

ODP: Wydaje mi się, że nie. Niektóre momenty zmieniały trochę, ale nie dosłownie wszystko, ale jeszcze wszystko przede mną :)

3.Książka, którą mogłabyś czytać na okrągło to.....? I dlaczego właśnie ona?

ODP: Bardzo często wracam do książki „Mały Książę”, forma krótka, ale bardzo trafiająca do serca i na każdym zakręcie życia można znaleźć w niej odpowiedź na swoje pytania. Drugą taką pozycją jest „Oskar i Pani Róża”.

Patrycja Słodownik:

1. W jaki sposób, według Pani możemy się bronić przed toksycznym związkiem?

ODP: Wydaje mi się, że czasem wystarczy pomoc przyjaciół i rodziny, jednak w wielu przypadkach potrzebna jest pomoc grup, stowarzyszeń do tego stworzonych, specjalistów, psychologów. Jednak jeżeli chodzi o odniesienie toksycznego związku do Momentu życia, to nie uważam że główna bohaterka jest na taki związek narażona. Krzysztof w pewnym momencie dał wybór Joannie i mogła od niego odejść jeżeli tego chciała.

2. Który z aspektów związku - intymność, czy namiętność, a może zaangażowanie jest Pani zdaniem najważniejszy?

ODP: Uważam, że wszystkie te aspekty związku trzeba połączyć, a wtedy ma się receptę na związek idealny. Nie ma jednego najważniejszego, a przynajmniej ja nie potrafię wybrać, bo każdy z nich jest ważny.

3.Czy prawdziwy związek może być oparty na kłamstwie, jeżeli, dzięki niemu uchronimy ukochaną osobę?

ODP: Jak brzmi przysłowie „kłamstwo ma krótkie nogi” i uważam, że prędzej czy później ona zawsze wyjdzie na jaw. Oczywiście wszystko zależy od okoliczności i powodów dla których się kłamie, ale trzeba pamiętać o konsekwencjach. Jednak uważam, że kłamstwo to nie najlepszy fundament dla związku.

Kamil Glinka:

Jestem mężczyzną. Jeśli mogłaby Pani zachęcić mnie do przeczytania Pani powieści jednym zdaniem to jakby ono brzmiało ?

ODP: Hmm... może : „Gangsterzy, policja, seks i miłość ponad wszystko , to w jednej małej książce tworzy mieszankę wybuchową, serdecznie zapraszam” :) (Nie wiem czy nadawałabym się do działu reklamy :)

2.Jestem ciekaw jak wygląda Pani miejsce pracy . Tworzy pani na łóżku, na biurku a może w publicznych miejscach ? Musi pani mieć porządek czy wręcz odwrotnie- bałagan?.

ODP: Kocham bałagan i nikt z mojego grona przyjaciół i rodziny tego nie rozumiem, a ja zupełnie nie wiem o co im chodzi. Kiedy zaczynam pisać i to nieważne czy na kartkach czy laptopie muszę wokół siebie mieć wszystko, no i najlepsza pora na pisanie to noc. Nawet w pracy przynajmniej raz w tygodniu słyszę szefową, która mówi: „Posprzątaj to biurko, jak ty możesz tak pracować”

3.Czy jest Pani tolerancyjna? Zaciekawił mnie fakt ,że bohater książki to gangster. Jak zareagowałaby Pani, gdyby to Pani córka przyprowadziła do domu czarny charakter ? Jak wyglądałaby Wasza rozmowa? Byłoby spokojnie , zaakceptowałaby to Pani czy może rozpętałaby się 3 Wojna Światowa? Pozdrawiam.

ODP: W powieści rodzice Joanny nie dowiadują się kim tak naprawdę jest jej chłopak i ja myślę, że raczej dziecko starałoby się ten fakt przede mną ukryć. Z doświadczenia wiem, że czym bardziej rodzice od czegoś próbują nas zniechęcić to nas do tego ciągnie, dopiero później przyznajemy im rację. Ciężko jest postawić się w takiej sytuacji i pewnie nie obyłoby się bez krzyków i rozmów, ale  zamykanie w pokoju i szlabany pewnie nie przyniosłyby rezultatów, tylko skłóciło rodzinę i popchnęło córkę jeszcze bardziej w ramiona gangstera.

Anna Tyszer:

1.Łatwiej zapomnieć czy wybaczyć??

ODP: Według mnie łatwiej jest wybaczyć. Jeżeli ktoś nam zrobi krzywdę nawet nieświadomie to często wybaczamy, ale gdzieś tam w naszej głowie czy sercu to tkwi i pamiętamy.

2.Jaki pisarz/pisarka jest dla Pani największym autorytetem ?

ODP: Czytam bardzo wiele książek, ale chyba nie mam takiego wybranego pisarza. Na pewno cenię twórczość Jane Austen jeżeli chodzi o romanse, ale osobiście uwielbiam kryminały i horrory, to głównie Stephen King, Jo Nesbo.

3.Najpiękniejsza wg Pani książka z dzieciństwa?

ODP: Kubuś Puchatek, albo „O psie który jeździł koleją”, te książki utkwiły mi w pamięci. Ze starszych lat na pewno „Ania z Zielonego Wzgórza”

Patrycja Marta Kozimińska:

1.Skoro Moment życia to może jaki Moment w życiu autorki był dla niej najważniejszy, sprawił że wszystko się zmieniło?

ODP: Pytanie się powtórzyło, ale odpowiem jeszcze raz. Wydaje mi się, że nie miałam takiego momentu, który odmieniłby wszystko.

Izunia Raszka:

1.Co sprawia Pani największą trudność w pisaniu?

ODP: Nie lubię pisać obszernych opisów, kocham dialogi. Nie powinnam się do tego przyznawać, ale często kiedy czytam książki to zdarza się mi omijać opisy:)

2.Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa, jakie według Pani byłyby jej składniki?

ODP: Uwielbiam dania tradycyjne, co jakiś czas mi się to zmienia, ale obecnie stawiam na zupy:)  Hmm ciężko jest to porównać do potrawy i do składników, sama nie wiem czemu ale przypomina mi to jakieś ciasto :) Nie potrafię naprawdę tego wyjaśnić.

3.Jaki jest Pani ulubiony bohater literacki? Do świata przedstawionego w której powieści chciałaby się Pani przenieść jeśli byłaby taka możliwość?

ODP: Ostatnio fascynują mnie przełom wieku XVIII i XIX, długie suknie, styl życia przedstawiony w książkach Jane Austen, no i mój ulubiony bohater Literacki Pan Darcy tejże autorki.

Magdalena Ewa:

1. Jaki był najpiękniejszy a jaki najgorszy moment Pani życia?

ODP: Obecnie najlepszy to pozytywna odpowiedź wydawnictwa, a chyba jakoś bardzo strasznego nie miałam. Na pewno nie lubię momentów w których muszę na coś czekać, jestem osobą bardzo niecierpliwą, więc jest to dla mnie straszne.

2."Lubie, kiedy dotykasz mojej duszy.." - czy w Pani życiu jest taka osoba, która potrafi trafić do Pani w taki sposób?

ODP: Jest :) Może nie znamy się długo, ale rozumiemy się bardzo dobrze, zanim jedno z nas coś powie drugie już wie jak będą te słowa brzmiały. Czasem wystarczy, że na siebie spojrzymy i wiemy w jakim jesteśmy humorze czy o czym myślimy.

3.Jaką rolę odgrywa w życiu autora akceptacja? Czy może Pani stwierdzić, że akceptuje się Pani tak kompletnie?

ODP: Myślę, że autor często daje cechy bohaterom swoich książek jakich sam nie posiada. Obecnie myślę, że się akceptuję. Chociaż były chwile, że było z tym ciężko, ale myślę, że w życiu każdej kobiety są takie chwile.

Natalia Sobota:

1.Gdyby Pani mogła na jeden dzień przemienić się w dowolne zwierze to które wybrałaby Pani i dlaczego?

ODP: Byłby to kot, kocham koty, marzę o takim małym jednym albo nawet i o większej grupce. Uwielbiam je za to, że wszystko jest im obojętne, nie są na każde skinienie człowieka, tylko robią to co chcą. Wspaniałe zwierzaki.

2.Którym zmysłem według Pani najlepiej wyrazić uczucie ? Proszę o uzasadnienie.

ODP: Dotykiem, uważam że bodźce czuciowe są najważniejsze. W ten sposób najlepiej wyrazić to co czujemy i najdobitniej:) Na przykład miłość, pocieszenie można doskonale okazać przez przytulenie.

3.Złapała Pani złotą rybkę. Jakie byłyby Pani trzy życzenia? :)

ODP: Pierwsze – chciałabym, żeby moje książki sprzedawały się, żeby ludzie chcieli je czytać i żeby pozwoliły czytelnikom oderwać się od rzeczywistości.
Drugie – Marzę o wyjeździe do Dubaju. Fascynuje mnie to miejsce i chciałabym móc pozwolić sobie na taki wyjazd (oczywiście z partnerem).
Trzecie – Hmm chciałabym żebym ja i moi najbliżsi byli zdrowi.

Edyta Chmura:

1. Co jest najtrudniejsze podczas pisania debiutanckiej książki? 
Ogólnie proces tworzenia wydaje mi się skomplikowany, ale przy braku doświadczenia na rynku wydawniczym i chęci zdobycia akceptacji czytelników, ta pierwsza powieść jest chyba najtrudniejsza?

ODP: Jeżeli ma się pomysł i zapał to napisanie książki nie jest wcale takie trudne. Dla osoby, która debiutuje i nigdy nie miała styczności z rynkiem wydawniczym i z promocją na tym rynku, naprawdę wszystko wydaje się trudne. Ja mogę podziękować za pomoc wspaniałym dziewczynom, które poznałam po wydaniu książki i które też wydawały swoje działa w tym samy wydawnictwie, bo gdyby nie ona nadal bym siedziała i myślała co robić i jak. A największe podziękowania należą się wspaniałej K.n. Haner i oczywiście gratulacje wspaniałej książki.

2. Czy miłość i zazdrość zawsze idą w parze? Czy rzeczywiście stanowią taki zgrany zespół?

ODP: To na pewno zależy od rodzaju zazdrości, bo jej szczypta nigdy nikomu nie zaszkodziła, a jedynie mogła dodać pikanterii w związku, a jeżeli mowa o chorej, przesadzonej zazdrości, to ona na pewno nie tworzy zgranego zespołu z miłością.

3. Jaki typ zakończenia książki lubi Pani najbardziej: otwarte, w którym czytelnik może sam wykreować dalszy ciąg opowieści, happy end, bo szczęśliwe zakończenia odprężają i pozostawiają nas z uśmiechem na twarzy czy może te nieszczęśliwe, gdy wylewa się łzy, ale ze świadomością, że tak bywa w życiu i inaczej książka skończyć się nie mogła?

ODP: Moim zdaniem wszystko zależy od tego w jakim się jest humorze i czego od książki w danej chwili się oczekuje. Kiedy sięgamy po jakąś książkę, to wiemy chociaż w niewielkim stopniu czego mamy się po niej spodziewać. Osobiście uważam, że książki ze wspaniałym „i żyli długo i szczęśliwie” są troszkę przereklamowane, chociaż sama często potrzebuję przeczytać coś takiego. Nie raz potrzebujemy, żeby coś nas „rozwaliło” na części i zdeptało, złamało nasze serce, książek po których przeczytaniu jeszcze przez długi czas nie potrafili zapomnieć i wspominali. Obecnie sama nie wiem jak zakończyć następną książkę, więc to dobre pytanie do rozważań na jej temat:)





Dziękujemy Joannie za poświęcony czas. :)

poniedziałek, 19 października 2015

Cena naszych pragnień - Dominika Smoleń

„Cena naszych pragnień” Dominiki Smoleń, to kolejny debiut który miałam okazję czytać.  Mam wrażenie, że ta książka była bardzo wyczekiwana ponieważ, autorka to jedna z blogerek współtworzących blog Nasz Książkowir. Czy tym razem także jestem usatysfakcjonowana? Zapraszam na recenzję.

Oliwia wraz z bratem bliźniakiem oraz swoją mamą przeprowadza się do Katowic. Nowa szkoła, nowi przyjaciele oraz mieszkanie w internacie, to rewolucja w nastoletnim życiu naszej bohaterki. Oliwia ma również nadzieję, że wreszcie spotka na swojej drodze pierwszą miłość. I znajduje ją, ale… myślę, że osoba w której Oliwia zakochuje się jest bardzo nieodpowiednia, a taka „pierwsza miłość”  nie jest uczuciem o jakim marzyła nasza bohaterka.

„Cena naszych pragnień”, to książka mająca zaledwie dwieście stron. Książka opowiada nam o nastolatce, która zaczyna darzyć uczuciem swoją nauczycielkę języka angielskiego. Po przeczytaniu blurba wiedziałam, że muszę ją przeczytać, gdyż porusza bardzo kontrowersyjny temat miłości pomiędzy kobietami. Pikanterii dodaje fakt, że jedna z nich to uczennica, a druga to jej nauczycielka,  a takie komplikacje to ja lubię najbardziej. Zabrałam się z wielką radością za czytanie i… Początek niezły, ale niestety po kilkunastu przeczytanych stronach poczułam rozczarowanie. Przyznam, że pomysł na książkę jest naprawdę świetny, tylko gorzej z wykonaniem. Styl jakim posługuje się autorka miejscami przypomina dobre szkolne wypracowanie, a jeżeli dobre wypracowanie, to nie jest to największym minusem tej powieści. Moim skromnym zdaniem tej książce potrzeba szczegółowego dopracowania. Bardzo dużo wątków jest potraktowanych pobieżnie, a gdyby autorka skupiła się na nich nieco bardziej, to książka na pewno by na tym wiele zyskała. To samo dotyczy bohaterów. Sto stron więcej i książka nabrałaby kolorów, a tak to niestety brakuje jej polotu i brakuje „tego czegoś” co dla czytelnika jest najważniejsze, co nas woła byśmy nie odkładali tej pozycji na później. 
Dziwnie opisane  są także relacje między rodzeństwem. Czasami miałam wrażenie, że to zakochana para, a nie brat i siostra. Wydaje mi się to mało prawdopodobne w prawdziwym życiu. W powieści tej jest więcej takich scen, nad którymi długo się zastanawiałam i próbowałam je osadzić w naszych realiach. No chyba, że mało wiem o świecie jak na swoje lata. 

Żeby nie było, że skupiłam się tylko na minusach książki to powtórzę raz jeszcze, że pomysł na książkę jest naprawdę dobry. Fabuła porusza ważne tematy, a problemy z którymi boryka się Oliwia są na pewno problemami wielu nastolatek bądź nastolatków. Zaskoczyło mnie bardzo zakończenie, które było dobrze przemyślane, a ja osobiście nawet się wzruszyłam. Gdyby cała ta historia była taka jak koniec, to myślę, że byłoby bardzo dobrze, ale niestety nie jest. Uważam, że jeżeli Dominika popracuje nad swoim warsztatem, to spod jej pióra mogą wychodzić coraz to lepsze teksty i tego oczywiście jej życzę. 
Mnie niestety książka nie porwała i "Cenę naszych pragnień" czytałam (żeby nie powiedzieć męczyłam) aż tydzień, a to naprawdę bardzo długo, gdyż taką książkę powinno się łyknąć w jeden wieczór.

Uwierzcie mi, że nie do końca pochlebną opinię piszę się naprawdę trudno, ale jest ona szczera i inaczej postąpić nie mogłam. To, że nie podobała się mi nie oznacza, że i Wam do gustu nie przypadnie. Więc zachęcam Was do własnej oceny powieści Dominiki Smoleń. A Dominice życzę wytrwałość i powodzenia w tym co robi, bo uważam, że ma potencjał by pisać dobre książki.

Za przeczytanie książki dziękuję Wydawnictwu Lucky.

Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 25.08.2015
Liczba stron: 206

Wyniki konkursu jubileuszowego

 

 

Nadszedł czas abyście poznali zwycięzców naszego jubileuszowego konkursu z okazji 10 tysięcy wyświetleń.

Drogą losowania wyłoniliśmy dwóch laureatów , a właściwie laureatki :)  Są nimi:

Magdalena Jagła
Jane S

Serdecznie gratulujemy! Skontaktujemy się z Wami drogą mailową.
Na dane do wysyłki czekamy trzy dni od podania wyników.



środa, 14 października 2015

Powiedz panno gdzie ty śpisz - M.J. Arlidge

"Powiedz panno gdzie ty śpisz" - M.J. Arlidge, to już druga część serii o przygodach inspektor Helen Grace. Pierwsza część pt. „Ene due śmierć” była naprawdę dobra, a jak było tym razem? Wszystko znajdziecie w mojej recenzji.

W dzielnicy prostytutek zostaje zamordowany mężczyzna. Może byłaby to zbrodnia jak każda inna, ale mężczyzna zostaje znaleziony bez serca, które morderca odsyła do rodziny zabitego. Oczywiście sprawą zajmuje się inspektor Grace, która po traumatycznych przeżyciach z pierwszej części powróciła już do służby.
Na jednym morderstwie oczywiście się nie kończy. Giną kolejni mężczyźni i zawsze brakuje tego jednego organu - serca, a Grace oraz jej zespół mają ręce pełne roboty. 

Po przeczytaniu "Ene due śmierć" byłam pozytywnie zaskoczona stylem jakim operuje autor, więc teraz nawet nie wiem jak określić moje odczucia, gdyż "Powiedz panno gdzie ty śpisz" jest po prostu rewelacyjną powieścią, śmiem nawet stwierdzić, że lepszą od części pierwszej. Każde zdanie wychodzące spod pióra autora jest idealne, perfekcyjne i przemyślane do samego końca. Dużą uwagę autor poświęca bohaterom. Zarysy psychologiczne postaci są dogłębnie przeanalizowane i przemyślane, by pokazać ich zalety oraz odkryć wszelkie wady oraz lęki. 
Sposób opisania zbrodni to majstersztyk. Wszystko opisane szczegół po szczególe, tak byśmy sami mogli odczuć ogrom brutalności, który towarzyszy mordercy. Tak jak i w poprzedniej części, tutaj także prym wiodą kobiety, które są silne i mają po prostu przysłowiowe jaja. I chociaż inspektor Helen Grace też jest właśnie taka, to jednak i ona ma swoje demony przeszłości, które towarzyszą jej na każdym kroku i wypływają na światło dzienne w najmniej oczekiwanym momencie.

Autor operuje bardzo lekkim stylem pisania, a od książki ciężko się oderwać. Czyta się ją w każdej wolnej chwili z nadzieją, że odnajdziemy choć jeden trop, który zaprowadzi nas do mordercy. Czy Helen uda się  odnaleźć zabójcę? 
Od tym wszystkim przekonacie się czytając właśnie tę powieść. Zdradzę Wam tylko, że śledztwo nie będzie należeć do najłatwiejszych.

Rozdziały są krótkie, ale zawierające ogrom informacji, które nam czytelnikom ułatwiają wraz z policją poszukiwania zabójcy. 
Jeżeli ktoś nie czytał pierwszej części to gorąco polecam, bo chociaż "Powiedz panno gdzie ty śpisz" to całkowicie oddzielna książka z innym morderstwem, to jednak nie raz cofamy się w przeszłość wraz z bohaterami. Ja jestem zafascynowana twórczością M.J. Arlidge i niecierpliwie czekam na kolejne tomy o przygodach Pani inspektor. Myślę, że fani kryminałów nie zawiodą się na tej pozycji, gdyż precyzja oraz szczegółowość autora w opisach jest po prostu genialna. 

Bardzo ciężko jest napisać recenzję kryminału, by nie zdradzić zbyt wiele z fabuły. Myślę, że mi się to udało i choć trochę zachęciłam Was do tej właśnie książki.
Polecam!!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 07.10.2015

niedziela, 11 października 2015

Żyli niedługo i nieszczęśliwie - Iga Wiśniewska

O książce "Żyli niedługo i nieszczęśliwie", dowiedziałam się od Sylwii.. Nie sprawdzałam na portalach książkowych o czym dokładnie jest. Pomyślałam, że sam tytuł już bardzo zachęcający i tak zabrałam się za czytanie książki Igi Wiśniewskiej.

 Poznajemy tutaj bohaterkę pierwszej części serii Spod flagi magii - Malice (której imię w dosłownym znaczeniu można przetłumaczyć jako "złośliwa", "złośliwość"). Jest Ona bardzo zdolną i dość kłopotliwą studentką Akademii Magii. Wywalona z kilku szkół za złośliwe zachowania, została zapisana przez babcię do Akademii, aby mogła rozwijać magiczne zdolności. Malice zamiast nauki, bardziej kręci dokuczanie innym, wymyślanie nowych uroków i klątw, które wciela w życie przy każdej nadarzającej się okazji. W końcu po kolejnym niemiłym incydencie zostaje wywalona także z Akademii. Musi teraz sama zadbać o swoje życie rzucona na głęboką wodę rzeczywistości. Magia nie jest moim ulubionym wątkiem w książkach, zawsze ją omijałam. Tą pozycję przeczytałam więc z dużą dozą ostrożności. Co mogę o niej powiedzieć? W mój gust akurat nie trafiła, chociaż książkę czytało się szybko, a czasami nawet sztuczki magiczne Malice były zabawne i ciekawe. Autorka operuje świetnym i przyjemnym stylem pisania, dzięki czemu powieść szybko się czyta. Akcję książki mogłabym porównać do nierówności w chodniku. Jest dobrze. Akcja świetna, nagle załamanie i "spadamy” myśląc, co jeszcze? Po czym znów się wynurzamy i myślimy "nareszcie to!". Projekt okładki, tak jak sam tytuł, jest ciekawy, tajemniczy i zachęcający czytelnika do przeczytania.

Sama przedmowa autorki w książce wywołała u mnie uśmiech i zachęciła by się w niej zagłębić:


"Czytelnik, który z uśmiechem na ustach zamyka książkę, myśląc: "Jaki uroczy happy end", nigdy tak na prawdę nie zastanawia się, co było potem. A co jeśli książę się roztył, a księżniczka stała kapryśna? Co jeśli "szczęśliwe zakończenie" to tylko słowa zapisane na papierze?" 

Książkę polecam osobom, które uwielbiają sztuczki magiczki, niczym w Harrym Potterze, lubią cięty język i bardzo porywczą bohaterkę, która jest prostolinijna oraz nie da sobie w kasze napluć.

czwartek, 8 października 2015

Kobieta z pazurem - Anna Kleiber

"Kobieta z pazurem" Anny Kleiber to kolejna książka na mojej czytelniczej liście. Przyjemna odskocznia po dużej dawce kryminałów i dramatów, które ostatnio czytałam. Zapraszam na recenzje. 

Justyna to kobieta po trzydziestce, od lat szukająca swojego wymarzonego księcia z bajki. Oczywiście w jej życiu pojawiają się różni adoratorzy, ale żaden chociażby w połowie nie dorasta do jej ideału. Na przykład taki Mirek vel Klawiatura, który można by rzec ma obsesję na punkcie naszej bohaterki. Nie docierają do niego subtelne aluzje ze strony Justyny, że nie jest w jej typie i chłopak cały czas robi sobie nadzieje. Tym bardziej, że jej przyjaciółki również próbują na siłę tę dwójkę zeswatać. Czy odrzucony adorator łatwo się podda? 

Oczywiście Justyna w pewnym momencie znajduje swojego księcia z bajki, ale niestety okazuje się być on księdzem, który dziwnym zbiegiem okoliczności pojawia się na osiedlu Justyny, po tajemniczym zabójstwie jednego z członków klubu emeryta. Czy ksiądz może w jakiś sposób być powiązany z tym zabójstwem? 
Dla Justyny sprawy komplikują się bardziej, gdy sąsiadka prosi naszą bohaterkę, by ta pokazała księdzu Robertowi okolice. Nie zdradzę wam co z tego wszystkiego wyniknie, ale zapewniam Was, że będzie ciekawie.

"Kobieta z pazurem" to niby romans, niby komedia, a wszystko połączone jest z wątkiem kryminalnym. Niezła mieszanka wybuchowa w naprawdę dobrym wykonaniu. Powieść napisana jest prostym językiem, dialogi są barwne oraz ciekawe, nieraz także bardzo zabawne. Autorka świetnie opisała relacje między przyjaciółkami, które zawsze mogą na siebie liczyć, chociaż czasami knują za swoimi plecami, niby dla dobra tej drugiej, bądź trzeciej. Dostaniecie tu miłość, zazdrość, kłamstwa, morderstwo, handel żywym towarem, a nawet pojawi się niezrównoważony ekshibicjonista. „Kobieta z pazurem” to książka idealna na leniwy wieczór z kubkiem gorącej herbaty w dłoni. Oczywiście wszystkie zdarzenia opisane są z humorem z przymrużeniem oka. Świetna odskocznia od szarej rzeczywistości tym bardziej, że książkę tę czyta się naprawdę szybko.

Mi historia Justyny bardzo się spodobała. Wszystkie wątki są fajnie połączone i tworzą idealną całość. Myślę, że osoby lubiące taki literacki lekki miszmasz zdecydowanie powinny po nią sięgnąć. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu BIS.

Wydawnictwo: BIS
Data wydania: 19.08.2014

poniedziałek, 5 października 2015

Misja Wywiad z Izabelą Milik

Zapraszamy serdecznie na wywiad z Izabelą Milik, autorką powieści pt. "Z teściową za pan wróg". Miło nam również ogłosić, że nagroda za najciekawsze pytanie wędruje do Agnieszki Wójcik. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na nasz fan page.






Agnieszka Wójcik:
 1. ''Co­kol­wiek za­mie­rzasz zro­bić, o czym­kolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość za­wiera w so­bie ge­niusz, siłę i magię." Jest to jeden z moich ulubionych cytatów. A co Pani o nim sądzi ? Należy podążać za swoimi marzeniami ? I czy należy do nich dążyć za wszelką cenę , czy może jednak niektóre odpuścić ?Może ma Pani jakieś marzenia,których nie zdołała zrealizować? A może są jakieś w trakcie realizacji ? Proszę uchylić rąbka tajemnicy.
Odp.
 Trafiła Pani w dziesiątkę! Cytat stanowi moje życiowe motto. Przecież nasze marzenia są piękne, więc dlaczego samemu sobie być przeszkodą. Marzenia i wiara w ich realizację to podstawa, która pobudza naszą kreatywność ale i sprawia, że jesteśmy wyczuleni na wykorzystywanie szans, którymi życie nas obdarza. Kolejny krok to oczywiście praca, jednak praca w kontekście realizacji naszych wymarzonych celów przestaje być pracą, a staje się przyjemnością, dlaczegóż by więc o to nie zawalczyć? Miałam i mam wiele marzeń, gdyż taka właśnie jestem. Realizuję je, pokonuję życiowe przeszkody dlatego, że Je szanuję i nigdy nie mówię: „że to tylko marzenia”.

 2. Uważa się,że miłość przenosi góry i jest w stanie wszystko przetrzymać. Jak pani uważa, czy są takie problemy, których młodzi ludzie nie mogą przeskoczyć ? Może właśnie wredna teściowa, problemy finansowe albo różnice kulturowe? Proszę się wypowiedzieć. 
Odp.
 Doświadczyłam wiele problemów, takich życiowo ekstremalnych. W życiu zdarzają się rzeczy, które naprawdę trudno przeskoczyć i przy których tematy jak „wredna teściowa”, „problemy finansowe” czy „różnice kulturowe” wydają się banalne. Jestem wojownikiem, więc wszystko co mi się przydarza biorę na klatę i przezwyciężam najlepiej jak potrafię, gdyż jak powiedziałam życie mamy tylko jedno. Wiara we własne siły i ludzi, a także dawanie szans sobie i innym pozwala pokonywać przeszkody, niezależnie od wieku.

 3. Gdyby pani mogła zamieszkać gdziekolwiek by chciała , to co to byłoby za miejsce ? Byłaby pani Patriotką i została w Polsce, czy może poddała się fantazji i wyjechała za granicę? Wieś czy miasto? Jestem mega ciekawa.
Odp.
Ja mieszkam tam gdzie chcę! Czyli w Polsce. Jestem Patriotą.

Edyta Chmura:
1.Trzeba odwagi, aby wygrzebać z dna szuflady swoje teksty i pokazać je światu. Co było bezpośrednim impulsem, który skłonił Panią do wysłania tej powieści do wydawców?
Odp.
Tak, ale taką odwagę zawdzięczam wieku. Chodzę z głową w chmurach i pisanie zwyczajnie mnie porywa. Nie boję się pokazać tekstu światu, nie boję się krytyki. Mam dystans i potrafię się tym bawić. 

2. Ola znalazła się w trudnej sytuacji, bo bez wsparcia męża, nie może przeciwstawić się teściowej. Czy Pani pozwoliłaby komukolwiek na taką ingerencję we własne życie? Czy jest skuteczny sposób, aby temu zapobiec?
Odp.
Moim zdaniem wszystko da się odbudować i naprawić, tylko trzeba w sobie znaleźć siłę. No i dystans. Są to jednak rzeczy, które nabywamy z wiekiem albo właśnie z doświadczeniem.  Stąd wniosek, że każde trudne przeżycie zawiera w sobie wartość, gdyż hartuje i kształtuje nasz charakter.

3. Okładka książki budzi skojarzenie, że mamy do czynienia z erotykiem. Według przypisanych kategorii jest to romans, a w recenzji przeczytałam, że bardziej dramat. Tworzy się zatem mix gatunkowy, które osobiście bardzo lubię. Jakie książki Pani najchętniej czyta?
Odp.
Uwielbiam mocne wrażenia tak więc Stephen King, Dean Koontz a i nawet Masterton. A tak naprawdę jestem wszystkożerna.

Iza Wyszomirska:
1. Opisała Pani w swojej książce relacje teściowa - synowa. A czy nie zastanawiała się Pani, aby opisać relacje matka - córka? Bo to czasami też niełatwy układ.
Odp.
Co za dużo to niezdrowo.

2.Zauważyłam, że ostatnio coraz więcej autorów porusza w książkach problem relacji teściowa - synowa, w tym również Pani. Jak Pani myśli, skąd takie zapotrzebowanie na tego typu wątki? Bo przyznam, że ja mam jeszcze przed sobą ten etap w życiu i mam nadzieję, że moja teściowa będzie zupełnie inna niż ta z "Z teściową za pan wróg".
Odp.
Pisząc realizowałam pomysł i natchnienie a nie kierowałam się zapotrzebowaniem na wątek. Słyszałam niedawno, że można mieć albo dobrego męża albo dobrą teściową. Ja Pani życzę jednego i drugiego.

3.Ciekawi mnie jaki miałaby Pani sposób na despotyczną, do wszystkiego wtrącającą się teściową? 
Odp.
Nie wiem, może spalić ją w piecu?

Marta Pawlaczyk:
1.Czy stereotypy maja wpływ na Pani zżycie, Pani poglądy, czy tez traktuje je Pani z przymrużeniem oka?
Odp.
Myślę, że mój wiek zamienił się teraz w atut i w pełni korzystam z mądrości i doświadczenia. Stereotypy mam gdzieś.

2. Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu?
Odp.
Pełen standard. Na pierwszym miejscu rodzina.

3.Co by Pani zmieniła w sobie, a co bez dwóch zdań, zostałoby na swoim miejscu?
Odp.
W pełni akceptuję siebie.

Patrycja Słodownik:
1.W jaki sposób według Pani powinniśmy ćwiczyć asertywność, aby w odpowiednim momencie umieć powiedzieć "nie" nawet bliskiej osobie?
Odp.
Tak jak ze wszystkim, osiągnięcie pewnego stanu wymaga dążenia do niego i treningu. Jeśli rozmówcy naciskają warto wyrobić w sobie odpowiedź, która daje nam czas: „muszę to przemyśleć, nie podjęłam jeszcze decyzji”.

2. Czy w szkole brała Pani udział w konkursach literackich, a może pisała Pani artykuły w gazetce szkolnej ?
Odp.
W szkole byłam nieśmiała i wycofana. Wada wymowy „dała mi popalić”.

3.Na swoim profilu napisała Pani "Witam! Gorąco polecam swój debiut. Jest to pierwsza powieść, którą wydałam ale nie jedyna jaką napisałam". Czy może Pani zdradzić tematykę pozostałych powieści?
Odp.
Moja pierwsza recenzentka kolejnej książki powiedziała:
„Byłam wściekła, że już się skończyła i pozostało mi czytać te głupie gazety”.
Myślę, że temat Wami wstrząśnie.

Anna Rosińska:
1. Uważa Pani,że jedno życie to za mało,więc pisze Pani by je powielać. A gdyby miała Pani napisać "życie" dla siebie, jakie ono by było?
Odp.  
Potrafię docenić swoje życie. Jednak trudno byłoby się nie pokusić o takie, w którym nasi bliscy są zdrowi i nie umierają.

Dominika Kowalska:
1. Czemu akurat taka, a nie inna tematyka książki? Pełna fantazja, relacje koleżanek, przekazywane z pokolenia na pokolenie stereotypy czy może własne doświadczania? 
Odp.
Może terapia.

2. Gdyby Pani mogła, co by Pani powiedziała, jak by Pani doradziła każdej teściowej i każdej synowej, które chcą, ale nie umieją się dotrzeć (zakładamy, że syn i synowa to prawdziwa miłość i do siebie pasują)
Odp.
Może napisać książkę?

3.Co według Pani jest najgorszym błędem (względem swojej żony) jaki może popełnić syn teściowej, czyli kochany mąż?
Odp.
Odpowiem tak: dla wszystkich w tej sytuacji najgorszym błędem jest nieumiejętność stawiania granic.

Izunia Raszka:
1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, którą zrobiła Pani w życiu?
Robię to bez przerwy. Słucham intuicji.

2. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny/danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa, jakie byłyby według Pani jej składniki?
Odp.
Jeśli chodzi o potrawy jestem wszystkożerna.  Do napisania i wydania książki potrzebuję tylko jednego składnika: absolutna pewność siebie.

3.Załóżmy, że istnieje możliwość przeniesienia się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła i dlaczego? A może do żadnej?
Odp.
Mam wiele światów. Właśnie pisząc wydobywam je z siebie.

Anna Tyszer:
1.Jaki nastrój pobudza u Pani wenę twórczą?
Odp.
Moje wewnętrzne pisanie nigdy nie ustaje. Dlatego gdy kolejny raz zdusiłam w sobie kolejną historię wydałam swojemu mózgowi rozkaz: „pisz!” A dalej to już normalnie, najlepiej nocą jak nikt nie przeszkadza.

Magdalena Ewa:
 1. Czy Pani ma, bądź spotkała kogoś kto ma...teściową z piekła rodem? 
Odp.
Raczej pytanie ilu jest takich, którzy mają fajną teściową?

2.Czy miłość głównych bohaterów jest odzwierciedleniem Pani życia uczuciowego? 
Odp.
Myślę, że pisząc zawsze w jakiś sposób się eksponujemy.

3."(...) Spacerujmy po ścieżce zrozumienia." czy uważa Pani, że autor potrzebuje zrozumienia, by doceniono jego książkę?
Odp.
To cudowne uczucie, gdy ktoś doceni książkę, to tak jak znaleźć przyjaciela. Więc ważna jest szczerość, piszmy o tym o czym chcemy pisać, bądźmy sobą a nie starajmy się zdobywać przyjaciół na siłę.

Kinga M-ł:
1.Jaka była reakcja Pani bliskich na tę książkę? Czy spotkała się Pani z wrogim spojrzeniem kogoś z otoczenia?
Odp.
Jak myślicie, długo to utrzymam w tajemnicy?


Dziękujemy za poświęcony czas. :)