"Normalni ludzie" Sally Rooney


"NORMALNI LUDZIE" SALLY ROONEY

Obiektem dzisiejszej recenzji jest książka irlandzkiej autorki, która została okrzyknięta jedną z najgłośniejszych powieści 2018 roku. Otrzymała też liczne nominacje i nagrody. W bieżącym roku doczekała się również polskiego wydania. Zachęcona tak pozytywnymi ocenami niemal z wypiekami na twarzy sięgnęłam po tę pozycję. Czy otrzymałam to, co tak głośno zapowiadano? Zanim wyrażę swoją opinię, wspomnę kilka słów o samej fabule.


Marianne i Connell to bohaterowie tejże historii. Inteligentny i lubiany chłopak, który wychowywany jest przez samotną matkę. I bogata dziewczyna, której brakuje pewności siebie, sympatii i szacunku rówieśników. Pochodzą z dwóch tak różnych światów, a jednak los krzyżuje ich drogi. Chodzą do tej samej szkoły, ale na korytarzu mijają się bez słowa, unikają też swoich spojrzeń. Nie ma w tym nic trudnego dopóki nie uczucie, które zaczyna łączyć nastolatków. Czy młodzi ludzie będą w stanie pokonać bariery społeczne i ujawnić swoje prawdziwe relacje? A może ograniczenia wcale nie zostały narzucone przez świat zewnętrzny, a tkwią w młodzieńczej duszy?

Z oceną tej książki mam nie lada problem. Z jednej strony czuję, że w pewnym sensie mnie zawiodła, a jednocześnie jej lektura sprawiła mi przyjemność. Skąd ten dysonans?

Nastawiłam się, że mam przed sobą powieść wręcz rewolucyjną. Przecież nie bez powodu otrzymała tyle pozytywnych ocen. Jednak ja nie doznałam zapowiadanego osłupienia. A z drugiej strony, nie czułam się też rozczarowana i zniesmaczona. Fakt ten tłumaczę sobie tym, że są po prostu takie książki, które nawet bez porywającej akcji i napięcia, sprawiają, że nie można być wobec nich całkiem obojętnym. Tak jest właśnie z „Normalnymi ludźmi”. Tutaj urzeka sama tematyka. 

Powieść dotyka bardzo ważnych kwestii. Mamy tu miłość, tę pierwszą, tę która przyjemnie łechce nastoletnie wnętrze, ale i zawstydza, krępuje, a przede wszystkim zmienia się, jak w kalejdoskopie. W jednej chwili potrafi oczarować, by za chwilę wzbudzić ogrom złości. A wszystko to przez niedopowiedzenia i nieporozumienia, które wynikają z młodzieńczej rozbieżności między tym, co się mówi, a tym, co tak naprawdę się myśli.

Autorka pochyla się również nad innymi tematami. Wchodzenie w dorosłość, poszukiwanie tożsamości, relacje klasowe, pieniądze i seksualność. Wielkim atutem tej powieści jest wnikliwy portret psychologiczny bohaterów, który serwuje czytelnikowi cały wachlarz emocji. Wszystko to powoduje, że lektura jest naprawdę warta uwagi.

Przyznaję, że jedna kwestia utrudniała mi wejście w ten przyjemny rytm czytania. Początkowo nie mogłam przyzwyczaić się do sposobu, w jakim prezentowane są dialogi. Przez całą powieść nie są one w żaden sposób wyróżnione. Brak myślnika, cudzysłowu czy jakiekolwiek innej formy pauzy. Niby szczegół, a jednak ma duże znaczenie. Na szczęście już po kilku stronach przestaje to razić. Swoją drogą, ciekawi mnie cel takiego zabiegu.


Podsumowując, szczerze polecam Wam lekturę tej książki. Choć fabuła wydaje się być dedykowana młodzieży, jestem pewna, że ta historia przemówi do czytelnika w każdym wieku.

1 komentarz:

  1. Mam tę powieść na liście " do przeczytania", więc jestem bardzo ciekawa, jakie emocje wywoła u mnie :) a miałam podobny dysonans po lekturze "Małego życia" ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger