reklama

piątek, 30 września 2016

Bez winy - Mia Sheridan

Mia Sheridan to autorka, która cały czas mnie niesamowicie zaskakuje. Jej powieści są inne, niepowtarzalne oraz kipią emocjami. Historie, które przelewa na papier są przepiękne, urocze ale także bardzo wzruszające, pełne bólu oraz łez. To autorka, której twórczość naprawdę warto poznać. Osobiście po przeczytaniu „Bez słów” stałam się jej ogromną fanką, każda jej powieść od razu staje się moją ulubioną, a po dotarciu do ostatniej strony dopada mnie książkowy kac. Bohaterowie żyją w mojej głowie, a mi ciężko zabrać się za inną książkę. Tak także stało się po skończeniu „Bez winy”...
Zapraszam na recenzję.

„Prawdziwa miłość to największy skok na główkę, jaki istnieje.”

Kira po powrocie z Afryki jest bez grosza przy duszy, to czego jej nie brakuje to piętrzące się kłopoty. Młoda kobieta postanawia wypłacić wszystkie swoje oszczędności z konta i podczas pobytu w banku, przez przypadek podsłuchuje rozmowę pracownika z Grayson'em Hawthorn'em, któremu bank odmawia kredytu. Jak przez mgłę przypomina sobie to nazwisko i krzywdę jaką wyrządził temu człowiekowi jej ojciec. Niewątpliwie ten przystojny mężczyzna, tak jak ona potrzebuje pieniędzy, by zawrócić z życiowego zakrętu. Wtedy właśnie w jej głowie rodzi się plan...
Grayson pięć lat spędził w więzieniu za nieumyślne spowodowanie śmierci. Po wyjściu na wolność przejął w spadku po swoim ojcu doszczętnie zrujnowaną winnicę, którą postanowił doprowadzić do świetności. Jednak nie jest to łatwe, gdy brakuje pieniędzy, a bank odmawia udzielenia kredytu z powodu jego przeszłości. Gdy chce się poddać, nie widząc perspektyw na dalszą przyszłość, pojawia się Kira ze swoim szalonym planem. Kobieta proponuje mu biznesowe małżeństwo, on weźmie z nią ślub, a ona podzieli się z nim pieniędzmi, które otrzyma po zawarciu związku małżeńskiego. Grayson w akcie desperacji godzi się na tą nietypową propozycję. Jednak czy to dobry pomysł? Oboje od samego początku nie darzą się sympatią. Smok i wiedźma to ich przezwiska (oczywiście idealnie do nich pasują). Jednak z czasem zaczyna przyciągać ich nić pożądania, a namiętność staje się nie do opanowania. Co z tego wyniknie? Czy małżeństwo na „chwilę” ma szansę stać się prawdziwym fundamentem miłości? Przekonajcie się sami.

„Miłość nie zawsze jest łatwa i po płatkach róż.”

„Bez winy” to kolejna piękna i cudowna powieść w dorobku twórczym Mii Sheridan. Zawsze gdy piszę recenzję jej książki, to brakuje mi słów, by opisać emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. To kolejna opowieść o cudownej sile miłości, ale także o odrzuceniu przez najbliższe osoby. Bohaterowie są bardzo podobni do Archera oraz Bree z „Bez słów”, książki, która cały czas kołacze mi się po głowie. Tym razem mamy Graysona oraz Kirę i znów to kobieta jest postacią silniejszą i twardszą, mimo tego, że sama zmaga się z bolesną przeszłością i wspomnieniami. Grayson, to bohater skrzywdzony przez los oraz osoby, które zawsze powinny okazywać mu bezgraniczną miłość. Nigdy nie doświadczył miłości ze strony ojca, macochy, a nawet matki. Te bolesne doświadczeniu ukształtowały go na osobę zimną, skrytą i niedostępną. Wszelkie niepowodzenia traktuje bardzo poważnie i przeważnie obwinia za nie tylko i wyłącznie siebie, otoczył się murem nie do przebicia, który jednak zacznie się kruszyć przy szalonej i pełnej werwy kobiecie jaką jest Kira. Ich droga do szczęścia będzie długa oraz bolesna, ale czasami warto trochę pocierpieć, by na koniec zaznać szczęścia i odnaleźć siebie.

Akcja książki jest bardzo dynamiczna, dużo się dzieje w życiu bohaterów, a my chłoniemy wszystko jak gąbka, która nie może się nasycić, ciągle łaknąc więcej i więcej.

Mia Sheridan kolejny raz udowodniła jak lekkie ma pióro, a jej styl jest po prostu magiczny, przyciąga, hipnotyzuje i wciąga w głąb fabuły. Genialna kreacja bohaterów, którzy są nad wyraz prawdziwi, bez zbędnego przerysowania i idealizowania. Dzięki temu, ta opowieść wydaje się nam bardzo realna. To taka „miłosna bajka”, która mogłaby wydarzyć się w prawdziwym życiu, które potrafi czasami być okrutne i nieraz sprawdza naszą psychiczną wytrzymałość.
Grayson to bohater, który rozbił moje serce na milion kawałków i uwiódł całym sobą. Swoim urokiem, szczerym sercem i poranioną duszą. Jestem przekonana, że z Wami, moje kochane będzie bardzo podobnie.

Mia Sheridan znów chwyciła mnie w swoje emocjonalne szpony, wywoływała szybsze bicie serca, rozśmieszała, wzruszała, ale przede wszystkim pokazała mi, że nie ma silniejszego uczucia niż miłość. Miłość, która rozgania mroki, leczy dusze oraz naprawia złamane serca.

Gorąco polecam! Historia Smoka i Małej Wiedźmy zapadnie Wam w pamięci na długo!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Książkę kupisz na  https://bitly.com/BezWiny

4 komentarze:

  1. "Bez słów" totalnie mnie zachwyciło i mam w planach też tą pozycję. Już nie mogę się doczekać jak będę mogła ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę ją przeczytać ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.