sobota, 14 kwietnia 2018

Nie wszystko stracone - Danielle Steel (PRZEDPREMIEROWO)


Nie mam w zwyczaju sięgać po książki popularnych autorów. Zwykle w księgarniach staram się wyszukiwać jakiś perełek, by móc „odkryć” autora i jego dzieła nie czytając wcześniej o nich opinii. Jednak raz na jakiś czas, trafia się książka, która swą fabułą zaciekawia mnie tak bardzo, że chce ją mieć u siebie tu i teraz. Tak było z „Nie wszystko straconeDanielle Steel.

Danielle Steel to autorka, która napisała 120 książek, a ja żadnej z nich nie czytałam. Zdarzyło mi się kilka przekartkować i rzucić okiem co tam jest, jednak bez większego entuzjazmu i chęci zgłębienia fabuły. Jednak to zmieliło się dzięki tej książce.

Główną bohaterką jest Sydney Wells, 49-letnia wdowa, którą poznajemy osiem dni po tragicznej i niespodziewanej śmierci męża. Andrew, był zdrowym, niewiele starszym od niej mężczyzną w kwiecie wieku. Ich wspólne życie płynęło prawie bezproblemowo. On prowadził własną firmę, był w stanie zapewnić Sydney dostatnie życie u swojego boku. Dla niego zrezygnowała z pracy rozchwytywanej i cenionej projektantki. Oboje nosili jednak brzemiona wcześniejszych małżeństw.

Pierwszy mąż Sydney zginął tragicznie dawno temu, jednak ten związek zaowocował dwoma córkami. Sophie i Sabrina, to obecnie dorosłe kobiety sukcesu branży fashion. W życiu prywatnym niestety idzie im trochę gorzej.
Z poprzednią żoną Andrew rozstał się jeszcze zanim poznał Sydney. Jednak to właśnie ją, Marjorie winiła za rozpad swojego małżeństwa. Wszystko to wmawiałam swoim córką Kellie i Kyrze, dzięki czemu od początku nienawidziły one nowej żony swojego ojca.

Dzień po pogrzebie do domu, w którym mieszkała Sydney razem z Andrew zawitał prawnik. Poinformował ją, że mężczyzna, z którym spędziła szczęśliwe ostatnie 16 lat swojego życia, zaniedbał jedną, lecz bardzo istotną dla niej sprawę. Testament, który spisał przed poznaniem jej, nigdy nie został zmieniony… To oznaczało jedno. Cały majątek, piękny dom, w którym przez tyle lat byli szczęśliwi, wszystkie dobra oraz firmę odziedziczyły córki Andrew i jego była żona…

Dla Sydney nie zostało praktycznie nic… Małe mieszkanko w Paryżu zakupione na jej nazwisko, kilka sztuk biżuterii i pełno wspomnień, to wdowa dostał po śmierci mężczyzny, który dbał o jej dostatnie i bezproblemowe życie w ciągu ostatnich lat. Teraz to wszystko musiało się zmienić.
Córki Andrew dały jej miesiąc na wyprowadzkę z domu, który odziedziczyły, patrzyły na wszystko, co wynosiła z domu, by przypadkiem nie zabrała im czegoś zbyt wartościowego.

Musiała przenieść się do maleńkiego mieszkanka w kiepskiej dzielnicy, które wynajęła za ostatnie posiadane pieniędze. Wiedziała, że musi znaleźć prace, by mieć za co opłacić rachunki i co jeść i jakoś przetrwać. Była świadoma, że od czasu kiedy ostatnio pracowała, minęło już bardzo dużo czasu. Teraz projektanci nie pracowali już na papierze i z ołówkiem w ręku, wiedziała to, bo jej córki zajmowały się modą. Ona nie była w stanie nadążyć za tym, jak branża rozwinęła się przez te wszystkie lata. Jednak postanowiła spróbować, poszła na kilka rozmów kwalifikacyjnych. Usłyszała to, czego się spodziewała „minęło za dużo czasu odkąd Pani ostatnio pracowała”. Stało się to, czego bała się najbardziej, nie była w stanie znaleźć pracy i nic nie wskazywało na to, iż sytuacja ulegnie zmianie.

Jednakże podczas ostatniej podróży poznała Paula Zellera, właściciela formy odzieżowej. Gdy ich samolot musiał awaryjnie lądować. Paul zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, wspierał ja i pocieszał. Powiedziałby skontaktowała się z nim, gdy będzie potrzebować pomocy.
Teraz potrzebowała pracy, a w jego firmie Lady Louise na pewno znalazłby, się dla niej jakiś etat. Córki odradzały matce kontakt z tym człowiekiem. W branży modowej jego firma znana była z kopiowania ubrań innych marek i sprzedawania ich za gorsze, wiedziały, że praca tam może zniszczyć dobre imię ich matki oraz ich samych.

Jednak Sydney nie miała wyjścia. Potrzebowała pracy i to prędko. Wtedy nie wiedziała jak duży błąd popełniła zadając się z Paulem Zellerem i jakim pionkiem stanie się w grze o duże pieniądze.

Muszę Wam przyznać, iż dawno nie miałam w rękach książki, którą tak przyjemnie, spokojnie i szybko mi się czytało. Nawet nie jestem w stanie określić, jak długo z nią siedziałam. Bo to była po prostu chwila.

Tak mocno wciągnęła mnie fabuła tej historii, że czas, jaki poświęcam tej książce, nie miał dla mnie żadnego znaczenia. I to, że w tym czasie mogłabym robić coś innego. Nic oprócz książki nie było dla mnie wtedy ważne. Tak bardzo chciałam wiedzieć co będzie dalej, a dalej było tylko lepiej.

To jest tylko i wyłącznie zasługa kunsztu aktorki. Teraz już wiem skąd taki fenomen powieści Danielle Steel. Nie wiem też, dlaczego wcześniej jej książki do mnie nie przemawiały. Może po prostu musiałam do nich dojrzeć.

Premiera 18.04.2018r,

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu: Znak Literanova

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię twórczość tej autorki, więc z ciekawością czekam na premierę książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej książki Danielle Steel, ale po opisie jestem zainteresowana omawianą książką, z chęcią dowiem się jak potoczą się losy Sydney i skąd się bierze "fenomen powieści Danielle Steel".

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam cztery książki Danielle Steel na półce ale żadnej z nich nie czytałam. Może trzeba to zmienić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej autorki, a jej książki nigdy nie rzuciły mi się w oczy. Może to dlatego, że to nie za bardzo mój gatunek. Myślę jednak, że dla fanów tego typu literatury "Nie wszystko stracone" okaże się genialne.

    Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze omijałam ta augorke, nie podobały mi się jej książki. Ta natomiast brzmi całkiem ciekawe

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.