reklama

środa, 14 września 2016

I obiecuję ci miłość - Marta. W. Staniszewska (recenzja przedpremierowa) [patronat medialny]

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, jak to jest, że bardzo lubię czytać książki "konkurencji". Muszę niestety zmartwić tych, którzy doszukują się w tym wszystkim złośliwości i ukrytych złych zamiarów, bo jako czytelnik, oceniam powieści z perspektywy własnych odczuć, a nie pobudek osobistych. Twórczość Marty poznałam przy okazji jej debiutanckiej serii Nigdy, która ogromnie mi się podobała. I obiecuję ci miłość to trzecia książka w dorobku autorskim Marty i jestem przekonana, że nie ostatnia. Jestem także ogromnie dumna, że w naszym kraju są autorki tak ambitne, zdolne i brną do przodu, jak petarda, a Marta W. Staniszewska zdecydowanie do nich należy.  

Czym urzekła mnie historia Belli i Winsa? Zapraszam na moją przedpremierową opinię.

Postanowiłam jednak, że tym razem nie będę streszczać Wam fabuły, gdyż uważam, że wystarczy przeczytać opis książki i to powinno być wystarczające, by zachęcić Was do sięgnięcia po tę powieść. 


Wincent stawiał wartość danego słowa ponad własne życie i szczęście, jednak los zmusił go do zweryfikowania priorytetów. Nauczył go ponadto, aby dwa razy przemyślał, komu i jaką obietnicę składa, bo może okazać się, że wszystkich nie będzie w stanie dotrzymać… Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi szczęście jedynej dziewczyny na świecie, na której mu naprawdę zależało.

Czy Bella kiedykolwiek zaufa Wincentowi ponownie, po tym jak porzucił ją bez słowa wyjaśnień? Czy przeznaczenie da im szansę naprawić błędy przeszłości? I co na to mąż Belli...

Delikatna, kobieca, erotyczna powieść o poszukiwaniu miłości i niespełnionych obietnicach.

Ta historia bardzo mnie zaskoczyła. Sięgając po tę powieść spodziewałam się zupełnie czegoś innego niż zafundowała mi autorka, ale jestem ogromnie wdzięczna Marcie, że stworzyła historię, która mnie poruszyła i wzbudziła we mnie ogrom emocji. 

Marta pisze naprawdę świetnie. Jej opisy są lekkie, nie dłużą się, a gdy trzeba, rozpalają zmysły. Postacie które wykreowała są prawdziwe, nieprzerysowane, a ja pokochałam Winsa i wzięłam go sobie za kolejnego książkowego męża. Bella również przypadła mi do gustu. Na pozór krucha i słaba, ale nie infantylna, nie naiwna i nie głupiutka. Ta dwójka podbiła moje serce, a ja do końca kibicowałam ich z całych sił. 

I obiecuję ci miłość nie jest słodką bajeczką dla dorosłych. To nie jest zwykły romans okraszony scenami erotycznymi. To powieść o miłości, zdradzie, bólu, złamanych obietnicach i nadziei. Marta porusza w nim wiele życiowych problemów, takich jak np. gorzka prawda o małżeństwach, które na pozór wyglądają idealnie, a w zaciszu domowym skrywają swoje koszmarne sekrety. Brak szacunku do drugiej osoby, przemoc fizyczna i psychiczna, kłamstwa. Niech to Was jednak nie zmyli, bo historia aż kipi od napięcia seksualnego, a to wszystko sprawia, że nie można się oderwać. Bądź co bądź to naprawdę kawał świetnego gorącego romansu. Jak to mówią... Stara miłość nie rdzewieje. 

Historia Belli i Winsa tak naprawdę zaczęła się dużo wcześniej niż wydarzenia opisane w książce, ale jak się skończy? Tego Wam nie zdradzę i  naprawdę zachęcam do zapoznania się z jedną z najlepszych książek jakie dane mi było w życiu przeczytać. 

Na okładce I obiecuję ci miłość znajduje się także moja rekomendacja, która powinna dodatkowo zachęcić Was do sięgnięcia po tę świetną powieść, a nasz blog objął ją patronatem medialnym: 

Piękna choć chwilami dramatyczna opowieść o tym, że miłość ma ogromną moc, a składane przez nas obietnice znaczą czasami więcej niż może nam się wydawać. 

Serdecznie polecam!

Premiera: 15 września 2016


3 komentarze:

  1. Chętnie bym się z nią zapoznała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tego warta :) Jutro będzie do wygrania na naszym fan page! :)

      Usuń
  2. Chcę przeczytać! ;)
    http://justboooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.