reklama

piątek, 13 stycznia 2017

To, co najważniejsze - Samantha Young (PATRONAT MEDIALNY)

„Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość...”

Doktor Jessica Huntington pracuje w więzieniu dla kobiet. Swojej pracy oddała całe serce i zawsze angażuje się w problemy swoich podopiecznych. Praca jest jej całym życiem, nie szuka trwałego związku, a jej kobiece potrzeby zaspokaja przyjaciel, z którym ma układ. Gdy pewnego razu w książce z więziennej biblioteki odkrywa tajemnicze listy miłosne sprzed lat, postanawia dostarczyć je do adresata. W tym celu jedzie do Hartwell, małego nadmorskiego miasteczka. Już pierwszego dnia poznaje tam przystojnego Coopera Lawsona, właściciela małej knajpki. Cooper, to mężczyzna po rozwodzie, który także nie szuka kobiety na stałe. Najważniejszy jest dla niego bar i ukochany siostrzeniec. Jednak spotkanie uroczej pani doktor niespodziewanie otworzy jego serce na uczucia. Oboje poczują do siebie przyciąganie, jednak bolesna przeszłość Jessiki stanie na drodze do ich szczęścia.

Samantha Young, to autorka poczytnej serii One Dublin Street. Mieszka w Szkocji. Jest niedościgłym wzorem w kreowaniu scen miłosnych. Urzekające pary i wciągające historie ich związków sprawiają, że czytelniczki kochają jej książki. Jej powieści często goszczą na listach bestsellerów New York Timesa i USA Today.

Samantha Young, to autorka, której książki czytam już od bardzo dawna. Każda z jej powieści jest niezwykle wciągająca i elektryzująca. Więc nie ma się co dziwić, że „To, co najważniejsze”, to kolejna książka w jej twórczym dorobku, która jest świetnie napisana i skonstruowana. To bardzo dobry romans, który jest niesamowicie przesiąknięty erotyką. Piękny romans dwójki bohaterów kipiący namiętnością, pożądaniem, a gorące sceny seksu doprowadzają krew do wrzenia (tak przynajmniej było w moim przypadku). Niewątpliwym plusem jest, to, że każda scena erotyczna opisana jest z niesamowitym smakiem i wyczuciem, bez zbędnych wulgaryzmów.

Historia Jessiki i Coopera wciągnęła mnie już od pierwszej strony, uwielbiam tajemnice w książkach, a w tym przypadku pierwszą tajemnicą były stare listy, które zostały ukryte przed laty przez jedną z więźniarek, która nie zdążyła ich wysłać przed śmiercią. Dzięki tym listom życie młodej pani doktor zmieniło się diametralnie. Została zauroczona atmosferą małego, malowniczego miasteczka, poznała wspaniałych ludzi, którzy bardzo szybko zasłużyli na miano jej przyjaciół, no i poznała Coopera, mężczyznę, który skruszył mur wokół jej serca. Jednak nie myślcie, że to, nie wiadomo jak cukierkowa historia, bo zdecydowanie taka nie jest. Życie Jessiki nie było usłane różami i przez to kobieta nie dopuszczała nikogo do siebie zbyt blisko. Wszystkiemu winna jest przeszłość, w której brak zainteresowania ze strony rodziców doprowadził do wielu dramatów, z którymi Jessica do tej pory nie może sobie poradzić. I to właśnie ta przeszłość może zniszczyć, to co tak pięknie się zacznie. Czy Jessica pokona demony z przeszłości? Ja Wam tego nie zdradzę, musicie przeczytać i przekonać się sami, jak potoczą się losy Jessiki i Coopera. Uwierzcie, naprawdę warto poznać ich historię.

Kreacja bohaterów wyszła autorce bardzo dobrze i nie mam tu na myśli tylko głównych bohaterów. Samantha Young poświęciła wiele uwagi także bohaterom drugoplanowym, którzy tak jak Jessica i Cooper stają nam się bardzo bliscy. Na szczególną uwagę zasługują: Bailey, która bardzo szybko stała się przyjaciółką Jessiki, Vaughn Tremain, który jest odwiecznym wrogiem Bailey, ale myślę, że między nimi coś będzie, no i Stary Archie, którego historia bardzo mnie wzruszyła. Napiszę także troszkę o głównych bohaterach, którzy niewątpliwe są najważniejsi w tej opowieści. Coopera polubiłam od razu, to taki typowy mężczyzna z zasadami, dla którego rodzina zawsze powinna być na pierwszym miejscu. Namiętny, zaborczy, tylko go schrupać. Bardzo ceni sobie szczerość w związku. Po rozwodzie z kobietą, która go zdradziła, nie szuka nic na stałe i żyje z dnia na dzień. Za to Jessica czasami mnie irytowała, cały czas zachodziłam w głowę, co skrywa i dlaczego nawet Cooperowi boi się o tym powiedzieć. Jednak gdy dowiedziałam się, co to za tajemnica, zaczęłam rozumieć jej obawy przed odrzuceniem. Jessica, to kobieta, która z pozoru wydaje się silna i twarda, jednak w jej środku znajduje się poraniona i samotna dusza.
Powieść pełna pozytywnych bohaterów, lecz nie martwcie się, czarne owce też się znajdą. Przecież bez nich byłoby nudno.

Styl jakim operuje Samantha Young jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się bardzo szybko, bo historia sama w sobie jest bardzo ciekawa i wciągająca. Autorka uświadamia nam, że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nam wiele, wystarczą przyjaźni ludzie wokół nas, no i oczywiście miłość, którą można znaleźć, nie szukając jej.

„To, co najważniejsze”, to powieść inna niż poprzednie książki Samanthy. Inna, ale tak samo piękna, jak wszystkie poprzednie. To historia opowiadająca o przyjaźni, miłości. Pełna namiętności i obezwładniającego pożądania. To także książka pokazująca obraz relacji międzyludzkich w małym miasteczku, gdzie każdy wie wszystko o wszystkich. Zapewniam Was, że będzie wzruszająco, ale i  zabawnie. Z mieszkańcami Hartwell nie będziecie się nudzić.

Po skończeniu lektury, zapytałam sama siebie, czy jestem szczęśliwa w życiu, które mam i moja odpowiedź brzmiała TAK. Jednak Jessica szczęście odnajdzie dopiero w Harwell, lecz droga do niego nie będzie łatwa i prosta.

Na skrzydełku książki znalazła się także moja rekomendacja.

Samantha Young kolejny raz udowodniła, że jej książki są magiczne i pochłaniają bez reszty. To, co najważniejsze to przepiękna historia miłosna, pełna wzruszeń, niedomówień oraz wszechobecnej namiętności. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.









7 komentarzy:

  1. Wiele dobrego słyszałam o tej autorce, ale ostatecznie wyszło tak, że nie czytałam żadnej jej książki... chyba wkrótce muszę to zmienić! Ostatnio mam chęć na coś lżejszego, więc gdy tylko będzie okazja, sięgnę po coś jej autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja jak najbardziej zachce do przeczytania, teraz jeszcze bardziej nie mogę sie doczekac kiedy dojdzie do mnie ta ksiazka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz czekam na drugi tom, który będzie o Bailey :)

      Usuń
  3. Bardzo kusi mnie ta książka. Dzisiaj W bibliotece dorwałam tej sutorki "Cofnąć czas" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to bym poprawiła Coonora na Coopera :P
    Bo tam Connora nie było :)
    Przeczytałam tę pozycję własnie przed chwilą i mnie ani trochę nie porwała.
    Pozdrawiam :)

    http://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.