środa, 19 kwietnia 2017

Widmo grzechu - Anna Szafrańska

Jak wiecie, uwielbiam debiuty, bo choć czasami zdarzają się pośród nich książki, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, to częściej trafiają się istne perełki. Jedną z nich jest „Widmo grzechu” Anny Szafrańskiej, jest to bowiem powieść, która już od pierwszej strony wciągnęła mnie w głąb fabuły i wcale nie miałam ochoty się z nią rozstać. Więc teraz oczywiście czekam na kolejny tom, który mam nadzieję, znów mnie pochłonie bez reszty. Zapraszam na recenzję.

Nela Augustyniak to miła, sympatyczna i spokojna nastolatka, dla której całym światem jest rodzina i przyjaciele. Dziewczyna jest bardzo lubiana w szkole, nigdy się nie sprzeciwia rodzicom, można by rzec... anioł w ludzkiej skórze. Jej życie jest bardzo spokojne, ale wszystko się zmienia, gdy w szkole pojawia się nowy uczeń, niejaki Kraszewski. Już podczas pierwszego spotkania Nela wie, że nowy chłopak to same kłopoty, jej zupełne przeciwieństwo, jednak czuje do niego dziwne przyciąganie. Początkowa wrogość bardzo szybko zamienia się w głębokie uczucie, jednak niedane im się sobą nacieszyć, gdyż rodzice dziewczyny każą się jej trzymać z dala od Kraszewskiego. Pojawia się wiele tajemnic, których niestety nikt nie chce Neli wyjaśnić. Czy dwójka tych młodych ludzi ma szansę na udany związek? Czy może tajemnice i sekrety zniszczą to piękne uczucie, jakim jest miłość? O tym wszystkim musicie przekonać się sami.

„To dziwne... Wiem, że mam duszę romantyczki; nie raz mi to mówiła mama czy Olga. I owszem wierzę w przeznaczenie. W to, że dwie nieznane sobie osoby spotykają się w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia i uświadamiają sobie, że są zaginionymi kochankami, połówkami jednego jabłka, bratnimi duszami... W to wierzę. Jednak w swoim przypadku nie potrafiłam pojąć albo po prostu nie chciałam zrozumieć sensu słów „miłość od pierwszego wejrzenia”. Kraszewski to moje całkowite przeciwieństwo.”

„Widmo grzechu” Anny Szafrańskiej to świetny debiut, to świetna powieść z gatunku new adult oraz to piękna historia miłosna, która pochłania czytelnika już od pierwszej strony. Bardzo dziękuję autorce za tę książkę, gdyż dzięki niej kolejny raz przeniosłam się w szkolne mury i poznałam cudownych bohaterów, jakimi są Nela, Olga, czy Kraszewski. Muszę przyznać, że dzięki tej historii zatęskniłam za szkołą, za pierwszą miłością oraz za szkolnymi przyjaźniami i za takim niegrzecznym chłopcem jak Kraszewski. Tym bardziej że, to opowieść, która w prawdziwy sposób ukazuje obecne życie nastolatków, ich problemy, pragnienia oraz troski. Nic nie jest przekoloryzowane, wyidealizowane, a tym bardziej przewidywalne. To nie jest cukierkowa historia miłosna dwójki młodych ludzi, którzy dopiero wkraczają w dorosłość, to historia do bólu prawdziwa i myślę, że właśnie to jest jej największym atutem.

Kreacja bohaterów wyszła autorce genialnie, są oni bardzo naturalni oraz prawdziwi, to po prostu osoby z krwi i kości. Widać, że Anna Szafrańska poświęciła im wiele uwagi i żaden z nich nie został potraktowany po macoszemu. Oczywiście pierwsze skrzypce grają Nela i Kraszewski i to im poświęcono najwięcej uwagi, ale to oczywiste, bo przecież to główni bohaterowie. Nela to dziewczyna bardzo spokojna, rodzinna, przyjacielska, trzymająca się zasad i która nigdy nie chciała zawieść swoich rodziców. Jednak nie zawsze wszystko układa się tak, jak chcemy... Za to Kraszewski to młody mężczyzna osierocony przez rodziców, którego „wychowywali” dziadkowie. Prawie całe życie spędził w Nowym Jorku i korzystał z życia na maksa. Nie interesują go zasady, czy ograniczenia, zawsze robił to, co chciał. To taki typowy bad boy, ale im lepiej go poznajemy, to zauważamy, że wcale nie jest taki twardy, za jakiego uchodzi, a jego zachowanie to gra. Uwielbiam takich bohaterów niby złych, a tak naprawdę o złotym sercu. Polubiłam ich oboje, ale to pan Kraszewski został moim ulubieńcem i cały czas trzymałam za niego kciuki. Po prostu podbił moje serce mimo wielu swoich wad. Oboje tak różni, tak inni, a jednak połączyło ich uczucie, ale przecież miłość nie wybiera i nie ma na nią lekarstwa...

„Miłość rządzi się swoimi prawami. Nieważne jak bardzo staramy się zdusić ją w zalążku, uciszyć, nie dopuścić do głosu, i tak znajdzie siłę, by pokazać, że maleńkie ziarenko jest w stanie wypuścić mocne pędy. Bałam się, co się stanie, gdy te kwiaty zakwitną.”

Styl Anny Szafrańskiej jest prosty, lekki i co najważniejsze przyjemny w odbiorze. Dialogi bardzo naturalne i przede wszystkim udało się autorce odwzorować język, jakim posługują się nastolatkowie, dzięki czemu książka jeszcze bardziej stała się wiarygodna. Jedyny minus całej tej historii to to, że za szybko się ją czyta, bo gdy raz się do niej zasiądzie, to nie ma mocnych, żeby odłożyć ją na półkę wcześniej niż po przeczytaniu ostatniej strony.

„Widmo grzechu” to powieść niezwykle ekscytująca i porywająca, mówiąca o trudnych wyborach pomiędzy lojalnością względem rodziny a pierwszą prawdziwą miłością. Ja Wam tę powieść serdecznie polecam, bo tam, gdzie pojawiają się tak intensywne emocje, nie ma miejsca na nudę, a tym bardziej na przewidywalność. 

Teraz czekam do czerwca, by poznać ciąg dalszy tej historii.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lucky.



4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że powieści polskich autorów też są tak doceniane! :)
    Książka wydaje się bardzo ciekawa, a okładka jest piękna, więc to chyba kolejna pozycja na wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polscy autorzy potrafią dobrze pisać, niestety wielu z nas ma jakiś problem z książkami napisanymi przez naszych rodaków :)

      Usuń
  2. Okładka ma w sobie coś przyciągającego. Opis i Twoja recenzja również bardzo zachęcają. Będę musiała ją dodać do mojej listy książek, które chciałabym dostać jako prezent. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, bo to naprawdę świetna książka :)

      Usuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.