poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Bilet do szczęścia - Beata Majewska (Nasz Patronat Medialny)

„Czy przystojny prawnik z Krakowa odzyska utraconą miłość”

Każdy, kto czytał „Konkurs na żonę”, wie, że Łucja zakochała się bez pamięci w Hugonie, który niestety nie podzielał uczuć naiwnej dziewczyny. Zaręczyny, dziecko i ślub to tylko jego chytry plan, by odziedziczyć pokaźny spadek, który ustawi go na całe życie. Gdy dziewczyna dowiaduje się jakie pobudki kierowały mężczyzną i że cały ich związek, to tylko mistyfikacja, postanawia odejść. Niestety jej plany krzyżuje choroba ukochanej babci i Łucja postanawia dalej ciągnąć tę farsę. Ustala z Hajdukiewiczem, że na czas jej rekonwalescencji pozostanie w jego mieszkaniu. Hugo, który wreszcie zrozumiał, że to, co czuje do Łucji, to prawdziwa miłość, postanawia o nią zawalczyć. Czy mu się uda? Czy Łucja wybaczy mu wszystkie kłamstwa i ponownie zaufa? Przekonajcie się sami.

„Co sprawiło, że dał się porwać miłości? Przecież tak się pilnował. Od lat nawigował przez życie, unikając okazji do jej spotkania, a tu takie fiasko? Jak to możliwe, że się zakochał?

„Bilet do szczęścia” to kolejna książka Beaty, która skradła moje serce, wszystkie jej powieści uwielbiam, ale na dzień dzisiejszy to Bilet jest moim numerem jeden, więc jeśli jeszcze nie czytaliście „Konkursu na żonę” oraz jego kontynuacji, której recenzję właśnie czytacie, to szybciutko nadrabiajcie zaległości, bo to powieść godna uwagi. W ogóle muszę przyznać, że zostałam zaskoczona przez Beatę, bo przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego, niż dostałam, bo choć książka jest lekka w odbiorze, to w subtelny sposób zostały w niej zawarte życiowe prawdy. W piękny sposób zostaje nam pokazane, jak ważnym elementem życia człowieka jest przebaczanie, nawet takie po wielu latach, jaką moc ma zwykłe słowo przepraszam, które wypowiedziane szczerze i ze skruchą może odmienić czyjeś życie. To niewątpliwie powieść, która nie tylko bawi, ale po prostu uczy i uświadamia, że nie wszystko w życiu jest proste i łatwe i nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaje.

Muszę troszkę napisać o bohaterach, którzy bardzo ewaluowali w tej części. Łucja już mnie nie irytowała, zmieniła się nie do poznania i ciężko było mi w niej odnaleźć tą naiwną i głupiutką dziewczynę, którą była. Teraz to prawdziwa kobieta, która wie, czego oczekuje od życia. Jednak chyba największą metamorfozę przeszedł sam Hugo, którego odmieniła miłość do Łucji. Na całe szczęście autorka nie zrobiła z niego ciepłych kluch, bo tego bym nie przeżyła. Jest inny, czuły, kochany, szczery, ale cały czas można jeszcze zaobserwować jego starą twarz. Kiedy trzeba, potrafi zacisnąć szczęki i pięści i to chyba mi się w nim najbardziej podobało. Wspomnę jeszcze o kochanej babci Zofii, która skradła moje serce, pokochałam ją niesamowicie, a jej powiedzonka chyba na stałe zagoszczą w moim domu. Bez niej ta książka nie byłaby taka wspaniała. Pojawiają się także nowi bohaterowie, ale jacy, już Wam tego oczywiście nie zdradzę. Chociaż myślę, że idzie się tego bardzo łatwo domyślić.

Beata Majewska pisze lekko i z ogromną przyjemnością czyta się każdą z jej książek, a „Bilet do szczęścia” pochłania czytelnika już od pierwszej strony. Sama z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów i trzymałam kciuki, by Hugo mógł odzyskać miłość swojego życia, Czytając tę powieść, cały czas w głowie kołatało mi się stare porzekadło, które mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, bo Hugo jest tego najlepszym przykładem. Za pieniądze nie można kupić prawdziwej miłości, zaufania, nie można także odkupić win, do tego potrzebne jest serce, które jest największą wartością każdego człowieka.

Mogłabym o tej powieści pisać i pisać, ale myślę, że lepiej będzie, jak sami przeczytacie kontynuację losów Łucji oraz Hugona. Jestem pewna, że i Was pochłonie ona bez reszty, ponieważ to przepiękna historia o miłości oraz o sile przebaczania. To słodko – gorzka opowieść, która zmusza do wielu refleksji.
Gorąco polecam, bo to idealne uwieńczenie historii tej dwójki wspaniałych bohaterów.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica.


5 komentarzy:

  1. Mnie ta historia również bardzo wciągnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja się wciągnęłam w historię Łucji i Hugona. Z niecierpliwością czekam na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem już po lekturze drugiej części. Trochę wkurzało mnie zachowanie głównej bohaterki, jej naiwność. Ogólnie książkę czytało mi się bardzo dobrze. Jestem ciekawa kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja czekam na wszystkie części i wtedy zacznę lekturę bo co jak dostane kaca i juz nie będzie czym uleczyć no trzeba czekac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia część jest już o kimś innym :)

      Usuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.