sobota, 23 września 2017

Love Line - Nina Reichter (PATRONAT MEDIALNY - PRZEDPREMIEROWO)

Nina Reichter podbiła serca czytelników, w tym i moje swoją trylogią „Ostatnia spowiedź”. Niestety bardzo długo trzeba było czekać na jej kolejną powieść, ale jak to mówią... cierpliwość popłaca i dziś zapraszam Was na recenzję jej najnowszej książki pt. „Love Line”.

„Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu”

Matthew i Bethany poznali się kilka lat wcześniej i spędzili ze sobą jeden dzień. Po siedmiu latach zrządzeniem losu Matthew spotyka Beth przy stoliku pewnej bardzo nietypowej restauracji. Wtedy jeszcze nie wie, kim jest tajemnicza kobieta, ale po kilku dniach orientuje się, że to Beth. Podczas kolejnych spotkań oboje czują do siebie wzajemne przyciąganie, ale mężczyzna wie, że nie może pozwolić sobie na związek z Bethany. Kobieta postanawia, że ich spotkania będą czysto zawodowe i Matt pomoże napisać jej artykuł marzeń, który zbliży ją do awansu. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami.

„Nina Reichter urodziła się w Polsce. Razem z mężem mieszka za granicą. Prywatnie jest fanką kuchni fusion, wielbicielką kotów rasy Devon Rex i – jak mówi - „team playerem”. Pytana o motto życiowe, wymienia jedno: „Nie być roszczeniową”. Na pytanie, czy kocha pisać odpowiada: „Nie wiem nawet, czy to lubię. Na pewno jednak lubię, gdy jest już napisane.” W 2012 roku wydała swoją debiutancką powieść pt. „Ostatnia spowiedź”, która pobiła serca tysięcy czytelników.”

Bardzo się cieszę, że Nina Reichter, w końcu postanowiła wydać swoją kolejną powieść, bo po Ostatniej spowiedzi, cały czas czułam niedosyt. Cieszę się także z tego, że jako bloger mogłam tę książkę przeczytać przedpremierowo. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać, ale opis niesamowicie mnie zaintrygował i przeczuwałam, że książka wywrze na mnie duże wrażenie. Czy się pomyliłam? Oczywiście, że nie, bo powieść ta okazała się wyborną czytelniczą ucztą i niecierpliwie czekam na kontynuację, bo mój apetyt został nienasycony.

Autorka w swojej książce przedstawia nam historię dwójki dość młodych osób. Matthew to przystojny młody psycholog, który doradza kobietom, jak zbudować związek, który je zadowoli i w którym nie pozwolą sobą manipulować. Jego audycja Love Line przyciąga miliony słuchaczek, którym cały czas podsuwa właściwe wskazówki. Żyje w stałym związku z Bree, ale to relacja, która jest mu po prostu na rękę. Bethany to młoda kobieta, która jest właśnie w trakcie rozwodu. Pracuje w magazynie dla kobiet i otrzymuje zlecenie napisania artykułu, który obnaży metody stosowane przez trenerów podrywu. Nieetycznych manipulantów, którzy radzą innym mężczyznom, jak zaciągnąć kobiety do łóżka. Idealnym kandydatem, który może pomóc napisać jej ten artykuł, jest Matt. Dzięki spotkaniom oboje zbliżają się do siebie, ale czy będą mieli szansę stworzyć związek, jeżeli pomiędzy nimi jest tak wiele tajemnic? Tego musicie dowiedzieć się sami.

„To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być.”

Muszę przyznać, że autorka włożyła w tę powieść wiele pracy, gdyż bardzo skrupulatnie przedstawiła kulisy „pracy” takich trenerów. W ogóle muszę się Wam przyznać, że doznałam szoku, bo nie zdawałam sobie sprawy, że takie osoby istnieją (chyba już po prostu jestem stara), ale sprawdziłam w internecie i nie mogłam uwierzyć, jak zobaczyłam ilość wyników przypisanych trenerom podrywu. No, ale cóż świat się zmienia i jak widać mężczyźni, coraz bardziej idą na łatwiznę i stosują niefajne metody podrywania kobiet.

Kreacja bohaterów wyszła autorce perfekcyjnie i to wszystkich, nie tylko tych pierwszoplanowych. Muszę przyznać, że największym zainteresowaniem obdarzyłam Matta, który od samego początku mnie intrygował i fascynował. Choć wydawać by się mogło, że ma wszystko, o czym marzy każdy mężczyzna: piękna kobieta, mieszkanie i sława, to był nieszczęśliwy. Odniosłam wrażenie, że dopiero przy Beth zaczynał żyć pełną piersią. Bardzo go polubiłam mimo tego, że czasami działał mi na nerwy, ale ja po prostu lubię bohaterów, którzy wywołują we mnie skrajne emocje. Jeżeli chodzi o Beth, to jest to kobieta, która po zdradzie męża zwątpiła w swoją kobiecość, ale niespodziewane spotkanie Matta pozwoliło jej uwierzyć w to, że jeszcze ma szansę być szczęśliwa. Czy na pewno?

Nic więcej Wam nie zdradzę, ale uwierzcie mi na słowo, że „Love Line” to powieść, którą koniecznie musicie przeczytać. To Nina Reichter w nowym i może nawet lepszym wydaniu.

Nina Reichter kolejny raz udowodniła mi, że jej powieści są piękne, pełne pasji i pochłaniają bez reszty. „Love Line” to słodko - gorzka opowieść o ukrytych pragnieniach, pełna półprawd, niedomówień i kłamstw.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i wydawnictwu Novae res.

Premiera 25 października.




26 komentarzy:

  1. Wow! Trenerzy podrywu? Serio? Hmm Zdaje się, że też jestem stara, ponieważ nic nie wiedziałam o ich istnieniu😊
    Piszesz o tej książce same pozytywy, zatem nie pozostaje mi nic innego, jak wypisanie jej na moje czytelnicze "kiedyś". Niestety nie znam autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się całkiem ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, więc muszę koniecznie nadrobić. Chociaż "Love line" to powieść niekoniecznie w moim typie, jeśli będę miała okazję to spróbuję po nią sięgnąć :)

    Read With Passion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że znajdziesz czas żeby ją przeczytać :)

      Usuń
  4. Niedawno czytałam "Ostatnią spowiedź" i mam ogromną ochotę na więcej twórczości tej pani!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już zacieram rączki na tę powieść! :D
    Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluje patronatu, recenzja zachęcająca, czekam więc na premierę

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam tą autorkę ♡ Zauroczyła mnie Ostatnią spowiedzią i jestem pewna, że tym razem także będę zachwycona. Uwielbiam styl jakim posługuje się autorka i w sumie o czym by nie pisała pięknie jej to wychodzi :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Romantyczna historia ze współczesnego świata, lubię taki książki. W recenzji napisano: "słodko-gorzka opowieść o ukrytych pragnieniach ..." to mnie przekonuje do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle słyszałam już o trylogii autorki, że mam ją na liście ''obowiązkowej''. Love Line wydaje się interesujące, nie będę ukrywać, że również mam na nią ochotę, ale jednak zacznę przygodę z autorką od Ostatniej Spowiedzi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O to koniecznie muszę przeczytać. Bardzo lubię jak książka tak pochłania bez reszty!

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie głośno o tej książce wszędzie :o

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Sylwia jak zawsze trafia w mój gust! To książka, po którą zdecydowanie sięgnę w niedługim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam w Twój gust :) I proszę mów mi Sylwia ;)

      Usuń
  13. Cudowna wiadomość! Kiedy przeczytałam Ostatnią spowiedź to jedna z moich ulubionych, a teraz taka niespodzianka. Byle do 25 października. Novae res postarało się z okładką. Nie mogę się doczekać, ale czekać warto!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałm poprzedniej książki autorstwa Niny Reichter. "Trenerzy Podrywu" pierwsze słyszę, co ludzie wymyślą !!! Książka ma mój gust, po takiej recenzji tylko usiąść i czytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam żadnej książki autorki, ale ta brzmi nad wyraz ciekawie:) Trenerzy podrywu - no cóż, takich czasów dożyliśmy... Ciekawa jestem, jak się potoczy relacja między bohaterami i jak bardzo się do siebie zbliżą. Z przyjemnością po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niby cos tam słyszałam o trenerach podrywu ale nie myślałam że to na serio :D też jestem stara?:D a książkę z chęcią bym przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O autorce słyszałam, ostatnią spowiedź mam nawet w planach przeczytać. O tej książce dowiaduję się dopiero teraz, ale ją również będę chciała przeczytać. Bardzo podoba mi się okładka. Z chęcią zobaczyłabym ją na swojej półce. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.